facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
  1. Ejji
    - Potomek Pudziana
  2. AIDS
    - Najdziwniejsza Magia
  3. King Asthor (Puszek)
    - Najciekawsza Magia
  4. Torashiro
    - Najbardziej Omnipotencjalna Magia
  5. Narisa
    - Najlepszy support
  6. Vit Ferlicz
    - Najlepszy tank
  7. Torashiro
    - Najlepszy caster
  8. Ejji i Will; Cassandra i Kei; Never i Grey
    - Najciekawsza relacja
  9. Kannibal (Melody); Internet Explorer (Sora)
    - Najciekawsze Sacred Relict
  10. Torashiro
    - Najlepszy MG
  11. Ryukehoshi
    - Mister Forum
  12. Mor
    - Miss Forum
  13. King Asthor (Puszek)
    - Powieściopisarz
  14. Strzała, Atatai, Weronika, Eustachy Motyka, Deme, Rin, Friederica
    - Najfajniejszy NPC
  15. Arata Tsuchimikado
    - Znienawidzony NPC
  16. Ejji
    - Najfajniejsza Postać Męska
  17. Cassandra, Corinne, Mor
    - Najfajniejsza Postać Żeńska
  18. Pyza
    - Wilk w Owczej Skórze
  19. Mor
    - Najbardziej wpływowa postać
  20. Finny
    - Najbardziej odpowiedzialna postać
  21. Ryukehoshi
    - Forumowy Wygryw
  22. King Asthor (Puszek), Ezra al Sorna
    - Forumowy Przegryw
  23. Ejji
    - Niszczyciel Czerepów
  24. Pyza
    - Najoryginalniejsza Postać
  25. Jo
    - Najlepszy Summoner
  26. Frederica, Samael, Mor
    - Posiadacz najsilniejszych przyjaciół
Zrujnowana krypta - Page 3




 

Share | 
 

 Zrujnowana krypta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Zrujnowana krypta   Sob Lip 18 2015, 14:29

First topic message reminder :

MG

Okolica wyglądała na mocno zaniedbaną. Widać, że zachodnie obrzeża rybackiej osady nie należały do najprzyjemniejszego gatunku miejsc do zamieszkania. Igles dostał informację, jakoby miał się zjawić najpierw na placu Rybnym i tam znaleźć żółtawy budynek, zejść do piwnicy i skręcić do drzwi na prawo. To nie wyglądało na coś specjalnie trudnego.
Piwnica niespecjalnie zaskoczyła maga swoim wyglądem i wonią. Wszędzie waliło szczynami, tynk w wielu miejscach już całkowicie zlazł. Gołe, mokre cegły wyglądały, jakby zaraz miał je pokryć gigantyczny grzyb. Drzwi po prawej miały na dole sporą dziurę, nie trudno było więc ujrzeć małe chmurki dymu unoszące się ku sufitowi i po chwili znikające w dziurawym stropie. Oprócz zapachu szczyn doszły jeszcze palone mięso i tanie papierosy.
Po otwarciu drzwi dziwnie lekkich drzwi i przekroczeniu progu, prezentujące się wnętrze nie wyglądało zbyt zachęcająco. Popękane i zagrzybione ściany, stare, rozpadające się meble, stary, mokry dywanik na podłodze, szczury, karaluchy... wszędzie karaluchy. Na niewielkim taborecie, tuż obok pieca, którego palenisko jarzyło się jasnym płomieniem, siedziała dziewczyna. Na oko mogła mieć z piętnaście lat, ale nie to było najbardziej zaskakujące. Najpierw jej twarz zasłaniały długie, czarne włosy, ale już wtedy można było zauważyć dłonie... grafitowe dłonie. Gdy podniosła głowę okazało się, że jej twarz ma dokładnie ten sam kolor, co skóra na rękach. To samo stopy. Początkowo dziewczę wyglądała na nieco zdziwioną widokiem gościa, ale po chwili jakby sobie przypomniała, że jednak się go spodziewała.
- Idealnie paskudny - stwierdziła, mrużąc oczy o barwie skrzącego się w piecu płomienia. A może to tylko odbicie ognistego blasku? Trudno było to w tej chwili stwierdzić. Pokazała dłonią taboret stojący naprzeciwko. Wydawało się, że musiała się nad czymś zastanowić, ale nie zajęło to długo. Obserwowała postać chłopaka. Czyżby się uśmiechała? Czy Igles mógł dostrzec nieco za ostre zęby?
- Okropnie jestem rada, że się tu spotykamy - Jej głos był o wiele starzy, należał do dojrzałej kobiety, a zamknięty był w ciele dziewczynki. - Mam wiele własnych spraw na głowie, a czyjaś pomoc zawsze mi się przyda.
Umilkła na krótki moment, mierząc jeszcze raz młodziana spojrzeniem.
- Moi mali pomocnicy nieco mi o tobie powiedzieli, dlatego do ciebie napisałam. Zdaje się, że mamy wiele wspólnego - dodała. Rzeczywiście, to nie on zgłosił się po zadanie, to do niego w tej sprawie napisano. Pamiętał tę dziwną, białą karteczkę, która pojawiła się w jego rękach nie wiadomo skąd. Kiedy to się stało? - Mam sporo pieniędzy, które są mi niepotrzebne, a ponadto mogę spróbować ci pomóc... w kilku sprawach. Niestety, nie mogę się stąd ruszyć przez jakiś czas, więc sama nie mogę odkryć tego, na czym tak bardzo mi zależy.
Wbiła spojrzenie w tańczące w palenisku płomienie.
- Cmentarz Lutei znajduje się na niewielkiej wyspie, został założony jeszcze nim pojawiła się tu osada, więc mieszkańcy chętnie z niego skorzystali. Znajdowała się tam też stara krypta, która dziś stoi w ruinie. Ostatnio jednak cmentarz stoi zamknięty, władze miasta nie mówią dlaczego, a ja... a ja bardzo chcę się dowiedzieć, z czego to wynika, tym bardziej, że moi pomocnicy donoszą mi o ciekawej aurze, która wisi nad tą właśnie kryptą. - Urwała, ponownie przenosząc wzrok na Iglesa. - Najpierw będziesz musiał się tam dostać, co może okazać się niełatwym zadaniem, ale ufam, że to ci się spodoba.
Czy to był uśmiech? Tak, te kły stanowczo były bardziej zwierzęce niż ludzkie. Dziewczynka czekała chyba na reakcję swojego gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

AutorWiadomość

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Czw Paź 22 2015, 22:22

MG


Ostrożności nigdy za wiele. Trzymanie się ściany mogło z pewnością pomóc w utrzymaniu równowagi, a także uchronić przed ewentualnym niepowodzeniem. Z pewnością niełatwo było wytrzymać komukolwiek w tej atmosferze. Wyjce nie cichły, dodatkowo w głowie Iglesa coraz głośniej odzywały się inne głosy.
Po grani, po grani, po grani,
tu mi drogi nie zastąpią pokonani...

Chłopakowi mogło się zdawać, że słyszy w nich nawet jakąś szaleńczą melodię. Coś, co mogło mu się rzeczywiście nie podobać i co mógłby chcieć zagłuszyć. Z otchłani zaczęły wyłaniać się wychudzone, ludzkie sylwetki. Zdawały się być chyba przerażone samym faktem tego, że Igles szedł. Szedł po ziemi, po której oni iść nie mogli. Za drugim zakrętem Zee mógł zobaczyć, że jego droga może mieć nawet jakiś określony cel. Tak przynajmniej mogło to wyglądać. Przytwierdzony do skały ciemny krąg wypełniony był czymś w rodzaju czarnej, kleistej mazi. Znajdował się od Skorpiona z dobre pół kilometra, choć łatwo było go wypatrzyć z tej odległości. Dziwne, pył niczego nie zasłaniał? A może odsłaniał jedynie to, co było istotne?
To moja droga
z piekła do piekła
w dół, na złamanie karku gnam...

Głosy zaczęły się powtarzać, a wyjce niebezpiecznie zbliżać. Do czego były zdolne? Tego nikt nie mógł być pewien.

Stan: nie masz nic z ekwipunku, jedynym odzieniem jest przepaska na biodrach, która raczej przypomina kawałek szmaty, pył ogranicza widoczność, wdziera się do ust, nosa i oczu, smakuje krwią. Skóra schnie i zaczyna boleć, pojawiają się na niej niewielkie zadrapania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sob Paź 24 2015, 16:27

Czuł się jak zabawka… Jak kukiełka w rękach urojonych istnień, spełniająca ich zachcianki… Życie to tylko głupia gra, ale on chyba zdążył już umrzeć. Jednak wciąż nie był to koniec... Nawet po śmierci niemożliwym było uzyskanie pełnej niezależności... Zawsze musiał być ktoś nadzorujący, obserwujący, sterujący tym wszystkim… Męczyło go to wszystko. Nasilające się głosy w głowie, wydawały się prowadzić dalej. Miał wybór albo usłuchać ich, albo wrzasków z czeluści. Obydwie drogi nie za bardzo mu odpowiadały. Ale czy mógł zrobić jeszcze cokolwiek innego? Wkurzało go to… Nie chciał podporządkowywać się nikomu, ani niczemu. Chciał obrać własną, inną drogę… Temu najpierw spojrzał w górę, na ścianę przy której się znajdywał, by ocenić czy nie dałoby się jakoś po niej wspiąć. W górę i w górę. Powoli i ostrożnie, po sam szczyt. Nie chciał, by ręka przypadkiem mu się osunęła, czy też noga poślizgnęła…
Wspinaczka mogła się jednak okazać być czymś niemożliwym, choćby dlatego, że nie miałby się czego złapać… Wtedy po prostu ruszył dalej po grani w stronę czarnego czegoś. Tak jakby go prowadził za rękę… Nie wiedział o co chodziło, ale miał tego dosyć. Chciał się wydostać z tego miejsca, o ile to w ogóle byłoby możliwe… Wątpił, żeby akurat do niego prowadziły go szaleńcze głosy, lecz prędzej zaufałby im, niż dziwactwom z przepaści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Endymion Blackheart
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 188/78
Rodzaj magii : Pocałunków
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 2 lata w FT
Liczba postów : 98
Dołączył/a : 06/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sro Lis 04 2015, 01:09

MG

Być może przesunięcie się bliżej nieboskłonu dało Iglesowi nieco wiatru w żagle. Co prawda, wspinaczka i przesuwanie się nie było łatwe i zajmowało całkiem dużo czasu, ale można było poczuć się jak Luke Skywalker w Gwiezdnych Wojnach, czy coś podobnego. Wiatr dawał się mocno we znaki, ale Zee przesuwał się. I przesuwał. Nie wiedział nawet, ile czasu minęło, ale poranione dłonie bolały go już przy każdym ruchu. Zbliżał się również dość powoli, choć w pewnym momencie mogło mu się zdawać, że krąg zaczyna go w jakiś sposób przyciągać. Siłowo. Coś wciągało go w tamto miejsce.
Po grani,
po grani,
po grani,
nad przepaścią
bez łańcuchów,
bez wahania.

Głosy wciąż wołały i zaczynały się nasilać.
Tu na trzeźwo
diabli wezmą
zdradzi cię rozsądek,
drań,
w wilczy dół wspomnienia zmienią
ostrą grań.

Jeśli spojrzał choć raz w dół, mógł zobaczyć, że upiory starają się wspiąć na kruszącą się co chwila grań.
Ci, co wpół stanęli drogi
i zębami,
pazurami kruszą grań...

Głosy się zapętlały - powtarzały słowa, które mówiły już wcześniej. Siła płynąca z kręgu zaczęła narastać, aż w końcu sprawiła, że ręce Iglesa odlepiły się samoistnie od ściany i chłopak, wraz z chmarą pyłu zaczął lecieć w stronę kręgu, wpadając tam już chwilę później.

To twoja droga
z piekła do piekła
I w pierwszy krąg piekła twój pierwszy krok...

Kiedy otworzył oczy, leżał nagi w białej pościeli. Naprzeciw siebie widział drzwi, a wokół... pokój? Wyglądał jak zwykła izba w gospodzie. Nieduży, nawet można by było powiedzieć - ciasny. Na podłodze leżały jakieś ubrania. Poczuł nagle dotyk na swojej skórze.
- Co ci jest, mój książę? - szepnęła ruda dziewczyna. Leżała obok niego w stroju Ewy.

Stan: Czujesz się o wiele lepiej, zadrapania zniknęły, oddychasz normalnie. Czujesz się jedynie nieco zmęczony, jak po nieprzespanej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2677-konto-z-osobistym-calusem#45688 http://ftpm.forumpolish.com/t2671-endymion-drogi-mg-zaczekaj-jeszcze-troche#45564 http://ftpm.forumpolish.com/t2676-ksiaze-endymion#45687

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sob Lis 07 2015, 02:56

Coś się udało. Takie przynajmniej Igles miał wrażenie. W końcu mógł sobie spokojnie leżeć w wygodnym łóżku. Zmiana była dość nagła i niespodziewana, ale ostatecznie chyba właśnie o to chodziło. Przekręcił się na plecy, wkładając ręce pod głowę. Wszystko było tak ładne, że aż mu przeszkadzało. Ciasna chatka… Wygodne łóżko… Książę? Że on? Kogoś widocznie tu zdrowo pooo… pomyliło tutaj kogoś. Spojrzał od niechcenia w stronę dziewczyny. Najprawdopodobniej to ona była przyczyną jego zmęczenia, ale poza tym kim ona była do cholery? Co ona tam robiła? Co on tam robił? Zwrócił swój wzrok na drzwi, potem poszukał okna, a ostatecznie zerknął na dziewczynę. Na szybko ocenił jej figurę. Jednak tym co mu się w niej najbardziej spodobało, to były włosy. To właśnie ta ognista barwa była czynnikiem, dla którego nie chwycił za nie i nie pieprznął głową dziewczyny o najbliższą ścianę. Ot tak, ze zwykłej zachcianki wyżycia się na kimś... Chociaż był na to zbyt zmęczony. W sumie nie pamiętał żeby kiedykolwiek kogokolwiek miał. Oczywiście zdarzało mu się myśleć o takich rzeczach, ale to dawno… Z czasem przestał przykładać do tego jakąkolwiek większą uwagę. Lecz obecnie znajdował się w dość dziwnej sytuacji. Był zmęczony i nie za wiele mu się chciało. Właściwie to nic… Albo i może…
- Zapaliłbym… - powiedział, wkładając prawą dłoń we włosy dziewczyny. Przez chwilę bawił się nimi, prostując i zginając palce. Ostatecznie mocniej je ścisnął, odchylając jej głowę do tyłu. Sam zaś odwrócił się w drugą stronę. Chciało mu się spać, ale niełatwo jest zasnąć nie będąc samemu w łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sob Lis 07 2015, 19:20

MG

Jakby rozejrzeć się dokładniej po izbie, nie znajdowało się w niej nic, co mogłoby przykuć mocniej uwagę. No, może prócz okna, bowiem za nim znajdował się obraz Iglesowi znany. Rdzawe chmury przebiegające po niebie i coś w rodzaju burzy piaskowej.
Piekło też jest dla człowieka!
Głos w głowie wrócił dość szybko. Kobieta sięgnęła ku półce, znajdując papierosy i zapalniczkę. Odpaliła papierosa dla Zee, po czym wróciła do patrzenia na niego z rozmarzaniem. To musiało dość ciekawie dla niego wyglądać. Wtem za oknem można było usłyszeć rżenie koni. Zdało się, że dziewczę się wystraszyło. Momentalnie wstało z łóżka i zaczęło się ubierać, po czym otworzyło drzwi i pomknęło po schodach na dół. Drzwi przymknęły się same, ale zza nich Igles mógł usłyszeć z tuzin męskich głosów. Śmiali się, rozmawiali.

Stan: Zadrapania zniknęły, oddychasz normalnie. Czujesz się jedynie nieco zmęczony, jak po nieprzespanej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Nie Lis 08 2015, 17:06

Zaciągnął się dymem, delektując się jego smakiem, aby ostatecznie wypuścić go w powietrze przed sobą. Dawno nie palił, więc przyszło mu odkaszlnąć za pierwszym razem, ale już drugi był już w porządku. Dziwne głosy znowu do niego powróciły.
Gówno też jest jadalne, wystarczy tylko dobrze przyprawić - pomyślał.
Całkowicie zignorował wszelkie głosy, rude włosy, rżenie koni... A przynajmniej sprawiał wrażenie takiego, co nic go nie obchodziło. Trzymając papierosa w usta, przypatrywał się chmurom z całkowicie obojętną miną. Nawet nie drgnął kiedy ruda dama wstała i zaczęła się ubierać. Oddychał trującym powietrzem papierosa, czekając, aż ostatecznie drzwi się zamkną. Dopiero wtedy postanowił sobie wstać. Rozejrzał się za jakimś ubraniem dla siebie. Co jak co, było ładnie, miło, ale Igles nie miał zamiaru tam zostawać, zwłaszcza, że do chatki wparowało jeszcze gromadą jakiegoś człowieka, których zamiarów nie mógł być pewien. Więc postanowił ulotnić się w pięknym stylu.
Niezbyt przejmował się tym kim mogli być mężczyźni, kim była kobieta, oraz co z nią zrobią. Wiedział, że nie ma najmniejszego sensu, by zostawać w pokoju dłużej. Chciał się wymknąć niepostrzeżenie, przez okno. To jednak znajdowało się na pewnej wysokości od ziemi, lecz nie był to większy problem. W końcu miał ze sobą czystą, bialutką pościel. Wziął więc prześcieradło i oderwał z niego niewielki kawałek. Powietrze na zewnątrz nie należało do najprzyjemniejszych, dlatego materiał miał posłużyć jako prowizoryczna chusta na twarz. Pozostałą część prześcieradła przywiązał do kołdry, którą jeszcze przywiązał do nogi łóżka, aby na pewno wszystkiego wystarczyło Następnie otworzył okno, a gdyby się nie dało, to zawsze można je czymś rozbić. Wyrzucił przez nie pościel i zjechał po niej, niczym rycerz w złotej zbroi. Z tą różnicą, że zamiast księżniczki miał paczkę papierosów i zapalniczkę, które postanowił sobie przywłaszczyć. Natychmiast przyległ do ściany budynku i powoli zaczął się wzdłuż niej przesuwać, by nie zostać przypadkiem zauważonym. Zdawało mu się, że usłyszał rżenie koni. Ich właściciele, raczej nie powinni się pogniewać, jeżeli jeden im zniknie. Igles nie miał zamiaru przebywać tych dziwnych krain na własnych nogach, dlatego postanowił przywłaszczyć sobie jednego konika. Zakradł się do jakieś ładnego i dużego, aby wskoczyć mu na grzbiet i ruszyć. Co prawda nigdy nie jeździł konno, ale z czego słyszał nie jest to takie trudne. Wystarczy odpowiednio trzymać uzdę, nie wskakiwać na konia od tyłu, a z boku, żeby nie wyjechał z kopyta, a cała reszta przyjdzie sama. Gdyby ktoś pilnował koni, to szybko rusza na zwierzątka, by jednego zdobyć, a przy okazji staranowałoby się jeszcze typa. Raczej powinno się wszystko udać... Raczej... Zawsze pozostawał plan zapasowy, żeby pieprznąć tego najbliższego gościa pięścią w łeb.
Jakby cały plan się powiódł, podjechałby jeszcze pod swoje okno, no chyba, że panowie wcześniej zorientowaliby się brakiem jednego zwierzaka. Wtedy od razu zacząłby stamtąd spieprzać. Ale gdyby mógł zdążyć, podpaliłby zwisającą pościel, aby puścić chałupę z dymem, dla opóźnienia pościgu. Potem wyrzuciłby niedopałek papierosa na bok, usta i nos przewiązałby kawałkiem prześcieradła i pojechałby galopem w nieznane krainy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Wto Lis 10 2015, 19:40

MG

Rozrywanie prześcieradła szło w miarę gładko, choć było całkiem słyszalne. Igles zdał sobie sprawę, że może nie mieć zbyt dużo czasu, by wydostać się przez okno. Na razie jego ruchy zagłuszały głośne śmiechy dochodzące z dołu. Ciuchy znalazł bez problemu, bo na podłodze leżała koszula z szerokimi rękawami (trochę z poprzedniej epoki), kamizelka, czarne spodnie, skarpety, gacie i czarne, wysokie buty. Ubranie się nie powinno też zająć szczególnie dużo czasu. Potem zajął się przywiązywaniem kołdry do prześcieradła i innymi wesołymi sprawami. Okno otworzył bez żadnych problemów i już, już miał zjeżdżać niczym rycerz po włosach Roszpunki, gdy szczwana kołdra postanowiła zastrajkować. Kołdry tak zresztą mają dość często, że się nie chcą dobrze zawiązywać. Igles łupnął o ziemię i przez chwilę świat wokół niego wirował. Ale tylko przez chwilę. Mógł z trudem, bo z trudem, ale podnieść się i dojść do koni. Te patrzyły na niego z początku z zaciekawieniem, aż zaczęły nerwowo poparskiwać i tulić uszy. Mimo to, Zee znał przynajmniej podstawy obchodzenia się z tymi zwierzętami, więc wspiął się na wałacha stojącego najbliżej. Rumak zdawał się nie być zbyt zadowolony z tego faktu, a i samo trzymanie uzdy niekoniecznie wystarczyło. Koń cofał łeb i szamotał nim, ale wtem spłoszył go dźwięk strzelającego pistoletu. Ruszył w pustynną dal. O tak, pustyni to było tu co nie miara. Piach znajdował się dosłownie wszędzie. Jeden, niewielki budyneczek, z którego właśnie wyszedł musiał być czymś w rodzaju oazy znajdującej się po środku sporego, piaskowego terenu. Wkrótce, za Iglesem ruszyli inni jeźdźcy, chcąc najwyraźniej złapać uciekającego złodzieja. Jechał tak co najmniej z pięć minut, koń nie zwalniał, chyba bojąc się o swoje życie. Niebo co rusz przeszywały wystrzały, a Zee z trudem utrzymywał się na szalejącym rumaku. Jazda nie była chyba tak łatwa, jak mu się zdawało. Po szarży na piaskową górę, Igles mógł dostrzec spore, górskie wzniesienia. Być może była to szansa na ukrycie się.

Stan: Obolały i nieco zmęczony, jak po nieprzespanej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sro Lis 11 2015, 00:04

- Wio koniku... - rzucił gdzieś w międzyczasie.
Poszło całkiem nieźle. Mniejsza z tym jakie było jego ubranie, ważne, że po prostu było. Co prawda, niektóre rzeczy okazały się dość problematyczne. Chociażby sam koń... Sterowanie nim nie było łatwe, jeżeli w ogóle Igles miał jakiś wpływ na zwierzaka. Najważniejsze było to, żeby z niego nie spaść. Pochylił się, mocniej ściskając mocniej wodze. Chciał jak najwięcej wykrzesać z wierzchowca, którego raczej bardziej popędzał strach przed wystrzałami, niż sam Igles.
Domyślał się, że ktoś będzie go gonić, ale nie spodziewał się strzałów. Zatrzymanie się, bądź jakakolwiek próba walki źle by się skończyła. Gdyby tylko on miał czym do nich strzelić, to może jeszcze miałby jakieś szansę. Właściwie to nie miał nic na swoją obronę... Jedynie pędzącego konia, oraz gigantyczną pustynię, bez niczego. W ciągu tych pięciu minut ciągłej jazdy, szukał jakiejkolwiek możliwości pozbycia się pościgu. Nie przyszło mu jednak do głowy nic, poza dalszym uciekaniem. Co mógł właściwie zrobić? Oni mieli przewagę liczebną, bronią też dysponowali lepszą, oraz jeźdźcami musieli być sprawniejszymi. Do tego Igles był dość zmęczony, ale to nie była właściwa chwila na odpoczynek. Musiał jeszcze wytrzymać, chociaż niezwykle irytował go taki przebieg zdarzeń. Gdyby chociaż mógł jakoś świadomie panować nad koniem, byłoby dużo lepiej. Jedyną drogą ucieczki wydawało się pojechanie w stronę gór, lecz czy udałoby mu się dotrzeć tam, zanim by go zestrzelili? Chyba nie miał innego wyboru... Postanowił jakoś skierować w ich stronę konia, jeżeli ten już wcześniej sam nie skręcił w ich kierunku... Powoli zaczął żałować, że wszystko zrobił tak pochopnie, lecz nie miał już jak się z tego wycofać.
Co jakiś czas spoglądał przez ramię, by określić jaki dystans dzieli go od typków. Liczył na to, że znajdzie się wśród nich jakiś odważny indywidualista, który popędzi na czele, przed wszystkimi, wierząc w swoje wybitne umiejętności. Wtedy Igles mógłby przystąpić do dość ryzykownego planu awaryjnego, który na swój sposób był dość szalony. Jednak wolał spróbować tego, niż dać się złapać. Gdyby znalazł się taki bohater, który zbliżyłby się co najmniej na odległość mniej więcej trzech, czterech metrów, wtedy Igles gwałtownie zahamowałby skradzionego konia, szarpiąc wodze z całej siły do siebie. Według wszelkich własnych, szybkich kalkulacji zaskoczony osobnik powinien go lekko wyminąć, a w takiej chwili, Zee wyskoczyłby na niego, łapiąc go za rękę, próbując zrzucić go z konia, a tym samym chciał wyrwać mu broń. Był to jednak plan na ostateczną ostateczność, na wypadek gdyby okoliczności idealnie, by ku temu sprzyjały.
W innym wypadku pozostało mu popędzać wierzchowca, z nadzieją, że nic ich nie trafi, oraz uda im się dojechać w jednym kawałku do gór...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sro Lis 11 2015, 14:20

MG

//Wracam jednak do fioletu, bo oba walą po oczach, ale ten mniej @@

Co ciekawe, jeźdźcy początkowo raczej się oddalali, niż przybliżali. Momentem kiepskim okazało się jednak, że koń postanowił nagle zwolnić i przejść do stępa, aż w końcu kompletnie się zatrzymać. I tak sobie stał. Jak to koń. Przeciwnicy zniknęli nagle z pola widzenia, co mogło dać zarówno uczucie ulgi, jak i niepokoju. Rumak przystanął i w kompletnie nie chciał się ruszyć. Stał, patrzył w dal, kręcił uszami i po prostu sobie był. A czas uciekał. Wtedy właśnie usłyszał dźwięk i poczuł na swoim gardle zaciskającą się pętlę. Ktoś gwałtownie szarpnął i Zee stracił równowagę. Leżał na ziemi. Wokół niego zaczęły krążyć postaci na koniach.
- Mamy go. To jakiś zwykły koniokrad - zawołał jeden z mężczyzn. - Zabieramy?
- Zabieramy - odparła skrzeczącym głosem jakaś kobieta. Inna osoba sięgnęła dłonią po stojącego konia, następnie ktoś inny silnymi łapami chwycił Iglesa tak, by ten nie mógł się ruszyć i przerzucił go przez rumaka, w międzyczasie wiążąc mu ręce.
- Jedziemy! - krzyknął w końcu ten, który zajmował się rękami chłopaka i wskoczył chybko na swojego wierzchowca. Ruszyli, jakoś nieszczególnie było im spieszno.

Stan: Obolały i nieco zmęczony, jak po nieprzespanej nocy. Powrozy uciskają nadgarstki, szyja boli od nieco zbyt mocno zawiązanej pętli (ta znajduje się na szyi i trzyma ją jeden z jadących). Nie ma problemów z oddychaniem (jeszcze), choć pył w ustach i w powietrzu nie jest zbyt przyjemny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Czw Lis 12 2015, 17:04

Głupi osioł... Wszystko szło w miarę sprawnie, a nagle konikowi zachciało się stać. Igles zdążył tylko uderzyć otwartą dłonią w czoło, w geście całkowitego załamania. I cały piękny plan trafił szlag... Mogło być gorzej? Oczywiście, jakżeby inaczej... Niespodziewanie go dorwali. Nie było nawet jak zaprotestować. Jedynie warknął coś pod nosem, rozzłoszczony. Wzięli go, związali i wrzucili na konia. Więc taki miał być wszystkiego koniec? Ostatnią zbrodnią, którą wykonał, miała być kradzież konia? Nie miał zamiaru tak łatwo i szybko odpuścić. To by było zbyt proste... Lecz nie chciał, żeby znowu coś źle poszło. Przecież nawet nie wiedział dokąd go wiozą. Raczej nie do wesołego miasteczka...
Podróż spędzał w milczeniu, w bezruchu, jakby było mu wszystko jedno co, jak i gdzie. Zwisał na koniu, niczym świeże zwłoki. Nikomu nie przeszkadzał jakimkolwiek bezsensownym gadaniem, gdyż i tak nie wierzył, że coś mogłoby mu ono dać. Jedynie liczył, że ludki będą coś mówić pomiędzy sobą i z tego się czegoś dowie. Gdyby mu się udało, to podpatrzyłby jeszcze ilu ich jest, gdzie jadą, jak wyglądają i co robią. Potem padł... Cierpliwie czekał na jakąś odpowiednią chwilę, aby zrobić coś w kierunku uwolnienia się. Zastanawiał się tylko, czy czerwony pyłek nie dręczy również ich.
W czasie tejże miłej jazdy, w pewnej chwili, w pewnym momencie ugryzł się w wewnętrzną stronę prawego policzka. Mocno, do samej krwi. Odczekał, aż tej zbierze się wystarczająco dużo w jego ustach. Następnie sobie odkaszlnął, trochę słabo. Potem już nieco mocniej. Przez chwilę tak kasłał, wypluwając krew. Chciał jedynie zwrócić na siebie uwagę. Może ktoś podejdzie z zaciekawieniem wystarczająco blisko. Na razie potrzebował tylko tego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Pią Lis 20 2015, 22:49

MG

Jakoś tak się stało, że nikt nie podszedł na tyle blisko, by Igles mógł szybko zareagować. Złośliwce jedne. Nikt nie chciał się dać oskubać ani zaskoczyć, ani w ogóle nic. Jedynie konie nieco się denerwowały, czując coś niepokojącego w powietrzu.
- Kurwa - warknął przywódca całej zbieraniny. - Burza idzie!
Pospieszono rumaki, które niedługo zastanawiały się nad tą opcją i wykonały rozkazy swoich właścicieli. Ruszyli w kierunku całkiem sporej jaskini, której Igles wcześniej nie widział nawet ze wzniesienia. Wjechali tak tak prędko, jak tylko się dało. Dwóch rosłych facetów chwyciło naszego bohatera i rąbnęło go w głowę. Niewiele mógł dalej pamiętać.

Obudził się na środku pustyni. Miał rozwiązane ręce, czuł jedynie sznur wciąż przywiązany do jego szyi - na jego końcu znajdował się dość ciężki kamień. Nie poznawał tej okolicy. Z drugiej strony, co miał poznawać? Piasek, piasek i... piasek? Słońca nie było praktycznie widać zza rdzawych chmur i pyłu. Oddychanie znowu było utrudnione, a Igles musiał jakoś przeżyć... prawda?

Stan: obolały i nieco zmęczony, coraz większe problemy z oddychaniem, sznur z kamieniem na końcu przywiązany do szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sob Lis 21 2015, 16:11

Nie do końca rozumiał co się działo. Miał wrażenie, że przywieźli go do jaskini, a potem stało się coś, że nic więcej nie pamiętał. Zaś kiedy odzyskał świadomość znalazł się w całkowicie innym miejscu, na pustej pustyni. Jeźdźcy gdzieś zniknęli, zostawiając go samego z przywiązanym kamieniem. Nie wiedział jak mogło się to stać, ale raczej nie było to jego głównym zainteresowaniem. Wydawało mu się to trochę dziwne, ale przynajmniej dobre to, że ich się pozbył, albo to oni pozbyli się jego. W każdym razie był sam. Trochę jak ponowne poczucie wolności, czy czegoś podobnego. Kamień zwisający mu z szyi trochę przeszkadzał, więc dobrze byłoby się go pozbyć. Właśnie od tego miał zamiar zacząć. Usiadł tak, żeby kamień był oparty o ziemię, a następnie przystąpił do rozwiązywania sznura. Nawet jeśli byłby to jakiś niewiarygodnie skomplikowany węzeł, to wystarczyłoby mu jedynie poluzować go na tyle, by potem wysunąć z niego głowę. Potem natychmiast przysłonił rękawem usta i nos, by nie oddychać drażniącym pyłem. Oczywiście wcześniej drugą ręką strzepałby pył z owego rękawa, żeby przypadkiem jeszcze bardziej się nim nie zaciągnąć. Niewiele mógł zrobić w swoim obecnym położeniu. Gdziekolwiek nie spojrzał tam nic, tylko pył, chmury, piasek… Przydałoby się w takim razie gdzieś iść. Mógłby też sobie usiąść na kamieniu i czekać, ale to raczej nie za wiele by mu dało. Postanowił więc, że pójdzie w lewo, a potem cały czas prosto, aż może kiedyś na coś trafi, albo padnie próbując...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Pon Lis 30 2015, 21:45

MG

Pustynia ciągnęła się i ciągnęła... Wokół nie mógł znaleźć śladów gór, które widział jeszcze niedawno, choć mogłoby się zdawać, że winny się one ciągnąć jeszcze przez wiele kilometrów. Gdzie go wywieźli? To mogło okazać się całkiem dobrym pytaniem. Zasłonięcie rękawem twarzy okazało się dobrym posunięciem - pył przeszkadzał nieco mniej i nawet jeśli wdzierał się do oczu, do nie drażnił już gardła, ust i nosa. Chodzenie wydawało się znośniejsze. Im bardziej szedł w lewo, tym bardziej miał wrażenie, że widzi przez pył sporą, czerwonawą kulę. Słońce? Nawet jeśli tak, to lecące drobinki nie pozwalały mu tego w stu procentach określić. Wiatr zaczął się nagle wzmagać, piach zaczął tańczyć w powietrzu, tworząc miejscami niewielkie trąby powietrze. Igles usłyszał znany huk. Gdy się odwrócił, mógł zauważyć, że w jego kierunku mknie gigantyczna chmura piachu, która pewnie w ciągu minuty pożre go całkowicie. Tylko gdzie uciekać? Nie było nawet kamienia, za którym można było się schować. Pozostało tylko czekać...

Najpierw poczuł, że leży, a jego policzki dotykają błota. Kiedy otworzył oczy pyłu już nie było, ale wilgoć zdawała się być wręcz obrzydliwa. Jaskinia, a w niej ubrane w łachy blade, ludzkie postaci. Uderzanie młotkiem o kamień chyba było ich zadaniem, bo robili to bez przerwy. Nogi mieli skute kajdanami - czyżby więźniowie? Czy on też był więźniem?
Ktoś delikatnie ujął go za przegub, pomagając mu wstać. Blada, nie wyrażająca kompletnie żadnych emocji twarz należała do kobiety, która już chwilę później wróciła do swoich obowiązków. Zeszła do wielkiego bajora i zdawało się, że czegoś tam szukała razem z pozostałymi paniami. Igles mógł zauważyć, że na bardzo małym obszarze znajduje się stosunkowo duża grupa ludzi. Wszyscy coś robili - kopali doły, uderzali młotkiem o kamień, brodzili w bajorze, ugniatali nogami błoto... Trudno zrozumieć, czemu.

Stan: wciąż czujesz zadrapania na swoim ciele, ubrany w łachy, krótki rękaw, spodnie sięgające do kolan, wszystko wisi, wilgoć jest naprawdę obrzydliwa, do tego jest dziwnie ciepło, jakby to wcale nie było wnętrze jaskini.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Wto Gru 01 2015, 17:55

Po raz kolejny trafił… Gdzieś… Co prawda pył całkowicie go pochłonął, a mimo to wylądował w całkowicie innym miejscu. Ktoś go tam przetransportował? Ktoś go znalazł? Sam tam trafił? Nie miał pojęcia co tam robił. Nie miał pojęcia co robić dalej. Leżał w błocie… Skąd wzięło się błoto, skoro wcześniej wszędzie był piach? Nie rozumiał co się działo, ale wątpił, żeby ktoś był na tyle miły, aby podzielić się wyjaśnieniami. I wszędzie było pełno ludzi. Głupich, żałosnych, cuchnących, parszywych, obrzydliwych… Wiele określeń by się jeszcze znalazło… Czuł do nich wszystkich ogromną pogardę, mimo iż sam nie był chyba w lepszej sytuacji od nich. Ich czynności były dziwne… Dźwięk stukającego w kamień młotka zaczął drażnić uszy Iglesa. Właściwie to nie było tam nic, co by go w jakiś sposób nie denerwowało. Rozejrzał się na szybko po okolicy. Spojrzał w prawo, w lewo, w górę i w dół, by mniej więcej ocenić w jakiej sytuacji się znajdował. Przez chwilę patrzył sobie na innych ludzi, analizując czynności, które wykonywali. Nie obchodziło go jaki mieli cel w tym wszystkim. Inna rzecz interesowała go bardziej. Ilu ich wszystkich jest i gdzie był młotek dla niego? Nie podobało mu się to miejsce… Chciał się z niego wydostać, lecz nie wiedział jak. Złość, którą wywoływała tak duża ilość ludzi rosła w nim z każdą sekundą, aż w końcu zdecydował się wziąć garść błota i podejść do jednego z osobników, który tak zażarcie uderzał młotkiem.
- Robisz to źle… Pokaż mi to… - wysyczał przez zęby, wyciągając w jego kierunku dłoń bez błota. Po młotek, oczywiście.
Jeżeli osobnik nie zareagował, wtedy Igles rzucił mu błotem prosto w twarz, prosto w oczy. Potem zabrał się do wyrwania mu młotka. Jedną ręką łapiąc mocno nadgarstek człowieka, a drugą złapał za uchwyt młotka. I tak szarpiąc do siebie, spróbował go odebrać siłą. Nie powinno mu to wiele zająć… W końcu to oni pracowali, raczej od dłuższego czasu. Człowieczek powinien być wystarczająco zmęczony, aby szybko odebrać mu młotek. Gdyby jednak ten grzecznie mu go dał, to i tak po zdobyciu go, w taki czy inny sposób robi tą samą rzecz… Uderza młotkiem w głowę gościa, od którego go wziął. Z całej siły. Raz, potem drugi i trzeci… I tak do czasu, aż z głowy tamtego nie zrobi się krwawa breja… Następnie zaśmiał się głośno, spoglądając na twarze innych osób, czekając na ich reakcję… Przez chwilę poczuł, że może robić wszystko, co tylko chciał… W tym roztrzaskiwać łeb każdej osobie, po kolei, w tym dole… Ale na razie wstrzymywał się tylko do jednego osobnika... Na razie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Endymion Blackheart
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 188/78
Rodzaj magii : Pocałunków
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 2 lata w FT
Liczba postów : 98
Dołączył/a : 06/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sro Gru 02 2015, 23:11

MG

Owszem, bardzo łatwo było wyrwać młotek z ręki drugiego człowieka, ale w momencie, w którym starał się zrobić z jego głowy krwawą breję, zobaczył przed oczami gargulca. Dokładnie takiego samego, który odebrał mu niedawno życie. Potwór rozdziawiał paszczę zupełnie jak wtedy, gdy Igles widział cokolwiek po raz ostatni. Chcąc nie chcąc, jego ciało na moment stało się wielką, kamienną bryłą. Nie mógł się kompletnie ruszyć. Młotek wypadł z jego dłoni. Ten moment nie trwał długo. W końcu znów znudzonym, zmęczonym i pustym wzrokiem patrzyły na niego kolejne twarze. W głowie znowu usłyszał głos.
Co robicie w piekła sztolniach
Brodząc w błocie, depcąc lód!
Czy śmierć daje ludzi wolnych
Znów pod knut?

Głos powtarzał jak mantrę te kilka zdań, aż przeszedł do następnych.
Myśmy raju znieść nie mogli
Tu nasz żywioł, tu nasz dom!
Tu nie wejdą ludzie podli
Tutaj żaden nas nie zdziesiątkuje grom!

Blady mężczyzna chwycił młotek z ziemi i zaczął dalej zajmować się trwającą wieczność obróbką kamienia. Nagle, tuż obok Iglesa pojawił się mężczyzna z baranimi rogami na głowie i biczem w dłoni.
- Ktoś odmawia pracy? Do śnieżni! - zawołał, pchając Zee w kierunku niewielkiego tunelu. Ten od razu ocenił, że łapanie za bicz lub przeszkadzanie bestii nie miało sensu. Zastąpił on całym ciałem wyjście z tunelu, więc powrót też wydawał się niemożliwy. Nie zostało Iglesowi nic innego, jak ruszyć przed siebie. Z każdym krokiem robiło się coraz zimniej. W końcu, tuż przy wyjściu, czuł, jak mróz szczypie go w stopy i twarz. Wyszedł na... nie, to nie było "zewnątrz". Ta część jaskini cała była w śniegu i lodzie. Ludzie, którzy tam pracowali, zdawali się nie ustawać w wysiłkach w odłamywaniu ładnych kawałków lodu. Wyglądało to dość groteskowo, ale zimno już tak zabawne nie było. Okutany w niedźwiedzie futro strażnik chwycił Iglesa za ramię i pociągnął do siebie.
- Masz tu wiadro, leć zbieraj lód. Ale ładne kawałki. Inaczej czeka cię kara. - Podkreślił dobitnie ostatnie słowo i popchnął go dalej do śniegu. Czy im nic tu w ogóle nie odmarzało? Na pewno zimno wydawało się być bardzo dotkliwe.

Stan: wciąż czujesz zadrapania na swoim ciele, ubrany w łachy, krótki rękaw, spodnie sięgające do kolan, wszystko wisi, z ciepła nagle przyszło przeciwieństwo - zima i śnieg. No ładnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2677-konto-z-osobistym-calusem#45688 http://ftpm.forumpolish.com/t2671-endymion-drogi-mg-zaczekaj-jeszcze-troche#45564 http://ftpm.forumpolish.com/t2676-ksiaze-endymion#45687
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowana krypta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Zachodnie Fiore
 :: Lutea
-




Wymiana!
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallowswww.zmiennoksztaltni.wxv.plRainbow RPGEclipseRe:Startover-undertaleBleach OtherWorld
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.