facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Kawiarnia "Termin" - Page 4

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia "Termin"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Mor, była też znana jako Nanaya zanim odrzuciła to imię
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2762
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Kawiarnia "Termin"   Czw Cze 11 2015, 17:09

First topic message reminder :

Nieduża kawiarnia na głównym rynku Artail, otoczona księgarniami, maszynowniami, bibliotekami i bóg wie jeszcze czym. Z reguły jest tu bardzo głośno, tak czy siak, nie tylko ze względu na ilość przechodniów. Wnętrze starano się jakoś wyciszyć, ale każde otwarcie drzwi wywołuje kaskadę hałasów. W środku znajdują się minimalistyczne i nowoczesne meble, jednak nie brakuje "smaczków" dla wielbicieli bardziej klasycznych dekoracji, jak świeczniki, ozdobne donice czy nieduże obrazki. Trzeba też dodać, że ściany pomalowano na słoneczne kolory, a z sufitu zwieszają się kwiaty.

Wyznaczonym miejscem spotkania była ta oto kawiarnia, co mogło sugerować, że pierwszy bankiet odbędzie się właśnie w Artail. Przy wejściu miał powiedzieć kelnerce, że przyszedł tu w sprawie spotkania informacyjnego, a reszta szama się załatwi. Kim była tajemnicza pracodawczyni? O tym miał się przekonać już wkrótce.

_________________


My... | End of the story | The Light | Sacrifice | Beutiful Day

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Pią Lis 11 2016, 18:55

Białowłosy czuł ciepło jakim emanowała dłoń Nanayi. O dziwo nie cofnął się od razu, wpatrując się w dziewczynę z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Słuchał w ciszy słów dziewczyny, dziewczyny którą jednocześnie znał i nie znał. Już dłużej nie. Przechylił lekko głowę, widać było, że się nad czymś głęboko zastanawia. Po chwili uniósł rękę, chwytając delikatnie dłoń Nanayi w swoją własną i ściągając ją na dół.
- Co o tobie myślę?

Ezra znał obecną Mistrzynię bardzo długo, wiedział z czym musiała się użerać. Przynajmniej na tyle, na ile sama mu opowiadała o swoich problemach. Jednak ostatnio jego kontakt z nią się....popsuł. I to bardzo. Al Sorna nie wiedział o czym myśli Nanaya gdy zostaje sama, ale był pewny, że nie są to miłe rzeczy. Natłok zdarzeń, które wsadziły na jej barki masę obowiązków i problemów z pewnością robił swoje. Do tego dochodził ten cały Arata... Chłopak warknął w myślach. Jeśli tylko kiedyś dorwie go w swoje ręc- W swoją rękę... A jednak dawna Nan nie zniknęła całkowicie. Gdzieś spod tej zimnej, obojętnej maski przebijały się niczym promienie fragmenty jej dawnej osobowości. Ezra nie miał złudzeń, dziewczyna nie będzie już taka jak dawniej. On jednak pragnął jej pomóc, sprawić, by chociażby trochę zmniejszył się ciężar jaki ją przytłaczał. Kierując się impulsem, nadal trzymając dłoń dziewczyny, przysunął się do niej i pocałował ją krótko. Nie chciał, żeby źle go zrozumiała. Pragnął ją pocieszyć, pokazać jakoś, że może na niego liczyć, nawet jeśli jest taki jak jest, a świetnie zdawał sobie sprawę z tego, że ma trudny charakter. Nie był dobry w manewrowaniu pomiędzy relacjami międzyludzkimi. Następnie wypuścił dłoń Nan i przytulił ją do siebie swoim jedynym ramieniem.
- Mi też nie jest łatwo patrzeć na to, jak starasz się udźwignąć to wszystko sama. Myślisz, że nie możesz na mnie polegać? Te wszystkie wspólne lata nic nie znaczyły? I ty zarzucasz mi okrucieństwo? - wyszeptał cicho do jej ucha. - Zmieniłaś się. Czasem zastanawiam się, gdzie podziała się moja przyjaciółka. Jest tam gdzieś jeszcze wewnątrz tej wyprutej z emocji skorupy? Spotkam ją kiedyś jeszcze raz?

Ezra odsunął się, wpatrując w Nan zmęczonym wzrokiem.
- Jesteś prawdopodobnie jedyną żywą osobą za którą byłbym gotów oddać własne życie. Wzmacniając siłę GH, własną siłę, sprawiam że jesteś lepiej chroniona. A twoje bezpieczeństwo to jedna z niewielu rzeczy na których mi zależy na tym cholernym świecie. Jesteś dla mnie ważna. Bardziej niż jestem w stanie to oddać słowami. Dlatego chciałbym, żebyś nie traktowała mnie jak obcego człowieka, a kogoś na kim możesz polegać. Nie jak na członku GH, a jak na przyjacielu.
Białowłosy skończył swój monolog, była to istna eksplozja słów jak na tak małomowną jak on osobę. Teraz zastanawiał się jaka będzie reakcja Nanayi. Odtrąci go? Przyjmie jego ofertę? Nie potrafił tego stwierdzić. Dziewczyna oddaliła się od niego i była to rana równie dotkliwa jak ta na jego klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Mor, była też znana jako Nanaya zanim odrzuciła to imię
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2762
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Pią Lis 11 2016, 20:50

Tak wiele, wiele się zmieniło, że gdyby miała komukolwiek o tym opowiedzieć, zajęłoby to dłużej, niż powinno. Myśli ciężkie jak ołów wypełniały głowę Byakushitsune za każdym razem, gdy szła spać i z każdym nowym porankiem. Nawet, gdy wiedziała, że tuż obok są ludzie, którym mogłaby zaufać i szczerze powiedzieć, co się wydarzyło, coś ją powstrzymywało. Nie był to tylko strach i obawa o odsłonięcie się przed inną osobą. Chodziło o ponownie zbudowanie zaufania, które traciła raz za razem, gdy udało jej się komuś zaufać. Oraz o to, że ludzie łatwo jej nie ufali, nawet, gdy miała najlepsze intencje. Jedno źle rzucone słowo, jeden przykry gest...
Zamarła, gdy Ezra złapał ją za dłoń i odciągnął w dół, wraz z tymi słowami. Cztery słowa, które mogły całkowicie zmienić jej stosunek do ludzi. Zwłaszcza teraz. Czekała, czując nieprzyjemny niepokój, wpatrując się w jeden punkt, kiedy mężczyzna się przysunął i delikatnie ją ucałował. Stała, jak wrośnięta w ziemię, zupełnie nie wiedząc, co ma zrobić. Wszystko w niej krzyczało, gdy objął ją ramieniem i przytulił, a ona wciąż nie wiedziała, jak zareagować. To było zbyt gwałtowne, zbyt nagłe, zbyt niespodziewane. Całkowicie burzyło chwiejny porządek jej emocji. Normalny człowiek w tym momencie zacząłby płakać, jednak ona czuła, jakby wszelkie możliwe łzy już dawno wypłakała, dlatego patrzyła się pusto w załamanie kimona, nie reagując. Jego słowa bolały. Były tylko słowami, ale z każdym kolejnym czuła, jakby ktoś zanurzał sztylet w jej sercu. Tak, jak wtedy. Tak, jak tamte ostrza, gdy we wspomnieniach Brune była zabijana. "Nie możesz na mnie polegać." "Wspólne lata nic nie znaczyły." "Zmieniłaś się." "Wyprutej z emocji skorupy." Tak, jakby ktoś chciał ją zabić, a tym kimś był przyjaciel.
Wciąż się nie ruszała, jakby słowa białowłosego kompletnie ją poraziły. On mówił i mówił, ale do niej już nic nie docierało. Patrzyła tylko w te złote oczy, próbując dopatrzyć się w nich jakiegoś zrozumienia. Czy ono tam było? Ezra nawet nie wiedział, jak bardzo Nanaya chciała cofnąć czas i udać, że podróż do Kamiennego Lasu nigdy się nie wydarzyła, a gildią zarządza kto inny. Że nigdy nie musiała się zmieniać w ten okrutny sposób. Nie wiedziała już nic. Wszystko, co powiedział Al Sorna zraniło ją do żywego, choć wiedziała, że mówi to wszystko z troski. Sięgnęła dłonią do srebrnego medalionu, jakby mógł on rozwiązać jej wszystkie problemy. Jej dusza... Ta dusza, którą wyrwano nawet nie pytając jej o zgodę. I tytuł świętej. Niemalże męczennicy. Gdyby tylko mogła płakać, już dawno zalałaby się łzami.
- Ne... Kogo tak naprawdę chcesz chronić? Mnie, czy wyobrażenie o Nanayi, która umarło pól roku temu? - zapytała przez zaciśnięte gardło, niemalże chrypiąc. Czy w ogóle zasługiwała na takie zaufanie, skoro nie była już tą samą, co kiedyś? Sam to powiedział. Więc, w takim razie...

_________________


My... | End of the story | The Light | Sacrifice | Beutiful Day

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Sob Lis 12 2016, 03:03

Ezra wiedział, że jego słowa zabolą dziewczynę, lecz mimo wszystko musiał je wypowiedzieć. Gdy już to zrobił, poprawił swój ubiór i obserwował ją spokojnie. Spojrzenie jego wężowych, nieludzkich oczu złagodniało. Chociaż nie mógł postawić się w sytuacji Nanayi, to i on wiele przeszedł w życiu. Niestety w przeciwieństwie do niej nikt nie zaoferował mu pomocy, Al Sorna całe życie radził sobie sam. Jeśli teraz może pozbyć się tego ciężaru z rąk Nan, to to zrobi.

Jego spojrzeniu nie umknął gest jaki wykonała dziewczyna. O ile dobrze pamiętał, to nie kojarzył wcześniej tego medalionu. Także słowa jakie wypowiedziała sprawiły, że białowłosy poczuł, ze coś jest nie tak.
- Ludzie się zmieniają, ja także. Ta dawna Nanaya może już nigdy nie wrócić i dobrze o tym wiem. Jednak to kim jesteśmy nie zmienia tego kim byliśmy. Zarówno w tych złych przypadkach, jak i w tych dobrych.
Ezra przymknął na chwilę oczy, pogrążając się w myślach. Wciągnął głęboko w płuca powietrze i wypuścił je powoli przez usta, ponownie otwierając oczy. Gdy się odezwał, widać było, że słowa przychodzą mu z trudem, jakby zdobywał się na wyznanie wbrew samemu sobie.
- Straciłem w życiu wiele cennych dla mnie osób. Bardzo bliskich osób. - pionowe źrenice rozszerzyły się, niczym wrota skrywające za sobą dwie czeluście w których kryła się pustka. Na twarzy białowłosego pojawił się grymas niezdecydowania. - Morduję bo jestem w tym dobry. Szkoliłem się by dokonać zemsty na osobach, które zabiły moich bliskich. A teraz ty... Chociaż nadal żyjesz, to odnoszę wrażenie, że też jesteś w jakiś sposób martwa. A może jesteś tylko bardzo, bardzo daleko? Nie podoba mi się to. Nie rozwiążę tego problemu mieczem. A bez niego czuję się...bezużyteczny. Bezradny.
Mag cofnął rękę, jego paznokcie przebiły skórę zaciśniętej dłoni. Kilka kropel krwi spadło na podłogę.

Gdzie jesteś Nan? Jak mam cię odnaleźć...  

Nagle uświadomił sobie, co robi i rozluźnił dłoń. Dość. Wystarczy słów, one i tak nic nie zmienią. Nie w tym przypadku. Poza tym i tak nie był dobry w rozmowach w tej dziedzinie. W jakichkolwiek rozmowach. Uniósł powoli rękę, kładąc ją na policzku Nanayi, naznaczając go swoją krwią. Znów przybrał swoją codzienną maskę, pozbawioną większości emocji. Jego oczy na powrót stały się wyprane z emocji.
- Jakakolwiek obecnie byś nie była, będę cię chronił. Jeśli nie zechcesz podzielić się ze mną swoimi troskami, to uszanuję twoją decyzję. - białowłosy cofnął dłoń, która przez chwilę zawisła niczym pozbawiona wszelkiej energii. Posłał dziewczynie pełen zmęczenia uśmiech. - Jeśli postanowisz się nimi podzielić, to wiedz, że zawsze znajdę dla ciebie czas.

Pocałował ją raz jeszcze, jednak tym razem jeszcze krócej niż wcześniej. Jego wzrok uciekł na bok, gdy dziewczyna chciała spojrzeć w jego oczy.
- Jakakolwiek byś nie była...kocham cię ty uparta, głupia kobieto.
Nie czekając na reakcję Nanayi, Ezra odwrócił się w stronę wyjścia. Wystarczy już tych rozmów. Jeszcze trochę i wygada roczny zapas słów. Zarówno on, jak i Mistrzyni mają sporo spraw na głowie. Uczucia i sprawy prywatne będą tylko przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Mor, była też znana jako Nanaya zanim odrzuciła to imię
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2762
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Sob Lis 12 2016, 04:42

// tak dla nastroju -> Klik

Nie. Nie rozumiał. Doskonale rozumiała to, że ludzie się zmieniają. Nie było nikogo, kto pozostaje niezmienny, bo wszystko, czego doświadcza, kształtuje to, jak się zachowuje. Bywały jednak zmiany tak gwałtowne, że człowiek nie był w stanie przystosować się do nich na czas, przez co pojawiała się skaza, jakiś błąd, który tylko pogłębiał się z każdym nowym doświadczeniem. Nanaya nie negowała tego, kim była, co robiła. Po prostu teraz była kimś zupełnie innym, do którego te dziecięce marzenia o spokoju nie docierały, a słowne sprzeczki wydawały się zupełnie bezsensowne. Pomimo wspomnień ta stara Nanaya wydawała się boleśnie inna. I najwidoczniej te wspomnienia nie były bolesne tylko dla niej.
Mimo to, Ezra nie odpowiedział na jej pytanie. Kogo wolał? Starą Nanayę, pełną sprzeczności i determinacji, czy może tą pustą skorupę, którą się stała? Kto był dla niego ważniejszy? Przeszłość, czy teraźniejszość? Niewyszkolona magini, czy mistrzyni mrocznej gildii? Nie, tu nawet nie chodziło o pozycję, jaką dziewczyna posiadała, tylko o to, jak bardzo musiała się zmienić, by móc pełnić te obowiązki. Słuchała w ciszy, nie puszczając medalionu ani nie patrząc na mężczyznę. Gdzieś zupełnie umykał jej fakt, że są w miejscu publicznym i praktycznie w każdej chwili mogła przyjść kelnerka, by posprzątać stolik, nawet jeżeli Byaku wcześniej prosiła o nie przeszkadzanie.
- Umarłam. - Przerwała mu, gdy mówił o jej oddaleniu. - Dwa razy. Ostrzem przebijającym moje serce. Ale wcześniej rozerwano mnie na strzępy, fragment po fragmencie, by ostatecznie poskładać mnie w przypadkowy sposób... Bez oka, ręki i wnętrzności. Kazano stąpać po piekle, w którym ochłapy ciała krzyczały w niewyobrażalnych mękach. Później połamano mi żebra. Prawie uduszono. Wyrwano coś z mojej duszy, po czym wsadzono ją do klejnotu - powiedziała bez emocji, w zasadzie streszczając wszystkie straszne wydarzenia, które odbiły się na kobiecie w zamku Milenium. Bo tak to wyglądało. Gdy dotarli do portalu, widziała, co stało się z Gumisiem, a później... później już było tylko gorzej. Po raz pierwszy od dawna oczy jej się zaszkliły, gdy uniosła głowę i spojrzała prosto w twarz Al Sorny. - Powiedz mi, jakim cudem jeszcze żyję?
Och, i znowu została sama, gdy tylko białowłosy cofnął dłoń. Może tak było lepiej? W ten sposób nie mogła już nikogo więcej zranić, tak, jak to zawsze robiła. Tak zraniła Goomoonryonga, tak zraniła Finniana, tak też więc raniła Ezrę, jakby czaiło się nad nią jakieś fatum. Nawet jeżeli znali się tak długo, to jeszcze był moment, by nikt nie cierpiał aż tak. A ona... ona da radę, to nie pierwszy raz, kiedy była sama. Mimo to ciepło drugiej osoby szybko wróciło, co nieco zdziwiło Nanayę, jednak twarz, którą widziała przed sobą, była równie nieprzenikniona, co jej własna. Metaliczny zapach uderzył ją w nozdrza i już wiedziała, że dłoń przyjaciela jest ranna. Chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała, co właściwie powinna. I wtem, ponownie, została sama, w ciemności. Pomimo troskliwych słów Ezry, pomimo zapewnień, pomimo ich historii... Drugi pocałunek nie zrobił na niej takiego wrażenia, jak pierwszy, choć nie ruszyła się ze swojego miejsca nawet o milimetr.
- ... Co? - Wymsknęło jej się, gdy słowa w końcu odnalazły swój sens, jednak mężczyzna już się odwrócił, idąc w stronę wyjścia. Dlaczego? Dlaczego mówił jej takie rzeczy? Wszystko ją bolało. Już nie mogła dłużej ustać i bez sił opadła na najbliższe krzesło, patrząc się pusto w podłogę. - Jak...? - wyszeptała, bardziej do siebie, próbując pojąć, co się właśnie działo. Grunt osuwał się pod jej nogami szybciej, niż kiedykolwiek. Dlaczego mówił to teraz? Jak powinna zareagować? Dwa sprzeczne uczucia ze sobą kolidowały, jeszcze bardziej pogłębiając jej niepewność i strach. - ... Zostaw mnie samą, proszę... - powiedziała łamiącym się głosem, czując pod powiekami gorące łzy. Nie chciała, by ktokolwiek widział, jak płacze. Zakryła twarz ramionami i położyła głowę na stoliku, próbując opanować wzbierające emocje, ale było to trudne. To nie był ból fizyczny, który wyciskał łzy samą swoją obecnością. Teraz rudowłosa czuła, jakby ktoś ponownie rozrywał jej duszę i nie zamierzał nawet poskładać jej ponownie. Bolało, ale w inny sposób. I było jeszcze gorsze.

_________________


My... | End of the story | The Light | Sacrifice | Beutiful Day

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Abigail Ricatto - nieużywane
Wiek : 20
Wzrost/waga : 165/58
Rodzaj magii : Magia przejęcia: zwierzęta
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 2 lata
Liczba postów : 797
Dołączył/a : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Pią Lis 18 2016, 16:21

MG

Kawiarnia "Termin" była w tym głośnym mieście miejscem, w którym można było przystopować i odpocząć. Nikt nie zwracał tutaj na siebie większej uwagi, ponieważ różne osobistości się tutaj zjawiały. Tak też było w przypadku Mistrzyni Grimoire Heart, jej ochroniarza i gościa, który właśnie wszedł do środka, bezceremonialnie minął Ezrę uderzając go lekko ramieniem i od razu skierował się w stronę lady. Nie. Nawet się nie odwrócił, żeby przeprosić czy coś.
Jak wyglądał?
Mogłoby się wydawać, że wyglądał jak każdy zwykły mężczyzna w tym wieku. Miał długie ciemne włosy, potargane przez wiatr, lub pośpiech i nieco niechlujny aczkolwiek nadający mu atrakcyjności zarost. Do tego był nieco wyższy od Ezry i choć szczupły, to jednak dobrze zbudowany.
Jego ubiór?
Też nie był za specjalny. W przeciwieństwie do wystawnej sukni Nanayi i tradycyjnego japońskiego stroju Ezry, ten osobnik ubrany był nadzwyczaj zwyczajnie. Ot koszulka z długim rękawkiem, obecnie podwiniętym, zwykłe dżinsowe spodnie i skórzana kurtka przerzucona przez ramię, na którym również wisiała spora i wypakowana po brzegi torba.
Akcesoria?
Ano tych to miał ich całkiem sporo. Pomijając kolczyki na jednym uchu, które przesłonięte były rozpuszczonymi włosami, na szyi miał dwa naszyjniki. Jeden właściwie był łańcuchem o grubych oczkach, zaś drugi wyglądał na niedbale obrobiony kieł na rzemieniu. Ach i na jednej ręce miał też starą skórzaną bransoletę, a na drugiej dwa sygnet na palcu wskazującym.
Ale nie...
Nie zwracał na siebie uwagi.
Wyglądało na to, że miał ważną sprawę do załatwienia z obsługą, ponieważ kiedy wszedł do kawiarni nawet się nie rozejrzał, ani za wolnym stolikiem, ani nawet nie zaszczycił spojrzeniem ludzi przebywających w kawiarni (nie wspominając o tym, że przypadkiem pociągnął Al Sornie z bara)
Z kelnerką rozmawiał przyciszonym głosem. Zaczynając od tego jakie to ma piękne oczy, jak to zawsze przyciąga jego wzrok, kiedy mija kawiarnię w drodze do biblioteki, że wreszcie odważył się wejść i zagadać, ale że w końcu nadarzyła się okazja, ponieważ musi rozmawiać z właścicielem tej kawiarni. Najzwyklejsza standardowa gadka na zbajerowanie żeńskiej części obsługi. Zarumienionej kelnerce nie trzeba było wiele - ot maślane oczy, słodkie słowa i już pobiegła na zaplecze.
Mężczyzna zaś postukiwał palcami o blat oczekując na jej powrót. Prawdopodobnie gdzieś mu się śpieszyło...

_________________

Uwaga, Uwaga! Abri na urlopie, za co przepraszam. Więcej informacji znajduje się tu: klik

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2862-abri#49069 http://ftpm.forumpolish.com/t2810-abri http://ftpm.forumpolish.com/t3426-aktualizacja-abri#64757

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Pią Lis 18 2016, 22:06

Białowłosy stał w przejściu, nie za bardzo wiedząc, co zrobić. Z jednej strony był zadowolony z tego, że udało mu się rozbić tą maskę obojętności jaką nosiła jego przyjaciółka ostatnimi czasy. Jednak z jego zadowoleniem kontrastował szok i niedowierzanie. Nie spodziewał się, że Nanaya wycierpiała tak wiele. Chciał ją pocieszyć, ale nie wiedział jak. Ponadto rudowłosa kazała mu odejść...

Mag westchnął ciężko w duchu, mając już odwrócić się, podejść i powiedzieć Nan, że nie oczekuje od niej wzajemności i będzie ją wspierał nawet jeśli nie odwzajemnia jego uczucia, kiedy jakiś mężczyzna potrącił go, uderzając go "z bara". Spojrzenie demonicznych oczu spoczęło na świeżo przybyłym gościu, zaś w nich zobaczyć można było niewypowiedzianą na głos groźbę. Jednak Al Sorna nie odezwał się i tak miał już dość na głowie, by jeszcze przejmować się jakimś prostackim śmieciem.

Ezra podszedł do Nan i kucnął obok niej. Obleczona w karwasz ręka dotknęła delikatnie jej pleców w akompaniamencie słów wypowiedzianych cichym, spokojnym głosem:
- Jeśli moje słowa cię zraniły, to przepraszam. Wygląda na to, że dołożyłem tylko ciężaru na twoje barki. - chłopak nabrał w płuca powietrza i wypuścił je wraz z przeciągłym westchnięciem. - Nie zostawię cię samej, nigdy. Jesteś moją Mistrzynią. Ale dodatkowo i co ważniejsze jesteś kobietą którą kocham. I moją przyjaciółką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Mor, była też znana jako Nanaya zanim odrzuciła to imię
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2762
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Sob Lis 19 2016, 01:48

Wszystko, co się działo, nie było realne. Zbyt absurdalne w porównaniu z tym, czego się spodziewała. Ciężko było to nawet nazwać rzeczywistością. Leżała na tym stoliczku, próbując się pozbierać po tym, co usłyszała. Czy też bardziej - z tym, co czuła. I nie były to proste uczucia nienawiści czy złości, czystej radości czy zadowolenia. Była to mieszanka bardziej skomplikowana, a Nanaya nie potrafiła sobie z nią poradzić. Może, gdyby nie dostała gildii w opiekę, jej reakcja wyglądałaby zupełnie inaczej, czuła się jednak odpowiedzialna za wszystkich magów, których los przywiał pod skrzydła Grimoire i nie mogła... Nie powinna... Kilka łez skapnęło na rękaw sukienki. Ach, czyli tylko tyle? Pomyślała smutno, czując te kilka gorących kropli na policzkach.
Ciepło drugiej osoby było kojące. Chciała, że Ezra już zawsze tak przy niej był, bez kąśliwych uwag i ostrego tonu. Tylko był, blisko i ciepło. Pokręciła głową, choć, leżąc na stoliku ciężko było to powiedzieć. To nie jego słowa ją zraniły. To emocje, które niosły się wraz z nimi bolały.
- Nie chcę być mistrzem... - powiedziała cicho do niego. - To dziecinne, ale... nie chcę... - Podniosła głowę by na niego spojrzeć. Jej oczy były ledwie zaszklone, a na jej twarzy ledwo było widać typową dla płaczu czerwień i opuchliznę. Dziwnie było patrzeć, jak Ezra przed nią kuca. Zwykle choć trochę górował nad nią. To było... inne. - Przepraszam... - Ostrożnie zeszła z krzesełka i mocno przytuliła mężczyznę. Ciepło drugiej osoby.... Nie zasługiwała na te uczucia, ale też nie miała prawa mu mówić, że popełnił błąd. Wszak nie miała prawa, by go osądzać swoją miarą. I też... czy w ogóle miała prawo, by wypowiedzieć te słowa? Wypuściła go z objęć i wstała. Chyba zasiedzieli się tu już za długo.
- Wiesz, ja... - zaczęła, ale jej wzrok padł na mężczyznę, który stał przy ladzie, kilka kroków od niej. Zamarła, niemalże tak, jak gdy Ezra pocałował ją po raz pierwszy. Gdyby miała coś w rękach, prawdopodobnie wypuściłaby to, nie dowierzając temu, co właśnie widziała.
Pieprzony.
Jebany.
Kugo.
Stał.
Jak gdyby. Nigdy. Nic. Tuż. Przed. Nią. Świat zawirował po raz kolejny w dniu dzisiejszym, całkowicie wywracając świat Nanayi do góry nogami. Setki pytań przelatywały przez głowę Byaku, ale jedno pozostawało niezmienne: dlaczego? Przez chwilę udało jej się czuć ulgę, jednak teraz już czuła nieokiełznaną złość. Prawdopodobnie to samo, co czuł Jested, gdy dowiedział się o Fiołek. Ile by sobie nie mówiła, że Kugo niewiele się liczył w jej życiu, teraz, gdy go zobaczyła... Z kamienną miną wyminęła przyjaciela, nie kończąc zaczętej myśli, i stanęła przed bratem, gdy ten patrzył w inną stronę. Widać, że się spieszył. Dobrze. Zajmie mu tylko chwilkę.
- Kugo... - powiedziała cicho, patrząc na mężczyznę stalowym spojrzeniem. Niech tylko zwróci na nią uwagę. Pierwsze, co zamierzała zrobić, to odpłacić mu za te wszystkie lata, ale byli w miejscu publicznym. Zamierzała unieść rękę i wymierzyć prawego liściowego w twarz brata, gdy ten tylko zwróci na nią uwagę. To i tak było za mało...

_________________


My... | End of the story | The Light | Sacrifice | Beutiful Day

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Abigail Ricatto - nieużywane
Wiek : 20
Wzrost/waga : 165/58
Rodzaj magii : Magia przejęcia: zwierzęta
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 2 lata
Liczba postów : 797
Dołączył/a : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Sob Lis 19 2016, 12:04

MG

Cały czas stukał palcami o blat oczekując na właściciela kawiarni. A może i właścicielkę? W duchu liczył właśnie na tę drugą opcję. Kompletnie nie zwracał uwagi na sytuację w kawiarni. Ktoś chodzi? Ktoś coś mówił? To nie jego sprawa. Miał jeden cel, a do tego potrzebował właściciela tej właśnie kawiarni. Nie innej...
Wzdrygnął się, kiedy usłyszał swoje imię wypowiedziane cichym i beznamiętnym głosem, który dobrze znał. Nawet gdyby nie pamiętał jej głosu, pewnie i tak wyczułby jej mordercze intencje.
Co za nieprzychylny zbieg okoliczności.
Nie odwrócił się od razu.
Najpierw rzucił okiem na drzwi prowadzące na zaplecze. Może gdyby się postarał, mógłby do nich dobiec? Może kobieta którą przed chwilą zbajerował pomogła by mu w ucieczce?
Ale nie...
Zrezygnował z tego pomysłu tak szybko jak o nim pomyślał. Dziewczyna stojąca za nim była magiem. A to znaczyło, że ten gościu co z nią był też musiał być magiem. Nie miałby szans na ucieczkę. Postanowił grać na zwłokę.
Odwrócił się do dziewczyny przybierając zatroskany i lekko zakłopotany wyraz twarzy.
- N-Nanaya? Cóż za zbieg okoliczności że się tutaj spotkaliśmy! I pomyśleć, że właśnie cię... - słowa zostały mu przerwane soczystym liściem w twarz. Jednak Kugo nawet nie podniósł dłoni, aby pogładzić obolałe miejsce, które od razu się zaczerwieniło. Nanaya zaś poczuła, że zapiekła ją ręka. Może włożyła w to uderzenie zbyt wiele siły?
- ...szukałem - dokończył przerwane mu zdanie wpatrując się w dziewczynę, po czym uśmiechnął się figlarnie wodząc wzrokiem po jej sylwetce.
- Hooo, jak wyrosłaś! Nigdy bym sie nie spodziewał, że moja Nanaś stanie się taka atrakcyjna! Pewnie nie umiesz odpędzić się od adoratorów co? Słuchaj, mam tutaj bardzo ważną sprawę do załatwienia, wiesz, sprawy dorosłych, więc porozmawiamy później ok? No, skoro rozumiesz to świetnie, a teraz sio, sio - mówiąc to machnął ręką jakby chciał dziewczynę od siebie odgonić.

_________________

Uwaga, Uwaga! Abri na urlopie, za co przepraszam. Więcej informacji znajduje się tu: klik

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2862-abri#49069 http://ftpm.forumpolish.com/t2810-abri http://ftpm.forumpolish.com/t3426-aktualizacja-abri#64757

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Mor, była też znana jako Nanaya zanim odrzuciła to imię
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2762
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Sob Lis 19 2016, 13:21

Dłoń zapiekła ją bardziej, niż się spodziewała, ale nie robiło to jej już różnicy. Widok drugiego Byakushitsune w kawiarence zadziałał na nią jak płachta na byka, natychmiastowo przywracając wspomnienia o nieprzespanych nocach i strachu o każdy kolejny dzień. O jej desperackich próbach znalezienie chociaż szczątkowych informacji o bracie. Szukał jej? te słowa z jego ust były tak absurdalnie niedorzeczne, że pewnie by parsknęła śmiechem, gdyby tylko była swoją dawną wersją. Teraz najchętniej zabiłaby go na miejscu, za te pięć lat zamartwiania się jego egzystencją, kiedy on zwyczajnie w świecie miał ją w dupie. Komentarze na temat jej urody i zmian jeszcze pogorszyły sprawę. I zaraz, zaraz, jak to było? Sprawy dorosłych? Tak? Ona mu pokaże sprawy dla dorosłych...
Chwyciła go za koszulę prawą ręką i ściągnęła w dół, jak gdyby naciągała cięciwę. Była dużo silniejsza, niż kiedy ostatnim razem ją widział.
- Przestań pieprzyć - warknęła, a w jej oczach można było zobaczyć prawdziwą wściekłość. - Przez pięć lat nie widziałam nawet cienia twojej pieprzonej egzystencji, a teraz każesz mi się wynosić, odnosząc się do mnie jak do siedmiolatki? Czy ty masz mnie za kretynkę? - kontynuowała tym samym, cichym i przepełnionym gniewem głosem, wpatrując się w oczy brata, szukając jakiegokolwiek cienia zawahania. - Chętnie się dowiem, co to za ważna sprawa, że przez pięć lat nie byłeś w stanie wysłać nawet jednego cholernego listu - dodała, puszczając jego ubranie. Jeżeli myślał, że bajer załatwi sprawę, to był w błędzie. A jeżeli znowu zamierzał zniknąć, jak ostatnim razem, powinien liczyć się z tym, że tym razem wytropi go jak zwierzynę...

_________________


My... | End of the story | The Light | Sacrifice | Beutiful Day

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Abigail Ricatto - nieużywane
Wiek : 20
Wzrost/waga : 165/58
Rodzaj magii : Magia przejęcia: zwierzęta
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 2 lata
Liczba postów : 797
Dołączył/a : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Nie Lis 20 2016, 02:21

MG

Kugo został brutalnie ściągnięty do poziomu panny Byakushitsune, która wbiła się siłą w jego spojrzenie. On zaś wzrokiem uciekał. Owszem, oczy miała piękne - bo te same co on, a z jej ust pięknym, wściekłym tonem wydobywały się słowa pełne jadu. Cóż...
- Hola, hola...spokojnie nie denerwuj sie... - wtrącił się w jej słowa, jakby kompletnie jej nie słuchał. Jakby kompletnie miał do powiedzenia swoje. Wzrokiem jednak cały czas uciekał, aby nie spotkać się z jej spojrzeniem.
Kiedy Nanaya w końcu go puściła odetchnął z ulgą i cofnął się na ladę kawiarni szukając oparcia. Albo... czegoś innego.
- Może usiądziemy, porozmawiamy. Tak wiesz, na spokojnie. Jak za starych dobrych lat, kiedy byliśmy kochającym się rodzeństwem - zaproponował nabierając nieco pewności siebie, jednak mimo wszystko unikając odpowiedzi. Nie widziała nawet cienia jego egzystencji? Też coś. Cienie jego egzystencji były w całym Fiore. A nawet i na całym kontynencie! Ale nie mógł jej tego przecież tak po prostu powiedzieć. A końcu jakby nie było nie widzieli się parę lat.
Czy tak powinno przebiegać spotkanie rodzeństwa po latach?
- To jak? Zamówić kawę? - zapytał z figlarnym wyrazem twarzy. To, czego teraz najbardziej potrzebował to czas. Tamta słodka kelnerka jeszcze nie wróciła z właścicielem, więc trochę mógł przeznaczyć na swoją siostrzyczkę.

_________________

Uwaga, Uwaga! Abri na urlopie, za co przepraszam. Więcej informacji znajduje się tu: klik

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2862-abri#49069 http://ftpm.forumpolish.com/t2810-abri http://ftpm.forumpolish.com/t3426-aktualizacja-abri#64757

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Nie Lis 20 2016, 04:06

Ezra wpatrywał się w Nanayę bez słowa, czekając na rozwinięcie wypowiedzi. Miał ochotę zaoferować jej, że przejmie jej ciężar na swoje barki, ale wiedział, że dziewczyna się na to nie zgodził. Miała zbyt duże poczucie odpowiedzialności za gildię. A potem na scenę wkroczył Kugo...

Jeśli nieznajomy byłby w stanie wyczuć mordercze intencje Nan, to pewnie uciekałby na łeb, na szyję, byle dalej od wkurzonej Mistrzyni GH. Gdyby mógł wyczuć intencje Ezry... Zauważyłby, jak dookoła mężczyzny stojącego za jego siostrą zbiera się istna chmura negatywnych emocji, która potężnieje z chwili na chwilę, niczym fala morderczego tsunami. Zdawać by się mogło, że białowłosy zabije stojącego przed nim mężczyznę, nie zważając na otoczenie i to gdzie się znajduje.

Al Sorna doskonale wiedział, z kim ma do czynienia. Nanaya opowiedziała mu o sobie wiele rzeczy, uwzględniając w nich historię swojej rodziny. Oraz brata który porzucił ją z dnia na dzień.

Ezra.

Mag wysłuchiwał słów cudownie odnalezionego po latach członka rodu Byakushitsune. I miał wrażenie, że cały świat zniknął. Wszystko poza osobą która wypowiadała te słowa. I jej pięknie wystawioną szyją...

Ezra...nie rób niczego głupiego!

Al Sorna położył rękę na ramieniu Nanayi. Do tej pory milczał, starając się nie rozpraszać Nan. Może tamten miał jakieś dobre usprawiedliwienie? Jakieś sensowne wytłumaczenie? Ale nie. Nie wyglądało na to. Dla własnej przyjemności porzucił swoją rodzinę, nie próbując się z nią w żaden sposób skontaktować. To przez niego Nanaya trafiła do GH. Gdyby nie to... Te wszystkie złe rzeczy jakie ją spotkały by się nie wydarzyły. Z gardła białowłosego wydobył się krótki warkot, rozkaz nie pozostawiający miejsca na sprzeciw:
- Odsuń się Nan. - zaś po nim. - Tenseiga.

Potem nastąpiło po sobie bardzo wiele rzeczy. W dłoni Ezry pojawił się znikąd miecz, kształtując się w niej z czarnego dymu, gdy chłopak wykonał błyskawicznie pchnięcie w lewą nogę tamtego, przyszpilając ją do lady. O dziwo Kugo nie poczuł bólu, chociaż ostrze przebiło ciało oraz ladę. Wyglądało jednak na to, że miecz nie robił krzywdy ludziom, chociaż na obiekty martwe działał tak, jak zwykły miecz. Al Sorna poczuł, jak drobne, ostre wypustki wbijają się w jego dłoń, ponownie sącząc życiodajną krew. Wysunął jedną nogę do przodu, dobywając Meiyo no senshi i prawie wysuwając ostrze z pochwy. Trzymane skośnie ostrze oparło się o szyję tamtego, wystarczył jedynie drobny ruch dłoni, by głowa Kugo straciła nagle połączenie z tułowiem. Dwoje zimnych, pozbawionych emocji oczu o źrenicach niczym u węża wpatrywało się w niego, czekając na najmniejszy pretekst.
- Powiedziała. - białowłosy wycedził słowo przez zaciśnięte zęby. Może i jego twarz nie zdradzała tego, ale w głosie dało się wyczuć istną furię jaka nim targała. - Przestań. Pieprzyć. Śmieciu.
W powietrzu obok maga zaczęły się kształtować 3 gigantyczne, czarne ostrza, gotowe zareagować na każdą próbę kontrataku.
- Odpowiadaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Abigail Ricatto - nieużywane
Wiek : 20
Wzrost/waga : 165/58
Rodzaj magii : Magia przejęcia: zwierzęta
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 2 lata
Liczba postów : 797
Dołączył/a : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Nie Lis 20 2016, 11:25

MG

A Kugo dalej sobie stał i czekał na odpowiedź Nanayi.
Co z tą kawą?
Kiedy Ezra się poruszył, wcale nie wyglądając na zadowolonego, Kugo wychylił się lekko zza siostry, aby spojrzeć na białowłosego, wskazał na niego palcem i poruszył nim lekko.
- To twój chłopak? - zapytał beztrosko szybko łącząc fakty. Cały #Kugo. Był w tym dobry. Nawet bardzo dobry, mimo iż na to nie wyglądał. Chciał też wygłosić mały wykład na temat dobierania sobie przez nią partnerów, ale jednak się powstrzymał. Miał ważniejsze rzeczy do zrobienia.
Po tym, jak Ezra polecił Nanayi się odsunąć, i wypowiedział imię swojego miecza, nie stało się kompletnie nic. Owszem Ezra trzymał w dłoni Tenseigę, ale wykonanie pchnięcia w celu przyszpilenia Kugowej nogi do lady napotkało pewną przeszkodę. Barierę? Taką zwykłą czy nawet mentalną? Nie było to istotne. Miecz nie spotkał się z nogą, zaś Ezra nie był w stanie w ogóle zbliżyć się do mężczyzny. Nawet kiedy chciał przystawić mu ostrze do karki, czy nawet gdyby chciał postąpić jak wcześniej Nanaya. Po prostu nie mógł zbliżyć sie nawet o krok, a w efekcie tylko wymachiwałby bezsensownie ręką. W efekcie nic się z nikogo nie sączyło (oprócz morderczych intencji członków mrocznej gildii), ani nikt nikogo nie uderzył. Na razie.
- Hooo! Ładny miecz! - wykrzyknął Kugo skupiając wzrok na Tenseidze - bo to właśnie przy nim Ezra został - Skąd go masz? Sam zrobiłeś, czy znalazłeś? Wyglądasz na takiego co umiałby go zrobić sam. Znalazłem kiedyś podobny... - zaczął, ale jego wykład został mu przerwany słowami Ezry.
Kugo przechylił lekko głowę na bok i zamrugał kilka razy, po czym przeniósł spojrzenie na Nanaye, zbliżył się do niej i wyszeptał na ucho
- On ma jakieś problemy z mówieniem? - zapytał cicho, jakby chciał by Ezra tego nie usłyszał, ale niestety mimo wszystko był tuż obok swojej mistrzyni.
Może i nie był połączony z ladą w taki sposób w jaki Ezra zamierzał, ale jednak Kugo czuł się osaczony.
- To jak z tą kawą? Zamówię, ok? Hmm, pomyślmy dla ciebie mała czarna, a dla Nanaś karmelowa latte z bitą śmietaną? To ja wezmę mrożoną, jakoś ciepło się zrobiło - powiedział wpatrując się pytająco w siostrę. Czy miał rację?

_________________

Uwaga, Uwaga! Abri na urlopie, za co przepraszam. Więcej informacji znajduje się tu: klik

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2862-abri#49069 http://ftpm.forumpolish.com/t2810-abri http://ftpm.forumpolish.com/t3426-aktualizacja-abri#64757

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Mor, była też znana jako Nanaya zanim odrzuciła to imię
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2762
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Nie Lis 20 2016, 19:25

Porozmawiajmy na spokojnie? Jak kochające się rodzeństwo? Uniosła brew do góry. Chyba z niej kpił! Kochające rodzeństwo skończyło się w momencie, w którym dowiedziała się, że Kugo jak gdyby nigdy nic podróżuje sobie po świecie. Po tamtym dniu, jedyne, czego oczekiwała od brata, to wyjaśnienia. Nic więcej. Nawet nie liczyła na to, ze kiedykolwiek otrzyma od niego cokolwiek dodatkowego, ba, była pewna, że i o jakikolwiek skrawek wyjaśnień będzie musiała walczyć, jak szalona. Tylko, że nim odpowiedziała na jakikolwiek sposób unikania odpowiedzi przez Kugo, na horyzoncie pojawiła się mordercza aura Ezry.
Gdy poczuła jego dłoń na ramieniu, spojrzała na niego, nie rozumiejąc, o co mu chodzi. Przez chwilę jej spojrzenie nawet złagodniało, ale szybko zrozumienie zastąpiło pytanie, które pojawiło się w oczach Nanayi. Niedobrze. Nie była tylko pewna, czy w tej sytuacji powinna tylko ciężko westchnąć, czy może od razu użyć Sunlight, by uniknąć szkód na mieniu i bracie. Jakby nie patrzeć, potrzebowała go jeszcze żywego... Nawet jeżeli rzucał takimi komentarzami, że sama najchętniej zbiłaby mu sztylet pod zebra.
- Ezra, nie... - zaczęłam, ale on zdawał się jej nie słuchać, bo w jego ręce pojawiło się ostrze i... Nie stało się zupełnie nic więcej. Zdziwiło to Byaku, bo przecież nie tak działało to zaklęcie, a wyglądało to tak, jakby Al Sorna w ogóle nie mógł zbliżyć się do drugiego Byakushitsune. Po czym Kugo znów zaczął mówić swoje własne dyrdymały, jak gdyby nigdy nic, przecz co Nanaya zaczęła się zastanawiać, czy brtk posiadał jakikolwiek instynkt samozachowawczy... Po następnym komentarzu zakryła twarz dłonią, jakby nie chciała się w ogóle przyznawać do tej całej sytuacji. Czemu mężczyźni musieli być tak durnie skomplikowani? I Kugo, i Ezra, zaczynali działać jej na nerwy, a utrata resztek cierpliwości, które jej zostały, mogła skończyć się nieprzyjemnie.
- Nie chcę kawy, chcę wyjaśnień. Teraz. Później rób, co chcesz - odparła na kolejne, natarczywe zaproszenie. - I nie mów do mnie "Nanaś". Nie zasługujesz na to, by zwracać się do mnie w ten sposób - dodała sztywno, ponownie wbijając spojrzenie w brata. Wciąż uciekał, wciąż nie chciał spojrzeć jej prosto w twarz. Teraz, jak patrzyła na jego osobę, rozumiała, że już nic nie zostało z brata, którego znała. Teraz był po prostu egocentrycznym bucem, dla którego była tylko kolejną dziewczyną, na którą musiał tracić czas.

_________________


My... | End of the story | The Light | Sacrifice | Beutiful Day

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Abigail Ricatto - nieużywane
Wiek : 20
Wzrost/waga : 165/58
Rodzaj magii : Magia przejęcia: zwierzęta
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 2 lata
Liczba postów : 797
Dołączył/a : 24/03/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Pią Lis 25 2016, 16:16

MG

- Czyli jednak nie karmelowa latte? Hmm... - odpowiedział mężczyzna przybierając głęboko zamyślony wyraz twarzy. po głowie chodziło mu tylko jedno - spudłował. Tak potwornie. Nawet nie wiedział jaka jest ulubiona kawa jego siostry!
Oj dużo go ominęło... i nawet nie wiedział jak dużo.
Westchnął w końcu.
- Usiądźmy, nie będe rozmawiał w takich warunkach - zaproponował cały czas unikając spojrzenia Nanayi.
- Poza tym jak ta śliczna kelnereczka wróci, to przestraszycie ją tymi swoimi morderczymi zamiarami. Kto wie, czy już nie pobiegła po funkcjonariuszy. Zbyt długo jej nie ma - dodał po chwili po czym uśmiechnął się nieco zakłopotany.
- To jak? Usiądziemy to wszystko ci powiem. Nie lubie sie bać o swoje życie - dodał na koniec kompletnie ignorując Ezre. Powiedział to jednak takim tonem, jakby chciał dać im do zrozumienia, że tanio swojej skóry nie sprzeda. Nieważne komu. Wiedział też, że najwygodniejsze miejsce dla niego byłoby przy stoliku przy drzwiach wyjściowych. A dla nich te przy stoliku po drugiej stronie kawiarni. No ale aż tak pięknie być nie mogło.

_________________

Uwaga, Uwaga! Abri na urlopie, za co przepraszam. Więcej informacji znajduje się tu: klik

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2862-abri#49069 http://ftpm.forumpolish.com/t2810-abri http://ftpm.forumpolish.com/t3426-aktualizacja-abri#64757

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   Sro Lis 30 2016, 23:51

Na twarzy Al Sorny dało zauważyć się zdziwienie, które pojawiło się na niej, gdy jego atak nie doszedł do skutku. Mag odsunął się, zastanawiając się, co się dzieje. O ile mu było wiadomo, brat Nanayi nie był magiem. A jednak jakoś zablokował jego atak... Białowłosy odsunął się na dwa kroki, przyglądając się uważniej irytującemu mężczyźnie, całkowicie ignorując jego słowa. Skoro to nie jest magia, to może jakiś magiczny przedmiot? Blokujący inne rodzaje magii? W końcu Nanayi udało się złapać swojego brata za koszulę... Wiec może problemem jest broń?

Ezra pogrążył się w rozmyślaniach, jedynie pobieżnie słuchając dalszej wymiany zdań. W końcu westchnął ciężko w myślach. Al Sorna był pewien, że udałoby mu się pokonać mężczyznę, gdyby poszedł na całość, ale Mistrzyni prawdopodobnie nie zgodziłaby się na zastosowanie tak dużej siły. I nie chodziło nawet o to, że Kugo to jej brat, a bardziej o to, że lubiła tę kawiarnię. No i sam niedawno skrytykował zachowanie, które ściągnęłoby im na głowę Policję Magiczną. Zawsze istniała też możliwość, że Nanaya wkroczy ze swoim Sunlightem... Cóż, są jeszcze inne wyjścia. Mag zaintonował w myślach dwie inkantacje, korzystając z tego, że i tak nie brał aktualnie udziału w rozmowie.

- Nie jesteś na pozycji, w której mógłbyś dyktować warunki. A skoro sam uważasz, że kelnerka mogła udać się po Policję, to propozycja poczekania tutaj na nią aż wróci zakrawa o naprawdę idiotyczny pomysł. - jednoręki spojrzał na Nanayę, jakby czekając na rozkazy, jednocześnie cały czas czujnie obserwując Kugo. - Lepiej udać się w jakieś inne miejsce Mistrzyni. Tutaj można nas zbyt łatwo otoczyć.

Zabłąkany promień słońca zabłysnął i zgasł w mgnieniu oka, odbijając się od pierścienia zdobiącego aktualnie serdeczny palec chłopaka. Uniósł dłoń, pokazując go ich rozmówcy.
- Mówię to tylko dla twojej informacji - nie dasz rady uciec. A jeśli spróbujesz użyć magii... - głos chłopaka się nie zmienił, ale jego wygląd, i owszem. Jego włosy stopniowo straciły swój biały kolor, powracając do naturalnej czerni. Jego wężowe źrenice zostały zastąpione parą stalowoszarych tęczówek, zaś lewa ręka... Rękaw przestał zwisać luźno, dając wyraźnie do zrozumienia, że ręka którą powinien skrywać powróciła na swoje miejsce. Tak nagła odmiana z pewnością sprawiała...niecodzienne wrażenie. Zwłaszcza, że nawet mistrzyni GH nie widziała Ezry w jego "ludzkiej" postaci.

Mag spróbuje podejść do Kugo, odwołując jednocześnie Tenseigę i jeśli mu się to uda, to położy jedną rękę na jego barku, by pochylić się i powiedzieć spokojnie:
- ...Słyszałeś kiedyś o Klątwach? Niestety nie potrafię ich używać, ale w każdej chwili może pojawić się tutaj ktoś kto panuje nad nimi całkiem...dobrze. A czy wiesz kto nimi włada?
Kugo mógł bez problemu zobaczyć, jak na palcu Ezry pojawia się kolejny pierścień, szkarłatny niczym krew. Pojawił się, kondensując się z unoszącej się w okolicach palca czarnej mgły.

Al Sorna odsunie się od brata Nanayi, wpatrując się w swoją Mistrzynię i czekając na rozkazy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Termin"   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia "Termin"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Południe Fiore :: Artail-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows