facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Opuszczone Miasto - Page 9

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczone Miasto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 15:47

First topic message reminder :

Opuszczone miasto to tak naprawdę ogromna, niezamieszkała metropolia zbudowana z ciemnego kamienia. Idąc szerokimi ulicami tego miasta przytłacza człowieka zarówno jego ogrom, jak i przerażająca cisza przerywana niekiedy tylko podmuchami wiatru. Mimo braku w niej jakiejkolwiek żywej duszy, same budynki nie wyglądają na zaniedbane czy też porzucone w popłochu. Nie ma śladów żadnych uszkodzeń, a wyposażenie budynków nie nosi żadnych śladów zniszczeń innych niż zwyczajnego użytkowania. Znajdą się tu też normalne zapasy żywności, energii elektrycznej czy koców. Jedyne czego brakuje to... mieszkańców. No i mała ilość parków sprawia, że powietrze na ulicach zdaje się być suche i stęchłe.

MG:

Przed bramami miasta:
Na wydarzenie opatrzone dumną nazwą "Bitwy Legend" ściągnęła prawdziwa rzesza ludzi. Niektórzy skuszeni obietnicą spełnienia marzenia, niektórzy pewnie sprawdzenia swoich zdolności, jeszcze inni odkryciem co się wyprawia w tym nowym kraju, a jeszcze inni być może z zupełnie innych, znanych samemu sobie. Grunt, że zebrało się tutaj naprawdę sporo osób, tworząc dość spory tłum przed bramami miasta. Bo to właśnie tu mieli się udać. Tak wiedzieli, tak czuli wszyscy, którzy zdecydowali się wziąć udział w owej bitwie. Jednak bramy były zamknięte, ale tak samo, jak wszyscy instynktownie czuli gdzie mają się udać, tak w ten sam sposób wiedzieli, że zaraz się zacznie. Jak tylko zbiorą się wszyscy. A gdy tylko to się stało i tłum urósł jeszcze bardziej, nad bramą pojawiła się zakapturzona postać, która spojrzała na wszystkich zebranych i przemówiła donośnym głosem:
-Witajcie! - męski ton w każdym uchu rozbrzmiewał w języku, który znali najlepiej. -Gratuluję wytrwałości i motywacji by się tu dostać. Dla takich ludzi przyjemnością będzie spełnienie życzenia! - kontynuował, a wtedy wszyscy poczuli, jak zaczyna im lekko szczypać wierzch dłoni, a gdy nań spojrzeli, dostrzegliby coś na wzór 5 trójkątów, których wierzchołki schodzą się do centrum. Coś jak kwiat -Jednak nie będziecie walczyć sami! Na waszych dłoniach umieściłem 5 rozkazów! Każdy z nich pozwala wam walczyć ramię w ramię z Legendą! Bohaterami zamierzchłych czasów! Tymi, którzy zapisali się złotymi literami w historii! Każdy z nich posiada swoje imię. Każdy z nich posiada 5 słów, które go definiują. Znając je, możecie użyć jednego z rozkazów, by odwołać cudzego Bohatera. Wystarczy wypowiedzieć jego imię oraz właśnie te 5 słów by wyeliminować ostatecznie z konkurencji Legendę rywala. Słowa ta są tym, co definiowało te wyjątkowe osoby. A wskazówki o nich rozmieściłem po całym mieście! Dodatkowo, za każdy posiadany rozkaz możecie mieć więcej własnych Legend, o ile dana Legenda nie jest już do kogoś przypisana. Możecie też użyć ich by wzmocnić działania waszych Bohaterów lub w ostateczności uciec z Opuszczonego Miasta! Jednak kto chciałby utracić możliwość spełnienia własnego życzenia!? - rzucił donośnie przedstawiając zasady owych "5 rozkazów", nie zagłębiając się jednak w tę kwestię zanadto. -Ponadto, raz zużyte zaklęcie nie odnowi się nigdy. Możecie natomiast zyskać nowe, zabierając je przeciwnikom... np. ucinając im dłoń z rozkazami. - powiedział, po czym roześmiał się, jakby opowiedział naprawdę dobry dowcip. Jednak, czy na pewno był to dowcip? -Swoich bohaterów poznacie, gdy wpuszczę was do Miasta! I pamiętajcie... oni też chcą spełnić swoje życzenie, więc walczcie! Walczcie i spełnijcie marzenia! - następnie zaś rozłożył ręce, a obok niego pojawiła się szóstka innych postaci. -Poznajcie zwierzchników tejże bitwy. Będą oni czuwali nad prawidłowym przebiegiem waszej walki o spełnienie życzenia! - oj, a były to naprawdę ciekawe osoby. Poczynając od lewej, była to opalona, powabna kobieta, odziana w elegancki, acz kusy strój, zwiewny i jedwabny, wszystko to w odcieniach czerwieni. Jej długie, czarne włosy opadały jej na plecy, a złote ozdoby lśniły, sprawiając, że automatycznie przykuła wzrok większości mężczyzn. Zaraz obok, a dokładniej za wszystkim stał... olbrzym. Z 10 metrów wzrostu miał minimum. Potężnie zbudowany, kosturem, który kiedyś możliwe, że był jakimś drzewem, lecz ogołocony został z wszelkich gałęzi i korzeni oraz z brodą. Natomiast kolejną osobą był przy kości mężczyzna z udźcem kurczaka w dłoni, którym właśnie się zajadał. Mimo wszystko, jego twarz była całkiem pogodna i przywodziła na myśl jakiegoś "wujka dobrą radę". Obok niego stał chudy mężczyzna w płaszczu. Nie wyróżniał się niczym specjalnym, poza lekko nieobecnym spojrzeniem skierowanym gdzieś za horyzont. Miał bladą skórę. Obok niego natomiast stała młoda kobieta. Nie wyglądała tak imponująca jak kobieta w czerwieni, jednak miała w sobie coś uroczego, coś, co sprawiało, że na jej widok wszyscy czuli się miło i bezpiecznie, choć ona sama zdawała się być lekko przytłoczona całym tłumem, który na nią patrzył. I wreszcie, ostatnią osobą był mężczyzna odziany w eleganckie zdobione szaty, z starannie ostrzyżonym zarostem, jednak wyrozumiałym spojrzeniu. Acz miał w sobie coś, co jasno wskazywało, że ma on w sobie tajemniczą siłę, charyzmę, która sprawia, że nie jest on kimś pierwszym, lepszym. -Jeśli któryś z zarządców uzna, że przyłożyliście się do zachowania prawidłowego przebiegu bitwy, wówczas może was nagrodzić dodatkowymi Rozkazami! - dodał jeszcze, a następnie czas na "grand opening" -Teraz, kiedy wszystko już zostało wypowiedziane, zapraszam! Niech rozpocznie się bitwa! - a następnie wszystkich otoczyła jasnobłękitna energia i przeniosła w różne części miasta nie dając za bardzo możliwości zadania jakichkolwiek pytań. Jednak, gdy jakiekolwiek wątpliwości pojawiały się w głowach magów, były one niemalże natychmiastowo wyjaśnione w ich podświadomości...

Laen:
Mag prędkości ocknął się leżąc na kanapie w apartamencie. I to dość wysoko umiejscowionym. Chyba na trzydziestym piętrze. Pierwszym, co rzuciło mu się w oczy po tym "przebudzeniu" były otwarte, szklane drzwi, prowadzące na balkon. A z niego rozciągał się naprawdę wspaniały widok na całą panoramę Opuszczonego Miasta, które zdawało się ciągnąć jak okiem sięgnął. Nie licząc tych miejsc, gdzie widok zasłaniały inne wieżowce. A tych było tu wiele. Z kolei po rozejrzeniu się po pokoju dostrzegłby przy lustrze jasnowłosego mężczyznę, który się właśnie w nim przeglądał. Ten spojrzałby swoimi błękitnymi oczami na maga prędkości i powiedziałby:
-Och wstałeś. To dobrze. Będziemy współpracować. - po czym wrócił do przyglądania się w lustrze. -Raaany, jak łatwo w tych czasach zadbać o swój wygląd. - dodał z wyraźnym podziwem. Mężczyzna ten posiadał na plecach łuk, a przy pasie kołczan. Odziany był w skórzaną zbroję oraz płaszcz w odcieniach zieleni. Po chwili, gdy uznał, że już lepiej wyglądać nie może (a przystojny był, to trzeba było mu przyznać, podszedł i usiadł na krześle naprzeciwko czarodzieja i rzekł -Jakiś plan? Czy idziemy solować całą resztę?

Rin:
Czarodziejka gwiazd znajdowała się na środku jakiegoś dużego skrzyżowania. Grunt, że miasto było opuszczone, dlatego nic tu nie jeździło, więc mogła czuć się bezpiecznie. Naprzeciwko niej z kolei stała wysoka kobieta, odziana w zielone, skórzane ciuchy. W ręku miała kostur, który na szczycie rozgałęział się i siedział obecnie na nim jakiś wróbelek, który delikatnie zaćwierkał.
-Miło poznać. Liczę, że razem sięgniemy po nasze marzenia. - przywitała się miło, po czym dodała -Zejdźmy może gdzieś w cień. - powiedziała, po czym chwyciła dziewczynę za dłoń i pobiegły pod jeden z wieżowców, wchodząc do środka. -No. Tutaj nie jesteśmy na widoku. A nie chciałabym być zaatakowana od razu. - powiedziała, po czym dodała -Nie lubię tego miejsca. Za mało tu zieleni. Jeżeli dasz mi trochę czasu, mogę przemienić część tego miasta w las. Powietrze na tym na pewno zyska. - dodała uśmiechając się szeroko.

Never i Grey:
Ten duet znalazł się w magazynie. W jednym magazynie, jednak na jego dwóch końcach. Nie był to bowiem zwykły duet. Teoretycznie byli dwoma odmiennymi istotami, dlatego każdy z nich miał przypisaną do siebie Legendę i każdy z nich miał oddzielne Rozkazy. Ale jednocześnie... byli jednym magiem. Dlatego nie zostali tak rozdzieleni jak reszta. Jednak każdy z nich wpierw musiał sprostać Bohaterowi, który został mu wybrany. Never jednak się potknął, tak, że padł na twarz na ziemię. A gdy podniósł wzrok, stał przed nim rosły, potężnie zbudowany mężczyzna ogolonej, poważnej i surowej twarzy. Jednak lekko się uśmiechnął.
-No! Tak należy witać władcę! - ryknął głośno wyraźnie zadowolony z tego, jak zareagował (niechcący) Winter. Po chwili lekko się nachylił -To co?! Czas siać rozpierdziel, hę!? - znów ryknął. Jeszcze trochę i nam tu superbohater ogłuchnie. Grey naturalnie to też słyszała. Jednak ona miała przed sobą... dziewczynkę. Może z 10letnią maksymalnie na oko? Była bosa, ubrana w białą sukienkę oraz z długimi blond włosami aż do ziemi. Spoglądała ona z przejęciem na Eminence i rzuciła cicho:
-W-wróżka? - spytała, po czym próbowała lekko dotknąć lewitującej istotki. A gdy to się stało (bądź też nie), odskoczyła lekko z piskiem jak nastolatka i krzyknęła głośno i radośnie -Wróżka! Wróżka! Hej, hej! Macie ogony? Dlaczego tak mało się pojawiacie? Co zazwyczaj robicie? Jak się bawicie? Gdzie mieszkacie? - była tak szczęśliwa, że chyba jej życzenie zostało już spełnione. Jednak ten pisk zwrócił uwagę krzykliwego faceta, z którym był Never.
-KTO TAM!? - ryknął, szykując się do walki.

Północny Wiatr:
Magnus ocknął się, siedząc na schodach prowadzących do jakiegoś dużego budynku. Chyba muzeum. Schody prowadziły w dół, na rozległy plac, na środku którego stał imponujący, minimum kilkunastometrowy filar. A przed nim, na samym dole schodów, stał mężczyzna w sile wieku. Miał może z czterdzieści do pięćdziesięciu lat, ciemne włosy, kilkudniowy zarost oraz... szczerzył się do czarodzieja. Ubrany był w kitel lekarski. Gdy dostrzegł, że Mędrzec Powietrza się ocknął, zaczął powoli iść w jego stronę, mówiąc tym samym:
-Witam, witam. Niebezpiecznie jest tak siedzieć, gdy wokół... tyle szaleńców, nieprawdaż? - rozpoczął mówiąc cichym, lekko może wręcz syczącym głosem. -Lepiej nie dać im się złapać, mam rację? Trzeba ich wyleczyć. Tak! Wyleczyć. Co ty na to? - spytał, wystawiając do maga rękę, jakby chcąc tym samym potwierdzić ich "umowę" oraz pomóc wstać. Jednak, gdyby czarodziej dotknął go, wtedy poczułby, jak przez jego rękę przebiega ogromny wręcz ból, a osobnik przed nim lekko zachichotałby i powiedziałby -Ups... wybacz... przyzwyczajenie... hehehe...

Finn:
Policjant ocknął się w parku. Stał, opierając się o drzewo. O to samo drzewo, tylko z boku, opierał się też inny mężczyzna o podobnym wzroście. Miał dziwnie znajome rysy twarzy, jasnobrązowe oczy oraz włosy, ubrany był w solidnie wykonaną zbroję, przy pasie miał miecz, a na plecach - jakiś płaszcz bądź pelerynę. Ta, zaczepiona o zbroję była specjalnymi, metalowymi spinkami, na których znajdował się jakiś herb.
-Zaszczyt to poznać i móc współpracować. - powiedział spokojnym, męskim tonem. -Proponuję znaleźć bezpieczne schronienie oraz sojuszników. Wątpię by wielu zdecydowało się walczyć samemu, przeciwko wielu. - zasugerował kolejne kroki.

Will:
Mistrz Death's Head Caucus ocknął się, siedząc w pierwszym rzędzie w teatrze. Na scenie przed nim znajdował się za to potężnie zbudowany, rosły mężczyzna w zbroi, z mieczem u pasa, krótko ściętych rudych włosach oraz brązowych oczach.
-Ach! Jak to dobrze widzieć, że już wstałeś! Dobrze! Dobrze! Można działać! Tak! Pokazać im, że to właśnie nam przysługuje życzenie! Nam i nikomu innemu! - rozpoczął swą podniosłą przemowę, mocno przy tym gestykulując -Jednakże... nie jesteś za młody na tak brutalne walki? Dzieci nie powinno posyłać się na wojnę. Jesteś świadomy tego, w co się wpakowałeś młody? - przy ostatnich słowach podszedł trochę bliżej, klękając na skraju sceny i patrząc Willowi w oczy.

Władca Kasztanów:
Gonzales nie miał chyba szczęścia. Obudził się bowiem w sali lekcyjnej, a tuż przed nim stał starszy mężczyzna z kosturem oraz brodą. Miał surowy wyraz twarzy i gdyby nie fakt, że odziany był w lnianą koszulę oraz płaszcz, mógłby skojarzyć się z nauczycielem.
-Obudziłeś się. - stwierdził głosem, w którym dało się czuć lekką irytację, jednak czy faktem spania czy byciem młodocianym? Trudno było to powiedzieć. -Zostaniemy tu. To dobry punkt obserwacyjny oraz zdobywania wiedzy. Łatwy do obrony i kontroli. - oznajmił, po czym podszedł do tablicy i zaczął na niej rysować jakieś runy. -Znasz się na tym? - spytał jeszcze młodego wróżka, nie odwracając wzroku.

Aran:
Mężczyzna znajdował się w sypialni w jakimś mieszkaniu. Nie było ono może najwyższych lotów, ale przynajmniej łóżko było wygodne. Naprzeciwko niego znajdował się mężczyzna odziany w zbroję oraz na to nałożony skórzany płaszcz. Przez ramię miał przełożony łuk, a przy pasie - kołczan. Miał spokojny wyraz twarzy, a na czole - prostą koronę. Na zbroi widniał też jakiś herb, jednak był on dość mocno zamazany.
-Chodź. Nie możemy zwlekać cały dzień, gdy inni zaczynają już działać. Pośpisz sobie po wszystkim. Albo po śmierci. - mruknął, po czym wyszedł z pokoju, najwidoczniej nie planując stracić więcej czasu.

Samael:
Mistrz Fairy Tail znajdował się z kolei na placu zabaw pośrodku jakiegoś blokowiska. Siedział akurat na ławce, a gdy spojrzał w bok ujrzał siedzącą na oparciu tej ławki kobietę. Brodę miał wysoko uniesioną, była opalona, szczupła, ponętna dla męskiego oka. Podobnie jak kobieta w czerwieni przed bramami miasta, jej strój był podobny. Jednak zamiast czerwieni, dominowały w niej odcienie jasne, piaskowe. Ogólnie wyglądałaby naprawdę ładnie, gdyby nie spojrzała na maga błyskawic z pogardą i nie wysyczała przez zaciśnięte zęby:
-Ile mam czekać, aż wreszcie mi się pokłonisz? - warknęła, po czym dodała -Jak w ogóle śmiesz siedzieć tam, gdzie ja? - oj, była wkurzona jak na kobietę w połowie jej lat dwudziestych. Jednak ta mimika skutecznie odstrasza wszelkich adoratorów. -Pozwól, że wyjaśnię ci, co teraz zrobimy. Znajdziesz godną mnie salę, skąd przejmiemy władzę nad tą ruiną i innymi prymitywami, którzy się tu znaleźli. - powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.

Amney:
Amney stała sobie natomiast w ciemnym zaułku. Ot, jakaś wąska, ciemna uliczka, między jedną szeroką ulicą a drugą, a nad nią - wielkie wieżowce rzucające cień tak wielki, że trudno było tu cokolwiek dostrzec. Pewnie nawet nie dostrzegłaby mężczyzny stojącego tuż obok niej, gdyby ten się nie odezwał. Niestety, trudno było go dostrzec w tym bladym świetle. Wiedziała natomiast, że był odziany na czarno, chyba elegancko, był szczupły i przeciętnego wzrostu. Wyglądał elegancko, choć prosto. Z twarzy dosłownie podobny do nikogo. Jedynie elegancko przycięty zarost dookoła ust go wyróżniał.
-Witam. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze razem pracować. - mówił cicho i spokojnie. -Proponuję nie wychylać się, zebrać informacje i czekać na odpowiednią okazję. - zasugerował.

Terrenco:
Chłopak znajdował się na recepcji jakiejś dużej biblioteki. Trochę pachniało tu starzyzną oraz kurzem, ale w tym wszystkim dało się słyszeć lekkie nucenie piosenki. Gdyby się mag rozejrzał, dostrzegłby młodą dziewczynę ubraną jak stereotypowa wiedźma - czarna szata, szpiczasty kapelusz, tylko ze sporą stertą książek radośnie sobie mruczącą jakąś melodię pod nosem i przechodzącą z jednej półki do drugiej, przy pomocy magii powiększając i tak już spory stos w jej rączkach. Po chwili, gdy stwierdziła, że to już wszystko odwróciła się i, choć książki zdawały się zasłaniać jej wszelaką wizję, dostrzegła czarodzieja. W ten samej chwili wszystkie książki odleciały, formując krąg dookoła duetu.
-Och, to do ciebie zostałam dopisana? Miło mi poznać! - powiedziała miłym dla ucha, dziewczęcym głosem. -Zostańmy tu trochę. Jak odkryjemy atrybuty innych Legend, będziemy mogli ich unicestwić nawet się stąd nie ruszając. A gdzie indziej znajdziemy dość wiedzy, jak nie tutaj? - spytała uśmiechając się uroczo.

Eris:
Dziewczyna ocknęła się w piwnicy. Światło żarówki mrugało, jakby ta miała zaraz przestać działać. Z sufitu co jakiś czas kapała kropla wody. Chyba trafiła do jednej z tych "gorszych" piwnic. Co gorsza, widziała jakiś wężowy ogon, który kierował się w cień, a stamtąd parę gadzich oczu.
-Witaj... - powiedział właściciel owych oczu, z lekkim syknięciem. Po chwili też wysunął się bardziej w światło. Była to istota wężowata, której tułów był może ludzki, ale od pasa w dół, był już wężowy. Całe ciało pokryte miał łuskami, przy "pasie" miał dwie katany, a na torsie i głowie - zbroję i hełm samuraja. -Ssssspróbujmy może najpierw wyjśśśść ssssstąd. - zasugerował, choć chyba gady lubią takie klimaty jak ta piwnica. -Wtedy można działaćććććć. - dodał.

Eisaku:
Czarodziej metalu obudził się w jakiejś jadłodajni. Siedział przy stole, a przy nim siedział również jakiś mężczyzna. Najchudszy to on nie był, widać było, że lubi sobie dobrze zjeść. Co zresztą teraz też robił. Gdy zorientował się, że jednak jego towarzysz kontaktuje, przełknął, wytarł elegancko chusteczką usta i powiedział radosnym tonem.
-Miło poznać! Obyśmy razem dokonali genialnego odkrycia! - rzucił dość głośno, a przez jego dość energetyczny ruch głową oraz szybkie uniesienie ręki w geście powitania, jego czarne afro lekko zafalowało.  Ubrany był w elegancki garnitur i posiadał monokl. -Jednak przed tym wszystkim, proponuję się solidnie najeść. Nic nie wychodzi dobrze na pusty żołądek! Haha! - zaśmiał się wesoło, po czym dodał -Choć byłoby jeszcze lepiej zjeść w większym gronie, nie uważasz?

Roe:
Dziewczyna znalazła się na spacerniaku w więzieniu. Oczywiście, była cisza i tylko wiatr wydawał jakikolwiek dźwięk, gdy nagle nie usłyszała prychnięcia. Na jednej z ławek znajdował się chudy mężczyzna o bladym kolorze skóry. Ubrany był w elegancką, zdobioną szatę oraz posiadał sygnet na prawej dłoni. Wydawał się trochę zmizerniały.
-Więc mi się trafiła dziewczynka. Cudownie. Jakby gorzej już być nie mogło. Może jeszcze wiedźma? - rzucił wyraźnie zawiedziony "przydziałem". -Czyli robimy tak. Ty się chowasz i nie dajesz się zabić, a ja dobijam tych co uciekli z walk, pasuje? - spytał po chwili, chyba godząc się z myślą, że musi się jej słuchać.

Master of Speed:
Chłopak obudził się na siłowni. Zapach jak to zapach na siłowni. Niezbyt przyjemny. Jednak to, co zwróciło jego uwagę był mężczyzna naprzeciwko niego. Umięśniony, wysoki, odziany w skórzaną zbroję z metalowym napierśnikiem, ciepły skórzany płaszcz oraz z mieczem przy pasie.
-Witaj. Naszym celem jest spełnić swe pragnienia, pozwolisz więc, że zasugeruję kolejne kroki? - przedstawił się od razu przechodząc do sedna sprawy, licząc się jednak z tym, że wpierw jego towarzysz może mieć coś do powiedzenia...

Ezra al Sorna:
Mag Grimoire Heart znajdował się na trybunach stadionu baseballowego, na samym dole trybun. Tuż nad polem do gry. Na nim natomiast znajdowała się młoda kobieta o jasnej skórze, powabnej figurze i misternie wykutej zbroi. Klęczała sprawdzając podłoże, po czym mruknęła:
-Hm... może być. Tylko mało. - po czym się wyprostowała i odwróciła do Ezry. Zmierzyła go wzrokiem. Był to wzrok jasno mówiący, że nie traktuje go jak równego sobie. To ona była tutaj tą ważniejszą. -Serio? - rzuciła wyraźnie zawiedziona. -Dali mi kadłubka? - westchnęła. Może, gdyby jej twarz rozjaśnił uśmiech lub chociaż delikatny spokój, a nie duma, wywyższenie i pogarda byłaby naprawdę piękną, urodziwą kobietą. -Może jeszcze mam cię niańczyć? - warknęła, widząc energetyczną rękę czarodzieja -Grunt, że chociaż próbujesz... - dodała z westchnięciem, próbując chyba znaleźć choć jeden pozytyw w całej tej sytuacji.

Hotaru:
Różowołosa czarodziejka ocknęła się w biurze w jakiejś fabryce. Siedziała za biurkiem tak, że mężczyzna w sile wieku, który siedział na przeciwko niej, wyglądał jakby to on został tu wezwany przez nią. Był to wysoki, umięśniony osobnik, z delikatnym zarostem na twarzy oraz czarną, metalową protezą ręki. Spojrzał na nią ze zdziwieniem i stwierdził z westchnięciem:
-Ech, wolałbym nie zostać wezwany jako obrońca. - stwierdził z przekąsem, po czym spojrzał na czarodziejkę przed nim -To zaszczyt poznać. Będziemy współpracować celem wygrania tej bitwy. - powiedział, na szybko podsumowując to kim jest. Jego ton był spokojny, męski i opanowany. Nie kojarzył się w ogóle z jego wcześniejszym narzekaniem -Proponuję znaleźć innych i założyć sojusz. W grupie mamy większe szanse przetrwania do dalszych etapów bitw. Działając pojedynczo mamy mniejsze szanse powodzenia. - zasugerował.

Ryudogon:
Mag po kilku przejściach z demonami ocknął się... w burdelu. Dokładniej to naprzeciwko akurat jednego z podwyższeń, na którego środku znajdowała się rura do tańczenia. Szkoda, że to miasto było Opuszczone i nie było komu na niej tańczyć... chociaż... czy aby na pewno?
-Możemy stąd wyjść? Nie czuję się tu zbyt... komfortowo. - dobiegł do jego uszu kobiecy głos. Za nim stała kobieta odziana w skórzane ubranie, które zostało również wyprawione w taki sposób, by zapewniało niezbędne bezpieczeństwo w razie walki. Zaczęła również kierować się w stronę wyjścia z tej sali.

Mikazuki:
Chłopak obudził się w kwiaciarni. Zapach kwiatów, choć niewatpliwie ładny i przyjemny, był jednak tutaj aż w zbyt wielkim natężeniu, co niekoniecznie dodawało im uroku. Siedział na jakimś fotelu, a przed nim, trochę z przodu jakiś mężczyzna odziany w zbroję, z krótkim sztyletem przy pasie. Obrócił się on twarzą do Mikazukiego, a widząc, że ten już się obudził wystawił do niego rękę, najpewniej chcąc pomóc mu wstać.
-Jak rozumiem, będziemy współpracować. Proponuję rozpocząć od pertraktacji z innymi. Pojedyncze jednostki są łatwymi celami, stąd unifikowanie się uważam za istotne. - zaproponował, trzymając rękę wystawioną do maga. Miał czarne włosy i brodę, oraz uważne spojrzenie szarych tęczówek, wpatrujących się intensywnie w rozmówcę.

Ryukehoshi:
Mag iluzji obudził się na recepcji w hotelu. A dokładniej to ocknął się, bo stał za ladą. Jakby przyjmował gościa. Przed nim natomiast stał mężczyzna. Potężnie zbudowany, odziany w zbroję płytową z delikatnym wizerunkiem krwawego kwiatu. Na plecach miał z kolei eleganckie, misternie wykonane Guan Dao. Skinął on głową, a jego czarne włosy opadły mu delikatnie na oczy. Odgarnął je na bok i spojrzał swoimi brązowymi oczami na maga złudzenia.
-Honorem jest poznać innego gotowego ruszyć po spełnienie marzenia. - powiedział na powitanie, po czym dodał -Bez działania nie dokonuje się odkryć, ani nie tworzy się historii. Nie możemy czekać.

Ren:
Trudno powiedzieć, by Ren sam się tu znalazł. Bardziej - on sam nie wiedział dlaczego tu jest. Jakaś magiczna siła musiała jednak uznać, że skoro wziął i wypełnił ankietę dodaną kiedyś tam do Fiore News, a ta została w jego pamięci, najwyraźniej chce wziąć udział. Tak oto znalazł się wpierw przed bramą, a następnie... w kostnicy. Leżał właśnie na stole do przeprowadzania sekcji zwłok, a przed nim stał ciemnoskóry mężczyzna, choć jego skóra miała ten "jaśniejszy" odcień brązu. Miał lekko przymróżone, jakby z niewyspania oczy, jasne, brązowe włosy, niekiedy wręcz zdające się przechodzić w blond oraz zmęczone, zielone oczy. Odziany był w lekką, jedwabną tunikę, misternie wyszywaną złotą nicią, a do tego na jego szyi, nadgarstkach i kostkach znajdowały się złote ozdoby, bardzo podobne do tych, które nosiła czerwona kobieta nad bramą. Na głowie miał złoty diadem.
-Och... obudziłeś się... szkoda... - stwierdził ziewając, po czym dodał -Najchętniej to przespałbym tę całą bitwę i brał udział dopiero w jej podsumowaniu. Co ty na to? - spytał znudzony, patrząc na swojego "towarzysza".

Winter:
Mag obudził się na dachu szpitala. A dokładniej to stał opierając się jedyną dłonią o siatkę, dzięki której jeszcze z niego nie zleciał. Z dachu tego budynku rozciągał się całkiem ciekawy widok na panoramę miasta. Usłyszał za sobą chrząknięcie, a gdy sie odwrócił dostrzegł rosłego, potężnie zbudowanego mężczyznę z tuniką przerzuconą przez bark, przez co doskonale widać było jego wyrzeźbione, przypakowane ciało. Górował nad magiem wzrostem, jednak zdawał się być ubrudzony jakimś ciemnym pyłem zarówno na torsie jak i na twarzy.
-Witam! Nie osiągniemy niczego zwlekając! To co?! Do roboty! HAHA! - zakrzyknął wesoło i roześmiał dość głośno, kładąc dłonie na swych biodrach.

Welt:
Kotowaty wampir ocknął się na moście. Pod nim wolno płynęła sobie rzeczka, z zamiarem pewnie wpłynięcia do oceny za wieledziesiąt lub wieleset kilometrów. Gdyby się rozejrzał, dostrzegły stojącego za nim na środku mostu i wpatrującymi się gdzieś w dal mężczyznę. Miał na sobie elegancką zbroję, na głowie koronę, przez jego polik przechodziła blizna. Miał ciemną brodę, ale za to bystre, czarne oczy. Jego kędzierzawe, krótkie i ciemne włosy zdawały się być równie nieposkromione co lawina. Jednak to on zdawał się nie dostrzec swojego towarzysza, będąc zbyt zajęty rozmyśleniami. Mruknął tylko coś do siebie, co oczywiście - kotowaty usłyszał:
-Będzie trzeba się stąd szybko zbierać i czekać na dobry moment.

Nanaya Byakushitsune:
Mistrzyni Grimoire Heart obudziła się w samym centrum studia fotograficznego, a dokładniej... siedząc na krześle przy aparacie fotograficznym. Z kolei w miejsce modela bądź modelki... stała piękna kobieta o delikatnej budowie. Wyglądała, jakby jej ciało było utworzone z wody, a odziana była w złoto i pianę morską. Rozglądała się uśmiechnięta, jakby czegoś szukając, aż w końcu jej wzrok spoczął na czarodziejce słońca. Wtedy lekko spoważniała, spuściła wzrok i powiedziała:
-W-witam. Będziemy współpracować. Miło... mi... - mówiła powoli i cicho, co jakiś czas zerkając nieufnie na maginię.

Info od MG:
Dzień I
Laen: 100MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Rin: 145MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Never Winter: 230MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Grey Eminence: 0MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Północny Wiatr: 130MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Finn: 230MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Will: 160MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Władca Kasztanów: 200MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Aran: 130MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Samael: 176MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Amney: --- | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Terrenco: 100MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Eris: 115MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Eisaku: 130MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Roe: 130MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Master of Speed: 100MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Ezra al Sorna: 180MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Hotaru: 130 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Ryudogon: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Mikazuki: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Ryukehoshi: 100 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Ren: 110 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Winter: 100 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Welt: 100 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Nanaya Byakushitsune: 165 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |

Inne: W sprawie tych wątpliwości w podświadomości - jak coś będzie niejasnego z mojego posta - piszcie do mnie na GG/PW/FB. Wówczas wyjaśnię (lub się postaram) o co chodzi. Fabularnie wasze postaci podświadomie o tym wiedzą. Każdy na PW również dostanie informacje kogo dostał. Opisy ich zdolności są jednak uproszczone i bardziej "opisowe", aniżeli techniczne.

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.


Ostatnio zmieniony przez Torashiro dnia Sob Paź 07 2017, 01:05, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryu Hexeris
Wiek : 16 lat
Wzrost/waga : 175cm / 63kg
Rodzaj magii : Magia Energii
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 8 lat
Liczba postów : 187
Dołączył/a : 19/11/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 12 2017, 18:13

Dla Wintera to wszystko stało się w dość szybko. Nawet kiedy myślał o znalezieniu się za liniami wroga, to myślał o pilarze który go wystrzeli. Tylko był jeden problem. W jego skromnej opinii, te duszki były zbyt potężne. W końcu, legenda z którą walczyli najwidoczniej mogła stworzyć ich masę. A udało mu się pokonać jednego z odpalonymi wzmocnieniami. Przeklinał przez chwilę balans sił na tym świecie, i zaczął rozmyślać co zrobić, będąc już otoczony kryształową barierą. Widział tą rąsię, która wypełniała ochronną kopułę którą stworzył dla niego Miner. Tak właściwie, to będzie musiał mu potem podziękować. Jednak nie było teraz na to czasu. Jeśli jego legenda nic by nie mogła zrobić z wrogiem wypełniającym jego schronienie (przykładowo otoczyć jego rękę i ją jakoś odciąć lub wywołać z niej kolce), to przywołałby swój Energy Blade (C) i spróbowałby by wbić te ostrze w rękę przeciwnika. Gdyby dał radę, to dobrze. Jeśli by się nie udało, to rozbiłby część bariery z tylnej strony i odpalając ponownie Ghost Walk'a (B) spróbowałby wycofać się z powrotem do drugiego maga energii i pomógł tam Hotaru się wydostać. W końcu jakoś się wycofywali. Preferowałby jakąś drogę na około, żeby przedostać się bardziej niespostrzeżenie, ale gdyby nie było takiej opcji, to po prostu by pobiegł jak najbardziej omijając duchy wrogie. Kto wie, co one potrafią. A Miner? Miner zrobiłby to co uważał za najlepsze. To już jest jego decyzja. Winter preferował żeby użył czegoś najsilniejszego co miał, ale nie miał pojęcia co to mogło być. Gdyby udało mu się dotrzeć z powrotem, kopnięciem z wyskoku celowałby w głowę ducha, który jego towarzyszkę molestował i skupiłby się na obronie przed dość denerwującymi osobnikami. Czy miał tu ktoś jakiś plan?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3611-skarbiec-wintera http://ftpm.forumpolish.com/t3599-ryu-hexeris

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Never Winter
Wiek : 17 liet
Wzrost/waga : 178 cm/68 kg
Rodzaj magii : Kontrakt z wróżką - Magia Szczęścia
Gildia : Brak
Staż w gildii : Dwa tygodnie
Liczba postów : 562
Dołączył/a : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 12 2017, 19:14

ZERO IQ TEAM
Bohatersko ruszyłem do przodu na ratunek ludziom, którzy krzyczeli, gdy atakowało je zło! Żaden bohater nie mógł tego zignorować, definitywnie nie taki superbohater jak ja! Więc ruszyliśmy na spotkanie... Jednak wtedy nagle Grey krzyknęła swoje polecenia, więc wykorzyknąłem!
- Przybywaj, Pietragoras-sempai! Ulecz swoje rany!
Heroicznie skoncentrowałem się na swojej dłoni i nagle poczułem wielką siłę, która zaczęła wirować i w tym samym momencie Pietragoras-sempai pojawił się... ale był bardzo ranny!
- Sempai! Wszystko w porządku?
Zapytałem się... Wtedy jednak jego rany zaczęły się zasklepywać. O to chyba chodziło Grey... Więc to były tak potężne zaklęcia? Ja taką moc miałem ciągle w sobie? Ale to chyba były te, rozkazy, nie? Co Grey mówiła? To znaczy że miałem ich ograniczoną ilość!!!! Chlip.
(całe szczęście że Never-kun NARESZCIE się zorientował - przyp. Grey)
Chociaż teraz nie mogłem o tym myśleć! Trzeba było ruszyć na ratunek innym! Już miałem zaproponować to, gdy...

SMARTASS DUO TRIO
Niestety, nie udało się zrealizować pierwotnego planu z powodu braku czasu. Dlatego musiałam dać wcześniej sygnał, żeby Never-kun i Rider Master-san przywołali swoje Legendy. Spojrzałam krytycznym okiem na ich rany, gdy się pojawili. Taaaak... Nie wyglądało to za ciekawie. Można było tego się zresztą spodziewać, oceniając zdolności zarządcy. Zastanawiałam się jedynie, czy udało im się jednak zadać mu jakieś rany. Jeśli tak, to w czasie kolejnego spotkania mogliśmy mieć przewagę... oczywiście, jeśli nie dysponował jakimiś zdolnościami leczenia.
Jednak niestety okazało się, że leczenie zaklęciami rozkazów nie jest natychmiastowe i trochę czasu zajmowało. Zaplątałam ręce. Więc rozkazy nie były omnipotentne, miały swoje ograniczenia. Może można było to jakoś wykorzystać?
Moje rozmyślania zostały jednak przerwane przez dwie rzeczy.
Pierwsza, to pojawienie się nowej osoby, która przedstawiła się jako...
- Serpensis-san... - zwróciłam się do kobiety, spoglądając na nią sucho. Jeśli mnie pamięć nie myli, była córką Pietragorasa-ousama. - Gdybyś opuściła sztylety, byłabym BARDZO wdzięczna... Chociaż dziwi mnie że zwróciłaś się do ojca, biorąc jako zakładnika Hn'rse'al-sama, a on sam rozpoznał cię jedynie po tonie głosu... Czyżbyście łączyły was relacje w przeszłości?
Zapytałam się zupełnie poważnie. Wiele wiedziałam o królewskich dworach. A ponieważ obydwoje rządzili w podobnych okresach, niewykluczone że się spotykali, kto wie może byli nawet kochankami... Chociaż chwila, schodzimy z tematu.
- Zresztą nieważne... Pojawiłaś się tutaj i wzięłaś zakładnika, to oznacza że chyba chciałaś powiedzieć coś więcej niż nabijanie się z naszego stanu, więc może przejdźmy do-
Wtedy jednak pojawiła się druga sprawa. Otóż z ukrycia wyszedł nasz dobry znajomy, Samael-san, jednocześnie ukochany Sempai mojego bohatera. Chyba rzeczywiście działało na nas szczęście. Nie odwracając się więc uśmiechnęłam się lekko.
- Witaj również, Samael-san. Jak widzisz, nasza sytuacja jest trochę... skomplikowana. Ale miło widzieć przyjazną twarz. Minaa- zwróciłam się wtedy do reszty. - Nie atakujcie, to jest przyjaciel!
- WOW! SAMAEL-SEMPAI! JESTEŚ RÓWNIEŻ TUTAJ? SUGOI SUGOI! RADZIMY SOBIE ŚWIETNIE, BOHATERSKO ZWALCZAJĄC WSZYSTKIE ZAGROŻENIA!
Never-kun oczywiście radośnie podbiegł do kompana. Ja zaś intensywnie wpatrywałam się w Serpensis. Co prawda, akurat nie zależało mi mocno na życiu Hn'rse'al-samy, ale wciąż mógł być użyteczny. Miałam więc nadzieję, że pojawienie się Samael-sana oraz wybuch Never-kuna sprawił że się zdekoncentruje na moment i możne będzie uwolić Hn'rse'ala od Serpensis. Co prawda nie miałam takich zaklęć które mogłyby doraźnie pomóc, jednak NAPRAWDĘ miałam nadzieję, że Rider Master-san okaże się na tyle mądry i wykorzysta sytuację, jeśli się zdarzy, bądź oczywiście Shodai-san. Ja sama miałam zawsze gotowy czar Kyou Shougeki (B=>A), aby ewentualnie zapobiec próbie poderżnięcia gardła biednemu rycerzowi bądź próbie ucieczki kobiety. Byłoby świetnie, gdyby Shodai-san też zadziała. Oczywiście chciałam jak najbardziej rozpocząć negocjacje... Bo mimo tego noża przy gardle Serpensis jeszcze go nie użyła. Raczej to nie była akcja Samael-sana, raczej "dla bezpieczeństwa" czegoś takiego by nie zrobił, ani innego mistrza, który pewnie dawno by wykorzystał okazję żeby pozbyć się Legendy... Dlatego sądziłam, że tak naprawdę Serpensis była Legendą bez maga. Podeszła do nas, więc zapewne będzie chciała rozmawiać . Tak długo jak udałoby się ją przekonać do dołączenia do nas (z pomocą Shodai-san i Pietragorasa-ousama, w końcu podobno to jedyna osoba, która jest w stanie zapanować nad nią - przyp. Grey), z tyloma Legendami oraz magami mogliśmy mieć całkiem realną szansę na wygranie z zarządcą, jeśli zadziałalibyśmy szybko i Pietragoras-ousama oraz Hn'rse'al-sama przekazaliby informacje na temat jego stylu walki oraz o innych ewentualnych jego zdolnościach.
Tylko się zastanawiam się kiedy nasze szczęście dostanie zadyszki. Bo w końcu zarządca mógł wpaść na nasz trop. Oby nastąpiło to jak najpóźniej, abyśmy zdążyli przynajmniej ogarnąć sytuację. I oczywiście zakładając, że nie wysłano za nami innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1552-superhero-national-funds-czyli-konto-nevera#24439 http://ftpm.forumpolish.com/t1507-never-winter http://ftpm.forumpolish.com/t1989-dzienniki-grey

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Czw Lis 16 2017, 00:20

(No to tak dla klimatu ~))

Mag skwitował słowa Legendy lekkim skinieniem głowy, jednocześnie spoglądając na Qi. Wsparcie dystansowe z pewnością będzie korzystne dla ich drużyny, a skoro Al Sorna miał już to z głowy... Pora zająć się Cesarzową. Właśnie miał powiedzieć coś jeszcze, kiedy...strzała trafiła go w bark, sprawiając że cofnął się o krok. Następne wydarzenia były kwestią czasu. Ezra rzucił wściekłe spojrzenie Xin i warcząc pod nosem niczym ranne zwierzę złamał drzewce strzały, a następnie wyrwał ją z ciała. Sądząc po krwawieniu oberwał dosyć mocno, ale powinien jeszcze trochę wytrzymać. Mag myślał intensywnie, obserwując jednocześnie kontratak Friederici...

I z trudem unikając odpowiedzi wrogiego łucznika. Al Sorna osłonił się ramieniem przed latającymi odłamkami ściany, którą zmasowany ostrzał dosłownie zamienił w sito. Ich pozycja z pewnością nie była korzystna, zostali przygwożdżeni w budynku. Jednakże był to dopiero początek walki. A przeciwnik właśnie zdradził swoją pozycję.

Wyglądało na to, że czas rozpocząć ich pierwszą bitwę Legend.

- Friederica, wybacz że ci rozkazuję, ale znajdź lepszy teren do ataku. Postaram się kupić ci z Qin nieco czasu. Xi zajmiesz się Yhwain, odstaw ją w jakieś bezpieczne miejsce. - wykrzyczy, jednocześnie zerkając na bark. Cóż, trzeba będzie sobie jakoś radzić. - Xi...szybki, latający rydwan z pancerzem odpornym na strzały i miejscem dla 2 osób! I zabezpieczeniem, żeby żadna z was nie wypadła z niego. Wysadź Yhwain i zawróć. Dorzuć z przodu jakąś broń zasięgową. Jakieś działo obrotowe...cokolwiek! Skup się na wrogiej Legendzie i postaraj się wykurzyć tego pieprzonego łucznika!


Mag rozkaże Cesarzowej przebić się przez i tak już zniszczoną ścianę, skupiając uwagę łucznika na niej. Korzystając z rozproszenia uwagi wroga oraz zasłony opadającego pyłu wybiegnie z pełną prędkością z budynku, korzystając z zaklęć Infernum Vox oraz Festiny, aby nie dać się trafić, okrążając stadion. Dzięki Qin powinien orientować się gdzie znajduje się przeciwnik. Plusem będzie też fakt, że znajduje się z nią Yhwain. Raz, że nie będzie stanowiła ciężaru, a dwa że Friederica nie powinna być skora do zaatakowania ich znienacka. Jednocześnie Infernum powinno wspomóc jego regenerację.

Kierując się w stronę boiska, mag będzie uważał także na swoje otoczenie, jednocześnie wypatrując zarówno Legendy jak i jej Mistrza. Jeśli jednak ich dostrzeże, to nie zaatakuje od razu, a postara się raczej przyczaić i wykorzystać odpowiedni moment. Jego priorytetem będzie albo odcięcie ręki z Rozkazami, albo unieszkodliwienie Legendy. Może i postawił sobie trudny cel, jednakże powinien być w stanie go osiągnąć. Chociaż Qin patrzyła na niego z góry (tym razem dosłownie...heh), to mag znał swoją wartość. Pora spróbować nowych sztuczek. Jeśli zauważy wrogów, to wystrzeli w ich stronę unikając ataków i nabierając dodatkowej prędkości za pomocą Festiny (max. x 3), a następnie przywoła momentalnie Avaris Serpens, nakładając na niego jednocześnie dwukrotny buff rangi A i atakując dogodniejszy cel. Jeśli nie zauważy Mistrza, to zaatakuje samą Legendę. Nie będzie pewny jaką moc skrywać będzie aktualnie jego miecz, jednak nawet Legenda nie powinna być w stanie wyjść cało z jego ataku. Dlatego też tnie potężnie w tułów, co powinno sprawić, że nawet niewielkie trafienie będzie krytyczne.

Zaklęcia: Festina x 4, Infernum Vox x1, Avaris Serpens x2.

Umiejętności: Sprinter 3.1/ Szermierz 2,1/ Joker 2,1/ Wytrzymałość 1.1/ Sportowiec 1.1/ Regeneracja 1/ Zapasy magiczne 1/ Siła 0.1/ Skrytobójca 0.1/ Drapieżnik 0.1 + Półdemon (siła, szybkość i wytrzymałość wzrosła o 20%. Dodatkowo posiada przyśpieszone zdolności regeneracyjne.).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Eris.
Wiek : Wygląda na 19.
Wzrost/waga : 168/55.
Rodzaj magii : Ognia.
Gildia : Brak.
Staż w gildii : ---
Liczba postów : 279
Dołączył/a : 22/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sob Lis 18 2017, 18:55

Nie. Nie nadawała się na płótno. Nie chciała się nadawać na płótno. Sama myśl, że ktoś miałby się na nią gapić i jeszcze rysować wzbudzał w niej dreszcze. To było strasznie dziwne, a aż tak dziwnych sytuacji wolała unikać. Tyle, że one nie unikały jej i w takim wypadku tworzył się kłopot. W każdym razie zaklaskała widząc olbrzymi pożar lasu. Tylko czy był konieczny? Jeśli się tam bili, to mogli już się pozabijać. Ale może przy odrobinie szczęścia wcale nie uciekną? Była nie najlepszym taktykiem, to też tylko wzruszyła ramionami.- Chodźmy. Może trafi się coś do zdjęcia... - rzuciła ruszając do wyjścia z budynku. Ostrożnie z resztą, wyglądając przed tym, czy nikt nie czatuje na zewnątrz czy też się nie zbliża. W razie potrzeby będzie też liczyła na niewidkę od Kiszonki, a jeśli nie - skorzysta z umiejętności Nilfheimu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t117-konto-per-pani-aclarii#385 http://ftpm.forumpolish.com/t2828-in-flames#48345

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryukehoshi Toshi
Wiek : 20
Wzrost/waga : 188/68
Rodzaj magii : Ketsurui(krwawe łzy)
Gildia : Lamia Scale
Staż w gildii : Ponad siedem miesięcy.
Liczba postów : 67
Dołączył/a : 09/01/2015
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 19 2017, 01:37

Pierwsza walka. 
I to nie duet. Hym. Sojusz? Nieważne. Nie to się liczyło. Trzeba jak najszybciej dostać się do wrogiej legendy. Kątem oka zauważył jak jakiś kształt wydostaje się z budynku z niebywałą szybkością. To może być legenda. Albo ten gość z energetyczną ręką. Jedno jest pewne istota o takiej prędkości jest zabójczo niebezpieczna. Prawdopodobnie chce nas otoczyć albo zaatakować od tyłu. Zakładając taki rozwój sytuacji, będzie czekał na właściwy moment do ataku. Nie zależy mi na tej dwójce. Będą moją przynętą. Lekki złowieszczy uśmiech wypłynął na jego usta. Ruch był po lewej stronie, zakładając że chce nas okrążyć zatrzyma się w połowie albo. Odwrócił się i w zamyśleniu spojrzał na tyły boiska. Będzie biegł dalej. Jedynym sposobem na zdobycie przewagi będzie lokalizacja biegnącej istoty. 
Chwycił swoją legende za bark i wziął go na bok by przekazać mu polecenia.
-Słuchaj, nie wiem czy też to widziałeś ale właśnie prawdopodobnie otacza nas bardzo szybko istota jeżeli nie chcemy zginąć, musimy ją zlokalizować. Ja zajmę się lokalizacją. Ty przyczaj się bliżej lewej strony i obserwuj. Kiedy zauważysz jak coś się poruszy zaatakuj. Po przedstawieniu planu dla swojej legendy na tęczówkę maga wypłynęła druga łezka. W tej chwili mag użył zaklęcia Supesu no Mage. Najciszej jak potrafił, pobiegł na lewo w miejsce gdzie prawdopodobnie mogła znajdywać się ta istota. Na jego szczęście jego kroki były zagłuszone hukiem walki łuczników. Jednak kiedy opuścił boisko zaczął się skradać i rozglądać. Co jak co ale wolał nie ryzykować że ta szybka istota go usłyszy. 
Gdy nie uda mu się nikogo znaleźć, kucnie i zaczeka na atak ze strony przeciwników. 
Gdyby jednak dla Ryukehoshiego udało się znaleźć wrogiego maga albo jego atak by się udał i zdradziłby swoją pozycje. Wtedy Ryu na kuckach przeskradałby się kawałek w jego stronę by wykonać zaklęcie Fool Eyes
Wyciągnie tedy dwa zwyczajne sztylety do rzucania i rzuci nimi w niego. Jeden w tors drugi w głowę. Pierwszy warunek. Wzrok, zostanie spełniony kiedy przeciwnik spojrzy na lecący sztylet. Drugi warunek. Słuch, zostanie spełniony kiedy ten odbije któreś z ostrzy. Rzucił dwa ze względu na to że ten w głowę musi zobaczyć, tego w tors musi odbić. Albo na odwrót. Po prostu chce być pewien że oba warunki zostaną spełnione.
Kiedy to się uda legenda powinna zaatakować a on odskoczy w bok by zejść mu z drogi. W razie gdyby to się nie udało a przeciwnik by go zobaczył to od razu odpala Itami no Sekai. Jego wierna kopia która specjalnie będzie trochę lepiej dla niego widoczna odskoczy w prawo kiedy oryginał odskoczy w lewo i będzie całkowicie niewidzialny i wytłumiony. Tym samym Ryu podbiegnie trochę do przodu by zmniejszyć dystans i być pewnym że przeciwnik choćby nawet przez przypadek nie wyjdzie poza teren świata bólu. 

Wszystkie umiejki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4279-bankus-tsukujomi-byczys-v#87431 http://ftpm.forumpolish.com/t3993-ryukehoshi-toshi-skonczone-nie-po-twarzy-plox-t_t#79243 Online

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Mor, była też znana jako Nanaya zanim odrzuciła to imię
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2762
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 19 2017, 01:57

Bywały chwile, w których człowiek musiał zapomnieć o dumie i godności, będąc całkowicie oddartym z jakichkolwiek resztek powagi i oddania sytuacji. Tak więc też Mor skończyła przy boku Minae, złapana przez wodny bicz. Bujała się na boki, wraz z podmuchami wiatru i patrzyła przed siebie całkowicie pustym spojrzeniem. To nie tak wyglądało w jej głowie. Zupełnie. Poniżej działy się cuda a dwie potęgi walczyły ze soba, a ona wisiała. Hm.
- Dziękuję - wymamrotała po chwili. Mogłaby próbować zrobić teraz coś bardziej efektywnego, jednak jakoś nagle zabrakło jej na to wewnętrznej motywacji. - ... Wejdźmy moze do środka. Zejdę schdami, jak normalny człowiek - powiedziała z wyczuwalną pustką w głosie. Koniec popisów. Kogo chciała ona oszukać. To musiało się tak skonczyć...

_________________


My... | End of the story | The Light | Sacrifice | Beutiful Day

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sro Lis 22 2017, 01:02

MG:

Finn:
Legenda policjanta skinęła głową, potwierdzając porozumienie, a następnie kontynuował mężczyzna:
-Na chwilę obecną najlepiej byłoby odpocząć. Zbliża się noc. Moje pułapki ostrzegą nas i ochronią od zagrożenia, w międzyczasie możemy rozstawić warty. Z rana, wypoczęci, nasze działania będą zdecydowanie lepsze. - stwierdził spokojnie.
-O nich niczego nie poznaliśmy. - powiedziała spokojnie kobieta po czym dodała -By wymienić się tymi informacjami, musimy jeszcze wzajemnie zdobyć nasze zaufanie. Co ty na to, by podczas warty dobrać się w pary? Nasze legendy razem oraz my razem. W ten sposób, żadna para nie zyska nad druga przewagi w trakcie snu. Co ty na to? - zapytała kobieta spoglądając z uśmiechem na Jerome'a.

Amney:
Fortel z kibelkiem zadziałał, udało jej się porozumieć z legendą, a nawet załatwić! Tyle sukcesów jednego dnia. Ten, zgodnie z planem, po kilkunastu minutach wyszedł z drugiej strony. Jak na niego to stosunkowo głośno, ale w ten sposób nie sprowokował na siebie ataku. Widząc jednak Amney w towarzystwie dwóch nieznanych mu mężczyzn szybko przyjął pozycję obronną, dobywając sztyletu.
-Spokojnie przyjacielu! - powiedział uzbrojony mężczyzna -Zostaliśmy sojusznikami z twoją towarzyszką! - kontynuował, na co szczurza legenda spojrzała na swoją towarzyszkę. Jeśli ta w jakikolwiek sposób przekazałaby, że to fakt, wtedy opuściłby broń i powiedziałby:
-Rozumiem. W takim razie proponuję znaleźć bezpieczne schronienie i przeczekać noc. - zasugerował, bo w końcu - było już całkiem ciemno.

Eris:
Las pięknie płonął rozświetlając mroki wieczora, które z każdą upływającą minutą coraz bardziej się pogłębiały. Jednak płomienie trawiły coraz większe połacie lasu, acz dość powoli. Niekiedy przechodziły one również na pobliskie budynki, aż można się było zastanowić, czy przypadkiem nie spali Kichonka większości miasta. Grunt, że było opuszczone... nie licząc uczestników. Ale tak, zdecydowanie taki pożar robił swoje. Choć jeszcze niczego do końca nie widzieli, ani nie słyszeli, tak było już dość późno... całkiem... późno...

Master of Speed:
No i trochę się zapomniał, czy też zagapił. Korzystając z tego, szermierz wrogiego duetu szybko zbliżył się i przebił chłopaka na wylot, jednak czy to boża opatrzność, czy też jakaś zmiana zasad... znalazł się poza miastem, wykluczony z uczestnictwa, z ogromnym bólem brzucha.

Ryudogon:
Tuptutuptu przez las. Nadal nic specjalnego. Przynajmniej do momentu gdy czymś dostał. Ale nie wiedział czym. Grunt, że dostał. W łeb. I to tak, że normalnie to nie miałby już czaszki. A tak, to nie miał po prostu dalszego uczestnictwa w rywalizacji.

Ren:
Ren przygotował to co potrafi najlepiej. Tj. samego siebie do śmierci. Mimo wszystko, zapowiadało się na walkę. I tak też się stało. Mężczyzna, który od samego początku nie lubił Rena ruszył na mężczyznę z włócznią, którego to czarodziej nie kojarzył. Starli się w potężnym pojedynku na włócznie, że ciężko było śledzić ich wzrokiem. Ale poza nimi, był jeszcze jeden, który tupnął nogą w ziemię i w stronę grupki wyleciało kilkanaście kamiennych pocisków. Rameash jednak pstryknął palcami, tym samym przywołując kilkanaście tarcz, które zablokowały atak.
-Walka. - wyjaśniła spokojnie Renowi jego legenda.

Laen, Terrenco i Rin:
Terrenco przedstawił swój plan, mniej więcej wtedy, gdy Laen próbował na dole negocjacji. A trzeba było przyznać, że ten plan był dobry. Tym bardziej, że w tej odległości mogli oglądać atrakcje, ale niekoniecznie je słyszeć.A dzikie zwierzęta otaczające towarzysza łucznika zdecydowanie nie należały do środków nakazujących wstrzymanie działania. Penola skinęła głową z lekkim uśmiechem, z kolei Ilm po prostu skinął lekko głową. Wkrótce też zaczęli działać. Laen nie otrzymał odpowiedzi. Otrzymał natomiast warknięcia zwierząt, gdy te panicznie ruszyły w stronę druidki i Rin. A wkrótce dowiedział się czemu. Obie kobiety leżały martwe na ziemi. Tak się przynajmniej zdawało, bo ciało Rin wkrótce zniknęło. Znalazła się ona poza strefą miasta, jednak plecy, miejsce które miała przeszyte wieloma strzałami okropnie ją bolały. Z kolei Penola,  Terrenco oraz łucznik wylądowali obok. Las jednak nie umierał, a trwał. Wiedźma natomiast użyła magii i rozdzieliła Rozkazy, pozostawione przez Rin pomiędzy zebranych ze słowami:
-Razem pokonaliśmy, razem się dzielimy. - Tak oto pokonali jednego oponenta. -Jest już późno. Znajdźmy bezpieczne schronienie. Jutro będziemy kontynuować. - powiedziała po chwili Penola z wyraźnie poprawionym humor, gdy niszczycielka biblioteki leżała martwa.

Will, Winter, Roe i Hotaru:
Walka nabierała rumieńców. Welt odszedł, stworzył swojego klona, a następnie przygotował się do przeszkadzajki. Jednak zarówno klon, jak i sztylety zostały powstrzymane przez mężczyznę, który towarzyszył strzelającej w jego tymczasowych towarzyszów z broni. Wywołał on jakieś dziwne zawirowania powietrza, które uderzyły i odepchnęły pociski soboty oraz krwawy twór mistrza DHC. W tym samym czasie Winter spróbował odciąć rękę przeciwnikowi, który wypełniał jego schronienie dymem, jednak ku jego zaskoczeniu, ledwo co rozciął mu skórę na dłoni. Zaczął się dusić tym dymem. Jednak wtedy Miner przybył mu z pomocą. Z kopuły, od strony przeciwnika z rąsią, wyleciał ogromny, kryształowy smok, który wręcz porwał osobnika i przeleciawszy kilkanaście metrów zniszczył sporo drzew. Jednak, co zastanawiające, gdy smok się rozpadł (co samo w sobie było dość dziwne) osobnik, który nim dostał zdawał się oberwać zaledwie częściowo. Owszem, był ranny, jednak na tak potężne zaklęcie, zdawał się znieść je niesłychanie dobrze. Sam Winter został porwany wręcz przez górnika, który następnie się wycofał, po drodze niszcząc sporą ilość duchów ich przeciwnika. Nie wydawał się być w ogóle zmęczony, jednak na chwilę obecną musiał radzić sobie z czwórką przeciwników i armią duchów, podczas gdy Winter zajęty był wpadaniem w tarapaty, Hotaru byciem duszoną, a jej Legenda - ratowaniem jej i bronieniem reszty. Zresztą, różowowłosa czarodziejka nie wyglądała za dobrze. Jeszcze raz dostanie i nie wiadomo, czy przetrwa do dalszych etapów bitwy legend. Sam Miner natomiast skoncentrował swoją energię i wieloma wybuchami kryształów oczyścił okoliczne tereny z duchów, dając tym samym im wytchnienie. Było już ciemno, słońce chyliło się ku zachodowi, gdyż pomarańczowa łuna rozciągała się im od południowego-wschodu. Choć czy nie było już za późno na zachód słońca? Tak czy inaczej - Legenda Wintera się tym nie przejmowała, bo ponownie zaszarżowała na przeciwników, skutecznie przebijając się przez nie, dzięki działającemu na niego Rozkazowi.

Władca Kasztanów i Aran:
Aran zareagował bardzo logicznie, tym samym sprawiając, że przez twarz starca przeleciała... satysfakcja? Tak czy inaczej był chyba zadowolony z reakcji lamijczyka, który przekonał tym samym swoją Legendę do zaprzestania agresji. I choć Gonzo się roześmiał, tak powiedział coś, co ponownie zaakcentował starzec.
-Dokładnie. Młody dobrze prawi. - po czym wskazał na ten pokój -Przygotowałem to miejsce tak, bym mógł się tu bronić tak długo, jak dusza zapragnie. I choć faktycznie, przeciwko kilku legendom będę miał problem, tak to miejsce mocno mnie faworyzuje. - wyjaśnił sytuację, po czym wskazał za okno. -Zbliża się noc. Odpocznijmy. Jutro z rana zastanowimy się co z resztą motłochu. - powiedział spokojnie, oczekując na reakcje reszty. No i reakcję śmiejącego się wciąż Gonza.

Welt, Północny Wiatr i Mor:
Minionek jego Legendy miał ten plus, że spełniał rozkazy Legendy, która ograniczona była Rozkazem Welta. A ponieważ niejako Legenda zależna była od kota, tak kot mógł władać minionkiem. Tak jakby, ten ruszył na dół, jednak przez długi czas nic nie było słychać. Aż nagle, od strony schodów usłyszał jakieś dźwięki i... wodę? Tak, słyszał wodę. Co było dość dziwne, ale koty chyba nie lubią wody.
Magnus natomiast został na parterze na zewnątrz trwała walka, aż tu nagle... minionek, który wcześniej targał kota pojawił się wraz z mieczem rzucając się do ataku na czarodzieja.
Nanaya natomiast, lekko załamana oglądała, jak potężne wyładowania elektryczne nie dopuszczają coraz to większej ilości żołnierzy do zbliżenia się do "doktorka", a gdy jakiś zjawił się dostatecznie blisko, ten jednym uderzeniem sprawiał, że ci... zwijali się dosłownie z bólu na ziemi. I śmiał się przy tym. No, ale jej Minae przynajmniej postanowiła potowarzyszyć jej w drodze po schodach. Jeszcze kilka pięter w dół było, ale na jednym było... ciemniej niż na reszcie. Chyba było to drugie lub trzecie piętro. Oznaczenie w tym budynku było definitywnie słabe.

Never, Grey i Samael:
Oj działo się działo. Wielkie spotkanie, pogawędki i w ogóle.
-Serpensis. Zostaw go. - powiedział Pietiagoras prostując się, a kobiet westchnęła i opuściła sztylety. Hn'rse'al nic nie powiedział na słowa Grey, choć sama kobieta-faraon zlustrowała wzrokiem wróżkę, jakby oceniała, czy mięso małej dziewczynki będzie smaczne.
-Zaszczytem jest spotkać kobietę, która swą siłą rządziła krajem nieograniczonych piasków. - powiedziała Shodai, na co Serpensis lekko się uśmiechnęła. Niby proste słowa, ale jak miło łechcą totalitarne ego. Po chwili jednak dodała -Zaklęcia te zużyły dużo energii. Prawdopodobnie są tu inni, którzy byli w stanie wykryć ten skok energetyczny. Jeżeli chcielibyście utworzyć większy sojusz, proponowałabym szybko zmienić lokalizację. Zgaduję, że zarządca ruszy naszym tropem, a taki sygnał energetyczny działa niczym latarnia morska.
-A weź przestań. - warknął rycerz, który przywołał już sobie nową zbroję. -Nawet teraz wątpię byśmy mieli szansę w cztery legendy go pokonać.
-Przynajmniej ta cholerna magia przestała działać. - warknął Pietiagoras, po czym dodał -Ruszajmy. - po czym ruszył w stronę, skąd przyszła jego córka. Ta skinęła lekko głową, z dostojnością godną damy, choć Samael miał wrażenie, że mimo takiej elegancji przez jej twarz przeszedł pewien mrok. Jednak co on mógł oznaczać? Nie wiedział. Hn'rse'al widząc odchodzącą dwójkę powiedział -Mimo wszystko, wolę nie zdechnąć zapomniany. - i ruszył za nimi, a wraz z nim, jego współczesny towarzysz. No i Shodai. -Grey-sama! Idziemy? - spytała jeszcze odwracając się, choć iskierki w jej oczach nie przestawały lśnić z podniecenia, gdy patrzyła na wróżkę.

Eisaku i Mikazuki:
Mikazuki oddalił się od Eisaku wraz ze swoją Legendą, przyglądając się walczącym. Ci nie wyglądali, jakby ich wykryli. Ale też po chwili... kobieta przestała trzymać mężczyznę, któremu dociskała sztylety, z drugiego końca wyszedł jeszcze jeden mężczyzna. I to całkiem znany. Uczestnik Igrzysk Magicznych oraz obecny mistrz Fairy Tail, Samael Hiro. Coś pogadali (nadal jednak nic nie słyszeli z tego, o czym oni rozmawiali), a następnie... ruszyli w stronę, z której mniej więcej wyszedł Samael. I zaprzestali wszelakiej walki.
A Legenda Eisaku i Eisaku sobie grzecznie to też obserwowali, choć grubaskowi chyba cichutko zaburczało w brzuszku.

Ezra al Sorna i Ryukehoshi:
I tu się działo. Oj działo działo. Począwszy od początku. Gdy Friederica starała się znaleźć dla siebie lepsze miejsce (co było trudne, bo wrogi łucznik prowadził istny ostrzał pokroju deszczu) i jednocześnie odpowiadała na zaczepki, w tym samym czasie Xin przywołała rydwanolotnię do którego zapakowała Yhwaine i odleciała z nią. W tym samym czasie Ryuke nic nie zrobił, bo Ezra jeszcze nie biegał. Dopiero jak pobiegł ten zaczął działać. A to nie było dużo czasu. Zanim on zdołał przedstawić swój plan, Ezra był już w połowie odległości, zresztą strzelającego łucznika szybko dostrzegł, toteż Festiny poszły w ruch.
-Nie mamy czasu. - stwierdziła legenda Ryuke, ruszając do przodu bardzo szybko, olewając zalecenia Ryuke. I w sumie dobrze zrobił. Bo choć Ezra szarżując napotkał na nagłe przeszkody w postaci dziwnych struktur i barier, tak jego atak na łucznika był realny. Ale wtedy na jego drodze stanął osobnik z Guan Dao, który spróbował przyjąć cięcie maga Grimoire Heart. Jednak nie spodziewał się najpewniej tak potężnego ataku ze strony maga, gdyż tylko zanegował atak i odleciał na kilkanaście metrów. Jego zbroja od lewego boku była praktycznie zniszczona, a także spora część ciała rozcięta. Ezra zaczął zauważać, że rany te zaczynały pokrywać się jakimiś listkami i płatkami w czerwonej barwie, a także, że kruczki sobie gdzieś latały. W tym samym czasie dookoła łucznika zaczęły pojawiać się wszelakie mury i fortyfikacje, całkowicie izolując go i jego towarzysza od otoczenia. Może gdyby Lamijczyk aż tak się nie oddalał ze swoją Legendą, oni także byliby w tym bezpiecznym schronie? A tak? Tak to był on sobie niewidzialny i wyrzucił w stronę Ezry dwa sztylety (btw. dopisz je w banku), które ten dostrzegł. Jednak w jego obecnym stanie zablokowanie ich bądź unik nie stanowiły problemu. I... na tym się zatrzymamy.

Info od MG:
Dzień I: Noc
Laen: 100 MM | 7 rozkazów (prawa dłoń) | Złamane lewe żebro
Never Winter: 190 MM | 3 rozkazy (lewa dłoń) | Mniejsza motywacja do walki
Grey Eminence: 0 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), Choukichi (B->A) (6 osób) 4/5, Choukyou (B->A) (1 osoba) 4/10 |
Północny Wiatr: 120 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), Przychylne Wichry 2/2 | Lekko sparaliżowany i poparzony.
Finn: 230 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) | Obolały, kręci mu się w głowie, ale poza tym to nic
Will: 125 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), 3x Drop 2/3, Copy 1/3 | -500ml krwi
Władca Kasztanów: 167MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Aran: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Samael: 176 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) | Czuje się słabo, kręci mu się w głowie, ma problemy z koncentracją
Amney: --- | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Terrenco: 100 MM | 7 rozkazów (lewa dłoń) |
Eris: 115 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Eisaku: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Roe: 86 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) | Pokaleczona praktycznie na całym ciele, lekkie problemy z oddychaniem
Ezra al Sorna: 26 MM | 3 rozkazy (prawa dłoń), Infernum Vox 1/2, Avaris Serpens 1/2 | Rozcięta twarz, lekko krwawi i piecze, strzała na prawo od lewego barku, blisko szyi, wbita, przeszkadza, rana krwawi i boli, utrudnia władanie lewą ręką
Hotaru: 87 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), Lot 2/2 | Duszona, ledwo kontaktujesz
Mikazuki: 130 MM | 4 rozkazy (prawa dłoń) |
Ryukehoshi: 90 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń), Supesu no Mage 1/2 |
Ren: 110 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Winter: 37 MM | 4 rozkazy (lewa dłoń) | Dusisz się, kaszlesz
Welt: 70 MM | 4 rozkazy (lewa dłoń) |
Mor: 145 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń), Arrow 1/2 strzały 3/5 postów |

Wyeliminowani:
Master of Speed: +5 PD, ból brzucha, który utrzyma się do grudnia x804 roku (chyba, że magicznie wyleczony [fabuła])
Ryudogon: +3 PD, ból głowy, którzy utrzyma się do grudnia x804 roku (chyba, że magicznie wyleczony [fabuła])
Rin: +5 PD, ból pleców, którzy utrzyma się do grudnia x804 roku (chyba, że magicznie wyleczony [fabuła])

Przepraszam za opóźnienie. Tym razem odpiszę w poniedziałek/wtorek, przed moim wyjazdem, a po powrocie postaram się już pisać regularnie jak wcześniej (tj. co niedzielę).

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : William Conrad Ramsey
Wiek : 11
Wzrost/waga : 145/40
Rodzaj magii : Krew + Medycyna
Gildia : DHC
Staż w gildii : od maja X801
Liczba postów : 506
Dołączył/a : 01/10/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Pią Lis 24 2017, 13:35

Podzielność uwagi byłaby tutaj niemałym atutem. Nie zmieniało to jednak faktu, że William nie mógł pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. Z pewnością walka mogłaby zmęczyć inne osoby, jednak on póki co samodzielnie nie uczestniczył. Dlatego też mając na uwadze własne możliwości, postanowił rozdzielić trzy sztylety Soboty na trzech przeciwników. Pierwszy pozostawił tak, aby celował w przeciwnika Ridera. Drugi miał celować w osobę, która mu non stop przeszkadzała najwyraźniej, a trzeci... w panią strzelec, która gdzieś się czaiła, ale nie miała aż takich zadatków na Asasyna jak on sam. Wszystkie wycelowane były oczywiście w miejscu, gdzie powinno znajdować się serce celu, bo w taki sposób sami mieliby najtrudniej go uniknąć. Pomijając jednak to działanie, William poczekałby chwilę z wystrzeleniem, aby chwilę później za pomocą zaklęcia Dagger rangi D przyzwać kolejne dwa sztylety. Dopiero wtedy wystrzeliłby swoje zaklęcie, aby następnie posłać jeszcze krwawe sztylety w panią snajper i gościa od duchów. Na domiar wszystkiego w kierunku duchowej osóbki podbiegłby klon, który przy mocniejszym uderzeniu lub z własnej woli by się rozbryznął dekoncentrując... przynajmniej w założeniu.

Co jednak w kwestii walki Arna? Wtedy jeśli ta nie została jeszcze rozstrzygnięta, nastolatek postanowiłby ingerować. Aktywowałby Epinephrine rangi B, aby wzmocnić Ridera, coby ten zyskał siły i zręczności, co powinno dać mu jeszcze większą przewagę nad jeszcze póki co osłabionym przeciwnikiem. Wszystko po to, aby ten dokończył boju, a oni zaoszczędzili rozkazu. Jeśli jednak zarówno te, co drugie działania dywersyjne nic nie dały, wtedy nie byłoby innego wyjścia. Skupiając się na rozkazie, postanowiłby posunąć się do... teoretycznej ostateczności. Skoro jego Legenda plądrowała wioski, najpewniej miałby jakieś zdolności ku temu. Dlatego też najpewniej rozkazałby mu zrównać ich z ziemią, czy też zwyczajnie zdeptać/stratować. Część rozkazów i tak czekała dla niego najpewniej, więc strata jednego nie zaboli aż tak. Oczywiście tyczyło się to zarówno włócznika, co gościa od duchów i panny snajper. Jeśli przy okazji stratowałby innych, trudno. Wypadek przy pracy i konieczności. Sojusz musiałby się rozpaść prędzej czy później. Jeśli nie, to nie będzie ich też atakował. W końcu po co rozrywać coś, co przynosi korzyści. W teorii.

Co jednak jeśli jego życie byłoby jakoś nagle zagrożone? Wtedy zależnie od stopnia zagrożenia. Albo posiłkowałby się samym zaklęciem Pool rangi D+, albo posiłkowałby się swoimi chowańcami Trick i Treat, którzy mieliby za zadanie mu jakoś dopomóc. Jak? To jednak zależy od stopnia zagrożenia. W najgorszym wypadku podtrzymałby swoje życie przy pomocy Sustain rangi B+, aby to rozpocząć leczenie czy to wspierane chowańcami, czy nie. Poza tym pamiętajmy, że jest jednak Ninją, który potrafi się kontrolować i ma niemałą regeneracje, a jego twory takie słabe aż nie są.

_________________


MAIN | INFIRMARY | MEMORY | MOON-VIEWING RECITAL | VOICE | AVATARY | #4D3322
Czeladnik - zapewnia 1% do klejnotów i 5% do PD za misje.
Bonusy w sumie: 31% klejnotów | 5% PD.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1516-takie-tam#23706 http://ftpm.forumpolish.com/t1498-takie-tam-czerwonym-tuszem http://ftpm.forumpolish.com/t1830-krwawe-literki#30645

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sob Lis 25 2017, 12:17

Laen zacisnął zęby, na widok trupa druidki. Ona go mało obchodziła. Pewnie, wyszedł w pewnym sensie na kłamcę przez to wszystko, ale nie miało to takiego znaczenia. Gorzej, że nie miał pojęcia co z jego siostrą. Znowu. Zniknęła gdzieś, ale czy nadal jest w mieście, czy gdzieś poza... nie miał pojęcia. Zawarczał jakoś dziwnie pod nosem, dość mocno zły na Ilma za to co zrobił. W końcu, nie miał pojęcia że to Terrenco go namawiał do tego. Spojrzał jeszcze raz na ciało druidki. Uratowała jego siostrę, a on nie byłby w stanie. To jest nie do zaakceptowania.
- Wydawało mi się, że prosiłem by zostawić tą dziewczynę i jej legendę. - powiedział, spotykając się zwrokiem z swoją legendą. Nie rozkazywał, ale czy nie można było się domyślić, że miał jakieś powody? Cóż... teraz to nie ważne. Jego siostra znowu zniknęła sprzed jego oczu, i nie wie nawet w jakim stanie jest. Dowiedział się tylko, że nadal jest zbyt słaby. Ostatecznie odwróciłby się od swoich sojuszników i zaczął iść w którąś stronę. Mieli szukać schronienia, to poszuka. Nie żeby miał ochotę z nimi rozmawiać, co mogło się nieciekawie skończyć dla niego. Oczywiście, w razie jakiegoś ataku, byłby w pełni gotowości. Uniki przede wszystkim, ale gdyby już widział wroga pewnie by zaszarżował w jego stronę. Miał ochotę się wyżyć na tych drzewach w okolicy, ale darował sobie póki co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kamishirosawa Mikazuki
Wiek : 32
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Ciemności
Gildia : ~~
Staż w gildii : ~~
Liczba postów : 268
Dołączył/a : 05/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sob Lis 25 2017, 12:40

Eh. Więc przyszli tu na marne. Nie było żadnej walki, czcza pogawędka ludzi z przewagą liczebną. Walka której nie mogli wygrać. Jak żyć? Spojrzał na sprzymierzona legendę i mistrza. Legenda posiadała użyteczne umiejętności, ale jej mistrz nie był zbyt przydatny.-W razie czego chroń mnie.-Przekazał w myślach swojej legendzie. Podszedł więc do nich z uśmiechem, bezszelestnie jednak i stając za Eisaku.-Dzieje się coś ciekawego?-Szepnął do grubasa zajmując czymś jego uwagę, a gdy ten zacznie odpowiadać, sprawnym ruchem skręci kark Eisaku. A przynajmniej taki był plan. Taką próbę podejmie Mikazuki. Wyeliminowanie przeszkody.-Służ mi.-Zwróci się też do Grubasa. Jeśli uda mu się unieszkodliwić Eisaku, spróbuje mu też z pomocą swojej legendy odciąć dłoń czy w jakiś inny sposób zagarnąć jego zaklęcia rozkazu. Mogą się przydać. Jeżeli w którymś momencie plan miał nie wyjść, to go porzuca. Liczył że legenda go obroni, ale jak by coś było bardzo mocno nie halo to użyje Smogu i wycofa się, jednocześnie instruując swoją legendę telepatycznie, jak i gdzie ma się poruszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3706-mikazuki#71569 http://ftpm.forumpolish.com/t3302-mikazuki#top http://ftpm.forumpolish.com/t3705-mikazuki#71568

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryu Hexeris
Wiek : 16 lat
Wzrost/waga : 175cm / 63kg
Rodzaj magii : Magia Energii
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 8 lat
Liczba postów : 187
Dołączył/a : 19/11/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sob Lis 25 2017, 15:36

Winter czuł się mocno bezużyteczny w tej walce. Nie miał co się równać z siłą legend, doświadczył tego bardzo dobrze. Nie mniej jednak, musi być jakieś wyjście z tej sytuacji. I białowłosy uznał, że pokonanie mistrzów legend będzie najlepszym wypadkiem.
- Miner... musimy wyeliminować tą dziewczynę i mniej potężnego gościa. Wtedy może powstanie jakiś przełom w naszej bitwie. Albo przynajmniej wyeliminować tego od duchów. Więc plan jest taki. Wykorzystam jeszcze jeden rozkaz. Użyj jego siły, żeby jakoś dostać się do legendy władającej tymi stworami. A potem, wykorzystaj ten co zostanie i uderz go najsilniejszym czym możesz. Tak żeby się nie podniósł. Jeśli uważasz, że nie będziesz w stanie go wyeliminować tak szybko nawet z tymi wzmocnieniami, pozbądź się ich mistrzów. Liczę, że wymyślisz dokładniej jak to zrobić. Możesz użyć swojej sekretnej karty, jeśli taką posiadasz. - powiedział między przerwami na złapanie oddechu przez ta jakąś dziwną substancję która się dostała do jego ciała. Oczywiście, powiedział to wszystko nim Miner wrócił do robienia sieczki. On sam wycofałby się do tyłu i postarał się jakoś pomóc legendzie Hotaru, w uratowaniu jej. Nie chciał, żeby odpadła ona tak szybko po zawarciu sojuszu. No, i w pewnym sensie była ona jego przyjaciółką. To też miało znaczenie. Oczywiście, walczyłby ostrożnie, wykorzystując swoje zdolności do walki wręcz by chociaż jednego ducha wyeliminować. Ale przed tym jak zaczął się wycofywać, uruchomił ponownie Rozkaz, żeby moc Minera sięgnęła zenitu. Lub coś w tym stylu. W końcu walczył z dwoma przeciwnikami prawie sam. Potrzebował tego by mieć szansę wykonać ich plan. Lub jakikolwiek inny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3611-skarbiec-wintera http://ftpm.forumpolish.com/t3599-ryu-hexeris

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ren
Wiek : Niespełna 17.
Wzrost/waga : 163/44
Rodzaj magii : Wspomnień
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : Tak nieformalnie od x790
Liczba postów : 167
Dołączył/a : 21/04/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sob Lis 25 2017, 16:11

Zadania bywały różne. Niektórzy nastawiali się na nie dość łatwo, będąc gotowym do boju niemalże od razu. Sam nastolatek poprawił nieco swoje spodnie, skrywając pod nim gatki z fioletowym wzorkiem na nich oraz poprawiając tym samym coś, co można by nazwać krawatem w fiołkowym odcieniu. Nie bacząc jednak na starcie, które na razie się szykowało, ciemnowłosy spróbowałby nawet w nim dopomóc.
- D-Dacie radę zadać mu jakieś rany? - zapytałby tylko nastolatek wskazując chwiejącą się z przerażenia ręką w kierunku włócznika, aby następnie aktywować na nim Wywołanie Bólu rangi C oraz Wywołanie Przemęczenia rangi C. W końcu zmęczonego przeciwnika łatwiej trafić, a jeden przeciwnik mniej to szansa dla nich. Poza tym zostałoby mu się tylko modlić, żeby nic mu się poważnego nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3727-ubezpieczenie-wypadkowe#72230 http://ftpm.forumpolish.com/t3413-ren-sp-z-o-o#64315 http://ftpm.forumpolish.com/t3682-mniej-niz-zero#70965

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Welt
Wiek : ??
Wzrost/waga : 166/57 [człowiecze]
Rodzaj magii : Wampir. Taki koci.
Gildia : Brak.
Staż w gildii : Nie pamięta.
Liczba postów : 739
Dołączył/a : 03/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sob Lis 25 2017, 18:25

Życie potrafiło być naprawdę upierdliwe. Czasem bywał aż wdzięczny faktu, że tak właściwie to już nie żył, jednak ta opcja równie mocno przerażała. Będąc w ludzkiej formie, kotowaty wyjrzałby przez okno, aby zobaczyć to jak ostatecznie zamordowany zostaje przeciwnik, a miejmy nadzieje - jak potencjalnie z obserwacji wyjdzie - ręka z rozkazami zostaje mu dostarczona. Sam z kolei przesłoniłby potem fioletową zasłonkę, pozwalając na to, aby jeszcze mniej promieni słonecznych wpadało do pomieszczenia. Po cóż takiego? Wyciągnąłby przedmiot, który niemalże prosił się o użycie. Przedmiot, który emanował pustką. Czarny klucz z fioletowymi elementami unoszącymi się dookoła. Spoglądał przez krótką chwilę na ten fioletowy obiekt, aby chwilę później użyć tego klucza i otworzyć wrota do pustki. Co z nich wyjdzie? Będzie mu posłuszne, a może będzie to broń? Tego nie wiedział. Gdyby jednak dostrzegł, że coś mogło mu zagrażać, wyszedłby szybko z pomieszczenia, czy wyskoczył chociażby przez fioletową zasłonkę na zewnątrz. Nawet jakby musiał posilić się energią, aby utrzymać ludzką formę, czy nie odnieść takich poważnych obrażeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3239-paradoks-paradoksu#60083 http://ftpm.forumpolish.com/t506-kuro http://ftpm.forumpolish.com/t857-miejsce#12283

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Finnian Jerome
Wiek : 18/23(fizycznie)/444(to skomplikowane)
Wzrost/waga : 170 cm | 61 kg
Rodzaj magii : Grzechów
Gildia : Magiczna Policja
Staż w gildii : -
Liczba postów : 3931
Dołączył/a : 17/11/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sob Lis 25 2017, 18:45

Niestety, nie wszystkie znajomości dało się wybrać. Co prawda, sojuszników dobierało się samodzielnie, jednak niekoniecznie działało to na korzyść. Często w końcu ludzie coś ukrywają lub nie są tacy, jakimi to by sobie ich wyobrażano. Równie dobrze podpiąć pod to można takiego Aurena, który chociaż robił za nauczyciela, czy też mentora policjanta, ostatecznie okazał się zwyczajnym idiotą bez kręgosłupa moralnego. Czasem więc lepiej zrezygnować z nauczania i doskonalić się samodzielnie. Czemu więc zawarł ten sojusz? To najwyraźniej miało pozostać jego słodką tajemnicą.
- Może tak być. Wypadałoby w końcu odpocząć i... się poznać - odpowiedziałby tylko nastolatek, bo póki co pozostawali dość bezimiennymi osobnikami. Trzeba przyznać, że było to dość upierdliwe, bo nie wypada chyba non stop mówić sobie na hej ty. - F... Jan von Tess, a to jest Sabre - przedstawił w skrócie siebie oraz swoją Legendę. Pozostawała jednak kwestia, która z par powinna być pierwsza oraz tego, że sam policjant spróbował zagrać ciut nieczysto, a dokładniej to posyłając stosunkowo sympatyczny uśmiech do takiej to nowej towarzyszki. W końcu wypada mieć przyjaciół blisko. Zwłaszcza urokliwych, a tym bardziej jeśli łatwiej wpływa się na emocje i odczucia innych ludzi dzięki pasywnej zdolności sanktuarium.

_________________

M a i n | L o v e | P i e r r o t | S c a p e g o a t | S t o r y | #d8b055

Zarobki policjanta są o 46 % większe, niż zwykłej osoby. Mag S, Mecenas, Greed.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t366-depozyt-finniana-jerome http://ftpm.forumpolish.com/t350-finnian-jerome http://ftpm.forumpolish.com/t432-o-wszystkim-i-o-niczym-co-sie-finniego-tyczy#4423

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Eris.
Wiek : Wygląda na 19.
Wzrost/waga : 168/55.
Rodzaj magii : Ognia.
Gildia : Brak.
Staż w gildii : ---
Liczba postów : 279
Dołączył/a : 22/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 26 2017, 11:36

A może faktycznie warto zastosować stare metody - spalić wszystko w cholerę i liczyć na to, że spłoną również przeciwnicy? Pożar wywołany przez Kiszonkę wydawał jej się dobrą opcją. Tylko, ze był problem - Eris miała swego rodzaju plan godny niejednego zabójcy, jednak płonące miasto stanowiło jeden problem. Im mniej budynków tym mniej miejsc, gdzie mogliby się schować, chociażby na noc. Tyle, że przeciwnicy też. W każdym razie musieli ruszyć dalej. Eris zaczęłą rozglądać się po ulicach szukając jakiegoś większego budynku w miarę z dala od płomieni. Biblioteka może? Byłoby w porządku, poszukaliby więcej informacji. Teatr? Dość spory, dużo pomieszczeń, można z niego zrobić swoją własną twierdzę i tam się zabarykadować dopóki reszta będzie się wybijać. Jak nie biblioteka i nie teatr to coś też większego. Byle nie blok, blok byłby mało odpowiednim miejscem. Za dużo schodów, za mało miejsca, brak konkretnych przejść pomiędzy klatkami. Kiszonkę i dziewczynę stara się trzymać z przodu, swojego servanta z tyłu jednak i jedni i drudzy mieli za zadanie wypatrywać zagrożenia. Zagrożenia, przed którym postarają się schować, aż minie i tutaj liczyła na Kiszonkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t117-konto-per-pani-aclarii#385 http://ftpm.forumpolish.com/t2828-in-flames#48345
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczone Miasto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Inne tereny :: Pozostałe kraje :: Norgath-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows