facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją" - Page 12

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Czw Gru 06 2012, 12:16

First topic message reminder :

MG

Cóż, jaka nazwa karczmy, taki i środek. Radosne potańcówki panów z małą ilością pań, które zwyczajnie tutaj pracują. Oczywiście, nie tylko żeby potańcować towarzysko, ale też w nieco inny sposób. Nie jest to całkowita melina, ale też nie należy do bardziej... hmm... wyszukanych lokali. Karczmarz to ubogi i skromny facet, który nie pcha się w żadne kłopoty, a przynajmniej bardzo się stara. Wielu tu podejrzanych typków - panie powinny się ich wystrzegać i trzymać na dystans.

Gospodarz stoi przy ladzie i czyści kufle. Tłum mężczyzn oglada tańczącą kobietę, która przybiera półkocią postać. Widać, że wyjątkowo całość im się podoba. Nikt nie zwraca na was uwagi. Na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 54
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 27 2017, 08:42

Hannibal wysłuchiwał słów swojego towarzysza i z każdym wypowiedzianym słowem zdawał sobie sprawę z tego, że jego szanse na przekonanie Ena na wstąpienie do armii z jego własnej chęci jest mało prawdopodobne, że faktycznie nie był on zainteresowany wojną, a po prostu chciał mieć siostrę i skromne warunki, byleby tylko być z osobą, w której pozostawał zakochany. Była to, co prawda chora miłość, pewnie jego siostra ucieknie, gdy go zobaczy i dowie się o jego uczuciu do niej nie chcąc wchodzić w kazirodczy związek z własnym bratem. Skoro była już starsza być może miała już faceta, którego En będzie musiał zamordować, aby ponownie siostra była cała dla niego. Jak widać uciekali się do tych samych może i nagannych, ale skutecznych środków perswazji bezpośredniej. Ciężko było przemówić mu zwykłymi słowami do rozumy, dopiero czyny mogły zmienić jego nastawienie.
- Nie masz racji - nie zgodził się Hannibal z wcześniejszą wypowiedzią Ena - Bogaci ludzie statystycznie są również bardziej inteligentni, chociażby dlatego, że otrzymują odpowiednią edukację już od najmłodszych lat, nie w każdym kraju jest ona obowiązkowa, nie wszystkich na nią stać oraz poziom jej jest różny w zależności od tego, ile jest się w stanie poświęcić pieniędzy na nauczyli. Poza tym warunki w jakich żyje dziecko też ma na to wpływ. Poza tym nawet jeśli ktoś biedny jest inteligentny to wcześniej czy później jest w stanie dojść do olbrzymiego majątku, nie uważasz. Oczywiście to tylko statystyki, wiadomo, że od czasu do czasu znajdzie się jakiś szalony wiejski mędrzec o inteligencji stanowczo ponad przeciętnej.

Potem En znowu wrócił do swojej siostry, widać było, że chłopak ciągle myślał o niej i pragnął ją odnaleźć. Wiele jednak jak było widać zakładał nie był pewien jak zachowa się jego siostra, gdy ją odnajdzie, żył swoją własną wizją dziewczynki niewinnej, która będzie mógł się opiekować, wyobrażał sobie, że będzie kochaną i słodką dziewczynką jak z jakiegoś taniego komiksu.
- Skąd jednak wiesz, co woli twoja siostra? Może ona będzie wolała bogactwo, siłą zmusisz ją do tego, by zamieszkała gdzieś z tobą w jakiejś rozwalającej się ruderze? Może wcale nie będzie chciała nigdzie się z tobą udać wiedząc, że nie zapewnisz jej bogactwa, może będzie przez Ciebie płakać całymi dniami i nocami, zdajesz sobie z tego sprawę? Poza tym nie liczą się czyny, a efekty. Co z tego, że będziesz bronił siostrę jeśli na końcu zginie, co z tego, że będziesz się nią opiekował jeśli umrze z głodu?

Hannibal zdecydowanie był już zbyt otwarty po wypiciu wcześniejszych toastów i dało się to wyczuć w jego wypowiedzi. Być może wino miało więcej procent niż założył we wcześniejszych obliczeniach? Nie zamierzał komentować wypowiedzi odnośnie walki, Kartagińczyk z pewnością preferował w walce używanie inteligencji, ale zadaniem Ena faktycznie było poleganie na instynkcie i czystej rządzy zabijania. Hannibal uśmiechnął się, gdy zobaczył zjedzony talerzyk śledzików przed Enem, chłopak faktycznie miał zamiast żołądka czarną dziurę, ale nie ma takiego przeciwnika, którego Hannibal nie mógłby pokonać.
- Rinciu skocz po kolejne śledziki dla Ena - polecił - tylko tym razem weź z pięć talerzyków, bo jak widzisz jeden starcza na zbyt krótko, a nie będziesz przecież, co chwile chodziła

Co prawda taktyka chłopaka, którą przyjmował myśląc o jednym, maksymalnie dwóch ruchach do przodu była pewnie dobra dla wojownika, ale na pewno nie dla wodza jakim był Hannibal. Dowodził on już armią wtedy musiał przewidywać przebieg całej bitwy, jakie reakcje wykona wróg i jak się zachowa, odpowiadać szybko i być przygotowanym na każdą ewentualność, w końcu Sun Tzu, autor "Sztuki wojny" powiedział "że aby wygrywać trzeba znać swoją armię i armię wroga". Dlatego Hannibal, nie tylko wybiegał do przodu swoimi myślami o 1,2 czy nawet 10 ruchów w przód, on już od początku wiedział jak ta gra miała się skończyć i chociaż na planszy pojawiały się komplikacje to dość łatwo je pokonywał swoją armią wykonując odpowiednie kontrruchy. Patrząc na planszę i znając się na szachach widział on, że przeciwnik nie ma kompletnie dominacji nad planszą, a Hannibal ma wyprowadzone już najpotężniejszy figury
- Goniec z F1 na C4
Powiedział Hannibal wyprowadzając na pole bitwy kolejną z silnych figur, którą odblokował sobie już w pierwszy ruchu. Ciekawiło teraz Kartagińczyka jak zachowa się na rosnącą dominacje na polu szachowym En pozostawiając mu kolejny ruch.

Szachy4ruch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 27 2017, 12:57

Chłopak był pewien, iż jego siostra nie dowie się o jego uczuciach. Jeśli jakieś do nie żywił. Nie planował nawet jej powiedzieć, że jest jej bratem. To na pewno nie, i zdecydowanie nie na początku. W końcu dlaczego miała by mu w ogóle uwierzyć? Był nieznajomym, i to tak totalnie. Nagle ktoś przychodzi do niej i mówi jej, że jest jej bratem? Coś tu się chyba jednak nie zgadza. Dlatego poczeka z tą informacją, ile uzna za stosowne. A to się dopiero okaże.

- Nie wiem skąd ty wytrzasnąłeś te statystki. Nie raz na swojej drodze spotkałem lordów jakichś włości pomniejszych. Bogactw masa, wsie są biedne a sam lord otyły i wydaje mu się że jest lepszy od wszystkich. Nie wyczułem u niego zbyt wielkiej inteligencji, a jednak bogactwa miał. Na ujemnym poziomie najpewniej ona była. I mylisz się z tą edukacją. Faktycznie, mają więcej pieniędzy do wydania na nauczycieli. Ale oni są w stanie dać im tylko wiedzę. To czy ktoś jest inteligenty nie zależy od tego ile wiesz, a jakie decyzje podejmujesz na podstawie tej wiedzy. Taki lord powinien wiedzieć, że każdy czyha na jego życie. A jednak wpuścili mnie na jego dwór z moim ostrzami u boku. Przeważnie osoby bogate są aroganckie względem tych biednych, i właśnie to jest ich zgubą i powodem mniejszej inteligencji. Z tego co widziałem, większość taka jest. No... ale to pewnie też zależy od kraju. I faktycznie, biedny inteligenty osobnik jest w stanie dojść do majątku. Tylko nie oznacza to że do niego dojdzie. Może go najzwyczajniej nie chcieć. - powiedział En wzruszając ramionami. Statystki Hannibala były dla niego naprawdę dziwne. Może takie były w jego ojczystych stronach? Kto wie. Na pewno nie młody szermierz.

- Trochę teraz przesadzasz. Nie powiedziałem, że będziemy biedni. Powiedziałem tylko, że nie dam jej bogactw, bo one nie są w tym świecie najważniejsze. A jeśli dla niej będą, to będę musiał strącić ją na ziemię. Poza tym, ciężko być jednak biednym jeśli jest się magiem. To jest wręcz niemożliwe, taki zawód. I mieszkanie w czymś innym od luksusów jednak lepiej kształtuje charakter. I pozytywniej. Nie wiem co ona woli. Tylko raz widziałem ją na oczy, przez parę sekund i nie mogłem nawet wymienić z nią jednego słowa. W tym momencie, mogę tylko i wyłącznie żyć jej wizją. A jaka będzie to się okaże. I jestem prawie pewien, że opieka i śmierć z głodu nie idą w parze. I myśląc tak, każdy z nas kiedyś zginie. Możliwe że nawet w tej karczmie jest osoba, która wbije za niedługo nam nóż w plecy i nic na to nie da się poradzić, bo nieufność do wszystkich też jest głupotą. Liczą się czyny, bo to one prowadzą do efektu. Przykładowo chciałbyś podbić jakieś miasto. Zaatakował je, ale przegrałaś. Równie dobrze mogłeś nie zaatakować wcale. Efekt taki sam, czyn inny. Czyn Ciebie jeszcze ukształtuje. - powiedział i kręcił sobie wokół pucharkiem z którego to wcześniej pił. Nie dogadają się w tym temacie z prostego powodu. Hannibal i Laen mają jednak inne poglądy. Inaczej patrzą na świat, tak jak jeden oddał się szaleństwu, drugi ma je u swojego boku i z nim czasami walczy jak skłóceni kochankowie. Kto wie, może to jakaś demonica go prześladowała czy coś w tym stylu.

Widząc, że Hannibal nie da za wygraną z tymi śledzikami En oficjalnie postanowił. Obłubie go z kasy co chwila wyjadając te śledziki. To była na pewno dobra taktyka, godna takiego wojownika jak on. Ale to później, taka była myśl chłopaka gdy znowu wziął śledzika z talerza, które dopiero co dostał.
- Konik, skoczek czy jak mu tam z G4 na E5. - powiedział widząc jak wygląda aktualna sytuacja. Miał wrażenie, że zaraz wejdzie w jakąś pułapkę i musiał się zastanowić czy faktycznie chce to zrobić. Ale miał na to jeszcze trochę czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 54
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 27 2017, 16:58

- Nie mówię tutaj o większości, a o statystycznych wartościach, królowie, lordowie, rządy krajów są zazwyczaj najbogatsi, a kraj utrzymują tylko dzięki swoim zdolnościom, umiejętnościom i wiedzy. Oczywiście znajdzie się wśród szlachty również jełop, który dostał bogactwo w spadku i pewnie szybko je przetrwoni, o ile wcześniej ktoś mu nie odbierze życia. Zdarza się również wieśniak, który ma niesłychaną inteligencję, ale to jeden taki wieśniak na tysiące wsi, większość z nich będzie idiotami, głupio mówić o jakimś zjawisku społecznym bazując na jednostkach i pojedynczych przykładach - to ostatnie zdanie było zdecydowanie za mądre, czym w ogóle było zjawisko społeczne? Mniejsza - Dałbym sobie rękę uciec, że gdybyś postawił do zawodów wiedzowych dziesięciu losowych wieśniaków oraz dziesięciu całkowicie losowych bogaczy, to ta druga grupa wygrałaby. A wracając do twego przykładu, to zabiłeś go wtedy? Bo jeśli nie to może jednak nie był taki głupi na jakiego wyglądał i może po prostu wyczuł twoje zamiary.

Ot takie luźne przemyślenia jakie to mają miejsce w karczmach przy dość dobrym alkoholu i dziewczynkach, gdy spotka się dwóch mężczyzn czynu, a nie jakiś dzieciaków. Ciężko tak naprawdę było wybrać jedną wersję, obie zostały poparte dość solidnymi argumentami, a dalsza rozmowa byłaby zapewne mało owocna. Lepiej było zmienić temat na jakiś przyjemniejszy, ale szybko Hannibal musiał odpowiedzieć na kolejna wypowiedź czerwonookiego.
- Jeśli nie podbiłbym miasta oznaczałoby to, że popełniłem błąd, historia na pewno negatywnie to oceni, a ja stracę armię, która mogła poprowadzić mnie do zwycięstwa z wrogiem. Nie uważasz, że myślisz nieco zbyt egoistycznie, nie biorąc pod uwagi uczuć swojej siostry? Nie jestem twoim ojcem, mam nadzieję, że w ogóle nim nie jestem, ale tutaj mógłbym się zdziwić więc nie będę prawił Ci żadnych kazań. Zapytam jednak co zrobisz jeśli twoja siostra powie po prostu "nie" i nie będzie chciała Cię znać. Pójdziesz sobie?  

Tego pewnie chłopak nie przewidział, zapewne straciłby wtedy jedyny ze swoich powodów życia, załamałby się. Dopiero teraz Hannibal zauważył, że siostra jest jedyną słabością chłopaka, a użycie jej przeciwko niemu jest najskuteczniejsze, ale jeśli siostra całkowicie by od niego odeszła prawdopodobnie chłopak, albo powiesiłby się, albo stał się żołnierzem doskonałym, który potrafiłby zabijać każdego bez żadnych oporów nie mając nic do stracenia, prawdziwym berserkiem na polu bitwy szukającym śmierci, ale od kogoś, kto byłby w stanie naprawdę go zabić, ah ta piękna wizja. Przy okazji w swojej wypowiedzi napomknął też o ojcostwie. W sumie to miał dzieci w Kartaginie w prawdziwym świecie, ale nie dbał o nie, tak samo w tym świecie zapewne mnóstwo kurew zaszło z nim w ciąże, ale na szczęście nie działał jeszcze system alimentacyjny i był jako tako spokojny, chociaż nie zdziwiłby go wcale fakty, gdyby któreś z jego nieślubnych dzieci dowiedziało się, że jest ich ojcem i w nienawiści spróbowało poderżnąć mu gardło, ale niech próbuje, łatwo mieć nie będzie.

- Ehh chciałem to szybko skończyć i nie zauważyłem tego bicia pionka - powiedział Hannibal widząc zbicie pierwszego pionka - to jednak dopiero początek, czasami ofiary są konieczne, ale przyznaję, dość dobry ruch. W takim razie ja teraz ruszam królową z F3 na D5. Nie dam za darmo zbić sobie tym razem królowej, ani gońca. Jak odpowiesz na ten ruch?
Po tych słowach i przesunięciu figury pozostało czekanie na to jak zachowa się przeciwnik.

Szachy 5 ruch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 27 2017, 17:38

- No i znowu błąd w rozumowaniu. Nie mam na myśli wiedzy typu ile lat ma jakiś zabytek, ile mieszkańców jest w Fiore i inne takie. Postaw teraz tych 10 wieśniaków i 10 lordów, i daj im jakieś czynności do zrobienia. Przykładowo przetrwanie w dziczy. Lordowie pewnie będą mieć wiedzę, ale nie wykorzystają jej lub będą zbyt aroganccy by to zrobić. Wiadomo, są wyjątki. Dla mnie inteligencją nie jest po prostu coś powiedzieć, trzeba też umieć to wykorzystać. Tak jak nauczyłbyś różnych strategii bitewnych, ale w bitwie już by tego nie wykorzystali najpewniej. Wiadomo, zdarzają się ci mądrzejsi, ale to jest jednak rzadkość. I wieśniak pewnie będzie tak robił, ale oni nie są tacy znowu biedni. Bardziej chodzi mi o osoby mieszkające na ulicy i ogólnie mające ciężko. I tylko po to tam byłem by go zabić. Poza tym, zamiary mogą być fałszywe. Jak jest się na jakieś wysokiej pozycji to powinna być się ostrożnym. Zresztą, to jest i tak mniej ważne. Trzeba też oddzielić tych co urodzili się w bogactwie, a ty co je zdobyli. Ci drudzy mają mniejszą tendencję do bycia głupcami. - odpowiedział chłopak wzruszając ramionami i biorąc następnego śledzika do ust. Były na tyle ciepłe i miękkie, że wręcz się rozpływały. Może powinien tutaj częściej na nie przychodzić? Chociaż tak naprawdę to nie były jakoś specjalnie dobre względem innych śledzików, które jadł. Prawie bez różnicy tak naprawdę.
- Historia źle to oceni, stracisz armię. Armię możesz nabyć nową, nawet lepszą. Ale sęk w tym że popełniłeś błąd, i wiedziałby by nie popełnić go następnym razem. To jest nauka. To jest coś, co nazywa się doświadczeniem. To że ktoś zapamięta wszystkie strategie na pamięć nie ma znaczenia zbytnio, jeśli nie będzie w stanie ich wykorzystać. A do tego potrzebne jest doświadczenie. Wiadomo, talent i wiedza też jest istotna, bo trzeba mieć co wykorzystać. Ale tak naprawdę jej istnienie jest zbędne jeśli nie potrafisz tego zrobić. I czy ja kiedykolwiek powiedziałem, że nie jestem egoistą? - zapytał się chłopak z wilczym i szalonym uśmiechem - Podążam za kimś, zabijam tych co chcą tego kogoś zranić i nie biorę pod uwagę uczuć tego kogoś. Taka jest prawda że moja siostra tak naprawdę może mnie nie chcieć. Ale ja będę irytujące i nie będę chciał odejść. Pamiętaj, nie jestem jakimś świętoszkiem. Zostałem wychowany przez demony, egoizm to mój chleb powszedni. A co do jej uczuć, to raczej będę je osłaniał, bo jeśli bogactwo będzie dla niej takie ważne to  coś jest nie tak. - powiedział, nadal mają na twarzy ten uśmiech, które pewnie parę osób by odstraszył. I upewnił ich w tym, że nie jest on normalny. Widząc, że jeszcze coś jest w flakoniku z winem, wziąłby go i opróżnił do końca. 0,3l tylko. A potem znowu śledzik.

- Tak poza tym, to każdy jest egoistyczny. Bardzo nieliczna grupka może nie jest. Zdecydowanie mniej niż 1% osób na świecie. Jeśli komuś pomagasz, najczęściej robisz to dla własnej satysfakcji. Jeśli czegoś nie robisz, to zazwyczaj by inni o Tobie gorzej nie pomyśleli lub żebyś nie miał kogoś na sumieniu. Taka jest prawda. Bardzo rzadko można kogoś nie nazwać egoistą. - dodał jeszcze przypominając sobie o tym szczególnie. Nie była to zbyt pozytywna myśl, ale nikt nie mówił że En jest happy go lucky, lub coś w tym stylu. On raczej należał do tych neutralnych robiących co chcą.

- Może i chciałeś szybko mnie pokonać, ale jednak trochę będziesz musiał się pobawić. To nie tak że nic Tobie nie zabiorę. I pierwszy pionek, ale w wojnie to morale by podpadły jednak. I nie lubię defensywnie grać, więc wiesz... E5 na C4. - powiedział wykonując ten samobójczy ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 54
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 27 2017, 19:47

Hannibal spokojnie wysłuchał tego, co miał do powiedzenia En, każde jego słowo dokładnie analizując i już wymyślając kontr odpowiedź, którą po chwili mógł uraczyć swojego rozmówcę wcześniej jednak zjadając trzy kolejne grzybki i instruując swoją dziwkę, aby poszła po kolejną butelkę wina i nalała go do dawno opróżnionych kieliszków. Po krótkiej wymianie zdań zamierzał wznieść kolejny toast, aby być bliżej wypicia całej butelki niż dalej pozostając w tym samym stanie zbyt długo. Procenty uciekały, a wino wietrzało jak to nie raz mówiono. Przed wzniesieniem kolejnego toastu obyczaj wymagał jednak, aby rozmówca dokończył to co mówi, a Kartagińczyk nie widział powodu, aby tym razem robić jakieś odstępstwa od tego, nie mógłby nic na tym zyskać. Oczywiście to nie tak, że traktował tradycje za coś, czego nie można pogwałcić i złamać zasad, o ile miało to oczywiście dla niego przynieść jakąś korzyść, czy to wzbudzenie strachu, szacunku czy też odwagi wśród żołnierzy. Kiedyś spotkał wrogą armię, która miała swój posążek, jakiejś bogini, która będąc na polu walki zawsze zapewniała zwycięstwo. Wojownicy byli naprawdę niezwykle silni, niesieni pewnością zwycięstwa, bitwa była przegrywana, do czasu, gdy owy posążek nie stanął w płomieniach podpalony przez Hannibala, który dostał się do niego. Przeciwnicy mimo przewagi zaczęli uciekać w popłochu, a wymordowanie ich nie było trudniejsze od zabicia muchy, która wpadła w pajęczą sieć. Wystarczyło to po prostu zrobić.

- Chyba pod innymi słowami rozumiemy inteligencję. Porównałeś inteligencję 10 lordów mających przetrwać w lesie od 10 chłopów. Tutaj jednak chodzi, nie o inteligencje, a naturalne predyspozycje. Poza tym człowiek inteligentny potrafiłby zarobić na tym, że umie przetrwać w dziczy oprowadzając podróżnych kupców, którzy całkiem nieźle za to płaci. Zapytasz biednego czy chciałby być bogaty, odpowie, że tak, ale nie jest, bo nie jest tak mądry, nie ma predyspozycji, aby dokonać wielkich czynów. Odwrotnie to nie zadziała. Powiedz mi czy można nazwać Cię wielkim wojownikiem póki nie wygrasz wojen i tego nie udowodnisz? Co z tego, że twoja szermierka może być idealna, kiedy w bitwie może się okazać, że przegrasz z doświadczonym żołnierzem, niczego nie dokonasz. Tak samo jest z tymi wieśniakami, czy na pewno są inteligentni jeśli nie potrafią osiągnąć tego czego chcą i stać się bogaci? Czy może oni po prostu tak mówią, aby mieć w to nadzieję i nie wypadać najgorzej? Póki biedak nie stanie się bogaty tak jak tego pragnie to niestety, za inteligentnego go nie mogę uznać, skoro nie umie tego wykorzystać. Twoje porównanie przypomina mi pewną historię. Znałem pewnego Kazika. Kazik wydawał się totalnym idiotą w mojej armii, potykał się o swoja włócznię, dużo pił i w ogóle. Nawet nie umiał zrobić nic dobrego, miał dwie lewe ręce wszyscy się z niego śmiali. Pewnego dnia jednak zrobił kupę, ale nie zwykłą. oooo taką dużą kupę - pokazał rękami bardzo dużo wielkość - nikt, nawet sam król nie potrafił zrobić takiej, ludzie go podziwiali w wojsku, ale tak naprawdę śmiali się z niego. Zrobił coś czego nie umiał nikt  na ziemi, ale dalej był kretynem. Tak samo twoi wieśniacy chwalący się umiejętnościami survivalu. Oczywiście nie uważam, że każdy bogaty jest mądrzejszy, ale na pewno dotyczy to stosunkowo większej liczby ludzi, a statystyki na pewno pokazałyby, że majątek jest adekwatny do inteligencji.

Może trochę zbyt ostro przekazał Hannibal swoje słowa rozmówcy, ale nie kontrolował on już tak dobrze tonu rozmowy jak na początku picia tego trunku. Trochę też zabolał go fakt, że En wspomniał, że Hannibal mógłby przegrać bitwę. Przegrał wojnę z Rzymianami przez ich znacznie liczniejsze siły, ale były to dawne dzieje, teraz nie zamierzał przegrywać, czuł smak przegranej z Scipionem, który potem został nazwany afrykańskim, hańbę, którą wówczas czuł.
- Niektórych bitw nie można przegrywać - powiedział - Potem może nie być możliwości uchowania swojego życia, a poza tym jedna bitwa może ostatecznie zdecydować o wyniku całej wojny. Pewnie, że nauczyłoby mnie to czegoś, ale lepiej uczyć się wygrywając, w końcu zawsze lepszym dowódcą będzie ten, który wygrał 100 bitew, niż ten, który te 100 bitew przegrał, nie ważne ile by się nauczył, lepiej być przygotowanym już wcześniej. Bitwa to nie miejsce nauki, wojna to miejsce, gdzie owa wiedza i umiejętności są sprawdzane w dość drastycznych warunkach. Nie ma czasu się tam uczyć, a jeśli czegoś nie zdążyłeś się nauczyć. Zginiesz. Nie to, żeby śmierć jednego żołnierza cokolwiek znaczyła dla wodza, co innego jednak dla jego rodziny, bliskich. To jest już sprawdzian, a nie nauka. - powiedział, a potem zmienił temat na bardziej dotyczący Ena - Mwahaha, masz rację jesteś cholernie samolubny tak samo jak ja. Ty chcesz swoją siostrę, ja świat, w miarę nie sprzeczają się nasze interesy. Wolałbym, żebyś mi pomógł, ale co zrobisz to twój wybór, nie będę się czepiał. Jak zakujesz swoja siostrę kajdankami i będziesz przetrzymywał wykorzystując każdej nocy, tez będę miał to gdzieś, twoja decyzja. Faktycznie jesteś szalony i masz hopla na jej punkcie.

Po tym jak En wypił resztę wina dziewczyna przyniosła kolejny litr alkoholu, w końcu nie mogli się tutaj suszyć, co prawda chłopak był do przodu, ale widać było, że ma nieco mocniejszą głowę. Ah ta młodość. Poza tym on nie musiał przejmować się tym, że w nocy trzeba będzie wyruchać trzy dupy. Trochę, co prawda niegrzecznym było wypicie alkoholu samemu, ale Hannibal nie zamierzał mu tego żałować.

- Czasami poświęcenie jednego pionka można odwrócić na swoją korzyść w wojnie, morale niekoniecznie muszą upaść. Może reszta moich pionków chce go teraz pomścić, może miał synów tutaj, którzy nie spoczną póki nie zniszczą twojego królestwa. Fakt, morale zależą w dużym stopniu od dowódcy, jeśli jest dobry to każdą sytuację obróci na swoją korzyść. To ja teraz z D5 na C4 królową, zabierzmy Ci tego skoczka. Teraz jak widzisz ja mam wyprowadzoną królową, a ty jednego pionka, ale teraz twój ruch. Proszę. Ale najpierw wznieśmy toast, Rinciu masz jakiś pomysł na toast?
- M-Może za cycki - powiedziała nieśmiało wiedząc jakie toasty są tutaj najczęściej wznoszone
- Niech będzie za cycki
Po tych słowach Hannibal opróżnił kieliszek i odstawił go na stół obok pieczarek biorąc jedna z nich w łapkę i pochłaniając.

Szachy 6 ruch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 27 2017, 20:49

Chłopak wysłuchał słów starszego z wiedzą, że do zgody w tym temacie chyba nie dojdą. Zbyt różne poglądy, poza tym skoro Hannibal chciał cały świat, to chciał też jego bogactw. Przez to słowa chłopaka może i obrażały go w jakimś stosunku, ale były prawdziwe. W jego oczach. Wszystko najwidoczniej zależało od jakiej perspektywy do tych rzeczy się podchodzi. Nie można powiedzieć, że ani jeden ani drugi nie miał w jakiś sposób racji.

- Z tym zarobkiem to niepotrzebne odniesienie. Chodziło mi wtedy o sytuację, gdzie nagle obudziłeś się w dziczy. Bogata osoba drugi raz wątpliwie żeby tam wróciła, chyba że znalazła jakiś klejnot lub inną wartościową rzecz, więc nie da się tego porównać. I jeśli naturalną predyspozycją jest rozpoznawanie co jest trujące a co nie i bycie sprawnym fizycznie, to faktycznie, chodzi tu o naturalną predyspozycję. Taka jest niestety prawda, że osoby żyjące w luksusie nie są w stanie sobie poradzić jak się go im odbierze. Mogą istnieć nieliczni co do tego wyjątku. I tu rzadko zależy od mądrości czy ktoś staje się bogaty. Jak na to nie spojrzysz, czasem nawet pochodzenie mu w tym przeszkadza. Tu bardziej zależy od tego jak ktoś jest zmotywowany by osiągnąć swój cel. Jeśli ktoś jest leniwy lub nie ma silnej woli to nic z tym nie zrobisz, jeśli on sam nie będzie naprawdę tego chciał. Tacy wieśniacy, o których na samym początku mi nie chodziło no ale olać to, są zbyt bardzo niezmotywowani. Często z ich winy. Tacy lordowie, są zbyt aroganccy. I Ci i Ci mają minusy, który zabraniają im wykorzystać swoją inteligencję. I porównanie raczej nietrafne. Ktoś może być inteligentny i nie osiągnąć tego czego chce bo przeszkody na drodze to było dla niego zbyt wiele. Po prostu, mentalnie lub fizycznie ktoś nie wytrzymał i odpuszcza. A statystki to mogą nawet wskazywać na to że na świecie jest pokój. - powiedział, a raczej oboje dobrze wiedzieli że ciężko było nazwać aktualną sytuację pokojem. Najbardziej chyba na pieńku był stan Midi i Minstrel, ale nie wiedział wiele. Nie interesował się tym tak bardzo. - W każdym razie, skończmy ten temat. Każdy z nas ma w jakiś sposób racje i nie ma co o tym dyskutować. Jeszcze całkiem humor zabijemy i co wtedy.

En wysłuchał tego co powiedział Hannibal o bitwach i rozmyślał przez chwilę. Według niego nie ma lepszej nauki niż na polu walki. Najszybsza, najefektywniejsza ale zarazem najbardziej niebezpieczna. Takie było zdanie chłopaka.
- Niektórych nie można. Taka prawda. Tak naprawdę żadnej bitwy nie powinno się przegrać, ale jak już się przegrało to co wtedy? To proste. Wykorzystaj przegraną jako zwykły stopień ku swojemu celowi. I jeśli ten co wygrał 100 bitew zetrze się z tym co przegrał 100 bitew, to nadal może polec. Taka jest prawda. I wojna też jest miejscem nauki. Uczysz się całe życie. Podczas niej uczysz się jaka jest prawdziwa bitwa, jak to wszystko wygląda. Wojna jest ważnym miejscem do nauki, które nauczyło już wiele osób. Oczywiście, uśmierciła jeszcze więcej. Tylko Ci najlepsi w niej przetrwają. Tak bynajmniej wydaje mi się. Mimo wszystko nie uczestniczyłem w żadnej, chociaż słyszałem o nich opowieści. - powiedział, chyba kończąc już ten temat. - Nie no, nie będę zakuwał jej kajdankami. Po prostu zrobię jej małą sesję treningową w najgorszym wypadku. I nie mam na jej punkcie hopla. Po prostu nie mam innych wartości w życiu tak naprawdę. A raczej nie pozostały mi po tym jak demony mnie zabrały do niewoli. - dodał obronnie. Do takich drastycznych metod to raczej nie będzie musiał się posuwać, chociaż będzie to zależało od jego siostry. No... i w jakimś stopniu jego. To jednak jest w tym momencie wielką niewiadomą i wszystko okaże się w przyszłości. Niestety, na to trzeba czekać.

- Wiadomo. Ale tak zwana pierwsza krew jest moja. Dla tych początkujących możę to być demotywujące, no ale faktycznie, zależy to od dowódcy. Powiedziałbym że w pełni od niego. I widzę, widzę. Ślepy akurat nie jestem. Kto wie co w tej grze się jeszcze potoczy. D7 na D5. - powiedział i nie komentując toastu, bo wolał tyłeczki, opróżnił pucharek i wziął śledzika jako zagryzkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 54
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Pon Sie 28 2017, 08:32

Hannibal ponownie wysłuchał słów chłopaka, które dotyczyły inteligencji, prawdziwie filozoficzną stało się to rozmową, ale oboje byle na tyle inteligentni, aby móc ją prowadzić. Przy alkoholu bardzo często rozmawiało się na temat sensu istnienia, polityki i innych rzeczy niezwiązanych zawsze z przyjemnościami i naprawdę ciężko było dojść do porozumienia, często z tego powodu dochodziło do bójek w karczmach, gdy alkohol zaczynał zaćmiewać zdrowy rozsądek, który nakazywał jednak spokój. Na szczęście Hannibal umiał kontrolować swoje zachowanie i nie zaryzykowałby łatwo bójki w karczmie. Bardziej ciekawym dla Kartagińczykiem tematem rozmowy był temat nauki w trakcie wojny.
- Jeśli chodzi o pokój to faktycznie ciężko powiedzieć, aby panował obecnie Minsrel walczy o morską granicę z Midi, a Isenberg chce przejąć olbrzymie tereny Pergrande. Masz rację nawet po stu wygranych bitwach można przegrać sto pierwszą, z kimś, kto przegrał wcześniejszych sto bitew, ale z drugiej strony patrząc, ktoś kto wygrał sto bitew nie powinien dawać przegranemu tylu szans na rewanż. Może nie zawsze uda się rozgromić jego armię za pierwszy razem, może nie za drugim, ale jeśli stoczył, aż sto bitew, a przeciwnik dalej ma siłę walczyć to znaczy, że albo miał naprawdę obrzydliwie większą przewagę w armii, albo wódz był naprawdę nieudolny. Jak dla mnie ktoś, kto po tylu bitwach, przegrywa sto pierwszą jest przegranym. Ale fakt przy każdej bitwie można się czegoś nauczyć, ale co Ci z tej nauki jeśli masz w trakcie bitwy zginąć. Jeśli chce się iść na wojnę i czegoś nauczyć trzeba już coś umieć. Nie ma sensu posyłać żółtodziobów do walki licząc, że tam się najszybciej nauczą walki, gdyby tak faktycznie było nie powstawałyby akademie i kursy przygotowawcze dla żołnierzy. Po co wódz miałby tracić mrówkę, która łatwo zginie, jeśli może ją wytrenować i wysłać niedługo później jastrzębia. Zwykły wojownik też podejrzewam, że niechętnie wziąłby udział w wojnie jeśli miałby walczyć nieprzygotowany nie wiedząc nic o wojnie. Nikt z nas raczej nie chce stracić życia, a jeśli jest wyjątkiem i faktycznie chce odejść z tego świata są do tego łatwiejsze i mniej bolesne metody. Cóż ja jak widzisz jestem już dość stary i przychodzę z Isenbergu więc jak się domyślasz sporo już widziałem.

Hannibal uśmiechnął się, gdy facet powiedział, że jeśli nie będzie chciała go znać, to nie zostawi ją, nie skuje ją, a zrobi jej porządną sesję treningową, nie ma to jak siłowe pranie mózgu, ciekawiło chłopaka, czy wie o tym, że jego zachowanie jakby to powiedziało społeczeństwo "jest nieakceptowalne" i chyba nawet jest na to odpowiedni paragraf. Oczywiście Kartaginczyk wątpił w to, aby łatwo go schwytali i zniewolili, ale z pewnością utrudniliby mu życia. Stwierdził, że nie ma hopla na punkcie swojej siostry, być może nie przyjmował tego do wiadomości, że dziewczyna jest dla niego całym światem, ale tak naprawdę Hannibal zamierzał z niej uczynić swoją sekretną broń w procesie pozyskania Ena do swojej armii. Wiedział, że zrobi dla niej wszystko więc jeśli sam nie zgodziłby się walczyć dla Hannibala, wtedy użyje dziewczyny, którą mógł porwać i przetrzymywać gwarantując jej bezpieczeństwo dopóki En będzie chciał walczyć dla niego. Dziewczyna była z pewnością najsłabszym punktem chłopaka, a jej użycie przeciwko niemu było z pewnością bronią ostateczną, godną największego złoczyńcy. *) Oczywiście wolałby, żeby En walczył dla niego z własnej, nieprzymuszonej woli, ale wydawało się niemożliwym przekonanie go do tego, bardziej marzyło mu się zamieszkanie z siostrą gdzieś na odludziu, przetrzymywanie jej i gwałcenie wbrew jej woli uważając samemu, że robi to co właściwe, a dziewczyna bez powodu stawia opór. Biedna, ale co to obchodziło Kartagińczyka, gdy walczył o cały świat.

- Pierwsza krew to może być, gdy pierdolisz się z dziewicą, ale nie w szachach. - powiedział zgodnie ze swoim przekonaniem Hannibal - Chciałem szybko skończyć tą partię szachów matem, ale widzę, że jednak szykuje się dłuższa bitwa. No cóż, chciałem szybko zatrzymać króla, ale teraz muszę jak widzę zacząć grać na poważnie. Mam przewagę na polu, ale stratę jednego pionka więc będzie nieco trudniej, ale ciągle do wygrania. Chyba byłem nieco zbyt pewny siebie. Królowa z C4 na B4.
Faktycznie Kartagińczyk chciał szybko założyć mat, teraz sytuacja była trochę gorsza, ale nie zamierzał się poddawać. Był z pewnością zbyt pewny siebie na początku.


szachy 7 ruch

*) http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/SecretWeapon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Pon Sie 28 2017, 14:52

Chłopak rozmyślał czy jest w ogóle jakiś sens prowadzenia rozmowy na ten temat. Widać było gołym okiem że nie zgadzali się w tym temat. Zbyt różne poglądy, wychowanie, stopnie i znajomość z wojskiem mogły być przyczynami, ale to było tylko gdybanie krwistookiego. Osobiście nie przeszkadzała mu ta niezgoda. Rzadko rozmawiał z kimkolwiek, więc coś w stylu kłótni raz na jakiś czas mu nie przeszkadzało. Tylko takie bez emocjonalne sprzeczki były nudne jego zdaniem.

- Możliwe. Taki ktoś kto wygrał 100 bitew będzie przegranym jeśli przegrał z kimś, kto nie wygrał 100. Zależy to też jednak od umiejętności. Jeśli ktoś zwyciężył w tylu bitwach zostanie okrzyknięty geniuszem, ale co jeśli walczył od tylko przeciwko słabym dowódcom? Nic. Ludzie nie będą się w to zagłębiali, bo tylko słowo "wygrał" ma dla nich znaczenie. Z drugiej strony, gdy ktoś przegrał 100 bitew z najsilniejszymi dowódcami jacy są na świecie, w dodatku mógł być blisko wygranej, będzie kompletnym głupcem i nieudacznikiem w oczach ludzi. A gdy tych dwóch się w końcu zetrze, to kto będzie miał więcej i lepsze doświadczenie? Odpowiedź jest chyba oczywista. I nauka podczas bitwy jest najlepsza. Faktycznie, można zginąć. Najpewniej właśnie dlatego widzę je jako najlepsze. Uważam, że im gorsza jest sytuacja w której się znajdujesz tym lepszy z niej wyniesiesz rezultat. Śmierć to po prostu koniec drogi. I prawda, niewytrenowane mrówki nic nie dadzą. Ale żeby je wytrenować na jastrzębia musiałbyś dać im przynajmniej symulację bitwy. Tak to będą tylko młodymi jastrzębiami potrzebującymi ochrony rodziców. I widać że jesteś stary. - powiedział staruszkowi na jego ostatnie słowa. Każdy wiele widział w opinii Laen'a. To czy ktoś wyniesie coś z tego co widział to już inna sprawa.

Chłopak nie wiedział czemu Hannibal uparł się na temat jego siostry. Nie widział dlaczego powinno by go to w sumie obchodzić. Był pewien, że podstępny najemnik zdaje sobie sprawę iż wykorzystanie jego siostry przeciwko nie mu by nie wyszło. W końcu jej porwanie byłoby sporą głupotą. Jakby staruszek groził Laenowi że ją zabije, to dość logiczny było iż nic nie osiągnie w ten sposób. Maksymalnie będzie w stanie odebrać mu siostrę, ale chłopaka do swoich planów i tak by nie wcielił. Nie wspominając, że En by zmasakrował kogokolwiek kto tknął jego siostrę. Nikt by na tym nie zyskał. Właśnie z tego powodu młody chłopak nie przejmował się planami Hannibala. Oboje by na tym ucierpieli, ale on pewnie bardziej. Krwistooki nie widział też jakichś błędów w jego rozumowaniu co do planów. Zamierzał swoją siostrę ochraniać, ewentualnie nauczyć czegoś mądrego tym ostrym treningiem i być tak naprawdę natrętem. Miał jednak usprawiedliwienie. W końcu byli spokrewnieni krwią. Wrócił na chwilę myślami do swojej blizny w kształcie gwiazdy. On sam wybrał jej kształt tak naprawdę. Chociaż tyle miał do wyboru i dostając ją złożył sobie obietnicę, że będzie ochraniał swoją siostrę, a nie ją ranił. Tak jak teraz o tym myślał, to jego blizna była typowa dla złych charakterów. W końcu Ci dobrzy mieli jakieś atrakcyjne i schludniejsze. Najwyraźniej faktycznie był tym złym na tym świecie. W końcu roztopiona skóra i mięsień nie są zbyt atrakcyjne. Teraz miał takie myśli przez ten głupi artykuł o dobrych bliznach i złych bliznach. Kto na coś takiego wpadł?*)

- W grach też występuje, a bynajmniej tak słyszałem od jakichś dzieciaków biegających po dworzu. - powiedział odmachując argument starucha co do pierwszej krwi. On ją zdobył, nie było wymówek. - I nic nie wiadomo kto wygra. To się dopiero okaże. Ale nie będę takim łatwym przeciwnikiem. B8 na C6. - dokończył wzruszając ramionami i biorąc śledzika do ust. Tak. To będzie raczej dłuższa gra.

*) http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/GoodScarsEvilScars
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 54
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Pon Sie 28 2017, 23:06

Hannibalowi również nie przeszkadzało toczenie kłótni z Enem, o ile do czegoś ona prowadziła i w pewien sposób mile zapychała wolny wieczór. W końcu o inteligentną rozmowę była dość ciężko w obecnych czasach, chociaż Kartagińczyk oczywiście preferował, gdy rozmówcy zgadzali się z jego poglądami, teraz jednak było inaczej, ale nie zamierzał robić z tego powodu żadnych awantur. W końcu po co miałby doprowadzać do karczemnej bójki, chociaż za niektóre słowa mógł dostać już kilka razy po buzi, En wyraźnie miał do tego kilka dobrych okazji, wydawało się jednak, że potrafił dość nieźle zachowywać spokój. W końcu był żołnierzem, pewnie dobrym szermierzem więc nic dziwnego, że umiał trzymać swoje nerwy na wodzy i również bez sensu nie chciał przelewać krwi, szczególnie, że jak na razie miał podobno czyste konto w tym kraju, ubrudzenie rąk krwią z pewnością utrudniłoby mu swobodne podróżowanie po kraju w poszukiwaniu siostry, poza tym gdzieś przecież musiał się osiedlić. Mimo to jednak Hannibal wolał nie przeginać, nie chciał sprawdzać, ile z niesie jego rozmówca, nie znał się jeszcze tak dobrze na magii, a nie potrafił dokładnie ocenić zdolności swojego przeciwnika. Nie zamierzał wdawać się w bitwę, gdzie nie znał siły swojego wroga, znajomość jej była w końcu kluczem do zwycięstwa jak to powiedział Sun Tzu w swojej książce.

- Nie masz racji, w moich stronach o przegranych też się mówi - powiedział nie wiedząc nawet o tym, że jego, chociaż przegrał ostatecznie bitwę tez mieli wspominać nawet dwa tysiące lat później - Pod warunkiem, że dokonali czegoś niemożliwego. Że zapisał się w dziejach historii jako potwór wojny. Wojnę dość ciężko jest zrozumieć, trzeba po prostu na niej walczyć, a ten kogo wojenka bardziej pokocha zostanie jej bohaterem. W wojnie nigdy tez nic nie wiadomo. Jeżeli ten ktoś przegrał sto bitew przeciw najlepszym dowódcom masz potwierdzenie tego, że nauczył się cokolwiek? Nie wspomnę o tym, że raczej nie zbierze armii, która mogłaby rywalizować przeciwko komuś, kto wygrał sto bitew nawet ze słabym przeciwnikiem. Chociaż po części pewnie masz rację, nie sądzę, aby móc porównać kogoś, kto walczy w wojnie między krajami, z kimś kto stara się uspokoić jedynie wieśniaków w swoim królestwie biorąc udział w wojnie domowej. Są to dwie zupełnie inne skale wojny i uważam, że ktoś kto walczył w wojnie między narodami ma zdecydowanie większe doświadczenie w wojnie niż ktoś biorący udział w wojnie domowej. - potem wrócił do porównania żołnierzy - Nie uważasz, że nawet młody jastrząb ciągle jest lepszy od mrówki? Wojna służy, co najwyżej, aby doszlifować talent wojownika, ale nie po to, aby go czegoś uczyć, bo po prostu sobie nie poradzi, zginie szybciej niż cokolwiek zapamięta. Poza tym walka w trakcie wojny znacznie różni się od walki w pojedynkach. Tam nie ma miejsca na flinty, obroty, zwykle żołnierze po prostu rąbią do przodu mieczem bez większej taktyki i często przynosi to nie zgorszy efekt.

Widać było, że żart na temat pierwszej krwi, który rzucił Hannibal nieco wytrącił chłopaka z jego chłodnej postawy i wprawił w małe zakłopotanie, z którego jednak dość szybko i zręcznie wymknął zwalając winę na jakiś młodych chłopaków. Gra może i miała być długa, ale noc była jeszcze młoda, a karczmarz zbijał prawdziwy majątek na śledzikach Ena. Na wszelki wypadek Hannibal rozkazał dziwce rozlać kolejna kolejkę wina do kieliszków, w końcu robiło się coraz bardziej sucho.
- Jestem typem człowieka, który lubi wznosić toasty, kiedy pije, picie bez okazji to podobno alkoholizm, a ja nie jestem alkoholikiem. W ogóle słyszałeś En ten kawał? "Przychodzi Jasiu do taty i mówi:
- Tato, tato, piszą w gazecie, że wódka drożeje, czy to oznacza, że będziesz mniej pił?
- Nie to oznacza, że ty będziesz mniej jadł.

Zaśmiał się Hannibal ze swojego żartu, a potem wrócił do tematu toastu.
- Więc ostatni toast był za cycki, ale ja jestem pamiętliwy człowiek i nie tylko długo nie zapominam win moim wrogom i ścigam ich wymierzając karę, ale również pamiętam o przyjemniejszych rzeczach. Pamiętam, że wolisz zgrabne tyłeczki, więc niech będzie teraz toast za tyłeczki, aby zawsze było na co popatrzeć, na te jędrne pośladeczki!
Po tych słowach Kartagińczyk wziął do ust kieliszek wina i wypił zawartość, aby szybko przejść do kolejnego ruchu szachowego.
- Królowa z B4 na B3
Trzeba było bronić królową jak najdłużej. Hannibal czuł, że na początku był zbyt pewny siebie i teraz przeciwnik zyskiwał na polu coraz bardziej wyraźną przewagę.

Szachy 8 ruch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Pon Sie 28 2017, 23:54

Chłopak tak naprawdę nie starał się być nawet spokojny. Miał to we krwi, za co musiał podziękować swoim biologicznym rodzicom. Tylko za to. Nie znaczy to jednak, że miał swoje momenty kiedy adrenalina, ekscytacja i euforia uderzały mu do głowy. I zazwyczaj wtedy albo był on osobą z którą była dobra zabawa, albo kimś od kogo ludzie chcą trzymać się jeszcze bardziej z daleka. W końcu ktoś z szaleńczym uśmiechem rzadko jest bezpieczny dla innych. Tak właściwie, to pierwszy przypadek zdarzył się tylko raz i przez to że zbyt dużo wypił. Tych drugich było jednak więcej. Wioski i pomniejsze miasteczka pewnie do dziś miło go wspominają. I tak naprawdę, to chłopak pomimo swojej sporej mądrości ignorował policje prawie kompletnie. W innych krajach jeszcze nic mu nie zrobili, to podejrzewał że i w Fiore im nie wyjdzie. W tym przypadku był zbyt pewny siebie, sam to wiedział, no ale po prostu nie mógł poważnie o policji magicznej myśleć. Pewnie przez to wychowanie u demonów, lub w genach miał łamanie prawa. Najlepiej zrzucić wszystko na geny, świat jest wtedy piękniejszy.

- No cóż... może po prostu nasze strony się tak drastycznie różnią. I jeśli faktycznie brałeś udział w jakiejś wojnie, to pewnie wiesz lepiej jaka to ona jest. Ja to tylko na logikę jakoś próbuję ogarnąć, ale ona i tak nie jest zawsze dobrą odpowiedzią. Tylko, nie wiem w której wojnie mógłbyś brać udział tak naprawdę... chyba że jesteś starszy niż na jakiego wyglądasz. A może po prostu mnie jakaś ominęła. Cóż... to nie jest ważne. - powiedział wzruszając ramionami i kończąc wątek Hannibala na wojnie. Wydawał się raczej jak ktoś kto używał intelektu, a nie mięśni, co było dość dziwne na najemnika. Potrzebowałby chyba jakiegoś oddziału lub czegoś w tym stylu. Zresztą, krwistooki nie zna się na tym więc nie będzie się wtrącał w nie swoje sprawy.
- Co do mrówek, może i masz rację. Nawet doświadczone mrówki słabsze od doświadczonych jastrzębi. Poza tym, ja jestem bardziej przyzwyczajony do osób nienormalnych, nietypowych i tym podobne. Pewnie dlatego moja perspektywa jest trochę inna. I wytrenowany wojownik będzie Ci w stanie nawet potrójny piruet zrobić jak będzie chciał. To tak przy okazji, bo na pewno o tym wiesz. - zakończył chyba temat chłopak i zaczął z przyśpieszeniem wcinać śledziki. Misy same się nie opróżnią, a to te małe rybki było jego domeną w tym momencie. Po prostu nigdy go nie przebije w zajadaniu się nimi. Mogliby by nawet zrobić jakiś turniej w przyszłości, i Laen był pewien iż by go wygrał. On po prostu miał zbyt wielką czarną dziurę w swoim żołądku.

- Oj stary kawał, stary. Powiem Ci, że jakbyś mi go powiedział rok temu to pewnie nawet bym się zaśmiał, ale kiedy przesiaduje się często w takich miejscach to humor się po prostu zaczyna psuć. Smutny fakt. - powiedział po tym jak śmiechnął, bo inaczej nie dało się tego nazwać, na ten kawał. Miał wrażenie, iż był on starszy od niego. Może nawet od nich obu razem wziętych, a to już jest coś. Chłopak wypił też toast za tyłeczki, ale jako że jednak był mniej zboczony to nie dodawał nic. No wolał tyłki, no co zrobisz. Taka jest po prostu prawda i nie można jej zaprzeczyć, bo jeszcze przyszłyby jakieś osoby i zaprzeczyły by jego zaprzeczeniu, i nastał by wtedy chaos. Taki totalny.

-Szczerze, to nie mam aktualnie pomysłu jak by tu Cię zaatakować więc... H5 na H4. - powiedział i przestawił tego swojego pionka o jedno pole. Niby nie znaczący ruch, ale czy taki faktycznie będzie to nie wiedział. Nie chciał zbytnio rozbijać swojej formacji, dlatego nie wychodził żadnymi nowymi figurami. Tak mu się zdawało, a może po prostu czekał na jakąś okazje. Kto go tam wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 54
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Wto Sie 29 2017, 08:14

Zapewne Enowi wiele nie powiedziałby fakt, że Hannibal toczył wojnę z Rzymem, największą potęgą ówczesnego świata, swoją znacznie mniejszą Kartagińską armią rekrutując po drodze lenników cesarstwa dzięki swojej charyzmie niszcząc po drodze w walce partyzanckiej olbrzymie oddziały pod dowództwem Scipiona. Była to, co prawda przegrana wojna, jednak był pierwszym, który poważnie zagroził cesarstwu to na jego cześć powstało powiedzenie "Hannibal u bram", a sami Rzymianie zapewne jeszcze do tej pory nie mogą spokojnie spać wiedząc, że nie zginąłem, bojąc się mojego powrotu i dokończenia rzezi na tym parszywym narodzie będącym też środkiem, dzięki któremu świat uznałby moje militarne umiejętności i na zawsze zapisał na kartach historii. Może mógłby skłamać i powiedzieć, że walczył w wojnie Isenbergu z Pergrande, albo Midi z Minstrel, ale byłoby to kłamstwo, które łatwo mógłby udowodnić mu En.

- Powiedzmy, że brałem, ale nie będę tego tłumaczył, bo nawet sam tego nie rozumiem - powiedział po części zgodnie z prawdą Kartagińczyk - I nie jestem, aż tak starym dziadem, mam swoją trzydziestkę i jestem w kwiecie wieku, w najlepszym dla mężczyzny wieku, aby dokonać wielkich rzeczy, które zapisałyby go w kartach historii. Przy odrobinie szczęścia pewnie też uda Ci się dorosnąć do tego wieku. Wiem, o tym, że jest w stanie go zrobić, ale w walce po prostu nie ma na to miejsca, przyznałem Ci rację, że bitwa faktycznie mocno różni się od samych treningów i często faktycznie trzeba jej uświadczyć, by poznać jej szalone zasady.

Taka była jednak prawda, nigdy nie widział, aby szermierze wykonywali skomplikowane ataki w miejscu, gdzie zagrożone było ich życie z każdej strony, a miejsca czasami było naprawdę mało. W takim momencie na wojnie często zapomina się o całym doświadczeniu, wiedzy, a górę zaczyna przejmować instynkt, który nakazuje przetrwać, wykonywane są zwykle proste ataki, które mają łatwo i skutecznie pozbawić wroga głowy. Jedynie wódz musi zachować zimną krew i spokojny umysł, aby odpowiednio dowodzić armią i wydawać jej polecenia, nie zgodnie z instynktem, a sztuką wojenną. Przed powiedzeniem kolejnych słów Hannibal nabrał na widelec kolejnego maślaczka, który miał zabić nieco smak alkoholu w ustach. Nie miał tak bezdennej dziury w żołądku jak En, ale spokojnie od czasu, do czasu mógł coś w końcu przekąsić, aby przypadkiem grzybki nie poszły mu na spacer z nudów.

- To skoro znasz lepszy kawał to może sam opowiesz jakiś, którego nie znam? - zaproponował Hannibal - Ciekawi mnie jakie jest Stellańskie poczucie humoru i czy twój kawał jest naprawdę taki dobry. Ja już mam kolejny wymyślony i jestem pewny, że Ci się spodoba, ale najpierw ty czerwonooki. Poza tym ruszam konikiem tym razem z B1 na C3.
Po tych słowach przestawił swoją figurę na wypowiedziane pole i czekał na reakcję swojego przeciwnika widząc, że na razie nie ma przewagi, ale chcąc ją też odzyskać.

- Swoją drogą uczyłeś się gdzieś gracz w szachy czy sam skubańcze masz taki wrodzony talent do tej gry. Dość sporo nauczycieli każe płacić sobie spore kwoty pieniędzy, aby dobrze nauczyć kogoś tej gry, a ty jak widzę znasz się dość dobrze na ruchach i wiesz, co może mi zaszkodzić. Gdybym nie stracił tego jednego pionka to pole bitwy inaczej, by wyglądało masz rację dałem z nim dupy, ale i tak wpadniesz zaraz w moją zasadzkę
Z tą zasadzką był to akurat blef Hannibal starał się psychologicznie pokonać swojego przeciwnika wciskając mu kit, że ten zaraz może przegrać grę licząc na to, że popełni jakiś błąd, który Hannibal mógłby wykorzystać do odzyskania przewagi zbijając chociaż jednego pionka. W początkowym etapie, co prawda pionków jest wiele, a ich wartość jest mała, ale gdy figury znikają z pola walki wartość zwykłego pionka diametralnie rośnie, z każdym ruchem strata pionka była coraz bardziej bolesna.

Szachy 9 ruch



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Wto Sie 29 2017, 21:15

Chłopak wzruszył tylko ramionami na informacje, że Hannibal nie będzie tłumaczył swojego udziały w wojnie. Z tego co słyszał to wojna jak wojna. Krewa, destrukcyjne i nie ma w niej miejsca na jakieś morale. Przynajmniej dla tych typowych, normalnych, osób. Ci mniej normalni to mają trochę więcej możliwości, ale nie będzie się on w tą myśl zagłębiał, bo po prostu nie jest ona potrzebna mu do szczęścia. Jak już było wiadomo, niewiele jest mu potrzebne do szczęścia. W sumie ty chyba zaliczało się jako zaleta, ale ciężko powiedzieć. Z jednej strony odbierało mu to jakoś cel życia, a z drugiej czyniło bardziej skromnym. Tak długo jak w grę nie wchodziły jego umiejętności.

- Trzydziestka to starość. Nie oszukuj się... antyku. - powiedział wrednie Laen. Miał uśmiech na twarzy, to dało się zauważyć że on tylko żartuje. Skubany był ten chłopak. Każdej starszej osobie przypominał o jej starości. Może dlatego, że chciał by zostawili pałeczkę w rękach młodszych, ale wątpliwy był to powód. W każdym razie, był on pewien, iż w przyszłości tak samo będą o nim gadać. Mógł być jednak przez te 9 lat jeszcze spokojny.

Mimo że Hannibal tego nie widział, chłopak był pewien iż istnieją tacy szermierze. Głównie dlatego, iż znał w miarę dobrze środowisko magów i wiedział jak bardzo potężniejszy jest nawet średnio mocny mag od zwykłego człowieka, nawet takiego który trenował przez połowę swojego życia. Z tego powód czarodzieje byli generalnie bardziej pewni siebie od zwykłych osób i mogli czymś to poprzeć. Oczywiście, przez to często popadali w zbytnią pewność siebie. Nie było to jednak czymś częstym. W końcu, mag czy nie mag, on też widuje nawet potężniejszych magów. Szczególnie Ci w gildiach. W końcu tam występują magowie klasy S. A bezdenna dziura En'a była op.

- Heh. Poczucie humory to może i mają, ale w tym też jestem wyjątkiem od reguły. Nie znam się na kawałach, zazwyczaj jak jakiś powiem to samo z siebie wyjdzie. I oryginalny wtedy, bo prosto z mojego chorego łba. Wieża z H8 na H5. I szczerze mówiąc, nie uczyłem. Jak byłem mały to parę razy z tatą zagrałem, a tak to... 2 razy grałem przeciwko kupcowi jakiemuś na statku. Nic specjalnego. I może dobrze dlatego, że ja nie patrzę na wszystkie Twoje możliwe ruchy, tylko na te które mogą mi zaszkodzić w tej chwili. Czasami może patrzę bardziej w przyszłość. Instynkt zabójcy. - powiedział, przypominając sobie jak często ludzie mówili że ma wzrok mordercy. Nie żeby nim nie był, no ale... oni nie mogli tego przecież wiedzieć, prawda? - To lepiej szybko mnie w tą zasadzkę prowadź, bo jak tak dalej pójdzie to stracisz swoją królową, a ja nawet nie dotknę swojej. - dodał, również włączając się do psychologicznej zabawy. Świadomość, że Twój as ma kłopoty bez udziału wrogiego asa może trochę przytłoczyć w opinii krwistookiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 54
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Wto Sie 29 2017, 23:30

W wieku trzydziestu lat było naprawdę daleko jeszcze do starości, nie przeżył nawet połowy swojego życia, chociaż żyjąc od bitwy do bitwy ciężko było mówić o długości życia. Mogło się okazać, że kolejna bitwa będzie jego ostatnią, chociaż życie zdążyło już nauczyć wrogów Kartagińczyka, że nie jest łatwo zarżnąć tego "starucha". Ktoś, kto brał udział w olbrzymiej ilości wojen i w jakiś sposób przeżył je nie mógł być byle jakim wojownikiem i każdy powinien o tym wiedzieć. Jeśli w trakcie walki faktycznie można było się najwięcej nauczyć to powinien należeć obecnie do grona najsilniejszych na tym obecnym świecie. Mimo, że uważał siebie za doskonałego, kogoś, kto w przyszłości poruszy fundamentami świata, to teraz wiedział, że jest mnóstwo osób, która posiada większą siłą od niego, albo dzięki pozycji, albo dzięki umiejętnościom, albo jest to wynikłe z lepszego korzystania z magii. Tak czy inaczej długość życia żołnierza była bardzo niepewną wartością - Hannibal zamierzał walczyć jeszcze wiele lat i nie dać się w żaden sposób pokonać, a w tym czasie mógł umrzeć od przebicia mieczem kilkunastoletni chłopak biorący udział w walce. Wojna strasznie spaczała pojęcie wieku.

- Coś wyszczekany się zrobiłeś po alkoholu - powiedział do Leana również szczerząc zęby - Może i nie młody, ale jary i nie ważne jaki mam wiek sprawię, że cały Earthland będzie drżał słysząc imię Hannibal Barca. Liczyłem, że opowiesz mi jakiś przedni kawał, ale niech będzie to w takim razie ja opowiem Ci ten kawał, uwielbiam czarny humor. Więc Jasiu skończył 16 lat i ojciec dał mu trochę kasy i nakazał iść na kurwy, aby nauczył się tego, co mężczyzna robić powinien. Idzie więc ze 100 klejnotami do burdelu, ale spotyka swoją siostrę, która mówi, że po co ma iść do burdelu, ona da mu dupy za 50 klejnotów, a drugą połowę zostawi sobie. No i tak Jasiu rżnie siostrę, ta nie wytrzymuje i w końcu mówi:
- Jasiu ty masz większego fiuta niż ojciec.
- Wiem matka tez mi to mówi

Po tym kawale zaśmiał się z własnego żartu, który był czarny i głupi, ale jednak bawił zwykle ludzi w karczmach. Śmiech był głęboki, ale gdy tylko ustał zwrócić się do Rin
- Nalej nam kolejną kolejkę - nakazał Hannibal - Ratujmy się, bo powoli trzeźwiejemy. Teraz czas na mój toast. Zdrowie koni i pięknych pań, na które wsiadamy - oznajmił, a widząc, że kieliszki są postawione przed mężczyznami dodał - Jak to mówią kobiety : Co stoi to do buzi.

Po tych słowach Hannibal wziął łyk wina, które szybko przejadł dwoma marynowanymi maślaczkami, którymi tak się objadał chociaż jego tempo było znacznie wolniejsze niż tempo pochłaniaczy śledzików. Hannibal zastanawiał się chwilę nad kolejnym ruchem w partyjce szachów, aż w końcu oznajmił:
- Pionek F2 na F4.
Po tych słowach Hannibal przestawił kolejnego pionka starając się rozgryźć zamiary swojego przeciwnika. Nie był jednak na tyle głupi, aby dać się nabrać na oczywisty blef chłopaka, za często sam stosował już takie sztuczki w prawdziwej wojnie, aby samemu wpaść w swoje sidła. Trzeba było jednak przyznać chłopakowi, że grał naprawdę nieźle, potrafił przewidywać ruchy i wiedział, co działo się na polu walki, widocznie ojciec, o którym wspomniał naprawdę dobrze nauczył go tej królewskiej gry. Chociaż Hannibal ciągle nie mógł zyskać przewagi kombinował jak tylko mógł, aby w jakiś sposób przełamać szalę partii na swoją stroną, ale do tego nie tylko sam musiał dobrze grać, ale również przeciwnik musiał popełnić jakiś błąd, aby Kartagińczyk go wykorzystał. Strata pionka naprawdę bolała teraz.

Szachy 10 ruch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sro Sie 30 2017, 01:20

Było było. Gdyby tak nie było, to raczej dorośli nie mówili by nastolatkom mającym 17 lat, że jeszcze całe życie przed nimi. Tego fenomenu chłopak nigdy nie rozumiał, bo powszechnie wiadomo to najlepsze etapy życia są między 15 a 29 rokiem życia. Tak naprawdę nie jest to powszechnie wiadomo, bo w tym momencie En to wymyślił i uznał to za najprawdziwszą prawdę o świecie. Tak jest łatwiej, a teraz nie chciało mu się zbytnio analizować. W każdy bądź razie Hannibal się do nich nie zaliczał. Jego siła fizyczna z wiekiem najpewniej zacznie spadać. Przynajmniej pamięć przez parę lat jeszcze będzie miał dobrą. W innym wypadku to wielu tych osiągnięć by pewnie nie zdobył. Smutna była prawda że nie tylko wojna spaczała to pojęcie. W codziennym życiu napotkał on na swojej drodze wielu bandytów. Niektórzy z nich porywali młode dzieci i wykorzystywały je. Chłopaków zaganiali do ciężkiej pracy, niejednokrotnie kończącej się śmiercią, a dziewczynki zazwyczaj były dla nich zabawkami, na których się odstresowali. Często ich psychika tego nie wytrzymywała. Mówiąc krótko, gdy chłopak zobaczył to co zobaczył, z tamtych bandytów nawet nie pozostawały kawałki ciał. Sam czerwony soczek.

- Czy ja wiem... zawsze jestem wyszczekany, tylko teraz była okazja by to wykorzystać. I spokojnie, ja nie zadrżę na pewno. Pojęcie jakiegoś wielkiego strachu przed kimś jest mi nieznane, i zdecydowanie go nie poznam. Ewentualnie ze złości zadrżę jak mi podpadniesz. - musiał przerwać swoją wypowiedź, bo zaśmiał się lekko i pokręcił głową na ten humor. - No nie powiem, daleko Ci do świętoszka. Kawał nawet dobry, w sumie to go nie słyszałem, ale z jego czarności ciężko się nie zaśmiać. Swoją drogą, dość niedoinformowany ten ojciec. Aż współczuję. W końcu kto wie co się dzieje za drzwiami. - powiedział z wilczym uśmiechem, myśląc o jednej takiej sytuacji. To, że Laen był aseksualny było właściwie pół żartem. Przebywając w towarzystwie najemników, piratów i podobnych im osób, ciężko było obronić się przed docenianiem kobiecego ciała. Między nim, a resztą napalonych samców, była taka różnica że on to robił tylko jak kobieta na niego leci i ma na to ochotę. A tą ochotę miał rzadko, no bo jednak nie miał z seksu aż takiej przyjemności. Tylko raz czy 2 się zabawił, i przypomniał mu się ten drugi. Powiedzmy, karczmarz fortunnie nie otworzył drzwi, bo jego wijąca się na ziemi córka musiała by pewnie stracić wtedy ojca. Ale hej, patrzmy na plusy. Wiedział że magazyn to dobra kryjówka do potajemnych rzeczy.

-Jestem pewien, że kobiety tak nie mówią. I co prawda nie łapię w pełni przekazu ale co mi tam. - powiedział, po czym podniósł kieliszek i zgodnie z toastem, wypił to winko. Chwila moment, to nie były pucharki? A zresztą. Kto by się przejmował. -Wieża z A8 na B8. Trochę defensywniej zawsze można zagrać. - powiedział wzruszając ramionami, bo jakoś nie widział mało ryzykownych ruchów. I jakoś specjalnie efektywnych. A przynajmniej takie chciał sprawiać wrażenie. Łatwiej wtedy kogoś w pułapkę zapuścić. En byś świadom, że Hannibal tak naprawdę miał lepsze zdolności od niego. W tym momencie można powiedzieć iż chłopak wygrywał, ale to przez wykorzystanie okazji. Jego umiejętności były niedocenione, a staruszek poczuł się zbyt pewnie. Krwistooki to wykorzystał. No, i oczywiście procenty też wpływały na tą grę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 54
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sro Sie 30 2017, 14:46

Hannibalowi spodobało się to, że kawał dotarł do Ena i ten się zaśmiał, na co ten wyszczerzył zęby w uśmiechu. Jednak miał jakieś tam emocje, trzeba było to przyznać, ale skoro potrafił się śmiać z pewnością też potrafiłby się bać. Może nie bałby się o siebie, ale gdyby wielkie wojsko maszerowało tylko po to, aby porwać jego siostrę, gdyby został przez nie otoczony czy nie poczułby wtedy zagrożenia, strachu, że utraci jedyną drogą mu osobę? Sytuacja byłaby wtedy całkowicie beznadziejna. Oczywiście Kartagińczyk szczerze nie wyobrażał sobie takiej sytuacji, raz dlatego, że ciężko byłoby zaangażować tak dużą armie w porwanie jednej dziewczynki, a po drogie, dlatego, że było to całkowicie bez sensu. Nie zamierzał o takiej hipotetycznej sytuacji mówić swojemu rozmówcy więc zachował to dla siebie po prostu wiedząc, że strach jest rzeczą ludzką i każdy się czegoś boi, jedyną sztuką jest umiejętność sięgnięcia tak głęboko w duszą tej osoby, aby wyjąć ten strach, aby pokonała ona go na świat dzienny, aby naprawdę zadrżała.
- Też na pewno znasz jakieś kawały, przy których można się pośmiać, na pewno możesz opowiedzieć. W Stelli na pewno się z czegoś śmieją. To opowiem Ci kolejny kawał, którego na pewno nie znasz. Jest wojna Isenberg walczy z Pergrande powiedzmy. Spotkały się dwa oddziały i walczą o kontrolę nad miastem, ale tak się nieszczęśliwie zdarzyło, że obie armie niemiłosiernie popiły wcześniejszego ranka i nikomu nie chciało się walczyć. Wódz Pergrandczyków wpadł więc na pomysł, aby nie toczyć bitwy, a wystawić po jednym swoim najlepszym żołnierzu do walki w pojedynku. Ta armia, którego żołnierz wygra zdobywa miasta. Wódz Isenbergu na poważnym kacu zgadza się na to. No i Pergrandczyk idzie i woła:
- Kto chce nas dzisiaj reprezentować w pojedynku na miecze!
No i wyszedł Goliat, facet mierzył ponad trzy metry wzrostu, mięśnie z żelaza, postrach każdego wojownika i dodatkowo jako jedyny był trzeźwy.
- Ja będę walczył!
I znaleźli Goliatowi największą zbroję, całą ze złota. Do tego dano mu największy miecz, prawie jak on sam, a ostry jak brzytwa. Do tego najlepszy hełm jaki był w ich obozie. Do tego dano mu największego konia, który modyfikowany był genetycznie, aby był jak największy i jak najsilniejszy.

W tym czasie wódz Isenbergu podchodzi do swojej armii i mówi:
- Kto będzie dla nas walczył w pojedynki?
Cisza.
- Może ty Malcolmie, jesteś wielki i silny?
- Wodzu, ja popiłem jak inni walczyć nie będę.
- To może ty Corelu?
- Wodzu ja mam potwornego kaca nie dam rady.
- Czy jest tu ktoś chętny w ogóle do walki?
I z tłumu wyszedł karzełek, może 1,3m wzrostu, duży brzuch piwny, łachmany w ogóle nie wiadomo, co on w armii robi.
- Jesteś w ogóle żołnierzem?
- Nie ja tutaj, z pola przyszedłem i piłem z chłopakami, pijany jestem jak wiewiórka.
- Czy są inni chętni?
Cisza. Wódz myśli i w sumie wstyd będzie jak nikogo nie wystawi to lepiej już jego.
- Dobrze będziesz walczył.
Próbowali dać mu zbroję, ale wszystkie były za duże. Miecze też, żadnego nie mógł unieść to dali mu jakiś tępy nóż. O hełmie nie było mowy, a na koniu wieśniak Isenberdzki jeździć nie umiał. I tak go wysłali do walki.

No i stoją naprzeciwko siebie Goliat w złotej zbroi, z wielkim miecze, w hełmie i na czarnym koniu oraz Wieśniak w łachmanach z nożem. Ale Goliat nie zamierzał go lekceważyć i ruszył w galopie na wieśniaka. Wtedy cała armia Isenbergu zmartwiła się "przecież on go zabije, niech ucieka".
- W nogi!! W nogi!!
Wszyscy zaczęli krzyczeć, ale karzeł był zbyt pijany, aby się ruszyć. Zakotłowało się między nimi doszło do walki, kurz, że nic nie było widać.
- W nogi!! w nogi!!
Po chwili kurz opadł, a tutaj koń bez nóg leży ledwie żywy tak samo goliat, a na karzełku nawet zadrapania.
- Masz szczęście Goliat, że kazali mi po nogach ciąć, bo bym Cię tutaj zajebał!

Koniec kawału, jak Ci się podobał ten wojskowy dowcip? Oczywiście zmyślony nie sądzę, by Pergrandczycy czy żołnierze Isenbergu wypili chociaż kropelkę przed bitwą, a tym bardzie rozstrzygali coś w pojedynku na miecze. Taka prawda, ale kawał dość nieźle bawi.


Hannibal zobaczył kolejny ruch Ena, który wbrew pozorom był dobry, naprawdę przemyślany, który mógł pogłębić straty Hannibala. Naprawdę ciężko było wygrać tę grę, ale nie można było się poddać, tutaj akurat nie było opcji powrotu i przegrupowania armii.
- Rincia na pewno popiera moje zdanie - co stoi to do buzi - powiedział, a Rin nie odpowiedziała tylko się zaczerwieniła, wiedząc, o co chodzi - To ja w takim razie konik z G1 na E2
Pozostało czekać na ruch przeciwnika, który na razie ciągle utrzymywał przewagę na polu bitwy.

szachy 11 ruch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   

Powrót do góry Go down
 
Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wschodnie Wybrzeża :: Hargeon-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows