facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
  1. Ejji
    - Potomek Pudziana
  2. AIDS
    - Najdziwniejsza Magia
  3. King Asthor (Puszek)
    - Najciekawsza Magia
  4. Torashiro
    - Najbardziej Omnipotencjalna Magia
  5. Narisa
    - Najlepszy support
  6. Vit Ferlicz
    - Najlepszy tank
  7. Torashiro
    - Najlepszy caster
  8. Ejji i Will; Cassandra i Kei; Never i Grey
    - Najciekawsza relacja
  9. Kannibal (Melody); Internet Explorer (Sora)
    - Najciekawsze Sacred Relict
  10. Torashiro
    - Najlepszy MG
  11. Ryukehoshi
    - Mister Forum
  12. Mor
    - Miss Forum
  13. King Asthor (Puszek)
    - Powieściopisarz
  14. Strzała, Atatai, Weronika, Eustachy Motyka, Deme, Rin, Friederica
    - Najfajniejszy NPC
  15. Arata Tsuchimikado
    - Znienawidzony NPC
  16. Ejji
    - Najfajniejsza Postać Męska
  17. Cassandra, Corinne, Mor
    - Najfajniejsza Postać Żeńska
  18. Pyza
    - Wilk w Owczej Skórze
  19. Mor
    - Najbardziej wpływowa postać
  20. Finny
    - Najbardziej odpowiedzialna postać
  21. Ryukehoshi
    - Forumowy Wygryw
  22. King Asthor (Puszek), Ezra al Sorna
    - Forumowy Przegryw
  23. Ejji
    - Niszczyciel Czerepów
  24. Pyza
    - Najoryginalniejsza Postać
  25. Jo
    - Najlepszy Summoner
  26. Frederica, Samael, Mor
    - Posiadacz najsilniejszych przyjaciół
Bar u Marry




 

Share | 
 

 Bar u Marry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kapitan Moreau
Wiek : 23
Wzrost/waga : 189 cm/81 kg
Rodzaj magii : Neuromancer
Gildia : Grimorie Heart
Staż w gildii : 3 miesiące
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 18/02/2018

PisanieTemat: Bar u Marry   Sro Mar 21, 2018 6:29 pm

W brew pozorom wiele ludzi wie, że gdy przejdzie się przez zmurszałe drzwi, jednej z kamienic Oak i zaraz za nimi skręci się w lewo trafi się na spiralne krótkie schody prowadzące w dół. Sam budynek, którego rzeczone schody są częścią, jest stary równie, co zaniedbany. Żywa czerwień cegieł zatraciła się z biegiem czasu popadając w barwę znacznie ciemniejszą niż ta z czasów świetności. Imponują w nim tylko okna, które ówczesny architekt - protoplasta tej budowli dobrał na modę ostrą i strzelistą.
  Tam gdzie prowadzą schody okien jednak nie ma. Po krótkim spacerku w ich czeluść oczom ukazuje się dość skromna część kompleksu piwnicznego. Tam też, pod ceglanymi łukami sklepień Marry zdecydowała się urządzić swą domenę. Sam bar raczej nie należy do najbardziej ekskluzywnych lokali. Większość mebli stanowią proste drewniane krzesła, które rozrzucone po całej głównej części stoją w towarzystwie stolików, zaś jedyną ich ozdobą, są popielniczki ustawione zawsze idealnie w centrum.
  Po lewej stronie, w jakby nawach umieszczone są dwie loże przedzielone ścianą ceglaną. Stoliki tamtejsze wcale nie są lepszej, jakości, ale wysokie obicie ław, jest wykonane z porządnej acz sfatygowanej skóry. Prostopadle do ściany z nawami ustawiona, jest potężna lada w kształcie litery L, za którą wolno wchodzić tylko fundatorce tego przybytku, wysokiej i smukłej, wiecznie w biało-czarny gorset wciśniętej Marry, o pięknych czarnych lokach. Stała się ona obiektem westchnień wielu mężczyzn, choć każdy, kto miał czelność tknąć ją bez jej zgody najczęściej kończył ze złamaną ręką.
   Obok lady mieści się kolejna nawa, w której urządzono małą scenę. Na niej zwykle można zobaczyć Leare, wychudłą młodą brunetkę, która brzdąkając na gitarze słodkim smętnym głosem wyśpiewuje smutnie melancholijne piosenki swego własnego autorstwa. Przerywa tylko na chwilę, by znaleźć ukojenie w jakimś narkotycznym proszku. Później wraca do gry obdarzając swą widownię pociągłym spojrzeniem podkrążonych nieobecnych oczu.
   Widownia ta składa się najczęściej z samych smutnych panów o niezbyt przyjaznym usposobieniu. Siedzą przy szklankach ze szkła grubego popalając papierosy, których dym pełga w słabym oświetleniu tworząc, coś na kształt mgły. Są to w większości typy gorszego sortu, gotowi żenić kosę pod żebra za każdą zniewagę, ale nie wiedzieć, czemu Merry była najemniczka (jak wieść niesie) właśnie takich klientów najbardziej sobie upodobała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kapitan Moreau
Wiek : 23
Wzrost/waga : 189 cm/81 kg
Rodzaj magii : Neuromancer
Gildia : Grimorie Heart
Staż w gildii : 3 miesiące
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 18/02/2018

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Sro Mar 21, 2018 7:42 pm

Prócz nieocenionych zalet, jakie posiadało to destrukcji narzędzie, będące jednocześnie bazą Grimoire Heart, była jedna, która to zdecydowanie nosiła znamię wady. Mianowicie jego mobilność. Raz zgubiony sterowiec był trudny do odnalezienia i ja go zgubiłem. Przynajmniej na trzy miesiące.
  Plotki, jakieś nie jasne, które to panienki szeptały sobie w Era wskazywały jednoznacznie, że widziano go ostatnio tutaj w okolicy Oak… I w trzech innych miejscach. Szczęście miałem jednak coś wspólnego z rolnikami – o przekręcił się w grobie mój szlachetny Pan Dziadek na tę myśl – mianowicie, to, że z niejakimi sukcesami potrafiłem oddzielać ziarno od plew, przynajmniej w metaforycznym, bo o rzeczywistej uprawie ziemi bladego pojęcia mieć nie mogłem. Może gdybym w ostatnim okresie mojego wątłego żywota zdecydował się być fornalem, to sprawy miałby się inaczej. Ja jednak wolałem się najmować do prac różnej, głównie podłej niczym rynsztok proweniencji, ale dzięki temu znałem takie miejsca, jak to.
   Spelunę u Marry zawsze wspominałem z jakimś ciepłem w serduszku. Tutaj pod łukowym sklepieniem w waporach duszącego dymu tytoniowego odnajdowałem, jakiś spokój ducha, nawet większy niż w przestronnej komnatach domu mego dzieciństwa. Na towarzystwo można było trochę narzekać, gdyż nazwać ich typami z pod ciemnej gwiazdy, to jak nazwać holocaust wypadkiem, ale cóż takie nie inne sobie życie wybrałem. No i w takim właśnie miejscu najszybciej można było się wywiedzieć w jakież to przepastne czeleście przepadł cel mej wędrówki.
  Rozsiadłem się swym zwyczajem starym w jednej z obskurnych lóż, która teraz akurat wglądała na wolną, jeśli zaś ktoś rościłby sobie pretensje do tego miejsca, byłem gotowy rzeczowo mu wyłożyć jego błąd w rozumowaniu. Uczyniłbym to z pewną niechęcią, bo nigdy nie czułem zbytniej sympatii do karczemnych kotłowanin. Pozostałości po rozbitej na głowie butelce, wierzcie mi lub nie, goiły się strasznie paskudnie a tygodniowa migrena była gwarantem niesamowicie dokuczliwych przeżyć mających więcej wspólnego ze światłowstrętem niż estetyką. Wszystko zdawało się wskazywać, że do miejsca tego pretendentów jednak nie ma. Wszelakie Rezuny siedziały, jak zwykle przy stolikach, sącząc ambrozje dla ubogich w szklankach ze szkła grubo ciosanego. Od czasu do czasu jednie melancholijną melodię zlewającą się ze sceny mąciła, jakaś głośna odzywka, czy trzask benzynowej zapalniczki.
   Obserwowałem sobie to wszystko wzrokiem średnio namiętnym w pozycji o stół opartej. Jeno wodziłem wzrokiem od czasu do czasu za Merry szwędającej się po szynku w swych zwykłych obowiązkach. Znaczy się przynoszeniem kolejnej małej wódeczki, która nigdy nikomu jeszcze nie zaszkodziła i opróżnianiem popielnic. Gdy mnie wreszcie zobaczyła podeszła krokiem sprężystym uśmiechając się pogodnie, na co nie mogłem nie odpowiedzieć uśmiechem.
  – Tak Merry, to, co zwykle – odpowiedziałem, gdy już wymieniliśmy się kilkoma zdawkowymi słowami, o tym, jak to miło widzieć siebie nawzajem. – Podejdź do mnie później, jeśli możesz, chciałbym się coś Cię zapytać.
  Ucieszyło mnie jej entuzjastycznie „tak jest kapitanie” a jeszcze bardziej cieszył widok jej pośladków, gdy oddaliła się do lady przynieść moje zamówienie. Ja sam zaś opadłem na oparcie i zdarłszy głowę do góry obserwowałem, co też ciekawego dzieje się na suficie. Niestety przez niedostatek światła, był widoczny ledwie. Powróciło uporczywe pytanie cóż teraz powinienem począć z życiem. Jak odnaleźć statek? Co powiedzieć o tym wszystkim Grande Maitre? Czy będzie zadowolona z postępów?
  Wzrokiem pół nieobecnym przeciągnąłem po szklance, którą urocza barmanka właśnie postawiła przede mną.
 – Szklaneczka na rozluźnienie i czas do pracy – tak po ciuchu okłamałem sam siebie, nie pierwszy i nie ostatni raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Shinji i Mejiro
Wiek : 19
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Przejęcie Duszy Mitycznego Stworzenia
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : Newbie (od sierpnia x802)
Liczba postów : 548
Dołączył/a : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Czw Mar 22, 2018 10:04 am

Tylko raz jak dotąd Mejiron miał okazję odwiedzić bar byłej najemniczki - jak o niej mówiono - w Oak. Ogólnie rzecz biorąc raczej nie był częstym gościem w lokalach tego typu i nie chodzi tu o fakt, że z ostatniej wizyty zapamiętał to miejsce jako przybytek dla typów spod ciemnej gwiazdy. Raczej ogólnie rzadko odwiedzał bary i tym podobne miejsca. Szczerze mówiąc ostatnim razem również wcale nie planował go odwiedzać, po prostu miał miejsce splot kilku - nie szczególnie szczęśliwych - wypadków, przez który skończyło się na tym, że przez parę godzinek siedział sobie przy jednym ze stolików sącząc powoli coś z kufelka. Teraz nie potrafił sobie nawet przypomnieć co to właściwie było. Łatwo więc odgadnąć, że nie z powodu trunku pojawił się w tym miejscu ponownie.

    Kiedy pchnął drzwi prowadzące do środka stanął w wejściu rozglądając się w poszukiwaniu czegoś, lub kogoś. Wzrok zatrzymał na scenie, a raczej dziewczynie która się na niej znajdowała. To właśnie z powodu tej panienki w drodze z Magnolii postanowił zahaczyć o Oak. Jak wspomniano Bar u Marry odwiedził wcześniej tylko jeden raz, ale dobrze w pamięć zapadły mu smętne piosenki dziewczyny, która pobrzękiwała na gitarze podczas jego ostatniej wizyty. Miał nadzieję, że nie był to tylko jednorazowy występ i dziewczyna gościła na scenie częściej i jak się okazało nie były to płonne nadzieje.
    Gdyby okazało się, że nadłożył drogi na darmo zapewne w tym momencie poczułby irytację, która w połączeniu z jego ponurym nastrojem mogła sprawić, że postanowiłby i tak w zatrzymać się na chwilę w lokalu Marry. Tylko, że w takim wypadku wcale nie po to, aby usiąść sobie i w spokoju słuchać smętnych piosenek sącząc coś powoli. W takim wypadku pewnie szukałby okazji, aby swoją frustrację rozładować. Nie było by to eleganckie i z pewnością nie spodobałoby się właścicielce, ale niespecjalnie by się tym przejął. Po prostu wyładowałby się, bo bez trudu znalazł by jakiegoś narwanego jegomościa, który go zaczepi, a po wszystkim opuściłby przybytek w jeszcze bardziej podłym humorze.
    Skoro jednak znalazł to po co tu przyszedł jeszcze raz rozejrzał się po sali, tym razem w poszukiwaniu jakiegoś miejsca. Szybko udało mu się na stolik, przy którym znajdował się tylko jeden jegomość. Stwierdził w myślach, że nada się idealnie. Od razu ruszył w tamtym kierunku nie zwracając większej uwagi na mężczyznę w mundurze, który to miał miejsce tylko dla siebie. Mejiron wiedział już, że facet straci wyłączność na upatrzone przez niego lokum. Albo po prostu się gdzieś przesiądzie gdyby jednak obecność nowego klienta mu przeszkadzała. Niefortunne było to, że kompletnie nie zwrócił na gościa uwagi. Gdyby przyjrzał mu się choć trochę zapewne rozpoznałby w nim znajomą twarz. A tak nieświadomy kompletnie, że przycupnął sobie obok osoby - która jak on - posiadała gdzieś na ciele symbol gorejącego serca gotów był w sposób niedelikatny zachęcić go do zmiany miejsca. Oczywiście tylko jeśli niespodziewane towarzystwo okaże się dla niego problematyczne, bo sam nie miał zamiaru tworzyć sobie problemów. Wolał skupić się na dziewczynie z gitarą, która zaczynała właśnie kolejny utwór. Czekając aż właścicielka czy jakakolwiek obsługa zbliży się do stolika oparł się wygodnie nie racząc sąsiada nawet spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1288-u-mejiro-w-banku#18950 http://ftpm.forumpolish.com/t1276-mejiro-shinji http://ftpm.forumpolish.com/t1619-mejiro-shinji#26031

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kapitan Moreau
Wiek : 23
Wzrost/waga : 189 cm/81 kg
Rodzaj magii : Neuromancer
Gildia : Grimorie Heart
Staż w gildii : 3 miesiące
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 18/02/2018

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Pią Mar 23, 2018 8:16 pm

   Wypływały ze sceny dźwięki rzewne a ja dryfowałem w raz z nimi gdzieś w oddalony myślami. Wpatrzony w stateczne cegły sklepienia, dochodziłem do wniosku, że zaiste dobrze jest posłuchać sobie dobrej muzyki. Takiej, która potrafi wyciągnąć człowieka z tego brudnego padołu łez. Powstawało pytanie. Cóż ona oferowała w zamian? Chyba coś znacznie niebezpieczniejszego? Oferowała podróż w głąb wspomnień poruszanych szarpnięciem struny, a dźwięk smutny i ton jej melancholijny zadawały się poruszać właśnie te ukryte najgłębiej, kojarzące się bezwiednie z jakąś rozpaczą czarną. Nie ma chyba człowieka, który nie hodował w ogrodzie swej pamięci takich kwiatów czarnych. One zaś na takim nawozie potrafią, w brew powszechnym prawom biologii, urosnąć tymczasowo a później skarleć do swych dawnych rozmiarów. Czasem jednak bywa, że nie karleją nigdy.
   Słyszałem wyraźnie, że ktoś usiadł w loży, jednak nastrój ogólny wykluczał możliwość szybkiej reakcji. Ruchem anemicznym sięgnąłem do kieszeni po zapalniczkę i nie ruszając głową ani na ćwierć cala przypaliłem papierosa. Dym jego dołączył do mgły tworzonej przez wszystkie inne. Zaciągnąłem się, gorzko wspominając Duchessę Moniqe i list, który do tej pory ciążył mi niczym bryła lodowa umieszczony w wewnętrznej lewej kieszeni munduru. Słuchając właśnie rozpoczynającego się kawałka, rozparty na siedzisku niczym gałgan dumałem o swojej przeszłości. Skrzyżowałem nogi w ciężkich butach oficerskich i wreszcie poruszyłem głową wpatrując się w przybysza.
  Zdawał mi się niejako znajomy, jakby już mignęła mi gdzieś ta twarz i te włosy szare, ale nie mogłem sobie przywołać z zalanej melancholią pamięci, kiedyż to spotkałem tego osobnika ani też, jak się nazywa. Widać, tak jak ja słuchał wieczornych artystycznych Leary popisów, którymi to zarabiała sobie na sól jej życia – niewiadomego pochodzenia narkotyczne używki. Trudno mnie było posądzić o wstrzemięźliwość, ale czułem delikatne przerażenie, tym, do jakiego stanu doprowadziło się to dziewczę. Siedziałem tak jeszcze przez chwilę zatopiony w akordy, przyglądając się przybyszowi niezbyt nachalnie i ze skrywaną ciekawością łowiąc swoimi na pozór ospałymi oczami wszelakie detale. Wreszcie, gdy wyprężyła się znacznie granica niezręczności postanowiłem się odezwać.
  – Wspaniała prawda? – Powiedziałem wreszcie z typowym dla mnie seveńskim akcentem. – Muzyka oczywiście – dodałem tonem wyjaśnienia opierając się o stół i rzucając krótkie spojrzenie na artystkę pociągającą kostką gitarową po strunach. Magnifiqe, jak to się mówi w mojej ojczyźnie. Bywałem w różnych filharmoniach, ale w żadnej z nich, nawet grana przez największych le instrumentiste nie dotykała tak bardzo do żywego, jak ta.  – Wróciłem wzrokiem do mego niespodziewanego towarzysza. – Przywraca wspomnienia.
  Rzekłbym coś jeszcze, bo jeśli o konwersacje chodzi brakowało mi pogawędki z człowiekiem, jakimś, który nie zachowywał się, jak pożal się boże wyższe sfery z Era, które to nawet człowiekowi do wyższych sfer przyzwyczajonemu zdały się znaczną przesadą. Uniemożliwiło mi to pojawienie się Marry, która nadeszła z tacą i zatrzymując się wpół kroku przed meblem położyła szklankę z grubego szkła, w której przelewał się płyn ciemnozłoty.
  Mon Cher  – zwróciłem się do niej z mym uśmiechem najlepszym. – Obojętnie, co ten le Chevalier sobie zażyczy dopisz proszę do mojego rachunku. Ma dobry gust muzyczny.
– Znaczy się Kapitan bogaty ostatnio? – Brwi powędrowały jej do góry, jakby zobaczyła coś osobliwego – Wąż z kieszeni mnie nie ukąsi, jak wyciągnę rękę po napiwek?
 – Ciebie Mon Cher nigdy – odpowiedziałem z tym samym twarzy grymasem, bo i też lubiłem tutejszą barmankę. Poczekałem sobie spokojnie, aż mój muzykalny kompan coś sobie zamówi, byśmy mogli wrócić do dyskusji. O ile była, jakaś dyskusja i były, jakieś na nią szanse.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Shinji i Mejiro
Wiek : 19
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Przejęcie Duszy Mitycznego Stworzenia
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : Newbie (od sierpnia x802)
Liczba postów : 548
Dołączył/a : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Sob Mar 24, 2018 11:05 am

    Jego obecność została zauważona, był całkowicie pewny, że mężczyźnie obok to nie umknęło. Tylko, że zupełnie na ten fakt nie zareagował. Może Mejiron źle ocenił bywalców tego lokalu? Wydawało mu się, że osoby w takich miejscach cechują się porywczością, że po są to po prostu jakieś pijaczki, które nie mnożą trudności w odnajdywaniu czegoś co mogłoby ich obrazić, że zwyczajnie szukają zaczepki jak on by to zrobił gdyby nadłożenie drogi okazało się stratą czasu? Wyglądało jednak na to, że jego rozumowanie było całkowicie błędne, albo może trafił na wyjątek od reguły? Bynajmniej nie był tym faktem rozczarowany, bo skoro znalazł to czego szukał chciał tylko w spokoju sobie posiedzieć sącząc coś niespiesznie wsłuchując się w pobrzękiwanie gitary i przyjemny głos artystki na scenie. Kątem oka zerknął na mężczyznę w mundurze, który - jak mu się wydawało - również zainteresował się niespodziewanym towarzyszem. W głowie pojawiła się myśl, że gdzieś go widział. Chociaż raczej sam mundur wydał mu się znajomy, nie twarz, bo tej nie potrafił skojarzyć. Przekonanie to tylko się nasiliło kiedy usłyszał znajomy głos. Chociaż nie, bardziej chodziło tu o dość niespotykany we Fiore akcent niż brzmienie głosu.
    Mejiron skinął głową. Całkowicie zgadzał się ze zdaniem towarzyszącego mu mężczyzny. W końcu to głównie z powodu panny na scenie i jej muzyki czy raczej nadziei, że będzie mógł jej posłuchać w ogóle pojawił się w Oak. Co do kolejnych słów... szczerze mówiąc nie do końca wszystkie zrozumiał, ale sens zdania chyba do niego dotarł. I choć nie mógł powiedzieć, że sam interesował się jakoś specjalnie muzyką czy miał okazję odwiedzać filharmonie to ponownie skinął twierdząco. Może i nie był jakimś znawcą, ale melodie i słowa wygrywane przez Learę z pewnością zapadały w pamięć.
- Niekoniecznie dobre, ale tak. Przywraca wspomnienia. - zgodził się mając przed oczami swoją przygodę w Pengarde, a dokładniej ujmując jej finał. Nie potrafił o tym zapomnieć nawet gdyby chciał, a nie chciał. Przynajmniej póki nie odpłaci się tym, którzy go wtedy wykorzystali. Chociaż w tej chwili jego smętny nastrój spowodowany był czymś zupełnie innym. Czemu właśnie myślał o Pengarde? Przecież przyszedł, aby wsłuchując się w melancholijne piosenki powspominać dobrą znajomą, która odeszła. Być może jego towarzysz miał rację i melodia Learę ożywiała pewne zakamarki pamięci?
    Otrząsnął się z zamyślenia kiedy obok ich stolika pojawiła się Marry. Dokładniej to słowa mundurowego wyrwały go ze świata myśli, w którym zaczynał się pogrążać. Kłamstwem byłoby powiedzieć, że nie zaskoczyły one maga przejęcia. Co prawda części wypowiadanych słów znów nie zrozumiał, ale wiedział o co mu chodzi. I szczerze mówiąc zwykle nie przyjąłby oferty nieznajomego chcącego mu coś postawić, ale w tej chwili... Nie miał ochoty spierać się o coś takiego.
- Jakąś whisky. - rzucił obojętnie, bo już zaczął poddawać się wpływowi melodii. Właściwie było mu obojętne co będzie sobie sączył tak długo jak mógł się tym raczyć niespiesznie. Whisky było pierwszym co przyszło mu na myśl. - Mogę spytać jak cię zwą? - zapytał kiedy właścicielka się oddaliła. Wypadało poznać imię kogoś kto nie dość, że nie mnożył trudności z pojawienia się niespodziewanego kompana to jeszcze wykazał się taką szczodrością. Aż się Mejironowi zrobiło głupio na myśl, że faceta chciał potraktować niczym jakiś cham i w sposób mało delikatny zachęcić go do zmiany miejsca gdyby mu się nowe towarzystwo nie spodobało. Chociaż był i drugi powód - liczył, że może gdy pozna jego imię to zrozumie skąd w nim przeczucie, że już go gdzieś, kiedyś widział.
- Ja jestem Shinji. Mejiro Shinji. - sam przedstawił się zanim tamten zdążył odpowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1288-u-mejiro-w-banku#18950 http://ftpm.forumpolish.com/t1276-mejiro-shinji http://ftpm.forumpolish.com/t1619-mejiro-shinji#26031

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kapitan Moreau
Wiek : 23
Wzrost/waga : 189 cm/81 kg
Rodzaj magii : Neuromancer
Gildia : Grimorie Heart
Staż w gildii : 3 miesiące
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 18/02/2018

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Nie Mar 25, 2018 2:22 pm

Przez chwilę krótką zastanawiałem się nad jego odpowiedzią. Odpowiedzią, która nasuwała to, że być może moje rozważania na temat tego, jaką drogą wiedzie nasz umysł tutejsza produkowana narkotycznie muzyka, nie były wcale a wcale, błędne ani czcze. On też zapewne, jak my wszyscy – marne ludzkie istoty miał swoje zgryzoty, które to na światło dzienne wyciągał ruch ręki, pozbawiony całkowicie magii, aczkolwiek magiczny w tym, jak szarpiąc struny potrafił człowieka przywołać do stanu pożądanego. Jako magowie chełpimy się, iż mamy predyspozycje do dokonywania takich rzeczy cudowny a może cudacznych, z racji tego, że posiadamy w sobie źródło. Zwykliśmy się przy tym uważać za wyjątkowych, zaś ta narkomanka, czyniła to jedynie za pomocą przedmiotu tak zwykłego, jak gitara. Zabawnie ten świat się układa, choć jest to humor bardzo obrazoburczy.
   Sytuacja wskazywała na to, że później będę musiał przedyskutować z Marry wszelakie kwestie niewidzialnych środków lotniczych, wypełnionych ludźmi mojego pokroju. Nie mniej człowiek ten pewnie nie bez powodu zdawał mi się znajomy i urągałoby szlachetnej sztuce dedukcji, by wykluczyć, że i on może posiada informację, której ja pragnąłem niczym sucha studnia wody. Przydałby mi się ten wiedzy prysznic ożywczy, gdyż tym szybciej mógłbym zameldować o wykonaniu zleconego zadania. A meldować było, co. Możecie mi wierzyć. Nie wypadało, zatem na prośbę o przedstawienie się reagować ostracyzmem, tym bardziej, że osoba ta udzieliła mi swoich personaliów z równą ochotą. Czy przez jakąś nić sympatii ukrytą, czy też przez postawionego drinka znaczenia nie miało.
  – Zatem miło mi poznać Monsieur Mejiro – powiedziałem tonem przyjaznym, wyciągając jednocześnie prawicę, jak to się w wojsku czyniło między nami kolegami żołdakami. – Jestem Nicolas Moreau, jak słusznie zauważyła urocza Marry, jestem oficerem sztabowym, konkretniej mówiąc kapitanem w armee de terre Królestwa Seven, choć jak na razie w stanie spoczynku. Nie wydaje mi się też żebym szybko miał wrócić do czynnej służby. – Tutaj wzruszyłem ramionami, jakbym tym chciał powiedzieć, zdarza się. – Zdaję sobie sprawę, że nasze języki znacznie się różnią, toteż nie obrażę się, jak przy zwracaniu się do mnie użyjesz po prostu stopnia wojskowego. Po za tym, jeśli mam być szczery Twoja twarz Monsieur Mejiro zdaje mi się znajoma, czy nie mieliśmy się gdzieś wcześniej okazji spotkać?
  Pociągnąłem sobie solidnego łyka ze szklanki mierząc siedzącego naprzeciwko mnie człowieka spojrzeniem. Rozwiązanie tej zagadki zaczynało mnie chyba właśnie ciekawić ze względów osobistych a nie tylko czysto zawodowych. Wykluczałem możliwość, że jest to ktoś, z kim miałem, jakieś zatargi dawniejsze, bo Ci reagowali na twarz moją z reguły zupełnie inaczej i z reguły owocowało to bardzo szybkim przejściem w sfery rękodzieła, że tak się wyrażę. Tutaj jednak absencji mordobicia trudno było nie zauważyć.
  – Doszły mnie słuchy ostatnio, że pojawił się tutaj dosyć duży obiekt latający. Taki hmm sterowiec? – Zagadnąłem, w sposób sprzyjając lekkiej przyjaznej konwersacji. – Wydajesz się człowiekiem bywałym, toteż może wiadomo Ci coś o tym? Wszelakie nawet najdrobniejsze poszlaki na ten temat, bardzo, by mi się przydały.
  Był to jakiś strzał, który mam nadzieję, że trafi w tarczę a nie w płot, bo znacznie przybliżyłby mnie do realizacji zadania. Osób, które faktycznie wiedziały, jaka to instytucja ma tam swoją siedzibę było bardzo mało, toteż ryzyko zdradzenia się nie było wielkie, po za tym nawet gdybym miał do czynienia z jakimś prawa stróżem, z pytania tego bardzo łatwo szło się wyłgać. Jeśli zaś przypadkiem to ktoś od nas, mogę spokojnie stwierdzić, że jesteśmy w domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Shinji i Mejiro
Wiek : 19
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Przejęcie Duszy Mitycznego Stworzenia
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : Newbie (od sierpnia x802)
Liczba postów : 548
Dołączył/a : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Pon Mar 26, 2018 2:10 pm

Niestety imię ani nazwisko jego tymczasowego towarzysza nie rzuciło żadnego światła na dziwne wrażenie, że gdzieś go już spotkał. Mejiron był przekonany, że dzięki temu przypomni sobie jego osobę, ale niestety nadal nic mu nie świtało. Czyżby jednak się pomylił? W końcu było to dość unikatowe nazwisko, na tyle że pewnie nie potrafiłby go nawet powtórzyć bez jakiegoś błędu w wymowie. Dlatego teraz stracił pewność, że ich drogi wcześniej się skrzyżowały. Tak obco brzmiące miano z pewnością by zapamiętał. Istniała jeszcze jednak jedna opcja - poprzednim razem mogli zwyczajnie się sobie nie przedstawić.
- Kapitanie? - zapytał jakby chcąc się upewnić. Po tym pokiwał głową na znak zrozumienia. - Niech będzie kapitanie. Lepiej tak niż miałbym przekręcać nazwisko, bo mógłbym mieć z nim mały problem. - przyznał się, że nazwisko Nicolasa mogłoby sprawić mu trudności.
- Nie jestem pewny. - odparł na uwagę Moreau o tym, że i on kojarzy jego facjatę. Przyłożył szklankę do ust, aby wziąć nieduży łyczek whisky. - Ostatnio wiele osób twierdzi, że skądś mnie kojarzy. I tak jak większość mogłeś po prostu widzieć mnie na ostatnich igrzyskach. - stwierdził, bo faktycznie takie sytuacja ostatnio mu się zdarzały dość często. - Chociaż w tym wypadku może... Może jest inaczej. Też mam wrażenie, że gdzieś na siebie wpadliśmy Kapitanie. - i znów skupił się na szklaneczce ze złocistym trunkiem, aby tym razem uszczuplić jej zawartość w większym stopniu. W tym momencie usłyszał słowo sterowiec. Zmrużył ślepia, bo od razu skojarzyło mu się to ze sterowcem Grimoire. Co prawda latał w okolicach bliżej Calthy, ale i tak pojawiło się w nim uczucie podejrzliwości względem wojskowego. Co tu dużo mówić, jeśli ktoś interesował się sterowcem czy raczej samą mroczną gildią to trzeba było na kogoś takiego uważać.
- Zaraz, już wiem... - wyrzucił z siebie odstawiając szklaneczkę. Przypomniał sobie skąd kojarzy tego mężczyznę z obcym akcentem. To właśnie przemierzając korytarze ich latającej bazy przez chwilę mógł go zobaczyć. Trwało to dosłownie moment, ale teraz wyraźnie przypomniał sobie, że słyszał ten obcy akcent. - Tak, już wiem... To właśnie na sterowcu mignęła mi twoja twarz. - dodał otwarcie, bo skoro facet był już na sterowcu to musiał być jeśli nie członkiem gildii to przynajmniej jej sprzymierzeńcem. - Kto by się spodziewał, że wpadnę tu na kogoś spotkanego na sterowcu. - pomyślał na głos. Oczywiście jeśli Marry czy jakiś randomowy klient nie kręcił się gdzieś blisko. Bo jeśli chodziło o Moreau to gdy już sobie uświadomił gdzie go spotkał nie było potrzeby zachowywania szczególnej ostrożności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1288-u-mejiro-w-banku#18950 http://ftpm.forumpolish.com/t1276-mejiro-shinji http://ftpm.forumpolish.com/t1619-mejiro-shinji#26031

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kapitan Moreau
Wiek : 23
Wzrost/waga : 189 cm/81 kg
Rodzaj magii : Neuromancer
Gildia : Grimorie Heart
Staż w gildii : 3 miesiące
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 18/02/2018

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Sob Kwi 07, 2018 10:42 am

O losie pokrętny! Któż jest w stanie przewidzieć, jakie ścieżki nam wyznaczysz! Takiego przypadku, jak ten nawet najlepszy wróż, by nie przewidział. Toteż ja też nie mogłem się spodziewać, że to spotkanie przypadkowe odbędzie się z taką korzyścią dla mnie. Skoro mężczyzna faktycznie mnie kojarzył, to istniał cień szansy na to, że będzie potrafił udzielić mi odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Toteż pociągnąłem łyczka ze szklaneczki i zaciągnąłem się papierosem, strzepując później popiół do popielniczki. Następne jego słowa sprawiły, że na mej twarzy wypłynął wyraz rozczarowania.
 – Mój Pan Dziadek mawiał, że lud chce tylko chleba i igrzysk – stwierdziłem wzruszając ramionami. – Ja ośmielam się być innego zdania, mnie jest potrzebny do egzystencji tylko chleb i wódka. Tłumne rozrywki nie leżą raczej w obrębie moich zainteresowań.
   Aż się wzdrygnąłem na myśl, że mógłbym siedzieć wśród spoconej tłuszczy i wydzierać mordę na chwałę zawodników. Zdało mi się to, tak pospolite, że aż nie licowało z tym, co sam reprezentowałem, że odgoniłem myśl, iż z własnej nieprzymuszonej woli mógłbym znaleźć się w takim miejscu. Klejnoty wydane na nagrody zawodników sam najchętniej spożytkowałbym na wino i prostytutki, tudzież na wycieczkę do sztuki galerii, ale byłem i jestem tutaj obcokrajowcem. Toteż może dla tego brak mi w jakiś sposób zrozumienia lokalnych tradycji i kultury, tak jak oni nigdy nie potrafią dobrze wymówić mego nazwiska. Jednakże nie była to znowu taka wielka cena za to, by uniknąć rozdziobania przez kruki i wrony, gdy już bym martwy wisiał na jakiejś seveńskeiej szubienicy, albo, co gorzej, drzewie.
   Gdy zagadnąłem o sterowiec nie spodobało mi się to spojrzenie wężowe, którym mnie uraczył. Czy było możliwe, że wdepnąłem właśnie w gówno, z którego się nie wygrzebię. Może moje założenie, że nikt nie połączy mnie z gildią było po prostu zbyt śmiałe. Nie dałem jednak po sobie poznać tego dreszczu zimnego, który pojawił się na kształt płaza wrzuconego za koszulę, uśmiechnąłem się jedynie najszczerzej jak potrafiłem, samymi ustami. I tutaj też chyba poszczęściło mi się setnie, bo reakcja Merjirona była zaskakująco przyjazna.
 – Ot widzisz Monsieur Mejiro – rozpromieniłem się tym razem szczerze na jego słowa. Teraz już było prawie pewne, że nie będę musiał się szwendać po okolicy w poszukiwaniu informacji. One wręcz same przyszły do mnie – Jak to zabawnie plotą się ludzkie ścieżki. Niewykluczone, że mnie tam widziałeś, bo ja wyobraź sobie jestem członkiem załogi, może aktualnie trochę zagubionym, ale nadal członkiem.
  Pomijam już to, że po takim czasie w konspiracji dobrze było spotkać kogoś swojego, wszak miałem to okazję uczynić miesiąc temu, ponad kiedy to ostatnio rozmawiałem z Grand Maitre. Nie to, że do takiego żywota nie byłem nawykły, ale przyjemnie było sobie od czasu do czasu pograć z kimś w otwarte karty.
   – Zaiste bardzo się cieszę, że wpadłem tutaj na kogoś z przyjaciół, a może i Ty sam należysz do instytucji? – Zapytałem po chwili machnąłem ręką z papierosem, którego to zażyłem. Spoważniałem też, tak jak to się poważnieje, gdy rozkłada się mapę taktyczną na stole i przychodzi uradzić, z kolegami oficerami, co czynić dalej. – W pierw obowiązki później przyjemności. Monsieur Mejiron, gdzie jest Grand Maitre Nanaya? Mam jej do przekazania niezwykle ważny meldunek, który sama mi zleciła To sprawa wagi stanu, jeśli wiesz, co mam na myśli. Toteż muszę jej jak najszybciej zdać raport, byśmy mogli planować dalsze działania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Shinji i Mejiro
Wiek : 19
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Przejęcie Duszy Mitycznego Stworzenia
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : Newbie (od sierpnia x802)
Liczba postów : 548
Dołączył/a : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Sob Kwi 07, 2018 12:32 pm

Mejiron pokiwał głową na anegdotkę dotyczącą powiedzonka dziadka towarzysza. I jemu wydawało się, że ludzie lubią oglądać widowiska. Było to jedna z wielu rozrywek, dzięki którym na przykład zapomnieć o troskach dnia codziennego. Acz zgadzał się ze stwierdzeniem Moreau. Znaczy częściowo, bo wielkim amatorem napojów alkoholowych nie był, chodziło raczej o fakt, że jego samego oglądanie takiego widowiska interesowało raczej średnio. Właściwie to teraz i o samym udziale w takim przedsięwzięciu by nie pomyślał, ale wówczas miał ku temu powody. I nie żałował, że to zrobił, po prostu w obecnej chwili nie przystąpiłby do igrzysk.
Co zaś się tyczyło jego reakcji na wspomnienie o sterowcu to chyba nie można było winić Shinjiego za podejrzliwość. Jedyny sterowiec jaki znał to ten należący do Grimoire, a jeśli ktoś interesował się mroczną gildią to zwyczajnie trzeba było na taką osobę uważać. Chociaż w tym wypadku było to niepotrzebne jak się okazało. Tak wynikało ze słów wojskowego. Oczywiście mógł kłamać, ale skoro Mejiron przypomniał sobie skąd kojarzy jego twarz to jak najbardziej prawdopodobne było, że Moreau nosi gdzieś na ciele symbol gorejącego serca.
- Tak, to by się zgadzało... - mamrotał do siebie pod nosem. Pokiwał do tych myśli jakby po to, aby się w tym utwierdzić. Nadal nie mógł być co prawda w stu procentach pewny, ale skoro wszystko wskazywało na to, że jego towarzysz jest sprzymierzeńcem nie powinien być tak podejrzliwy. Kiwnął więc twierdząco na jego pytanie. - Tak, od niedawna. - odparł zgodnie z prawdą, aby po chwili na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie. Bynajmniej nie dlatego, że ton Moreau stał się bardziej rzeczowy, chodziło tu o samą treść jego wypowiedzi.
- Ty nie wiesz... - stwierdził kiedy tamten skończył. Po czym zamilkł. Nie dlatego, że oczekiwał jakiejś reakcji, bo pewnie Moreau nie miał pojęcia o co chodzi, po prostu zastanawiał się jak ująć fakt, że w Grimoire w ostatnim czasie sporo się zmieniło.
- Może się to okazać trudne. - odezwał się w końcu. - Nanayi już nie ma. - dodał, ale zdawał sobie sprawę, gdyż mogło to zostać źle zinterpretowane. Dlatego postanowił pokrótce wyjaśnić co miał na myśli. - Zniknęła. Po prosu przepadła. Nie wiem dlaczego, ale porzuciła swoją pozycję i... Z tego co wiem chciała rozwiązać Grimoire. - cały czas mówił cicho, bo w końcu nie były to informacje, które powinny trafić do niepowołanych uszu. W każdym razie uważnie lustrował przy tym Moreau nie wiedząc jak może zareagować na takie nowiny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1288-u-mejiro-w-banku#18950 http://ftpm.forumpolish.com/t1276-mejiro-shinji http://ftpm.forumpolish.com/t1619-mejiro-shinji#26031

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kapitan Moreau
Wiek : 23
Wzrost/waga : 189 cm/81 kg
Rodzaj magii : Neuromancer
Gildia : Grimorie Heart
Staż w gildii : 3 miesiące
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 18/02/2018

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Pią Kwi 13, 2018 8:57 pm

Poczułem się zaintrygowany, takim wstępem enigmatycznym, niczym woal okrywającym resztę, tego, co miało być powiedziane. Woal ten kazał się domyślać, że skrywa on za sobą, coś niedorzecznie brzydkiego rzecz, jakąś, która chwilę po poznaniu wróci się odruchem wymiotnym. Zaintrygowany, było jednak złym słowem, zadałem sobie właśnie sprawę, że to zaniepokojenie, wpełzło mi gdzieś za mundur, ohydnym dreszczem zimny pałętało mi się po plecach, nie chcąc za nic odejść, zwiastując prócz dymu, że coś tu jeszcze wisi w powietrzu.
 - Czego takiego nie wiem? – Spytałem wyjmując sobie następnego papierosa i wpychając sobie go między wargi. Jednocześnie ukośnym spojrzeniem podejrzliwym obserwując mojego rozmówce i pytając się w myśli, jakąż to szkaradę ma mi zamiar zaserwować.
   Myślałem, że takowe zabiegi przygotują mnie na to, co zostanie zaraz wypłynie niczym tłusta oliwa na powierzchnie wody. Przez chwilę trawiłem ten obmierzły tłuszcz odpalając papierosa i zaciągając się nim długo, patrząc przy tym na ulokowaną na scenie muzyczkę. Jej wokal artystyczny, jakoś w ogóle nie sprawiał, że było mi lżej, pogłębiał tylko melancholiczny nastrój. Nawet nie zauważyłem, jak kąciki mych ust zawędrowały w dół, a czoło zmarszczyło się niczym poszargane wiatrem lustro powierzchni jeziora.
   Przez chwilę miałem ochotę oskarżyć mojego rozmówce o kłamstwo. Jakoś odmawiałem wiary tej ponurej rewelacji, ale teoria, że miałby nakłamać zdradziecko z sobie jedynie znanych powodów, jakoś nie mieściła mi się w głowie. Nie było rady, trzeba było przełknąć pigułkę gorzką, chociaż cofała się ona wraz z treścią podrażnionego żołądka
  - Grand Meitre Nanaya zdrajcą?  Po, co miałby czynić tak straszną rzecz? – Spytałem czysto retorycznie, głosem ponurym, ciężkim od żalu. – Nie chciałbym w to wierzyć, ale przeczucie mówi mi, że nie kłamiesz Monsieur Mejiro.
    Westchnąłem ciężko nad losem przewrotnym. Była to kolejna kobieta, którą obdarzyłem zaufaniem i która spaliła je na popiół w ogniu własnych dążeń i planów. Tyleż tylko miało pozostać po Mistrzyni, która mnie przygarnęła popiół i kurz? A może poruszane powiewem wiatru, wiszące na gałęzi ciało. Napełniła mnie odrazą ta wizja, toteż spłukałem ją cierpkim smakiem alkoholu.
 - Więc prawdopodobnie czeka ją los większości zdrajców… Instytucja, do której należymy nie zwykła wybaczać. – Pokręciłem głową ze smutnym niedowierzaniem. Jakoś, w ogóle nie trafiała do mnie ta wizja, tym bardziej, że przypomniałem sobie smutne słowa, który miał w zwyczaju wypowiadać Trybunał Wojskowy. Taki i taki, jesteś uznany winnym zdrady. Ponieważ godzien nie jesteś oddychać powietrzem tego królestwa zostaniesz powieszony, o zachodzie słońca. Ot smutne podsumowanie czyjegoś nędznego żywota.
 - Ważniejszym jest jednak, jak teraz wygląda sytuacja. U kogo mam się stawić z meldunkiem, wykonanego zadnia? Bo, jak mniemam pojawił się już ktoś na jej miejsce. Są jakieś plany, jak zagospodarujemy dany nam czas?
   Z reguły bywało tak, że wraz ze zmianą rządzących zmieniała się tez polityka. Nie widziałem powodów dla, których tym razem miało być inaczej. Nowy mistrz już pewnie obierał nowe cele. Nie wiem, czemu na myśl przychodziła mi rzecz jedna, wojna.
 - Wybacz Monsieur Mejiro, ale zaistniałe okoliczności sprawiły, że czas mi w drogę. Gdzie znajdę sterowiec? Tam dowiem się wszelakich konkretów. Jakiekolwiek one, by nie były.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Shinji i Mejiro
Wiek : 19
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Przejęcie Duszy Mitycznego Stworzenia
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : Newbie (od sierpnia x802)
Liczba postów : 548
Dołączył/a : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Sob Kwi 14, 2018 11:52 am

- Sam chciałbym to wiedzieć... - odparł Mejiro chociaż chyba wcale jego towarzysz odpowiedzi nie oczekiwał, a już na pewno nie takiej. W końcu takie słowa nie były w żaden sposób odpowiedzią na jego pytanie. Pytanie to z resztą niejednokrotnie już pojawiało się i w głowie białowłosego i niestety nie potrafił znaleźć dla niej odpowiedzi. Nie potrafił zrozumieć dlaczego Nanaya postąpiła tak, a nie inaczej. Dlaczego po prostu zniknęła nie mówiąc nikomu niczego. Nie, nie tak. Wiedział dlaczego zniknęła bez słowa i nikomu niczego nie mówiła. Nie mogła, Grimoire z pewnością nie było organizacją, z której mogło się zrezygnować i odejść od tak sobie. Nie miał jednak pojęcia dlaczego się na to zdecydowała...
Jedynie pokiwał głową z poważną miną kiedy Moreau wyraził wątpliwości w nowinę, którą usłyszał jednocześnie przyznając, że nie wierzy aby było to kłamstwo. Mejironowi nawet przez myśl nie przeszło, aby kłamać czy żartować w takiej sprawie i właśnie śmiertelny wyraz powagi na jego facjacie powinien wojskowego w tym upewnić.
- Nanaya na pewno jest tego świadoma. Dlatego tym bardziej nie mogę zrozumieć dlaczego to zrobiła. - odparł zupełnie zgadzając się z poglądami Moreau odnośnie tego jak sama gildia może patrzeć na zachowanie byłej mistrzyni. I choć z pewnością nie wszyscy członkowie będą się z tym zgadzaj, bo zapewne Nanaya wciąż miała swoich zwolenników to jako mroczna gildia Grimoire nie mogło pozwolić, aby nie wynikły z tego żadne konsekwencje. Chociaż rozumowanie maga przejęcia mogło być błędne, w końcu sama gildia nie wyglądała tak jak to sobie wyobrażał zanim do niej dołączył.
- Tak. - przyznał i była to odpowiedź na obydwa pytania jakie chodziły po głowie jego towarzysza. - Jak mówiłem, z tego co mi wiadomo Nanaya chciała zupełnie rozwiązać Grimoire. Al Sorna na to zareagował zwołując specjalne zebranie i to właśnie on został na nim wybrany na nowego mistrza. I owszem, ma sporo planów na przyszłość. - zagłębiać się w przyszłe cele Mejiro postanowił chwilowo odpuścić. To byłaby rozmowa zajmująca dłuższą chwilę, a jak zauważył nowe wiadomości sprawiły, że Moreau nie miał zamiaru słuchać w tym momencie długiej opowieści.
- Sterowiec? Kiedy wyruszałem znajdował się w okolicach Calthy i to pewnie gdzieś tam trzeba go szukać. - odpowiedział, acz mówiąc szczerze był nieco zaskoczony faktem, że jego towarzysz tego nie wiedział. Wydawało mu się, że zawsze wędrował po niebie w tamtych okolicach ukryty potężną iluzją, ale być może wcale tak nie było? W końcu Mejiro był w gildii od niedawna i nie wiedział wszystkiego. - Właściwie też tam zmierzałem więc jeśli ci to nie przeszkadza możemy udać się tam razem. - dodał na koniec. Co prawda raczej niewiele miał czasu poddać się zadumie i melancholii wsłuchując się w utworu tutejszego artysty, ale były wszak rzeczy ważniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1288-u-mejiro-w-banku#18950 http://ftpm.forumpolish.com/t1276-mejiro-shinji http://ftpm.forumpolish.com/t1619-mejiro-shinji#26031

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kapitan Moreau
Wiek : 23
Wzrost/waga : 189 cm/81 kg
Rodzaj magii : Neuromancer
Gildia : Grimorie Heart
Staż w gildii : 3 miesiące
Liczba postów : 14
Dołączył/a : 18/02/2018

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Pon Kwi 16, 2018 9:50 am

Nie znajdowałem powodu, by dłużej mitrężyć. Należało, jak najszybciej udać się do nowego mistrza i zaraportować o przebiegu misji. A także ustalić, co się będzie czynić w przyszłości, w tym, jaki los spotka Nanaye. Cały czas myśl, że zdradziła, była, jak litr kwasu cytrynowego wylanego na tort, jak coś niepasujące, jak coś, czego po prostu nie można przyjąć. Wszak nie była to pierwsza taka sytuacja w moim życiu i ku mojemu wielkiemu smutkowi zdawałem sobie sprawę, że przyjdzie mi się wreszcie z tym pogodzić. Miałem na to bez mała całą drogę, bo wątpliwości w oczach nowego mistrza mogłyby być jednoznaczne z dajmy na to łamaniem kołem. Ponieważ skórę własną ceniłem w stopniu dość znacznym, marszałkowskim, że tak się wyrażę, raczej nie powinienem dawać po sobie poznać, że żal mi w jakiś sposób dawnej przewodniczącej  
  - W takim razie zbierajmy się Monsieur Mejiro, droga daleka a czas biegnie nieubłaganie. – Dopiłem resztę burbonu jednym solidnym łykiem krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Dobry znak – wieszczył, że jeszcze na terapię odwykową, droga ma równie daleka, jak ta do naszej bazy. Wstałem wyciągając portfel ze spodniej kieszeni marynarki i zostawiając należność za drinki, wraz z napiwkiem godnym byłej najemniczki Marry.
  - Zbieracie się już Panowie? – Zapytała główna zainteresowana, która widocznie, w jakiś wizjach proroczych odnajdywała na momencie miejsca, gdzie pieniądze zostawiają klienci. Zwróciła swoje oko, to, które nie zakrywała czarna grzywka na mojego kompana. – Zadaje się, że Ciebie widziałam tu po raz pierwszy, jesteś zadowolony z obsługi?
  - Tak zbieramy się – odrzekłem, gdy już wymienili między sobą kilka zdań. – Nie uściskasz mnie na pożegnanie Mon Cher?
  - Zabieraj łapy Moreau, co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Dotknij mnie a złamię Ci rękę w trzech miejscach.
  - Kłamiesz – skonstatowałem z uśmiechem, reagując na podobny grymas właścicielki, tyle, że jej był o wiele bardziej jadowity, jakby za tymi malinowymi ustami czaiły się kły zdolne rozszarpać ofiarę.  – Jednym ruchem potrafisz złamać rękę tylko w dwóch miejscach. Żegnaj tedy Marry powodzenia. Monsieur Mejiro możemy ruszać?
   Gdy potwierdził udałem się krokiem szparkim w stronę wyjścia, pociągając przy tym papierosa.

                                                                          [z.t -> Sterowiec Gildii Grimoire Heart]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Shinji i Mejiro
Wiek : 19
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Przejęcie Duszy Mitycznego Stworzenia
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : Newbie (od sierpnia x802)
Liczba postów : 548
Dołączył/a : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Bar u Marry   Sro Kwi 18, 2018 2:13 pm

Mejiron kiwnął głową na zgodę i podobnie jak jego towarzysz jednym haustem opróżnił pozostałą zawartość swojego naczynia. Skrzywił się po tym na chwilę jako, że nieczęsto sięgał po procentowe napoje. a już szczególnie nie przywykł, aby pochłaniać je szybko. Grymas zniknął z jego twarzy tak szybko jak się pojawił. Nieco niespodziewanie pojawiła się obok niego właścicielka lokalu i w głowie jasnowłosego pojawiło się pytanie czy z każdym klientem przed wyjściem zamienia kilka zdań czy może to z powodu jego towarzysza, który jak się domyślał był tu częstym gościem.
- Jak najbardziej. Chętnie spędziłbym jeszcze trochę czasu ciesząc się muzyką waszej artystki, ale niestety... Sprawy wzywają. - odparł. Nie zamierzał kobiety wyprowadzać z błędu, że to wcale nie była jego pierwsza wizyta, bo i po co. Grzecznie skinął głową na pożegnanie i ruszył w kierunku wyjścia. Moreau wymienił jeszcze z Marry kilka zdań, ale tego Mejiron już nie słyszał, postanowił zaczekać na zewnątrz.

[ z.t. ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1288-u-mejiro-w-banku#18950 http://ftpm.forumpolish.com/t1276-mejiro-shinji http://ftpm.forumpolish.com/t1619-mejiro-shinji#26031
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Bar u Marry   

Powrót do góry Go down
 
Bar u Marry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Południowe Fiore
 :: Oak
-




Wymiana!
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallowswww.zmiennoksztaltni.wxv.plRainbow RPGEclipseRe:Start
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.