facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
  1. Ejji
    - Potomek Pudziana
  2. AIDS
    - Najdziwniejsza Magia
  3. King Asthor (Puszek)
    - Najciekawsza Magia
  4. Torashiro
    - Najbardziej Omnipotencjalna Magia
  5. Narisa
    - Najlepszy support
  6. Vit Ferlicz
    - Najlepszy tank
  7. Torashiro
    - Najlepszy caster
  8. Ejji i Will; Cassandra i Kei; Never i Grey
    - Najciekawsza relacja
  9. Kannibal (Melody); Internet Explorer (Sora)
    - Najciekawsze Sacred Relict
  10. Torashiro
    - Najlepszy MG
  11. Ryukehoshi
    - Mister Forum
  12. Mor
    - Miss Forum
  13. King Asthor (Puszek)
    - Powieściopisarz
  14. Strzała, Atatai, Weronika, Eustachy Motyka, Deme, Rin, Friederica
    - Najfajniejszy NPC
  15. Arata Tsuchimikado
    - Znienawidzony NPC
  16. Ejji
    - Najfajniejsza Postać Męska
  17. Cassandra, Corinne, Mor
    - Najfajniejsza Postać Żeńska
  18. Pyza
    - Wilk w Owczej Skórze
  19. Mor
    - Najbardziej wpływowa postać
  20. Finny
    - Najbardziej odpowiedzialna postać
  21. Ryukehoshi
    - Forumowy Wygryw
  22. King Asthor (Puszek), Ezra al Sorna
    - Forumowy Przegryw
  23. Ejji
    - Niszczyciel Czerepów
  24. Pyza
    - Najoryginalniejsza Postać
  25. Jo
    - Najlepszy Summoner
  26. Frederica, Samael, Mor
    - Posiadacz najsilniejszych przyjaciół
Zrujnowana krypta - Page 4




 

Share | 
 

 Zrujnowana krypta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Zrujnowana krypta   Sob Lip 18 2015, 14:29

First topic message reminder :

MG

Okolica wyglądała na mocno zaniedbaną. Widać, że zachodnie obrzeża rybackiej osady nie należały do najprzyjemniejszego gatunku miejsc do zamieszkania. Igles dostał informację, jakoby miał się zjawić najpierw na placu Rybnym i tam znaleźć żółtawy budynek, zejść do piwnicy i skręcić do drzwi na prawo. To nie wyglądało na coś specjalnie trudnego.
Piwnica niespecjalnie zaskoczyła maga swoim wyglądem i wonią. Wszędzie waliło szczynami, tynk w wielu miejscach już całkowicie zlazł. Gołe, mokre cegły wyglądały, jakby zaraz miał je pokryć gigantyczny grzyb. Drzwi po prawej miały na dole sporą dziurę, nie trudno było więc ujrzeć małe chmurki dymu unoszące się ku sufitowi i po chwili znikające w dziurawym stropie. Oprócz zapachu szczyn doszły jeszcze palone mięso i tanie papierosy.
Po otwarciu drzwi dziwnie lekkich drzwi i przekroczeniu progu, prezentujące się wnętrze nie wyglądało zbyt zachęcająco. Popękane i zagrzybione ściany, stare, rozpadające się meble, stary, mokry dywanik na podłodze, szczury, karaluchy... wszędzie karaluchy. Na niewielkim taborecie, tuż obok pieca, którego palenisko jarzyło się jasnym płomieniem, siedziała dziewczyna. Na oko mogła mieć z piętnaście lat, ale nie to było najbardziej zaskakujące. Najpierw jej twarz zasłaniały długie, czarne włosy, ale już wtedy można było zauważyć dłonie... grafitowe dłonie. Gdy podniosła głowę okazało się, że jej twarz ma dokładnie ten sam kolor, co skóra na rękach. To samo stopy. Początkowo dziewczę wyglądała na nieco zdziwioną widokiem gościa, ale po chwili jakby sobie przypomniała, że jednak się go spodziewała.
- Idealnie paskudny - stwierdziła, mrużąc oczy o barwie skrzącego się w piecu płomienia. A może to tylko odbicie ognistego blasku? Trudno było to w tej chwili stwierdzić. Pokazała dłonią taboret stojący naprzeciwko. Wydawało się, że musiała się nad czymś zastanowić, ale nie zajęło to długo. Obserwowała postać chłopaka. Czyżby się uśmiechała? Czy Igles mógł dostrzec nieco za ostre zęby?
- Okropnie jestem rada, że się tu spotykamy - Jej głos był o wiele starzy, należał do dojrzałej kobiety, a zamknięty był w ciele dziewczynki. - Mam wiele własnych spraw na głowie, a czyjaś pomoc zawsze mi się przyda.
Umilkła na krótki moment, mierząc jeszcze raz młodziana spojrzeniem.
- Moi mali pomocnicy nieco mi o tobie powiedzieli, dlatego do ciebie napisałam. Zdaje się, że mamy wiele wspólnego - dodała. Rzeczywiście, to nie on zgłosił się po zadanie, to do niego w tej sprawie napisano. Pamiętał tę dziwną, białą karteczkę, która pojawiła się w jego rękach nie wiadomo skąd. Kiedy to się stało? - Mam sporo pieniędzy, które są mi niepotrzebne, a ponadto mogę spróbować ci pomóc... w kilku sprawach. Niestety, nie mogę się stąd ruszyć przez jakiś czas, więc sama nie mogę odkryć tego, na czym tak bardzo mi zależy.
Wbiła spojrzenie w tańczące w palenisku płomienie.
- Cmentarz Lutei znajduje się na niewielkiej wyspie, został założony jeszcze nim pojawiła się tu osada, więc mieszkańcy chętnie z niego skorzystali. Znajdowała się tam też stara krypta, która dziś stoi w ruinie. Ostatnio jednak cmentarz stoi zamknięty, władze miasta nie mówią dlaczego, a ja... a ja bardzo chcę się dowiedzieć, z czego to wynika, tym bardziej, że moi pomocnicy donoszą mi o ciekawej aurze, która wisi nad tą właśnie kryptą. - Urwała, ponownie przenosząc wzrok na Iglesa. - Najpierw będziesz musiał się tam dostać, co może okazać się niełatwym zadaniem, ale ufam, że to ci się spodoba.
Czy to był uśmiech? Tak, te kły stanowczo były bardziej zwierzęce niż ludzkie. Dziewczynka czekała chyba na reakcję swojego gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Czw Gru 03 2015, 21:55

Tego się akurat nie spodziewał. Przez chwilę poczuł, że utknął już na zawsze w tym miejscu. Zrobiło mu się słabo, gdy przyszło mu patrzeć na inne osoby. Musiał pracować tak jak oni i chyba nic nie mógł z tym zrobić. Pośród bezuczuciowych, nic nie znaczących istot. Ich byt skupiał się tylko na jednej czynności, a Igles widocznie miał do nich dołączyć. Został zdominowany przez większych i silniejszych. Można powiedzieć, że lepiej przystosowanych. Osobnik z baranimi rogami miał niewątpliwą przewagę w swojej budowie, oraz posiadał bicz. Tym biczem mógł poganiać innych, jak bydło. Igles nigdy nie uważał, że zwycięstwo zawsze należy do silniejszych. Spryt oraz podstęp o wszystkim decydowały. Nawet mrówka jest w stanie powalić słonia, jeżeli będzie miała tylko odpowiednio jadowite kły, oraz będzie gryźć w odpowiednich miejscach. Dlatego też Igles w żaden sposób nie zaprotestował. Raczej nic tym sposobem by nie osiągnął. Musiał wyczekać odpowiedniej chwili… Ale wcześniej musiał poczciwie pracować. Pokazać to, że jest posłuszny, że mają nad nim całkowitą władzę. Żeby poczuli, że go złamali, a kiedy będą całkowicie pewni swego, to właśnie będzie ich zgubą.
Pozostałe rzeczy również z czasem wydały mu się ciekawe. Tak jak zastanawiające było to, że nie mógł na nikogo podnieść ręki, tak jak głos, który nagle powrócił. Nie można stwierdzić, że Igles jakoś się za nim stęsknił, aczkolwiek nie był już czymś, co by teraz tak po prostu zignorował. Póki co, nie dostrzegał jednak jakichkolwiek możliwości poza podporządkowaniem się poleceniom. Nie podobało mu się wcale to, że musiał pracować. Właściwie to był mocno wkurzony na wszystko i na wszystkich. Mróz i zimno cholernie przeszkadzały, ale on nie miał zamiaru tego po sobie poznać. Potrzebował wiedzieć więcej, a żeby tę wiedzę zdobyć, musiał się o nią postarać. Wydawało się być to trochę bez sensu, ale on był cierpliwy. Nie miał zamiaru stać się jak bydło dookoła. Igles był od nich lepszy i chciał to udowodnić swoją pracą…
Posłusznie kiwnął głową i chwycił wiadro. Pobiegł szukać lodu, takim tempem jakim mógł. Starał się wykazywać większym zapałem niż pozostali osobnicy, jakby cieszyła go jego praca. Tak jakby to ona czyniła go wolnym. Nawet na jego twarzy pojawił się radosny uśmiech człowieka uczciwie pracującego. Na początku chciał znaleźć jakiś ładny, długi ostry sopel, który oparłby o bok wiadra. Następnie ruszył w głąb śnieżnej jaskini w poszukiwaniu jak najładniejszych, najkształtniejszych, najlepszych kawałków lodu. Wszystko, by pokazać, że nie chce być ukarany, a chce żeby go pochwalili, jak ślicznie zbiera lód…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Pierre Lerdoun
Wiek : 22 lata
Wzrost/waga : 192/94
Rodzaj magii : Kamienia
Gildia : Policja Magiczna
Staż w gildii : 2 lata w Hellhound, obecnie Policja Magiczna [biało-niebiescy - Magnolia]
Liczba postów : 38
Dołączył/a : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Czw Gru 03 2015, 23:21

MG

Bezmyślne, ludzkie twarze w ogóle nie zwracały na niego uwagi. Usłużnie zbierały lód, jakby to była jedyna czynność, jaką poznały w całym swoim życiu... jeśli w ogóle stan, w którym się znajdowali można było nazwać życiem. Raczej było to coś na pograniczu snu i jawy. Mężczyzna z rogami uważnie obserwował każdego, kto wykonywał swoje zadania. Ruszył nawet za Iglesem wgłąb jaskini, by sprawdzić, czy to, co wyprawia "nowy" jest na pewno w porządku.
Zee nie wiedział, ile czasu minęło. Oddał już siedem pełnych wiadra, a praca zdawała się nie mieć końca. Opadał też z sił - nic dziwnego, skoro grzebie się ciągle w lodzie i śniegu. Zgrabiałe, blade dłonie o sinych paznokciach z trudem się poruszały, można powiedzieć, że prawie w ogóle. Nagle w ciągu zbierania ósmego wiadra, Baranie Rogi podszedł do niego i dotknął go biczem.
- Wstawaj - nakazał. Jeśli Igles miał z tym jakieś problemy, podniósł go niespecjalnie delikatnie za ramię i pchnął przed siebie. - Zostaw to wiadro, idziesz ze mną.
Trzymając bicz przy jego plecach, wyprowadzał go powoli ze śnieżni. Potem ten sam tunel, który Zee kojarzył, a potem jaskinia, w której znalazł się... jakiś czas temu. Baranie Rogi pchał go dalej i wyprowadził także z tego miejsca. Znaleźli się w jakimś dziwnym korytarzu. Oświetlały go przywieszone po bokach, jasnoniebieskie kryształy. Zee przez chwilę poczuł, że jest mu niezwykle słabo i upadł. W głowie słyszał krzyki, głosy, rozmowy, wołania, błagania o pomoc. Wszystko naraz. Ta kotłowanina w głowie trwała do momentu, w którym Baranie Rogi siłą nie podniósł go z posadzki. Ruszyli dalej. Głosy zmieniały się, stawały się głośniejsze i cichły, gdy przechodziło się obok innych kryształów.
Korytarz kończyła potężna, drewniana brama. Gdy się otworzyła, oczom Iglesa ukazała się spora komnata. Na jej środku znajdował się podłużny stół i krzesło, na którym siedział potężny minotaur.
- To on? - spytał tylko dla pewności, a Baranie Rogi przytaknął. Za stworem znajdował się kominek, który dawał komnacie ocieplanie. Igles także czuł się o wiele lepiej. Gdy zauważył posiłek stojący na stole, uczuł głód. - Daj mu to. Niech żre.
Baranie Rogi pchnął Zee w kierunku jedzenia.
- Co z nim zrobisz, panie? - spytał niepewnie biczownik.
- Ponoć ma iść dalej. Nie wiem. O chuj chodzi... - warknął wściekle. - Nie dość, że nie ich działka, to jeszcze podbierają dusze. Są, kurwa, niepoważni. Jak się nazywasz?
Ostatnie pytanie zostało skierowane do maga. Głos minotaura odbił się echem po pomieszczeniu. Było całkiem nieźle umeblowane. Znajdowało się tu średniej jakości łóżko, bardziej coś w rodzaju leżanki, do tego potężna skrzynia i osobne biurko do czynienia zapisków. Sam minotaur siedział w skórzanym kaftanie, przy pasie przytroczony miał niewielki toporek, ale na oparciu krzesła, na którym siedział, wisiał potężny, dwuręczny topór. Ilość szram na pysku stwora w jakimś sensie przypominała Iglesowi jego własną, podgniłą twarz.

Stan: milej, etap rozmrażania, głodny jak cholera, zmęczony po długotrwałej pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2555-pierre-kamyczek-pierniczek#43931

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Nie Gru 06 2015, 02:29

Praca, którą wykonywał nie była w pełni zadowalająca. Męczyła go i denerwowała, ale mimo to, dalej ją wykonywał. W końcu jednak udało mu się osiągnąć coś na podobieństwo sukcesu. Został wyróżniony spośród innych zbierających lód człowieczków. Choć zmarznięty i wykończony, przeczuwał, że wszystko dobrze rozegrał. Do czasu, aż nie trafił do korytarza. Przeszło mu wtedy przez myśl, iż mógł być prowadzony do jeszcze gorszego miejsca. Nie miał jednak zamiaru protestować, a raczej nie był w stanie. Starał się ignorować wszelkie dźwięki, ale tych było po prostu za dużo. Czuł się okropnie. Był lekko załamany, jakby odniósł kompletną porażkę. Zaś to co miało być, zapowiadało się tylko jako gorsze. Mimo iż było mu z tym źle, to jednak nie miał zamiaru całkowicie odpuścić. Musiał ze spokojem przyjąć to, co na niego czekało, żeby potem jakoś z tego się wydostać.
Lecz ostatecznie nie skończył tak strasznie, jak miał przeczucie. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie do końca rozumiał o co chodziło, ale poczuł, że coś w tym wszystkim mu sprzyjało. Zaczął pocierać dłonie i dmuchnął w nie co jakiś czas, aby je szybciej ogrzać. Potem spojrzał na jedzenie. Pozwolono mu jeść, a on był dość głodny. Uśmiechnął się lekko i bardzo powoli zaczął konsumpcję danego pokarmu. Nie dbał o to co takiego wkładał do ust. Ważne, że dało się to przeżuć i przełknąć. Dość długo zajmowała mu ta czynność, a w trakcie jej wykonywania nie miał zamiaru się odzywać. Mowa z pełnymi ustami byłaby nie do końca zrozumiała, więc najpierw chciał skończyć posiłek, zanim miałby przejść do kwestii dialogowych. Zresztą, całkiem go to bawiło. Minotaur musiał mieć kogoś nad sobą, komu musiał być posłuszny, w innym przypadku nie używałby tego typu stwierdzeń. Kimkolwiek byli oni, raczej w pewnym stopniu dbali o bezpieczeństwo Iglesa, przynajmniej do czasu aż do nich nie trafi. Tak więc Igles pozwolił minotaurowi jeszcze chwilę poczekać na odpowiedź, aż ciało przyzwyczai się do cieplejszych warunków.
- Co to ma niby być? Jakieś przesłuchanie? A gdzie niby wyjaśnienia? – zapytał po dłuższej chwili, spoglądając raz na minotaura, a raz na biczownika. Możliwe, że kroczył po bardzo cienkiej lince, która wyznaczała granicę złości istot, z którymi przebywał w jednym pomieszczeniu. Chciał jednak sprawdzić na ile był nietykalny, o ile w ogóle był.
– Jeżeli to takie ważne, to nazywam się Igles. Weź sobie jakiś notesik i to zapisz, ponieważ nie mam zamiaru się powtarzać – warknął z wyraźną pogardą. – Gdzie mam iść? I z czyjego widzimisię?
Czuł się nawet dość swobodnie. Na pewno dużo lepiej niż pośród tamtych żałosnych ludzi, jeżeli to w ogóle byli ludzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Endymion Blackheart
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 188/78
Rodzaj magii : Pocałunków
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 2 lata w FT
Liczba postów : 98
Dołączył/a : 06/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Nie Gru 06 2015, 23:50

MG


Takie odzywanie się na pewno nie mogło skończyć się dobrze dla Iglesa. Baranie Rogi chwycił go za kark i zanurzył jego głowę w misie pełnej zupy i puścił dopiero w momencie, w którym wiedział, że Zee brakuje już powietrza. Wtedy puścił go i podniósł jego głowę końcówką od bata.
- Uważaj na słowa, chłopaczku - syknął. - W ewidencji nawet nie zauważą twojego zniknięcia, jeśli nagle nam się tak upatrzy.
Minotaur westchnął.
- Nie utrudniaj nam roboty, mały sukinsynu. I tak mamy jej już za dużo. Chcemy być mili, czy coś. Wiesz, wszystko normalnie, by jesteśmy przyjemnymi gośćmi, a ty odpłacasz się tym samym. I nie, nie chcesz zobaczyć, jak się wkurwiam. Tak jak powiedział Baranie Rogi - jeden nieostrożny ruch i zostanie z ciebie plama, a po prostu powiemy, że się zagubiłeś. W Piekle o to nietrudno - powiedział kąśliwie, mierząc chłopaka wzrokiem. - Wszystkiego dowiesz się na miejscu. Idź teraz do tych drzwi po mojej prawej, otwórz je i zjeżdżaj.
Czy to już wszystko? Baranie Rogi i Minotaur patrzyli na niego ze zniecierpliwieniem.

Stan: milej, etap rozmrażania, głodny jak cholera, zmęczony po długotrwałej pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2677-konto-z-osobistym-calusem#45688 http://ftpm.forumpolish.com/t2671-endymion-drogi-mg-zaczekaj-jeszcze-troche#45564 http://ftpm.forumpolish.com/t2676-ksiaze-endymion#45687

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Pon Gru 07 2015, 21:56

Przez krótką chwilę Igles mógł pożałować swoich słów, ale jakoś nie poczuł się poważnie dotknięty. Pod maską poirytowanej i zmęczonej twarzy, śmiał się zarówno z minotaura, jak i rogacza. Gdyby rzeczywiście mogliby ot tak się go pozbyć, już dawno by to zrobili. Jednak wolał już tego nie sprawdzać. Jedynie przetarł twarz dłonią z resztek zupy.
Skoro pokazali mu drzwi, to pomyślał, że i tak gorzej niż w sopelkowie raczej nie będzie. Zjadł jeszcze tyle jedzenia ile zdążył i spojrzał na wielki topór nieopodal minotaura. Jednakże szybko stwierdził, że to niebyły najlepszy pomysł, biorąc pod uwagę jego zmęczenie, oraz parę innych rzeczy, które czyniły go w tej chwili bezsilnym. Nie musiał dodawać nawet żadnych komentarzy. Co miało być powiedziane, zapewne powiedziane już zostało. Dalsza dyskusja nie miałaby sensu. Temu też, gdy nadeszła odpowiednia na to chwila, Igles skłonił lekko głowę, uśmiechnął się i popędził w stronę drzwi, zanim minotaur, bądź też rogaty osobnik dokonaliby jakiejś agresji w jego kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Pierre Lerdoun
Wiek : 22 lata
Wzrost/waga : 192/94
Rodzaj magii : Kamienia
Gildia : Policja Magiczna
Staż w gildii : 2 lata w Hellhound, obecnie Policja Magiczna [biało-niebiescy - Magnolia]
Liczba postów : 38
Dołączył/a : 16/12/2014

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Pon Gru 07 2015, 23:19

MG

Po otwarciu się drzwi, Igles zobaczył bardzo podobny, czarny portal, jaki ukazał mu się na końcu grani. Po przekroczeniu go, Zee znów poczuł, że traci przytomność. Obudziło go dopiero coś zimnego na policzku. A może mokrego? Kiedy otworzył oczy, zauważył spadający z nieba śnieg. Wieczorne, ciemne niebo zakryte było chmurami, z których skapywała biel. Osiadała na włosach chłopaka i jego ubraniu. Bury, zszywany i potargany płaszcz okrywał go całkowicie. Pod spodem miał kożuch i koszulę z szerokimi rękawami, skórzane spodnie, buty oraz wełniane rękawice. Nie odczuwał dzięki temu aż tak dotkliwie otaczającego go zimna.
Stał po środku polany, na horyzoncie po swojej lewej stronie widząc las, zaś po prawej - spore jezioro. Pewnie zamarznięte. Do lasu miał nieco bliżej, niż do jeziora, jedynie kilkaset kroków. Polana wydawała się być naprawdę rozległa.
Wtem, zza swoich pleców usłyszał najpierw przeraźliwy, kobiecy krzyk, a potem róg myśliwski. Ujadające psy także dały o sobie znać.

Stan: nawet nie jest ci zimno, mróz doskwiera jedynie w policzki, nos i uszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2555-pierre-kamyczek-pierniczek#43931

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Czw Gru 10 2015, 00:02

A jednak kraina śniegu… Przynajmniej tym razem ubrania były w miarę ciepłe. Nie to co te szmaciaki… W porównaniu z poprzednimi miejscami, to wydawało się nie być takie złe. Zaciągnął się świeższym powietrzem, pozwalając by orzeźwiający mróz spenetrował jego układ oddechowy, a następnie wypuścił powietrze ustami. Przeczuwał, że wkrótce się coś zdarzy, co raczej miłe nie będzie i prawdopodobnie miał rację. Krzyk kobiety, róg i pieski. Ani chwili spokoju. Spojrzał jak daleko ma do lasu, potem spojrzał w stronę skąd dochodziły wszelkie odgłosy. Cicho warknął, zaklął pod nosem i ruszył w kierunku  drzew. Nie miał jednak zamiaru wchodzić gdzieś głęboko w las. Chciał sobie załatwić jakąś gałąź. Grubego kija, wygodnego w trzymaniu i w miarę twardego, by od razu się nie rozpadł. Gdyby taki nigdzie nie leżał, to mógł poszukać na górze, na drzewach. Uwiesiłby się rękoma na takiej gałęzi i bujałby nią, aż by się złamała. Z takim, czy innym kijem w ręku, ruszył w stronę skąd dochodziły dźwięki. Szedł w miarę blisko lasu, by w razie czego móc uskoczyć za drzewa. Nie miał jakiegoś konkretnego powodu, dla którego szedł właśnie w stronę odgłosów. Może dlatego, że w lesie mógłby się zgubić, a w zamarzniętym stawie nie było nic ciekawego. Zaś tam przynajmniej może mógłby się czegoś dowiedzieć. Może…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Czw Gru 10 2015, 15:41

MG


Na horyzoncie pojawiła się grupa na koniach i ujadające psy. Dźwięk rogu poniósł się ponownie i choć Igles mógł uważać się za niewidocznego, czuł na sobie wzrok. Nie wiedział, czyj, ale miał wrażenie, że nie jest to dobry znak. I rzeczywiście, nie był. Psy chyba wyniuchały zwierzynę i najpewniej to właśnie Zee miał nią zostać, bo ruszyły pędem w jego kierunku, ujadając, jakby dostrzegły rannego jelenia. Igles miał do wyboru - wiać w las, wiać przez pole albo... do stawu, ale to chyba nie była jakaś wybitnie świetna opcja. Nasz bohater doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ucieczka przed rozpędzonymi, żądnymi krwi ogarami, może nie należeć do najłatwiejszych.

Stan: nawet nie jest ci zimno, mróz doskwiera jedynie w policzki, nos i uszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Pią Gru 11 2015, 19:20

Pójście w stronę piesków okazało się nie być do końca najlepszym pomysłem. Chyba za bardzo przeliczył się w swoich wszelkich przemyśleniach. Zaś psiaki z każdą sekundą skracały dzielący ich dystans. Mimo wszystko, Igles nie chciał być przez nie zjedzony. Jak wiadomo stworzenia te są cholernie szybkie i nie za wiele czasu zajęłoby im dopadnięcie do Iglesa, który tak szybko biegać nie potrafił. Zwłaszcza w takim ubraniu i w śniegu po kostki. Ucieczka w jakąkolwiek stronę nie miałaby najmniejszego sensu, no chyba, że nauczyłby się latać. Tego jednak nie mógł sobie za szybko załatwić. Co innego w tej sytuacji należało zrobić, ale nie zastanawiał się długo. Pomysł przyszedł w miarę szybko. Skoro miał obok siebie las, to w tym lesie powinny być raczej drzewa. Niezwykłym zjawiskiem byłby las bez drzew. I to właśnie te drzewa miały być jego deską ratunku. Podbiegł, jak najszybciej był w stanie, aby odnaleźć jakieś wysokie, w miarę wytrzymałe drzewo. Na takie postanowił się wspiąć. Najwyżej jak się dało, żeby tylko pieski go nie sięgnęły. Tam mógłby sobie przeczekać, aż sobie pójdą, a przy okazji rozejrzałby się z góry na okolicę. Spokojnie przeczekałby, aż psy pobiegną dalej. Miał czas, nigdzie mu się nie śpieszyło, więc na drzewie mógł siedzieć tak długo, jak tylko chciał.
O ile udałoby mu się na nie wspiąć…
Gdyby jakimś cudem zabrakło drzew, po których wspinanie byłoby możliwe, pozostała jeszcze jedna opcja. Zamiast uciekać, Igles potknąłby się o własne nogi, padłby twarzą w śnieg i zacząłby udawać martwego, co w jego przypadku trudne raczej nie było. Jeżeli psy pomimo tego, by nie odpuściły i zachciałoby im się rzucać na padlinę, zawsze mógł spróbować się przed nimi bronić. Chociażby poprzez złapanie takiego agresora za gardł, z mocniejszym ściśnięcie, bądź wciśnięcie kciuków w oczy, by zmiażdżyć takiemu psiakowi łeb. Jakoś nie byłoby mu ich szkoda, mógł być więc wobec nich brutalny i nielitościwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Pią Gru 11 2015, 23:06

MG

Iglesowi udało się nawet znaleźć takie drzewo i wspiąć się na nie. Psy węszyły przez chwilę po okolicy, aż podeszły do właściwego pnia i zaczęły ponownie ujadać. Było ich z pięć czy sześć, więc hałas robiły naprawdę niesamowity. Zee wydawały się też nie być do końca normalne. Czy jemu się przywidziało, czy z pyska jednego ogara buchnęły płomienie? Pół sekundy, może mniej. W końcu w to samo miejsce dojechały konie. Siedzący na nich ludzie opatuleni byli w futra. Jeden z nich wycelował w Iglesa z dubeltówki i strzelił.
Bolało jak cholera. Cała noga bolała tak, jakby ktoś właśnie strzaskał wszystkie kości. Do tego doszły plecy i cała reszta, obita o ziemię. Psy już, już miały się na niego rzucić, gdy powstrzymało je gwizdnięcie.
- A to kto? - spytał niski, chropawy męski głos. - Zbieg?
Było ich trzech. Wysoki, potężnie zbudowany mężczyzna około pięćdziesiątki i dwóch młodszych, gdzieś około dwudziestki.
- Co z nim robimy? - spytał jeden z młodszych. Po chwili zastanowienia starszy odpowiedział:
- Kolbą w łeb i do domu.
Ucieczka w takim stanie, w jakim znajdował się Igles nie była łatwa, więc nietrudno było również dostać kolbą dubeltówki w łeb.

Obudził się już w zupełnie innym miejscu. Noga bolała jak cholera. Leżał na sianie w jakimś większym pomieszczeniu. Stodoła? Na to wyglądało. Nieco dalej od niego stał stół, przy którym siedziała spora ludzi. Jedli, pili, śmiali się. Igles nie mógł czuć, że został pozostawiony w tym miejscu jak ktoś najgorszy z najgorszych. Ktoś poskładał mu nogę, zabandażował tam, gdzie trzeba było i otulił futrem.

Stan: kość piszczelowa w lewej roztrzaskana, bardzo bolą plecy i kość ogonowa, problemy z poruszaniem się, ciepło i miło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sob Gru 12 2015, 02:01

Było ich więcej niż jeden. Mieli przewagę liczebną. Mieli psy. Mieli lepszą broń. Mogło być dużo gorzej. Najbardziej ucierpiała noga. Duma, nie bardzo. W ostatnim czasie ciągle zdarzało się coś upokarzającego. Ktoś przywalił, ktoś złapał, ktoś pokrzyżował plany. W sumie weszło już to prawie w nawyk Iglesowi, żeby ze względnym spokojem przyjmować to, co go spotykało.
Budząc się nie wykonywał żadnych gwałtowniejszych ruchów. Raczej nie było to wskazane. Bardzo powoli, by bolało jak najmniej przeszedł do pozycji siedzącej, albo półsiedzącej. Zależy jak byłoby wygodniej. Rozejrzał się na boki, podziwiając wystrój stodoły. Nic nie mówił. Nie dawał żadnych znaków, że powstał i żyje. Nie chciał przeszkadzać w radosnej biesiadzie owych ludzi. Raczej nikt go nie pilnował, ponieważ i tak nie miał jak uciec. Jednak czy miał po co uciekać? Może i strzelili mu w nogę i go zabrali, ale również w pewien sposób się nim zajęli. Albo to nawet nie byli ci sami, co go postrzelili, tylko jacyś inni osobnicy, do których w jakiś sposób trafił. Nie wnikał już w jaki. Tyle dziwnych rzeczy zdążyło się już wydarzyć, że Igles nie zajmował się już dłuższym rozpatrywaniem ich. Zostało mu jedynie patrzeć na ludzi. Przy okazji policzyłby ilu ich tam było, jak wyglądali, czy byli uzbrojeni. Podsłuchał co ich tak bardzo śmieszyło i o czym rozmawiali. Nic lepszego nie miał do roboty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Sob Gru 12 2015, 17:46

MG

Ludzi było około dwudziestu - kobiety i mężczyźni, Igles wypatrzył także tych, którzy do niego strzelali. Wydawali się miło spędzać czas, śmiali się, jedli i pili. Nie widział nigdzie broni. Do światła też miał raczej daleko, bo paliły się jedynie świece na stole. Przez pewien czas nie działo się nic, co mogło przykuć uwagę Zee, aż jeden z mężczyzn wstał od stołu, wziął talerz i kubek w ręce, po czym ruszył w kierunku leżącego. Postawił przed nim talerz z kilkoma kromkami chleba z szynką i serem, a obok kubek z ciepłą, lecz nie gorącą herbatą. Mężczyzna po chwili odwrócił się i ruszył w kierunku stołu. Najpierw regeneracja sił, potem czas na zastanowienie.

Stan: kość piszczelowa w lewej roztrzaskana, bardzo bolą plecy i kość ogonowa, problemy z poruszaniem się, ciepło i miło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Nie Gru 13 2015, 19:58

Mając strzaskaną nogę nie za bardzo wiedział co robić. Nie mógł wstać, przejść się, ogarnąć co się działo. Na szczęście z pomocą przyszedł jakiś mężczyzna z posiłkiem. Igles spojrzał na niego z całkowitą obojętnością, a potem zerknął na jedzenie. Nic mu nie powiedział, tylko przeczekał aż sobie pójdzie. Dopiero potem powoli wziął się za konsumowanie przyniesionych mu produktów spożywczych. Na tyle ostrożnie, żeby nie sprawić sobie przy tym większego bólu. Zjadł ze cztery kromki, kładąc na nie zarówno ser jak i szynkę, wszystko popił herbatą, a następnie ułożył się w miarę wygodnej pozycji leżącej, by móc dalej bezczynnie leżeć. W sumie nie przeszkadzało mu to. Było wygodnie, ciepło. Miał jedzenie, czego niby chcieć więcej? Nie odnajdywał żadnych powodów, żeby narzekać, więc nie narzekał. Nie dawał również zbytnio o sobie znać. Po prostu leżał, wpatrując się raz w sufit, raz w ściany, bez konkretniejszego celu. Skoro miał okazję, aby odpoczywać, to odpoczywał. Jeżeli nikt nic od niego nie chciał, to po pewnym czasie zamknął oczy i spróbował zasnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Wto Gru 15 2015, 23:18

MG

Cienie tu wrócą, będą tańczyć, panie,
będą tańczyć, panie,
cienie tu wrócą,
tu zostaną...


Leżał w objęciach jakiejś kobiety. Tylko czemu go trzymała z taką łatwością? Czyżby był dzieckiem? Rozpoznawał w z początku oświetlonej twarzy lico swojej matki. Kołysała go łagodnie w ramionach, uśmiechając się lekko. Potem zaczęła nucić jakąś kołysankę. Zee miał wrażenie, że ją zna, słyszał ją wielokrotnie, ale czemu nie potrafił nawet przypomnieć sobie jej słów? Chyba po raz pierwszy od... niezwykle długiego czasu zauważył, że coś może być piękne.
Potem patrzył na niego martwy staruszek. Leżał na ziemi, a jego oczy wbite były w sylwetkę Iglesa. Kiedy ten podszedł bliżej, staruszek skamieniał i rozpadł się w pył.
Przed oczami pojawił się krwawiący z brzucha chłopak. Patrzył na niego wzrokiem pełnym współczucia, aż zmienił się w kamień i rozsypał. Nim to się jednak stało, z jego ust wyleciał czarny dym, zmieniając się po chwili w ludzki cień, stojący tuż za jego plecami. Potem został już tylko cień. Patrzył na Iglesa.
Cienie przyszły, by tańczyć, panie.
Cienie tu zostaną...

Cień podszedł bliżej, sięgając to ust Iglesa i siłą je otworzył. Stał się niematerialną masą, wbijającą się w jego usta, gardło, wdzierającą się do umysłu. Najgorsze jest to, że nie mógł temu zapobiec. Jego ciało kompletnie sflaczało, odczuwało jedynie niezwykle silny ból nie z konkretnego miejsca, a ze wszystkich stron naraz. Zupełnie, jakby cień rozsadzał go od środka.
Nagle przed jego oczami pojawił się kamienny gargulec.

Kiedy Igles otworzył oczy, biesiada się już skończyła i leżał sam. Ktoś przykrył go grubym kocem i dał jeszcze jakieś jedzenie. Herbata w sporym kubku zdążyła już wystygnąć. Poza obrębem stodoły słychać było wycie wiatru.
Wilcy idą...
Głos w głowie odezwał się znów, ale jedynie na moment.
Cienie tu wrócą, będą tańczyć, panie...

Stan: kość piszczelowa w lewej roztrzaskana, bardzo bolą plecy i kość ogonowa, problemy z poruszaniem się, ciepło i miło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Igles Zee
Wiek : 25
Wzrost/waga : 185cm 71kg
Rodzaj magii : tworzenie horroru
Gildia : ~~~~
Staż w gildii : 0 lat
Liczba postów : 144
Dołączył/a : 19/01/2015

PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   Pią Gru 18 2015, 19:29

Odruchowo się poderwał do siadu, jak tylko się przebudził. Nie często miewał koszmary. Nie pamiętał kiedy mógł mieć ostatni. Zdecydowanie ten sen nie należał do najprzyjemniejszych. Choć towarzyszyło w nim przez pewien czas jakiejś przyjemne odczucie, to jednak po przebudzeniu, stało się czymś odrażającym. Tak samo jak wszystko, co spotkało go w tym śnie.
Wpierw musiał uspokoić swój oddech. Potem zaczął rozmasowywać dłonią czoło. Początkowo zignorował jedzenie, oraz kubek z herbatą. Zastanawiał się przez dość długą chwilę nad słowami, które wciąż rozbrzmiewały w jego głowie. Powtarzał je sobie w myślach. Wszystko spowodowane było głupim kamiennym gargulcem, do którego bez zastanowienia podszedł. Z powodu jednej błędnej decyzji znajdował się w nieznanym sobie miejscu z roztrzaskaną nogą. Zaś jedyną rzeczą, którą mógł robić, to leżeć i jeść. Egzystować, oczekując, aż noga się naprawi. Raczej nie mógł jej w żaden sposób pomóc, jak po prostu jej nie nadwyrężać. Nie przeszkadzało mu bezczynne czekanie. Bardziej przejmował się tym co będzie potem i czy aby na pewno może tak po prostu się wylegiwać. Nigdy nie zastanawiał się ile czasu naprawia się noga. Kilka tygodni? Miesięcy? Przy czym cały ten czas pozostawał jedną wielką niewiadomą. Wśród ludzi, którzy sami mu tę nogę popsuli, z głosami, z którymi nie był w stanie nic zrobić. Nic z nich, również nie rozumiał, oprócz tego, że cień ma wrócić. Czyżby to wszystko miało się znowu powtórzyć? Warknął coś niezrozumiale pod nosem, po czym zabrał się do jedzenia. Nie przeszkadzało mu, że nikogo nie było w pobliżu. Nawet dawało poczucie jakiejś ulgi. Zajrzał jeszcze pod koc, aby zobaczyć jak w złym stanie jest jego noga. Trochę nią poruszał, sprawdzając czy bardzo ograniczone są jego ruchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2885-iglesa-konto-bankowe#49616 http://ftpm.forumpolish.com/t2639-iglez#45228 http://ftpm.forumpolish.com/t2771-igles#47449
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Zrujnowana krypta   

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowana krypta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Zachodnie Fiore
 :: Lutea
-




Wymiana!
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallowswww.zmiennoksztaltni.wxv.plRainbow RPGEclipseRe:Startover-undertaleBleach OtherWorld
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.