facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Opuszczone Miasto

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczone Miasto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 15:47

Opuszczone miasto to tak naprawdę ogromna, niezamieszkała metropolia zbudowana z ciemnego kamienia. Idąc szerokimi ulicami tego miasta przytłacza człowieka zarówno jego ogrom, jak i przerażająca cisza przerywana niekiedy tylko podmuchami wiatru. Mimo braku w niej jakiejkolwiek żywej duszy, same budynki nie wyglądają na zaniedbane czy też porzucone w popłochu. Nie ma śladów żadnych uszkodzeń, a wyposażenie budynków nie nosi żadnych śladów zniszczeń innych niż zwyczajnego użytkowania. Znajdą się tu też normalne zapasy żywności, energii elektrycznej czy koców. Jedyne czego brakuje to... mieszkańców. No i mała ilość parków sprawia, że powietrze na ulicach zdaje się być suche i stęchłe.

MG:

Przed bramami miasta:
Na wydarzenie opatrzone dumną nazwą "Bitwy Legend" ściągnęła prawdziwa rzesza ludzi. Niektórzy skuszeni obietnicą spełnienia marzenia, niektórzy pewnie sprawdzenia swoich zdolności, jeszcze inni odkryciem co się wyprawia w tym nowym kraju, a jeszcze inni być może z zupełnie innych, znanych samemu sobie. Grunt, że zebrało się tutaj naprawdę sporo osób, tworząc dość spory tłum przed bramami miasta. Bo to właśnie tu mieli się udać. Tak wiedzieli, tak czuli wszyscy, którzy zdecydowali się wziąć udział w owej bitwie. Jednak bramy były zamknięte, ale tak samo, jak wszyscy instynktownie czuli gdzie mają się udać, tak w ten sam sposób wiedzieli, że zaraz się zacznie. Jak tylko zbiorą się wszyscy. A gdy tylko to się stało i tłum urósł jeszcze bardziej, nad bramą pojawiła się zakapturzona postać, która spojrzała na wszystkich zebranych i przemówiła donośnym głosem:
-Witajcie! - męski ton w każdym uchu rozbrzmiewał w języku, który znali najlepiej. -Gratuluję wytrwałości i motywacji by się tu dostać. Dla takich ludzi przyjemnością będzie spełnienie życzenia! - kontynuował, a wtedy wszyscy poczuli, jak zaczyna im lekko szczypać wierzch dłoni, a gdy nań spojrzeli, dostrzegliby coś na wzór 5 trójkątów, których wierzchołki schodzą się do centrum. Coś jak kwiat -Jednak nie będziecie walczyć sami! Na waszych dłoniach umieściłem 5 rozkazów! Każdy z nich pozwala wam walczyć ramię w ramię z Legendą! Bohaterami zamierzchłych czasów! Tymi, którzy zapisali się złotymi literami w historii! Każdy z nich posiada swoje imię. Każdy z nich posiada 5 słów, które go definiują. Znając je, możecie użyć jednego z rozkazów, by odwołać cudzego Bohatera. Wystarczy wypowiedzieć jego imię oraz właśnie te 5 słów by wyeliminować ostatecznie z konkurencji Legendę rywala. Słowa ta są tym, co definiowało te wyjątkowe osoby. A wskazówki o nich rozmieściłem po całym mieście! Dodatkowo, za każdy posiadany rozkaz możecie mieć więcej własnych Legend, o ile dana Legenda nie jest już do kogoś przypisana. Możecie też użyć ich by wzmocnić działania waszych Bohaterów lub w ostateczności uciec z Opuszczonego Miasta! Jednak kto chciałby utracić możliwość spełnienia własnego życzenia!? - rzucił donośnie przedstawiając zasady owych "5 rozkazów", nie zagłębiając się jednak w tę kwestię zanadto. -Ponadto, raz zużyte zaklęcie nie odnowi się nigdy. Możecie natomiast zyskać nowe, zabierając je przeciwnikom... np. ucinając im dłoń z rozkazami. - powiedział, po czym roześmiał się, jakby opowiedział naprawdę dobry dowcip. Jednak, czy na pewno był to dowcip? -Swoich bohaterów poznacie, gdy wpuszczę was do Miasta! I pamiętajcie... oni też chcą spełnić swoje życzenie, więc walczcie! Walczcie i spełnijcie marzenia! - następnie zaś rozłożył ręce, a obok niego pojawiła się szóstka innych postaci. -Poznajcie zwierzchników tejże bitwy. Będą oni czuwali nad prawidłowym przebiegiem waszej walki o spełnienie życzenia! - oj, a były to naprawdę ciekawe osoby. Poczynając od lewej, była to opalona, powabna kobieta, odziana w elegancki, acz kusy strój, zwiewny i jedwabny, wszystko to w odcieniach czerwieni. Jej długie, czarne włosy opadały jej na plecy, a złote ozdoby lśniły, sprawiając, że automatycznie przykuła wzrok większości mężczyzn. Zaraz obok, a dokładniej za wszystkim stał... olbrzym. Z 10 metrów wzrostu miał minimum. Potężnie zbudowany, kosturem, który kiedyś możliwe, że był jakimś drzewem, lecz ogołocony został z wszelkich gałęzi i korzeni oraz z brodą. Natomiast kolejną osobą był przy kości mężczyzna z udźcem kurczaka w dłoni, którym właśnie się zajadał. Mimo wszystko, jego twarz była całkiem pogodna i przywodziła na myśl jakiegoś "wujka dobrą radę". Obok niego stał chudy mężczyzna w płaszczu. Nie wyróżniał się niczym specjalnym, poza lekko nieobecnym spojrzeniem skierowanym gdzieś za horyzont. Miał bladą skórę. Obok niego natomiast stała młoda kobieta. Nie wyglądała tak imponująca jak kobieta w czerwieni, jednak miała w sobie coś uroczego, coś, co sprawiało, że na jej widok wszyscy czuli się miło i bezpiecznie, choć ona sama zdawała się być lekko przytłoczona całym tłumem, który na nią patrzył. I wreszcie, ostatnią osobą był mężczyzna odziany w eleganckie zdobione szaty, z starannie ostrzyżonym zarostem, jednak wyrozumiałym spojrzeniu. Acz miał w sobie coś, co jasno wskazywało, że ma on w sobie tajemniczą siłę, charyzmę, która sprawia, że nie jest on kimś pierwszym, lepszym. -Jeśli któryś z zarządców uzna, że przyłożyliście się do zachowania prawidłowego przebiegu bitwy, wówczas może was nagrodzić dodatkowymi Rozkazami! - dodał jeszcze, a następnie czas na "grand opening" -Teraz, kiedy wszystko już zostało wypowiedziane, zapraszam! Niech rozpocznie się bitwa! - a następnie wszystkich otoczyła jasnobłękitna energia i przeniosła w różne części miasta nie dając za bardzo możliwości zadania jakichkolwiek pytań. Jednak, gdy jakiekolwiek wątpliwości pojawiały się w głowach magów, były one niemalże natychmiastowo wyjaśnione w ich podświadomości...

Laen:
Mag prędkości ocknął się leżąc na kanapie w apartamencie. I to dość wysoko umiejscowionym. Chyba na trzydziestym piętrze. Pierwszym, co rzuciło mu się w oczy po tym "przebudzeniu" były otwarte, szklane drzwi, prowadzące na balkon. A z niego rozciągał się naprawdę wspaniały widok na całą panoramę Opuszczonego Miasta, które zdawało się ciągnąć jak okiem sięgnął. Nie licząc tych miejsc, gdzie widok zasłaniały inne wieżowce. A tych było tu wiele. Z kolei po rozejrzeniu się po pokoju dostrzegłby przy lustrze jasnowłosego mężczyznę, który się właśnie w nim przeglądał. Ten spojrzałby swoimi błękitnymi oczami na maga prędkości i powiedziałby:
-Och wstałeś. To dobrze. Będziemy współpracować. - po czym wrócił do przyglądania się w lustrze. -Raaany, jak łatwo w tych czasach zadbać o swój wygląd. - dodał z wyraźnym podziwem. Mężczyzna ten posiadał na plecach łuk, a przy pasie kołczan. Odziany był w skórzaną zbroję oraz płaszcz w odcieniach zieleni. Po chwili, gdy uznał, że już lepiej wyglądać nie może (a przystojny był, to trzeba było mu przyznać, podszedł i usiadł na krześle naprzeciwko czarodzieja i rzekł -Jakiś plan? Czy idziemy solować całą resztę?

Rin:
Czarodziejka gwiazd znajdowała się na środku jakiegoś dużego skrzyżowania. Grunt, że miasto było opuszczone, dlatego nic tu nie jeździło, więc mogła czuć się bezpiecznie. Naprzeciwko niej z kolei stała wysoka kobieta, odziana w zielone, skórzane ciuchy. W ręku miała kostur, który na szczycie rozgałęział się i siedział obecnie na nim jakiś wróbelek, który delikatnie zaćwierkał.
-Miło poznać. Liczę, że razem sięgniemy po nasze marzenia. - przywitała się miło, po czym dodała -Zejdźmy może gdzieś w cień. - powiedziała, po czym chwyciła dziewczynę za dłoń i pobiegły pod jeden z wieżowców, wchodząc do środka. -No. Tutaj nie jesteśmy na widoku. A nie chciałabym być zaatakowana od razu. - powiedziała, po czym dodała -Nie lubię tego miejsca. Za mało tu zieleni. Jeżeli dasz mi trochę czasu, mogę przemienić część tego miasta w las. Powietrze na tym na pewno zyska. - dodała uśmiechając się szeroko.

Never i Grey:
Ten duet znalazł się w magazynie. W jednym magazynie, jednak na jego dwóch końcach. Nie był to bowiem zwykły duet. Teoretycznie byli dwoma odmiennymi istotami, dlatego każdy z nich miał przypisaną do siebie Legendę i każdy z nich miał oddzielne Rozkazy. Ale jednocześnie... byli jednym magiem. Dlatego nie zostali tak rozdzieleni jak reszta. Jednak każdy z nich wpierw musiał sprostać Bohaterowi, który został mu wybrany. Never jednak się potknął, tak, że padł na twarz na ziemię. A gdy podniósł wzrok, stał przed nim rosły, potężnie zbudowany mężczyzna ogolonej, poważnej i surowej twarzy. Jednak lekko się uśmiechnął.
-No! Tak należy witać władcę! - ryknął głośno wyraźnie zadowolony z tego, jak zareagował (niechcący) Winter. Po chwili lekko się nachylił -To co?! Czas siać rozpierdziel, hę!? - znów ryknął. Jeszcze trochę i nam tu superbohater ogłuchnie. Grey naturalnie to też słyszała. Jednak ona miała przed sobą... dziewczynkę. Może z 10letnią maksymalnie na oko? Była bosa, ubrana w białą sukienkę oraz z długimi blond włosami aż do ziemi. Spoglądała ona z przejęciem na Eminence i rzuciła cicho:
-W-wróżka? - spytała, po czym próbowała lekko dotknąć lewitującej istotki. A gdy to się stało (bądź też nie), odskoczyła lekko z piskiem jak nastolatka i krzyknęła głośno i radośnie -Wróżka! Wróżka! Hej, hej! Macie ogony? Dlaczego tak mało się pojawiacie? Co zazwyczaj robicie? Jak się bawicie? Gdzie mieszkacie? - była tak szczęśliwa, że chyba jej życzenie zostało już spełnione. Jednak ten pisk zwrócił uwagę krzykliwego faceta, z którym był Never.
-KTO TAM!? - ryknął, szykując się do walki.

Północny Wiatr:
Magnus ocknął się, siedząc na schodach prowadzących do jakiegoś dużego budynku. Chyba muzeum. Schody prowadziły w dół, na rozległy plac, na środku którego stał imponujący, minimum kilkunastometrowy filar. A przed nim, na samym dole schodów, stał mężczyzna w sile wieku. Miał może z czterdzieści do pięćdziesięciu lat, ciemne włosy, kilkudniowy zarost oraz... szczerzył się do czarodzieja. Ubrany był w kitel lekarski. Gdy dostrzegł, że Mędrzec Powietrza się ocknął, zaczął powoli iść w jego stronę, mówiąc tym samym:
-Witam, witam. Niebezpiecznie jest tak siedzieć, gdy wokół... tyle szaleńców, nieprawdaż? - rozpoczął mówiąc cichym, lekko może wręcz syczącym głosem. -Lepiej nie dać im się złapać, mam rację? Trzeba ich wyleczyć. Tak! Wyleczyć. Co ty na to? - spytał, wystawiając do maga rękę, jakby chcąc tym samym potwierdzić ich "umowę" oraz pomóc wstać. Jednak, gdyby czarodziej dotknął go, wtedy poczułby, jak przez jego rękę przebiega ogromny wręcz ból, a osobnik przed nim lekko zachichotałby i powiedziałby -Ups... wybacz... przyzwyczajenie... hehehe...

Finn:
Policjant ocknął się w parku. Stał, opierając się o drzewo. O to samo drzewo, tylko z boku, opierał się też inny mężczyzna o podobnym wzroście. Miał dziwnie znajome rysy twarzy, jasnobrązowe oczy oraz włosy, ubrany był w solidnie wykonaną zbroję, przy pasie miał miecz, a na plecach - jakiś płaszcz bądź pelerynę. Ta, zaczepiona o zbroję była specjalnymi, metalowymi spinkami, na których znajdował się jakiś herb.
-Zaszczyt to poznać i móc współpracować. - powiedział spokojnym, męskim tonem. -Proponuję znaleźć bezpieczne schronienie oraz sojuszników. Wątpię by wielu zdecydowało się walczyć samemu, przeciwko wielu. - zasugerował kolejne kroki.

Will:
Mistrz Death's Head Caucus ocknął się, siedząc w pierwszym rzędzie w teatrze. Na scenie przed nim znajdował się za to potężnie zbudowany, rosły mężczyzna w zbroi, z mieczem u pasa, krótko ściętych rudych włosach oraz brązowych oczach.
-Ach! Jak to dobrze widzieć, że już wstałeś! Dobrze! Dobrze! Można działać! Tak! Pokazać im, że to właśnie nam przysługuje życzenie! Nam i nikomu innemu! - rozpoczął swą podniosłą przemowę, mocno przy tym gestykulując -Jednakże... nie jesteś za młody na tak brutalne walki? Dzieci nie powinno posyłać się na wojnę. Jesteś świadomy tego, w co się wpakowałeś młody? - przy ostatnich słowach podszedł trochę bliżej, klękając na skraju sceny i patrząc Willowi w oczy.

Władca Kasztanów:
Gonzales nie miał chyba szczęścia. Obudził się bowiem w sali lekcyjnej, a tuż przed nim stał starszy mężczyzna z kosturem oraz brodą. Miał surowy wyraz twarzy i gdyby nie fakt, że odziany był w lnianą koszulę oraz płaszcz, mógłby skojarzyć się z nauczycielem.
-Obudziłeś się. - stwierdził głosem, w którym dało się czuć lekką irytację, jednak czy faktem spania czy byciem młodocianym? Trudno było to powiedzieć. -Zostaniemy tu. To dobry punkt obserwacyjny oraz zdobywania wiedzy. Łatwy do obrony i kontroli. - oznajmił, po czym podszedł do tablicy i zaczął na niej rysować jakieś runy. -Znasz się na tym? - spytał jeszcze młodego wróżka, nie odwracając wzroku.

Aran:
Mężczyzna znajdował się w sypialni w jakimś mieszkaniu. Nie było ono może najwyższych lotów, ale przynajmniej łóżko było wygodne. Naprzeciwko niego znajdował się mężczyzna odziany w zbroję oraz na to nałożony skórzany płaszcz. Przez ramię miał przełożony łuk, a przy pasie - kołczan. Miał spokojny wyraz twarzy, a na czole - prostą koronę. Na zbroi widniał też jakiś herb, jednak był on dość mocno zamazany.
-Chodź. Nie możemy zwlekać cały dzień, gdy inni zaczynają już działać. Pośpisz sobie po wszystkim. Albo po śmierci. - mruknął, po czym wyszedł z pokoju, najwidoczniej nie planując stracić więcej czasu.

Samael:
Mistrz Fairy Tail znajdował się z kolei na placu zabaw pośrodku jakiegoś blokowiska. Siedział akurat na ławce, a gdy spojrzał w bok ujrzał siedzącą na oparciu tej ławki kobietę. Brodę miał wysoko uniesioną, była opalona, szczupła, ponętna dla męskiego oka. Podobnie jak kobieta w czerwieni przed bramami miasta, jej strój był podobny. Jednak zamiast czerwieni, dominowały w niej odcienie jasne, piaskowe. Ogólnie wyglądałaby naprawdę ładnie, gdyby nie spojrzała na maga błyskawic z pogardą i nie wysyczała przez zaciśnięte zęby:
-Ile mam czekać, aż wreszcie mi się pokłonisz? - warknęła, po czym dodała -Jak w ogóle śmiesz siedzieć tam, gdzie ja? - oj, była wkurzona jak na kobietę w połowie jej lat dwudziestych. Jednak ta mimika skutecznie odstrasza wszelkich adoratorów. -Pozwól, że wyjaśnię ci, co teraz zrobimy. Znajdziesz godną mnie salę, skąd przejmiemy władzę nad tą ruiną i innymi prymitywami, którzy się tu znaleźli. - powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.

Amney:
Amney stała sobie natomiast w ciemnym zaułku. Ot, jakaś wąska, ciemna uliczka, między jedną szeroką ulicą a drugą, a nad nią - wielkie wieżowce rzucające cień tak wielki, że trudno było tu cokolwiek dostrzec. Pewnie nawet nie dostrzegłaby mężczyzny stojącego tuż obok niej, gdyby ten się nie odezwał. Niestety, trudno było go dostrzec w tym bladym świetle. Wiedziała natomiast, że był odziany na czarno, chyba elegancko, był szczupły i przeciętnego wzrostu. Wyglądał elegancko, choć prosto. Z twarzy dosłownie podobny do nikogo. Jedynie elegancko przycięty zarost dookoła ust go wyróżniał.
-Witam. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze razem pracować. - mówił cicho i spokojnie. -Proponuję nie wychylać się, zebrać informacje i czekać na odpowiednią okazję. - zasugerował.

Terrenco:
Chłopak znajdował się na recepcji jakiejś dużej biblioteki. Trochę pachniało tu starzyzną oraz kurzem, ale w tym wszystkim dało się słyszeć lekkie nucenie piosenki. Gdyby się mag rozejrzał, dostrzegłby młodą dziewczynę ubraną jak stereotypowa wiedźma - czarna szata, szpiczasty kapelusz, tylko ze sporą stertą książek radośnie sobie mruczącą jakąś melodię pod nosem i przechodzącą z jednej półki do drugiej, przy pomocy magii powiększając i tak już spory stos w jej rączkach. Po chwili, gdy stwierdziła, że to już wszystko odwróciła się i, choć książki zdawały się zasłaniać jej wszelaką wizję, dostrzegła czarodzieja. W ten samej chwili wszystkie książki odleciały, formując krąg dookoła duetu.
-Och, to do ciebie zostałam dopisana? Miło mi poznać! - powiedziała miłym dla ucha, dziewczęcym głosem. -Zostańmy tu trochę. Jak odkryjemy atrybuty innych Legend, będziemy mogli ich unicestwić nawet się stąd nie ruszając. A gdzie indziej znajdziemy dość wiedzy, jak nie tutaj? - spytała uśmiechając się uroczo.

Eris:
Dziewczyna ocknęła się w piwnicy. Światło żarówki mrugało, jakby ta miała zaraz przestać działać. Z sufitu co jakiś czas kapała kropla wody. Chyba trafiła do jednej z tych "gorszych" piwnic. Co gorsza, widziała jakiś wężowy ogon, który kierował się w cień, a stamtąd parę gadzich oczu.
-Witaj... - powiedział właściciel owych oczu, z lekkim syknięciem. Po chwili też wysunął się bardziej w światło. Była to istota wężowata, której tułów był może ludzki, ale od pasa w dół, był już wężowy. Całe ciało pokryte miał łuskami, przy "pasie" miał dwie katany, a na torsie i głowie - zbroję i hełm samuraja. -Ssssspróbujmy może najpierw wyjśśśść ssssstąd. - zasugerował, choć chyba gady lubią takie klimaty jak ta piwnica. -Wtedy można działaćććććć. - dodał.

Eisaku:
Czarodziej metalu obudził się w jakiejś jadłodajni. Siedział przy stole, a przy nim siedział również jakiś mężczyzna. Najchudszy to on nie był, widać było, że lubi sobie dobrze zjeść. Co zresztą teraz też robił. Gdy zorientował się, że jednak jego towarzysz kontaktuje, przełknął, wytarł elegancko chusteczką usta i powiedział radosnym tonem.
-Miło poznać! Obyśmy razem dokonali genialnego odkrycia! - rzucił dość głośno, a przez jego dość energetyczny ruch głową oraz szybkie uniesienie ręki w geście powitania, jego czarne afro lekko zafalowało.  Ubrany był w elegancki garnitur i posiadał monokl. -Jednak przed tym wszystkim, proponuję się solidnie najeść. Nic nie wychodzi dobrze na pusty żołądek! Haha! - zaśmiał się wesoło, po czym dodał -Choć byłoby jeszcze lepiej zjeść w większym gronie, nie uważasz?

Roe:
Dziewczyna znalazła się na spacerniaku w więzieniu. Oczywiście, była cisza i tylko wiatr wydawał jakikolwiek dźwięk, gdy nagle nie usłyszała prychnięcia. Na jednej z ławek znajdował się chudy mężczyzna o bladym kolorze skóry. Ubrany był w elegancką, zdobioną szatę oraz posiadał sygnet na prawej dłoni. Wydawał się trochę zmizerniały.
-Więc mi się trafiła dziewczynka. Cudownie. Jakby gorzej już być nie mogło. Może jeszcze wiedźma? - rzucił wyraźnie zawiedziony "przydziałem". -Czyli robimy tak. Ty się chowasz i nie dajesz się zabić, a ja dobijam tych co uciekli z walk, pasuje? - spytał po chwili, chyba godząc się z myślą, że musi się jej słuchać.

Master of Speed:
Chłopak obudził się na siłowni. Zapach jak to zapach na siłowni. Niezbyt przyjemny. Jednak to, co zwróciło jego uwagę był mężczyzna naprzeciwko niego. Umięśniony, wysoki, odziany w skórzaną zbroję z metalowym napierśnikiem, ciepły skórzany płaszcz oraz z mieczem przy pasie.
-Witaj. Naszym celem jest spełnić swe pragnienia, pozwolisz więc, że zasugeruję kolejne kroki? - przedstawił się od razu przechodząc do sedna sprawy, licząc się jednak z tym, że wpierw jego towarzysz może mieć coś do powiedzenia...

Ezra al Sorna:
Mag Grimoire Heart znajdował się na trybunach stadionu baseballowego, na samym dole trybun. Tuż nad polem do gry. Na nim natomiast znajdowała się młoda kobieta o jasnej skórze, powabnej figurze i misternie wykutej zbroi. Klęczała sprawdzając podłoże, po czym mruknęła:
-Hm... może być. Tylko mało. - po czym się wyprostowała i odwróciła do Ezry. Zmierzyła go wzrokiem. Był to wzrok jasno mówiący, że nie traktuje go jak równego sobie. To ona była tutaj tą ważniejszą. -Serio? - rzuciła wyraźnie zawiedziona. -Dali mi kadłubka? - westchnęła. Może, gdyby jej twarz rozjaśnił uśmiech lub chociaż delikatny spokój, a nie duma, wywyższenie i pogarda byłaby naprawdę piękną, urodziwą kobietą. -Może jeszcze mam cię niańczyć? - warknęła, widząc energetyczną rękę czarodzieja -Grunt, że chociaż próbujesz... - dodała z westchnięciem, próbując chyba znaleźć choć jeden pozytyw w całej tej sytuacji.

Hotaru:
Różowołosa czarodziejka ocknęła się w biurze w jakiejś fabryce. Siedziała za biurkiem tak, że mężczyzna w sile wieku, który siedział na przeciwko niej, wyglądał jakby to on został tu wezwany przez nią. Był to wysoki, umięśniony osobnik, z delikatnym zarostem na twarzy oraz czarną, metalową protezą ręki. Spojrzał na nią ze zdziwieniem i stwierdził z westchnięciem:
-Ech, wolałbym nie zostać wezwany jako obrońca. - stwierdził z przekąsem, po czym spojrzał na czarodziejkę przed nim -To zaszczyt poznać. Będziemy współpracować celem wygrania tej bitwy. - powiedział, na szybko podsumowując to kim jest. Jego ton był spokojny, męski i opanowany. Nie kojarzył się w ogóle z jego wcześniejszym narzekaniem -Proponuję znaleźć innych i założyć sojusz. W grupie mamy większe szanse przetrwania do dalszych etapów bitw. Działając pojedynczo mamy mniejsze szanse powodzenia. - zasugerował.

Ryudogon:
Mag po kilku przejściach z demonami ocknął się... w burdelu. Dokładniej to naprzeciwko akurat jednego z podwyższeń, na którego środku znajdowała się rura do tańczenia. Szkoda, że to miasto było Opuszczone i nie było komu na niej tańczyć... chociaż... czy aby na pewno?
-Możemy stąd wyjść? Nie czuję się tu zbyt... komfortowo. - dobiegł do jego uszu kobiecy głos. Za nim stała kobieta odziana w skórzane ubranie, które zostało również wyprawione w taki sposób, by zapewniało niezbędne bezpieczeństwo w razie walki. Zaczęła również kierować się w stronę wyjścia z tej sali.

Mikazuki:
Chłopak obudził się w kwiaciarni. Zapach kwiatów, choć niewatpliwie ładny i przyjemny, był jednak tutaj aż w zbyt wielkim natężeniu, co niekoniecznie dodawało im uroku. Siedział na jakimś fotelu, a przed nim, trochę z przodu jakiś mężczyzna odziany w zbroję, z krótkim sztyletem przy pasie. Obrócił się on twarzą do Mikazukiego, a widząc, że ten już się obudził wystawił do niego rękę, najpewniej chcąc pomóc mu wstać.
-Jak rozumiem, będziemy współpracować. Proponuję rozpocząć od pertraktacji z innymi. Pojedyncze jednostki są łatwymi celami, stąd unifikowanie się uważam za istotne. - zaproponował, trzymając rękę wystawioną do maga. Miał czarne włosy i brodę, oraz uważne spojrzenie szarych tęczówek, wpatrujących się intensywnie w rozmówcę.

Ryukehoshi:
Mag iluzji obudził się na recepcji w hotelu. A dokładniej to ocknął się, bo stał za ladą. Jakby przyjmował gościa. Przed nim natomiast stał mężczyzna. Potężnie zbudowany, odziany w zbroję płytową z delikatnym wizerunkiem krwawego kwiatu. Na plecach miał z kolei eleganckie, misternie wykonane Guan Dao. Skinął on głową, a jego czarne włosy opadły mu delikatnie na oczy. Odgarnął je na bok i spojrzał swoimi brązowymi oczami na maga złudzenia.
-Honorem jest poznać innego gotowego ruszyć po spełnienie marzenia. - powiedział na powitanie, po czym dodał -Bez działania nie dokonuje się odkryć, ani nie tworzy się historii. Nie możemy czekać.

Ren:
Trudno powiedzieć, by Ren sam się tu znalazł. Bardziej - on sam nie wiedział dlaczego tu jest. Jakaś magiczna siła musiała jednak uznać, że skoro wziął i wypełnił ankietę dodaną kiedyś tam do Fiore News, a ta została w jego pamięci, najwyraźniej chce wziąć udział. Tak oto znalazł się wpierw przed bramą, a następnie... w kostnicy. Leżał właśnie na stole do przeprowadzania sekcji zwłok, a przed nim stał ciemnoskóry mężczyzna, choć jego skóra miała ten "jaśniejszy" odcień brązu. Miał lekko przymróżone, jakby z niewyspania oczy, jasne, brązowe włosy, niekiedy wręcz zdające się przechodzić w blond oraz zmęczone, zielone oczy. Odziany był w lekką, jedwabną tunikę, misternie wyszywaną złotą nicią, a do tego na jego szyi, nadgarstkach i kostkach znajdowały się złote ozdoby, bardzo podobne do tych, które nosiła czerwona kobieta nad bramą. Na głowie miał złoty diadem.
-Och... obudziłeś się... szkoda... - stwierdził ziewając, po czym dodał -Najchętniej to przespałbym tę całą bitwę i brał udział dopiero w jej podsumowaniu. Co ty na to? - spytał znudzony, patrząc na swojego "towarzysza".

Winter:
Mag obudził się na dachu szpitala. A dokładniej to stał opierając się jedyną dłonią o siatkę, dzięki której jeszcze z niego nie zleciał. Z dachu tego budynku rozciągał się całkiem ciekawy widok na panoramę miasta. Usłyszał za sobą chrząknięcie, a gdy sie odwrócił dostrzegł rosłego, potężnie zbudowanego mężczyznę z tuniką przerzuconą przez bark, przez co doskonale widać było jego wyrzeźbione, przypakowane ciało. Górował nad magiem wzrostem, jednak zdawał się być ubrudzony jakimś ciemnym pyłem zarówno na torsie jak i na twarzy.
-Witam! Nie osiągniemy niczego zwlekając! To co?! Do roboty! HAHA! - zakrzyknął wesoło i roześmiał dość głośno, kładąc dłonie na swych biodrach.

Welt:
Kotowaty wampir ocknął się na moście. Pod nim wolno płynęła sobie rzeczka, z zamiarem pewnie wpłynięcia do oceny za wieledziesiąt lub wieleset kilometrów. Gdyby się rozejrzał, dostrzegły stojącego za nim na środku mostu i wpatrującymi się gdzieś w dal mężczyznę. Miał na sobie elegancką zbroję, na głowie koronę, przez jego polik przechodziła blizna. Miał ciemną brodę, ale za to bystre, czarne oczy. Jego kędzierzawe, krótkie i ciemne włosy zdawały się być równie nieposkromione co lawina. Jednak to on zdawał się nie dostrzec swojego towarzysza, będąc zbyt zajęty rozmyśleniami. Mruknął tylko coś do siebie, co oczywiście - kotowaty usłyszał:
-Będzie trzeba się stąd szybko zbierać i czekać na dobry moment.

Nanaya Byakushitsune:
Mistrzyni Grimoire Heart obudziła się w samym centrum studia fotograficznego, a dokładniej... siedząc na krześle przy aparacie fotograficznym. Z kolei w miejsce modela bądź modelki... stała piękna kobieta o delikatnej budowie. Wyglądała, jakby jej ciało było utworzone z wody, a odziana była w złoto i pianę morską. Rozglądała się uśmiechnięta, jakby czegoś szukając, aż w końcu jej wzrok spoczął na czarodziejce słońca. Wtedy lekko spoważniała, spuściła wzrok i powiedziała:
-W-witam. Będziemy współpracować. Miło... mi... - mówiła powoli i cicho, co jakiś czas zerkając nieufnie na maginię.

Info od MG:
Dzień I
Laen: 100MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Rin: 145MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Never Winter: 230MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Grey Eminence: 0MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Północny Wiatr: 130MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Finn: 230MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Will: 160MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Władca Kasztanów: 200MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Aran: 130MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Samael: 176MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Amney: --- | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Terrenco: 100MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Eris: 115MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Eisaku: 130MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Roe: 130MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Master of Speed: 100MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Ezra al Sorna: 180MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Hotaru: 130 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Ryudogon: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Mikazuki: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Ryukehoshi: 100 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Ren: 110 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Winter: 100 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Welt: 100 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Nanaya Byakushitsune: 165 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |

Inne: W sprawie tych wątpliwości w podświadomości - jak coś będzie niejasnego z mojego posta - piszcie do mnie na GG/PW/FB. Wówczas wyjaśnię (lub się postaram) o co chodzi. Fabularnie wasze postaci podświadomie o tym wiedzą. Każdy na PW również dostanie informacje kogo dostał. Opisy ich zdolności są jednak uproszczone i bardziej "opisowe", aniżeli techniczne.

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.


Ostatnio zmieniony przez Torashiro dnia Sob Paź 07 2017, 01:05, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Eris.
Wiek : Wygląda na 19.
Wzrost/waga : 168/55.
Rodzaj magii : Ognia.
Gildia : Brak.
Staż w gildii : ---
Liczba postów : 279
Dołączył/a : 22/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 17:27

Dlaczego tu przyszła? Powody mogły być serio różne. Spełnienie życzeń? Walka dla samej walki? Ależ oczywiście! Ale najważniejsze było to, że wszystko to brzmiało co najmniej źle i podejrzanie. Spełnienie jakiegoś dowolnego marzenia za obicie kilku mord? A niby kto miałby być aż tak łaskawy? Kto miałby w tym interes? Więc przyszła z czystego zaciekawienia. Zaciekawienia połączonego z wątpliwościami i podejrzeniami, jednak tak na prawdę wiedziała, że jeżeli nie weźmie udziału, to sama się niczego nie dowie. A dowiedzieć się chciała. Ot, taka natura maga ognia. Same zasady... wydawały się być dość proste. Sama jako tako większych pytań nie miała, to też mogła co najwyżej poczekać na rozpoczęcie. Zapamiętać twarze. I nadzorców i potencjalnych graczy. Nawet, jeśli śmierdziało jej to na kilometr to wygrać chciała. Dlaczego by nie? Jakiś potężny przedmiot czy kasa na spełnienie pewnej zachcianki jak najbardziej jej się przyda, chociaż nie sądziła, by to właśnie tak się ewentualnie skończyło.

Przeteleportowanie do piwnicy było czymś mało spodziewanym, jednak mogła co najwyżej wzruszyć ramionami i z czystą nienawiścią spojrzeć na kapiącą wodę. Tak to już z Eris bywa - albo ląduje na środku morza, albo gdzieś w mieście podczas ulewy. I masz babo placek. Mogła więc tylko liczyć na to, że jej nic nagle nie zaleje. Szybko jednak jej uwaga została przykuta przez coś innego, coś wężowatego, co natychmiast sprawiło, że wstała z ziemi i dobyła miecza obserwują wynurzającego się mężczyznę. Czyli pierwszy przeciwnik? Idealnie! Z tym, ze miała z kimś "współpracować", a tego kogoś nie widziała. Szybko jednak uzmysłowiła sobie chociażby po słowach tegoż, że to chyba była mowa o nim. Skrzywiła się nieco. - Czym ty w ogóle jesteś? Naga? - zapytała niepewnie w każdej chwili gotowa ściąć abominację, jakby jednak okazała się nie być przyjacielską abominacją. Gdyby jednak nic nie wskazywało na to, że chce ją zaciukać, tedy broń schowa. - Eris. I tak, przyda się znaleźć wyjście... - przedstawiła się krótko rozglądając za czymś, co można nazwać drzwiami, a następnie spróbuje je otworzyć. Pierw grzecznie, później siłą. Gorzej, jeśli drzwi nie ma, bo to by oznaczało utknięcie już na poziomie poszukiwawczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t117-konto-per-pani-aclarii#385 http://ftpm.forumpolish.com/t2828-in-flames#48345

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ekko
Wiek : 17lat
Wzrost/waga : 176/59
Rodzaj magii : Arka Szybkości
Gildia : Samotnicy
Staż w gildii : Samotnik od roku.
Liczba postów : 46
Dołączył/a : 04/08/2017
Skąd : :v

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 18:07

Master of Speed czyli nasz Ekko po obudzeniu zorientował sie czy ma miecz po czym przywitał się:
- Um, cześć. I tak, jeśli chcesz możemy zacząć działać jak najszybciej. Mamy jakiś konkretny cel oprócz błąkania sie i szukania rozkazów? - Chłopak spojrzał sie na swoją ręke z rozkazami. - A i jestem Ekko, niektórzy na mnie mówią Master Of Speed, acz nie każdy.
Ciekawe jak silny jest mój towarzysz, jak znalazłem sie na siłowni to może wystarczająco by rozwalić ściane gołą ręką czy podnieść samochód, choć teraz pełno osób jest na tyle silnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4180-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4157-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4182-master-of-speed

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Roe Kanami
Wiek : 17lat
Wzrost/waga : 55kg/170cm
Rodzaj magii : Podmiana Broni Palnych
Gildia : Brak
Staż w gildii : Brak
Liczba postów : 46
Dołączył/a : 23/06/2017
Skąd : Magnolia

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 18:19

Roe troche niechętnie wysłuchała swojego towarzysza po czym powiedziała:
- Ech, tak w skrócie, jestem Roe, moge trzymać sie z tyłu i tak wyżynaj sobie kogo chcesz.
Roe wytworzyła nabój i zaczęła nim podrzucać.
- Nie jestem wiedźmą a czarodziejem, dokładniej podmiany broni palnych czyli strzelcem więc dla mnie siedzenie z tyłu i czychanie na wroga to norma. Jakieś plany na start? Jak dla mnie możemy robić co chcesz, jakoś nigdzie specjalnie nie zmierzam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4152-roe

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Eisaku Kono
Wiek : 17lat
Wzrost/waga : 184cm/65kg
Rodzaj magii : Metaliczne Twory
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Dopiero wstąpił
Liczba postów : 119
Dołączył/a : 07/06/2017
Skąd : Magnolia

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 18:26

Eisaku ocknął sie przetarł oczy i ziewnął.
Witam,  jestem Eisaku- Po czym chłopak uścisnął ręke kompana. - Mhm,  zjeść coś niby bym mógł acz,  teraz głodny nie jestem jakoś specjalnie. Jeśli będziesz chciał to i zjemy w większym gronie. Z tego co zapamiętałem to mamy chodzić po mieście o czegoś szukać,  tak?
Eisaku rozejrzał sie po jadalni i westchnął. Ciekawe co wyniknie z tych bitw legend. Póki co jest miło acz to sam początek. Ciekawe z kim sie spotkam podczas walk...
- Em, jakieś specjalne cele mamy czy ciś tego typu? Ja ogólnie nic specjalnie na celu nie mam. Może jedynie zebrać informacje o wrogach. Przydadzą sie podczas późniejszych walk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4048-bank-eisaku http://ftpm.forumpolish.com/t4036-eisaku-postac-nakiego#top http://ftpm.forumpolish.com/t4203-eisaku#85247

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Aran von Baar
Wiek : 19 lat
Wzrost/waga : 190cm/75kg
Rodzaj magii : Demon Summoning
Gildia : LS
Staż w gildii : 4 lata
Liczba postów : 31
Dołączył/a : 20/05/2017

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 18:49

Aran wolał normalne metody przemieszczania się. Teleportacja nie była jedną z nich. Znalazł się w mieszkaniu, najnormalniejszym z normalnych, a tuż przed nim stał człowiek.
-Jak długo tu siedzimy...-spytał krótko, choć zupełnie nie brzmiało to jak pytanie, podnosząc się z łóżka. Dopiero teraz mógł przyjrzeć się nowemu towarzyszowi. Człowiek w zbroi z łukiem. Nic nadzwyczajnego. Białowłosy otworzył usta chcąc wykrztusić z siebie kilka słów, jednak tajemniczy gość odezwał się pierwszy.
-Konkretny...-Aran podsumował słowa swojego towarzysza, po czym ruszył za nim, również opuszczając pomieszczenie. Sądząc po nastawieniu powinni się dogadać, a jeśli chcieli spełnić swoje marzenia, nie będą mieli wyjścia.
-Dokąd idziemy?-dopiero teraz jego słowa zabrzmiały jak pytanie, wymagające odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4207-aran-von-baar#85735 http://ftpm.forumpolish.com/t3997-aran

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryudogon, Shozo Idane
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/84
Rodzaj magii : Diabelska
Gildia : Szczury
Staż w gildii : .
Liczba postów : 465
Dołączył/a : 22/08/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 18:59

Ryu otworzył oczy, czuł się jakby obudził się z potężnego kaca. Przetarł twarz i spojrzał na rurę do tańczenia. Zamrugał parę razy i rozejrzał się. Ta laska nie wyglądała mu na kurwę, więc raczej nie jest tym, że musi jej zapłacić, o tyle plus. Ryu wstał i się przeciągnął, chcąc rozgrzać swoje zastałą kości. Czuł się jakby nie robił nic od bardzo dawna, mimo, że nie jest to prawda.
-Czekaj chwile, może coś tu znajdziemy- po czym pierwsze co zrobił do podszedł do baru i wskoczył za ladę. Zaczał się rozglądać i wtedy to zobaczył… jego ulubiony napój, Vodquila, połączenie wódki i tequili. Najpiększniejszy trunek, który był sprowadzany z dalekich krajów oraz robiony z tradycją. Butelka miała na sobie czaszkę z sombrero. Ryu od razu złapał za kieliszek, który napełnił i walnął sobie shota i od razu popił jakąś tam colą, która była pod ladę.
-Smak dzieciństwa - po czym dodał - Uwaga, audycja może zawierać lokowanie produktu - zaśmiał się pod nosem i zaczął szukać tych pierdółek, których mieli szukać. W sumie to życzenie pewnie mocno by mu się przydało, tym bardziej, że jeśli to prawda to może posiąść niewyobrażalną siłę, albo nawet lepiej, znaleźć swoją siostrę. Ciężkie wybory teraz były brane pod uwagę, cholernie teraz przydałyby się tutaj te wszystkie demony.
-Pomóż mi szukać, może coś znajdziemy poza zużytymi gumkami - a potem zaczął przeszukiwać kanapę, na której się obudził. Najlepiej byłoby jednak znaleźć jakieś schronienie, chociaż to miejsce wygląda na całkiem wygodne, pewnie znaleźliby coś do żarcia tutaj, w końcu to jest burdel, a nie jakiś zwyczajny barek, najlepsze miejsce dla Ryu na początkową bazę wypadową jakie może być.
-Na razie i tak nie wiedzą, gdzie jesteśmy, więc możemy przemyśleć przez chwile co możemy tutaj zrobić lub poszukać czegoś. Pewnie posiedzimy tu parę dni nim ludzie się po znajdują, jeśli zaczniemy od razu szukać możliwe, że spotkamy kogoś przejebanego. Lepiej będzie szybko przygotować się i wykorzystać element zaskoczenia - przynajmniej tak mu się wydawało i czekał na odpowiedź kobiety - Mi też na rękę byłoby zacząć walczyć, ale sądze, że możemy mieć problem jeśli będzie ich więcej, nie sądzisz? - skwitował, po czym starał się zlokalizować jakieś okno, by móc przez nie wyjrzeć. Całe to miejsce wyglądało na opustoszałe, więc raczej ciężko byłoby im się ukryć w tłumie, którego właściwie nigdzie nie ma. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wie kto może być gościem, któremu trzeba będzie łapsko upierdolić, chociaż pewnie jakiś się znajdzie.
- Mam pewien pomysł, ale zaraz to będziemy sprawdzać - powiedział, w końcu jest szczurem, będzie musiał poszukać latarki jakiejś, dlatego będzie szukał wszędzie gdzie się da jakiś narzędzi i innych pierdoł tego typu.

_________________


Czytać:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1680-kieszen-ryudogona#28246 http://ftpm.forumpolish.com/t1394-czlowiek-z-piekla-rodem http://ftpm.forumpolish.com/t1733-ryudogonowe-cosie

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Władca Kasztanów - Gonzales Gick
Wiek : 14
Wzrost/waga : 140cm/38,8kg
Rodzaj magii : Magia żywiołu - Ogień
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 5lat
Liczba postów : 396
Dołączył/a : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 19:02

Jedyny, wspaniały i niepowtarzalny Władca Kasztanów, przybył do tego miejsca, by jako szlachetny i wspaniały władca rozrastającego się Kasztanowego Imperium, zaprezentować się jako wielki wojownik i zdobywca. Coś tam posłuchał o zasadach tego przedsięwzięcia, ale co mu jednym uchem wpadło, to drugim mu wypadło.
I tak oto ostatecznie znalazł się w sali lekcyjnej. Wpierw podniósł głowę z ławki, przeciągle ziewnął, przetarł oczy, głośno siorbnął ślinkę, która mu spływała z kącika ust i dopiero wtedy skupił się na naukach nauczyciela. Ten już zaczął coś bazgrać po tablicy, a Gonzales nie był do końca pewien cóż to takiego mogło być. Poczuł się dość niezręcznie. Pal licho tę całą rozgrywkę. Wyglądało na to, że chłopaczek właśnie był wzywany do tablicy! Dziwne narysowane symbole nie za wiele mu mówiły. Nie miał pojęcia z czym dokładnie miał do czynienia, ale nie wypadało się do tego przyznawać. Żeby nie wyjść na kompletnie nierozumnego i żeby nie dostać jedynki, musiał wymyślić jakąś historyjkę.
- Noooo... - burknął przeciągle, przeprowadzając w swej głowie bardzo intensywny proces myślenia. Żeby go sobie ułatwić wsadził wskazujący palec prawej ręki w prawe ucho i zaczął podkręcać swój rozumek do wyższych obrotów. - To są te... Eeeee... Gnify! Mają odpędzać złe duchy, dawać szczęście i chronić przed chorobami! Zgadłem? - oznajmił, uśmiechając się w typowo złośliwy dla siebie sposób, po czym wyjął palec z ucha i to co udało mu się wygrzebać wytarł pod ławkę. Tyle dobrego póki co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2681-pjenjanzki-gonza#45826 http://ftpm.forumpolish.com/t2665-gonzo http://ftpm.forumpolish.com/t2682-cos-gonza#45827

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 21:49

Ezra Al Sorna, tak jak i wielu innych przybył przed bramy Opuszczonego Miasta nie wiedząc co go czeka. Pewne było jedno - ktokolwiek był w stanie wysłać tak potężny przekaz i to wielokrotnie do tak dużego grona ludzi z pewnością nie żartował mówiąc o nagrodzie jaka czeka na zwycięzcę zmagań. Nawet jeśli "spełnienie życzenia" było jedynie przenośnią. Dlatego też mag w spokoju słuchał słów mężczyzny, wyjaśniającego reguły czekającej na śmiałków bitwy. A ta z pewnością zapowiadała się ciekawie. Szermierz przechylił lekko głowę, przyglądając się otaczającym go osobom. Czyżby mu się wydawało?

Cholera.

Ezra skrzywił się lekko, unosząc prowizoryczną opaskę i aktywując swoje PWM Demonic Eye, spoglądając w stronę jednego z mężczyzn. Prawdopodobnie zauważy otaczającą go demoniczną energię, dlatego też następnym co się stanie będzie zapytanie skierowane w stronę Mefista:

Widzę, że pojawili się tutaj starzy znajomi z Kardii. Ale otacza go jakaś inna aura, chociaż podobna do twojej. Ta całą bitwa to wasza sprawka? - rzuci niechętnie. Mimo wszystko mag Grimoire mógł czuć się w miarę bezpiecznie. Nieznajomy nie powinien go wydać jeśli także służył demonom...chyba że jego pan miał zatarg z Mefistofelesem, co nie zdziwiłoby Al Sorny. Przekonał się już dobrze o tym jak upierdliwym może być Książę Piekieł. Ponadto wydarzenia na Marnad sprawiły, że jego wygląd uległ zmianie. Znikły tatuaże pokrywające jego ciało, tak samo jak większość białych włosów. Ponadto jego skóra pociemniała, a magia zmieniła swoją naturę. - Pewnie połowa z tych legend pouciekała wam z Piekła czy coś i teraz szukacie frajerów, którzy je wyłapią...

W tej samej chwili otoczyła go magiczna energia i gdy szermierz ponownie otworzył oczy znalazł się oko w oko z nieznajomą. Czy też raczej oko w plecy, bo była do niego odwrócona plecami. Źrenice szermierza rozszerzyły się nieco ze zdumienia, gdy w jego umyśle pojawiła się informacja kto przed nim się znajduje. Chłopak prychnął lekko z niedowierzaniem. Nie żartowali z tymi legendami, to musiał im przyznać. Tak samo jak to, że dziewczyna prezentowała się dużo lepiej od niego. Sam mag ubrany był w proste szare kimono, wytrzymałe buty, zaś na wierzch narzucił czarny płaszcz. Lewe oko z czarną tęczówką zasłaniała prowizoryczna opaska, którą zrobił z jednego ze swoich starych kimon. Pasek białej tkaniny zdobił pojedynczy czerwony kwiat, znajdujący się akurat w miejscu oczodołu. Może i sprawiało to, że Ezra wyglądał jeszcze słabiej niż z samą energetyczną ręką, jednak w zamian ukrywało jego kontakty z demonami. W razie walki mógł zawsze bez problemu nasunąć opaskę wyżej, bądź też zsunąć ją na szyję. Al Sorna odpowiedział spokojnym, pozbawionym emocji spojrzeniem, jednakże dało się zauważyć, że słowa kobiety lekko go podrażniły. Prychnął cicho pod nosem, kwitując w ten sposób jej słowa o kadłubku.
- Wybacz, ale podziękuję. Jedną rękę mam sprawną. Skoro dałem radę zabijać nią Pergrandczyków - za co zresztą dali nagrodę za moją głowę - to codzienne czynności nie powinny sprawiać problemu. Jeśli zaś postać twojej rangi ma oceniać kogoś jedynie po wyglądzie, to podręczniki historyczne zapomniały wspomnieć o tym, że byłaś za życia ignorantką. - rzucił przesycając słowa ironią, jednocześnie schodząc na płytę stadionu. Za jakie grzechy?! Jakby Mefista było mu mało! Z drugiej strony Ezra miał już pewną wprawę w kontaktach z osobami stawiającymi się wyżej od niego. Cała ta sytuacja sprawiła, że poczuł potężną falę nostalgii. Jednakże Depore odeszła i nigdy już nie wróci. Nie miał teraz czasu na wspominki. - A teraz zanim znów wyrazisz jakiś osąd nie bazujący na żadnych informacjach, lub ponownie obrzucisz mnie wyzwiskami... Nazywam się Ezra Al Sorna i jestem porucznikiem w armii Isenbergu. Czy też raczej byłem. Aktualnie jestem magiem klasy S w pewnej gildii. Mniejsza z tym. Umiem o siebie zadbać, wbrew temu co możesz sądzić oceniając mnie po wyglądzie. Nie musisz się przedstawiać, nie wiemy kto może nas podsłuchiwać, ja zaś wiem kim jesteś. I na co cię stać.
Usta maga ułożyły się w krzywy uśmiech. Cała ta bitwa zapowiadała się na istną rzeźnię jeśli uczestniczyć w niej mają postacie podobnego kalibru. Rozejrzał się, oceniając wygląd stadionu i przyglądając uważniej najwyższemu jego punktowi. Następnie westchnął ciężko i spojrzał swojej towarzyszce w oczy.
- Nie liczę na to, że nabierzesz nagle do mnie szacunku, jednakże i ty nie oczekuj go ode mnie jeśli nie zasłużysz na niego w żaden sposób. Liczę na to, że jakoś się dogadamy, jednak nie mam zamiaru dać sobą pomiatać. Za lojalność odpłacę lojalnością. Za pogardę - pogardą. To jak ułoży się nasza relacja zależeć będzie w dużej mierze od ciebie. A tak pięknej dziewczynie jak byłoby o wiele bardziej do twarzy bez tego grymasu. - mag opuścił opaskę w dół, odsłaniając demoniczne oko i zmarszczył lekko brwi.
- Za mną. - rzuci krótko. Ezra ruszy z miejsca biegiem, kierując się w stronę znajdującej się naprzeciwko ściany stadionu. Następnie wyskoczy w powietrze, wspomagając się Festiną, by wylądować na górze. Zerknie za siebie, sprawdzając czy jego towarzyszka podążyła za nim.
- Musimy znaleźć jakiś wyższy punkt, może stamtąd coś zobaczymy. Dobrze byłoby znaleźć jakąś bazę wypadową. Chciałbym poszukać też wskazówek odnośnie tego co się tutaj dzieje. Masz jakieś informacje na ten temat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Magnus Vailean
Wiek : 28
Wzrost/waga : 187 cm / 92 kg
Rodzaj magii : Mędrzec Powietrza
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 6 Lat
Liczba postów : 22
Dołączył/a : 30/07/2017

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 23:53

Nie mam pojęcia, co mnie właściwie podkusiło, by tutaj przyjść. Może któregoś dnia dopadła mnie zbyt wielka nostalgia? Pewne wyalienowanie nawet w tak wielkiej i przyjaznej gildii, jak Fairy Tail. Pomimo mojego stażu nie udało mi się zbliżyć do nikogo na tyle, by nazwać go przyjacielem, czy czymś do tego zbliżonym. Brakowało mi dawnych przyjaciół. Często zastanawiałem się, jak im się wiedzie. Na pewno sobie poradzili, ale gdzie teraz są? Co robią? Nie mam pojęcia. Nękały mnie sny, koszmary... Ostatnimi czasy jakieś przeczucie mówiło mi, że to właśnie może być moja furtka do spełnienia tego cichego marzenia.
Pod postacią wiatru udałem się pod bramę opuszczonego miasta, a to, co tam ujrzałem nie było wielkim zaskoczeniem. Nigdy nie uważałem się za osobę przesadnie wyjątkową, więc oczywiście nie byłem jedynym magiem, którego przyciągnęła tutaj jakaś tajemnicza siła. Starałem się trzymać na uboczu, nie wciskając się zbyt blisko tego tłumu. Rozejrzałem się za pewnymi znajomymi twarzami i nawet wydawało mi się, że ujrzałem gdzieś tam naszego mistrza gildii. Jeśli mamy walczyć... To już stawiało mnie na przegranej pozycji.
- Ja to mam szczęście... – mruknąłem pod nosem lekko zrezygnowany.
Podniosłem wzrok na zakapturzoną postać, która wydawała się zarządzać tym turniejem. Poprawiłem kapelusz by lepiej jej się przyjrzeć, lecz jak się spodziewałem... Nie udało się dojrzeć niczego znaczącego, a raczej na tyle znaczącego bym mógł się domyślić kim w ogóle jest. Przyjrzałem się lewej dłoni, czując na niej swędzenie. To już wymagało wielkiego nakładu mocy magicznej oraz finezji w posługiwaniu się nią by poddać jej działaniu taki tłum. Jaka mogła być natura jego magii? Wiele rzeczy widziałem, ale z czymś takim wcześniej nie miałem do czynienia.
Wychodzi na to, że nie walczymy sami, a mamy do dyspozycji duchy..? Cóż za niespotykana energia musi drzemać w tym miejscu by powoływać do życia takie twory? Może to jedna wielka iluzja, w którą wszyscy wpadliśmy przekraczając granice miasta? Teraz wzbudzili moje zainteresowanie... – pomyślałem przyglądając się temu, co następowało. Sędziowie tego wydarzenia wyglądali skrajnie różnie i bardzo niecodziennie. Pomimo ponętnych kształtów kobiety, która znacznie przykuwała uwagę, najbardziej skupiłem się na tym olbrzymie z tyłu. Miałem nadzieję, że nie wpadnę w jego rewir...
Nie było zbyt wiele czasu na pytania, a właściwie żadnego. Otuliła mnie nieznana energia, a ja najwyraźniej na chwilę straciłem przytomność. Obudziłem się siedząc na schodach wewnątrz opuszczonego miasta. Omiotłem wzrokiem okolicę szukając jakiegoś punktu zaczepnego. Wolałem nie chodzić tutaj bez celu, zwłaszcza, że eksploracja tych ruin może mieć kluczowe znaczenie dla wygrania tego turnieju, czy jak powinienem to nazwać.
Za sobą miałem jakiś duży budynek, może byłe muzeum. Zanotowano. Przede mną duży plac z kilkunastometrowym filarem. Również zapamiętane. Ktoś stojący pod nim? Jest.
- Chwila... – mruknąłem pod nosem wracając wzrokiem do tajemniczego mężczyzny.
Czyżby to była ta legenda przypisana do mnie? Przeciwnik raczej by się tak do mnie nie szczerzył. Nie jestem najbardziej ufną osobą, ale ciężko mi go wziąć za maga, który stanowiłby dla mnie zagrożenie.  Gdyby miał szanse wyeliminować mnie z gry, już by to zrobił.
- Szaleńców..? Wielu tutaj widziałeś, nieznajomy? – uśmiechnąłem się lekko, odpowiadając na jego przywitanie – Rozumiem, że razem będziemy starać się spełnić nasze marzenia? – wyciągnąłem ku niemu dłoń na przywitanie, nie przywiązując zbytniej wagi do jego ekscentryzmu.
Sam nie byłem najzwyczajniejszą osobą oraz nie królowałem w stosunkach między ludzkich. Nie byłem, jednak przygotowany na to, co stało się gdy nasze dłonie się spotkały. Przeszył ją niespotykany ból. Porównywalny pewnie do amputacji, chociaż takowej nigdy nie doświadczyłem. Syknąłem i szybko przerwałem kontakt, jednocześnie postępując kilka schodów do góry, zachowując bezpieczny dystans. Złapałem się odruchowo za dłoń lekko ją rozmasowując oraz przyglądając się, czy aby na pewno nic jej się nie stało. Nie było żadnej blizny, przypalenia. Najwyraźniej jego mocą jest ten niespotykany ból przy dotyku.
Zmierzyłem mężczyznę wzrokiem i zrobiłem kwaśną minę – Ograniczmy kontakt fizyczny do minimum... – poprawiłem kapelusz opierając się o pobliską poręcz – Zdradzisz mi swoje imię, czy Twoje też powinienem zgadywać? Z uprzejmości powiem, że na mnie mówią Północny Wiatr. – ukłoniłem się lekko, podtrzymując nakrycie głowy – Wiesz coś o tym miejscu? – spojrzałem na okolicę badawczo.
Nie miałem zamiaru ślepo szukać przeciwników. Na ogół stronię od walk. W tej chwili postaram się zebrać jak najwięcej informacji. Wydusić, co się da z mojego towarzysza i dopiero razem ruszymy w gąszcz ulic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4140-polnocny-wiatr

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Amney G.
Wiek : 15 lat
Wzrost/waga : 164.2 cm 56.6 kg
Rodzaj magii : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 24/08/2016
Skąd : Spod harnasiowego tronu

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Pon Paź 02 2017, 15:18

Kto by pomyślał, że to ogłoszenie które znalazłam CAŁKOWICIE przypadkowo okazało się prawdziwe. Co z tego, że wiatr je porwał i zostawił na mojej twarzy... okazja to okazja! W końcu kto by nie chciał spełnić jednego ze swoich życzeń? A nie wspomnę już, że dżinna którego trzymam w domu przyszedł magipocztą już użyty. Ale reklamacji nie przyjmują! Buraki. Wracając jednak do życzeń, przecież od tego one są! Bo gdyby nie one to co? Podążalibyśmy od celu do celu w życiu niczym kartka za kartką do końca książki? To takie nuuuudneeee byłoby. Jak szkoła.
Jeszcze zanim tu przybyłam sprawdziłam na mapach czy to miejsce tak w ogóle istnieje. O proszę. Właśnie przed nim stoję. Zresztą nie tylko ja. Z tego wszystkiego wysnuwam tylko dwa wnioski: albo ktoś zrobił w konia ludzi z różnych stron świata lub naprawdę odbędzie się tutaj pojedynek! Ahahaha! Jak już się cieszę na okazję skasowania kilku magów! Niemożliwe byłoby aby ktoś tutaj nie parał się magią. Szkoda tylko, że nie mogę wydobyć z okrzyku radości... a to smuci bardzo. Nawet już klaskać mi się nie chciało temu dziwnemu facetowi. Pewnie to on tym wszystkim zarządzą. A gdyby go tak potem ciachnąć... nie. To nie ma sensu. Chociaż, wpierw by spełnił życzenie a potem bym ciachnęła! Ha! To jest coś!
Wyrzuciło mnie... gdzieś. Sama nie wiem gdzie, ale odruchowo przykleiłam się do ściany rozglądając na prawo i lewo. Szerokie ulice. Możliwe, że są one głównymi albo jestem blisko centrum jak i na odwrót. Cholercia, nic mi to nie mówi. Najlepiej byłoby znaleźć jakiś punkt obserwacyjny albo mapę. O tak, mapa dobra rzecz, lepsza niż obserwacja terenu. Założyć też muszę, że pewnie nie tylko ja o tym pomyślałam. Jednak przeszła mi przez myśl jedna rzecz. Bardzo ważna rzecz: gdzie jest legenda z którą mam współpracować? Aż się wzdrygnęłam ze strachu kiedy go usłyszałam. A sprawdzałam otoczenie czy nie jestem sama! Nawet z przyzwyczajenia zaczęłam zasypywać go pytaniami ale nic z tego nie wyszło. Taki już ci los jak w magicznym sposób pewnego dnia się budzisz i nie możesz mówić. Ech... tylko ustami się naruszałam. Trzeba kombinować. Jego strategii natomiast nie miałam nic do zarzucenia. Wpierw trzeba poznać wroga zanim przyjdzie się z nim zmierzyć. No, zanim utnę mu łapę z rozkazami.
Wykombinowałam! Przecież umiem pisać. Rozejrzałam się za jakimś kamyczkiem i na ścianie za sobą zaczęłam skrobać jak kura pazurem, tak wiem, moje pismo nie należy do najładniejszych jak na kobietę przystało, krótką notkę: "Klątwa, nie mogę mówić. Potrzeba magiczny medyk.", a potem spojrzałam na niego by się upewnić czy przeczytał. Chciałam również wysunąć własną propozycję, a więc przeskoczyłam w bok i znowu skrobu, skrobu: "Szukamy ofiary na wabik?".

_________________


theme  |  voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3461-amneyowe-cos http://ftpm.forumpolish.com/t3457-amney-do-oceny http://ftpm.forumpolish.com/t4116-amney

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hotaru Gordwig
Wiek : 19lat
Wzrost/waga : 169 cm / 54g
Rodzaj magii : Magia powietrza ♥
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 5,5 roku~
Liczba postów : 733
Dołączył/a : 14/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Wto Paź 03 2017, 12:33

Nie wiedziała, dlaczego tutaj przyszła. Nie myślała o niczym konkretnym, ale zdecydowanie poszukiwała szczęścia. Chciała już dawno dotknąć go namacalnie, może tutaj to się spełni? Przełknęła ślinę i rozejrzała się. Sama nie wiedziała, czy kogokolwiek tu zna, a rzesza ludzi sprawiała, że jeszcze bardziej nie chciała się wyróżniać. Zarzuciła kaptur na głowę i myślała.

Z początku dziewczyna nie wiedziała jak zareagować. Na jej twarzy pojawił się grymas. Sama nie do końca wiedziała, co tutaj robi. Po tym komentarzu pojawiły się w jej umyśle pierwsze wątpliwości.
- Dzień dobry - powiedziała niepewnie, w końcu nie wiedziała, co chciała ze sobą zrobić - Pana również, jestem Hotaru Gordwig...
Ona go znała, jednak czy on znał ją? Nie powinna mu powiedzieć kilka słów na jej temat? Przełknęła głośno ślinę i popatrzyła na jego reakcję. Na kolejne jego słowa kiwnęła tylko głową i poszła za nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t85-konto-hotarci http://ftpm.forumpolish.com/t3504-hotaru#66480 http://ftpm.forumpolish.com/t3639-hocia

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Wto Paź 03 2017, 16:14

Chłopak patrzył ma swoją legendę analizując wszystko co do tej pory usłyszał. Zasady wydawały się dość jasne, ale podejrzewał że było tam więcej niż parę haczyków. Nie mniej jednak, podniósł się z kanapy i rozprostował, nastawiając swoje kości tak by nie były zbytnio upierdliwe podczas ewentualnej walki. Wrócił wzrokiem za balkon, podziwiając nie najgorzej wyglądające miasto i rozmyślając co teraz.
-Najwidoczniej będziemy. Jestem Laen, jak mam się do Ciebie zwracać? - zwrócił się do osoby, dla której wygląd widocznie był bardzo ważny. Miał tylko nadzieję, że ten fakt nie będzie przeszkadzał w bitwie. Może wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś mu zniszczy ubranie to stanie się siejącym zagładę berserkerem? To był by ciekawy zwrot zdarzeń.
-No, trudno na pewno nie jest. Co do planu... solowanie reszty by nas raczej zbyt szybko wymęczyło. Zbieranina ludzi jest tutaj nie mała, to w ten sposób nie przetrwalibyśmy do końca. Chyba że fartem. Może, nie polegajmy na nim póki co? Na ten moment, proponuję dwie opcje. A. Staramy się przeczekać, aż reszta wybije się nawzajem. B. Zakładamy z kimś sojusz, i pozbywamy się ich gdy staną się zbędni. Czy to przez sprawiedliwą walkę, czy ciosem w plecy, bez większego znaczenia. - powiedział, widząc dwa proste plany które większość pewnie również przyjęła. Na ten moment, były chyba one najbardziej opłacalne. W późniejszym etapie wejdą w grę rozkazy, definitywnie w późniejszym. Wtedy rzeczy się bardziej pokomplikują. Zostawienie ich prosty póki co będzie w opinii krwistookiego najlepszym wyborem.
-Co o tym sądzisz? Wolę myśleć, że jesteśmy partnerami niż w jakiejś relacji mistrz/sługa i tym podobne. - dodał z powrotem siadając na kanapie i patrząc na jakość swoich ostrzy. Oby w trakcie bitwy nie musiał się postarać o nowe, bo to będzie co najmniej upierdliwe. Swoją drogą, miał wrażenie że przy bramie widział swoją siostrę... będzie trzeba to potem zweryfikować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Samael Hiro
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 1,83 cm\ 80 kg
Rodzaj magii : Magia Błyskawic
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : w FT od X799
Liczba postów : 858
Dołączył/a : 28/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Wto Paź 03 2017, 23:45

Białowłosy zainteresował się tym całym wydarzeniem, o którym dane było mu dowiedzieć się pewnego dnia, gdy przeglądając papiery w biurze, które od pewnego czasu zajmował w gildii, znalazł ogłoszenie o nim. Jakoś wcześniej samemu nie miał jakoś okazji o nim usłyszeć czy gdzieś przeczytać, dopiero przeglądając raporty dotyczące gildii wykonane przez jego zastępcę, natrafił na nie. Torashiro jako jego prawa ręka miał tak samo jak mag błyskawic problemy z przyzwyczajeniem się do nowej funkcji, a przynajmniej tak mu się wydawało. Pomimo tego jego przyjaciel z którym nieraz miał okazję razem walczyć, zmierzyć się z sobą czy także razem wspierać się następnego dnia po dobrej imprezie dużo mu pomagał w zarządzaniu gildią i to nie byle jaką. Gdy natrafił na ogłoszenie o tym, przez chwilę zastanawiał się, dlaczego Tora zrobił coś takiego, osobiście nie mógł się go spytać, gdyż ten Wróżek jakiś czas temu po przekazaniu tych papierów wyruszył gdzieś z miasta. Nie wnikał w to gdzie tym razem oraz po co ta podróż, był mu wdzięczny za to, że zanim zniknął to o co został poproszony zrobił w czasie szybszym niż przypuszczał Mistrz Gildii. Czarodziej w końcu uznał, że jego przyjaciel postanowił w ten sposób dać mu do zrozumienia, że on powinien zainteresować się tym, tym bardziej jak sam się później dowiedział, niektórzy członkowie Fairy Tail postanowili wziąć w tym udział. Jaki byłby z niego Mistrz, jeśli niedbały o tych którzy są pod jego opieką, jeśli osoba, której mógłby to zlecić, miała swoje pewnie jakieś ważne plany ? Tak więc i Sam postanowił wziąć w tym udział właśnie z tego, ale to nie był jedyny powód, dlaczego w wyznaczonym czasie pojawił się przed bramami. Samemu był również ciekaw tego co tutaj się dzieje jak i zawsze przecież miał szanse na to, aby samemu wytrwać do końca i zdobyć nagrodę. Podczas podróży z gildii zastanawiał się tylko czy być może nie pojawić się tutaj incognito, jednak  dosyć w krótkim czasie zrezygnował z tego pomysłu. Może lepiej będzie, jeśli biorący w tym udział Wróżkowie będą wiedzieli, że Mistrz ich gildii do której sami należą również jest tutaj.
Wysłuchał tego co zostało powiedziane do niego oraz do pozostałych uczestników przed bramą i próbował zrozumieć to co usłyszał, zastanawiając się także, czy nie ma przypadkiem w tym wszystkim jakiegoś drugiego dna. Nie spędził jednak zbyt dużo czasu nad tym rozmyślaniem Białowłosy, gdyż stracił przytomność, po czym ocknął się w zupełnie innym miejscu i jak się również szybko okazało nie był sam. Gdy tylko rzucił okiem w kierunku osoby która znajdowała się w jego otoczeniu uznał szybko, że zapewne to ta cała Legenda, o której zostało mu powiedziane jeszcze na zewnątrz. Również dosyć szybko miał okazję dowiedzieć się, że być może współpraca z tą istotą nie będzie należała do najprzyjemniejszych. Dlatego też po chwili zastanowienia się nad wszystkimi możliwościami, jakie w tym czasie przyszły mu do głowy, postanowił zrobić coś co uznał za najbezpieczniejsze w tym momencie. Wstał z ławki,  obrócił się w stronę kobiety, po czym z kulturą pokłonił się jej, ale nie bez przesady, nie planował rzucić się na ziemię czy coś i bić jej pokłony. Jak na razie postanowił zrobić to, gdyż zła kobieta, to niebezpieczna kobieta, a tak przynajmniej gdzieś miał okazję słyszeć, a czego nie planował doświadczyć na własnej skórze. Gdy już miał to za sobą postanowił rozejrzeć się po okolicy, czy przypadkiem nie widać jakieś innego zawodnika lub czegoś innego ciekawego .
- Czy można wiedzieć, jaka według ciebie wygląda ciebie godna sala ? - postanowił zadać jedno proste pytanie, które być może sprawi, że ktoś znajdujący się obok niego nie warknie na Sama lub zrobić coś innego nieprzyjemnego dla niego.

_________________





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t589-konto-samael-a#7394 http://ftpm.forumpolish.com/t579-samael#7289 http://ftpm.forumpolish.com/t1096-notatki-samaela#16384

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Finnian Jerome
Wiek : 18/23(fizycznie)/444(to skomplikowane)
Wzrost/waga : 170 cm | 61 kg
Rodzaj magii : Grzechów
Gildia : Magiczna Policja
Staż w gildii : -
Liczba postów : 3931
Dołączył/a : 17/11/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sro Paź 04 2017, 00:37

Sny potrafiły mieć prorocze znaczenie. Nie zmieniało to jednak faktu, że białowłosy udał się tutaj w nieco innym celu. Już niegdyś miał okazje posiąść kamień życzeń, co utwierdzało go nieco w słowach, czy motywacji o której mówiła ta osoba. Oczywiście spróbował też mieć wszelkie swoje umiejętności magiczne na baczności, coby nikt mu nie pogonił przypadkiem kota. Nie liczyło się tutaj, czy byłby to jakiś czarny pers, czy może przedstawiciel syjamskiej rasy walczący z nim o miskę tuńczyka. Dla niego mogła to być nawet walka dwóch wygłodniałych panter. Mimo wszystko, przetarł jedynie oczy rozglądając się dookoła. Chociaż dałoby się pewnie dostrzec jakieś kłębki kurzu, raczej nie wychwycił wzrokiem żadnego, bezpańskiego kota, który polowałby na taką zabawę. Trochę szkoda, bo jednak miał jakąś taką słabość do tych zwierząt. W końcu kiedyś nawet gościł pod swoim dachem Exceeda.
- Jakieś sugestie? Większość pewnie pomyśli o tym samym, więc trzeba podejść do tego... nietypowo, prawda? - zapytałby się spokojnie, raz jeszcze rozglądając się dookoła. Nikt by przecież nie chciał, aby nagle z parkowych krzaków wyskoczył na niego jakiś lew, czy tygrys, który tylko czyha na niespodziewającą się niczego ofiarę. Wyciągnąłby wtedy własną mapę, aby poznać przynajmniej najbliższe otoczenie w promieniu kilometra. Większe budynki, potencjalne sklepy, czy jakiekolwiek rozmieszczenie lokalizacji. Mogło im to wielce pomóc w zaistniałej sytuacji. - Proponuję zacząć od jakiś zapasów, a potem rozejrzeć się za dogodnym punktem obserwacyjnym. Jakaś wieża zegarowa mogłaby się nadać... - dopowiedział jeszcze w kwestii swoich rozważań, jednak liczył na sugestie z drugiej strony. Pozostawała jeszcze jedna kwestia, która jednak nie dawała mu spokoju. Mimo wszystko, tożsamość ich towarzyszy powinna raczej pozostać tajemnicą. - Propozycje jak się do Ciebie zwracać, czy mam wybrać coś samemu?

Spoiler:
 

_________________

M a i n | L o v e | P i e r r o t | S c a p e g o a t | S t o r y | #d8b055

Zarobki policjanta są o 46 % większe, niż zwykłej osoby. Mag S, Mecenas, Greed.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t366-depozyt-finniana-jerome http://ftpm.forumpolish.com/t350-finnian-jerome http://ftpm.forumpolish.com/t432-o-wszystkim-i-o-niczym-co-sie-finniego-tyczy#4423
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczone Miasto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 11Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Inne tereny :: Pozostałe kraje :: Norgath-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows