facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
  1. Ejji
    - Potomek Pudziana
  2. AIDS
    - Najdziwniejsza Magia
  3. King Asthor (Puszek)
    - Najciekawsza Magia
  4. Torashiro
    - Najbardziej Omnipotencjalna Magia
  5. Narisa
    - Najlepszy support
  6. Vit Ferlicz
    - Najlepszy tank
  7. Torashiro
    - Najlepszy caster
  8. Ejji i Will; Cassandra i Kei; Never i Grey
    - Najciekawsza relacja
  9. Kannibal (Melody); Internet Explorer (Sora)
    - Najciekawsze Sacred Relict
  10. Torashiro
    - Najlepszy MG
  11. Ryukehoshi
    - Mister Forum
  12. Mor
    - Miss Forum
  13. King Asthor (Puszek)
    - Powieściopisarz
  14. Strzała, Atatai, Weronika, Eustachy Motyka, Deme, Rin, Friederica
    - Najfajniejszy NPC
  15. Arata Tsuchimikado
    - Znienawidzony NPC
  16. Ejji
    - Najfajniejsza Postać Męska
  17. Cassandra, Corinne, Mor
    - Najfajniejsza Postać Żeńska
  18. Pyza
    - Wilk w Owczej Skórze
  19. Mor
    - Najbardziej wpływowa postać
  20. Finny
    - Najbardziej odpowiedzialna postać
  21. Ryukehoshi
    - Forumowy Wygryw
  22. King Asthor (Puszek), Ezra al Sorna
    - Forumowy Przegryw
  23. Ejji
    - Niszczyciel Czerepów
  24. Pyza
    - Najoryginalniejsza Postać
  25. Jo
    - Najlepszy Summoner
  26. Frederica, Samael, Mor
    - Posiadacz najsilniejszych przyjaciół
Plaża w Hosence - Page 8




 

Share | 
 

 Plaża w Hosence

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Sebastian Borkowski
Wiek : 22 lata
Wzrost/waga : 190cm/80kg
Rodzaj magii : Mutacji
Gildia : FT
Staż w gildii : krótki
Liczba postów : 1213
Dołączył/a : 01/09/2012
Skąd : Olkusz/Gliwice

PisanieTemat: Plaża w Hosence   Sob Wrz 01 2012, 14:26

First topic message reminder :

Hosenka ... kurort słynący w całym Fiore z licznych miejsc do odpoczynku. Jednym z nich jest właśnie olbrzymia plaża położona nad błękitnym i czystym morzem. Plaża jest własnością urzędu miejskiego w Hosence więc oczywiście władze zadbały nie tylko o porządek, liczne ławki, ratowników, ale również o ochronę zbierającą za wejście na plażę odpowiednią opłatę w wysokości 50 klejnotów. Mimo tego jednak na plaży jest mnóstwo turystów, którzy dla warunków tutaj panujących i gwarantowanej dobrej pogody są w stanie zapłacić tą wysoką cenę. Piasek jest tutaj zwykle ciepły i złocisty, a morze przyjemnie chłodzące skórę. Obok plaży znajduje się kilka sklepów z pamiątkami, strojami kąpielowymi i innymi podobnymi przedmiotami. Oddzielone są one od plaży asfaltową uliczką, po której często jeżdżą ludzie na rolkach, deskorolkach czy lacrymoskuterach [skuterach posiadających lacrymę jako napęd. Użytkownik przekazuje lacrymie część swojej magicznej mocy, a ona napędza silnik skutera].
---

Tak więc Asthor uciekł z mokrego, nieprzyjemnego lochu i gdzie się udał na sam początek [oczywiście po tym jak ukradł ubranie z bazarku i wziął prysznic w pierwszej fontannie] ? Oczywiście na wszystkim znane w Fiore wybrzeże w Hosence. Liczył, że może tam znajdzie informacje o swojej zaginionej kilkanaście lat temu siostrzyczce. No i może przy okazji popodziwia kobiety w skąpych kąpielowych strojach... no ale to tylko przy okazji przecież : P. tak czy inaczej przeszedł przez jakąś belkę od strony lasu, gdzie nie można było wchodzić na plażę, aby nie płacić za wejście, a następnie udał się na centralną część plaży. Teraz no w zasadzie przechadzał się po plaży i obserwował szukając ofiary.. znaczy się osoby do której można by zagadać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2718p15-znowu-ten-asth#48053

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Nie Lip 28 2013, 10:19

Hah! Jej talent dotyczący pozy superbohatera dał taki efekt, że sam truskawkowy chłopiec, aż się obejrzał! Na pewno cieszył się widząc resztki słoneczka, które szło właśnie spać. Swoją drogą ciekawe jakby to było, gdyby właśnie przechodził tędy jakiś znajomy Raven? O, np. pan kapitan! Zastanawiające czy chadza czasem na plażę, hmmm...No nic, jakby się pojawił to dziewczyna opowiedziałaby mu o panu Senniku! Tak, tak - bo kto lepiej by wspierał próbę niż szef? Ależ by ją pochwalił!
W każdym razie okazało się, iż Sen-kun woli odpowiadać, gdy biedna policjantka musi przechodzić próbę stania na rękach. Dobrze, że jako tako była wysportowana i się trzymała, więc sama mogła mówić ładnie w owej pozycji. Współczuła jednak tym, którzy musieli przez to również przechodzić - albo będą w przyszłości - a polegną już na łaskotkach. Wszak to było iście trudne zadanie! Trzeba było powstrzymać odruchy, a to nie jest taka prosta sprawa! Ah...coraz bardziej była z siebie dumna! W rozumku już zatrudniła grupę cheelederek, które ją dopingowały! Co prawda wyglądały jak chibi truskawkowe chłopczyki, ubrane w spódniczkę baletnicy, ale grunt, że ładnie śpiewały 'go Rena! Go Rena!'
- Sen-kun musi bywać więcej wśród ludzi! Superaśny znaczy to samo co super czyli coś fajnego. Coś co się podoba i to podoba baaaaardzo. Tak, że nie można tego oznajmić zwykłym 'lubię' - szok, że ktoś nie wiedział! - Nie nie. Superaśny smak można odnieść do wszystkiego co komu najbardziej smakuje i już się nie może doczekać by znowu tego spróbować! Każdy lubi co innego, więc każdy może nazwać różne ciasta superaśnymi - znowu uśmiech się pojawił - Nie, nie smakuje jak kurczak, ale kurczaki też są dobre. Kurczak to mięso, a sernik to ciasto! Ciasto jest słodkie, składa się...z różnych takich jak mąka, cukier...coś tam jeszcze, ale z mięsa się nie składa. Smakuje zupełnie inaczej niż kurczaczek i...nie było stać? Senniki tak mało zarabiają? - nie przyszło jej do główki, że mogą w ogóle nie zarabiać - Hmmm...Serniczki mogą mieć różne kształty! Głównie jem takie w kształcie prostokątu, kwadratu lub koła, ale widziałam też takie w kształcie serca, rybki i gwiazdki! Zależne jak cukiernik zrobi. O! Moglibyśmy zjeść taki w kształcie hipciorożca! Oczywiście, że nie musi mieć rodzynek! Można wziąć taki bez rodzynek, więc spokojna główka! Można też wziąć jakiś z owockami jeśli Sen-kun będzie chciał - kiedy to ona ostatnio mówiła o ciastach? Sama nie wiedziała, że tyle wie! - Nie da się żyć na samych kanapkach! Niedaleko plaży mają cukiernie, ale może być już zamknięta. Hmmm...ciekawe czy jest jakaś całodobowa - przybrała zastanawiający wyraz twarzyczki - Nie jest aż taki drogi! No i ja stawiam, więc się nie przejmuj Sen-kun!
No bo jak mogłaby pozwolić płacić komuś kto nigdy nie jadł sernik bo mało zarabia? A jakby się okazało, że ostatniego oszczędności chłopaka pójdą na ciasto to co? To by Raven miała straszne wyrzuty sumienia, a biedny truskawkowy chłopiec skończyłby pod mostem! O...ciekawe czy senniki mają zwykłe domki?
Trzeba przyznać, iż ni w ząb niezrozumiała czemu blondyn tak się zająknął po tym, gdy rudowłosa powiedziała, iż ktoś tutaj ma ochotę na sernik...i doskonale było widać jej niewinność wymalowaną na niezrozumiałej twarzyczce.
- Hm? Nie ma się co wstydzić, Sen-kun! To normalne, że jak się zje sernik to się znowu go chce za jakiś czas, i znowu i znowu. No i o pieniądze się nie martw! - zapewniła, po czym została w ruch poszedł kwiatek po szyi - Hihihi...hahaha~ - Hah! Kolejna próba, ale ona się nie da! Śmiech oczywiście się wydobył, ale na rączkach dalej dzielnie się trzymała! Nie sądziła, iż sama dostarczy blondynowi 'broń'... - Naprawdę?! Przysięgam, że nikomu nie zdradzę Twego prawdziwego imienia i przejdę próby!
No...teraz to dopiero miała motywację! Wszak jeśli przejdzie zadania to pozna imię Sennika, a to wielka nagroda! Swoją drogą pan kapitan też nie chciał imienia zdradzać, huh...to jakaś nowa moda? Może też powinna zacząć się tak bawić? No i wiedziała, iż obietnica pierwszego pasażera na hipciorożcu spodoba się rozmówcy! Komu by się nie podobała?
- Hmmm...czy często. Od czasu do czasu by się nie zasiedzieć, coś robić i mieć za co żyć - rzekła radośnie - Hah, może kiedyś będzie potężna, ale mam ją od dawna, więc mnie wydaje się dość zwyczajna. No i zazwyczaj ktoś jeszcze zgłasza się do misji, więc nie muszę wszystkiego sama robić! - tak jakby robiła większość sama... - O! Mieszkanie na spółę to świetny pomysł! A ile się zaoszczędzi! Więcej na serniczki zostanie! - ależ jej się spodobał ten pomysł! - Ale trzeba znaleźć kogoś odpowiedniego, huh...A Sen-kun, gdzie mieszka? Domek jakiś? Kamienica? Tęcza? Tylko w snach? Gdzieś chyba śpisz?
Ona już wiedziała do czego zmierza! No, ale mimo wielkich chęci, wpierw postanowiła poznać odpowiedzi na pytania. Bo co jeśli truskawkowy chłopiec mieszka w pałacu? Co prawda nie ma tyle kasy by sernik kupić, ale kto wie?
Tak czy inaczej nadeszła kolejna próba poprzedzona oglądanie rudowłosej z każdej strony. Nie trzeba chyba mówić, iż strasznie ją ciekawiło co jest nie tak z jej ciałem - jak dla niej wszystko było dobrze, ale...nie można lekceważyć słów wielkiego Sennika!
- Huh? Radykalne środki? A co jest nie tak? Coś jest nie tak? - sposób eksperymentalny numer 275 brzmiał groźnie! A taczki losu...jak coś wielkiego! - Oooooo...brzmi wzniośle! Chociaż trochę trudno nucić piosenkę kojarzącą się ze złym snem, którego się nie pamięta, prawda? - ma się jakiś rozumek, co? - Ale coś wymyślę! Dam radę! Ruszajmy!
Przez to, iż koszmary nie pamiętała to wiedziała, że piosniczka może się z nim nie pokrywać, ale jednak napomknęła o tym Sennikowi - który zapewne doskonale o tym wiedział i takim sposobem znowu ją testował! Ha! Dobrze, że zauważyła, iż nie bardzo się da śpiewać o tym co się śniło jak się snu nie pamięta! Nie mniej jednak...czyż to nie miło, iż blondyn pomagał, chcąc bawić się jak dziecko w taczki? Dla niej byłą to próba oczywiście! Ale wydawało jej się, iż nawet taki senniczek chce się po prostu pobawić!
Trzeba przyznać, iż żadna strasz piosenka nie przychodziła jej do głowy...Dopiero po chwilce pojawiła się pewna myśl, ale...czy to było straszne? Z ogólnodostepnych meldoii do nucenia, tylko ta kojarzyła jej się jakoś z koszmarami i niby strachem, więc...
- Kto chce ujrzeć prawdziwy dziw? - ruszyła! O ile Sen-kun ruszył z nią! - Kto chce sprawdzić czy ujdzie żyw? Niech podąża szlakiem tym...do miasteczka Halloween~
No co? Nie zna innych strasznych piosenek! A ta w paru miejscach wydawała jej się tylko straszna, ale i kojarzyła się z koszmarami, więc...skoro nie pamięta dokładnie co jej się śniło to czemu nie? Tak tak - te oto 'dzieło' nuciła sobie pod noskiem, ruszając ku morzu, gdzie naturalnie pamiętała, że trzeba będzie się wysilić i rzucić nieco piaseczki do wody!


Piosenka nucona~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 236
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Nie Lip 28 2013, 15:52

Wyglądało na to, że Renie uda się pomyślnie przejść kolejną próbę... Cóż, nie żeby to miało jakiekolwiek znaczenie, ale widać dziewczyna była w stanie zmusić się do wszystkiego, tak długo jak tylko dane zadanie było jej przedstawione pod nazwą "próby". Chłopak już nawet przestał się dziwić, powoli zaczynając rozumieć, że Raven jest jedną z tych osób, które zwyczajnie tak miały - łatwo było ją "podejść", łatwo było sprawić, by zrobiła coś dziwnego, a ona sama nie musiała przykładać do tego żadnej uwagi. Być może, na swój sposób, podobnie jak i jego nie obchodzili jej inni ludzie, a przynajmniej miała swoje otoczenie tak bardzo gdzieś, że nie miała powodu do żadnego wstydu czy zastanowienia przed kolejnym dziwnym zachowaniem. Jeśli faktycznie tak było, to czy przypadkiem do pewnego stopnia nie przypominała jego samego? To znaczy, okej, to ona była tą osobą, która w "taczkach" była na dole, tuż przy ziemi, a on zajmował dumniejszą, wyższą pozycję, ale czy przypadkiem nie było tak, że niezależnie od tego, kto gdzie był wciąż obydwoje powinni czuć się nieco... cóż... zawstydzeni, tym co robią? A tymczasem chłopak już dawno wyzbył się czegoś takiego jak przeszkadzające, nerwowe odruchy zażenowania, a Rena wydawała się ich nigdy nawet nie posiadać. Tak czy siak - chłopak kierował się z Taczkoreną w kierunku morza, powolutku, krok za krokiem, kołysząc nią na lewo i prawo, generalnie utrudniając jej proste poruszanie się do przodu. Och, nie ma tak łatwo, niech walczy z kołysaniem, chorobą... lokomocyjną. A co. W trakcie gdy tak szli postanowił ponownie zająć się rozmową z nią.

- Aaaach, więc to takie buty! - powiedział, ledwo opanowując się przed puszczeniem dziewczyny, gdy "zrozumiał" o co chodzi ze słowem superaśny, na szczęście jednak ograniczając się tylko do ponownego kołyśnięcia dziewczyną, niczym więcej. Nie dało się ukryć, że Rena była wygadana i mówić kochała, a nawet uprawiała coś, co przy odrobinie dobrej woli można by nazwać prawieniem wykładu. Może poza paraniem się magią była też nauczycielką w przedszkolu? To by dużo tłumaczyło - w takich miejscach potrzebowali ludzi patrzących optymistycznie na świat i lubiących się uśmiechać. Pasowałaby tam. Również pod kątem mentalności i dojrzałości. - Czyli sernik niekoniecznie musi być dla mnie superaśny tak? Trochę to smutne... Ale może tak nie będzie, nie ma co się przejmować na zapas. A kurczak... Nie istnieją serniki z kurczakiem? Też lubię kurczaki i smakują... - chłopak chwilę wzbraniał się przed użyciem tego słowa, udając, że nie jest pewny czy akurat tutaj pasuje - ...superaśnie. Tak myślę. A senniki nie zarabiają! - wzruszył ramionami chłopak - Czasami ktoś podaruje nam coś do jedzenia albo jakieś drobne za pomoc, ale zasadniczo nie mamy stałej pracy... Dlatego też myślałem, by zmienić swój zawód... Być może te misje, o których mówiłaś byłyby lepszym pomysłem? - zastanowił się na głos, choć raczej słowa te skierowane były do niego samego i mówione nieco ciszej niż poprzednie, choć Rena wciąż powinna móc je dosłyszeć. Gdyby Ayumu nie chciał by dziewczyna je słyszała, to po prostu nic by nie mówił, ale teraz zależało mu na tym, by ona jego rozterki słyszała. Wydawało się, że miała dobre serce, a on mógłby skorzystać z pomocy takiego. Z resztą już zaczął je testować. Kanzaki wcale nie był biedny, ale dla celów poglądowych musiał sprawdzić jak bardzo pomocna jest Rena. - No ale mniejsza~! Sernik brzmi bardzo fajnie, ale mam nadzieję, że nie jest za drogi? Czy dodanie kurczaka do niego bardzo by zwiększyło jego cenę? Albo truskawek? - skoro i tak figurował już w jej głowie po części jako truskawkowy chłopak mógł kontynuować dalej tę farsę z owocami.

A więc dziewczyna była skłonna zafundować mu sernik? Jeżeli była w stanie kupić komuś kogo ledwie znała sernik, ergo wydać na niego pieniądze, być może jeśli poznałby ją lepiej byłaby w stanie poświęcić dla niego o wiele więcej? Ayumu nie mógł przestać posiadać tego typu myśli, przychodziły one do niego całkowicie naturalnie, ot po prostu tak, jakby zawsze były w jego głowie i tylko czekały na odpowiedni moment by wypłynąć. - ...och, bardzo chciałbym zjeść z tobą sernik! - ucieszył się, ale radość ta trwała tylko chwilę - Ale... Nie chciałbym cię naciągać na większe koszta... - niepewnie zaznaczył chłopak, widocznie chęć zjedzenia sernika walczyła z nim o niechęć do sprawienia kłopotów Renie. Nie mógł jednak kontynuować tego tematu, bo dziewczyna znów zaczęła nawiązywać do pani Sernik. CHOLERA. Wciąż nie miał pojęcia czy ona tylko dalej była sobą, czy znów próbowała pogrywać z nim w jakieś gierki, sugerując, że smaku dobrego sernika (dobrej kobiety) nie da się zapomnieć i chce się spróbować znowu (kochać się z nią znowu). Dodatkowo, czyżby właśnie zasugerowała, że miłość dla niego była kwestią tylko pieniężną? Że korzystał z usług prostytutek? Nie rozumiał. Czy Rena miała jakiś mały problem z erotycznością i niechcący czyniła te uwagi? Czy naprawdę odnosiła się do placków? Na wszelki wypadek chłopak postanowił jednak dalej grać w tę grę tak jak i ona, w oparciu o te same zasady. - Wierzę ci na słowo, Rena. Zobaczy czy ten twój sernik faktycznie jest taki bardzo smaczny, jak go opisujesz... - I niech zrozumie z tego co chce! Nie jego sprawa! A co do imienia... Okej, niech jej będzie. Być może nawet użyje swojego prawdziwego miana? Właściwie jeśli tylko imię, to czemu nie? Po świecie łaziły miliony chłopaków (a czasem i panien) zwanych Ayumu, więc... Chłopak skinął tylko głową na jej słowa o imieniu i jej obietnicach, przysięgach i tak dalej. Jak stwierdził wcześniej, nie cenił ich sobie zbyt bardzo. Być może zażąda czegoś jeszcze w zamian za zdradzenie swoich poufnych informacji? Ale nad tym pomyśli później.

- Zwyczajna? Na pewno tak nie jest! Im więcej przebywa się z czymś przez siebie posiadanym, tym mniej się to ceni, uwierz mi. Trawa zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie ogrodzenia... - odparł chłopak, poprawiając swój uchwyt na nogach dziewczyny, tak by nie zsunęła mu się przypadkiem na ziemię i nie zrobiła sobie krzywdy. Trochę co prawda stało to w sprzeczności z jego wcześniejszymi zabiegami, podczas których majtał sobie jej nogami w tą i w tamtą, ale w tamtym przypadku panował nad tym co robił, a takie zsunięcie mogło się źle skończyć. - Och, to na misje można chodzić w kilka osób, tak...? - znów ten sam, niby do siebie, a jednak do niej głos, którego używał wcześniej pojawił się ponownie. Za chwilę jednak z jego ust wyrwał się jakiś niesprecyzowany dźwięk ni to zdziwienia, ni smutku, ni zażenowania, coś pomiędzy tym wszystkim. - Cóż... Można powiedzieć, że śpię w snach innych... Czyli nie mam własnego lokum, mieszkania, nawet tęczy. Nie mam nawet swojego skrawka ziemi czy własnej ławki... Hehehe... - zaśmiał się nerwowo chłopak, próbując ukryć swoje zawstydzenie. Przecież de facto brzmiał teraz jak jakiś bezdomny, który jest nikim ważnym i którego na nic nie stać. Okropne. Być może nawet Rena mogłaby się odwrócić od niego, gdy teraz się tego dowiedziała?

Oczywiście, że nie sądził, że tak się stanie, aczkolwiek to też byłoby dość ciekawe. Na swój własny sposób. - Co do jednak tej próby, można powiedzieć, że nic nie jest nie tak i wszystko jest nie tak. Twój sen jest bardzo szczelnie ukryty wewnątrz twojego ciała. Normalnie to bardzo dobrze, sen nie powinien wpływać na inne osoby gdy tak właśnie jest, ale w twoim przypadku utrudnia to pozbycie się natrętnego problemu jakim są twoje koszmary... - odpowiedział fachowym tonem, tak jakby to wszystko było oczywistością. - Dlatego próbuję metod eksperymentalnych, żeby sprawdzić wszystkie ewentualności - dodał. Tak, to znowu tak fajnie brzmiało "wszystkie ewentualności". Ale czym były te ewentualności? Tego już nie powiedział. Bo coś takiego nie istniało, oczywiście. - A piosenka jest potrzebna! W ten sposób możemy spróbować dostać się głębiej w twoją podświadomość. Nawet jeśli nie pamiętasz swojego snu, strzępki jego natury powinny zostać osadzone w twojej subświadomości, a pobudzenie ich może ułatwić zniszczenie snu, do czego dążymy! - profesjonalny ton powrócił. Och jakże uwielbiał udawać, że się na czymś znał, zawsze sprawiało mu to taką radość.

Swoją drogą piosenka Reny brzmiała całkiem ładnie i przypadła do gustu Ayumu, temu prawdziwemu Ayumu. Nie był wielkim koneserem muzyki, ale lubił czasami jej posłuchać, a ta była całkiem fajna. No i dość surrealistyczna w obecnych warunkach. Dziewczyna i chłopak dotarli jednak do wody, więc czas na kolejną część próby! - Teraz rzuć piaskiem do wody, a następnie połóż się na brzuchu w miejscu, z którego zaczerpnęłaś piasek i odsuń nieco koszulę z karku i kawałku pleców, tak by światło słoneczne miało okazje je oświetlić - powiedział chłopak, a gdy tylko dziewczyna poczyniła czynić jego zalecenia odwrócił się do niej plecami - Daj znać jak już będziesz przygotowana, do tego momentu nie będę patrzył - dodał, jeśli faktycznie się na to zgodziła. - Na sernik też trzeba się będzie w końcu wybrać... - wymamrotał cicho pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Pon Lip 29 2013, 20:24

Sama Raven jakoś nie myślała o tym, iż robiąc za taczkę, a tym samym znajdując się na dole, jest jakaś zdominowana przez kogoś. Nie, nie - dla niej to była zabawa! No i oczywiście próba, którą musiała przejść, więc...Nawet, gdyby nie to, to pewnie i tak by się nie zastanawiała nad takimi filozoficznymi porównaniami. Na szczęście nie miała choroby lokomocyjnej, więc w brzuszku wszystko było okej przy 'falach' jakie wywoływał blondyn, ale fakt faktem musiała się nieco bardziej starać by na rączkach się utrzymać!
Na szczęście rozmówca zrozumiał przesłanie sernika i słówka 'superaśny', no...czy na pewno? Biedna przyszła nauczycielka miała ciężki orzech do zgryzienia! Bo jak można sądzić, że serniczek może być niedobry? Toż to odwrotność superaśności!
- Jak mówiłam, jeszcze nie spotkałam kogoś komu by sernik nie smakował, więc głowa do góry! Na pewno będzie superaśny! - nie pozwoli mu źle myśleć o tym cieście! - No ba! Kurczaki są super...Właśnie tak! Skoro lubisz to one są dla Ciebie superaśne! Szybko się uczysz, Sen-kun! Chyba, że to tylko takie 'ot lubienie', a nie takie, że mniaaaaam kurczak! Niestety nie widziałam nigdy sernika z kawałkami kurczaka, ale...jak zwykły sernik Ci zasmakuje to poeksperymentuje i zrobię taki z kurczakiem!
Oooooo, to był cel! Bo jak będzie smakować słodkie ciasto w połączeniu z mniam mięsem? Nawet sama policjantka była bardzo ciekawa takiego smaku. Kto wie - może będzie przepyszny, zdobędzie sławę i otworzy się własne piekarnie z czymś tak niezwykłym? O, a potem spróbuje się z salami, indykiem i innym mięsem! Tak czy inaczej szokiem był fakt, iż biedny truskawkowy chłopiec nie zarabiał w ogóle jako Sennik! Więęęc...co było takie zastanawiające? Otóż...
- Skoro nie zarabiasz, to dlaczego wykonujesz takie zadania? Dla przyjemności? To przyjemnie oglądać sny innych, nie mogąc skupić się na własnych? Czy to jakaś umowa z...kimś? A może przegrany zakład? - tyle pytań, tyle pytań... - Nie widziałam dokładnie Twojej pracy, więc nie wiem czy misje dla magów będą lepszym pomysłem, ale za to na nich da się zarobić! Przynajmniej na utrzymanie, domek, jedzenie, serniczki, kurczaczki i wszystko inne! - ponownie się rozmarzyła - Hmmm...ceny są różne, ale i z dodatkami nie jest, aż tak bardzo drogo. Nie wiem za to czy cukiernik ma na zapleczu mięso w swych składnikach, ale zawsze można zapytać. Bardziej prawdopodobne zobaczyć truskawkowy serniczek! Bo takie istnieją i też są superaśne!
Oczywiście, że truskawkowy chłopiec będzie chciał truskawki! Przecież czymś musi uzupełniać swój piękny zapach owych owocków, prawda? Chociaż czy nie powinien się w nich wykąpać albo coś takiego? Osz! A jak wykupią wszystkie truskawkowe serniki, a on je potem wrzuci do wanny albo użyje jako gąbki?! No cóż...grunt by wpierw ich spróbował! A później się zobaczy co się stanie.
- Yaaaay to zjemy razem sernik, postanowione! - ucieszyła się - I nie przejmuj się kosztami! Zawsze to weselej jeść ciasto w towarzystwie, więc przyjemność po mojej stronie. Tylko nie próbuj się teraz wykręcać!
Jakby miała wolne rączki to na pewno by mu pogroziła niczym mama! Niestety właśnie przechodziła próbę, więc musiała zdać się tylko na groźne 'ostrzeżenie', które miejmy nadzieję przemówi do blondyna! Naturalnie ilekroć rozmówca potwierdzał wiarę w superaśność serniczka, tym bardziej wzrastała radość na twarzyczce rudowłosej - szkoda, że Sennik nie mógł tego widzieć z miejsca, w którym się znajdował.
- Oczywiście, że jest smaczny!
Zapewniła, wciąż odnosząc się do ciasta, rzecz jasna, więc...szkoda trochę, że nie czytała w myślach by móc to jasno wytłumaczyć. Cóż...trudno się mówi. Nie każdy ma możliwość telepatii i wyciągania informacji z główki innej osóbki.
- Waaaa może - zabrzmiała pełna podziwu dla truskawkowego chłopaka, który pocieszał ją w sprawie magii! Nie żeby potrzebowała pocieszenia - Mam magię mitologii, więc opiera się na...różnych mitologiach, ale na razie wciąż wydaje mi się, że to niewiele - mimo wszystko dalej brzmiała wesoło, nie przejmując się tym ani odrobinkę - Tak! Można iść samemu albo w grupie. Dwuosobowej, trzy, cztero, dziesięcio. Wszystko zależne od misji, no i towarzyszy. Ja osobiście lubię chodzić w grupie! - bo nie ma to jak poznawać nowych ludzi! Nie mniej jednak przejęła się kolejnymi słowami blondyna - Oh, to niedobrze! No i pewnie niewygodnie tak nie mieć, gdzie się wyspać! A ławki są nieco niewygodne i łatwo można z nich spaść! - doskonale wiedziała o czym mówiła - O! O! Skoro będę szukać mieszkanka, a Ty nie masz, gdzie spać to może zostaniesz współlokatorem, o którym mówiłeś? Miałbyś, gdzie spać, jeść i wszystko inne! Oooo! I moglibyśmy jeść kurczakowe serniki na śniadanie! Hm? Hm?
Czyż to nie wspaniały pomysł? No ba, że cudny! Przynajmniej w główce Raven był to jeden z najlepszych pomysłów ostatnich godzinek! W dodatku miałaby problem szukania współlokatora z głowy! Ah...ten inteligentny umysł! Tylko czy taki wspaniały Sennik będzie chciał mieszkać w zwykłym mieszkanku i to nie sam? Może Senniki wolą kawalerki albo apartamenty, albo...co innego?
Trzeba przyznać, iż podziw dla pracy truskawkowego chłopca, wzrastał z każdym kolejnym jego mądrym słówkiem, dotyczącym snów młodej policjantki. No bo chyba nikt by czegoś takiego nie wymyślił, prawda? Nic dziwnego, iż bez problemu wierzyła w każde jego słowo. Zwłaszcza, iż pięknie wyjaśnił, dlaczego dziewczę powinno śpiewać - teraz było to nadzwyczaj jasne! Z tego też powodu, nie przerwała swego śpiewu - do chwili, aż dotarli do brzegu, gdzie Rencia chwyciła garść piasku i wrzuciła go do wody, ale...dalsza część próby w końcu dećko ją zastanowiła - wreszcie, co nie?
- Hm, hm? A czemu to ma służyć? Co to za próba? Sprawdza coś?
Mimo tych pytań...postanowiła i tak zadanie wykonać! No co? Czemu miałaby mu nie zaufać? Jakoś wątpiła by zrobił jej krzywdę i...właściwie nawet jej to przez myśl nie przeszło, więc...czemu nie? Zwłaszcza, iż blondyn się odwrócił! Rozpięła więc nieco koszulę u góry - ale nie tak bardzo, wiec klatka piersiowa była dalej zakryta - odsłaniając kark i kawałek pleców, by legnąć sobie na brzuszku i na piaseczku, któremu...odebrała część piasku.
- Wybierzemy się! Spokojna głowa, Sen-kun - rzekła wesolutko - Goootooowaaaa~
Ależ była ciekawa co ta próba ma na rzeczy! No i...po co to? Co się stanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 236
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Pon Lip 29 2013, 23:50

Po zatrzymaniu się tuż nad morzem chłopak zgodnie ze swoimi słowami odwrócił się tyłem do dziewczyny i pozostał w tej pozie aż do momentu, gdy usłyszał jej zapewnienie iż jest już przygotowana. Teraz spokojnie mógł się obrócić i przyjrzeć jej sylwetce leżącej na ziemi. Doskonale, doskonale, była przygotowana tak jak sobie zaplanował. Oczywiście Ayumu nie próbował zrobić niczego złego ani wybitnie nieprzyjemnego dla dziewczyny, co to to nie. Już jakiś czas temu zaplanował sobie, że raczej nie będzie próbował nadepnąć jej na odcisk, ale że próby musiały jeszcze trochę potrwać żeby wyglądały na bardziej realistyczne, musiał przez jakiś czas poudawać, że jego poszczególne akcje były częścią jakiegoś większego planu. W rzeczywistości jednak, co powinno być oczywiste dla wszystkich przyglądających się (i powinno też dla Reny, ale jej przypadek był nieco... superaśnie inny), wszystko czego żądał od rudowłosej było jego zachciankami, wymyślanymi na poczekaniu, bez większego zagłębiania się w detale. Lubował się w tym, że najpierw decydował się na jakiś pomysł, a dopiero później musiał ewentualnie wymyślać jakąś ideologię czy teorię, która miała stać za daną czynnością. O tak, jego zmysł oszustwa niebezpiecznie drgał ilekroć tylko chłopak miał okazję wyrzucić z siebie kolejną sfabrykowaną ideę, a gdyby fizycznie było to możliwe, włosy na jego głowie już dawno stałyby we wszystkich kierunkach zelektryzowane perspektywami jaka naiwność dziewczyny przed nim stawiała. Póki co jednak - kolejna próba. W tym celu chłopak obszedł ostrożnie dziewczynę dookoła, a następnie przysiadł tyłem do niej przy jej boku, tak, że przed nim znajdowało się morze, a dziewczyna za nim. Przyjemna bryza rozwiała mu włosy, co tylko bardziej poprawiło jego humor. Tak jak już jednak zdążyli, bezsłownie, z Reną ustalić - najpierw miały przyjść odpowiedzi na jej słowa, a dopiero potem sama próba!

- O, w takim wypadku mam nadzieję, że nie będę tym pierwszym, który tak stwierdzi... - rzucił mężczyzna, odchylając nieco głowę w jej kierunku i uśmiechając się delikatnie. Chwilę później jednak jego uśmiech zamarł na jego ustach, gdy dziewczyna zaczęła na poważnie brać jego pomysł sernika z kurczakiem, rzucony wcześniej tylko dla hecy i w gruncie rzeczy z zamiarem radosnego obserwowania jej zakłopotania przy tłumaczeniu, że takich serników się nie robi! A tu tymczasem dziewczyna sama była skłonna spróbować czegoś takiego. Kanzaki przez chwilę miał ogromny problem - czy pozwolić sobie na lekkie odmaskowanie i zanegować jej pomysł, czy jednak brnąć dalej w tę kwestię i zgodzić się z nią. - ...och. Ach... - wydukał najpierw coś, co przy odrobinie drobnej woli można by wziąć za zakłopotanie lub nieśmiałość. Być może chłopak po prostu był teraz zawstydzony tym, że dziewczyna chciała dla niego zrobić aż tyle? ...w rzeczywistości jednak wciąż mentalnie trawił ideę sernika z kurczakiem. - Kurczaki są superaśne to prawda... - powtórzył mechanicznie za nią - I jeśli serniki też są superaśne... to może dwa razy superaśne da coś... jeszcze bardziej superaśnego? Z chęcią bym... spróbował... - wypowiedział niepewnie, tym razem jednak faktycznie czując się nieco niepewnie mówiąc to na głos. Cóż, czasami nawet on, mistrz decepcji, miał momenty, w których nie wiedział, czy powinien posługiwać się kłamstwami idącymi tak daleko. Jak dla niego pomysł łączenia kurczaka z sernikiem był przerażający. Dosłownie. Nie mógł jednak tak zareagować przed dziewczyną, stąd ze wszystkich sił starał się, by tylko w jego głosie ta nuta przerażenia nie zabrzmiała, a zamiast niej dziewczyna usłyszała coś w stylu "entuzjastycznego rozmarzenia". I nic dziwnego, że dziewczyna nie widziała nigdy sernika z kawałkami mięsa! Przecież to było nieludzkie! Najgorsze jednak było to, że jeśli jakimś cudem na taki by się teraz natknęli gdzieś, to on musiałby go zjeść. Dałby radę? Mógłby wytrzymać te wszystkie sensacje żołądkowe na myśl o kurczaku i serniku? A sam smak? Zabiłby? Chciał się o tym przekonać, ale nie na własnej skórze! Może najpierw przekonałby dziewczynę do spróbowania? O, gdyby i jej zrobiło się niedobrze mógłby się wtedy wymówić twierdząc, że najwyraźniej lokal, w którym są był kiepski i żeby stamtąd szli, nawet pokryłby koszt tego serczaka. Serczaka... Niech to, nawet zaczynał już myśleć trochę jak ona, tworząc słowa, które nie istniały! Aaaach!

Całe szczęście, że dziewczyna zmieniła temat i mógł na chwilę dać odpocząć swojemu umysłowi od wszelkich serników i kurczaków. Dziewczyna zaczynała być ciekawska, a chłopakowi się to podobało, koniec końców zachęcała go do kolejnych kombinacji i wymysłów. Sieć rozrastała się coraz bardziej, coraz dalej, gęstniała i robiła się zabawniejsza. - ...można powiedzieć, że to pewnego rodzaju spadek. Wiesz, dziadek też się tym zajmował, ojciec także, no i ja również. Tradycja taka. Tyle, że ja nie bardzo pasuje do tej roli. Lubię oglądać sny innych, są czasami bardzo ciekawe i zabawne, ale zawsze mam wrażenie, że nie powinienem tego robić i mam czasami wyrzuty sumienia. Widząc sny danej osoby nie da się na nią patrzeć później w ten sam sposób, rozumiesz? - zapytał chłopak odwracając tym razem głowę od dziewczyny i spoglądając na wodę, obserwując fale tworzące się dalej, metry od nich, na otwartym morzu. Następnie chłopak roześmiał się. - Nie, nie podpisałem żadnej umowy, nikt mi nie kazał tego robić, zakładu też nie przegrałem. Ot, po prostu nigdy nie znałem się na niczym innym... może poza lalkami... - czasami, tylko czasami, z rzadka, dobrze było dorzucić do swoich kłamstw ziarenko prawdy, które czyniło kłamstwa i oszustwa bardziej wiarygodnymi. I właśnie to zrobił teraz chłopak. Lalki były jak najbardziej faktem w jego życiu. Faktem, który nieraz ratował mu życie i który przypominał o smutnej przeszłości. - Ale te misje dla magów, one, one brzmią całkiem jak coś, czym mógłbym się zająć! I zarobić na serniki! - dodał z entuzjazmem, sugerując jednocześnie, że potrafiłby im podołać. Im w sensie misjom. Bo raczej nie kurczakowym sernikom. Truskawkowe natomiast brzmiały całkiem, całkiem i do pewnego stopnia zacierały jego niesmak wywołany przez kurczakowy twór... nawet jeśli była to wina jego samego. - Swoją drogą, ciągle mówimy o mnie, a jaka historia stoi za tobą? - pytanie było na tyle nieprecyzyjne, na ile tylko dało się je uczynić, tak by dziewczyna sama mogła zdecydować o co chłopak pytał. Był ciekawy jak zrozumie jego pytanie, w którą stronę je pociągnie, jak odpowie.

Och, dziewczyna chciała za niego zapłacić! Ileż to niesamowicie męskich, szarmanckich i fantastycznych facetów powiedziałoby teraz coś w stylu "och nie, tak nie może być, pozwól mi bym zapłacił". Hahaha, kretyni! Miłość i wszelki flirt bawiły go właśnie z tego powodu - zawsze wiązały się z pieniędzmi. Kochasz kogoś? To wydaj na niego pieniądze! Tak właśnie wydawało się rozumować społeczeństwo i świat, co z kolei potwierdzało opinie Ayumu o tym, że nie zasługiwał on na istnienie w takim kształcie. Śmieszne. Kanzaki świadomie sprawdzał na ile dziewczyna jest w stanie się dla niego poświęcić, nawet bez czegoś tak górnolotnego jak uczucie miłości. Kupi sernik komuś kogo dopiero poznała. Fantastycznie. Ale to nie był koniec przecież... To był zaledwie smaczny (miejmy nadzieję) początek. - Dziękuję bardzo, niech to co święte mnie ukaże jeśli chciałbym się wykręcać! - powiedział, szybko odchylając głowę za siebie, tak by na nią spojrzeć ze swoim promienistym uśmiechem - Obiecuję kiedyś się odwdzięczyć! - dodał, bo nawet mimo jego przemyśleń, publicznie nie mógł wyjść na takie gbura czy nihilistę.

I wreszcie dowiedział się jaką magią dysponuje dziewczyna. Mitologia, ha? Ciekawe. Jednocześnie brzmiało to na magię silną i dziwnie abstrakcyjnie słabą, a przy okazji nie pasowało mu do dziewczyny ani trochę. Jak to się stało, że dysponowała akurat taką magią? Oczywiście, czasami ludziom przypadały umiejętności, które kompletnie by do nich nie pasowały w normalnych warunkach, a jednak jakoś kończyli oni właśnie z takimi, ale mitologia i Rena? Jakoś dziwnie niepowiązane były te dwa fakty. Może dziewczyna mu kłamała? Ale po co miałaby? - Niewiele?! Ale przecież to magia mitologii! - zdziwił się głośno chłopak, wyrażając swój podziw dla leżącej obok niego dziewczyny - Przecież to niesamowite! Możesz stać się tak silna jak ten... ten taki... ten bardzo silny heros? Albo szybka jak ten no... No ten?! Możesz ciskać gromami, rzucać klątwy, tworzyć płomienie?! Musisz być niesamowicie potężna, nie bądź taka skromna! - chłopak postanowił trochę schlebiać dziewczynie, przy okazji jednak dowiadując się być może w ten sposób, jakie faktycznie umiejętności i zdolności posiadała dziewczyna przy okazji posługiwania się taką właśnie magią. Kto wie, może trafił z czymś co powiedział? Jeśli faktycznie potrafiłaby robić się tak silna jak Herkules, to wtedy mogłaby być bardzo niebezpieczna... i bardzo przydatna. - Te misje brzmią jak całkiem fajna zabawa, kiedy tak to opisujesz... Myślisz, że mógłbym spróbować? - zapytał z naiwnością dziecka w głosie. A poza tym... jeden cel własnie osiągnął. Hahaha! - To znaczy... - chłopak podrapał się po głowie - Jeśliby ci to nie przeszkadzało... Nie chciałem się narzucać, ale... Skoro mam zacząć nowe życie... I jeść serniki... Jeśliby ci to naprawdę nie czyniło żadnych przeszkód... - jąkał się chłopak nie mogąc przejść od razu do sedna - To z chęcią bym przystał na twoją propozycję... - rzucił chłopak i odwrócił głowę. Musiał nauczyć się kiedyś przywoływać rumieniec na policzki ot, tak, na pewno byłaby to bardzo przydatna umiejętność. Czasami nawet wychodziło mu to, ale nie zawsze, dlatego wolał nie ryzykować pokazywania jej swoich policzków. Przy okazji to była jej propozycja, nawet jeśli on na to liczył ponieważ, wedle wszystkiego co było mówione, to faktycznie była JEJ propozycja, a nie jego. Dlaczego jednak jemu zależało na tym, by z nią zamieszkać? Och, to było dziecinnie proste - Rena była śmieszna i bawiła go, a jednocześnie ciekawiła. Poza tym była tak słodko naiwna, że mógł wykorzystać ją do własnych celów podczas różnych zadań. No i wyglądało na to, że mógł liczyć na jej pomoc i dobroć w różnych przypadkach. Same profity z tej znajomości wynikały i jak na razie żadnych minusów. Magia!

Chłopak zerwał się z ziemi w pozorowanym ataku zawstydzenia, zasłaniając jedną ręką swoje policzki, a drugą otrzepując spodnie z piasku. Czas było przejść do kolejnej próby. Próby bardzo prostej i banalnej, być może zawodząc w ten sposób wszystkich, którzy liczyli na niesamowitą kreatywność po jego stronie. - Owszem, sprawdza. Wiesz jak wyglądają często sny, prawda? - powiedział chłopak oddalając się od dziewczyny, kierując się za nią, tak by nie mogła zobaczyć tego co robi - Sny są często niesamowite, piękne, straszne, ale często, niezależnie od tego czy się ich boimy, czy na nie cieszymy, często nas... zaskakują, prawda? - tłumaczył dale swoje działania chłopak, nachylając się nad morzem i nabierając w dłonie złączone w "garnuszek" nieco wody - Ta próba sprawdza twoją odporność na zaskoczenia... - mówił dalej, spokojnym, melodyjnym tonem chłopak zbliżając się do dziewczyny, a następnie pochylając nad nią. - Tak by sen, którego się pozbywamy już nigdy nie mógł cię... zaskoczyć! - powiedział, a następnie powoli, delikatnie zaczął polewać jej kark i plecy zimną choć nie lodowatą morską wodą, która powoli spływała po jej plecach. Tak, dokładnie o to mu chodziło. To była cała WIELKA próba. Polanie leżącej dziewczyny zimną wodą. Nie chluśnięcie jednak, a subtelne dozowanie wody - na kark, na plecy, na szyję, kropla po kropli, dotknięcie chłodu, a potem następne. Gdy było po wszystkim chłopak po prostu przysiadł z powrotem na piasku obok niej - niezależnie od tego jak się zachowała i podziwiał swoje dzieło i jej reakcje na to co zrobił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Wto Lip 30 2013, 19:20

- Nie będziesz, nie będziesz.
Bo optymizm plus radosny uśmiech gwarantują superaśny serniczek! Wszak jeśli ktoś sobie wmówi, że coś może mu nie smakować, to i takie będzie - nawet jeśli zrobione zostanie ze wszystkiego co owa persona lubi. Z tego też powodu należało dzielnie trzymać się tego, iż w ogóle nie było, nawet najmniejszej szansy na to by tak mniam ciasto mogło nie smakować truskawkowemu chłopcu! Mogłaby to nawet powtórzyć i tysiąc razy, byleby tylko zapewnić blondyna o tym, iż nie ma się co martwić!
Hah, zdawało się, że Sen-kun jest zaskoczony faktem dobroci płynącej z serduszka rudowłosej! Tak, tak - pewnie nie spodziewał się, że jeśli nie istnieje sernik z kurczakiem to ktoś zechce się kłopotać i takiego zrobić. Biedny...czy Raven już nie pokazała, że ma anielskie serce i stara się by każdy miał uśmiech na twarzyczce? A skoro Sennik chce kawałki kurczaczka w serniczku to dostanie je prędzej lub później!
- Spokojna głowa, Sen-kun! Kiedyś spróbujesz tak niezwykłego smaku jak kurczakowy sernik! Z początku proponuję zacząć od zwykłego, albo jakiegoś z owockami~
Stwierdziła wesoło, wiedząc, że jeśli sernik nie zasmaku...Oh, oczywiście, że zasmakuje! Przecież nie było innej opcji! Mimo wszystko jakoś wolała nie dodawać żadnych wątpliwości...których nie było! Nie ma bata by coś tak superaśnego komuś nie smakowało. Nawet ludzie, którzy nie mogą jeść tego z powodu zdrowotnych, chcieli by to jeść! Nic więc dziwnego, iż była pewna, że Sennik będzie ubóstwiał ten cud, wytwarzany ludzkimi rękoma! Coś jednak było dziwnego...innego nieco!
- Czemu jesteś taki niepewny co do superaśności swojego superaśnego kurczaka? Nie wszystko musi być superaśne, ale jak się lubi dwie rzeczy to kto wie jak będą razem smakować! Oh, a może to przez to, że słońce już prawie zaszło? Sen-kun boi się ciemności? W razie czego mam pewne zaklęcie na światełko! Mogę być Twoją nocną lampką~
Czemu od razu o tym nie pomyślała? Przecież to jedna z największych obaw ludzkości - ciemność! Co z tego, że truskawkowy chłopiec widział multum koszmarów? To wcale nie wyklucza go z person bojących się nocy! No, ale dzielna rudowłosa stała na straży, zapewniając o tym, że może dostarczyć światło! Co prawda całej plaży nie oświetli, ale nocne lampki również nie oświetlają całego domku, prawda? Swoją drogą kolejna chwila, w której mogłaby żałować tego, że w myślach nie czyta...serczak brzmiał przepysznie.
W każdym razie z wielką uwagą wciąż słuchała wszystkich tłumaczeń i opowiastek nowego znajomego. Ponownie Sennik pokazał jak ma ciężko, robiąc coś tylko, dlatego, iż to rodzinna tradycja - a przecież powinien spełniać swoje zachcianki! Co innego, gdyby kochał swoją robotę, ale...nie wyglądało by nie mógł bez niej żyć.
- Huuuuh, chyba rozumiem...ale nikt nie ma za bardzo wpływu na to co mu się śni, prawda? - mogło to zabrzmieć jak pytanie retoryczne, więc...tak - takie było - Oooo, lalki? W jakim sensie lalki? Takie do zabawy? Dla dzieci? Do herbatki? Porcelanowe? Voo-doo? Na wieczory kawalerskie? Lepisz je? Szyjesz?
No co? Lalki mają wiele zastosowań, prawda? A cóż ona mogła wyciągnąć z tego, iż Sennik zna się na lalkach? Jak widać pytania były uzasadnione bo i bardzo ją ten fakt zainteresował. W końcu jeśli truskawkowy chłopiec zdecyduje się porzucić - czy ograniczyć - rodzinny interes to będzie musiał zająć się czymś innym, więc...trzeba się było dowiedzieć o co chodzi z laleczkami! Dlatego też ucieszył ją fakt, że blondyn tak zainteresował się misjami! Tylko...co lalki miały do misji? Huh...
- Nie wątpię, że byś dał radę! - bo nie ma nic lepszego od pochwały i wiary w inną osobę! - Hm? Historia? Znaczy co się działo do tej pory u mnie? Właściwie to też nie wydaje mi się specjalnie interesujące. Mieszkałam sobie w dobrym domku, rodzice nie przepadali za magią, więc ją ukrywałam przez jakiś czas. Potem...mama miała wypadek i zmarła. Tatko doszedł do siebie i sobie żyje w domku dalej, a ja spędzałam czas u dziadków, a teraz jestem tutaj~
Nie brzmiała jakby jakoś specjalnie cierpiała myśląc o tym. Fakt faktem miała swą psycholog co pomogła się jej - jako małej dziewczynce - z tym uporać, więc...no uporała się, więc nie widziała w tym nic złego. Wszak to nie była żadna tajemnica. No...prócz tego, że nie chwaliła się faktem, iż przyczyniła się do śmierci własnej matki, ale cóż...nieistotny szczegół chyba.
- O! I nie umiałam płakać! Wciąż nie bardzo wiem dokładnie czemu tak było, ale po prostu nic! Może choroba jakaś? Do dzisiaj mam z tym problem, ale już nie jest tak źle. Hmmm...tak właściwie brak płaczu jest zły?
Oh, dla niej był, gdy wszyscy obwiniali ją o brak serca, ale cóż...może tylko rodzina tak myślała? Zastanawiające czy reszta świata - w postaci Sennika - też uważa, że brak łez to coś strasznego. Chyba każdy czasem tego oczekuje? O dziwo jednak, wciąż pozostawała uśmiechnięta, a jej ton nie zmienił się nawet odrobinkę - ave radość!
- Poza tym wciąż mam wrażenie, że wiem o Tobie zbyt mało, Sen-kun! O...widzisz? Nawet jeszcze imienia nie znam! Dużo jeszcze prób?
Zapytała niewinnym, dziecięcym tonem, grzebiąc sobie stópką w piasku...na oślep bo jednak grzecznie słuchała chłopaka, więc i leżała sobie dalej - tak jak powinna bo próba najważniejsza! Tym bardziej zaśmiała się pod noskiem, gdy do jej uszu dotarła obietnica rozmówcy - hah! Wiedziała, że jest naprawdę dobrym czło...Sennikiem! Nie oczekiwała odwdzięczenia się, więc, gdy do tego dojdzie to może nawet go nie przyjmie, ale cóż...
- Huuum...prawda mogę! Jak już się nauczę podobnych zaklęć to pewnie problemu nie będzie - skomentowała radośnie i z wdzięcznością słowa blondyna o jej magii - No ba, że mógłbyś spróbować! Często dotyczą ochrony kogoś, albo czegoś co trzeba przenieść, albo...no, ogólnie, że trzeba umieć się obronić, walczyć i coś takiego, ale są też takie łatwiejsze, gdzie niewiele trzeba prócz chęci! - nie mogła go spłoszyć! - Yaaaaaay! No to skoro tak, to musimy się jak najszybciej wybrać do miasta by znaleźć mieszkanko! Tyle rzeczy do zrobienia! Serniczki, misje, mieszkanko.
Podsumowała, ale wyraźnie słychać było jak się cieszyła na samą myśl o tym! Fakt faktem mieszkała tylko z rodziną, a od dłuższego czasu sama, więc mogło być to ciekawe doświadczenie! Zwłaszcza, iż nie miała pojęcia jak się mieszka z facetem. Jest tak samo jak z dziewczyną? Albo z rodziną? Jest inaczej? Są duże różnice? Zależy to od danej osoby? Hmmm...Niedługo się tego dowie! Niczym nowe światy do odkrycia przez dzielną poszukiwaczkę przygód!
Tak czy inaczej nadeszła wyczekiwana próba, która miała odpowiedzieć na...na to czym będzie. Bo niby po co miała odsłaniać część ciała? Dziwne to to, nawet dla jej rozumku! Chociaż nie na tyle by tego nie robić, uh...Wpierw jednak wysłuchała uważnie wytłumaczenia truskawkowego chłopca na temat tego co się stanie. Czy zrozumiała? A któż to wie...grunt, że ją to zaciekawiło! No...zimnej wody się nie spodziewała! To trzeba przyznać...Jak więc zareagowała?
- Iiik!
Krótkim piskiem, dreszczem i wbiciem pazurów w piasek. Nie dość, że woda zimna to jeszcze nie szło jednym pluskiem, a powoli! A jak się przeziębi? Będzie szła z mokrymi pleckami! Teraz jednak musiała skupić się na próbie, więc...zacisnęła usteczka i odważnie starała się znieść płynące zimno, przez które miała ciągły dreszcz...
- Iii...jak?
Odezwała się dopiero parę chwil po ostatniej próbie, nieco zdygotanym tonem...ale tylko nieco! Dlatego dopiero po chwilce by nie dygotać wcześniej, a tak...kąpała się już w morzu niegdyś, więc wiedziała, iż da się przyzwyczaić do zimnej wody! Ciecz nas nie pokona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 236
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Wto Lip 30 2013, 23:25

Czas odhaczyć w jego mentalnym notesie reakcje, które zdołał już uzyskać od dziewczyny. Śmiech? Zrobione. Przerażenie? Załatwione. Zdziwienie? Było. Pisk? Właśnie zaliczony. Zdążył już całkiem sporo z niej wyciągnąć, a przecież był to dopiero jeden dzień, a właściwie nawet jeden wieczór. Jeśli tak ładnie potrafiła "działać" zgodnie z jego działaniami w tak krótkim okresie czasu, to co to będzie gdy zamieszkają razem i będzie mógł poznać całe spektrum jej reakcji na różne sytuacje? Fantastycznie! Może postępował nieco nielogicznie jak na niego, a na pewno bardzo spontanicznie, jednak nic mu to nie przeszkadzało. Ot, zyska koleżankę, nazwijmy to w ten sposób i towarzyszkę w czasach, gdy nie będzie miał niczego do roboty. Na pewno było to ciekawsze niż zwykłe wpatrywanie się w sufit leżąc na łóżku, prawda? A jeszcze jak ją sobie dobrze przygotuje i troszeczkę doprawi jej charakter o cechy dla niego przydatne... Wtedy będzie już kompletnie ciekawie. Ale to miała być przyszłość daleka, a nie ta jutrzejsza. Póki co ważniejszy był jej pisk, tak przyjemnie żywy i przepełniony energią, że aż chciałoby się go posłuchać dłużej. We wszystkim jednak trzeba było znać umiar. Nawet jeśli ten dreszcz tak przyjemnie wibrował po jej skórze.
- Już, już... -
powiedział uspokajająco chłopak, a następnie rękawem postarał się zetrzeć wodę z jej pleców, tak by nie dostała się ona na jej ubranie - Brawo, poszło fantastycznie! - pochwalił dziewczynę chłopak, dalej zajmując się wodą i w ten sposób susząc dziewczynę, a gdy skończył podniósł się z ziemi. - Szczerze mówiąc jestem zdziwiony, że z taką odpornością jaką wykazujesz i tak doświadczasz tych koszmarów, normalnie byłoby to niemożliwe... - znowu chrzanił głupoty bez znajomości tematu. Co miało lanie wody na kark do śnienia? Tyle co nic. Ale przy odpowiedniej argumentacji i retoryce niemal wszystko można podciągnąć pod każdą kategorię. - Możesz wstać, myślę, że to wszystko jeśli chodzi o próby... - powiedział chłopak, ponownie obracając się do niej tyłem, dając jej szanse na spokojne ubranie się gdyby wstydziła się chłopaka. Swoją drogą niedługo, gdy będą mieszkać razem, takie sytuacje pewnie będą zdarzały się częściej. - Mam już w głowie rytuał, który może ci pomóc, ostatni rytuał... - nostalgicznie wyrzekł blondyn przyglądając się piasku pod jego butami i zastanawiając nad tym jaki ten rytuał miałby niby być. Coś musiał wymyślić, cokolwiek co kojarzyło się z rytuałem i miało znamiona bycia prawdziwym rytuałem. - Ale nie wykonamy go teraz. Do tego potrzebna nam będzie kompletna noc i godzina 01:23, wtedy będziemy mogli spróbować... - zastanawiał się chłopak, bawiąc się własnymi włosami, które spływały mu na czoło. - Pasuje? - wolał się jeszcze upewnić mężczyzna.

Gdy dziewczyna już powstała z ziemi chłopak obrócił się do niej i podał jej swoją dłoń z uśmiechem na ustach. - Jestem Ayumu! - wyjawił swoje faktyczne personalia chłopak. Ot, doprowadził do sytuacji, w której tak głupia rzecz jak przedstawienie się mogło wyglądać na pokaz wielkiego zaufania i ufności do dziewczyny i dokładnie o to chodziło. Nie ryzykując niczego mógł jej pokazać, że wierzy jej, ufa jej i wie, że ta go nie zawiedzie. Ludzie lubili mieć świadomość, że inni im ufają, taka wiedza dawała im pewnego rodzaju poczucie władzy i samozadowolenia, a zadowolony człowiek był tym, który zazwyczaj opuszczał gardę. Cóż, Rena być może nigdy żadnej nawet nie wystawiła, ale dodatkowe zabezpieczenia nie przeszkadzały, prawda? - Mam nadzieję, że faktycznie nie będę! Inaczej mógłbym uznać, że wyjawianie swojego imienia to jakiś zły omen... Ale faktycznie, myślę, że lepiej na początek zacząć od podstaw, a dopiero potem przejść do ambitniejszych smaków! - powiedział wyraźnie zadowolony mężczyzna (i odczuwając ulgę z powodu tego, iż nie zostanie na dzień dobry poczęstowany serczakiem).
Swoją drogą chłopak nie miał pojęcia jakim cudem dziewczyna powiązała kurczaki i serniki z zapadającym zmrokiem. Wyglądało na to, że niewiele było jej potrzeba, by układać sobie w głowie niesamowite związki przyczynowo-skutkowe. Cóż mógł chłopak odpowiedzieć na tak sformułowaną propozycję? Pomijając delikatne, chwilowe milczenie, które chcąc, nie chcąc pojawiło się między nimi, następnie roześmiał się serdecznie, najwyraźniej uznając, że taka reakcja będzie najbardziej bezpieczną w tym przypadku. - Moją lampką nocną? Och, wybacz mi, ale chcę to zobaczyć, tak bardzo chcę! Co prawda akurat ciemność mi nie przeszkadza, ba nawet ją lubię, ale lampka nocna w twoim wykonaniu może mi się spodobać jeszcze bardziej dlatego ładnie proszę! - wskazał dłońmi na dziewczynę, tak jakby pokazywał iluzjonista na swoją asystentkę mówiąc "a, teraz ona zniknie!".

Och, odgrywanie osoby, która nie lubi swojej pracy wcale nie było takie trudne, wystarczyło nieco spuścić nos na kwintę, za każdym razem, gdy tylko słyszała się słowa kluczowe pokroju "dziedzictwo", "rodzina", "sen" i udawać, że nie jest się do końca pewnym tego co należy w swojej sytuacji zrobić. Następnie wystarczyło tylko poudawać chwilę, że walczy się z myślami, a potem, niby pod wpływem dziewczyny, uznać, że jednak może jest dodatkowe wyjście z tego ambarasu i przyznać jej racje. Wcale nie trudne, a na ogół bardzo efektywne. Czy efektowne? Może trochę mniej, choć to też zależało od tego, jak bardzo ktoś wczuwał się w swoją rolę. Kanzaki na pewno nie zamierzał, niczym w pantomimach przesadzać i wyolbrzymiać swoich emocji, ot, wystarczyły subtelne sygnały i znaki wysyłane przez niego, a dziewczyna powinna to pojąć. Z resztą wyglądało na to, że zrozumiała wszystko zgodnie z jego zamysłem. - A tu cię zaskoczę! Są osoby, które potrafią wpływać na swoje sny, a wcale nie są sennikami takimi jak ja! Nazywa się to to śnieniem kontrolowanym i pozwala przeżywać najróżniejsze, wymarzone przygody w swoich snach, ale jest bardzo trudne do opanowania. No i to też na ogół są prywatne sny, więc rozumiesz... - sam sobie przerwał chłopak, pozostawiając wyobraźni Reni dopowiedzenie sobie reszty, a konkretnie tego czym ta prywatność miała się objawiać. Błagał tylko w myślach, żeby nie wyobraziła sobie, że ludzie śnią o ciastach z mięsem, bo jego zdrowie psychiczne stałoby się lekko rozchwiane. Co do kolejnego pytania postanowił pokazać jej co potrafił, zamiast opowiadać o tym, ponoć widok mówił więcej niż tysiąc słów, prawda? Dlatego wyciągnął z kieszeni laleczkę wyglądająca jak malutka księżniczka, ot, niewielką, mieszczącą się w dłoni, ubraną w piękną, zdobioną koronkami suknię i z tiarą na głowie, a następnie zaprezentował dziewczynie jak ta zgodnie z jego wolą poruszała się w tę i w tamtą, a po chwili zaczęła się bawić piaskiem, lepiąc z niego coś co wyglądało jak bardzo malutki zameczek. - To miałem na myśli przez lalki... Ale w zasadzie wszystko co wymieniłaś również mnie dotyczy... - nieco nieskromnie przyznał chłopak. ...zaraz, zaraz, na wieczory kawalerskie?! Ona naprawdę była niesamowicie zboczona! Teraz Ayumu miał już pewność co do tego! A to ci heca i on z nią będzie mieszkał? Właściwie, nie przeszkadzało mu to za bardzo, ale naprawdę był teraz zdziwiony. Niemal co chwilę słyszał od niej jakieś erotyczne nawiązanie... Być może po prostu... Lubiła takie tematy? Postanowił jednak nie ciągnąć jej za język w tej sprawie, jeszcze nie teraz.

Następnie uśmiech chłopaka zniknął jednak z jego twarzy, a to za sprawą historii opowiadanej przez Renę. Och, więc ona też pozbawiona została jednego z rodziców? Tyle, że ona matki... Masa takich przypadków była na świecie. To nie tylko on, nie tylko ona, ale tysiące innych ludzi żyło bez swoich rodziców, niezależnie czy spowodowały to choroby, starość czy... czynniki zewnętrzne, takie jak choćby inni ludzie. Dla mężczyzny zawsze było to niezrozumiałe. Dlaczego świat pozwalał swoim dzieciom przyglądać się śmierci własnej rodziny? Nie tak powinno to działać. Ludzie nie powinni umierać. Nie w wypadkach, nie w morderstwach. Świat był okropny, a on ponownie przypomniał sobie o tym dlaczego zamierzał go zmienić, tak by odpowiadał jego wyobrażeniu. I w jego świecie mamie Reny pewnie nic by się nie stało. Z resztą, jemu własnemu ojcu również nic... Hahaha! Nie, nie, nie mógł o tym myśleć zbyt długo bo za łatwo wypadał wtedy ze swojej roli. Lepiej skupić się na rodzinie dziewczyny. Na tym jak niewiele słów ta rozgadana dziewoszka poświęciła tym, którzy dali jej życie. Przypadek? Może wreszcie wykazała się rozsądkiem nie chcąc rozmawiać o prywatnych sprawach z człowiekiem, którego dopiero co poznała? A może stało za tym coś więcej? Bardzo bolesne wspomnienia? ...och, dlaczego dawała mu kolejne powody do zainteresowania nią? Jak miał teraz wytrzymać rosnącą w nim potrzebę dowiedzenia się wszystkiego na ten temat? Gdyby mógł już rzuciłby się wypytywać ją na ten temat, ale nie mógł tego zrobić, boleśnie świadomy był, że mogłoby to pogrzebać całą jego wcześniejszą rozmowę. Tak bardzo chciał/nie mógł.
- ...przykro mi z powodu twojej mamy. - powiedział tylko, nie siląc się nawet na to by udawać smutek, ot zwyczajnie przybrał swoją normalną, pustą minę, niewyrażającą kompletnie niczego. Czy naprawdę było mu z tego powodu smutno? Nie wiedział. Sam bardziej odczuwał jakiś dziwny rodzaj rozczarowania tym światem i jego zasadami, nawet bardziej niż smutek z tego powodu czy złość. Ot, kolejny dowód... A teraz jeszcze pojawiła się w nim dodatkowa zachcianka, związana z jej nieumiejętnością płakania. Nie potrafiła płakać? Cóż, teraz spotkała jego. Prędzej czy później... nauczy się... - Czy jest zły? - zastanowił się na głos chłopak, tłumiąc przez chwilę swoje wewnętrzne konflikty i rozterki, które gdyby tylko dziewczyna usłyszała pewnie zmieniłyby jej podejście do jego osoby - Mówią, że łzy są ulgą. Że płacz pomaga. Wydaje mi się, o ile mogę tak powiedzieć, że czasem każdy musi trochę popłakać, choćby po to, żeby poczuć się lepiej. Żeby nie tłumić w sobie wszystkiego, żeby dać upust swojemu zbolałemu, znękanemu ja. Przez łzy wyrazić jak bardzo się źle czują ludzie z czymś, jak bardzo czegoś nie rozumieją, jak bardzo coś jest niesprawiedliwe. Czy jednak brak płaczu jest złem? Nie! - stanowczo, bardzo stanowczo zaprzeczył chłopak, chcąc dobitnie uświadomić dziewczynie swój pogląd, tak by nie było najmniejszego miejsca na żadne wątpliwości - Nie, nie wydaje mi się... Może jesteś tak bardzo silną osobą, że płacz już nie jest potrzebny. Może byłaś tak smutna, że łzy nie mogły wyrazić tego co czułaś? Poza tym, zamiast płakania lepiej się uśmiechać prawda? - zapytał, tym razem on retorycznie. Nie powiedział jej jednak do końca swojego zdania, swojej opinii na ten temat. Nie chciał mówić jej tego, że jeśli kiedyś w końcu zapłacze, tak z całego sercu, to same te łzy mogą ją zabić. Ludzie potrafili umrzeć ze smutku. Być może potrafili też zapłakać się na śmierć? Tak czy siak, jeśli dziewczyna faktycznie trzymała w sobie tyle bólu i nie okazywała go w najbardziej typowy sposób... Jak bardzo musiała być spaczona? Chyba pierwszy raz od dawna mężczyzna poczuł, że jest ktoś na tym świecie obok niego, kto nie jest do końca normalny. Normalny w negatywnym sensie.

- Aaaach, przepraszam, że poruszyłem ten temat! - złapał się za twarz Kanzaki, odstępując krok do tyłu od niej. Lepiej było zmienić temat w tym miejscu. A przynajmniej nie poszerzać go o jakieś nieprzyjemne wspomnienia. O to można było zadbać, gdy wspomniany dom będzie już kupiony i zamieszkany przez ich dwójkę. Wtedy na więcej można będzie sobie pozwolić. - Imię już znasz, widzisz? A reszty na pewno się dowiesz, w końcu będziemy mieli masę czasu by się poznać, prawda? - w końcu uśmiechnął się po długiej przerwie, choć trzeba było przyznać, że to właśnie ten uśmiech był najbardziej trudny do przywołania, zważywszy na temat poprzednio poruszany. Nawet to, że dziewczyna "wyspowiadała" mu się, że w przyszłości będzie potrafić czynić bardzo silne czary nie zmieniło tego, że jego uśmiech, choć w naturze bardzo przyjemny i gładki, nie był tworem czysto naturalnym i nie przychodził mu na twarz tak łatwo jak wcześniej.

- W takim razie... przed rytuałem... najpierw sernik? Potem rytuał, dom, a potem misja? ...to znaczy, o ile masz czas... - dodał już nieco niepewnie, jakby bojąc, że w ten sposób będzie się narzucać dziewczynie. Nie wiedzieć czemu chciał zmienić otoczenie, w którym się znajdował. Plaża powoli przestawała być tak "malownicza". A poza tym "rytuał" wymagać będzie pewnie cichszego miejsca. Takie przeczucie miał chłopak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Czw Sie 01 2013, 15:30

Czyż to nie miłe? Biedne dziewczę przechodzi przez straszliwe próby, a 'egzaminator' ją wspiera! Ba, nawet starł z niej wodę, którą przed chwilą sam lał! I jak tutaj nie wierzyć tak dobrej personie? Tym bardziej ucieszyła się słysząc pochwałę z jego strony bo jednak naprawdę się starała, więc to tylko ją mobilizowało do dalszej pracy. Nie mniej jednak pewne zdanko o koszmarach, ją zastanowiło.
- Huuuuum...więc to dziwne? Nietypowe? Nie zwyczajne, że można być wytrzymałym fizycznie, a psychicznie nie? Może samo przejdzie?
Słysząc, iż może już wstać, oczywiście to zrobiła, przy okazji wracając swoją dolną partię stroju do roli spódniczki, odpinając spinkę by wpiąć ją we włosy. Tak się jakoś składało, że nie przywiązywała specjalnej uwagi do ubioru, ale skoro ma spódnice to w spódnicy woli człapać po świecie - jak będzie mieć spodnie to będzie je woleć, czyż nie prosta sprawa? Wszystko zależy od dnia i...i humoru na strój!
- Oks, pasuje, Sen-kun! I...Rytuał? - to ją dopiero zaciekawiło! - Jaki rytuał? A na czym będzie polegać? Czemu godzina 1:23? To jakaś specjalna godzina? Słyszałam, że północ to godzina duchów. Swoją drogą rytuał brzmi o wiele groźniej od próby...To coś strasznego? Jak palenie na stosie? Poświęcanie kogoś dla bóstwa?
Nawet się decko wystraszyła na samą myśl! Tylko 'dećko' bo jakby nie patrzeć już ufała Sennikowi, więc...chyba jej nie spali na stosie albo co gorszego? Nieee...nie mógłby! Zwłaszcza, że mają iść na sernik i razem mieszkać, więc na pewno nie będzie to zagrażać jej życiu! Pewno to kolejna próba tylko...no oczywiście! Zapewne chciał sprawdzić czy Raven wystraszy się samego słowa! Dobrze, że po tym chwilowym, małym strachu, powróciła dzielność na jej twarz!
Następnie nastąpiła wiekopomna chwila...Truskawkowy chłopiec wyjawił swe imię! Nic dziwnego, iż momentalnie na twarzy rudowłosej pojawił się wielki, radosny uśmiech - zupełnie jakby na niebie pojawiło się sto tęcz z jednorożcami, które rozsiewały radość życia!
- Waaaaaa jakie ładne imię! - uścisnęła mu rękę, machając nią tym samym dość energicznie - Warto było przejść próby by je poznać!
Bo nie ma nic rozsądniejszego niż przechodzenie dziwnych prób, głównie po to by poznać imię kogoś kogo się dopiero spotkało...No, ale akurat Rena nie widziała w tym nic złego, co pokazała swą dziecięcą radością na sam fakt, iż poznała miano blondyna. Co prawda nie miała stu procentowej pewności, że tak faktycznie się nazywa, ale...i tak uwierzyła. Na szczęście po chwili machania ręką rozmówcy, puściła jego dłoń, zostawiając jednak szeroki uśmiech na twarzy, który był normalny w jej przypadku, ale też i dzięki temu przyjęła do wiadomości odpowiedź dotyczącą serniczków.
Okazało się, że Ayumu nie boi się ciemności i...właściwie chyba nie wytłumaczył czemu w jego głosie przed chwilą brzmiała niepewność, ale...zapewne ciekawskie dziewczę pokroju Raven od razu by do tego wróciło, jednak jej uwaga została zwrócona ku lampce nocnej, którą miała zaprezentować.
- Weee to jak się nie boisz ciemności to lampka nocna Ci niepotrzebna, Ayumu-kun! - zauważyła jak smutne małe dziecko - Ale zademonstruje skoro chcesz! Niczym jam światełko życia dla każdego zagubionego osobnika i...lampka przez najciemniejsze światy!
Mówiąc to wyciągnęła ręce do góry by po chwili nad nią pojawił się mały bożek w niewielkim kajaku, a przed nim kula światła - nieco większa od niego, ale też niespecjalnie duża dla innych. Następnie policjantka opuściła ręce, a bożek zaczął sobie pływać w powietrzu, wokół niej.
- Właściwie mogłabym zrobić to bez tamtych słów i pokazu, ale chyba pasowało, co? To jest Ra...No, mały Ra bo sam Ra jest potężnym bóstwem, a to tylko mały odłamek, ale bardzo przydatny! Jak światełko będzie potrzebne to już wiesz do kogo przyjść, Ayumu-kun! Hmmm...Ayumu-kun? Ayumu? Ayumu-sama? Ay? Ayayayay?
No właśnie...Jak powinna się do niego zwracać? Sen-kun dalej wydawało jej się fajne, a tutaj pojawiło się wiele możliwości związanych z prawdziwym imieniem i...które wybrać?! Z tego też powodu brzmiało to wszystko pytająco bo może truskawkowemu chłopcu może się któreś nie podobać? Wszak nie chciała go obrażać!
- Oooooo można kontrolować sen?! - szok - Da się tego nauczyć? Wiesz jak to się robi? Trzeba o tym poczytać? Ja tylko słyszałam, że jak się przed snem patrzy na zegarek to później się zasypia, ale...to chyba nie ma z tym nic wspólnego? A może ma? Zegarki kontrolują sny? - ależ była ciekawa! No i ciekawiło ją wszystko co było związane z blondynem, więc bacznie przyglądała się laleczce, którą wyciągnął, a ta...zaczęła się ruszać! - Waaaaaaaaaaaaaaaaa! To jest też superaśnie i niesamowite! A jaka piękna lalka! Założę się, że dziewczynki zawsze chciały się z Tobą bawić, Ayumu-kun! - cały czas patrzała na laleczkę, która bawiła się w piasku...wokół której zaczął teraz latać bożek ze swym światełkiem - Oh, naprawdę wszystko? To...dużo rzeczy i dużo lalek!
Jego magia wydawała jej się o wiele ciekawszą od niej, ale cóż...Jeszcze takiej magii nie widziała, więc co się dziwić? Poza tym...te lalki na wieczory kawalerskie były podejrzane! Z drugiej strony...Blondyn nie wydawał się kimś kto w taki dziwny sposób wykorzystuje swe moce, więc i niewinny umysł Raven nie miał żadnych wyobrażeń, a usta pytań - na szczęście.
Rudowłosa była jedną z tych osóbek, które wolały się cieszyć wszystkim i dawać radość, niż spowiadać się z problemów swej przeszłości lub teraźniejszości. Dlatego też, tak spokojnie opowiadała o swej rodzince przed chwilę - tylko po to by rozmówca nie czuł się nieswoje czy jakoś podobnie...Nie oczekiwała również współczucia.
- Dzięki.
Odpowiedziała jednak krótko na współczucie ze strony chłopaka. Nie chciała się nad tym roztkliwiać - to przeszłość, ona miała swą psycholog i do siebie doszła...powiedzmy...Ważniejsze były odpowiedzi dotyczące płaczu, na które wręcz czekała niczym dziecko na Mikołaja!
- Huuuh... - słowa Ayumu brzmiały zastanawiająco, więc i ona z początku sądziła, że jednak truskawkowy chłopiec będzie mówił to co inni - obwiniał ją, że nie mogła płakać, gdy coś złego się działo. Dlatego dećko zdziwił ją sprzeciw - Tak sądzisz? Heh...Nie jestem aż tak silna, więc to pewnie nie powód. Może teraz można by się spierać, ale jakby nie patrzeć w dzieciństwie nie potrafiłam płakać, a dzieci silne nie są, prawda? - zauważyła radośnie - Hm? Tak smutna, że łzy nie leciały? Nie słyszałam o tym jeszcze i...kiedyś uświadomiono mi, że to nie może być prawda - jej uśmiech zmienił się na jakiś dziwny...inny...ale dalej się uśmiechała! - Właśnie tak! To przeszłość, więc nie warto się martwić, a radość jest lepsza.
Potwierdziła jego słowa, sama zdając sobie sprawę z tego, że gdyby zdradziła, iż przyczyniła...czy jak to mówiła jej rodzica wprost - zabiła własną matkę to obawiała się, że już by Sennika nie zobaczyła. Kto normalny chciałby mieszkać z kimś takim? Tłumaczyłaby się pewnie znowu, że nie zrobiła tego specjalnie, nie chciała i...chciałaby płakać na pogrzebie, ale niestety nikt jej nigdy nie uwierzył. Co prawda ojciec nigdy się od niej nie odwrócił, ale i tak czuła się zawsze winna ilekroć wracała do domu.
- A, tam, nic się nie stało Ayumu-kun! - zabrzmiała już w pełni radośnie - Skoro ja bym chciała też wiedzieć trochę o Tobie to normalne, że też pytasz! Jestem pewna, że się razem poznamy jako współlokatorzy! - już się nie mogła tego doczekać! - Tak, będziemy mieć dużo czasu! Czasu jak atłasu...atlasu...szałasu? - no co? Nie każdy ma głowę do...do tego czegoś! - Zgoda! Możemy poszukać jakiejś cukierni nocnej jeśli już się doczekać nie możesz.
Dodała wesolutko bo pomimo swej miłości do serniczków to rzadko kiedy jadła je tak późno. Wiecie co to znaczyło? Nowe doświadczenia! Ciekawe czy można spać po serniku? Chyba nie działa jak kawa? Ale jak superasny to może uzależnić i spać się nie pójdzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 236
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Czw Sie 01 2013, 22:56

Oho, tym razem odpowiedzi dziewczyny dostarczyły chłopakowi jeszcze więcej materiału do przemyśleń niż wcześniej... I to nie tylko dlatego, że były one po prostu ciekawe i zabawne, do czego powoli się przyzwyczajał, ale też dlatego, że Rena pierwszy raz chyba zdawała się z nim w czymś nie zgadzać. Żeby było bardziej interesująco temat ten nie był czymś ot tak rzuconym, bez większej głębi, typu "czy lepsza jest ta ciastkarnia czy tamta", ale wydawał się być całkiem głęboki i pociągający. Czyżby ta wiecznie roześmiana, zabawna, ciągle chodząca z nieustępliwym uśmiechem na ustach dziewczyna, w rzeczywistości była również całkiem doświadczona w materii do wesołości kompletnie przeciwnej? Chłopak od razu chciał przeskoczyć do tej kwestii i zobaczyć czy długo będzie bronić swojego zdania na ten temat... Ale tego zrobić nie mógł. Nie chciał dać po sobie poznać, że akurat te kwestie interesują go najbardziej, nie mógł tego zrobić. Mimo tego, że był całkiem pewny iż kwestia wspólnego mieszkania jest już w dużej mierze załatwiona, przybita i zaklepana wolał nie ryzykować nawet trochę. Dlatego najpierw zajął się odpowiedziami na tematy łatwiejsze i weselsze. Do tych trudniejszych mógł wrócić za chwilę - najpierw trzeba było tę osóbkę nieco uspokoić i zabawić, w prostych słowach - zmiękczyć.

- Hmmm... Czy dziwne... Każdy człowiek jest inny, jedni mają tak, drudzy inaczej, ale w gruncie rzeczy istnieją pewne reakcje, stricte na poziomie fizycznym, na niektóre czynniki, które jestem w stanie zakwalifikować jako sprzyjające dobrym snom, czy może raczej sugerujące iż dana osoba jest w stanie się im łatwiej przeciwstawić. No i są też reakcje odwrotne, ale twoje pasują raczej do pierwszej kategorii... - blablabla i jeszcze bla. Ale trzeba przyznać, że dobrą sobie przykrywkę wymyślił bo o snach mało ludzi wiedziało coś więcej czy też w jakikolwiek sposób się znało, dlatego mógł ściemniać jak mu się podobało. No i wiedział też o snach z kilku różnych źródeł pisemnych, na które miał okazję się natknąć. Nic ważnego czy specjalnie naukowego, ale stanowiło dobrą bazę pod zmyślanie. - Może przejść samo, nie wykluczam. Sny czasami znikają same z głów ludzi, gdy na przykład ci nieświadomie likwidują ich źródło w na jawie... - pewność siebie zagościła w jego gestach, gdy raz i drugi przytaknął swoim własnym słowom głową, a następnie uśmiechnął się do Reny, tak jakby nieco przepraszająco i podrapał się po tyle głowy nieco niezręcznie. - Z tą godziną, widzisz, to akurat takie przyzwyczajenie. To taka moja szczęśliwa pora, zawsze rytuały mi wtedy dobrze się wiodą. Nie żebym był aż tak bardzo doświadczony, ale jednak... Siła przyzwyczajenia. Sam rytuał natomiast... Cóż, na wstępie muszę powiedzieć, że nie jest tak iż będzie stuprocentowo skuteczny... - tym razem już przestał się uśmiechać, wyraźnie smutniejąc gdy zaznaczył iż nawet on nie był w stanie zagwarantować swojej przyszłej współlokatorce powodzenia ich wspólnych starań - Ale nie masz się czego bać, na pewno nic złego ci się nie stanie, to mogę obiecać! - na ile tylko mógł chciał przekonać Renę, że tak na pewno będzie.

Ładne imię? Hah, on nigdy nad tym nie myślał. Jedyna rzecz, która przychodziła mu do głowy, gdy słyszał własne miano, to słowo "nieszczęście". Nieszczęśliwa była rodzina, która wydała na świat chłopaka pod tym imieniem, nieszczęśliwa była dziewczyna, która kiedyś chciała być jego przyjaciółką, nieszczęśliwy w końcu był sam chłopak, którego życie trudno było przecież nazwać łańcuchem samych dobrych zdarzeń. Dziewczynie się podobało? Cóż, chłopak nie mógł niestety podzielić jej entuzjazmu. Imię jak imię, słyszał różnych imion tyle, że sam już nie potrafił określić czegoś takiego jak to czy imię jest ładne, czy też nie. To i tak były zaledwie tylko etykietki dla ludzi.
- Oj przestań, imię jak imię... - machnął ręką chłopak, odwracając wzrok od dziewczyny na chwilę i ukrywając swój uśmiech. Tak, nawet gdy chciał zagrać coś takiego wciąż szedł do końca z swoją grą aktorską i nie pozwalał sobie na przerwy - Rena to dużo ładniejsze imię, no i krótsze czyli fajniejsze! - jaka logika miała tkwić za tym stwierdzeniem? Właściwie żadna. Mógł pozwolić sobie na komplement od czasu do czasu, a jeśli zapytałaby dlaczego niby fajniejsze mógł zawsze powiedzieć, że brzmi melodyjniej, łatwiej się wypowiada, zapada w pamięć albo jakikolwiek inny wydumany powód. Miał tego pod ręką sporą. A poza tym Rena naprawdę nie brzmiało źle.

Tym razem była jednak jego kolej na podziwianie zaklęć dziewczyny i nie krył swojego podziwu, gdy dziewczyna wyczarowała swojego Ra. Ayumu przyglądał się jak bożek poruszał się wokół jego laleczki i nie mógł zaprzestać myśleć o tym, że i jemu taka laleczka by się przydała. Może powinien popracować nad swoimi laleczkami i wyposażyć je autonomiczne źródło światła? Och, to był całkiem dobry pomysł. Oczywiście światło można by wyłączać i włączać kiedy by się chciało... A gdyby tak jeszcze zamontować bardzo silny reflektor? Można by kogoś w ten sposób oślepić, choćby podczas walki... Niegłupie, niegłupie. Chłopak nie mógł powstrzymać się przed mały "ooo", które opuściło jego wargi, gdy bożek tak sobie świecił w powietrzu. Jego laleczka i jej bożek, huh... Ciekawe czy Rena nazwałaby to profanacją, gdyby stworzył lalkę na wzór jej bożka? - Właśnie miałem pytać, czy ta inkantacja jest konieczna... - zaśmiał się ciepło chłopak - Ale przyznaję, zrobiło wrażenie... No i przecież to Ra, prawda?! Całkiem niesamowite! I nie mów, że nie potrzebuję! Robi się coraz ciemniej, a źródło światła zawsze jest czymś mile widziany, więc głowa do góry, oj! - lekko upomniał dziewczynę, lecz raczej tak przyjaźnie, sympatycznie. A zaraz po tym przyszła chwila zdziwienia. Najwyraźniej ujawnienie imienia było jednym, ale nawet mimo podania jej konkretnej szufladki, w której mogła go zakwalifikować ona wciąż miała problemy z odpowiednim zwracaniem się do niego. - Mów jak chcesz, jak ci się tylko podoba, możesz nawet kolejny pseudonim mi wymyślić jeśli chcesz... - rzucił chłopak nieco niesfornie, tak jakby zachęcał ją do pokazania swoich umiejętności w wymyślaniu mian. Tak de facto jednak, gdy usłyszał "Ayumu-sama" z ust Reny coś w nim drgnęło. Och, pasowałoby mu to, jakże by mu to odpowiadało. Taki pokaz uniżoności wobec jego osoby, coś co zawsze sprawiało mu delikatną, niewielką, ale jednak (!), radość. W gruncie rzeczy, być może kiedyś Renia będzie się do niego zwracać w ten sposób, z całą świadomością jaka szła za honoryfikatorem "sama", ale póki co mogła mówić do niego jak chciała. Byli przecież przyjaciółmi, prawda?

I znowu wracamy do tematu snów. Akurat w kwestii tych kontrolowanych wiedzę chłopak miał niemałą, aczkolwiek tylko do wiedzy się ograniczał. Sam nigdy nie potrafił kontrolować swoich snów, mimo że teorię stojącą za nimi dobrze znał i rozumiał, jemu jakoś nigdy nie udało się uzyskać satysfakcjonujących wyników. Nawet raz nie udało mu się wpłynąć konkretnie na to co się mu śniło, nawet raz nie potrafił nic zrobić z własnym marzeniami sennymi, niestety. Ale jak jednak się rzekło - teorię znał. - Oczywiście, że się da! I to dość zabawne, że mówisz o zegarkach a propos snów, bo w snach na ogół nie da się odczytać nigdy godziny, jak będziesz miała okazję kiedyś śnić to przekonaj się sama. Ale tak, trzeba trochę o tym poczytać i się pomęczyć. Na przykład zacząć prowadzić dziennik i zapisywać wszystkie swoje sny, nawet jeśli pamięta się tylko strzępki tego co się śniło. Ale to tylko pierwszy krok, jest ich o wiele więcej... - nie chciał jednak zamęczać dziewczyny tymi pseudoteoriami. Koniec końców jemu nie udało się nigdy kontrolować własnego snu, więc kto wie czy naprawdę to działało. No i były też inne tematy.

Hahahahahaha! Dziewczynki chciały się z nim bawić?! Och, była jedna taka dziewczynka, która faktycznie chciała się z nim bawić, która nie miała nic przeciwko jego pasji dotyczącej tych małych i większych pacynek. Koniec końców bawiła się nie tyle z nim, co nim, a zabawa do najweselszych nie należała. Choć może ona myślała inaczej? Choć z drugiej strony czy będąc martwym cieszyła się czymkolwiek? Czy tuż przed śmiercią, którą jej zafundował była z siebie zadowolona? ...zero odpowiedzi. - Ahaha... - zaśmiał się nieśmiało chłopak, tak jakby to co Rena mówiła żenowało go i wpędzało w jakąś nieśmiałość, nie odpowiedział jednak na jej pytanie - Owszem, lalek całkiem sporo, a zawsze pracuję nad nowymi... Swoją drogą, Ty akurat też nie powinnaś narzekać, mitów przecież na świecie co niemiara i wciąż powstają nowe, prawda? - dość słusznie zauważył chłopak. Jego lalki miały wciąż powstać i jego "wesoła gromadka" czy "królestwo" na pewno miało się w przyszłości powiększyć, ale mitów już teraz było sporo. Pewnie to właśnie dziewczyna miała więcej możliwości działania niż on. - Jeśli chcesz... to możesz zatrzymać tę lalkę. Jako nagrodę za próby... no i na wypadek, gdyby rytuał... wiadomo... - dodał nieco nieśmiało chłopak, a następnie skinął głową w kierunku wyjścia z plaży i powoli, spacerkiem, ruszył w tamtym kierunku, czekając jednak na dziewczynę, gdyby ta nie ruszała się z miejsca. Skoro mieli iść na ten sernik pewnie musieli powoli zacząć się śpieszyć, no nie?

Faktycznie, wydawała się nieco inna gdy rozmawiali o tych poważniejszych tematach. Jak wspomniano wcześniej, chłopak z chęcią zwyczajnie wkopałby się w jej umysł i pamięć, poznał wszelkie, nawet najboleśniejsze wspomnienia, ale póki co zadowolił się tym, że Rena wcale nie była prostą osobą, typem wariatki, która była po prostu szalona i tyle. Wyglądało na to, że miała w sobie coś więcej, a chłopak miał słabość na tym punkcie. Jego przyszłe królestwo potrzebowało osób, nie do końca zwykłych, nie do końca pasujących do obecnej rzeczywistości. Być może... Rena była jedną z nich? - Jak mówiłem, to tylko moje przemyślenia. Ale jeśli mogę coś powiedzieć - siła to też umiejętność powiedzenia, że nie jest się silnym, przyznania się do swoich słabości. Brzmisz jak osoba silna Re...niu... - zdrobnił jej imię, choć z lekkimi oporami, nie wiedząc, czy może nie przekracza jakiejś bariery, której nie powinien. Zazwyczaj tak nie ryzykował, ale cóż, czasami warto było spróbować. - Każdy człowiek jest inny... O, powtarzam się, wybacz. Mam na myśli po prostu, że jeśli ty czułaś smutek z danego powodu, to nie jest ważne czy potrafiłaś to okazać czy nie, a ważne jest to, co odczuwało twoje serce. Można wylać wiaderka łez bez wartości, można uronić jedną, ciężką łzę, a można nie płakać. To nie jest ważne. A nawet jeśli nie czułaś smutku... Każdy reaguje inaczej... - on w gruncie rzeczy też nie płakał. Ostatni raz... ostatni raz... hehehe. Naprawdę powinien przestać o tym myśleć. Teraz tylko śmiech błąkałby się po jego licach, a nie łzy.

Tak czy siak, lepiej znów było odstąpić od tego tematu. Lalka Ayumu zaczęła machać do dziewczyny i podskakiwać, tak by dać jej znać, że właśnie tu jest, że chce jej uwagi, że chce by ta zwróciła na nią uwagę. W taki sposób mógł odwrócić uwagę od tematu i przejść do kolejnego... - No właśnie, na pewno zdążymy się jeszcze dobrze poznać! Czasu jak szałasu, dokładnie! - zaśmiał się głupio Kanzaki, nie do końca wiedząc jak inaczej zareagować na jej frazeologię - To teraz do sklepu z ciastami! - przystał na pomysł dziewczyny Ayumu, kierując się powoli w kierunku wyjścia z plaży.

[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Leticia Angelica Melania Catherina de Villanueva
Wiek : 20
Wzrost/waga : 50kg/160cm
Rodzaj magii : Kapłanki Natury
Gildia : GH
Staż w gildii : Cztery lata
Liczba postów : 255
Dołączył/a : 09/10/2012
Skąd : Wypizdajów, który nazywa się Gnieznem ~

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Wto Paź 01 2013, 20:22

I tak i ona po ciężkiej misji wróciła do swojego, " normalnego" życia. Właściwie, nie miała nic do roboty. Plaża, jak plaża!~ Zawsze się można w jakikolwiek sposób rozerwać. Czy to spacerkiem po piasku, czy zupełnie czymś innym. Choćby i grą w siatkówkę!~  Chociaż o tej porze roku coraz mniej ludzi tłoczy się w takim miejscu jak to. Nawet blondyneczka się temu nie dziwi. Też mogłaby popijać herbatkę, gdyby nie fakt, że każdy z jej komisariatu jest w obecnej chwili na misji. Ubrana dzisiaj tak. W sumie nie dziw. Musiała się odprężyć po tym jak ktoś ją zabił. Westchnęła cicho i powolutku zaczęła jeść ciastko. Jakoś nawet ciastko czekoladowe nie przyniosło Ayanosi ukojenia w żaden sposób. Jedno głupie życzenie, a dosyć dużo zmieniło. Do tego większość ludzi pozabijała się na wyspie z zemsty. Pierwszy raz dziewczynka nie wiedziała, czy jej przekonania na temat zemsty nie ulegną zmianie. To w końcu takowa była dobra, czy wręcz odwrotnie? Czy można było przez nią wyrazić swoje emocje, które wcześniej były tłumione? Mała dziewczynka z takimi rozkminami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3987-konto-leticii http://ftpm.forumpolish.com/t3826-leticia-villanueva http://ftpm.forumpolish.com/t4104-letty

Mag klasy 0



Imię i nazwisko : Sethor Fiberos
Wiek : 18, fizycznie 23
Wzrost/waga : 190cm/68 kg
Rodzaj magii : Magia Lodowego Tworzenia
Gildia : Lamia Scale
Liczba postów : 289
Dołączył/a : 17/11/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Wto Paź 01 2013, 20:46

Plac zabaw był wystarczająco traumatycznym doświadczeniem na dziś. Skacząc jak mała, psychicznie chora dziewczynka z jedną krótszą nogą, Seth przywędrował na plażę. Po drodze zahaczył o przebieralnię, by wyglądać w miarę klimatycznie- w końcu teraz udać się miał na nad...zbiornikowe(?) skupisko złociście połyskującego piasku- największego wroga mokrych japonek, czy też sandałów, a nawet, w skrajnych przypadkach, gdy w piasek można się stopą zagłębić, skarpet. Lamijczyk wzdrygnął się. Na szczęście chodził boso, jak pewien znany podróżnik. Co jednak oprócz braku butów miał na sobie Sethor Fiberos, mag Lodowego Tworzenia? Otóż wyglądał w skrócie tak. Zatrzymał się przy pewnej drobnej, blondwłosej dziewczynce, jedzącej ciasto na plaży. Stanął tuż obok niej i schylił się wpół, obserwując jej twarz do góry nogami.
-Witaj nieziemska dziewczynko, przybywam w pokoju. Mój identyfikator brzmi Sethor Fiberos. Miło mi poznać- oznajmił, mag, szczerząc się i machając prawą ręką na wysokości swojej piersi.
-Nie boisz się, że jakiś prawie dwumetrowy chudzielec kopnie w piasek tak, by naleciał Ci do ciasta?- spytał ze zdziwioną miną, siadając w rozkroku na linii wiatr-ciastko przed dziewczynką. Wydawała mu się trochę jak laleczka, albo trochę większych rozmiarów przytulanka, jednak nie zamierzał jej póki co dotykać. W jej oczkach widział nutkę agresji. Choć to może tylko przywidzenie~
-Nie, nie powiem jej, że jest płaska jak deska surfingowa. Sam jej to powiedz.- szepnął do niewidzialnego ktosia za sobą jak najciszej, by jak najmniej słów usłyszała blondynka. Zresztą, wiał wiatr, jak zawsze na plaży, morze szumiało~ Żyć nie umierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t364-lokata-sethora http://ftpm.forumpolish.com/t356-sethor-fiberos http://ftpm.forumpolish.com/t678-sethor-i-jego-pierdolki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Leticia Angelica Melania Catherina de Villanueva
Wiek : 20
Wzrost/waga : 50kg/160cm
Rodzaj magii : Kapłanki Natury
Gildia : GH
Staż w gildii : Cztery lata
Liczba postów : 255
Dołączył/a : 09/10/2012
Skąd : Wypizdajów, który nazywa się Gnieznem ~

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Wto Paź 01 2013, 21:22

Myślała dalej. Lokaj zabił z zemsty członków rodziny. Czy to naprawdę było, aż tak silne uczucie, że musiał ich zamordować? Blondynka doskonale rozumie swoją historie. Dobrze wie, jak to się działo, ale nie potrafi zrozumieć tego w jaki sposób właściwie ludzi pobudzały tak silne emocje by pozbawić kogoś życia. Dalej, nie rozumiała, dlaczego to ona malutka dziewczynka zginęła. Zginęła dla zwykłego kaprysu człowieka.
Nagle ktoś przerwał jej rozmyślania. Uniosła głowę.. Wysoko, wysoko, wysoko... Aż do nieba. Zobaczyła wielkoluda, człowieka, który był wysoki. Przekrzywiła główkę, kilka razy zamrugała oczkami.
- Czego chcesz? - rzuciła niedbale, szukając czegoś w swojej torbie. Od razu poszukała jakąś grubą książkę oraz poszukała też swoje duże okularki, które zaraz wylądowały na jej nosku. Książkę otworzyła mniej więcej w środku. Pierwszy raz ktoś tak dziwny do niej przemówił. To co mówił wleciało do jednego ucha, a drugim wyleciało. Nie trzeba było się temu dziwić. Blondynka wiedziała, że tak normalny człowiek nie zaczyna rozmowy. Ba!~ Nawet nienormalny za zwyczaj pyta się o imię, wiek, czy jak tam, albo czy może w czymkolwiek pomóc. Chyba, że to byłby podryw. Wtedy podejście do całej sprawy jest zupełnie, zupełnie inne.
- Co powiedziałeś psie? - wykrzyknęła na całe gardziełko mała dziewczynka, wstając z ławki. Pierwszy raz ktoś tak do niej powiedział. I lepiej, żeby już nikt tak do niej nie mówił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3987-konto-leticii http://ftpm.forumpolish.com/t3826-leticia-villanueva http://ftpm.forumpolish.com/t4104-letty

Mag klasy 0



Imię i nazwisko : Sethor Fiberos
Wiek : 18, fizycznie 23
Wzrost/waga : 190cm/68 kg
Rodzaj magii : Magia Lodowego Tworzenia
Gildia : Lamia Scale
Liczba postów : 289
Dołączył/a : 17/11/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Wto Paź 01 2013, 21:39

Seth stanął jak wryty i wyprostował się maksymalnie, a jego oczy się powiększyły.
-Emm... przepraszam, nie chciałem Cię urazić... no właśnie, czy mogłabyś mi zdradzić swe imię?- spytał lekko ściszonym głosem.
-Czasami miewam jakieś dziwne... przesłyszenia, jeśli nie mówię w Twoim kierunku, nie zwracaj na moje słowa uwagi-
podrapał się po głowie, wpatrując się w piasek, gdy słowa jak pociski z karabinu maszynowego wypływały z jego ust. W sumie nie spodziewał się takiej reakcji, ale zaraz! To on miał przewagę wzrostową i w ogóle ciała. Nie mógł dać się dziewczynce stłamsić.
-Mam na imię Sethor, nie Pies. W sumie... jeszcze nie słyszałem, by ktokolwiek miał tak na imię- odpowiedział, uśmiechając się dość miło. Tak miło, jak tylko potrafił zamaskować zaskoczenie, wymalowane na jego twarzy.
-A tak w ogóle, co tu robisz? Bo ja zwiedzam Fiore i szukam osób, które mnie zainteresują na tyle, że samemu nawiążę z nimi dialog, lub czekam, aż ktoś rozpocznie konwersację ze mną. Ty, blondyneczko, jesteś w tej pierwszej grupie- odrzekł, obserwując ją z bananem na twarzy (metaforycznym). Usiadł w siadzie skrzyżnym na piasku przed jej ławką. Wzrokiem przebadał jej ciałko, od stópek, aż po niebieskie oczka i sam czubek główki. Wyglądała na bardzo młodą osobę, więc mag póki co traktował ją jako towarzyszkę rozmowy na jakieś fajne, barwne jednorożcowe tematy. Zaśmiał się na głos. W umyśle wyobraził sobie linijkę 30-centymetrową. Dziewczyna była niższa od niego o dobre półtora takich linijek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t364-lokata-sethora http://ftpm.forumpolish.com/t356-sethor-fiberos http://ftpm.forumpolish.com/t678-sethor-i-jego-pierdolki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Leticia Angelica Melania Catherina de Villanueva
Wiek : 20
Wzrost/waga : 50kg/160cm
Rodzaj magii : Kapłanki Natury
Gildia : GH
Staż w gildii : Cztery lata
Liczba postów : 255
Dołączył/a : 09/10/2012
Skąd : Wypizdajów, który nazywa się Gnieznem ~

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Sro Paź 02 2013, 12:03

- Tss, taki duży, a boli się takiej małej dziewczynki jak ja. Nie chciałeś, ale zrobiłeś to psie.. Nazywam się Ayano -powiedziała zadziornym głosem i po prostu usiadła z powrotem na ławkę, a swój nosek zanurzyła  w lekturze. Usłyszała coś jeszcze o przesłyszeniach? Tak się jej zdawało. Lekko zadrżała. znalazła się przy osobie, która nie była zdrowa psychicznie. Jakoś specjalnie jej to nie zadowalało. Dziewczynę nie obchodziło to jaki jest wysoki, jaką ma masę ciała, jeżeli ja obraził. A przecież to obraza funkcjonariusza!~ Zresztą, dopóki chłopak jakoś bardziej tego nie podkreślał, że jest deską nie miała zamiaru tak na niego wrzeszczeć. Przecież z reguły Ayanoś jest bardzo kochaną osobą. Stara się być bardzo wyrozumiałą osobą, nawet jeżeli ktoś ją obrazi. Jednak jeżeli ktoś chcę uderzyć ją w jej słaby punkt to mocno tego popamięta. Nawet jeżeli jest od niej dużo, dużo, dużo wyższy!~
- Dla mnie już pozostaniesz psem.. Nie trzeba było nazywać mnie płaską. W ogóle, kto normalny potrafi o takim czymś powiedzieć dziewczynie, co? Wiesz, jak ona się czuję? A może dostane przez ciebie kompleksów? Oj, przepraszam - zakaszlnęła - Zapomniałam, że mówiłam o osobie normalnej.
Założyła nóżkę na nóżkę i rozejrzała się po calutkiej plaży po czym na jej łapce pojawiło się ciastko śmietankowe, które równie szybciutko zniknęło, jak się pojawiło.
- J-ja? Mów do mnie per pani to po pierwsze i jestem tutaj przemyśleć wszystko to, co się działo na mojej misji. Chcę o tym jak najszybciej zapomnieć.. Zresztą, nieważne nie będę mówiła o moich przygodach komuś takiemu jak ty.. W ogóle ile ty masz lat? Może z ciebie jakiś pedofil, że do mnie przyszedłeś?- lekko dziewczyna się zarumieniła, a jej wzrok skupiony był na twarzy staruszka.  Może jeszcze by ją zaatakował ten pedofil. W końcu psychol z niego. Nigdy nie wiadomo, co mogłoby się z takim zdarzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3987-konto-leticii http://ftpm.forumpolish.com/t3826-leticia-villanueva http://ftpm.forumpolish.com/t4104-letty

Mag klasy 0



Imię i nazwisko : Sethor Fiberos
Wiek : 18, fizycznie 23
Wzrost/waga : 190cm/68 kg
Rodzaj magii : Magia Lodowego Tworzenia
Gildia : Lamia Scale
Liczba postów : 289
Dołączył/a : 17/11/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Sro Paź 02 2013, 16:38

-Ja miałbym się bać takiej słodziutkiej, małej dziewczynki jak Ty? Już prędzej tego sstrasznego potwora, który próbuje Ci odgryźć głowę- zatrząsł się ze strachu, wciąż siedząc przed ławeczką. Po chwili jednak uśmiechnął się. Może i miał przesłyszenia i przywidzenia, ale tym razem serio serio żartował.
-I może jeszcze mam zacząć szczekać?- zadrwił i zaśmiał się na głos. Jeszcze nigdy nie widział tak zabawnej małej kobiety, jak Ayano.
-Zresztą, mów sobie jak chcesz, tylko nie oczekuj reakcji- dopowiedział, opierając się łokciami o plażę. Piasek był prawie miękki i nawet wygodny, choć mag lodu wolał leżeć na puszystym śnieżku. Piasek przyklejał się do ciała i jednak nie był jednolitą masą, a był złożony z ziarenek.
-Mam mówić do Ciebie per pani? Serio?- Sethor chwycił się pod boki i zaczął się histerycznie śmiać i turlać po piachu. Naleciało mu go już pełno w różne zakamarki, jednak teraz to nie było ważne. Ta słodziutka dziewczynka kazała jemu, magowi, mówić do siebie "pani Ayano"... Dobre sobie, Seth już wiedział, że śmiechu go czeka tu co nie miara, więc postanowił zostać na dłużej.
-No cóż, nie będę Cię zmuszał do zwierzeń- odpowiedział na słowa Ayaś.
-Mam latek...- zaczął liczyć na palcach. Zakończył na przedostatnim palcu u prawej stopy.
-Osiemnaście!- uniósł pięści do góry w geście zwycięstwa. Nauczył się liczyć niedawno i teraz chciał zaszpanować przed dziewczyną swoimi umiejętnościami. Po chwili jednak spochmurniał.
Wstał i podszedł do Ayano, piorunując ją wzrokiem. Przykucnął przed nią, łypnął spode łba.
-A cio to znaczy być pedofileem?~- spytał, imitując głos małego dziecka i zakładając maskę totalnej niewiedzy i chęci poznawczych na twarz. Jak jest taka mądra to niech się teraz tłumaczy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t364-lokata-sethora http://ftpm.forumpolish.com/t356-sethor-fiberos http://ftpm.forumpolish.com/t678-sethor-i-jego-pierdolki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Leticia Angelica Melania Catherina de Villanueva
Wiek : 20
Wzrost/waga : 50kg/160cm
Rodzaj magii : Kapłanki Natury
Gildia : GH
Staż w gildii : Cztery lata
Liczba postów : 255
Dołączył/a : 09/10/2012
Skąd : Wypizdajów, który nazywa się Gnieznem ~

PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   Sro Paź 02 2013, 17:43

- HA, HA, HA ALEŻ MI TO ŚMIESZNE NAPRAWDĘ. NIE WIERZĘ W TAKIE BAJKI, PSIE~- powiedziała lekko zdenerwowanym głosem. Pierwszy raz rozmawiała z takim arogantem. Nie rozumiała czemu chłopak, co chwilę się z niej śmiał. Pierwszy raz miała ochotę od dawna kogoś uderzyć. Tym ktosiem był Sethor!~ Pierwszy raz poczuła, że ktoś zaczął ją irytować praktycznie się śmiejąc.
- Przecież Ci nie każe szczekać. - bynajmniej jeszcze mu nie każe. Wielkolud, naprawdę dla dziewczynki istnym idiotom. Takim jak żaden inny na tym świecie, bo nie widziała jeszcze nigdy aż takiej dużej głupoty.
- Ale na pieska będzie chyba reagował, prawda? - uniosła kąciki ust do góry, a po dłuższej chwili zaczęła się śmiać.  Co prawda chłopak irytował ja, ale raczej w tym dobrym sensie, aczkolwiek rzucić mu się z tego powodu w ramiona raczej nie miała zamiaru. Dalej był tylko denerwującym psem.
Dziewczyna uniosła brewka. Zagryzła leciutko swoją malutką wargę śnieżnobiałymi ząbkami. Kiedy tak chłopak zaczął się turlać po ziemi ze śmiechu dziewczynka podniosła się z siedzenia i gdy się tak turlał uderzyła go w to, co dla każdego normalnego chłopaka jest najcenniejsze.
- Phi, należało Ci się... I tak bym ci nie kazała.. Chociaż dla kogoś z policji, choć gram szacunku się należy psie - powiedziała z szczycącą twarzą. Wydawało się, że Ayanoś stara się pokazać wyższość nad chłopakiem, ale podeszła do chłopaka z lekkim uśmiechem na twarzy i usiadła w miejscu, którym prawdopodobnie powinien się zwijać.
- Przepraszam ja nie chciałam, ale należało Ci się.. Nieładnie się śmiać z niewiasty.. Zwłaszcza, jeżeli przed chwilą ją obrażałeś i mało mnie to obchodzi jeżeli widziałeś przez to moje majtki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3987-konto-leticii http://ftpm.forumpolish.com/t3826-leticia-villanueva http://ftpm.forumpolish.com/t4104-letty
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Plaża w Hosence   

Powrót do góry Go down
 
Plaża w Hosence
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Wschodnie wybrzeże
 :: Hosenka
-




Wymiana!
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallowswww.zmiennoksztaltni.wxv.plRainbow RPGEclipseRe:Startover-undertaleBleach OtherWorld
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.