IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 14 ... 27  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Samantha Marone
Wiek : 17 lat
Wzrost/waga : 168cm
Rodzaj magii : Magia Ksiąg
Gildia : DHC
Staż w gildii : Rok w FT | Nowa w DHC
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 26/08/2012

PisanieTemat: Biblioteka   Czw Lut 07 2013, 14:53

    Sporych rozmiarów budynek, mieszczący się w samym środku miasta. Urządzony jest w średniowiecznym stylu, więc wygląda jak najprawdziwszy pałac z wielkimi oknami, ozdobiony jasnymi kolorkami, który tym bardziej zachęcają do wejścia w sam środek tego niezwykłego miejsca.
    W pierwszej chwili człowiek, który wchodzi do środka może czuć się nieco przytłoczony ogromnością owego obiektu. Wszędzie naokoło znajdują się pułki z przeróżnymi książkami, ale na szczęście są plakietki, a wszystko ułożone według gatunku, w którym to już dziale księgi ułożone są alfabetycznie. Naturalnie, gdyby jednak były trudności ze znalezieniem interesującego nas tytułu to na samym środku pomieszczenia znajduje się okrągłe biurko z wieloma papierami, za którym zawsze znajduje się parę osóbek z personelu. Kochają swoją pracę, świat zawarty w książkach, więc i z przyjemnością pomagają przybyłym.
    Pod biblioteką jednak znajduje się…ogromna piwnica, na piwnicę w ogóle nie wyglądające. Jest to miejsce, o którym wie zaledwie garstka wtajemniczonych osób. Kamienne pomieszczenie, wielkości samej biblioteki jak nie większe. Pod ścianami znajdują się oszklone szafki, zamknięte na kłódkę – w środku można dostrzec książki bez tytułów. Co parę metrów można zauważyć gablotki z jakimiś artefaktami…Notabene po prawej stronie widać…małe jeziorko! Niezwykłość…jeziorko w pomieszczeniu…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t240-konto-sam#1390 http://ftpm.forumpolish.com/t128-samantha-marone http://ftpm.forumpolish.com/t624-basniowe-dodatki-marone#7894

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Samantha Marone
Wiek : 17 lat
Wzrost/waga : 168cm
Rodzaj magii : Magia Ksiąg
Gildia : DHC
Staż w gildii : Rok w FT | Nowa w DHC
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 26/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lut 07 2013, 14:53

Co prawda o wiele łatwiej byłoby urządzić sobie trening niedaleko domku, ale…gdzie się lepiej uczyć kolejnych zaklęć jak nie tam, gdzie niegdyś? W rzeczy samej! Marone bowiem – wraz z Villenem u boku - udała się do owej biblioteki tylko z jednego powodu – by w spokoju nauczyć się nowego zaklęcia pod okiem swego byłego nauczyciela. Magia Ksiąg częsta nie jest – przynajmniej według Samanthy – więc dobrze czasem dowiedzieć się o niej nieco więcej. Notabene pamiętała miejsce, gdzie trenowała parę lat temu, więc i tym razem nie powinno być problemu.
Tak jak się spodziewała – porozmawiała dłuższą chwilę ze swym nauczycielem po czym udała się właśnie do niby piwnicy. Niby, albowiem odkąd pamięta, owe pomieszczenie nigdy piwnicy nie przypominało. ..

W każdym razie zaszyła się tam wraz z książką – zwykłą albowiem opowiadała o legendach arturiańskich. W rzeczy samej, od pewnego czasu Marone myślała o jakimś zaklęciu ofensywnym co by się lepiej na misjach przydać. Ofensywa zmieniła się w broń, więc niedługo trwało nim do główki jasnowłosej wpadł pomysł z wykorzystaniem Excalibura. Wszak wielki i sławny miecz, więc na pewno bardzo przydatny! Z tego też powodu wpierw po prostu sobie siedziała przy stawiku, z książką w łapkach i czytała o owej broni. Zwolenniczką mieczów nie była, ale cóż…magiczny to i trzeba było się trochę o nim dowiedzieć. Swoją drogą szybko zdała sobie sprawę z tego jak mało wiedziała wcześniej. Jak większość osóbek, tak i ona myślała o Excaliburze jak o mieczu w kamieniu, a tu się okazuje, że został on podarowany Merlinowi przez Panią Jeziora…
Ale od początku. Okazało się, że o samym mieczu trudno coś znaleźć szczegółowe - nie znaczyło to jednak, że niczego nie ma. Prawdziwa nazwa tego legendarnego a można powiedzieć wręcz mistycznego miecza brzmi : Caliburnus a po celtycku Kaledwych . W powolnym tłumaczeniu na nasz język to: Ten który przecina stal . Jak widać od samego początku coś w tym mieczu jest. Legenda owego miecza jest (jak zwykle w tego typu sprawach) bliżej nieokreślona. Pierwsza oraz co najważniejsze główna wzmianka o mieczu, na którą Marone zwróciła swą uwagę to bardziej rozpowszechniony mit o tym skąd wziął się Excalibur. Otóż to... Legenda ta jest zapoczątkowana od czarodzieja Merlina. Ok. 100 lat przed narodzeniem samego Artura na wyspie panował wielki chaos. Młody Merlin miał zamiar dać kres temu nieładowi. Pomocny w osiągnięciu tego celu był miecz Kaledwych, który otrzymał od Pani z Jeziora. Miecz ten dałby Merlinowi władze na wyspie. Czarodziej nie użył go jednak...Wiedział że ludzie nigdy by go nie uznali za króla. Podarował więc miecz Utherowi - ojcowi Artura. Uther na początku rządził dobrze do czasu aż poznał śliczną Igreane, która była żoną jednego z dowódców Uthera. Pokochał Uther tę kobietę tak mocno, że był w stanie rozpętać wojnę byle by ta była z nim. Merlin wiedząc, że rozpęta się wojna odebrał miecz Utherowi i wbił go w skałę. Legenda mówi że tylko człowiek o czystym sercu mógł go wyciągnąć z tej skały. Naturalny owym człowiekiem okazał się Artur...Po jego śmierci, Merlin wbił Excalibura z powrotem do kamienia, by ten czekał na kolejną osobę, która zasłuży sobie na owy oręż...Czyż nie wspaniałe? Wszak sama magia Samanty - magia Ksiąg - polegała przecież na urzeczywistnianiu zjawisk, osób, stworów, a nawet wydarzeń, które kiedykolwiek miały miejsce w jakiejś księdze. Zapewne kiedyś będzie mogła przywołać samego Merlina by opowiedział jej więcej o swych czasach - lub wyobraźni autora - ale na obecnym poziome dziewczyna zdała sobie sprawę tym bardziej, iż przywołanie miecza to dobry pomysł. Wszak excalibur to legendarny miecz, który jest wspominany w wielu księgach, a już na pewno w tej, którą dziewczyna czytała. Wystarczyło tylko wyobrazić sobie dokładniejszy wygląd owego oręża i urzeczywistnić go w świecie rzeczywistym, dzięki swojej magii.
Niestety tak się wciągnęła w czytanie, że nim skończyła nastał wieczór, więc pierwszy dzień treningu został poświęcony tylko na wiedzę…
Drugiego dnia – po słodkim śnie – Samantha wróciła do podziemi, mając zamiar wziąć się porządnie do nauki praktycznej. Stanęła, więc sobie przed jeziorkiem, przypominając sobie wszystko co wiedziała na temat powstania legendarnego miecza, po czym rozłożyła ręce, prosząc tym samym Panią Jeziora o niezwykły podarunek w postaci miecza. Podłoże wokół stawiku nieco rozjaśniało po czym…zgasło i nic się nie stało – ku zdziwieniu Marone. No, ale nie można się poddawać! Tak więc postanowiła spróbować znowu…i znowu…i znowu…wieczorem przy ostatniej próbie, wydawało się jej, że widzi nawet bąbelki na wodzie, ale nic się nie stało. Tak więc niestety dzień wydał się stracony bo nie przybliżył dziewczyny za bardzo do Excalibura. Problem polegał na tym, iż nie miała pojęcia co poszło nie tak. Z tego też powodu przed snem, wróciła do ksiąg…
Dnia następnego – po już gorzej wyspanej nocce – wróciła do piwnicy, gdzie wzięła się za zadanie nieco inaczej. Stanęła parę metrów dalej od jeziorka, wzięła głębszy wdech, rozłożyła ręce i poprosiła swą magią o materializację Excalibura – nie prosiła już o to samej Pani Jeziora.
Tym razem jasnowłosa za każdym razem wpierw wzięła głębszy wdech by następnie w swych myślach ujrzeć wspaniały oręż jakim miał być excalibur. Nie było to trudne zadanie - a przynajmniej tak się wydawało, widząc trochę rysunków w księgach. W każdym razie namalowała w swej główce szkic miecza. Ot zwykłe, długie ostrze z 'miejscem do trzymania'. Nie chciała robić tego byle jak, więc i każdy skrawek broni musiał być mniej więcej idealnie równy - a przynajmniej tak by jedna strona miecza nie była bardziej koślawa od drugiej. Po tym skupiła się już na większych szczegółach, takich jak długość miecza, wygląd samej klingi, oczywiście kolorki, a nawet to, że powinien być naturalnie 'naostrzony'. Co to za zaklęcie jakby biegała wpierw do kowala czy gdzieś bo miecz tępy...Naturalnie trochę to trwało - wszak szkic był ważny skoro trzeba go było przelać na 'papier'...Tak więc po wyrytych szczegółach, skupiła się już głównie na swej magii. Wystawiła ręce przed siebie starając się przelać swą manę w taki sposób by ukazała Excalibura w świecie rzeczywistym...
Tym razem podłoże wokół stawiku znowu zajaśniało, ale już o wiele bardziej, więc po około dziesiątej próbie stało się! Co innego niż Samantha sądziła, ale jednak…Pojawił się miecz! Tyle, że nie od Pani Jeziora, a jednak wbity w skałę przed stawikiem...Mimo to posiadał wszystkie szczegóły, które chciała stworzyć wróżka. Jednakże teraz dzięki swej magii, nie tylko każdy mógł zobaczyć ów oręż, ale i go dotknąć...
Oręż spory, na oko o rękojeści 26cm i klinki 1,1m. Srebrne ostrze, ukryte w skale, więc główną uwagę zwracała na siebie brązowo-złota rękojeść, którą niektórzy pewnie od razu chcieliby sprzedać u jubilera...lub na złomie bo nie Marone oceniać ile broń z zaklęcia może być warta. Na nasadzie znajdowały się wyryte dwa smoki po obu stronach...pyski bestii zwrócone były ku sobie, z zębiskami ku środkowi rękojeści. Dodatkowo głowica Excalibura była kształtu okrągłego, dzięki czemu może ręce nie tak łatwo się 'ześlizgną' - no, ale to zdanie jasnowłosej...Myśl pierwsza, więc nawet nie będzie się zastanawiać czy poprawna.
Chcąc nie chcąc, Marone wyczarowała co chciała + skałę…Ależ była zaskoczona! Najgorsze, że jak próbowała go wyciągnąć to ten nawet nie drgnął. Ba, próbowała go wyciągnąć nawet swymi innymi zaklęciami i nic…Zmęczona, udała się na spoczynek.
Następnego dnia, dzielnie niczym Rocky, wkroczyła do swego miejsca treningu – po drodze zastanawiając się co znudzony Vill robi, gdy ona musi trenować. Naturalnie Excalibur powstał z jej magii, więc, gdy wczoraj wyszła, zniknął. Przez to dzisiaj również musiała się skupić by ponownie wyczarować miecz…niestety nie sam, albowiem znowu w kamieniu – uparciuch! Jednakowoż po wieczornym przeczytaniu po raz setny tej samej księgi coś do dziewczyny dotarło. To Artur otrzymał miecz od Pani Jeziora, a Marone nie była Arturem. Miecz w kamieniu miał się pokazać kolejnym następcą lub osobom, które na to zasłużyły by mogły go wyciągnąć i władać jak na następcę przystało – to tłumaczyło czemu z Jeziorem nic się nie stało…Ten dzień – jak i parę kolejnych – jasnowłosa spędziła na próbie wyciągnięcia miecza z kamienia, co oczywiście nie dało oczekiwanych skutków…Mądre dziewczę dopiero po paru dniach skupiło się bardziej na mentalnych powodach i przemyśleniach na temat tego czemu chce dzierżyć tak legendarny miecz jak Excalibur. Wszak nie była królem i jakby nie patrzeć nie miała w sobie pewnie nawet kropelki z krwi rodu Pendragona, ale czy naprawdę musiała spełniać te warunki? Oczywiście, że nie…Niestety dopiero po dłuższym czasie zdała sobie z tego sprawę, stając przy mieczy i kładąc na nim ręce. Aczkolwiek zamiast się siłować, wzięła głębszy wdech rozmyślając o tym czemu potrzebuje Excalibura. Nie powinno być żadną tajemnicą to, iż myślała o gildii oraz pomocy innym – o tym by nie być ciężarem i bronić słabszych zamiast stać z boku i biernie się przyglądać. Bo jak człowiek stoi w miejscu to tak jakby się cofał! W pewnym momencie tych przemyśleń, udało się w końcu wyciągnąć miecz! O dziwo nie było wcale tak trudno…grunt, że kamień zniknął, a jasnowłosa mogła w końcu wziąć się za sam trening władania orężem…
Za co wzięła się dopiero nazajutrz, zważywszy na to ile czasu poświęciła na samo wyczarowanie broni…Parę dobrych tygodni trwał sam trening walki mieczem. Co prawda kiedyś już przechodziła podobne treningi, więc mniej więcej potrafiła posługiwać się bronią białą, ale prawdziwy miecz to jednak nie kijek, więc…trening był naprawdę potrzebny. Oczywiście nauczał ją nauczyciel, posiadający taką samą magię jak miała Sam – wszak lepiej uczyć się z kimś, a taki trening wiele daje. Nie będziemy jednak się rozpisywać ile to razy Marone się oberwało – bo spooorooo – ale to chyba wiadome? Wszak nie wszystko udaje się tak od razu. Ba, po tych paru tygodniach i tak zdawała sobie sprawę z tego, że sama broń wojownika nie czyni, więc nie wygra tym każdej walki.
Okazało się jednak, iż Excalibur naprawdę jest niezwykły. Pewnego dnia treningu bowiem, ćwiczyła ze znajomą swego senseia, która potrafiła zmienić swe ciało w wodę – notabene dość praktyczna umiejętność, której można pozazdrościć. Dzięki temu Samantha sądziła, iż nie musi się ograniczać, więc i próbowała zranić oponentkę co się udało. Tyle, że zamiast policzek rozprysnąć się jak woda, poleciała z niego krew – co zaskoczyło obie strony. Nie mniej jednak była to dobra wiadomość! Ranienie ciał przeciwników, których normalnie nie da się zranić było zdecydowanym plusem. Co prawda wpierw trzeba się znaleźć blisko kogoś tak niebezpiecznego, ale mimo wszystko…Po kolejnych paru dniach, wyczerpującego treningu przyszedł czas na sprawdzenie oręża na barierach – co również odniosło oczekiwany skutek. Niestety super tarcza nie została nawet draśnięta, ale te ‘łagodniejsze’ zostały rozbite przez Excalibur.
Podsumowując…trening trwał dobrych parę tygodni. Ba, nawet ponad miesiąc lub dłużej – ale Samantha przestała liczyć po dwóch tygodniach. Na szczęście nauczyła się tego czego chciała i w końcu mogła opuścić podziemie by zrobić sobie parę dni przerwy od…od wszystkiego.

<zt>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t240-konto-sam#1390 http://ftpm.forumpolish.com/t128-samantha-marone http://ftpm.forumpolish.com/t624-basniowe-dodatki-marone#7894

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hugo Isaac Jeremy Jefferson
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 174/59
Rodzaj magii : Geniuszu
Gildia : Fairy Tail
Liczba postów : 55
Dołączył/a : 07/04/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Cze 25 2013, 23:04

Biblioteki były czymś pasjonującym z kilku powodów - po pierwsze znajdowały się tam półki pełne ksiażek, których być może Hugo jeszcze nie czytał. Po drugie można tam było spotkać ciekawych ludzi (zazwyczaj tacy właśnie tam przebywali - wiadomo, co się wiązało z czytaniem książek). Po trzecie miał chyba jakiś całkiem ciekawy pomysł do zrealizowania. 
Kiedy tylko wszedł, postanowił znaleźć sobie jakieś miłe, zaciszne miejsce. Usiadł pryz jednym ze stolików i położył na nim swoją torbę, by po chwili wygrzebać z niej coś... dziwnego. W sumie ot nie było aż tak dziwne, ale biblioteka chyba nie jest od pisania listów. Na stoliczku zagościły ładny papier (ale jeszcze nie papeteria) i pióro. Zaczął więc pisać:

Drogi znalazco tego listu...

Pisu-pisu-pisu, skrobu-skrobu-skrobu. Gdy dokończył, schował list do koperty, zakleił go i zaczął szukać jakiejś półki, która byłaby wytarczająco odpowiednia.To musiało być gdzieś wysoko, między książkami. Wsiadł na jedną z drabin i pędzikiem wspiął się na górę, zostawiając kopertę pomiędzy "O światach równoległych", a "Wampiry: opowieści czy prawda?". Po tym wszystkimw ziął swoją torbę i opuścił to miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t856-a-w-torbie-hugona#12275 http://ftpm.forumpolish.com/t846-hugo-isaac-jeremy-jefferson#12095

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Nanaya Byakushitsune
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2753
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Cze 26 2013, 21:08

Głód wiedzy. Odczuwała go naprawdę mocno, zwłaszcza po wizycie w Os Kelebrin. Słowa piętrzyły się jak szczyty najwyższych gór, a pytania były niczym gruby śnieg zalegający na Północy od wieków. A do tego wszystkiego cierpiała na brak wiedzy. Tak wiec musiała skierować swoje pierwsze kroki po powrocie do biblioteki i obarczyć się stosem wszelakich książek dotyczących ludzkiej biologii.. oraz słonik terminów, bo bez tego chyba by nie zrozumiała, co było napisane w tych wszystkich mądrych książkach. W gruncie rzeczy nigdy się tym nie interesowała, ale teraz... tak, teraz potrzebowała wiedzy o komórkach, tkankach, organach, żyłach i tętnicach, i bóg jeden wie, ilu innych rzeczach. Obładowana tymi wszystkimi tomami ruszyła, by wypożyczyć wszystkie książki na czas bliżej nieokreślony (czyli krótko mówiąc przebłagać bibliotekarkę), kiedy coś ją ruszyło i zmieniła swoją drogą na dział czasowy. Zabili miliony? Dlaczego? Miało to jakiś związek z alternatywnymi światami lub czasami? Kto o wiedział. Dlatego też.. O, list? Spojrzała na niego i zgarnęła go razem z książką o wymiarach. Później zobaczy, co i jak, na razie miała misję - przebłagać kobiecinę.
Po dość długim czasie wyszła z biblioteki, obładowana tomami związanymi z anatomią i fizjologią człowieka. Tak, czeka ją ciężka praca umysłowa, nie ma co ukrywać.


[z/t]

_________________


My Silence | End of the story | The Light | Sacrifice | Wings of Grimoire

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Melior von Terks
Wiek : 21
Wzrost/waga : 1,85m i 85 kg
Rodzaj magii : Magia Równań i Magia Ciuchów
Staż w gildii : -
Liczba postów : 791
Dołączył/a : 12/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Lip 01 2013, 19:13

Cóż Melior miał wrócić do Shirotsume, niestety pomylił pociągi i pojechał nie tam gdzie trzeba, a mianowicie do miasta Onibus. Niby siwowłosy mógł w siąść w pierwszy pociąg do swojej miejscowości, ale skoro już tu był to uznał, że sprawdzi tutejszą bibliotekę. Po kilkunastu minutach spacerku trafił tam gdzie chciał i udał się do czytelni. Wybrawszy parę książek na temat różnych kwestii matematycznych i magicznych siadł przy stole w kącie. Nim jednak zabrał się do lektury przypomniał sobie, że na ostatniej misji w listach w skarbcu była wzmianka o sercach. Cóż skoro były tak potężne, to znaczyło, że nawet ich fragment może mieć jakąś moc, a skoro tak to dobrze wiedzieć jak jej użyć. By to sprawdzić postanowił użyć ducha przyszłych świąt. Jaki to ma związek? No więc, Melior zapewne za rok, dwa, pięć, dziesięć, a nawet jeśli nie to już za dwadzieścia na pewno powinien odkryć jak użyć tego ustrojstwa. Jako, że duch odnosi się do ogólnej przyszłości, to powinien to wiedzieć, w końcu mogą się później pojawić też inne takie przypadki, jak on. Dlatego też rozpoczął to co wcześniej zaplanował. Duchu Przyszłych Świąt, proszę wyjaw mi, jak użyć odłamka Green Heart który jest wewnątrz mnie. - Odparł uprzejmym tonem w myślach.
Po minucie już wszystko wiedział. Cóż bajer nie był taki jak się spodziewał, no ale trudno się mówi, w końcu ważne, aby ta moc była ciekawa i pomocna.

Cóż skoro kolejna sprawa była z głowy, to siwowłosy postanowił przejrzeć, książki, które wziął ze sobą do stołu. Po godzinie czytania w jednej z lektur matematycznych znalazł kolejne wzory na temat translacji. Z kolei w księdze magicznej zauważył parę teorii, którymi nieco się zaintrygował. Po chwili zastanowienia uznał, że to całkiem niezłe materiały na nowy czar. W sumie od dłuższego czasu żadnego nie opanowywał, ani nie tworzył, więc to była wyśmienita okazja, aby poszerzyć nieco zestaw swych zaklęć. Dobierając kolejne materiały naukowe znalazł jeszcze parę całkiem przydatnych ciekawostek, dzięki czemu mógł zwolna tworzyć jakieś podstawy teoretyczne. Jednakże na czym miał tym razem polegać czar? No więc siwowłosy uznał, że całkiem przydatną rzeczą byłoby opanowanie czegoś co w prostym tłumaczeniu mogłoby przenosić jego czyny w przestrzeni do innego miejsca. Niestety opracowanie teorii okazało się trudniejsze niż mogło się wydawać. Cóż w zaklęciu trzeba było zawrzeć ogromną ilość wzorów, czego Melior się nie spodziewał, dlatego też praca trwała, aż do zamknięcia biblioteki i nawet wtedy jeszcze nie skończył. Wieczorem wybrał się do hotelu wynająć jakiś pokój na parę nocy, gdyż uznał, że praca nad czarem może trochę poznać. Następnego dnia po dość mocnym śnie i sporym śniadanku udał się do biblioteki, by kontynuować opracowywanie teorii czaru. Po paru godzinach udało mu się skończyć, dzięki czemu mógł przejść do kolejnej części treningu, czyli praktyki. Cóż wtedy dopiero zaczynała się dwunasta, a więc miał jeszcze gdzieś koło pięciu godzin, na kontynuowanie treningu dzisiaj. Na początek oficer postanowił spróbować użyć translacji tylko w takim stopniu by chociaż wyczuć jakąś książkę z regału stojącego pięć metrów przed nim. Niestety i tym razem okazało się to znacznie bardziej skomplikowane niż przypuszczał. Z tego też względu nawet mimo starań i ćwiczeń aż do zamknięcia lokalu Melior nie zrobił żadnych postępów. Mimo to siwowłosy nie zamierzał się zniechęcać. Po kolacji, solidnym śnie i porządnej kolacji wrócił do biblioteki, aby kontynuować swój trening. Jednakowoż nie udało się chłopakowi wykonać żadnych kroków na przód przez najbliższe dwa dni. Cóż niestety jak się okazało pominął parę drobiazgów i z tego względu nie do końca pojmował, jak jego własny czar działa. Przejrzawszy ponownie i dokładnie wszystkie swoje notatki na temat teorii swojego czaru doszedł do wniosku, że trochę źle podchodził do tego. Postanowił potraktować translację jako transmisję czynności, które po dotarciu do danego punktu są odtwarzane z tym samym kierunkiem i wektorem co u oryginału. Z tym spojrzeniem na czar postanowił ponownie kontynuować trening. Mimo to przez pierwszą godzinę i tak nie było widać większych postępów. Później jednak z wolna zaczął zwolna odczuwać dotykiem przedmioty na odległość. Niestety transmisja wychodziła jeszcze topornie i nie zawsze wychodziło. Dlatego też przez resztę dnia musiał to wszystko dopracować. Trzeba przyznać, że z wolna zaczynało się to robić monotonne, lecz w końcu były jakieś postępy. Szkoda że póki co wyglądały tak skromnie jak na czas czterech dni, no ale nie zamierzał się poddawać. Tak czy siak tego dnia wrócił zadowolony, iż w końcu opanował jakiś element czaru. Dlatego też cały w skowronkach zjadł kolację i z wielkim uśmiechem na ustach położył się spać. O ósmej rano z wielkim zapasem motywacji zjadł śniadanie i udał się do miejsca treningu oczekując dalszych postępów. Cóż skoro wyczuwał już czego dotyka, to nadszedł czas tym poruszyć. Heh, trzeba przyznać, że to w teorii niby całkiem banalna kwestia, ale w praktyce już było trochę inaczej. Tak czy siak próbował za pomocą czaru wyciągnąć jedną z książek ustawionych w rzędzie na drugiej półce w regale stojącym w odległości 5 metrów od siwowłosego. Po mimo całodziennego treningu udało się chłopakowi wysunąć księgę zaledwie o jeden centymetr. Doskonale nie było, mimo to prace nad czarem jakoś szły, więc z zadowoleniem wrócił do miejsca, gdzie nocował. Kolejne dwa dni spędził na doskonaleniu procesu poruszanie przedmiotami. Cóż musiał dopilnować aby zaklęcie dokładnie odwzorowywało jego czyny i oddawało pełnię jego siły, gdyż w innym przypadku jakiekolwiek braki mogły by doprowadzić do porażki a nawet jakiegoś wypadku. Jak się jednak okazało ten czas byłw zupełności wystarczający by jak najlepiej dopieścić te kwestie. Dlatego też siedząc przy stole mógł spokojnie sięgać różne książki znajdujące się na regałach stojących kilka metrów od niego i rzucać je do samego siebie. Co prawda nie robił tego na oczach innych, gdyż mogło by mu się oberwać, ale miał parę okazji by tego dokonać. Następny dzień poświęcił na translację innych czynności, gdyż w końcu nie tylko ręce miał, dlatego też trzeba było spróbować z innymi sztuczkami. Jak się okazało po opanowaniu podstaw z łatwością mógł dokonać translacji i kolejnych rzeczy. Z tego też względu Melior tego wieczora z zadowoleniem stwierdził, że trening nad czarem z wolna zaczyna przyśpieszać. Cóż jakby nie patrzeć to była miła wieść, gdyż w sumie zostało do dopieszczenia już tylko parę drobiazgów, tak więc od pełnego opanowania zaklęcia dzieliło go naprawdę niewiele. Kolejną kwestią którą musiał się zająć następnego dnia, tym razem była translacja czynu z pomocą przedmiotu. Niby niewielka różnica, lecz bez odpowiedniego przygotowania mogła się okazać naprawdę wielkim wyzwaniem. Dokonując translacji ruchów swoją laską próbował przesunąć i zrzucić książkę leżącą na innym stole. Cóż początkowo rzeczywiście było to dość kłopotliwe, lecz po godzinie zaczęły pojawiać się stopniowe postępy. W sumie nim chłopak się spostrzegł nadszedł już wieczór, a on mógł spokojnie, bez trudu dokonywać translacji czynności dokonywanych z użyciem przedmiotów. Tak więc do wyćwiczenia mu zostało już niewiele, jednakże musiał to zostawić na kolejny dzień, gdyż zamykano już bibliotekę. Dlatego też wyspawszy się i zjadłszy porządne śniadanie wrócił następnego dnia. Kolejną rzeczą nad którą musiał popracować to upewnić się, że może używać czaru na większych dystansach niż tylko kilka metrów oraz iż czynność nie traci z tego powodu na sile czy dokładności. Po krótkim zastanowieniu na cel wziął książki z regału położonego ponad dwadzieścia metrów od niego. Początkowo miał problemy nawet z poruszeniem jakimkolwiek piśmidłem. Jednakże po dwugodzinnym treningu i skupieniu większej koncentracji na czynności i celu zaczął dawać radę. Przez następne czterdzieści minut dopracowywał to na jeszcze dalej umieszczonych przedmiotach. Resztę dnia natomiast postanowił poświęcić na dopieszczeniu innych drobiazgów. Cóż niby z tym już nie miał żadnych problemów, lecz jak to się mówi „praktyka czyni mistrza”, więc nie zamierzał się lenić. Tak więc siedział tu, aż do zamknięcia biblioteki, aby doskonalić ostatnie szczegóły. Gdy nadszedł czas opuścił ten lokal z przed świadczeniem, iż opanował zaklęcie perfekcyjnie i w najbliższym czasie nie będzie musiał nad nim pracować.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t71-konto-meliora http://ftpm.forumpolish.com/t64-melior-von-terks http://ftpm.forumpolish.com/t1202-grande-equazione-ksiega-czarow-meliora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Wielki Kot.
Wiek : Tyle, ile Uniwersum.
Wzrost/waga : Kocia.
Rodzaj magii : Panel Administracyjny.
Gildia : Gildia Administracyjna.
Staż w gildii : Od zawsze.
Liczba postów : 1109
Dołączył/a : 10/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Lip 15 2013, 13:38

Uzbrojona w różne dziwne, acz niebezpieczne związki chemiczne i oręż magący zrobić kuku, ruszyła do Onibus. Oczywiście Tasia już zmęczona po tym lataniu z miejsca w miejsce, dla odmiany postanowiła skorzystać z transportu publicznego, jakim był pociąg. Ot, najnormalniejszy w świecie pociąg. Z racji jednak niechcianego prezentu od araba, dane jej było siedzieć samej w przedziale. Na dobrą sprawę może i lepiej, wszak zbliżały się godziny popołudniowe, to i skwar był co raz to większy. Niestety osoba, która zajmowała się ustalaniem praw fizyki musiała strasznie nienawidzić pasażerów fioryjskich linii pociągowych, wszak w wagonie o wiele bardziej odczuwało się wysokie temperatury. Danie dnia - grzanki z Takary. Nie zrażona jednak niedogodnościami towarzyszącym podróży, siedziała dzielnie oglądając dokładniej nowy zakup jakim była rękawica. Niestety przez warunki pogodowe była zmuszona ją zdjąć na czas jazdy, wszak metal ma taką niefajną czasem właściwość że się nagrzewa, a Takara poparzonej łapki wolała nie mieć. No i ta cała tapicerka mogłaby ulec przypadkowemu uszkodzeniu, a wiadomo, mag ziemi na kasie nie śpi.
Ostatecznie po dojechaniu opuściła stację kolejową, maszerując kilkanaście dobrych minut w pełnym słońcu. Gdzie? A no, proszę państwa, zza horyzontu zaczął powoli wyłaniać się budynek biblioteki w iście średniowiecznym stylu. O dziwo budowle z dawnych czasów były o wiele fajniejsze niż te obecne. Dlaczego, tego jednak nie wiedziała. Biła od nich po prostu ta aura, którą nie każdy potrafił wyczuć.
Weszła do środka kierując się do działu... w sumie nie wiedziała jakiego. Sprawdziła na tablicy, gdzie znajdzie informacje dotyczące dawnych organizacji oraz na temat tych wszystkich religii, bogów i innych dupereli. Dowiedziawszy się, gdzie szukać, wzięła z sekretariatu kilka kartek, niebieski i czarny długopis no i zakreślacze, po czym z tym wszystkim ruszyła do odpowiedniego działu. Po otworzeniu drzwi jednej z de facto pustych sal, położyła wszystko na pobliskim stoliku. Mając już puste rączki, przeszła do kolejnego etapu, to jest szukania książek. Pierwsze co zaczęła to szukać książki o inkwizycji, początkowo szukając po tytułach, które by jasno dawały do zrozumienia, że to książka o TEJ inkwizycji, by zaraz później szukać informacje w książkach, opisujących dokładnie dany wiek, zaczynając od tych najpierwsiejszych z pierwszych, kończąc na tych opisujących ostatnie lata Czarnego Wieku. W sumie dalej raczej nie ma mowy, żeby znaleźć jakieś info. Po zebraniu książek (albo o i nie) rusza do działu z tym całym religijnym gadaniem, podaniami, opisami bogów etc. biorąc po góra dwa tomy na temat religii... no właśnie, jakiej? A no fioryjskogreckiej, fioryjskoegipskiej, fioryjskoskandynawskiej, fioryjskochrześcijańskiej, fioryjskoazteckiej, fioryjskojapońskiej. Tak, epic nazwy, wiemy. Jedna książka z opisem religii druga z opisem bogów. Jak już te książki ma, wraca do swojego pokoiku, kładzie książki obok poprzedniego stosu i zaczyna szukać info. O czym? A no wszystko co znajdzie o Inkwizycji, o Hekatombie no i szpera na temat innych bogów jak i demonów, szczególnie na temat Ra, Ozyrysa, Setha, Totha, Bastet, Belzeebuba, Abbadona, Lucyfera, Beliala, Behemota, Hekatomby, Hermesa, Zeusa, Ozyrysa, Prometeusza, Afrodyty, Sukkubów, Impów, Cerberów, Chochlików, Czartów, Zjaw, Kappy, Odyna, Lokiego, Valkirii, Amaterasu, Hoori, Watatsumi, Izanami i Izanagi, Xipe Totec, Quetzalcoatl, Tezcatlipoca, Centzon Huitznauna, a z fioryjskochrześcijańskiej co tam się znajdzie... Mając już mniej więcej wytyczone czego szukać, zaczyna kolejno przeglądać książki o Inkwizycji, później te opisujące konkretne wieki zaczynając od tych pierwsiejszych z X2 roku. Następnie bierze się za religie. O ile ogólne opisy traktuje po macoszemu, a tyle bardziej przykłada wagę do spisu bogów, czym się specjalizowali, ich mocne i słabe strony etc, zaczynając od f.skandynawskiej, kolejno przez f.greckiej, f.azteckiej, f.japońskiej, f.egipskiej i na f.chrześcijańskiej skończyć. Co znajdzie - spisuje... Co znajdzie równie ciekawego a wykraczającego po za ogólny zakres, jaki miała zamiar przerobić - też przenosi na kartkę. Ofc żeby było krócej z pisaniem - parafrazuje.

//Donie, wybacz nadmiar info x.x

_________________

To było kiedyś konto Tasiowe ale teraz jest kotełkowate.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5500
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Lip 15 2013, 13:53

MG

Zdobyte informacje:
* Quetzalcoatl * Cerber * Watatsumi * Izanami
* Hekatomba * Chochlik * Kappy * Hoori
* Sukkub * Czart * Amaterasu * Xipec Totec
* Imp * Zjawa * Izanagi * Tezcatlipoca

Przeglądając książki o różnych wiekach nie znalazłaś nic ciekawego, w dziale historycznym nie było wielu książek opowiadających o początkach magii, żadnej wzmianki o inkwizycji nie znalazłaś, widać nie tędy droga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Wielki Kot.
Wiek : Tyle, ile Uniwersum.
Wzrost/waga : Kocia.
Rodzaj magii : Panel Administracyjny.
Gildia : Gildia Administracyjna.
Staż w gildii : Od zawsze.
Liczba postów : 1109
Dołączył/a : 10/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Lip 15 2013, 14:04

O bogach owszem, było, ale o tych gadach cholernych nic a nic! I weź ty człowieku funkcjonuj. Na kartce spisała co znalazła, ale dalej nie miała tych informacji, na których jej najbardziej zależało. Położyła wszystkie książki na ziemi obok biurka zastanawiając się, gdzie należy teraz szukać. Nie możliwe, żeby nie było ni wzmianki. Dobra, widać temat inkwizycji jakoś mało znany temat. Ale dobra, spoko, może nie ta biblioteka. Chociaż nie, muszę źle szukać. W sumie gdzie przebywa Inkwizycja? Zebranie było w Krug, a Krug to już inne państwo... Hmm... Dobra, chyba wiem... Tak, nie historia Fiore, a Romerum powinna ją interesować. Jeżeli zrodziliby się na terenie Fiore, to siedzieli by we Fiore. Easy, c'ne? Zamknęła na kilka minut oczy odchylając głowę nieco do tyłu, pozwalając sobie na krótki, pięciominutowy odpoczynek, by zaraz ruszyć do działu w którym są informacje na temat historii Romerum, zgarniając książki z tego samego przedziału czasowego co wcześniejsze tomy, biorąc pod szczególną uwagę Krug i wioski fioryjskie w pobliżu granicy, o ile będzie o nich wzmianka. Jak nie będzie tutaj, to najwyżej przejdzie się do gniazda diabłów... A nóż widelec też mają bibliotekę.

_________________

To było kiedyś konto Tasiowe ale teraz jest kotełkowate.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5500
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Lip 15 2013, 14:30

MG

Jedyne info jakie udało się odnaleźć Takarze to niewielkie informacje na temat pierwszej i drugiej wojny Romańskiej oraz kilka faktów o Romańczykach ich zwyczajach, stylu życia i kulturze. Nic na temat inkwizycji, jak by nie istniała, albo Takara źle szukała. Tak więc pozostało się oddalić lub odnaleźć jakieś inne miejsce gdzie wypadałoby poszukać informacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Wielki Kot.
Wiek : Tyle, ile Uniwersum.
Wzrost/waga : Kocia.
Rodzaj magii : Panel Administracyjny.
Gildia : Gildia Administracyjna.
Staż w gildii : Od zawsze.
Liczba postów : 1109
Dołączył/a : 10/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Lip 15 2013, 14:45

I dalej nic. Po przeczytaniu ostatnich kartek momentalnie poleciała tułowiem do przodu uderzając głową zapełnioną informacjami w blat stołu, zbierając kartki, zaś książki odstawiając na swoje miejsce. Nie no, coś tam się dowiedziała, nie można powiedzieć, że nie. Ruszyła w stronę wyjścia z biblioteki. W sumie jakieś informacje mogą być w miejscach jeszcze blisko samego Romerum. Chyba to jedyne miejsce, w które moze jeszcze się udać. Do samego Krug za daleko, Cholercia jasna... Oj, ciężki Takasiny żywot. Że też nikt nie pofatygował się, żeby to wszystko spisać. Takasia by miała mniej roboty. Uhh... Wzięła pierwszą lepszą dorożkę, mknąc do ostatniego miejsca poszukiwań. Jak tam nie znajdzie, to po zebraniu w Magnolii poleci jeszcze do Romerum. Może jej się fartnie i będzie mogła w spokoju szukać, ne?

z/t

_________________

To było kiedyś konto Tasiowe ale teraz jest kotełkowate.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Colette Carter
Wiek : 18
Wzrost/waga : 166cm
Rodzaj magii : Magia Kart
Staż w gildii : Brak
Liczba postów : 1788
Dołączył/a : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Lip 28 2013, 08:28

MG


Przyjemny, pochmurny dzień, z promieniami słońca próbującymi co jakiś czas przedrzeć się przez chmurki to idealny dzionek na...pójście do biblioteki! Zapewne sporo osóbek korzystało z nie-upałów w tym pięknym mieście, ale na szczęście znalazła się grupka person, które zamiast korzystać z urlopu, chciały nieco zarobić - i tym sposobem dotarły do owego budynku.
Na zewnątrz biblioteki nie działo się nic szczególnego - ot, co jakiś czas ktoś wszedł, ktoś wyszedł, więc i ruchu sporego nie było. Ba...można rzec, że 'ruch' był tutaj dzisiaj dość unikalnym zjawiskiem. Tak czy inaczej wchodząc do środka, również nie dało się zauważyć by coś złego działo się w tym miejscu. Naturalnie już po pierwszych krokach było się otoczonym przez wielkie regały z książkami, ale co się dziwić? Za to błękitny dywanik ciągnący się od drzwi wejściowych do samego środka obiektu, prowadził wprost do okrągłej lady, za którą już z daleka można było dostrzec jedną, młodą kobietę, o długich blond włosach, która...wyglądało na to, że miała sporo roboty z papierami walającymi się po całym 'stole' i czytelnikami, którzy co jakiś czas podchodzili by wypożyczyć lub oddać książki...Sami mogliście zauważyć, iż - na szczęście dla dziewczyny - akurat z personami dużej roboty nie było. Tym samym między regałami dało się dostrzec jedną, czasem dwie osóbki, dzielnie szukające swej wymarzonej lekturki.
Poza tym - jeśli by podejść bliżej lady - można było bez problemu dostrzec, iż parę regałów mieszczących się kilka metrów za pracownicą, było obwieszonych żółtymi taśmami i tabliczkami z napisami typu 'zakaz wstępu', 'wstęp tylko dla upoważnionych' itp.
No cóż...Biblioteka, miejsce publiczne, więc nikt na Was zbytniej uwagi nie zwracał...i głowy nie zawracał, biorąc Was pewnie za zwykłych czytelników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t99-konto-colette#260 http://ftpm.forumpolish.com/t78-colette-carter http://ftpm.forumpolish.com/t757-notatnik-colette#10600

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Finnian Jerome
Wiek : 18/23(fizycznie)/444(to skomplikowane)
Wzrost/waga : 170 cm | 61 kg
Rodzaj magii : Grzechów
Gildia : Magiczna Policja
Staż w gildii : -
Liczba postów : 3893
Dołączył/a : 17/11/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Lip 28 2013, 11:38

Jak to w życiu bywa, gdy nagle ludziki znikają i nie ma kto wydawać poleceń i takie tam i w ogóle... Finnek zaczął się nudzić, ale przecież sam z siebie nie weźmie się do roboty, skoro nie musi ot tak wszystkiego zrobić, więc blondasek postanowił udać się do biblioteki, o~! Poza tym ostatnio doszły go słuchy o zaginięciu jakiejś osoby z owej placówki, czyli policja powinna się tym zainteresować, jednak najpierw...
Po dotarciu w tą spokojną okolicę, nastolatek postanowił nieco rozejrzeć się wśród regałów, a dokładniej - odczekać aż osóbka pracująca tutaj będzie miała ciut więcej wolnego czasu. Dlatego na własną rękę postanowił poszukać bardzo mądrej książki, a dokładniej Historii Fiore~! Shsh, że wydania obrazkowego, bo takie przyjemniej się czyta. Tak! Obrazki się czyta, ot co~! Znalazł, czy też nie, zielone tęczówki na pewno przy okazji zwróciły uwagę na pewną żółtą taśmę, a Finncio ciekawska osóbka, to i musiał od razu podejść, ba! Nawet dotykając tego nietypowego zjawiska! Po co?
- Zakaz... wstępu... - mruknął pod nosem, odczytując napisy, które znajdowały się na żółtym ewenemencie. Przy okazji także rozejrzał się, co skrywane jest za tajemnicą taśm, a dokładniej jak wyglądają regały itd. I czy ktoś się tam nie kryje, czy coś, nie?! Może jakiś kontur na ziemi, albo inne coś! Ponadto... Jeśli dostrzeże coś ciekawego, intrygującego i w ogóle~! W końcu policjant jak najbardziej upoważniona osoba, nie?! Więc raczej nie zaszkodziłoby jakby zbliżył się, aby obejrzeć interesujący go czynnik, czy tam rzucającą się w oczy nieprawidłowość, nie? Jak nie... Wtedy uda się pewnie znów do lady~! Chociaż nie... Tam uda się i tak ostatecznie, czy znalazł coś, czy nie, bo zlecenie coś mówiło o jakimś tym... No...
- Przepraszam... Wie pani gdzie można znaleźć pana Henry'ego? - pyta się, czekając na swoją kolej, nie? Bo po co niby miałby się przepychać... Czas raczej ma, soł nic takiego się nie stanie, jak poczeka. Może dzięki oględzinom akurat zwolni się odrobina czasu blondynki, to i znajdzie chwilkę dla policjanta, ne?!

_________________

M a i n | L o v e | P i e r r o t | S c a p e g o a t | S t o r y | #d8b055

Zarobki policjanta są o 46 % większe, niż zwykłej osoby. Mag S, Mecenas, Greed.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t366-depozyt-finniana-jerome http://ftpm.forumpolish.com/t350-finnian-jerome http://ftpm.forumpolish.com/t432-o-wszystkim-i-o-niczym-co-sie-finniego-tyczy#4423

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Keiko Hikari
Wiek : 15
Wzrost/waga : 145/37
Rodzaj magii : Magia elektryczności
Gildia : PM: Czarno-fioletowi
Staż w gildii : -
Liczba postów : 274
Dołączył/a : 25/05/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Lip 28 2013, 14:46

Keiko powoli kroczyła po niebieskim dywanie biblioteki, spoglądając to w lewo, to w prawo z zadowoleniem i uśmiechem na ustach spoglądając na wszechobecne księgi, woluminy, pergaminy i cały to literackie bogactwo. Jej wizyta, jak najbardziej służbowa, oczywiście, na wcześniejszym balu okazała się być całkiem czasochłonna i kompletnie nieproduktywna, dlatego kompletnie nie mogła dziwić ochotą, jaką wykazała blondyneczka, zaraz po tym, gdy dowiedziała się o problemach nękających bibliotekę. Od jakiegoś już czasu chciała coś zrobić, przysłużyć się jakoś innym, pokazać, że nie jest w policji tylko za piękne (co jednak było prawdą, w sensie, były piękne!) oczy. Co prawda trochę czasu zajęło jej dostanie się na miejsce, jednak czego nie robiło się gdy obowiązek wzywał? Poza tym - to była biblioteka! Miejsce, w którym znajdowało się mnóstwo książek, a w tym na pewno także wartościowych i mądrych pozycji, które Hikari mogłaby sobie wypożyczyć już po wykonaniu zadania. Świadomość ta zdecydowanie poprawiała jej humor, nadszarpnięty nieco przez nieustanne podróże na jakie ostatnio ciągle była narażona. A to z Hargeon do Magnolii, a to z Magnolii do Onibus, można się było zanudzić na śmierć. Całe szczęście, że już jakiś czas temu dziewczynka opanowała umiejętność czujnego śnienia, czyli dryfowania gdzieś pomiędzy jawą i snem, dzięki czemu czas wydawał się jej płynąć szybciej. Mimo wszystko jednak - utracone godziny pozostawały utracone i nigdy nie mogły już do niej wrócić. Ech.

Książki i przyjemności swoją drogą, ale jednak dziewczynka w jakimś konkretnym celu tu przybyła i miała zamiar zaszczycić bibliotekę swoją miłosierną pomocą i wsparciem. Cokolwiek się tu działo i wyprawiało mogło być pewnym, że już niedługo doczeka swego kresu z ręki nie kto innego jak właśnie Hikari Keiko, przyszłej głównodowodzącej policji i całego świata! - Nyahahah~! - zaśmiała się dość głośno dziewczynka, uśmiechając się do swoich myśli, szybko jednak zreflektowała się co do miejsca, w którym przebywała i zakryła ręką buzię. No tak, cisza ma być. O tym zapomnieć w bibliotece nie wypadało. Dziewczyna szybko wyruszyła w kierunku okrągłej lady, tylko po to, by odkryć, że ktoś już tam był i pytał o osobę, która i ją interesowała, z punktu widzenia swojego zadania. Czyżby ten ktoś również skusił się na wykonanie misji? Ale taki mikrusik? Okej, ona sama również była niewielka, nawet bardzo mała, ale i on nie prezentował się zbyt okazale, w porównaniu do osób, które zwykły otaczać dziewczynkę. Co on tu robił? Ile miał lat? Nie byłoby lepiej gdyby został w domu, zamiast zajmować się niebezpiecznym zadaniami przeznaczonymi dla innych? Pfff... Tacy zawsze myślą, że są lepsi od innych, że potrafią wszystko, a potem przychodzi rozczarowanie faktycznymi wynikami. Keiko westchnęła cicho i uśmiechnęła się z politowaniem, podchodząc do blondyna. Ale przynajmniej kolor włosów miał w porządku. Najlepszy.

- Dzień dobry chłopczyku... - zaczęła kulturalnie, uśmiechając się dalej w ten sam sposób do niego - Tak się składa, że ja też szukam Henry'ego, ale dam radę zrobić to sama. Keiko Hikari, policja magiczna~. Jak pewnie już rozumiesz, my się tym wszystkim zajmiemy, a ty możesz już iść... - śmignęła mu przed oczami swoją odznaką, a następnie skierowała się do kobiety pracującej w tym miejscu. - Zastałam go? - zapytała mając na myśli właśnie pana H, w międzyczasie wciąż przypatrując się tym dziwnym, mówiącym wprost "och-co-ty-tutaj-robisz?" spojrzeniem. I tak była dla niego miła, to pewnie przez jego włosy. Na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1012-dyspozycje-keiko#15089 http://ftpm.forumpolish.com/t1001-keiko-hikari http://ftpm.forumpolish.com/t2210-raporty-keiko-hikari#38757

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Eriu Sh'aeonell
Wiek : 15
Wzrost/waga : 155cm/50kg (30kg)
Rodzaj magii : Taniec Wróżki
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od 6 X x800
Liczba postów : 229
Dołączył/a : 28/09/2012
Skąd : Eryn Dogevien

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lip 30 2013, 16:36

Kolejna osóbka weszła do biblioteki. To młodziutka panienka Sh'aeonell. Tym razem sama, gdyż Maks został zabrany do Dogewy prosto z Hargeonu. Bała się wpuszczać płomiennego stworka pośród książki, a skoro w Hargeonie i tak spotkała się z zaufanym wysłannikiem z domu, to oddała mu też pod opiekę stworka...
Delikatnie stąpając po błękitnym dywanie, z zachwytem rozglądała się po bibliotece. Tyle książek! Nie mogła się napatrzeć. Najchętniej usiadłaby i czytała, czytała i raz jeszcze czytała. No nie wszystkie, wiadomo. Koniczynka świetnie zdaje sobie sprawę, że są książki, których nie chce czytać. Ale mimo to... Ten zapach atramentu. Ten szelest kartek. Ta atmosfera wiekowej wiedzy i przygody. Oczka Elfika niemal płonęły z emocji, policzki to samo, a włoski na skórze stały dęba. Tak chłonąc klimat miejsca, podeszła w końcu do zawalonej papierami lady, zza której dostrzegła dziewczynę. Wychyliła się, by być dobrze widoczną...
- Dzień dobry. - powiedziała pogodnie, dygnąwszy grzecznie. - Nazywam się Eriu Sh'aeonell i byłabym wdzięczna za informacje w sprawie misji, zleconej przez bibliotekę. - Tu mimowolnie zerknęła na żółte taśmy. Domyślała się, że to coś z nimi wspólnego. - Polecono mi zgłosić się do pana Henriego. Gdzie mogę go znaleźć? - spytała uprzejmie. Zauważyła też zamotanie dziewczyny w zastępstwie. - Um... Może pani pomóc?...
Spojrzała też na osóbki obok niej (Finniego i umundurowaną Keiko; jednak nie myślała, że dziewczyna naprawdę jest w policji) i uśmiechnęła się do nich pogodnie...
- Wy też zgłosiliście się do misji biblioteki? - spytała konspiracyjnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t254-studnia-eriu http://ftpm.forumpolish.com/t209-eriu-sh-aeonell http://ftpm.forumpolish.com/t999-comhlan-i-book-of-kells#14885

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kamishirosawa Mikazuki
Wiek : 32
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Ciemności
Gildia : ~~
Staż w gildii : ~~
Liczba postów : 257
Dołączył/a : 05/01/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lip 30 2013, 19:17

Lekarze to doprawdy cudowne stworzenia a medycyna, tak, medycyna była doprawdy świetna! Dżek zaś był lekarzem, zajmował się medycyną a w wolnych chwilach psychologią i innymi takimi, nawet weterynarią! Teraz jednak musiał udać się na misje. To nie tak, że nie miał pieniędzy, ależ skąd, pensja lekarza, pracownicze obiadki i spanie w gabinecie ewentualnie w gildii na ławie, całkowicie wystarczyły mu do wiedzenia żywota pracoholika. Aczkolwiek od czasu do czasu musiał pójść na jakąś misję, przypilnować ludzi by nie odnieśli znacznych ran... i takie tam. Szczegóły i detale. Wszystko sprowadzało się do tego że w tej chwili Dżek, w szacie wyjściowej - Którą notabene był kitel który nosił na co dzień, noszący już ślady zużycia i mający liczne łaty - gnał przez bibliotekę. W prawej ręce dzierżył różowy kubek z jednorożcem, wciąż ciepłej i parującej kawy, zaś w lewej skórzaną teczkę wypełnioną licznymi medykamentami i przyrządami medycznymi. Na szyi dumnie zaś dyndał mu artefakt każdego lekarza - Stetoskop. Mknąc przez bibliotekę jak staruszka przez przejście dla pieszych, Dżek nie omieszkał trzy razy się zgubić, dwanaście razy zatrzymać by przyjrzeć jakiejś fajnej książce, oraz przystanąć raz na jakieś dziesięć minut by przejrzeć nowy numer "Doktora Rzeżączki". Ostatecznie do pani bibliotekarki dotarł ostatni, spóźniony i z zaledwie POŁOWĄ kubka kawy.
-Śpieszmy się kochać kawę, tak szybko odchodzi...-Mruknął po cichu będąc już za grupką i szybko wypił pozostałą połowę.-Ja do Henriego.-Rzekł z uśmiechem do sekretarki a potem spojrzał na dzieciaki przed nim. Spojrzał z góry oczywiście.-Mam pracować z dziećmi?-Podrapał się po głowie, po czym wzruszył z ramionami i przyklęknął, kładąc torbę na ziemi i otwierając. Wyciągnął z niego hermetyczny woreczek w który zapakował kubek, następnie włożony do walizki. Potem wyjął z walizki jakiś biały pojemniczek i wytrząsnął z niej trzy tabletki które zamierzał podać dzieciom-Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy... znaczy się, to wapno, pomoże wam urosnąć.-Powiedział z uśmiechem, zamykając walizkę i wstając. Jeśli dzieci nie wzięły leku, wylądował z powrotem w pojemniczku. Nic na siłę~!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3706-mikazuki#71569 http://ftpm.forumpolish.com/t3302-mikazuki#top http://ftpm.forumpolish.com/t3705-mikazuki#71568
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Biblioteka   

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 27Idź do strony : 1, 2, 3 ... 14 ... 27  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wschodnie Fiore :: Onibus-




Cytat Lipca
"- Czy wszystkie moje alter ego muszą być spedalone?-spytał sam siebie w myślach."
~ Pheam
Layout autorstwa Frederici
Forum opartę o mangę & anime Fairy Tail autorstwa Hiro Mashimy.
Grafika (po uprzedniej obróbce), kody, skrypty jak i sama zawartość pod postacią postów należy do ich twórców i nie życzymy sobie kopiowania którychkolwiek z tych elementów bez zgody prawowitych autorów.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows
Forumowy Team Speak!
Adres: 178.217.190.14:6300 | Nazwa serwera: Net-Speak.pl | Nazwa pokoju: ~~~~FTPM~~~~ (i wszystkie podpokoje)
HASŁA! FTPM: FTPM | Psychiatryk: nie | Cmentarz: nerf | Dom spokojnej starości: OP
FORUMOWY DISCORD