IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość

Makbeciątko

avatar


Imię i nazwisko : Abel/Makbet Cowdor-Glamis
Wiek : 23 lata
Wzrost/waga : 186/77
Rodzaj magii : Brak
Gildia : Samotnik
Staż w gildii : Od listopada x794 do marca x802 w DHC
Liczba postów : 1136
Dołączył/a : 09/09/2012
Skąd : Dunno.

PisanieTemat: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Czw Gru 06 2012, 12:16

First topic message reminder :

MG

Cóż, jaka nazwa karczmy, taki i środek. Radosne potańcówki panów z małą ilością pań, które zwyczajnie tutaj pracują. Oczywiście, nie tylko żeby potańcować towarzysko, ale też w nieco inny sposób. Nie jest to całkowita melina, ale też nie należy do bardziej... hmm... wyszukanych lokali. Karczmarz to ubogi i skromny facet, który nie pcha się w żadne kłopoty, a przynajmniej bardzo się stara. Wielu tu podejrzanych typków - panie powinny się ich wystrzegać i trzymać na dystans.

Gospodarz stoi przy ladzie i czyści kufle. Tłum mężczyzn oglada tańczącą kobietę, która przybiera półkocią postać. Widać, że wyjątkowo całość im się podoba. Nikt nie zwraca na was uwagi. Na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t183-za-pazucha-makbeta http://ftpm.forumpolish.com/t169-makbet-tragiczny-morderca#701 http://ftpm.forumpolish.com/t686-kochany-pamietniczku

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 80
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Pią Sie 18 2017, 23:46

Chłopak uśmiechnął się sam do siebie na słowa Hannibala. Były one dość znane i znał je od dawna. Tyle, że mu jeszcze nie było dane udowodnić że to jest bardziej odwaga niż głupota.
-W sumie... bycie głupim jest czasami lepsze, w mojej opinii. Tak samo jak udawanie bycia idiotą. Całkiem niezła zabawa wtedy z wrabianiem ludzi. Można się nieźle pośmiać. Co do jego walki... to sam właściwie nie wiem. Ciężko powiedzieć. I nie wiem kim są, lub raczej byli Rzymianie, ale brzmią jak rzygi. Musieli być okropni. - powiedział szczerze tak uważając i odpowiadając na pytania. Zbyt źle kojarzyła mu się ich... narodowość z tym słowem. Może zamordowanie tylu było lepsze dla Całego świata? Kto wie.
Od odpowiedzenia na następne pytania przerwało mu przybycie Ekko, na którego słowa wzruszył ramionami.
- Czemu miałbym się wysilać i wołać, kiddy mogłem po prostu rzucić kubkiem. Proste, szybsze i ciekawsze. A. I sprowadziło mnie tu jedzenie, o którym zapomniałem. Cóż... zdarza się. - zatrzymał swoją wypowiedź by Ekko mógł dokończyć swoje pytania i zaczął rozmyślać. Nie musiał w sumie odpowiadać, bo najemnik sam zaczął rozmowę. Słuchał ich krótkiej wymiany zdanek i w końcu sam się odezwał.
- Mi pasuje każde miejsce. Nawet ta karczemka. - dorzucił swoje pieć groszy i wstał, przy okazji zaczynając się rozciągać. Wyłączył całkowicie komentarze o społeczeństwie Sinów. Nie zagłębiał się w nie. Zbyt dużo roboty. Miał już odpowiadać Hannibalowi na wcześniejsze pytania, kiedy zobaczył urażone pijaczyny zbliżające się do Ekko. Spojrzał staruchowi tylko lekko zirytowane, ale i szcześliwie spojrzenie, pytające czy musiał. W końcu, kto nie lubił karczemnych bójek.
-Co do pytania jak wielkim pojebem jestem... zabicie paru najprawdziwszych demonów i spowodowanie deszczu krwi się liczy? - zapytał patrząc na razie z boku na działania Ekko. Jak będzie potrzebował pomocy, to ją dostanie, a tak to niech się popisze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en Online

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ekko
Wiek : 17lat
Wzrost/waga : 176/59
Rodzaj magii : Arka Szybkości
Gildia : Samotnicy
Staż w gildii : Samotnik od roku.
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 04/08/2017
Skąd : :v

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sob Sie 19 2017, 00:03

- Ech, niech se wierzą w co chcą ale mnie w to nie mieszajcie. - Eisaku węstchnął, machnął ręką używając Speed Down tworząc pole poziome mniej więcej na wysokości kostek przeciwników łapiąc wszystkich trzech, wystarczy by w nim chwile postali i szybko padną. Jednak nie lekcewarzył on przeciwników i nie chciał oberwać. Kucnął, lewa ręka Ekko wylądowała na rękojeści miecza i chłopak obracając sie zamachnął sie Klingą celując troche nad kolana przeciwników tak by trafić wszystkich trzech a przynajmniej tego który go zaatakował. Od razu po tym odskoczył do tyłu i wstał. Klinga tym razem wylądowała w prawej ręce gotowa do obrony. Oczywiście przeciwników chciał zatrzymać w polu i miał nadzieje, że owego nie zauważa bo poczuć - nie poczują ale okiem mogą zauważyć. No mimo wszystko nie miał zamiaru zbyt zranić owych ludzi jednak od nich zależy czy Ekko ich zmusi do zostania w polu i ich zaatakuje. Jeśli oni wykonają choć jeden krok w jego strone to Ekko będzie celować w ręce, ale bardziej tak by je powierzchownie zranić. Może też wykorzystać różnice wzrostu i łatwiej unikać ciosów. - Ech, nie radze mnie atakować, co do waszych bogów, jestem im obojętny i nie mam o nich zdania a co do was jeśli będziecie dalej atakować to bez skrupułów użyje miecza - Oczywiście Ekko mówiąc to był gotowy sie bronić i jeśli ktoś by go zaatakował to ten by orzerwał zdanie i kontratakował. Jeśli ktoś kiałby szanse zranić Ekko to ten użyje Infinity Speed Up i zaatakuje szybciej wzmacniając Jokera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4180-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4157-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4182-master-of-speed

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sob Sie 19 2017, 01:10

Hannibal stał sobie z boku i obserwował efekty treningu, który zafundował sokoholikowi na jego własne życzenie w dość bezpiecznej odległości, aby samemu przypadkiem nie oberwać w trakcie tej walki. Patrzał jak walczy chłopak i oceniał czy faktycznie zasługuje na zainteresowania, a sam błyskawicznie ocenił jego zdolności przecież miał do smykałkę do tego, aby odpowiednio oceniać zdolności innych. Mężczyzna faktycznie posiadał dość przydatną magię, ale jednocześnie widać było u niego braki w samej technice. Spokojnie mógł wykonać unik, a w odpowiedzi wycastować zaklęcie i zaatakować ten jednak spróbował uprzedzić swojego przeciwnika, który atak już wyprowadził. Samo użycie zaklęcia, którego nie mógł przyśpieszyć, sięgnięcie po miecz, wyjęcie dwuręcznego miecza, obrót z nim, a następnie ciachnięcie nim po nogach przeciwników nawet z użyciem swoich zaklęć, które wyraźnie przyśpieszyły jego ruchy były znacznie wolniejsze niż pięść przeciwnika, która musiała tylko dolecieć. Nawet spowolniona była szybsza niż cała masa czynności, które postanowił wykonać chłopak zanim doleci uderzenie, przeliczył sam siebie, a może taki był jego plan, może był swojego rodzaju masohistą. W sumie w zachowaniu i preferencjach chłopaka nic już nie zaskoczyłoby Hannibala więc, kto go tam wie. Tak czy inaczej cała akcja skończyła się tak z tego co widział mężczyzna, że pieść pierwsza doleciała do twarzy znajomego Ena i rozbiła mu się na twarzy rozbijając mu nos i powodując jego obfite krwawienie, bolało. Wydawało się, że wiedząc, że oberwie chciał jeszcze robić uniki, ale to było zbyt wiele akcji w jednym momencie i nawet jego szybkość zdawała się, że nie pozwalała mu na takie unikanie ciosów. Chwilę później Hannibal zauważył, że uderzenie nie powstrzymało chłopaka przed wyprowadzeniem swojego ataku, który trafił najbliższego przeciwnika w dolną część uda, a z obu nóg trysnęła krew. Przeciwnik upadł na ziemię, ale nie stracił nóg, gdyż ciecie było stosunkowo płytkie. Potem przemówił im, że jednak nie chce walki, zachęcił do tego, aby sobie poszli grożąc im. Ciekawiło wodza Kartaginy co tym razem się stanie. Za słabo ich wystraszyłeś chłoptasiu . Pomyślał Hannibal obserwując wszystko z ukrycia. Ci jednak wyczuli dość szybko, że poruszają się dwa razy wolniej, domyślili się, że mają do czynienia z magiem, dlatego jeden z nich, ten który nie oberwał szybko powiedział.
- Spokojnie, spokojnie - rzucił - dobra nasz kolega jest trochę narwany, rozchodzimy się w swoją stronę i zapominamy o całym wydarzeniu, okej?
Zapytał chcąc potwierdzić to, że ich przeciwnik usłyszał jego słowa i akceptuje propozycje. Jeden z karczemnych bandytów klęczał na kolanach przed swoim agresorem, a reszta stała za nim obserwując to jak potoczy się dalej sytuacja.

Co tyczyło się zaś słów Laena Hannibal najzwyczajniej w świecie ich nie usłyszał z bardzo prostego powodu, po prostu nie było go w pobliżu, gdy ten ubezpieczał swojego towarzysza. Hannibal zamiast pozostawać w tamtym miejscu usadowił się kilka miejsc dalej, aby w ukryciu obserwować zmagania pojeba od soczka, który miał całkiem niezłe umiejętności fizyczne, ale kompletnie nie umiał z nich korzystać i doskonale walczyć, z pewnością nie widział w nim kompana, co najwyżej żołnierza, którego ruchami mógł pokierować na polu bitwy, a w pełni wykorzystać jego potencjał, wiedział, że sam mag nie da rady tego zrobić, brakowało mu doświadczenia, ale czego można było się spodziewać po siedemnastoletnim gówniarzu. Jeśli En zauważy jego obecność to da mu swoją prawą ręką gest, aby podszedł do niego, w końcu jego kolega radził sobie dość nieźle i spokojnie mógł wrócić kontynuować rozmowę. Jemu osobiście nie chciało się kompletnie walczyć, karczemne bójki, pojedynki, to nie była jego liga, on wygrywał znacznie większe wojny, a o jego imieniu w jego świecie będą jeszcze długo mówić. Wygrana walka tutaj nic nie mogła mu przynieść, a jej brak mógł pozwolić zyskać mu wartościowych żołnierzy, którzy potem będą gotowi oddać za niego życie, w sumie kochali kłaść je na szali z tego co słyszał.

W trakcie, gdy siedział i obserwował walkę zobaczył, że inni bywalcy karczmy również przyglądają się całemu zdarzeniu, ale nikt nie zamierzał pomóc Sinijczykom widocznie magowie Fiore faktycznie mogli budzić respekt, skoro starzy wojownicy niechętnie włączali się do tej bójki. Z drugiej strony nie znali w ogóle tych fanatycznych wyznawców Boga więc nie mieli też powodu, aby to czynić, chociaż okazję do dania sobie w mordę zawsze można było znaleźć, a może po prostu w tym lokalu przestrzegano nieco więcej kultury niż w innych tego typu obiektach, które kartagijczyk poznał w trakcie swojego życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ekko
Wiek : 17lat
Wzrost/waga : 176/59
Rodzaj magii : Arka Szybkości
Gildia : Samotnicy
Staż w gildii : Samotnik od roku.
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 04/08/2017
Skąd : :v

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sob Sie 19 2017, 01:38

Ekko przetarł krew zciekającą z nosa. Ani od tego nie umrze ani mu to nie przeszkodzi dalej walczyć.
- Radze następnym razem nie słuchać sie losowych pijaków na sterydach... -
Ekko usiadł lecz dalej patrzył na Sinów czy oby nie atakują. Był gotów sie bronić jednak na razie położył miecz na stole i przetarł krew z ust. Troche go ten nos bolał mimo wszystko. Z dzień, dwa i będzie lepiej.
-Ech, troche zwaliłem akcje... Musze dalej po'wiczyć nad techniką jednak wciąż nie moge sie przyzwyczaić do magii. Z resztą ten twój przyjaciel taki dzielny a kiedy zaczął podburzać Sinów to uciekł jakby ech, miał miecz a nie umiał sie nim zamachnąć. -
Ekko troche zdziwiło to, że wielki Hannibal który jedyne co robi to sie wychwala od tak schował sie przed przeciwnikami. Ech, może tak naprawde sie boi przeciwników? Ech jego problem. Jak tak lubi mieszać ludzi w bójki a sam ucieka to pewnie zbyt dużo przyjaciół to on nie ma... Ekko sobie tam gdyrał i przy okazji wycierał krew z ust. Właściwie to ech, ten powinienem trenować a nie siedzieć w tej karczmie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4180-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4157-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4182-master-of-speed

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sob Sie 19 2017, 08:30

Walka była zakończona więc można było Hannibal postanowił wyjść z ukrycia, wyraźnie mieszkańcy Sinu mieli już dość bójek z magami na dzisiaj wynosząc swojego rannego przyjaciela we dwójkę z karczmy i prowadząc zapewne w stronę zadokowane w porcie statku handlowego, którym przypłynęli do Fiore. Walka była jak widać skończona, obie strony poniosły mało znaczące rany, ale widząc maga przeciwnicy po prostu postanowili nie kusić dalej wroga do ataku, gdyż trochę szczęścia mieli z tym atakiem, a przeciwnik pozwolił im odejść, nie wyglądali jednak na pocieszonych, a takich, którzy przy pierwszej okazji wrócą po jego głowę, odebrać zapłatę za tą zniewagę życiem swojego przeciwnika. Kto wie czy za godzinę nie wrócą razem z trzema wynajętymi magami, których zadaniem będzie zamordowanie ich niedoszłej ofiary. To jednak Hannibal mógł tylko gdybać znając w mniejszym czy raczej większym stopniu ludzką naturę i wzorce zachowań jakie przejawiali w takich sytuacjach.

Sam Kartagińczyk wrócił natomiast do wcześniej zajmowanego stolika, gdzie ponownie dość wygodnie się rozsiadł opierając swój miecz o brat o stołu, tak aby leżał pionowo z rękojeścią zwróconą ku górze, aby w razie walki łatwo można było go wyciągnąć. Nie krępował się obecnością Ekko, który przez niego wpadł w małe problemy i teraz miał rozbity nos w efekcie działań podjętych przez Hannibala.
- Ja uciekłem - powiedział naprawdę zdziwiony Hannibal z miną całkowitego niezrozumienia dla swojego przedmówcy - Przed chwilą wspominałeś, że chciałeś trochę potrenować, a ja dałem Ci taką możliwość, nie chciałem Ci w żaden sposób przeszkadzać, dlatego się odsunąłem. Poza tym całkiem nieźle sobie poradziłeś, tak jak się spodziewałem. Jeśli chciałbyś jeszcze trochę potrenować daj znać, to mogę pójść po nieco lepszych przeciwników, policja w tym kraju z tego co wiem dość surowo karze tego rodzaju bójki, a oni na pewno byliby dla Ciebie lepszymi przeciwnikami.
To właśnie Hannibal nazywał sztuką wojny, chociaż nie podniósł nawet miecza to Ekko miał nie tylko rozwalony nos, ale również stał pod groźbą interwencji policji, na pewno nie grzała go ta myśl, a jeśli mundurowi w tym kraju są równie wysoko wykwalifikowani jak w Isenbergu po prostu nie mógł tego zlekceważyć. "Nie jest sztuką wziąć udział w stu bitwach i wygrać sto bitew. Sztuką jest wziąć udział w jednej bitwie i wygrać ją nie walcząc". To było motto na dzisiaj Hannibala, które kochał całym swoim zepsutym serduszkiem, a które powiedział wcześniej w jego świecie Sun Tzu pisząc "Sztukę Wojny", która miała stać się na wiele tysiącleciem arcydziełem jeśli chodziło o filozofie prowadzenia wojny.

Chwilę po tym, gdy Hannibal usiadł, a w karczmie w miarę się uspokoiło po ostatnich wydarzeniach z udziałem Ekko i Sinijczyków do stolika, który już od początku zajął sobie Kartagińczyk podeszła urodziwa dziewczyna w wieku może siedemnastu lat, tak była na oko w wieku walczącego chłopaka, z jasnymi, kręconymi blond włosami sięgającymi do połowy jej pleców, pociągłą twarzą z zielonymi oczami oraz typowym strojem kelnerki w tego typu zajazdach. Pomimo dość młodego zgodnie z prośbą karczmarza dziewczyna miała dość duży biust, a doskonały wzrok Hannibala mógł ocenić go na jakieś 70E, z pewnością dziewczę miało czym oddychać. Na srebrnej tacy niosła ona głęboki talerz z dużymi kawałkami ziemniaków zalanym gęstym gulaszem, wywarem z dużych kawałków mięsa wołowego z odrobiną przypraw i drobno pokrojonymi warzywami, dodającymi smaku potrawce. Widać było w nim pływające kawałki czerwonej papryki, cebuli, pewnie znajdowało się w środku cos jeszcze, ale Hannibal totalnie nie znał się na gotowaniu, a to co je, póki mu smakowało to składniki totalnie go nie interesowały. Bardziej interesował go położony obok dzbanek z jakimś czerwonym winem oraz kieliszek do niego.

Gdy dziwka, która miała go obsłużyć położyła na stole wszystkie rzeczy które przyniosła dostała solidnego klapsa w tyłek od Kartaginczyka, który nie krępował się obecnością Ekko i Ena, skoro chodzili po tego typu lokalach to z pewnością byli przyzwyczajeni do tego typu widoków.
- Ten klaps za to, że tak długo musiałem czekać
Słowa te skierowane były, aby ukarać dziewczynę, ale po chwili przyciągnął ją do siebie usadawiając po wewnętrznej stronie jednego lewego kolana, tak aby zwrócona była w jego stronę. Chwycił swoją prawą ręką jej jędrną pierś i delikatnie ją ściskając patrzył na wyraz jej twarzy i rozkoszy, którą jej dawał. Twarz dziewczyny zrobiła się dość szybko czerwona.
- Wiem, że jesteś może dość smakowita, ale jestem głodny, czekam, aż nalejesz mi wina, a potem nakarmisz, nie zamierzam jeść sam - oznajmił wódz Kartaginy [/color]
Młoda dziewczyna nie mając wyjścia chwyciła za dzbanek i nalała na początek do niego wina mając dość utrudnione zadanie nie tylko przez swoją obecną pozycję, ale również przyjemność seksualną jaka w tym czasie była jej sprawiana przez Hannibala, który w tej chwili miał pełną władzę nad nią. Widać było, że chociaż była młoda swój zawód wykonywała już jakiś czas, zapewne, gdy była młodsza została tutaj sprzedana za dość wysoką sumę, Hannibal jednak nie wierzył, żeby mógł trafić na dziewicę, za taki towar zapłacił zdecydowanie za mało. Gdy prostytutka nalała mu alkohol do kieliszka uniosła i obróciła się w stronę swojego pana nalewając mu odrobinę wina do ust. Obracając się oparła się całkowicie mimowolnie o krocze Hannibala i prawie podskoczyła na jego kolanach wyczuwając twardy już narząd mężczyzny. Kartagińczyk widząc to tylko się uśmiechnął się nieco intensywniej zajmując się piersią dziewczyny.
- Jesteś bardzo posłuszna, doceniam to - oznajmił Hannibal - Ty też napij się wina
Hannibal nie prosił o nic dziwki, wydawał jej polecenia jak na największego dowódcę wojsk w historii świata, a dziewczyna ulegając nie tylko swojej pozycji dziwki, ale również autorytetowi maga wykonywała posłusznie wszystkie jego polecenia nie znosząc sprzeciwu, była ewidentnie bardzo dobrze wytresowana w tej karczmie. Hannibal, aby nagrodzić dziewczynę za wypicie alkoholu pocałował ją namiętnie dając subtelną rozkosz, w dość agresywnym pocałunku w trakcie którego wielokrotnie przygryzał kobiecie jej dolną i górna wargę. Jakiej subtelności jednak można było się spodziewać po mężczyźnie, który kilka tygodni spędził na statku płynącym z Isenbergu do Fiore, gdzie całą załogę stanowili wyłącznie mężczyźni. Może miał sporo zboczeństw, ale z pewnością nie lubował się on w żadnym rodzaju męskiej miłości, wydawała mu się wręcz ochydna i odstraszająca, ale mimo to zyskująca coraz większą popularność.
- Wy nie macie ochoty na żadną panienkę, jak widzicie mają tutaj dość ładne dziewczyny - zapytał Hannibal - Znacznie lepiej jest popisać się przed kobieta swoimi zdolnościami w łóżku niż sztuką władania mieczem, jest też to znacznie przyjemniejsze. Chyba, że może ... - przez chwilę Hannibalowi przemknęła taka myśl widząc zażyłe stosunki między szermierzami - Chyba, że od tutejszych dziwek wolicie siebie nawzajem, wtedy nie wnikam, jestem pewny, że sam zadowolę wszystkie kurwy w tym burdelu.

Po tych słowach kobieta włożyła do ust Hannibala pierwszy kawałek gulaszu, odrobinę ziemniaczka polanego polewką, który mag z chęcią przyjął w końcu był głodny jak wilk. Oczywiście mógł samemu zjeść ten posiłek, dla niego byłoby zapewne łatwiej niż dać się karmić dziewczynie, szybciej mógłby to zrobić, a po podróży był głodny jak wilk i z przyjemnością rzuciłby się na to danie, ale zmuszenie dziewczyny do karmienia go było znacznie bardziej zabawną alternatywą. Sam Hannibal w trakcie wszystkich tych akcji obserwował swoich rozmówców oraz otoczenia, bo jak reakcji otoczenia mógł się spodziewać, że nie czynił nic dziwnego, tak reakcji pojeba od soczka oraz jego chłopaka przewidzieć nie mógł. Znaczy sam En wydawał się dla Hannibala naprawdę dobrym, rozważnym najemnikiem, na któremu śmiałoby mógłby zaufać na polu bitwy, ale Ekko był stanowczo zbyt narwany i za bardzo pewny swoich umiejętności, które jednak nie były niczym niezwykłym, a na pokonanie go było w głowie Hannibala 1.000 pomysłów, w końcu poznał już jego magię, a o zdolnościach Hannibala Ekko nie miał pojęcia. Tak właśnie wygrywa się wojny bez użycia krwi, najpierw trzeba zyskać psychologiczną przewagę nad wrogiem. Gdyby teraz doszło do walki Ekko nic nie wiedział o Hannibalu poza tym, ze walczył długim mieczem, nie miał wsparcia, ba Sinijczycy mając okazję najchętniej, by mu dokopali, policja magiczna z pewnością również nie wahałaby się, gdyby dowiedziała się o bójce. Hannibala magia pozostawała ukryta, miał do pomocy swoich piratów Black'a, walka z nim w tej chwili z pewnością nie była rozważna. Chłopak miał rozbity nos i stracił zapewne trochę magicznej mocy. Wracając jednak do tematu - Ekko był zbyt narwany, pewny swych umiejętności, wydawało się, że uważał siebie za lepszego od innych, pewnie przy pierwszej okazji spróbowałby zdradzić Hannibala na wojnie, wbić mu nóż w plecy i z triumfem przejąć dowodzenie, aby po chwili przegrać wojnę przez brak potrzebnych umiejętności. Z takim podejściem Hannibal mógł się założyć, że chłopak nie dożyje dwudziestki, chociaż źle mu nie życzył. Nie widział jednak powodu, aby kogoś o tym charakterze wcielać do regularnej armii, nadawał się może na solowego najemnika, ale z pewnością nie na żołnierza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ekko
Wiek : 17lat
Wzrost/waga : 176/59
Rodzaj magii : Arka Szybkości
Gildia : Samotnicy
Staż w gildii : Samotnik od roku.
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 04/08/2017
Skąd : :v

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sob Sie 19 2017, 11:40

Ekko spokojnie wysłuchał Hannibala i podczas jego gadania oparł jeden łokieć na stole.
-Ech, jak tak bardzo chcesz walczyć to mnie wyzwij. Co do policji magicznej i sinów. Mało prawdopodobne by policja miała na cokolwiek dowody. Niby ktoś stąd - Ekko spojrzał na Hannibala - Mógłby powiedzieć im co sie stało jednak,  ech słowo przeciw słowu. Nawet jeśli to z mnie łatwo nie złapią. A jak tak chcesz mnie postraszyć to może rób to realnymi rzeczami. Na przykład powiem Ci znam taką jedną osóbke. Dość wysoko postawioną w mrocznym świecie. Jakbym tak z nią chwile porozmawiał to ja bym jej w czymś tam pomógł a ona by nasłała na ciebie całą mroczną gildie. Ale wiesz chyba - Lekki fałszywy uśmiech -Nie mam powodów by to zrobić. Ech ja sie nie mieszam w twoje życie seksualne to ty w moje nie musisz. I zapewniam cie,  że ja z En'em noe robie niczego takiego jak ty z chłoptasiami. Nie dość, że go krótko znam to nie jestem homoseksualny. Ach i wiesz,  ty chyba nigdy nie trenowałeś jeśli dla ciebie oberwanie w nos i płytkie cięcie to trening to rzeczywiście,  Rzym musiał być cholernie potężny jak ty tak trenowałeś. Jestem ciekaw jak ci sie zrosła kość w nosie po tylu razach? -
Ekko lewą ręką opartą na stole trzymał sie za usta jakby coś przemyślał a prawa leżała niedaleko rękojeści miecza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4180-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4157-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4182-master-of-speed

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 80
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sob Sie 19 2017, 11:48

Laen przyglądał się tym wszystkim działaniom i był w stanie stwierdzić jedno. Maniak soczków alkocholowych nie miał doświadczenia, i musiał wychować się w środowisku gdzie on był najsilniejszy. Faktycznie musiał on potrenować. Słuchał kolejno wypowiedzi szermierza szybkości jak i towarzysza który do nich powrócił, bo tak jak reszta zauważył czym on włada. W końcu jego zdolności były podobne, to ciężko byłoby niezauważyć. Po czym odmachał w sumie ich obu.
- Ekko, chciałeś trening i dostałeś beznadziejny, ale to szczegół. Staruszku, daruj nastolatkowi te gierki umysłowie. Wiesz jacy oni są. - powiedział słysząc wywód Ekko, wzruszając ramionami i wcinając chlebek, który ukradł ze stołu uciekających już Sinów. Aż zgłodniał od tej całej dramy. Powrócił na swoje wcześniejsze miejsce i zajadał się chlebkiem, patrząc na interakcję Hannibala z dziwką. Smutna to praca, ale dziewczyna się już pewnie przyzwyczaiła. Zaraz potrenują jak tak bardzo chcę. Słysząc słowa Hannibala o jego związku z Ekko, zachłysnął się chlebkiem i zaczął kaszleć na idiotyzm tej sytuacji. Po ogarnięciu swojego układu oddechowego, przygotował się na wyznanie swojego największego sekretu.
-...Jestem aseksualny. - powiedział w pełni poważnie, patrząc w oczy Hannibalowi, przy okazji będąc ciekaw jego reakcji. W końcu był w swoim gronie. W gronie szaleńców.
- A właśnie. Hannibal co do Twoich pytań jak zniszczyć Fiore... Aby dołączyć do gildii ich mistrz musi Ci po prostu pozwolić. A to już zależy od jego... preferencji. Co do religii to nie wiem wiele, ale nie widziałem zbyt wiele osób na nich działających. Najlepsze technologie są trzymane jako sekrety w armii królewskiej, ale mi najpotężniejsza znana to magiczny bombowiec wojenny. Podobno niesamowicie mocny. Co do Twojego miecza, najłatwiej będzie Ci go nasycić magią u kogoś, lub żeby zbudował jego odwzorowanie z wzmocnieniami magicznymi. Tylko będzie Ciebie to klejnoty kosztować i cierpliwość na czas wykucia. Co do czego najbardziej się obawiają... Fairy Tail i Grimoire Heart. Dwie najbardziej destrukcyjne gildie z tego co wiem. Nie radzę z nimi zadzierać, ale możesz powiedzieć że jesteś ich członkiem. I na swoich rękach mam krew prawdziwych demonów głównie. I paru bandytów oraz cywili, którzy natrafili na mnie w zły dzień. - powiedział wzruszając ramionami, po czym przypominając sobie że chciał zobaczyć jego broń, rzucił mu Rustyego i dalej wcinał swój chlebek.
- A... I opcja z tym lepszym treningiem nadal dostępna? - powiedział z psycho uśmiechem. Dawno nie miał dobrej walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en Online

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sob Sie 19 2017, 22:09

Hannibal wysłuchał dość długiego monologu Ekko w spokoju, miał swoją dziwkę, miał żarcie i alkohol, gdyby jeszcze był właśnie po stoczonej epickiej bitwie porównywalnej do Cannah, gdzie popisał się swoimi zdolnościami i na zawsze przeszedł do historii, czułby się jak w niebie. Jedząc i dalej obmacując swoją dziwkę nie pokazywał tak bardzo złowrogich emocji jak Ekko, raczej na wszystko patrzał z przymrużeniem oka, gdyż uważał, że już dawno wygrał. Kartagiński wódz nie zamierzał walczyć, komuś innemu zależało tutaj na sprawdzeniu własnych umiejętności, tyle że nie mógł on tego zrobić z Hannibalem ot tak więc już na starcie przegrał ten pojedynek zanim w ogóle miał się zacząć. Nie mógł w żaden sposób osiągnąć swojego celu, za to cel Hannibala, aby po prostu się najeść, uchlać jak ostatnia świnia i wypierdolić wszystkie dziwki szedł jak najbardziej do przodu, znacznie lepiej niż trening Ekko. Na informację, że policja nie miałaby przecież dowodów rozejrzał się tylko po sali, spojrzał na Sinijczyków i stan chłopaka. No faktycznie zero świadków, a policja na pewno uwierzy, że upadł i połamał sobie nos. A jak cholernie gryzły te fioryjskie komary, że Sinijczyk z trudem wstał. Wysoko postawiona osóbka w mrocznym świecie, raczej dość słaby argument perswazji przeciwko komuś, kto ma ze sobą całą armię Eisenbergu, największej potęgi militarnej świata, nawet najmroczniejsza gildia Fiore Grimoire Heart nie mogłaby się specjalnie równać z władzami Fiore. Na informację o tym, że on robi coś z chłoptasiami spojrzał tylko na swoją dziwkę, która siedziała na jego kolanach i pytającym wzrokiem upewnił się, że czy nie jest ona na pewno facetem, na co ona się cicho zaśmiała, tak jak zapewne była od dziecka uczona. Na koniec pomyślał "Cóż jaki człowiek, taki trening i efekty jego treningu".

Wszystko jednak było tylko powiedziane w myślach, a Hannibal zajęty znacznie bardziej przyjemnymi rzeczami nie zamierzał irytować się tą rozmową, może po prostu Ekko był zazdrosny o położenie Hannibala, który zajmował się swoją kurwą? Na prośbę Ena, aby darował chłopakowi jego słowa, Hannibal tylko machnął ręką już dawno zamierzał to zrobić, nie było po co kopać leżącego i tak nie zamierzał tego robić.
-Muwahahahha - roześmiał się na informację, że En jest aseksualny - Chyba właśnie dostałeś kosza Ekko - no jednak nie mógł się powstrzymać - Dobre poczucie humoru, idź i poproś karczmarza, aby przyniósł jeszcze jedną szklankę i kolejne wino, napiję się z nim - powiedział wkładając do ręki swojej dziwki jedną zieloną markę - Jeszcze w tą noc zrobię z ciebie większego kutasiarza na baby niż Cała ta mroczna gildia Ekko razem wzięta. Magiczny bombowiec powietrzny faktycznie brzmi dość nieźle, ale w Isenbergu z skąd pochodzę to raczej średniowiecze - powiedział - co nie zmienia faktu, że magiczny nadaje mu nowego wymiaru, nie wiem czego się po nim spodziewać. Nie myślisz, że ciekawa byłaby wojna między naszymi krajami jak myślisz, kto by wygrał? Chciałbyś wziąć w niej udział, jeśli tak to po, której ze stron?

Potem mag wysłuchał reszty słów chłopaka szczególnie odnotowując fakt o dwóch gildiach Fairy Tail oraz Grimoire Heart, to zapewne one były dwiema nielegalnymi organizacjami, które działały wbrew prawu i budziły strach w kraju. Ciekawe czy za władzę pod zwierzchnictwem Isenbergu zgodziłyby się przyłączyć do walki przeciwko ich krajowi. Zostali wyklęci, są poszukiwani, ich działania były tępione z tego co wiedział, a po wygranej walce nie tylko skończyłby się ich prześladowania, ale również zyskaliby realną władzę nad swoimi wcześniejszymi ciemiężycielami. To właśnie w taki sposób kilka lat temu Hannibal zagroził Kartaginie zbierając po drodze dawnych suwerenów Rzymu tworząc stopniową armię zdolną zepchnąć rzymską potęgę, nienawiść była jednym z najsilniejszych paliw napędowych jeśli chodziło o walkę.
- Mam ci zawołać kolejnych religijnych maniaków, aby sprawdzić czy sobie lepiej poradzisz od swojego przyjaciela? - zapytał Ena z uśmiechem, wiedział, że pewnie nie o to mu chodziło, chociaż chęć udowodnienia wyższości nad innym szermierzem też mogła okazać się dla niego kusząca - Jak sam widzisz teraz zajmuję się czymś innym może innym razem będzie okazja się zmierzyć.
Umiejętność nie ulegania presji, zachowania zimnej krwi oraz odmowy również była jednym z ważniejszych elementów wodza. Nie zamierzał toczyć walki, która dałaby mu wymierne korzyści i dała mniej przyjemności niż trzy dziwki w jego pokoju. Przykro, ale En przegrywał z nimi pod względem rozkoszy, którą mógł zaoferować.

Po chwili wróciła dziewczyna z drugim dzbanem wina, który przeznaczony był dla Ena, a którego sokoholik nie miał dostać, zapewniając jednocześnie tamtemu element wykluczenia oraz element szacunku, który chciał wyrazić Enowi. Ten szermierz wydał się Hannibalowi rozsądny, opanowany, a także utalentowany, poza tym był magiem jednocześnie czynią z niego idealnego żołnierza, który mógł stać się postrachem na polu bitwy niczym greccy Spartanie pod Termopolimi zyskując wieczną chwałę. W przeciwieństwie do Ekko nie miał on zapędów do bycia najlepszym w każdej dziedzinie, wydawało się, że bycie najlepszym szermierzem najsilniejszym człowiekiem całkowicie mu wystarczało, władanie światem było rzeczą, która najmniej go interesowała, tak samo dowodzenie armią, które z przyjemnością oddałby komuś utalentowanemu jak Hannibal, działając pod jego sztandarem rozwijając się, stając się powoli postrachem całego świata. Wódz Kartaginy z przyjemnością uczyniłby go maszyną do zabijania, której ręce ściekałyby znacznie większymi strumieniami krwi niż w tej chwili.
Dlatego poprosił dziwkę, aby nalała mu nieco wina, sam tez ocenił, ile będzie w stanie wypić, aby zachować trzeźwość umysłu i móc zająć się jeszcze kurwami. Co prawda mówił o tym, że zamierza się napierdolić do nieprzytomności, ale w obcym mieście była to głupota, a to co mówił często okazywało się kłamstwem. Tak wiec w głowie szybko policzył ile będzie mógł wypić zanim straci przytomność. Jeśli śmiertelna dawka wynosiła cztery i pół promila można chyba było bezpiecznie przyjąć, że Hannibal spokojnie mógł wypić trzy promile alkoholu. Ciało mężczyzny stanowiło około 70% płynów ustrojowych więc przy masie 85kg jego płyny ustrojowe ważyły 59.5kg. Bezpieczna dawka alkoholu wynosiłaby więc około 59.5*0.003 = 0.18kg czyli 180g alkoholu. Jeden litr wina miał około 10% alkoholu wiec zawierał on 100ml czystego alkoholu. zakładając gęstość alkoholu etylowego 0.79g/ml wychodzi na to, że w jednym litrze wina było 79g czystego alkoholu, co dawało wynik, że Hannibal śmiało mógł wypić delikatnie ponad 2l alkoholu. Były to trudne wyliczenia wiec część z nich obliczył sobie rysując delikatnie paznokciem po cyckach swojej dziwki . Tak czy inaczej polecił on swojej kobiecie, aby nalała wina do obu kieliszków i wzniósł toast, jako najstarszy.
- U nas w Kartaginie, zawsze pierwszy toast wznosi się za gości, czyli w tym wypadku za nas, bo ani ty, ani ja nie pochodzimy z stąd - oznajmił Hannibal wznosząc swój kielich z winem
Potem nakazał dziwce, aby dokończyła podawania mu posiłku dalej molestując jej piersi, a gdy gdzieś skapnęła jej na ciało odrobina sosu z rozkoszą zlizał go z niej uśmiechając się przy tym.
- Jak masz na imię? - Zapytał Hannibal, nie żeby specjalnie go to obchodziło.
- Rin - powiedziała dziewczyna już cała czerwona od pieszczot mężczyzny, nie będąc w stanie i nie widząc powodów, aby mówić więcej niż jej kazano
Warto było znać imię tej dziewczyny, była uległa, bardzo dobrze wyuczona swojej sztuki, do Hargeonu na pewno zamierzał wrócić, w końcu było to miasto portowe dobrze było znać młode, piękne i dobrze wychowane Kurwy. Kiedyś znalazłaby miejsce u niego w pałacu z takimi umiejętnościami teraz jednak nie posiadał takiej władzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ekko
Wiek : 17lat
Wzrost/waga : 176/59
Rodzaj magii : Arka Szybkości
Gildia : Samotnicy
Staż w gildii : Samotnik od roku.
Liczba postów : 40
Dołączył/a : 04/08/2017
Skąd : :v

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Sob Sie 19 2017, 23:00

Ekko już chciał odpowiadać na słowa Hannibala,  że i tak zanim magiczna policja by tu była to go by tu nie było i takie tam ale po prostu z obojętną miną węstchnął:
- Szkoda szczępić język.  Wychodze,  nie ma sensu bym tu siedział i marnował czas. Już szybciej sie rusze do Magnolii po zlecenia... -
Ekko wstał obrócił sie do drzwi,  przełożył miecz przez oczko od spodni,  założył kaptur i powiedział:
- Jeśli jednak chciałbyś potrenować to jeszcze przez pare godzin będe w mieście,  do następnego En.  -
Ekko zrobił dwa kroki do przodu jednak obrócił sie i zwrócił do Hannibala:
- A i panie napalony,  możesz se oszczędzić słów na mój temat. En i tak wie o mnie więcej od ciebie. -
Ekko jeszcze przez sekunde patrzył czy może pijany seksoholik sie na niego nie rzuca po czym odwrócił sie i poszedł. Jeśli sie rzucił to Ekko zastosuje prosty ruch który tym razem może wyjdzie. Przeniesienie w bok po czym lewą ręką zaatakowanie mieczem ukośnie od wcześniejszego położenia miecza(oczko przy spodniach) a potem raczej obserwuje ruchy wroga ale głównie unika i jeśli sytuacja będzie tego wymagać to unika przy użyciu Infinity Speed Up. Jeśli jednak w spokoju sobie wyjdzie to raczej pobłąka sie w szukaniu jakiegoś wolnego kiejsca do treningu. Jakaś polana z drzewkami czy coś tego typu.

//Jesli asth mnie nie zaatakuje to znikam z karczmy i ewentualnie potem podam wam temat gdzie trenuje moja postac.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4180-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4157-master-of-speed http://ftpm.forumpolish.com/t4182-master-of-speed

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 80
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 20 2017, 02:12

Laen wzruszył widocznie ramionami w geście "co zrobisz, nic nie zrobisz" na fakt iż był aseksualny, a na jego twarzy widniał szeroki uśmiech. Tak naprawdę to pociągały go dziewczyny ale zagubił się w swoim celu by jakoś z tego faktu korzystać. Zresztą, nie było mu aż tak źle. Pierw upewniłby się co do paru rzeczy, a dopiero potem myślał o rozwoju swojego życia uczuciowego. Taki był plan.
- Bardzo chętnie. I trzymam Cię za słowo, co do tego. - powiedział, szczerze nie mając nic przeciwko wypiciu z osobą naprzeciwko. A pozatym, czemu by nie spróbować tej przyjemności znanej kobietami? Nie widział żeby ktoś tutaj mu zabraniał, lub sobie Tego nie życzył. No, tak długo jak dziwki na które by natrafił, nie byłyby niewolnicami. Swój swojego nie powinnien ranić, chociaż różnie to bywało.
- Co do wojny... ciężko jest mi powiedzieć. Z jednej strony wasza armia jest liczniejsza i bardziej wytrenowana z Tego co wiem. A z drugiej, my mamy naszych magów i magiczne przedmioty, których lepiej nie lekceważyć. Hmmm... zakładając, że wasza armia jest 2 razy większa od naszej mamy wręcz 80% szansę na zwycięstwo. Nasi magowie, Ci udani, najpewniej stanują 70% naszych pełnych sił. Święci magowie to pewnie 30 punktów procentowych tych całych sił naszego kraju. Wyeliminujcie ich, a wojna pomiędzy naszymi państwami będzie zacięta, z 10% przewagi dla was. Bez ogromnych różnic. I nie licząc innych działań wojennych osłabiających przeciwnika. Co do tego po której stronie bym walczył... raczej żadnej. Moim celem jest odnalezienie siostry i bronienie jej. Co będzie mi bardziej po drodze, to zrobię. - wyjaśnił, rozpisując wszystkie obliczenia na blacie stołu, drapiąc w nim pazurkiem. Naprawdę, cięžko byłoby tu jednoznacznie odpowiedzieć najemnikowi Isenbergu. Wiele rzeczy na to wpływało, a z niego strateg średni.
Następne słowa Hannibala były częściowo trafnę. Chciał pokazać że jest lepszy, jak to powinno się robić i rozkręcić się. Naprawdę nie miał ostatnio dobrej bitki. Ale tak jak psychol bawiący się dziwką powiedział, będzie jeszcze na to okazja. Definitywnie.
Widząc, kiedy przyszła dziwka z winem dla niego, podziękował jej skinieniem głowy z uśmiechem, po czym spojrzał na kielich z czerwonym trunkiem. Pewnie w tym momencie mógłby przypominać wampira z tymi swoimi oczyma i kielichem wina. Ale nie przejmował się tym. Jeśli wiało od niego grozą to nawet lepiej.
- Za gości. I za psycholi. - wzniósł toast razem z Hannibalem, i upił swojego trunku. Zauważył, że Ekko nie otrzymał wina. Ale to nie jego kasa, tym samym niezbyt jego problem. Taka była prawda, w końcu nie byli aż tak dobrymi znajomymi z tego co wiedział. Ale ich znajomość na pewno miała potencjał. Z tym nie miał wątpliwości. Wysłuchał słów Ekko i westchnął mentalnie. Czuł się jakby nie dał dziecku cukierka. Sam osobiście nie uważał tego za marnowanie czasu, bo jednak znajomości były użyteczne, ale no... Może faktycznie powinnien trochę więcej potrenować. Pomyśli o tym jutro.
- To do następnego. Trzymaj się i nie daj się zabić. - pożegnał się kulturalnie, przynajmniej na tyle by nie psuć jego cool wyjścia. Sam pewnie zrobiłby coś podobnego w młodości... gdyby nie był sobą, rzecz jasna. Słysząc imię kelnerki, zacisnął lekko dłoń na pucharku i zgrzytnął zębami. Ah te przypadki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en Online

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 20 2017, 12:57

Hannibal spojrzał przez chwilę na opuszczającego salę Ekko, ale kompletnie go to nie interesowało, nie miał względem niego żadnych planów, uważał go za kogoś całkowicie bezużytecznego z punktu widzenia dowódcy armii, można powiedzieć, że przez swój brak dyscypliny uważał go za kogoś niebezpiecznego, kto potrafiłby zniszczyć niejeden plan. Oczywiście mógł go odpowiednio zdyscyplinować tak jak wielokrotnie robił to z wojskami Ibijskimi, ale był to żmudny proces, a dzieciak mógł się okazać beznadziejnym przypadkiem. Kiedy jednak Ekko się obrócił i poinformował Hannibala, że i En zna go lepiej od niego. W sumie co, go obchodził to jak En znał dobrze tamtego maga, w sumie to Kartagińczyka kompletnie nie interesowało nic, co miało związek z wychodzącym chłopakiem, totalnie nic, a fakt, że coś tam wiedział był całkowicie przypadkowy.
- Słysząc, co mówi mam wrażenie, że faktycznie coś do Ciebie czuje - powiedział do Ena nawiązując do ostatniej wypowiedzi Ekko
W sumie kompletnie nie obchodziło wyjście chłopca z knajpy, chciał iść niech idzie, nie budził w nim zainteresowania, nie zamierzał za nim biec mając swoją Rinkę na kolanach, nie będzie uganiał się za facetami. Był dla niego po prostu przypadkowym gościem, którego spotkał i zakończył znajomość zapewne nigdy więcej go nie spotykając, ot taki totalny random. Mimo to uważał na ewentualne ataki z jego strony w końcu nie wiadomo do czego ktoś pijący soczek będzie zdolny jak mu odbije.

- Odnalezienie kogokolwiek z pomocą państwa z pewnością byłoby łatwiejsze, jestem pewny, że gdybyś pomógł Isenbergowi w wojnie armia tego kraju zrobiłaby wszystko, aby pomóc Ci odnaleźć siostrę, w końcu to dość niewielka cena, a kraj ten docenia osoby, które są w stanie w ich imieniu zaryzykować życie, stają się krajowymi bohaterami, a takich się szanuje. Jednak to musiałbyś się udać do tego kraju i zapytać, sam nie jestem żołnierzem jeszcze.

Powiedział Hannibal nie chcąc wydać swojej tożsamości. Mógł powiedzieć w mieście portowym z skąd pochodzi, ale przyznanie się do bycia żołnierzem obcego państwa, nawet jeśli oba kraje nie były w stanie wojny mogło okazać się bardzo ryzykowne i jak na razie niepotrzebne. Nawet jeśli nic nie zrobiłyby mu władze Fiore to na pewno padłoby mnóstwo pytań zanim zezwolono by mu na spokojną podróż po kraju. Jako najemnik z obcego kraju mógł znacznie zmniejszyć ryzyko bycia zatrzymanym, próba kłamania, że pochodzi się z Fiore była natomiast bez sensu, w końcu Kartagińczyk nie zna ich dialektu i szybko zapewne zostałby zdemaskowany.

- Aby nasze szaleństwo zostało w przyszłości uznane za geniusz - dopowiedział nawiązując do ich poznania się w tej karczmie
Tam z skąd Hannibal pochodził nie piło się z byle kim, nie wznosiło toastów z wrogiem jak w niektórych kręgach, wypicie z kimś wina wiązało się z okazaniem mu szacunku, a rozmówcy mógł go okazać, w końcu doceniał jego postawę. Chwilę po wypiciu pierwszego toastu skinął na dziewczynę, aby rozlała kolejną porcję alkoholu, gdyż miał już przygotowany drugi toast.
- U nas w Kartaginie, gdzie zawsze praktykowane jest dobre wychowanie, zaraz po pierwszym kieliszku musi nastąpić kolej na drugi toast, tym razem za gospodarzy, aby nie czuli się oni urażeni - powiedział zgodnie z prawdą Hannibal, w Kartaginie faktycznie szybko i dużo się piło, oczywiście tylko wtedy, gdy była taka możliwość
W głowie Hannibala wymyślony był już trzeci toast, którego wiedział, że chłopak nie odmówi, ale żeby napić się trzeciego kieliszka najpierw trzeba wypić drugi kieliszek.
- Rin Ci nie oddam ma zbyt fajne piersi - powiedział jednocześnie rozpinając bluzkę dziewczyny, aby odsłonić jej stanik i jędrne piersi, nie przejmował się tym, że ktoś mógł to zobaczyć, a i dziewczyna chyba była do tego przyzwyczajona, była naprawdę bardzo posłuszna - Jakie kobiety są w twoim typie? Na pewno wolisz, albo młodsze bardziej niewinne, albo starsze, bardziej doświadczone. Może niskie lub wysokie, brunetki czy blondynki, a może rude?
Padły więc kolejne pytania, które dotyczyły mężczyzny, a Hannibal siedział czekając na dalszy etap rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 80
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 20 2017, 15:37

En odprowadził wzrokiem wychodzącego z karczmy Ekko. Nie wiedział w sumie co o nim myśleć, oprócz tego że przedchwilą zachowywał się jak typowe dziecko nie mające tego co chce. Czyżby Hannibal aż tak dobrze sprowokował cichego, pijącego soczek maniaka szermierki? Nie znał odpowiedzi na to pytanie. Może w przyszłości je pozna. Zresztą, co go to obchodziło?
- Nawet mnie nie strasz. Jeszcze tego brakowało by maniak, nie maniaczka, soczku na mnie polował. Kto wie, teraz będę musiał spędzić tu tydzień bo będzie stał za rogiem karczmy trenując swoje techniki miecza. - chłopaka aż ciarki przeszły na samą myśl. W takim wypadku musiałby parę rzeczy poucinać ich znajomemu, tak dla własnego bezpieczeństwa. Kto wie, może w przyszłości nawet mu za to podziękują.
- Niby prawda, i szczerze mówiąc gdyby chodziło tylko o mnie nie miałbym  nic przeciwko. Ale nie wiem jakie są przynależności mojej siostry. Może znalazła tu przyjaciół, albo nawet jest w związku... chwilowo. Możliwe że musiałbym z Tobą walczyć nawet. Wiele niewiadomych. - powiedział En wzruszając ramionami. W tym momencie nie był w stanie odpowiedzieć mu na tą ofertę. Nie zastanawiał się nawet skąd najemnik może wiedzieć niektóre z tych rzeczy, bo mało go to obchodziło akurat. Mógłby być nawet liderem najsilniejszej mrocznej gildii lub samym Zerefem. En i tak miałby ten fakt gdzieś. W końcu to tylko tytuły i one nie oznaczały w pełni charakteru innych osób.
- Aye. Z pewnością tak będzie. - dopowiedział Laen po czym wzniósł z nowo poznanym towarzyszem toast. Miał przeczucie, że ich szaleństwo faktycznie zostanie kiedyś doznane w tym niewielkim świecie. Będą o nich pisali w księgach jak o legendach, szeptali za ich plecami przed strachem że ucierpią gdy powiedzą złe słowo w ich stronę. Terror w najlepszej okazałości. I najefektywniejszej.
- Skoro tak to za gospodarzy! I za dostojną panią Rin, bo w końcu do nich należy. - powiedział z wilczym uśmiechem bardziej w celach humorystycznych. Przyjął już do wiadomości, że ta Rin to nie jest jego Rin i kompletnie oddzielił je od siebie. Zwykła zbieżność imion. Jego Rincia tak by nie skończyła, jest na to zbyt silna. A wtedy Hannibal odsłonił walory jego dziwki
- No muszę przyznać, niezłą ma parę. Młodsze, niskie, brunetki i najlepiej szmaragdowe oczy lub jakiś odcień niebieskiego. I jestem bardziej fanem tyłków niż piersi. Wiadomo, kto co lubi. - odpowiedział stolikowemu towarzyszowi En, nie zatrzymując dla siebie żadnych tajemnic na ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en Online

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 20 2017, 16:54

Po takich maniakach soku można było się spodziewać dosłownie wszystkiego wydaje się olbrzymim pozytywem fakt, że jednak udało się go pozbyć, może znajdzie sobie inną ofiarę ma dzisiejszą noc. Miasto pełne były w końcu wielu różnych zamtuzów, a znalezienie tutaj męskiej prostytutki nie było specjalnie trudne, niestety ta karczma nie oferowała tego typu uciech nic więc dziwnego, ze chłopak opuścił to pomieszczenie. Po jego odejściu towarzystwo zrobiło się znacznie wspanialsze, rozmowa z typowym wojownikiem z kobietą na kolanach było czymś czego potrzebował, a czego każdy mężczyzna mógł mu pozazdrościć chociaż tak łatwo było to osiągnąć wystarczyło tylko sięgnąć.
- Nie wiem, po świecie chodzą dość różni szaleńcy, ale na twoim miejscu samotnie nie wychodziłbym z karczmy, może kilka kobiet go odstraszy, wygląda koleś nie tylko na chłopcojebcę (co to za słowo?) ale też prawiczka. Przypuszczam jednak, ze ten żelazny miecz to jedyny miecz jakiego umie używać. Opowiedz mi o swojej siostrze, jak już o niej wspomniałeś. Spokojnie, domyślam się, że wolałbyś, abym trzymał się od niej z daleka, po prostu posłucham, jak ją spotkam może przekażę jej informację o tobie, zamierzam dużo podróżować.

Tak właśnie powiedział Hannibal, ale tak naprawdę chciał mieć tego szermierza w swojej armii, a jego siostra wydawała się czymś co mogło zmusić go do współpracy. Nie zamierzał go oczywiście szantażować porywając jego siostrę, tak zachowywali się słabi dowódcy tworząc sobie żołnierzy z niskimi moralami, którzy przy pierwszej okazji postarają się o przegranie bitwy, aby tylko dopiec oprawcy. Znacznie większe poświęcenie od kogoś można było zyskać będąc darczyńcą w oczach tej osoby. Gdyby odnalazł jego siostrę i mu ją osobiście zwrócił do tego zapewnił jej bezpieczeństwo był pewien, że wojownik były w stanie wygrać dla niego każdą bitwę, nawet samobójczą jak bitwa pod Termopilami. Wierzył jednak, że Lean nie powtórzy błędów Leonidasa i będzie w stanie wygrać, a nawet przegrana popchnie resztę armii do triumfalnego zwycięstwa przeciwko wrogiej armii. Poza tym rozwiązanie to było znacznie łatwiejsze i bezpieczniejsze, Lean wydawał się współpracować na uczciwych warunkach nie było sensu w przyszłości zmuszać go do tego.

- Bardzo dobrze chłopcze skoro wolisz tyłki, a nie cycki to dość łatwo będziemy mogli dzielić się kobietami. - zauważył Hannibal - Jestem pewny, że mają tutaj takie, może spróbujesz zamówić sobie taką kobietę, w końcu to pierwszy krok do pokonania twojej aseksualności
... i pierwszy krok do spaczenia twojej niewinnej duszy. Chociaż sam Hannibal wiedział, że nie do końca było to prawdą widział to w oczach chłopaka, w oczach, które z pewnością widziały zbyt wiele. Wydawało się jednak, ze chłopak nieco walczył z tym szaleństwem, które w nim drzemało podczas, gdy Hannibal w pełni mu się poddał, starając się stworzyć dla siebie raj.

- U nas w Kartaginie zawsze po drugim toaście jest zawsze nalewany od razu trzeci toast - tutaj polecił swojej dziwce ruchem głowy wykonać tą czynność i rozlać kolejne kieliszki -
Trzeci toast jest zawsze za osoby, które chciałyby być tutaj z nami, a z różnych powodów nie mogą. Do takich osób zalicza się na pewno twoja siostra. Tak więc jej zdrowie.

Sam Hannibal podniósł do góry kolejny kieliszek, który natychmiast wypił. Powoli zbliżał się do wypicia pierwszej z dwóch karafek, które zamierzał dzisiaj skończyć, a jego twarz zrobiła się delikatnie czerwona, ale nie było jeszcze widać specjalnie oznak upicia alkoholowego, jedynie nieco poprawienie nastroju.
- Dobra pokażę wam magiczną sztuczkę - oznajmił Hannibal Rin oraz Enowi - Gotowi, patrzcie .... Kuku! - I wtedy wziął i podniósł opaskę z jednego oka pokazując, że wcale go nie stracił, że posiada obie patrzałki - Mwahahaha na pewno myśleliście, że nie mam jednego oka, że straciłem, nikt do tej pory nie doparł do muru wielkiego Hannibala.
Dziwka nawet się zaśmiała, ale to pewnie głównie, dlatego, że była uczona się tak zachowywać w stosunku do swoich gości. Hannibal zdawał sobie sprawę z tego, że żart mógł być mało śmieszny, ale wiedział, ze prostytutkę i tak on rozbawi i wyjdzie na zabawnego głosami 2-1. Chociaż nie był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 80
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 20 2017, 19:02

En pokręcił tylko głową na boki słuchając słów o tym jaki był Ekko. Faktycznie, to był lepszy i bezpieczniejszy plan. Taki, który nie odebrałby jego dziewictwa, którego już nie ma. Wątpił, żeby soczkoholik faktycznie taki był ale przezorny zawsze ubezpieczony. Miał nadzieje, że Hannibal miał rację z tym, iż Ekko potrafił władać tylko jednym mieczem. Oby tym ostrzejszym.
- Zostawmy już temat tego szaleńca i nie zastraszajmy Rinci. Co do mojej siostry, jeśli na nią kiedykolwiek trafisz, to spróbuj się dowiedzieć gdzie zmierza i wtedy mi przekaż. Albo gdzie zamieszkuje. Ona... nie wie o moim istnieniu. Wątpię, żeby ktokolwiek o mnie pamiętał po moim zniknięciu. Z wyjątkiem rodziców. Ale oni są martwi. A wygląda ona tak, a raczej wyglądała parę lat temu. Hoshi Rin Nightsky. - powiedział i wyciągnął ze swojej kieszeni jedyne zdjęcie jakie jej miał. Raczej dało się domyślić o kogo mu chodziło. Mała, ciemnowłosa dziewczynka o turkusowych oczach, mająca na sobie jakąś białą sukieneczkę. Kto wie jak w tym momencie wyglądała, ale aż tak nie mogła się zmienić. Był pewien że ją rozpozna, a czy zrobi to Hannibal to inna sprawa. I trochę mniej istotna.
- Swoją drogą, musisz być dobrym strategiem. Łatwość z jaką narobiłeś problemu soczkoholikowi była nietypowa. A i jestem pewien że sam jesteś dość silny. Chciałbym zobaczyć co będziemy razem w stanie zrobić z przeciwnikami. - powiedział szczerze nad tym rozmyślając. Dobry strateg, najlepszy jeśli historia z Rzymianami była nieprzesadzona, i profesjonalny szermierz porównywalny do tych zwanych "one man army". Destrukcja gwarantowana. Nie wiedział nawet, że myśleli o podobnych rzeczach.
Chłopak tylko kiwnął głowa na mądre słowa Hannibala. Tak, En będzie brał wszystkie dobre tyłeczki, a starzec te z lepszymi zderzakami. Oczywiście, bez urazy. Czerwonooki bardzo szanował płeć piękną z wielu powodów, których w tych momencie nie był w stanie wymienić. W każdym razie, wiedzieli już jak się dzielić. A co do dziwki, to może później jakąś zamówi. Miał jeszcze czas.
- Coś mi się wydaje, że w tej Kartaginie to mało kto chodzi trzeźwy. Lecz niech będzie. Za moją siostrę, która na pewno w tym momencie jest szcześliwa. - powiedział i wzniósł toast, mając nadzieję że to faktycznie będzie prawda. Wiedział w tym momencie tylko tyle, że znajduje się obecnie we Fiore. Było to w miarę spokojne państewko, więc tym bardziej miał szansę by jego życzenie się spełniło.
Na ten kiepski żart pokręcił tylko głową na boki i uśmiechnął się lekko. Ta próba rozbawienia atmosfery była taka... inna. Oczywiście, słaba i nieudana, ale to nie było mniej ważne. Tak jakoś inna. Takiego zdania był En.
- Pokaże Ci coś lepszego, co zawsze zadziwia osoby gdy pierwszy raz to zobaczą. - zaczął mówić, przy okazji rozpinając guziki swojej koszuli, aż pod koniec wypowiedzi odpiął wszystkie i zsunął ją trochę ze swojego lewego ramienia. Oczom Hannibala, Rib i paru innych podsłuchiwaczy ukazała się blizna w kształcie gwiazdy na całej lewej piersi En'a. No, i masa innych uszkodzeń, która była na całym jego ciele. Ale to ta gwiazda była najbardziej widoczna i przerażająca. Skóra wyglądała jakby była potraktowana lawą, co było całkiem unikatowe.
- Niezła, co nie? - powiedział z szerokim uśmiechem, po czym zaczął z powrotem zapinać guziki. Nie będzie darmowego striptizu. Nie w jego wykonaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en Online

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hannibal Barca
Wiek : 30 lat
Wzrost/waga : 190cm/85kg
Rodzaj magii : Sztuki wojenne
Gildia : Armia Isenbergu
Staż w gildii : -
Liczba postów : 42
Dołączył/a : 04/06/2017

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   Nie Sie 20 2017, 20:42

En miał rację - nie rozmawia się o osobach, których nie ma i których nie chce się spotkać to potrafiło, co najwyżej ponownie kogoś przywołać i sprowadzić kłopoty, a tego wieczoru Hannibal wolał mieć beztroską głowę, przecież w końcu mógł odpocząć po długiej morskiej podróży z piratami i w końcu wyszedł na ląd nie po to, aby przejmować się jakimiś popaprańcami. Hannibal dokładnie wysłuchał słów mężczyzny, które dotyczyły jego siostry, w sumie wolałby mu ją sprowadzić było to znacznie łatwiejsze niż gonienia po kraju, było to znacznie prostsze zarówno dla Kartagińczyka jak również poszukującego jej Ena, ale w tym momencie było to w sumie bez znaczenia, a o swoim spostrzeżeniu Hannibal postanowił nie informować na razie rozmówcy i tak zrobiłby to, co uważa za słuszne. Patrząc na zdjęcie demon wojny uznał, że dziewczyna na zdjęciu jest bardzo młoda, a samo zdjęcie było wykonane wiele lat temu. Oglądając je starał się mniej więcej zapamiętać, podobno kości policzkowe przez całe życie pozostają takie same, ale to były chyba zwykłe plotki, z resztą zapamiętanie ich było chyba niemożliwe. Chociaż na zdjęciu była dość młoda to przez ten czas na pewno urosła, zmienił się jej wygląd, nie wiadomo czy byłaby w guście Hannibala.
- Zdjęcie jak widzę ma już trochę lat, nie jest młode, ile lat temu zostało zrobione - zapytał Hannibal, gdyż nie dawało mu to spokoju - Musisz ją dość długo szukać na pewno dość mocno się zmieniła. Myślisz, że ją poznasz po tak długim rozłące?

Kartagińczyk zauważył jeszcze jedna rzecz dziewczyna na zdjęciu, chociaż znacznie młodsza odpowiadała opisowi, który podał jako idealna dziewczyna. Młodsza, ciemne włosy do tego niebieskie oczy. Piersi w sumie tez nie miała, ale przez te lata mogło się to całkowicie zmienić. Czyżby chłopak miał kompleks siostry, tak z skąd pochodził mogliby zostać małżeństwem, ale znając kulturę Fiore było to nie tylko nieetyczne, ale również zabronione przez prawo. Kartagińczyk uśmiechnął się na tą myśl, jednak kochał kobiety, ale zakochany był szczeniacką miłością do swojej siostry chociaż sam jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy. W sumie to była jego siostra, nie Hannibala więc mógł robić z nią, co tylko zechciał, jeżeli zostanie jego przyjacielem nie będzie miał nic przeciwko ich zabawom, ale jeśli kiedyś obróciłby się przeciwko niemu, w co wątpił, zabawne byłoby zarżnięcie jego siostry przed jego oczami. Lubił widzieć emocje, które wtedy targały ludźmi, lepiej było mieć Hannibala za sojusznika niż za wroga, dlatego właśnie z taką łatwością ludu Italii przyłączały się do niego w ataku na starożytny Rzym.

- Pokonać go nie wstając z krzesła nie było zbyt trudno, po prostu wyznaję zasadę, ze nie ważne jak ktoś jest potężny zawsze istnieje sposób, aby go pokonać, trzeba go tylko znaleźć. W moich regionach żył kiedyś pewien filozof nazywał się Sun Tzu, który powiedział "Osiągnąć sto zwycięstw w stu bitwach nie jest szczytem umiejętności. Szczytem umiejętności jest pokonanie przeciwnika bez walki". Jedynym sposobem, aby to osiągnąć jest poznanie ludzkiej natury. Też słowa autorstwa tego człowieka, w ogóle napisał on całą książkę o wojnie. Walczyć umiem dość dobrze, ale wolę nie ufać tylko jej. Jak mówiłem nawet na najsilniejszego człowieka znajdzie się sposób, aby go pokonać podstępem. Myślę, że też byś sobie z nim akurat poradził, chłopak w ogóle nie myślał o konsekwencjach swoich czynów, byleby tylko się popisać.

Potem nadeszła kolejka na kolejny toast, za siostrę chłopaka, który Hannibal z przyjemnością uniósł do góry i z pomocą swojej dziwki opróżnił, go. Część wina rozlała się na piersi niewiasty, a Kartagińczyk widząc to zlizał, co mógł swoim lekko chropowatym językiem z jej piersi, a potem całkowicie z zaskoczenie ugryzł jeden z jej odsłoniętych sutków. Nie był osobą delikatną, która nie potrafiła sprawić kobiecie przyjemności nieco ostrzejszymi zagrywkami. Potem chwilkę go polizał, aby uśmierzyć ból, a następnie delikatnie dmuchnął, aby po nawilżeniu śliną po ciele dziewczyny przebiegł przyjemny dreszczyk.
- Zółnierze Kartaginy piją tylko wtedy kiedy mogą, ale są sytuacje, że nie piją miesiącami. Poza tym u nas jest takie powiedzenie "Jedno piwo to nie piwo, dwa piwa to jak pół piwa. Wychodzi więc, że cztery piwo to jedno piwo... Ale przecież jedno piwo to nie piwo." (realnie jest to węgierskie przysłowie).

Po tych żarcie Hannibala En pochwalił się swoją raną na piersi, co oznaczało, że faktycznie musiał już walczyć, a ból związany z ranieniem nie był mu obcy. Jeśli ma taką bliznę to rana, którą ją spowodowała musiała być naprawdę olbrzymia, co podkreślało, że wola przeżycia chłopaka była równie wielka.
- Czyje to dzieło - zapytał Kartagińczyk - Mówią, ze blizny zdobią mężczyznę, pewnie wiele lasek poleciałoby na nią fajnie, żeby szła za nią jeszcze jakaś historia. Opowiesz mi o niej ze szczegółami, ale najpierw idę do kibla, mój pęcherz mówi mi, że czas się wysikać, spokojnie mała, fanem złotego deszczu nie jestem, gdzie tu macie kibel?
Wiedząc, gdzie znajduje się łazienka poszedł do niej, gdzie skorzystał tak jak powinno się korzystać z łazienki, a następnie po chwili wrócił do stołu, gdzie dzięki swojej sile uniósł kobietę i postawił na kolanach.
- Mam nadzieję, że nie zdradzałaś mnie, gdy byłem z nim w toalecie, kilka blizn to jeszcze nie powód, aby od razu na niego lecieć - powiedział Hannibal, a potem zwrócił się do Ena - U nas w Kartaginie jest taki zwyczaj, bardzo piękny zwyczaj, że gdy ktoś wraca z kibla to wznosi toast, gdyż wszyscy cieszą się, że udało mu się wrócić po wcześniejszych toastach i ich tempie. Tak więc wznieśmy teraz toast na pohybel chłopcojebcą i sokoholikom. Niech się pierdolą ze sobą nawzajem! - nie żeby do kogoś się ten toast odnosił

Po tych słowach wziął do ust kieliszek, który wypił dość szybko, a następnie dał znać dziewczynie, aby poszła po kolejne karafki z winem, gdyż te się skończyły.
- Przynieś też jakieś zakąski wierzę, że wybierzesz cos dobrego
Dziewczyna wstała poprawiając swoje ubrania przy swoim kliencie mogła być rozebrana jeśli tego oczekiwał, ale dość niebezpiecznie było paradować półnagiej po tego typu karczmach, gdzie było pełno mężczyzn żądnych rozkoszy cielesnych, ale nie koniecznie mających na to pieniądze, przy dwóch mężczyznach mogła czuć się bezpiecznie, samej już zupełnie inaczej, dlatego Hannibal odprowadził dziewczynę wzrokiem jednocześnie słuchając, co En powie odnośnie swojej rany, dobra opowieść przy winie w karczmie zawsze była w cenie, osoby, które trudniły się opowiadaniem historii mogły nawet sporo zarobić w takich miejscach umilając opowieściami czas gościom. Rin, która była bardzo dobrą dziwką też z pewnością znała wiele takich historii, które na polecenie Kartagińczyka mogłaby opowiedzieć. Teraz jednak wolał on posłuchać historii Ena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4201-majatek-kartaginczyka#85072 http://ftpm.forumpolish.com/t4025-hannibal-barca
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"   

Powrót do góry Go down
 
Karczma "Pod Tańczącą Dziewoją"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wschodnie Wybrzeża :: Hargeon-




Cytat Lipca
"- Czy wszystkie moje alter ego muszą być spedalone?-spytał sam siebie w myślach."
~ Pheam
Layout autorstwa Frederici
Forum opartę o mangę & anime Fairy Tail autorstwa Hiro Mashimy.
Grafika (po uprzedniej obróbce), kody, skrypty jak i sama zawartość pod postacią postów należy do ich twórców i nie życzymy sobie kopiowania którychkolwiek z tych elementów bez zgody prawowitych autorów.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows
Forumowy Team Speak!
Adres: 178.217.190.14:6300 | Nazwa serwera: Net-Speak.pl | Nazwa pokoju: ~~~~FTPM~~~~ (i wszystkie podpokoje)
HASŁA! FTPM: FTPM | Psychiatryk: nie | Cmentarz: nerf | Dom spokojnej starości: OP
FORUMOWY DISCORD