facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
The problem with power is that people pay attention to it, and it's very easy to get beside yourself and use it in the wrong way.
FAIRY TAIL PATH MAGICIAN
Liliett




 

Share | 
 

 Liliett

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Liliett Ashikko
Wiek : 25 lat
Wzrost/waga : 176 cm wzrostu i 60 kilogramów
Rodzaj magii : Just summoner
Gildia : Sama jest
Staż w gildii : ~
Liczba postów : 51
Dołączył/a : 02/11/2017

PisanieTemat: Liliett   Czw Lis 02 2017, 20:25



Liliett Ashikko ♀
Lil lub Grabarz
60 kg/176 cm
25 lat
Samotniczka
Klasa 0

Cóż, dziewczyna jak to dziewczyna... dość wysoka o porcelanowej cerze. Może na początku omówimy jej twarzyczkę. Delikatna skóra, bez żadnych znaków szczególnych. Drobny, prosty nosek, lekko oprószony brzoskwiniowym kolorkiem. Duże oczy, bujnie otoczone gęstymi, długimi czarnymi rzęsami. Oczy dziewczyny są w odcieni czerwieni, dokładniej karmazynu. Drobne brwi, które wdzięcznie się wyginają razem z ekspresją dziewuszki. Usta Lil są idealnie wymierzone do jej buzi, nie są za duże, nie są za małe. Ich naturalny kolor to brzoskwinia. Duże czoło dziewczyny skryte pod długą, nierówno ściętą grzywką, która lekko opada na prawe oko. Oblicze Liliett dumnie unosi się na delikatnej, lecz dość długiej szyi. Kobietka posiada imponującej długości włosy, sięgające do bioder, o kolorze... zależnym od światła. Jeśli pokój jest dobrze oświetlony, mają one odcień bardzo jasnego blondu, zaś przy świetle naturalnym, wyglądają jak już wcześniej wspominany kolor, brzoskwiniowy. Jeśli ma ochotę, upina je w jakieś ciekawe fryzury, albo robi warkoczyki, ale to rzadko. Zgrabne ramiona, lekko wystające obojczyki... długie, chude, ale mocne ręce. Dłonie dziewczyny, bardzo kobiece, delikatne, długie palce, które posiadają zadbane paznokcie. Lil nie należy do iście biuściastych panien, nie ugina się pod naporem piersi, mieszczą się one w małej miseczce C. Długie, zgrabne nogi. Na prawej nodze, po wewnętrznej części łydki ma średniej wielkości bliznę, którą skrzętnie zasłania, czy to przy pomocy zakolanówek, czy wysokich butów.

Zacznijmy od tego, że za bardzo z nią nie pogadasz. Straszny milczek, do tego introwertyczka. Wszystko kalkuluje w głowie, na chłodno. Nie lubi przebywać w wielkich ludzkich skupiskach, czuje się wtedy bardzo nieswojo, jedyne co toleruje to siebie i swoich małych podopiecznych, lubi usiąść w kącie i mruczeć do siebie, bądź przyzwanego Ognika lub swojej wiernej towarzyszki, którą nazwała Monicc. Mimo, że może się wydawać wielkim smutasem a to dlatego, że prawie cały czas chodzi z obojętną twarzą, prawie w ogóle nie można zauważyć u niej uśmiechy. Rzadko kiedy nawiązuje z kimś jakieś większe znajomości, ale jak już, to i tak osoba będzie traktowana jak powietrze i Lil będzie wolała robić wszystko sama, taka samosia. Jednak gdy, dojdzie do jakiegoś słownego kontaktu, dziewczyna będzie starać się wszystko skrócić, by zaraz zakończyć te męki zwane mową. Nigdy się nie widziała, jako kochającą dziewczynę, sądzę, że raczej z trudnością przyszło by jej, do odczuwania jakiś bardziej skomplikowanych emocji. Trudno jej o wyrażenie swojej opinii, czy zdania. Będzie oscylować za większością. Raczej pracowita, a przynajmniej nie lubi siedzieć bezczynnie, prawie zawsze coś robi, a to czyta, albo idzie na spacer. Dużo rzeczy bierze do siebie, jeśli usłyszy od kogoś jakąś docinkę, większość osób by to zignorowało, zaś Liliett będzie się starać robić wszystko, by nie można było jej już tego zarzucić. Można ją traktować jako popychadło, zrób to, przynieś tamto, nie stawia sprzeciwów, ale jeśli ktoś naciśnie odpowiednie przyciski, bądź zabierze coś bardzo bliskiego jej sercu (choćby zabranie z rąk), obudzi się w niej jej drugie oblicze. Wybuchowa i mordercza, dosłownie. Nie zwraca wtedy uwagi na ówczesne kontakty między ludźmi, nie będzie miała oporów do niczego. Prócz tego pamiętliwa, więc nawet gdy na początku nie dopnie zemsty, spełni się. Kipi agresją do wszystkich, trudno ją wtedy opanować... najlepiej opanować ją wtedy uderzeniem w głowę, by straciła przytomność. Dobywa sarmackiej siły i próby uspokojenia ją słowami jest jak rzucanie grochem o ścianę i prędzej wydłubie komuś oczy. Nie myśli wtedy nad tym co robi, wszystko pod wpływem emocji. Lil dawno temu zasmakowała w nietypowej potrawie... ma tendencje kanibalistyczne. Czasem myśli o swoich "ofiarach" jak o daniu, więc jeśli wypowie się o kimś, jak o smakowitym kąsku, trzeba będzie to brać bardziej dosłownie. Prócz tego, unika alkoholu, ma za słabą głowę i już po trzech kieliszkach szumi jej w uszach, chociaż wtedy robi się dosyć rozmowna. Lubi od czasu do czasu zjeść jakieś słodkości, których jest fanką. Różne ciasta czy czekoladki, prawie nigdy nie odmawia, chociaż podniesienia smakowe przeżywa w sobie.

- Dziwaczka! - kopnął ostatni raz dziesięciolatkę i odszedł ze swoją grupką, zostawiając skuloną Liliett na środku chodnika. Dziewczynka leżała jeszcze przez chwilę. Powoli się podniosła, wtem z jej nosa zaczęła broczyć krew - Zabrali mi tornister... - powiedziała cicho. Krew skapywała z jej twarzy. Podniosła się i widząc małą kałużę z krwi spostrzegła, że odniosła trochę większe straty, niż kilka książek i zeszytów. Spojrzała spokojnie na ulicę, którą poszli jej oprawcy i odwróciła się w przeciwną stronę, trzymając dłonie przy krwawiącym nosie i poszła przed siebie.
- Wróciłam - powiedziała cicho i weszła do domu, uważając, żeby nie zabrudzić dywanu - Witaj skarbie, jak ci minął dzień w szkole? - usłyszała radosny głos swojej matki z kuchni. Liliett weszła do kuchni, gdzie jej mama przygotowywała obiad - Dobrze - powiedziała i podeszła do niej. Chcąc ją przytulić, odciągnęła zakrwawione ręce od równie zakrwawionej twarzy i przygotowała się na objęcie swojej rodzicielki. Gdy ta odwróciła się, by odwzajemnić gest, zauważyła umorusaną od czerwonej posoki córkę - Liliett! Dziecko, co ci się stało?! - szybko chwyciła dziewczynkę pod pachy i posadziła ją na krześle - Znowu cię pobili? Nie możesz pozwalać tak sobą pomiatać dziecko... Kiedyś zrobią ci jakąś poważną krzywdę i co wtedy? - powiedziała i odchyliła głowę córki. Szybko położyła zimny, mokry ręcznik na czole dziecka i przyłożyła papierowy ręcznik przy jej nosie - Trzymaj. Idę po ręcznik, żeby cię trochę wytrzeć - mruknęła kobieta, przekazując kawałek papieru dziecku. Liliett wpatrywała się tępo w sufit kuchni, trzymając ręczniczek przy nosie - Pójdę do nauczyciela i powiem co się stało. Tak nie może być, że wracasz cała zakrwawiona do domu! Pokaż nos... chyba cały. Weź ten ręczniczek - zaczęła wycierać wilgotnym ręcznikiem twarz swojego dziecka - Idź się przebrać i zaraz przynieś mi te ubrania do łazienki, trzeba będzie je wyprać - powiedziała, ściągając ręcznik z czoła Liliett. Dziewczynka usłużnie wstała i poszła do swojego pokoju, żeby się przebrać. Odniosła swoje rzeczy do kosza na ubrania. Szybko pobiegała do kuchni - Mamo... możesz nie iść ze mną do szkoły...? Nie chcę mieć... - zaczęła - W żadnym wypadku! Pójdę i dopilnuję, żeby nic więcej takiego się nie przydarzyło! - szybko przerwała jej kobieta, mówiąc donośnym głosem. Lill spuściła głowę i smutno usiadła na krześle. Matka nałożyła trochę obiadu na talerz i podała go córce, która grzecznie siedziała przy stole. Ta spojrzała na niego smutno i chwytając widelec w dłonie, zaczęła konsumować swój posiłek.

- Zobaczcie ją! Nakablowała na nas! Wiesz co jest karą za kablowanie, hę? - usłyszała dziewczynka, podnosząc przerażony wzrok znad książki. Szybko ją zamknęła - J-ja nie chciałam... sama - mruknęła bardzo cicho - Co tam jęczysz? - krzyknął do niej chłopak, uderzając pięścią o rozłożoną dłoń - Jeszcze raz na nasz naniesiesz a już nie powiesz nic! Kapujesz!? - powiedział i podszedł do Liliett i spojrzał na nią złowrogo - T-tak... - burknęła i podała chłopakowi swoje pudełko śniadaniowe, które leżało obok niej. To był ich układ - Liliett oddawała mu swoje śniadanie. - No... z czym dzisiaj? - powiedział oprawca i wyrwał Lil pudełko otwierając je - Nie lubię kurczaka z ryżem - burknął i odwrócił pudełko ze drugim śniadaniem nad głową dziewczynki. Ta zakryła oczy. Cała zawartość opakowania znalazła się na włosach Liliett. Chłopak wraz ze swoimi przyjaciółmi wybuchnął śmiechem - Teraz wyglądasz tak jak powinnaś! Kurczak z tchórzliwym kurczakiem! To dopiero kombinacja! - śmiał się, pokazując palcem na zawstydzoną dziewczynkę. W okół tego całego harmideru zebrały się inne dzieciaki, które również miały przerwę. Widząc Lil całą w swoim własnym śniadaniu, również wybuchły gromkim śmiechem, pokazując na nią palcami. Ta wstała powoli i zaczęła kierować się do wyjścia z sali, wtem zadzwonił dzwonek na lekcje. Liliett podniosła głowę, wpatrując się w drzwi. Szybko całe roześmiane towarzystwo zajęło swoje miejsca w ławkach, tylko dziewczynka stała wpatrzona w drzwi. Drewniane drzwi otworzyły się i stanęła w nich nauczycielka z plikiem kartek - Liliett? Co się stało? Jest już po dzwonku, dlaczego nie jesteś na swoim miejscu? - spojrzała na uczennicę - Czekaj... co ty masz we włosach? - klęknęła przed dziewczynką, kładąc na podłodze kartki - Jak to się stało? Thomas?! - krzyknęła wychowawczyni i spojrzała ze złością na chłopca - To moja wina, że nie potrafi jeść? Może tak jak jej ojciec powinna jeść łopatą? - powiedział rozkładając ręce. Momentalnie cała klasa wybuchła śmiechem. Dziewczynka tylko spuściła głowę, wpatrując się w buty nauczycielki - Przepraszam - powiedziała cicho - Cisza! - krzyknęła donośnie kobieta i podeszła do chłopca - Ty idziesz ze mną! - powiedziała i chwyciła go za ramię - Idziemy do dyrekcji! Liliett, idziesz też - chwyciła dziewczynkę za ramię i wyprowadziła ich z klasy. Szli korytarzem, aż przystali przy drzwiach - Wchodzimy... Thomas, nie wymigasz się teraz - otworzyła drzwi i weszła z dziećmi.  
Dziewczynka wesoło wpadła do domu - Wróciłam! - krzyknęła radośnie, wbiegając do domu. Matka stała jak zawsze w kuchni, przygotowując obiad. Ojciec dziewczynki siedział wygodnie na fotelu, czytając gazetę - Tata! - zaśmiała się i wskoczyła mu na nogi, zgniatając tym samym gazetę - Witaj panienko - uśmiechnął się i pogładził ją po głowie, całując ją w czoło - Jak w szkole? - powiedział i uśmiechnął się do córki - Było wspaniale! - uśmiechnęła się szeroko. Ojciec ściągnął rękę z głowy Lil, lekko się lepiła - Idź umyć ręce, mama pewnie za chwilę kończy obiad - powiedział i ściągnął swoją pociechę z kolan. Ta poszła do łazienki by umyć dłonie i podeszła do kuchni, siadając na krzesło "To był dobry dzień" pomyślała.


- Dalej czytasz te książki? Wyszłabyś gdzieś ze znajomymi, a nie cały dzień siedzisz w domu... - powiedziała, opierając się o futrynę drzwi, patrząc na Liliett. Ta uniosła leniwie wzrok i wydała z siebie dźwięk, który prawdopodobnie miał znaczyć "przeszkadzasz mi". Kobieta westchnęła i zamknęła drzwi, pozwalając Liliett wrócić do lektury. Nie lubiła przebywać wśród ludzi, wydawali jej się zbyt prości, nie było w nich nic skomplikowanego... - Kółko wzajemnej adoracji - powiedziała do siebie. Podniosła wzrok znad liter i spojrzała przez okno. Promienie słońca leniwie pełzły po niebieskich ścianach pokoju Lil. Siedemnastolatka zeszła z łóżka i stanęła pod drzwiami. Wyciągnęła rękę, by chwycić okrągłą klamkę. Zatrzymała dłoń, centymetr przed klamką i odwróciła wzrok w stronę półki z książkami. Brakowało tam dwóch. Jedna leżała na łóżku dziewczyny... drugiej po prostu nie było. Tylko gdzie ona jest? Lil szybko odeszła od drzwi i podeszła do półki Szybko przebiegła wzrokiem po tytułach. Brakowało jej ulubionej książki, książki, którą zaczytywała się, jak była mała. Nie zabierała jej ostatnio, więc ktoś musiał... szybko podeszła do drzwi i wybiegła z pokoju. Wpadła do salonu i zauważyła swoją książkę w dłoniach matki - Jak śmiałaś! - wykrzyczała i podeszła do matki, wyrywając literaturę z dłoni - Liliett! Co ty robisz?! - krzyknęła kobieta, zrywając się na równe nogi - Co TY robisz? Jak śmiesz zabierać moje rzeczy! - powiedziała i czule objęła książkę, przyciskając ją do piersi - Coś ci chyba się pomyliło, wyrywając coś z ręki matki! - podeszła bliżej i spojrzała z determinacją w oczy córki. Ta chwyciła ją za kołnierzyk i przysunęła ją do swojej twarzy, ciężko oddychając - Nie wydaje mi się... - wycedziła przez zaciśnięte zęby, podnosząc rękę, w której trzymała książkę - Wróciłem! - rozległ się spokojny głos ojca Liliett, zaś ta puściła kobietę, opuszczając rękę i odruchowo odpowiedziała mężczyźnie. Rzuciła matce jeszcze jedno, złowrogie spojrzenie. Kobieta sparaliżowana tym, co zauważyła, wpatrywała się w dziewczynę, dopóki nie zniknęła za drzwiami. Stała tak przez chwilę - Monicc, coś się stało? - powiedział mąż, szturchając ją w ramię - N-nie... chyba nie. Nie, nie, nic mi nie jest. - wybełkotała szybko i poszła do kuchni - Podgrzeję ci obiad, hę? - zaśmiała się nerwowo i chwyciła za patelnię, wlewając na nią trochę oleju. Mężczyzna spojrzał w miejsce, w które chwilę temu wpatrywała się jego żona i poszedł za nią do kuchni, drapiąc się po karku - Poproszę... na pewno wszystko ok? Słyszałem, jak jedna z was trzasnęła drzwiami. To była Lil? - powiedział, wpatrując się kobiecie w oczy - Ehm... tak, to ona, musiał być przeciąg i pewnie dlatego - odwróciła wzrok i położyła kawałek wołowego mięsa na patelni - A jak dzisiaj w pracy? - powiedziała szybko i uśmiechnęła się - Dobrze... dzisiaj tylko dwa pogrzeby, ale nie było żadnych problemów - powiedział mężczyzna, siadając i rozkładając gazetę, która znajdowała się na stole - Oh... tylko dwa pog... - zaczęła kobieta, wtem z szafki, która znajdowała się obok kuchenki spadło kilka rzeczy, pod wpływem silnego uderzenia w ścianę. Para spojrzała na siebie. Jak dotąd siedzący człowiek wstał i skierował się ku pokoju swojej córki. Nim zdążył wyjść z kuchni, wparowała tam dziewczyna z roztrzaskaną ręką, z której skapywała krew - Dajcie mi coś... jakiś bandaż - powiedziała z ekscytacją w głosie. Ojca Lil zamurowało, wpatrywał się w trzymającą się za ramie, ale uśmiechniętą dziewczynę, tak samo matka - A-ale... co ci się...? - wycedziła powoli - Ah, nic takiego. Po prostu się szafka przewróciła i tyle - uśmiech powiększył się - To może ja ją - zaczął ojciec -Nie! - krzyknęła donośnie Liliett. Ten chciał otworzyć usta by coś powiedzieć lecz córka mu szybko przerwała - Nie trzeba... już ją postawiłam, taak, postawiona i stoi. Zaraz poukładam książki, tylko dajcie mi coś, plaster albo inne coś - zaśmiała się nerwowo, lecz uśmiech nie schodził jej z ust - Ah tak... tak już ci daję skarbie... o proszę - matka podała jej apteczkę stając przy mężu - Może ci pomogę? - powiedziała, łapiąc mężczyznę za ramię - Nie, nie, nie, nie trzeba - odpowiedziała uśmiechem, wpatrując się w matkę. Zaraz po odpowiedzi zniknęła i po chwili było tylko słychać trzaśniecie drzwi. Para stała tak jeszcze przez chwilę, po czym wrócili do swoich czynności w ciszy.
- Ah tak? Więc tak będziesz pogrywać? - syknęła i przyłożyła dłoń do księgi. Spróbowała ja podnieść, lecz kartka przykleiła się do niej - Niech cię szlag... - warknęła i odkleiła zabandażowaną ręką stronę, na której została czerwona posoka. "Przyzwę cię, choćbym miała zgnić!" Ponownie przyłożyła dłoń do stronnicy, napierając na nią całym ciałem. Książka wydała z siebie jasną poświatę. Liliett wpatrywała się w księgę, przyciskając co raz mocniej ramię. Książka z każdą chwilą zaczynała mocniej emanować światłem, wtem na przedramieniu dziewczyny pojawiła się pionowa linia, z początku lekko zaczerwieniona aż zaczęła z niej cienkimi strużkami spływać krew. Gdy ta dotknęła stronnicy. książka od razu straciła swój blask. Liliett wpatrywała się przez chwilę w czytadło. Przeniosła wzrok na przedramię, książka, przedramię, książka, przedramię, książka, przedramię, książka... Nastolatka zerwała się na równe nogi, odrzucając od siebie tomiszcze. Książka z głuchym tętentem odbiła się od ściany, lądując przed łóżkiem. Liliett objęła dłonią swoje krwawiące przedramię. Siedziała tak chwilkę nim sięgnęła do apteczki, z której sięgnęła kilka gaz i bandaż. Dziewczyna westchnęła ciężko - Cholerna książka... cóż, z tą nic nie zrobię... muszę kupić inną - mruknęła i wstała, podeszła do leżącej literatury i podniosła ją. Wpatrywała się przez chwilę na skórzaną okładkę i odniosła ją na półkę " Skończyłam z przeciętym ramieniem i przedramieniem... Wyszłam na minus, nawet mały duszek się nie pojawił... widać duchy nie są dla mnie. Coś innego musi być" usiadła na łóżku.


Przekładając kartkę na kolejną stronę podniosła wzrok i wpatrywała się w okrągłą klamkę, która powoli się przekręcała - Skarbie? - niepewnie powiedziała kobieta - Mogę wejść? Przyniosłam ci coś do jedzenia - w drzwiach stanęła matka Liliett, gdy ta tylko weszła do pokoju, dziewczyna powróciła do swoich wersów. Kobieta położyła tacę z jedzeniem na toaletce - Już ci nie przeszkadzam... - mruknęła cicho i szybko opuściła pomieszczenie, w którym znajdowała się dziewczyna. Lil dalej leżała na łóżku studiując grube tomiszcze. Słońce zdążyło już zajść, Liliett zmieniła pozycję na siedzącą. Drewniane drzwi wydały z siebie "stuk stuk" i klamka przekręciła się - Wchodzę - cichy pokój został wypełniony głosem matki. Spojrzała na tacę z zimnym już posiłkiem. Zniknął tylko kubek z mlekiem, który teraz znajdował się przy białej szafce nocnej. Kobieta spojrzała na niego - Czy mogę...? - podeszła ku szafeczce wyciągając dłoń, wtem dziewczyna podniosła wzrok - Idź stąd... przeszkadzasz - mruknęła cicho. Rodzicielka natychmiastowo cofnęła dłoń - On posprząta - Lil wróciła do księgi, lecz zaraz ją zamknęła. Położyła ją na łóżku i podniosła się z niego i chwyciła kubek, minęła matkę i położyła go na tacy, chwyciła ją i wyszła z pokoju, zostawiając kobietę. Stała przez chwilę po czym rzuciła się za córką - Stój! Kochanie poczekaj! - krzyknęła i najszybciej jak mogła podbiegła do niej, chwytając ją za ramię. Znajdowały się w salonie. Liliett przebiegła wzrokiem po nim - Gdzie ona jest? - mruknęła - J-ja sprzątałam i musiałam ją przestawić - wymamrotała kobieta. Stanęła przed Lil - Przepraszam - gdy tylko zamknęła usta, dziewczyna wymierzyła jej siarczysty policzek. Rodzicielka upadła na ziemię - Gdy wrócę tu, ma być z powrotem, rozumiesz? - kobieta szybko podniosła się i wyszła z salonu. Trzask drzwi, Lil tylko zobaczyła sylwetkę, która zmierzała do ich garażu. Dziewczyna opuściła salon i poszła do kuchni. Położyła tackę na blacie i wzięła kubek, by go umyć. Posiłek schowała do chłodziarki a paterę odłożyła do szuflady. Równo z zamknięciem szufladki trzasnęły drzwi. Dało się usłyszeć głośne wzdychnięcie i sapnięcie. Liliett zaczęła kierować się do salonu. Kobieta szybko odłożyła drewniany futerał, przeszklony, by każdy mógł podziwiać jego zawartość. Dziewczyna weszła do pokoju i spojrzała na zziajaną kobietę - Przecież to nie jest ciężkie... nabrudziłaś - powiedziała spokojnie i podeszła do matki, by wymierzyć jej kolejny policzek - Liczę na to, że posprzątasz - spojrzała na futerał, w którym znajdował się... szpadel. Liliett patrzyła na niego, po czym podeszła doń i chwyciła go oburącz. Kobieta patrzyła na córkę, która z łatwością niosła przedmiot, aż ta zniknęła z nim w swoim pokoju, zamykając za sobą drzwi. Liliett przekręciła kluczyk w drzwiach i westchnęła cicho, lecz pełna zachwytu - Teraz jesteś moja - powiedziała, wpatrując się w przesadnie przez nią kanonizowany szpadel. Delikatnie położyła futerał na dywanie i ściągnęła z niego szklaną ściankę. Odłożyła ją obok. Chciała już wziąć swój skarb w dłonie, wyciągnęła poń ręce, lecz szybko je cofnęła - Czy pozwalasz...? - powiedziała cicho i wyciągnęła jedną dłoń. Powoli zaczęła zbliżać dłoń. Chwyciła za drewno, oplatając je palcami. Przyjemny dreszcz przeszedł jej ciało. Przy pomocy drugiej dłoni podniosła ze skrzyneczki szpadel - Jedyna pamiątka po nim. W moich dłoniach, na zawsze - przyłożyła swoją nową własność do swojego policzka, kolejny dreszcz przeszedł przez jej ciało. Objęła ją mocno, przyciskając ją mocniej do siebie. Dziewczyna zamknęła oczy i siedziała tak długo... aż przerwało jej pukanie do drzwi - Córcia...? Mogę? - klamka spróbowała otworzyć drzwi. Zakręciła się jeszcze raz, nic - Liluś, jest już późno... - dziewczyna otworzyła oczy i spróbowała spojrzeć na drzwi, nie odwracając głowy - Która jest? - mruknęła. Chwila ciszy - Już po pierwszej, a od przedpołudnia nie wyszłaś z pokoju - powiedziała zmartwiona matka - I tak zostanie do ranka. Idź bo mi przeszkadzasz - odpowiedziała. Wstała i położyła szpadel na łóżku. Przebrała się szybko w pidżamę i położyła się obok swojej własności. Owinęła się w okół niej i zasnęła.
Obudziła się, powoli otwierając oczy, lecz już wtedy czuła na sobie czyiś wzrok. Kobieta lekko pochylona nad nią, trzymając tacę z parującym śniadaniem. Liliett patrzyła na nogi kobiety - Wyjdź - powiedziała oschle - Ale Lil... - pociągnęła kobieta - Milcz - szybko rzuciła dziewczyna i dalej wpatrywała się w jeden punkt - Nie możesz tak spać... odłóż to - matka dziewczyny podeszła do toaletki i odłożyła tacę. Odwróciła się na pięcie i podeszła z powrotem do córki, chwyciła szpadel, lecz gdy tylko położyła na nim dłoń, Liliett zacisnęła ręce - Nie dotykaj nie sowich rzeczy - dziewczyna szybko wstała. Pchnęła kobietę, wyrywając przy dym swój skarb. Kobieta przewróciła się i uderzyła tępo o wykładzinę w pokoju. Powoli się podniosła. Zobaczyła nad sobą córkę. Wpatrywała się w nią. Podniosła ręce, zbliżając łyżkę szpadla ku jej krtani - Wkurzasz mnie - szepnęła. Kobieta patrzyła z przerażeniem na swoje odbicie w chłodnej stali - C-czekaj... przecież nie zabijesz, swojej matki? P-prawda? - zaśmiała się nerwowo kobieta. Liliett dalej wpatrywała się w nią chłodnym spojrzeniem - Przez ciebie się rozgadałam - przybliżyła swą broń - C-czekaj! - jęknęła kobieta, próbując uciec od złowieszczego "ostrza". Dziewczyna lekko uniosła brew -Nie rób tego... dziecko - chlipnęła, leżąca. Łza spłynęła po policzku - Ale ja już podjęłam decyzję - westchnęła Lil i pchnęła.
Kobieta leżała sztywno na ziemi, obok niej - córka. Wpatrywała się w sufit. Liliett leniwie powiodła oczami na ciało. Ręką wymacała niezgrabnie odciętą kończynę. Pociągnęła za włosy i podniosła na wysokość oczu, by mogła swobodnie patrzeć - Ale będziesz ze mną - powiedziała powoli - Miej zaszczyt być ze mną wszędzie. Mam nadzieję, że będziesz ze mnie dumna. Będziesz na zawsze z tatą... będziecie jednością - odłożyła, jeszcze chwilę temu, myślącą część ciała na swoim brzuchu. Wymacała dłonią swoją własność i podniosła ją na wprost siebie. Głowa spadła z jej brzucha, lądując na brudnym dywanie - Będziesz nosić jej imię - uśmiechnęła się do swojej nowej kompanki. Leżała tak przez dłuższą chwilę. Powoli usiadła po turecku. Wzięła głęboki oddech. Oczami zaczęła badać szczegółowo miejsce, w którym się znajdowała. Upuściła głośno powietrze i wstała. Przyczepiła wzrok ku ciału - Żal mi cię, zostawić tak samej sobie. Zabiorę twój kawałek, dobrze? - ponownie przeczesała pokój wzrokiem. Na toaletce leżała drewniana taca. Wystawał z niej kubek w białe kropki, obok talerz i sztućce. Liliett podeszła ku meblowi i wyciągnęła dłoń po noż.
Siedziała przy stole w jadalni. Wpatrywała się w talerz, na którym leżał kawałek upieczonego mięsa. Wyglądem przypominało dorodny kawałek wieprzowiny. Lil zaciągnęła się zapachem, który przypominał jej o pieczeni. Chwyciła widelec, roztrzęsioną ręką. Czuła jak serce podchodzi jej do gardła. W drugą dłoń, dobyła nóż. Oczy dziewczyny zrobiły się szkliste. Odkroiła kawałek. Patrzyła na niego przez chwilę, po czym włożyła go do ust. Na początku czuła lekkie obrzydzenie. Z każdym następnym kawałkiem uczucie to znikało. Siedziała chwilę nad pustym talerzem. Wpatrywała się pusto w niego - Pusty - powiedziała sama do siebie. Wstała od stołu i poszła z powrotem do pokoju. Przeszła zgrabnie między ciałem do szafy. Wyciągnęła z szafy czarną suknię. Przerzuciła ją kilka razy w rękach i rzuciła ją na łóżko. Szybko poszukała parę rajstop i koszulę. Zwinnie ubrała się i spojrzała z powrotem na ciało. Chwyciła klucze, które leżały na toaletce i ponownie przeszła nad przeszkodą. Szpadel znajdujący się w kuchni, czekał na swoją właścicielkę, która chwyciła go i zebrała ze sobą. Liliett opuściła budynek. Stała chwilę przed drzwiami domu. Wpatrywała się w nie chwilę i zamknęła je. Krótkie spojrzenie na klucze i rzuciła je w bok. Strzepnęła sukienkę i poszła w znaną jej ulicę.




Lil dzięki swojemu upodobaniu do jedzenia nie najgorzej gotuje, nawet to lubi, więc godzinka czy dwie spędzone przy garach to miło spędzony czas. Prócz gotowania Liliett ma umiejętność szybkiego czytania. Po co tracić czas nad całodniowym studiowaniu jednej książki, skoro można zrobić to w 3 godziny? Czytanie ponoć rozwija zapamiętywanie, co u Liliett się sprawdza, cholera ma doskonałą pamięć.




Czaromiot lv 2
Summoner lv 3
Mnich lv 1
Joker lv 1
Bezszelestny lv 1
I paczuszka
Summoner lv 1, 2 i 3
Czaromiot lv 1 i 2


Szpadel... ostry szpadel ido tego magiczny, który służy Liliett za broń. Dziewczyna nadała imię swojemu wiernemu szpadlowi. Monicc się nazywa. Głowica w kształcie serca, ostro zakończona. Szpadelek ma metalową rękojeść(?), i drewniane obicie, które świetnie je maskuje. Sam szpadel ma długość 145 centymetrów, ale trik polega na tym, że jest on w stanie się wydłużyć do 210 centymetrów. Jeszcze jedną sztuczką w tym szpadlu, że toleruje on tylko dotyk swojej właścicielki. Jeśli ktoś inny zacznie posługiwać się bronią Liliett, ten, przez metalową rękojeść, która jest schowana w drewnianym obiciu, stworzy kolce, które poranią złodzieja.



Magia Tysięcy Ciał brzmi ciekawie, prawda? Pozwala ona użytkownikowi na przyzywanie cielesnych postaci, niebezpiecznych i strasznych, niekiedy bajkowych. Teoretycznie magia ta, nie ma ograniczeń i jedynymi ograniczeniami jest wiedza użytkownika i mana. Im więcej znasz rodzajów przywołań, tym ciekawsze stwory przyzwiesz, dopóty mana Ci się nie skończy. Najsilniejsi magowie, którzy byli w stanie korzystać z Magi Tysiąca Ciał, byli w stanie przyzwać od min. 15 różnych rodzajów stworów.


Magiczna Poliglotka - Liliett z tegoż tytułu, że dysponuje magią Tysiąca Ciał, musi się jakoś dogadać ze swoimi "podopiecznymi", więc potrafi posługiwać się ich językiem. Od małych wróżek, na Entach kończąc. Nie zna żadnego języka na ocenę celująca, ale dogaduje się z nimi na tyle, by summony były w stanie wykonywać jej polecenia.  

Małe przyzwanie - Dziewczyna jest w stanie przyzwać na krótki okres czasu (3 posty), małego nieszkodliwego summona, który będzie wykonywać jej polecenia. Przyzwaniec nie jest większy niż przeciętny kot domowy i nie jest w stanie walczyć. Zazwyczaj wykonują prace związane z pomocą domową, sprzątanie, gotowanie i takie inne sprawy.




Przyzwanie Ciała: Błędny Ognik - jak sama nazwa mówi, jest to Ognik. Ma on wymiary około 5 centymetrów, nie mają one konkretnych kształtów, od kulka jasnego światła, która jest w stanie się przemieszczać. Jego głównym zadaniem jest oślepienie przeciwnika i działa to z różnym skutkiem, oślepienie trwa od 1 do 2 postów, zaś sam Ognik znika od razu po oślepieniu, może zostać przez okres 3 postów, ale nie jest w stanie zadawać większych ran ran niż lekkie ugryzienie/szczypnięcie. Można go przyzwać ponownie po 1 poście odpoczynku. 7MM

Przyzwanie Ciała: Zefirek  - Wygląda jak pięcioletni chłopiec, bardzo niebieski, ale chłopiec. Koleżka jest pomniejszony do wymiarów kota domowego. Piekielnie szybki, prawie nie możliwy do złapania. Ten oto z reguły zaczepny przywołaniec, jest w stanie przywiać do nas wiaterek, niekiedy naprawdę porządny. Jeśli nie będzie to duży wiatr, będzie w stanie tylko przeszkadzać podczas walki, hamować/nawracać strzały/kamienie/inne latające przedmioty. Jednak gdy będzie to wichura, będzie ona zdolna przewrócić stojącego człowieka. Zefirek jest aktywny 2 posty (czas działania wiatru), żeby ponownie go przyzwać, trzeba odczekać 2 posty. 7MM

Przyzwanie Ciała: Harpia - Mało urodziwy summon, połączenie ptaka i kobiety. Z barków wyrasta jej para skrzydeł. Często o zdeformowanej czaszce, ale zależy to od przyzwanej Harpii. Nie jest ona w stanie wydawać z siebie innych dźwięków prócz skrzeku, ale rozumie to, co mówi do niej Liliett. Ma ona wymiary przeciętnej kobiety (ok. 170 cm wzrostu, ale mogą pojawić się niższe/wyższe o kilka cm). Jest ona w stanie latać, ale nie jest na tyle silna, by latać z Lil na duże odległości, najwyżej podnieść ją na chwile od ziemi (na 1 posta na wysokość 2 metrów). Summon nie ma dużej siły fizycznej, ale jest bardzo szybki i zwinny, zazwyczaj atakuje z powietrza, przy pomocy swoich ptasich pazurów, próbując poderwać i rzucić przeciwnikiem. Atakuje jego głowę, lub próbuje go oślepić, bądź uszkodzić jego wzrok, albo po prostu zabrać mu broń, jeśli takową posiada. Harpia zostaje 3 posty, zaś ponownie przywołana może być również 3 postach. 10MM


Ostatnio zmieniony przez Liliett dnia Czw Sty 04 2018, 17:54, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4328-super-mroczna-skrytka-liliett http://ftpm.forumpolish.com/t4259-liliett#88634

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Liliett Ashikko
Wiek : 25 lat
Wzrost/waga : 176 cm wzrostu i 60 kilogramów
Rodzaj magii : Just summoner
Gildia : Sama jest
Staż w gildii : ~
Liczba postów : 51
Dołączył/a : 02/11/2017

PisanieTemat: Re: Liliett   Sro Sty 03 2018, 19:02

Okeja.
Gotowe do sprawdzenia~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4328-super-mroczna-skrytka-liliett http://ftpm.forumpolish.com/t4259-liliett#88634

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Han Chun-woo
Wiek : 24
Wzrost/waga : 191cm/90kg
Rodzaj magii : Ciała || Moc władców: Ogień
Gildia : Samotnicy
Staż w gildii : Członek GH od x799 do x802
Liczba postów : 3714
Dołączył/a : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Liliett   Czw Sty 04 2018, 15:01

Wciąż masz dwie umiejętności na poziomie 1 do wzięcia.

Koszt takiego magicznego w sumie szpadla to jakieś 20.000 klejnotów, ale policzę ci 19.000 czyli te 14 PD które ci zostało -> zmienione na 14.000 klejnotów i 5k klejnotów na start, czyli nie masz już PD ani Klejnotów

PWM, Magia, Zaklęcia, są ok.

_________________

Ważne informacje:



Wszystkie zaklęcia mają teraz 1/10 szansy na bycie wzmocnionymi o 25%, 1/10 szansy na bycie osłabionymi o 25%, 1/10 szansy na to, że nie zadziałają (rzut kostką k10, efekty pojawią się jeśli wypadnie 1 lub 2 lub 3)


&


Jajko Ciała - Niebieskie jajko faberge w czarne paski pokrywające dość randomowo powierzchnię jajka (jego zniszczenie skutkuje omdleniem, nie naprawienie go w ciągu następnych 6 postów powoduje rozpadnięcie się ciała na kawałki). Aktualnie zamknięte w pasku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t528-konto-hana http://ftpm.forumpolish.com/t329-goomoonryong http://ftpm.forumpolish.com/t921-gumisiowe-relacje#13545

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Liliett Ashikko
Wiek : 25 lat
Wzrost/waga : 176 cm wzrostu i 60 kilogramów
Rodzaj magii : Just summoner
Gildia : Sama jest
Staż w gildii : ~
Liczba postów : 51
Dołączył/a : 02/11/2017

PisanieTemat: Re: Liliett   Czw Sty 04 2018, 17:55

Okeja. Dodałam dwie umiejętności i teraz wszystko powinno się zgadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4328-super-mroczna-skrytka-liliett http://ftpm.forumpolish.com/t4259-liliett#88634

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Han Chun-woo
Wiek : 24
Wzrost/waga : 191cm/90kg
Rodzaj magii : Ciała || Moc władców: Ogień
Gildia : Samotnicy
Staż w gildii : Członek GH od x799 do x802
Liczba postów : 3714
Dołączył/a : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Liliett   Czw Sty 04 2018, 18:09

Akcept

_________________

Ważne informacje:



Wszystkie zaklęcia mają teraz 1/10 szansy na bycie wzmocnionymi o 25%, 1/10 szansy na bycie osłabionymi o 25%, 1/10 szansy na to, że nie zadziałają (rzut kostką k10, efekty pojawią się jeśli wypadnie 1 lub 2 lub 3)


&


Jajko Ciała - Niebieskie jajko faberge w czarne paski pokrywające dość randomowo powierzchnię jajka (jego zniszczenie skutkuje omdleniem, nie naprawienie go w ciągu następnych 6 postów powoduje rozpadnięcie się ciała na kawałki). Aktualnie zamknięte w pasku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t528-konto-hana http://ftpm.forumpolish.com/t329-goomoonryong http://ftpm.forumpolish.com/t921-gumisiowe-relacje#13545
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Liliett   

Powrót do góry Go down
 
Liliett
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail Path Magician - Zagłęb się w świat magii :: 
Prolog
 :: Kartoteka :: Samotnicy
-




Reklama
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallowswww.zmiennoksztaltni.wxv.plRainbow RPGEclipseRe:Startover-undertaleBleach OtherWorld
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.