facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Opuszczone Miasto - Page 8

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczone Miasto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Opuszczone Miasto   Nie Paź 01 2017, 15:47

First topic message reminder :

Opuszczone miasto to tak naprawdę ogromna, niezamieszkała metropolia zbudowana z ciemnego kamienia. Idąc szerokimi ulicami tego miasta przytłacza człowieka zarówno jego ogrom, jak i przerażająca cisza przerywana niekiedy tylko podmuchami wiatru. Mimo braku w niej jakiejkolwiek żywej duszy, same budynki nie wyglądają na zaniedbane czy też porzucone w popłochu. Nie ma śladów żadnych uszkodzeń, a wyposażenie budynków nie nosi żadnych śladów zniszczeń innych niż zwyczajnego użytkowania. Znajdą się tu też normalne zapasy żywności, energii elektrycznej czy koców. Jedyne czego brakuje to... mieszkańców. No i mała ilość parków sprawia, że powietrze na ulicach zdaje się być suche i stęchłe.

MG:

Przed bramami miasta:
Na wydarzenie opatrzone dumną nazwą "Bitwy Legend" ściągnęła prawdziwa rzesza ludzi. Niektórzy skuszeni obietnicą spełnienia marzenia, niektórzy pewnie sprawdzenia swoich zdolności, jeszcze inni odkryciem co się wyprawia w tym nowym kraju, a jeszcze inni być może z zupełnie innych, znanych samemu sobie. Grunt, że zebrało się tutaj naprawdę sporo osób, tworząc dość spory tłum przed bramami miasta. Bo to właśnie tu mieli się udać. Tak wiedzieli, tak czuli wszyscy, którzy zdecydowali się wziąć udział w owej bitwie. Jednak bramy były zamknięte, ale tak samo, jak wszyscy instynktownie czuli gdzie mają się udać, tak w ten sam sposób wiedzieli, że zaraz się zacznie. Jak tylko zbiorą się wszyscy. A gdy tylko to się stało i tłum urósł jeszcze bardziej, nad bramą pojawiła się zakapturzona postać, która spojrzała na wszystkich zebranych i przemówiła donośnym głosem:
-Witajcie! - męski ton w każdym uchu rozbrzmiewał w języku, który znali najlepiej. -Gratuluję wytrwałości i motywacji by się tu dostać. Dla takich ludzi przyjemnością będzie spełnienie życzenia! - kontynuował, a wtedy wszyscy poczuli, jak zaczyna im lekko szczypać wierzch dłoni, a gdy nań spojrzeli, dostrzegliby coś na wzór 5 trójkątów, których wierzchołki schodzą się do centrum. Coś jak kwiat -Jednak nie będziecie walczyć sami! Na waszych dłoniach umieściłem 5 rozkazów! Każdy z nich pozwala wam walczyć ramię w ramię z Legendą! Bohaterami zamierzchłych czasów! Tymi, którzy zapisali się złotymi literami w historii! Każdy z nich posiada swoje imię. Każdy z nich posiada 5 słów, które go definiują. Znając je, możecie użyć jednego z rozkazów, by odwołać cudzego Bohatera. Wystarczy wypowiedzieć jego imię oraz właśnie te 5 słów by wyeliminować ostatecznie z konkurencji Legendę rywala. Słowa ta są tym, co definiowało te wyjątkowe osoby. A wskazówki o nich rozmieściłem po całym mieście! Dodatkowo, za każdy posiadany rozkaz możecie mieć więcej własnych Legend, o ile dana Legenda nie jest już do kogoś przypisana. Możecie też użyć ich by wzmocnić działania waszych Bohaterów lub w ostateczności uciec z Opuszczonego Miasta! Jednak kto chciałby utracić możliwość spełnienia własnego życzenia!? - rzucił donośnie przedstawiając zasady owych "5 rozkazów", nie zagłębiając się jednak w tę kwestię zanadto. -Ponadto, raz zużyte zaklęcie nie odnowi się nigdy. Możecie natomiast zyskać nowe, zabierając je przeciwnikom... np. ucinając im dłoń z rozkazami. - powiedział, po czym roześmiał się, jakby opowiedział naprawdę dobry dowcip. Jednak, czy na pewno był to dowcip? -Swoich bohaterów poznacie, gdy wpuszczę was do Miasta! I pamiętajcie... oni też chcą spełnić swoje życzenie, więc walczcie! Walczcie i spełnijcie marzenia! - następnie zaś rozłożył ręce, a obok niego pojawiła się szóstka innych postaci. -Poznajcie zwierzchników tejże bitwy. Będą oni czuwali nad prawidłowym przebiegiem waszej walki o spełnienie życzenia! - oj, a były to naprawdę ciekawe osoby. Poczynając od lewej, była to opalona, powabna kobieta, odziana w elegancki, acz kusy strój, zwiewny i jedwabny, wszystko to w odcieniach czerwieni. Jej długie, czarne włosy opadały jej na plecy, a złote ozdoby lśniły, sprawiając, że automatycznie przykuła wzrok większości mężczyzn. Zaraz obok, a dokładniej za wszystkim stał... olbrzym. Z 10 metrów wzrostu miał minimum. Potężnie zbudowany, kosturem, który kiedyś możliwe, że był jakimś drzewem, lecz ogołocony został z wszelkich gałęzi i korzeni oraz z brodą. Natomiast kolejną osobą był przy kości mężczyzna z udźcem kurczaka w dłoni, którym właśnie się zajadał. Mimo wszystko, jego twarz była całkiem pogodna i przywodziła na myśl jakiegoś "wujka dobrą radę". Obok niego stał chudy mężczyzna w płaszczu. Nie wyróżniał się niczym specjalnym, poza lekko nieobecnym spojrzeniem skierowanym gdzieś za horyzont. Miał bladą skórę. Obok niego natomiast stała młoda kobieta. Nie wyglądała tak imponująca jak kobieta w czerwieni, jednak miała w sobie coś uroczego, coś, co sprawiało, że na jej widok wszyscy czuli się miło i bezpiecznie, choć ona sama zdawała się być lekko przytłoczona całym tłumem, który na nią patrzył. I wreszcie, ostatnią osobą był mężczyzna odziany w eleganckie zdobione szaty, z starannie ostrzyżonym zarostem, jednak wyrozumiałym spojrzeniu. Acz miał w sobie coś, co jasno wskazywało, że ma on w sobie tajemniczą siłę, charyzmę, która sprawia, że nie jest on kimś pierwszym, lepszym. -Jeśli któryś z zarządców uzna, że przyłożyliście się do zachowania prawidłowego przebiegu bitwy, wówczas może was nagrodzić dodatkowymi Rozkazami! - dodał jeszcze, a następnie czas na "grand opening" -Teraz, kiedy wszystko już zostało wypowiedziane, zapraszam! Niech rozpocznie się bitwa! - a następnie wszystkich otoczyła jasnobłękitna energia i przeniosła w różne części miasta nie dając za bardzo możliwości zadania jakichkolwiek pytań. Jednak, gdy jakiekolwiek wątpliwości pojawiały się w głowach magów, były one niemalże natychmiastowo wyjaśnione w ich podświadomości...

Laen:
Mag prędkości ocknął się leżąc na kanapie w apartamencie. I to dość wysoko umiejscowionym. Chyba na trzydziestym piętrze. Pierwszym, co rzuciło mu się w oczy po tym "przebudzeniu" były otwarte, szklane drzwi, prowadzące na balkon. A z niego rozciągał się naprawdę wspaniały widok na całą panoramę Opuszczonego Miasta, które zdawało się ciągnąć jak okiem sięgnął. Nie licząc tych miejsc, gdzie widok zasłaniały inne wieżowce. A tych było tu wiele. Z kolei po rozejrzeniu się po pokoju dostrzegłby przy lustrze jasnowłosego mężczyznę, który się właśnie w nim przeglądał. Ten spojrzałby swoimi błękitnymi oczami na maga prędkości i powiedziałby:
-Och wstałeś. To dobrze. Będziemy współpracować. - po czym wrócił do przyglądania się w lustrze. -Raaany, jak łatwo w tych czasach zadbać o swój wygląd. - dodał z wyraźnym podziwem. Mężczyzna ten posiadał na plecach łuk, a przy pasie kołczan. Odziany był w skórzaną zbroję oraz płaszcz w odcieniach zieleni. Po chwili, gdy uznał, że już lepiej wyglądać nie może (a przystojny był, to trzeba było mu przyznać, podszedł i usiadł na krześle naprzeciwko czarodzieja i rzekł -Jakiś plan? Czy idziemy solować całą resztę?

Rin:
Czarodziejka gwiazd znajdowała się na środku jakiegoś dużego skrzyżowania. Grunt, że miasto było opuszczone, dlatego nic tu nie jeździło, więc mogła czuć się bezpiecznie. Naprzeciwko niej z kolei stała wysoka kobieta, odziana w zielone, skórzane ciuchy. W ręku miała kostur, który na szczycie rozgałęział się i siedział obecnie na nim jakiś wróbelek, który delikatnie zaćwierkał.
-Miło poznać. Liczę, że razem sięgniemy po nasze marzenia. - przywitała się miło, po czym dodała -Zejdźmy może gdzieś w cień. - powiedziała, po czym chwyciła dziewczynę za dłoń i pobiegły pod jeden z wieżowców, wchodząc do środka. -No. Tutaj nie jesteśmy na widoku. A nie chciałabym być zaatakowana od razu. - powiedziała, po czym dodała -Nie lubię tego miejsca. Za mało tu zieleni. Jeżeli dasz mi trochę czasu, mogę przemienić część tego miasta w las. Powietrze na tym na pewno zyska. - dodała uśmiechając się szeroko.

Never i Grey:
Ten duet znalazł się w magazynie. W jednym magazynie, jednak na jego dwóch końcach. Nie był to bowiem zwykły duet. Teoretycznie byli dwoma odmiennymi istotami, dlatego każdy z nich miał przypisaną do siebie Legendę i każdy z nich miał oddzielne Rozkazy. Ale jednocześnie... byli jednym magiem. Dlatego nie zostali tak rozdzieleni jak reszta. Jednak każdy z nich wpierw musiał sprostać Bohaterowi, który został mu wybrany. Never jednak się potknął, tak, że padł na twarz na ziemię. A gdy podniósł wzrok, stał przed nim rosły, potężnie zbudowany mężczyzna ogolonej, poważnej i surowej twarzy. Jednak lekko się uśmiechnął.
-No! Tak należy witać władcę! - ryknął głośno wyraźnie zadowolony z tego, jak zareagował (niechcący) Winter. Po chwili lekko się nachylił -To co?! Czas siać rozpierdziel, hę!? - znów ryknął. Jeszcze trochę i nam tu superbohater ogłuchnie. Grey naturalnie to też słyszała. Jednak ona miała przed sobą... dziewczynkę. Może z 10letnią maksymalnie na oko? Była bosa, ubrana w białą sukienkę oraz z długimi blond włosami aż do ziemi. Spoglądała ona z przejęciem na Eminence i rzuciła cicho:
-W-wróżka? - spytała, po czym próbowała lekko dotknąć lewitującej istotki. A gdy to się stało (bądź też nie), odskoczyła lekko z piskiem jak nastolatka i krzyknęła głośno i radośnie -Wróżka! Wróżka! Hej, hej! Macie ogony? Dlaczego tak mało się pojawiacie? Co zazwyczaj robicie? Jak się bawicie? Gdzie mieszkacie? - była tak szczęśliwa, że chyba jej życzenie zostało już spełnione. Jednak ten pisk zwrócił uwagę krzykliwego faceta, z którym był Never.
-KTO TAM!? - ryknął, szykując się do walki.

Północny Wiatr:
Magnus ocknął się, siedząc na schodach prowadzących do jakiegoś dużego budynku. Chyba muzeum. Schody prowadziły w dół, na rozległy plac, na środku którego stał imponujący, minimum kilkunastometrowy filar. A przed nim, na samym dole schodów, stał mężczyzna w sile wieku. Miał może z czterdzieści do pięćdziesięciu lat, ciemne włosy, kilkudniowy zarost oraz... szczerzył się do czarodzieja. Ubrany był w kitel lekarski. Gdy dostrzegł, że Mędrzec Powietrza się ocknął, zaczął powoli iść w jego stronę, mówiąc tym samym:
-Witam, witam. Niebezpiecznie jest tak siedzieć, gdy wokół... tyle szaleńców, nieprawdaż? - rozpoczął mówiąc cichym, lekko może wręcz syczącym głosem. -Lepiej nie dać im się złapać, mam rację? Trzeba ich wyleczyć. Tak! Wyleczyć. Co ty na to? - spytał, wystawiając do maga rękę, jakby chcąc tym samym potwierdzić ich "umowę" oraz pomóc wstać. Jednak, gdyby czarodziej dotknął go, wtedy poczułby, jak przez jego rękę przebiega ogromny wręcz ból, a osobnik przed nim lekko zachichotałby i powiedziałby -Ups... wybacz... przyzwyczajenie... hehehe...

Finn:
Policjant ocknął się w parku. Stał, opierając się o drzewo. O to samo drzewo, tylko z boku, opierał się też inny mężczyzna o podobnym wzroście. Miał dziwnie znajome rysy twarzy, jasnobrązowe oczy oraz włosy, ubrany był w solidnie wykonaną zbroję, przy pasie miał miecz, a na plecach - jakiś płaszcz bądź pelerynę. Ta, zaczepiona o zbroję była specjalnymi, metalowymi spinkami, na których znajdował się jakiś herb.
-Zaszczyt to poznać i móc współpracować. - powiedział spokojnym, męskim tonem. -Proponuję znaleźć bezpieczne schronienie oraz sojuszników. Wątpię by wielu zdecydowało się walczyć samemu, przeciwko wielu. - zasugerował kolejne kroki.

Will:
Mistrz Death's Head Caucus ocknął się, siedząc w pierwszym rzędzie w teatrze. Na scenie przed nim znajdował się za to potężnie zbudowany, rosły mężczyzna w zbroi, z mieczem u pasa, krótko ściętych rudych włosach oraz brązowych oczach.
-Ach! Jak to dobrze widzieć, że już wstałeś! Dobrze! Dobrze! Można działać! Tak! Pokazać im, że to właśnie nam przysługuje życzenie! Nam i nikomu innemu! - rozpoczął swą podniosłą przemowę, mocno przy tym gestykulując -Jednakże... nie jesteś za młody na tak brutalne walki? Dzieci nie powinno posyłać się na wojnę. Jesteś świadomy tego, w co się wpakowałeś młody? - przy ostatnich słowach podszedł trochę bliżej, klękając na skraju sceny i patrząc Willowi w oczy.

Władca Kasztanów:
Gonzales nie miał chyba szczęścia. Obudził się bowiem w sali lekcyjnej, a tuż przed nim stał starszy mężczyzna z kosturem oraz brodą. Miał surowy wyraz twarzy i gdyby nie fakt, że odziany był w lnianą koszulę oraz płaszcz, mógłby skojarzyć się z nauczycielem.
-Obudziłeś się. - stwierdził głosem, w którym dało się czuć lekką irytację, jednak czy faktem spania czy byciem młodocianym? Trudno było to powiedzieć. -Zostaniemy tu. To dobry punkt obserwacyjny oraz zdobywania wiedzy. Łatwy do obrony i kontroli. - oznajmił, po czym podszedł do tablicy i zaczął na niej rysować jakieś runy. -Znasz się na tym? - spytał jeszcze młodego wróżka, nie odwracając wzroku.

Aran:
Mężczyzna znajdował się w sypialni w jakimś mieszkaniu. Nie było ono może najwyższych lotów, ale przynajmniej łóżko było wygodne. Naprzeciwko niego znajdował się mężczyzna odziany w zbroję oraz na to nałożony skórzany płaszcz. Przez ramię miał przełożony łuk, a przy pasie - kołczan. Miał spokojny wyraz twarzy, a na czole - prostą koronę. Na zbroi widniał też jakiś herb, jednak był on dość mocno zamazany.
-Chodź. Nie możemy zwlekać cały dzień, gdy inni zaczynają już działać. Pośpisz sobie po wszystkim. Albo po śmierci. - mruknął, po czym wyszedł z pokoju, najwidoczniej nie planując stracić więcej czasu.

Samael:
Mistrz Fairy Tail znajdował się z kolei na placu zabaw pośrodku jakiegoś blokowiska. Siedział akurat na ławce, a gdy spojrzał w bok ujrzał siedzącą na oparciu tej ławki kobietę. Brodę miał wysoko uniesioną, była opalona, szczupła, ponętna dla męskiego oka. Podobnie jak kobieta w czerwieni przed bramami miasta, jej strój był podobny. Jednak zamiast czerwieni, dominowały w niej odcienie jasne, piaskowe. Ogólnie wyglądałaby naprawdę ładnie, gdyby nie spojrzała na maga błyskawic z pogardą i nie wysyczała przez zaciśnięte zęby:
-Ile mam czekać, aż wreszcie mi się pokłonisz? - warknęła, po czym dodała -Jak w ogóle śmiesz siedzieć tam, gdzie ja? - oj, była wkurzona jak na kobietę w połowie jej lat dwudziestych. Jednak ta mimika skutecznie odstrasza wszelkich adoratorów. -Pozwól, że wyjaśnię ci, co teraz zrobimy. Znajdziesz godną mnie salę, skąd przejmiemy władzę nad tą ruiną i innymi prymitywami, którzy się tu znaleźli. - powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.

Amney:
Amney stała sobie natomiast w ciemnym zaułku. Ot, jakaś wąska, ciemna uliczka, między jedną szeroką ulicą a drugą, a nad nią - wielkie wieżowce rzucające cień tak wielki, że trudno było tu cokolwiek dostrzec. Pewnie nawet nie dostrzegłaby mężczyzny stojącego tuż obok niej, gdyby ten się nie odezwał. Niestety, trudno było go dostrzec w tym bladym świetle. Wiedziała natomiast, że był odziany na czarno, chyba elegancko, był szczupły i przeciętnego wzrostu. Wyglądał elegancko, choć prosto. Z twarzy dosłownie podobny do nikogo. Jedynie elegancko przycięty zarost dookoła ust go wyróżniał.
-Witam. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze razem pracować. - mówił cicho i spokojnie. -Proponuję nie wychylać się, zebrać informacje i czekać na odpowiednią okazję. - zasugerował.

Terrenco:
Chłopak znajdował się na recepcji jakiejś dużej biblioteki. Trochę pachniało tu starzyzną oraz kurzem, ale w tym wszystkim dało się słyszeć lekkie nucenie piosenki. Gdyby się mag rozejrzał, dostrzegłby młodą dziewczynę ubraną jak stereotypowa wiedźma - czarna szata, szpiczasty kapelusz, tylko ze sporą stertą książek radośnie sobie mruczącą jakąś melodię pod nosem i przechodzącą z jednej półki do drugiej, przy pomocy magii powiększając i tak już spory stos w jej rączkach. Po chwili, gdy stwierdziła, że to już wszystko odwróciła się i, choć książki zdawały się zasłaniać jej wszelaką wizję, dostrzegła czarodzieja. W ten samej chwili wszystkie książki odleciały, formując krąg dookoła duetu.
-Och, to do ciebie zostałam dopisana? Miło mi poznać! - powiedziała miłym dla ucha, dziewczęcym głosem. -Zostańmy tu trochę. Jak odkryjemy atrybuty innych Legend, będziemy mogli ich unicestwić nawet się stąd nie ruszając. A gdzie indziej znajdziemy dość wiedzy, jak nie tutaj? - spytała uśmiechając się uroczo.

Eris:
Dziewczyna ocknęła się w piwnicy. Światło żarówki mrugało, jakby ta miała zaraz przestać działać. Z sufitu co jakiś czas kapała kropla wody. Chyba trafiła do jednej z tych "gorszych" piwnic. Co gorsza, widziała jakiś wężowy ogon, który kierował się w cień, a stamtąd parę gadzich oczu.
-Witaj... - powiedział właściciel owych oczu, z lekkim syknięciem. Po chwili też wysunął się bardziej w światło. Była to istota wężowata, której tułów był może ludzki, ale od pasa w dół, był już wężowy. Całe ciało pokryte miał łuskami, przy "pasie" miał dwie katany, a na torsie i głowie - zbroję i hełm samuraja. -Ssssspróbujmy może najpierw wyjśśśść ssssstąd. - zasugerował, choć chyba gady lubią takie klimaty jak ta piwnica. -Wtedy można działaćććććć. - dodał.

Eisaku:
Czarodziej metalu obudził się w jakiejś jadłodajni. Siedział przy stole, a przy nim siedział również jakiś mężczyzna. Najchudszy to on nie był, widać było, że lubi sobie dobrze zjeść. Co zresztą teraz też robił. Gdy zorientował się, że jednak jego towarzysz kontaktuje, przełknął, wytarł elegancko chusteczką usta i powiedział radosnym tonem.
-Miło poznać! Obyśmy razem dokonali genialnego odkrycia! - rzucił dość głośno, a przez jego dość energetyczny ruch głową oraz szybkie uniesienie ręki w geście powitania, jego czarne afro lekko zafalowało.  Ubrany był w elegancki garnitur i posiadał monokl. -Jednak przed tym wszystkim, proponuję się solidnie najeść. Nic nie wychodzi dobrze na pusty żołądek! Haha! - zaśmiał się wesoło, po czym dodał -Choć byłoby jeszcze lepiej zjeść w większym gronie, nie uważasz?

Roe:
Dziewczyna znalazła się na spacerniaku w więzieniu. Oczywiście, była cisza i tylko wiatr wydawał jakikolwiek dźwięk, gdy nagle nie usłyszała prychnięcia. Na jednej z ławek znajdował się chudy mężczyzna o bladym kolorze skóry. Ubrany był w elegancką, zdobioną szatę oraz posiadał sygnet na prawej dłoni. Wydawał się trochę zmizerniały.
-Więc mi się trafiła dziewczynka. Cudownie. Jakby gorzej już być nie mogło. Może jeszcze wiedźma? - rzucił wyraźnie zawiedziony "przydziałem". -Czyli robimy tak. Ty się chowasz i nie dajesz się zabić, a ja dobijam tych co uciekli z walk, pasuje? - spytał po chwili, chyba godząc się z myślą, że musi się jej słuchać.

Master of Speed:
Chłopak obudził się na siłowni. Zapach jak to zapach na siłowni. Niezbyt przyjemny. Jednak to, co zwróciło jego uwagę był mężczyzna naprzeciwko niego. Umięśniony, wysoki, odziany w skórzaną zbroję z metalowym napierśnikiem, ciepły skórzany płaszcz oraz z mieczem przy pasie.
-Witaj. Naszym celem jest spełnić swe pragnienia, pozwolisz więc, że zasugeruję kolejne kroki? - przedstawił się od razu przechodząc do sedna sprawy, licząc się jednak z tym, że wpierw jego towarzysz może mieć coś do powiedzenia...

Ezra al Sorna:
Mag Grimoire Heart znajdował się na trybunach stadionu baseballowego, na samym dole trybun. Tuż nad polem do gry. Na nim natomiast znajdowała się młoda kobieta o jasnej skórze, powabnej figurze i misternie wykutej zbroi. Klęczała sprawdzając podłoże, po czym mruknęła:
-Hm... może być. Tylko mało. - po czym się wyprostowała i odwróciła do Ezry. Zmierzyła go wzrokiem. Był to wzrok jasno mówiący, że nie traktuje go jak równego sobie. To ona była tutaj tą ważniejszą. -Serio? - rzuciła wyraźnie zawiedziona. -Dali mi kadłubka? - westchnęła. Może, gdyby jej twarz rozjaśnił uśmiech lub chociaż delikatny spokój, a nie duma, wywyższenie i pogarda byłaby naprawdę piękną, urodziwą kobietą. -Może jeszcze mam cię niańczyć? - warknęła, widząc energetyczną rękę czarodzieja -Grunt, że chociaż próbujesz... - dodała z westchnięciem, próbując chyba znaleźć choć jeden pozytyw w całej tej sytuacji.

Hotaru:
Różowołosa czarodziejka ocknęła się w biurze w jakiejś fabryce. Siedziała za biurkiem tak, że mężczyzna w sile wieku, który siedział na przeciwko niej, wyglądał jakby to on został tu wezwany przez nią. Był to wysoki, umięśniony osobnik, z delikatnym zarostem na twarzy oraz czarną, metalową protezą ręki. Spojrzał na nią ze zdziwieniem i stwierdził z westchnięciem:
-Ech, wolałbym nie zostać wezwany jako obrońca. - stwierdził z przekąsem, po czym spojrzał na czarodziejkę przed nim -To zaszczyt poznać. Będziemy współpracować celem wygrania tej bitwy. - powiedział, na szybko podsumowując to kim jest. Jego ton był spokojny, męski i opanowany. Nie kojarzył się w ogóle z jego wcześniejszym narzekaniem -Proponuję znaleźć innych i założyć sojusz. W grupie mamy większe szanse przetrwania do dalszych etapów bitw. Działając pojedynczo mamy mniejsze szanse powodzenia. - zasugerował.

Ryudogon:
Mag po kilku przejściach z demonami ocknął się... w burdelu. Dokładniej to naprzeciwko akurat jednego z podwyższeń, na którego środku znajdowała się rura do tańczenia. Szkoda, że to miasto było Opuszczone i nie było komu na niej tańczyć... chociaż... czy aby na pewno?
-Możemy stąd wyjść? Nie czuję się tu zbyt... komfortowo. - dobiegł do jego uszu kobiecy głos. Za nim stała kobieta odziana w skórzane ubranie, które zostało również wyprawione w taki sposób, by zapewniało niezbędne bezpieczeństwo w razie walki. Zaczęła również kierować się w stronę wyjścia z tej sali.

Mikazuki:
Chłopak obudził się w kwiaciarni. Zapach kwiatów, choć niewatpliwie ładny i przyjemny, był jednak tutaj aż w zbyt wielkim natężeniu, co niekoniecznie dodawało im uroku. Siedział na jakimś fotelu, a przed nim, trochę z przodu jakiś mężczyzna odziany w zbroję, z krótkim sztyletem przy pasie. Obrócił się on twarzą do Mikazukiego, a widząc, że ten już się obudził wystawił do niego rękę, najpewniej chcąc pomóc mu wstać.
-Jak rozumiem, będziemy współpracować. Proponuję rozpocząć od pertraktacji z innymi. Pojedyncze jednostki są łatwymi celami, stąd unifikowanie się uważam za istotne. - zaproponował, trzymając rękę wystawioną do maga. Miał czarne włosy i brodę, oraz uważne spojrzenie szarych tęczówek, wpatrujących się intensywnie w rozmówcę.

Ryukehoshi:
Mag iluzji obudził się na recepcji w hotelu. A dokładniej to ocknął się, bo stał za ladą. Jakby przyjmował gościa. Przed nim natomiast stał mężczyzna. Potężnie zbudowany, odziany w zbroję płytową z delikatnym wizerunkiem krwawego kwiatu. Na plecach miał z kolei eleganckie, misternie wykonane Guan Dao. Skinął on głową, a jego czarne włosy opadły mu delikatnie na oczy. Odgarnął je na bok i spojrzał swoimi brązowymi oczami na maga złudzenia.
-Honorem jest poznać innego gotowego ruszyć po spełnienie marzenia. - powiedział na powitanie, po czym dodał -Bez działania nie dokonuje się odkryć, ani nie tworzy się historii. Nie możemy czekać.

Ren:
Trudno powiedzieć, by Ren sam się tu znalazł. Bardziej - on sam nie wiedział dlaczego tu jest. Jakaś magiczna siła musiała jednak uznać, że skoro wziął i wypełnił ankietę dodaną kiedyś tam do Fiore News, a ta została w jego pamięci, najwyraźniej chce wziąć udział. Tak oto znalazł się wpierw przed bramą, a następnie... w kostnicy. Leżał właśnie na stole do przeprowadzania sekcji zwłok, a przed nim stał ciemnoskóry mężczyzna, choć jego skóra miała ten "jaśniejszy" odcień brązu. Miał lekko przymróżone, jakby z niewyspania oczy, jasne, brązowe włosy, niekiedy wręcz zdające się przechodzić w blond oraz zmęczone, zielone oczy. Odziany był w lekką, jedwabną tunikę, misternie wyszywaną złotą nicią, a do tego na jego szyi, nadgarstkach i kostkach znajdowały się złote ozdoby, bardzo podobne do tych, które nosiła czerwona kobieta nad bramą. Na głowie miał złoty diadem.
-Och... obudziłeś się... szkoda... - stwierdził ziewając, po czym dodał -Najchętniej to przespałbym tę całą bitwę i brał udział dopiero w jej podsumowaniu. Co ty na to? - spytał znudzony, patrząc na swojego "towarzysza".

Winter:
Mag obudził się na dachu szpitala. A dokładniej to stał opierając się jedyną dłonią o siatkę, dzięki której jeszcze z niego nie zleciał. Z dachu tego budynku rozciągał się całkiem ciekawy widok na panoramę miasta. Usłyszał za sobą chrząknięcie, a gdy sie odwrócił dostrzegł rosłego, potężnie zbudowanego mężczyznę z tuniką przerzuconą przez bark, przez co doskonale widać było jego wyrzeźbione, przypakowane ciało. Górował nad magiem wzrostem, jednak zdawał się być ubrudzony jakimś ciemnym pyłem zarówno na torsie jak i na twarzy.
-Witam! Nie osiągniemy niczego zwlekając! To co?! Do roboty! HAHA! - zakrzyknął wesoło i roześmiał dość głośno, kładąc dłonie na swych biodrach.

Welt:
Kotowaty wampir ocknął się na moście. Pod nim wolno płynęła sobie rzeczka, z zamiarem pewnie wpłynięcia do oceny za wieledziesiąt lub wieleset kilometrów. Gdyby się rozejrzał, dostrzegły stojącego za nim na środku mostu i wpatrującymi się gdzieś w dal mężczyznę. Miał na sobie elegancką zbroję, na głowie koronę, przez jego polik przechodziła blizna. Miał ciemną brodę, ale za to bystre, czarne oczy. Jego kędzierzawe, krótkie i ciemne włosy zdawały się być równie nieposkromione co lawina. Jednak to on zdawał się nie dostrzec swojego towarzysza, będąc zbyt zajęty rozmyśleniami. Mruknął tylko coś do siebie, co oczywiście - kotowaty usłyszał:
-Będzie trzeba się stąd szybko zbierać i czekać na dobry moment.

Nanaya Byakushitsune:
Mistrzyni Grimoire Heart obudziła się w samym centrum studia fotograficznego, a dokładniej... siedząc na krześle przy aparacie fotograficznym. Z kolei w miejsce modela bądź modelki... stała piękna kobieta o delikatnej budowie. Wyglądała, jakby jej ciało było utworzone z wody, a odziana była w złoto i pianę morską. Rozglądała się uśmiechnięta, jakby czegoś szukając, aż w końcu jej wzrok spoczął na czarodziejce słońca. Wtedy lekko spoważniała, spuściła wzrok i powiedziała:
-W-witam. Będziemy współpracować. Miło... mi... - mówiła powoli i cicho, co jakiś czas zerkając nieufnie na maginię.

Info od MG:
Dzień I
Laen: 100MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Rin: 145MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Never Winter: 230MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Grey Eminence: 0MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Północny Wiatr: 130MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Finn: 230MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Will: 160MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Władca Kasztanów: 200MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Aran: 130MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Samael: 176MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Amney: --- | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Terrenco: 100MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Eris: 115MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Eisaku: 130MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Roe: 130MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Master of Speed: 100MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Ezra al Sorna: 180MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Hotaru: 130 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Ryudogon: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Mikazuki: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Ryukehoshi: 100 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Ren: 110 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Winter: 100 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Welt: 100 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Nanaya Byakushitsune: 165 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |

Inne: W sprawie tych wątpliwości w podświadomości - jak coś będzie niejasnego z mojego posta - piszcie do mnie na GG/PW/FB. Wówczas wyjaśnię (lub się postaram) o co chodzi. Fabularnie wasze postaci podświadomie o tym wiedzą. Każdy na PW również dostanie informacje kogo dostał. Opisy ich zdolności są jednak uproszczone i bardziej "opisowe", aniżeli techniczne.

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.


Ostatnio zmieniony przez Torashiro dnia Sob Paź 07 2017, 01:05, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Never Winter
Wiek : 17 liet
Wzrost/waga : 178 cm/68 kg
Rodzaj magii : Kontrakt z wróżką - Magia Szczęścia
Gildia : Brak
Staż w gildii : Dwa tygodnie
Liczba postów : 562
Dołączył/a : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 05 2017, 19:28

SMARTASS DUO TRIO
-...
Tak jak się spodziewałam, niewiele mogliśmy zrobić, poza wycofaniem się. Całe szczęście że zarówno Shodai-san, jak i Rider Master-san posiadali umiejętności, które pozwoliły nam się wycofać. Wciąż jednak 5 minut... Przewaga Zarządców zdawała się być przytłaczająca. Nie powinniśmy nikomu mówić, przeciwko komu się mierzymy, chyba że to będzie osoba naprawdę godna zaufania. Kiwnęłam głową Shodai-san na potwierdzenie jej słów, po czym korzystając z okazji zaczęłam tłumaczyć plan ewakuacji Legend, jednocześnie licząc czas.
-... Im dalej oddalimy się, tym większą mamy okazję na zgubienie pościgu. Ale oczywiście niektórzy mogą poczuć się skuszeni atakiem na czwórkę niepozornie wyglądających osób. To jednak może zapewnić nam pewną przewagę... Gdybyśmy zostali zaatakowani z zasadzki, to dopiero wtedy wykorzystajmy rozkazy. Na mój sygnał, Rider Master-san, Never-kun, natychmiast rozkażcie swoim Legendom przybyć i skandujcie od razu rozkaz leczenia. Taka kombinacja z pewnością zaskoczy potencjalnych przeciwników, którzy postanowią nas napaść.
-?
Never-kun spojrzał na mnie pytającym spojrzeniem. Jasne, to było zbyt dla niego zbyt skomplikowane. Westchnęłam, chwytając się za czoło, a następnie wytłumaczyłam to mojemu bohaterowi:
- Gdy krzyknę "Zróbcie to teraz!" to zawołaj "Przybywaj, Pietragoras-sempai! Ulecz swoje rany!" Całą swoją koncenctrację włóż rękę. Pamiętaj, że to ekstremalnie heroiczne zadanie i powinieneś je wykonać tylko wtedy gdy powiem, inaczej będzie stracone.
- Ach... Okey, hahahaha! Superbohater zrobi to chociażby miał zginąć!
Zaśmiał się. Problem z Never-kunem na tym powinien się skończyć. Miałam tylko nadzieję, że nie pojawiło się przez naszą nieobecność nic w magazynie, inaczej Ou-sama na pewno był zgubiony. Co prawda nie byłam chętna wchodzenia do lasu bez żadnych o nim informacji, ale cóż można było zrobić...?
Wędrowaliśmy w ciszy, pogrążęni we własnych myślach, planach i liczeniu czasu (Grey tutaj oczywiście jest dokładna, jak to można się było spodziewać po wróżce władającej losem - przyp. Grey). Przez pewien czas wyglądało że na nikogo się nie natkniemy, gdy nagle...
-...-? !!!
Ciszę przerwał krzyk, ja i Never-kun poderwaliśmy się, mój bohater trzymał za broń i widać było, że jest gotowy się rzucić w jego stronę. Tutaj działał jego charakter bohatera, z pewnością nie mógł zignorować głosu osoby, którą jakby obdzierano żywcem. Sama skonstruowałam pewne plany... Wiedziałam, że mamy niewiele czasu na podjęcie decyzji, moment w którym Never-kun i Rider Master-san będą musieli wezwać swoje Legendy miał nastąpić lada chwila.  Najbezpieczniej byłoby przyzwać Legendy już teraz, ale Ou-sama nie wyglądał na takiego, który mógłby się zachowywać cicho i z pewnością ostrzeglibyśmy osoby, które by przygotowywały ewentualną pułapkę... A oni nie spodziewają się, że może być ktoś więcej. Tak więc formułując szybko plan powiedziałam do wszystkich.
- Pójdziemy w stronę tego krzyku. Ale Shodai-san, Rider Master-san, zajmijcie się stworzeniem takiej iluzji, aby wyglądała jak my i szła przed nami. W lesie nie będzie łatwo nas zobaczyć i ewentualni wrogowie prędzej zaatakują iluzję. Jeśli tak zrobią, to możemy użyć zaklęcia rozkazów i przechylić szalę na naszą stronę. Wciąż jednak uważajcie, bo mogą się nie nabrać na ten trik. A teraz chodźmy, mamy mało czasu. Never-kun, naprzód! Idziemy pomóc niewinnej osobie która została napadnięta przez zło!
- Mwhahahha! Never Winter, wielki bohater, rusza przed siebie!
Zaśmiał się jeszcze, a następnie wszyscy ruszyliśmy szybko przez las. Plan był prosty: idziemy do źródła krzyku, jednocześnie uważając czy to nie jest zasadzka. Dzięki zdolnością Shodai-san i Rider Master-sana jesteśmy w stanie ją zniweczyć. Po czym możemy dzięki użyciu zaklęciom rozkazu przechylić szalę zwycięstwa gwałtownie na nas. Wciąż oczywiście rozglądam się na wypadek, gdyby goście NIE chcieli zaatakować naszych iluzji, wtedy od razu krzyczałam aby przyzwali swoje Legendy i ew. użyłam Kyou Shougeki (B=>A) bądź Aura Shield (C), aby obronić się przed przeciwnikiem który podszedł za blisko. Była jeszcze opcja, że nie uda się dotrzeć na czas, czyli przed wybiciem 4 minut i 50 sekund, jak liczyłam. Wtedy realizuję plan przyzwania Legend przed czasem. Stracimy okazję zaskoczenia, ale Legendy są ważniejsze. No i była jeszcze opcja, że rzeczywiście ktoś został pokonany i go torturowano. Wtedy również zrealizowałam swój plan i od razu planowałam wydać rozkaz ataku na ewentualnych agresorów. Pewnie będą zaskoczeni, a osoba którą pokonano raczej nie będzie stawiać wielkich oporów... Oczywiście, pozwalam na wprowadzenie poprawek przez Shodai-san i ew. Rider Master-sana, jeśli zajdzie taka potrzeba.
(teraz będzie bez perspektywy Nevera, bo ZERO IQ TEAM jeszcze się nie zreformował. Powróci on w przyszłym poście, mam nadzieję. Póki co mam nadzieję, że przez ten czas szczęście będzie nam sprzyjać i nie trafimy na jakąś absurdalnie beznadzieją sytuację - przyp. Grey)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1552-superhero-national-funds-czyli-konto-nevera#24439 http://ftpm.forumpolish.com/t1507-never-winter http://ftpm.forumpolish.com/t1989-dzienniki-grey

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 05 2017, 21:32

Ezra zamyślił się na chwilę, rozważając obecną sytuację. Może i wyglądało to tak, jakby lepiej dogadywał się z obcą Legendą niż z Qin, ale z pewnością nie zamierzał zaufać nowym towarzyszkom. Dziewczyna wydawała się być zbyt wystraszona... A może tylko mu się wydawało? Chociaż kto wie, może Friederica ją jakoś zastraszyła? Mniejsza z tym, mag skinął Legendzie głową:
- Jak dla mnie brzmi ok. Podejrzewam, że większość osób tam się uda. Jeśli można wiedzieć w czym się specjalizujecie? Bo o ile się nie mylę brakuje nam kogoś do walki na dystans. - rzucił Al Sorna. - Proponuję poszukać lepszego miejsca, uważając aby nikt nas nie wykrył. Pamiętajcie, że atak może nadejść z każdej strony, także spod ziemi i z powietrza. Ktoś ma jakieś pomysły odnośnie kryjówki?

Wysłuchując propozycji, mag aktywuje swój pierścień, przywołując zaklętą w nim zbroję. Zawsze warto się zabezpieczyć zawczasu, prawda? Następnie skinie na Qin, nakazując jej pójść za nim, samemu zaś odchodząc kilka metrów na bok.
- Zanim zaczniesz mnie wyzywać... Podoba ci się takie traktowanie? Bo mi się nie podobało. - powie, patrząc Cesarzowej w oczy. - Więc jeśli chcesz upierać się przy swojej durnej dumie to pokażę ci czym jest prawdziwe poniżenie. Chociaż tego nie chcę. Liczyłem na owocną współpracę. I nadal liczę. Nie tknę cię palcem, ani nie zmuszę do żadnych czynności, o ile uznasz naszą relację o opartą na równoważnej pozycji. A teraz pozwalam ci mówić. Zatem... Nie wydaje ci się, że ta mała jest...sam nie wiem... Zastraszona? Biorąc pod uwagę Friedericę nie zdziwiłbym się gdyby to zrobiła. I od razu zaznaczę, że nasza wzajemna wrogość jest jej pewnie bardzo na rękę. Dlatego daj mi się polubić Qin. I daj mi szansę na to, abyś ty polubiła mnie. Zrobię co w mojej mocy aby wygrać, ale twoja postawa jedynie to utrudnia. Może i pochodzę z plebsu, ale odebrałem szlacheckie wykształcenie. Tyle że ono nie raz zakłada klapki na oczy. Jakieś uwagi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Magnus Vailean
Wiek : 28
Wzrost/waga : 187 cm / 92 kg
Rodzaj magii : Mędrzec Powietrza
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 6 Lat
Liczba postów : 22
Dołączył/a : 30/07/2017

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 05 2017, 22:23

Naprawdę, naprawdę chciałem odpuścić temu kotu i jego legendzie. Graliśmy na zwłokę, mieliśmy dostać informacje wątpliwej treści, co oczywiście mógłbym zaliczyć do bardzo pozytywnego pierwszego spotkania. Myślałem, że Ci goście mogą być dla nas jednymi z najgorszych przeciwników w tym momencie, a tutaj patrzcie. Podczas ataku moja legenda pokazała swoją prawdziwą siłę i była imponująca. Mężczyzna mógł być odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.
Kiedy tak rozważałem naszą sytuację, oberwałem z wyładowania mojego towarzysza. Syknąłem z bólu czując, jak fajczy mi się skóra oraz ubrania. Nie wspomnę już o chwilowym braku powietrza przy uderzeniu o ścianę. Próbowałem ustać na równych nogach i zorientować się w sytuacji. Wyglądało na to, że mój doktor będzie mieć wszystko pod kontrolą. Z lekkim bólem otrzepałem swój płaszcz z płonących kawałków. Rozejrzałem się wściekły za kotem. Zauważyłem jego próbę ataku, przed którą postanowiłem uchylić się dzięki Przychylnym wichrom. Unosząc się kawałek nad ziemią spróbuję złapać powietrze jakby było kolumną wystającą z ziemi by przyciągnąć się na prawo zarówno za pomocą rąk, jak i używając nóg dla szybszego czasu reakcji. Gdybym miał taką okazję postaram się stworzyć wybuch powietrza w drzwiach(PAdnij!), gdzie próbują zniknąć moi przeciwnicy. Powinno ich to chociaż rozdzielić dając mi większe pole do popisu.
- Doktorze, widzę, że Pan sobie radzi. Ja zajmę się kocurem. Niech znają siłę legend! - krzyknąłem do mojego towarzysza szykując się do kolejnej wymiany ciosów z kotem.
Chwilowo wolałem zachować dystans chociaż kilku metrów by dać sobie czas na reakcję. Nie mam pojęcia czym jest to zwierzę, a wolę się boleśnie nie przekonać o wielkości jego pazurów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4140-polnocny-wiatr

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Pon Lis 06 2017, 00:09

MG:

Never i Grey:
Wędrując przez las i słysząc przeraźliwy krzyk, plan uległ szybkiej zmianie i dostosowaniu do nowej sytuacji. Skierowali się więc w stronę źródła dźwięku, choć uprzednio zarówno Legenda Eminence, jak i ich nowy towarzysz zadbali o wszystko, by wpierw szła ich iluzja. Jednak czas upływał i wkrótce musieli przywołać obie swoje legendy. A te... nie wyglądały ciekawie. Ciało Pietiagorasa pokryte było ogromną wręcz liczbą cięć i pchnięć. Cud, że jeszcze oddychał, choć widać było, że niewiele jeszcze by tak pozostał. Z kolei Hn'rse'al... cóż, to co zostało z jego zbroi przypominało prędzej złom. Sam też miał bardzo ciężkie rany, jednak i tutaj rozkazy pomogły przywrócić go do stanu używalności. Choć zajęło to trochę czasu...

Finn:
Dziewczyna klasnęła w dłonie i powiedziała:
-To spotkajmy się na dachu. - po czym zamieniła się w jasną błyskawicę znikając policjantowi z oczu. Po chwili wybuchy na zewnątrz ucichły, a po kolejnych kilku chwilach, Sabre także się tu zjawił, nie do końca wiedząc co się naprawdę wydarzyło, że nagle zaprzestano ataku. Jednak wyglądał na wyczerpanego. Mimo wszystko, mogli ruszyć na dach, gdzie już czekała na niego kobieta oraz jej Legenda. Był to mężczyzna w sile wieku, na oko, około 40-50, ubrany w długą szatę i z książką. Na nosie miał proste, cienkie okulary, a włosy oraz zadbana broda miała już na sobie odcienie siwości. Skinął lekko głową na powitanie duetowi i skierował swoje słowa do Legendy Finna:
-Ładne uniki. - stwierdził na przywitanie.
-Dobrze, ze nie zaatakowałem, bo nie miałbyś czego podziwiać. - odpowiedział towarzysz dawnego maga GD, choć jego partner w rozmowie odpowiedział tylko lekkim uśmiechem. Tak czy inaczej z dachu rozciągał się wspaniały, rozległy widok na miasto. Można też było dostrzec z niego jak sporą część miasta zagarnął las.
-To jak? Współpracujemy? - wtrąciła się kobieta wychodząc lekko na przód i spoglądając na policjanta.

Samael:
Samael - chcąc nie chcąc - ruszył za legendą. I wtedy, gdy ta "tropiła" ich dostrzegł. Nevera, Grey, jakąś małą, bosą dziewczynkę i długich blond włosach oraz jakiegoś... randomka. Mężczyzna w średnim wieku. Jego Legenda już szykowała się do ataku, gdy nagle poczuli - gwałtowne zużycie energii kilkanaście metrów dalej. Szybko tam się przenieśli i dostrzegli... podobny obraz, choć przy tym znajdowały się jeszcze 2 inne osoby. Jakiś rycerz w okropnie zniszczonej zbroi i gigantyczny, potężnie zbudowany mężczyzna w luźnym stroju ze zdobieniami, przypominającymi te, które nosiła jego Legenda. Ta się tylko uśmiechnęła i mruknęła:
-Zmiana planów...

Amney:
Kolejna wiadomość przyjęta skinięciem głowy ze strony uzbrojonego mężczyzny.
-W takim razie poczekamy i za dwie godziny wymienimy się informacjami. Do tego czasu... zostaniesz z nami, zgoda? - powiedział spokojnym tonem, Legendy szczurzycy nie było nigdzie widać i w sumie raczej nie miał pojęcia jakie to kłamstewka ona utworzyła. Problem polegał na tym, że nie pozwalali jej odchodzić. A tak czekając już półtorej godziny minęło!

Eris:
Eris szybko się zorientowała, że płomienie, które tak żywo wyglądały na obrazie, w rzeczywistości... nie istniały. Ot, najwyraźniej malarz musiał przelać część siebie na obraz. Uśmiechnął się lekko i odpowiedział wiedźmie:
-Piękniejsza byłabyś ty na płótnie. - po czym, dorysował jeszcze kilka szczegółów i powiedział -No! Skończone. - i wraz z tym słowem, wszędzie tam, gdzie na płótnie były płomienie, takie same zapłonęły na lesie, sprawiając, że ogromne wręcz połacie tego terenu drzewiastego po prostu zaczęły płonąć. -Powinniśmy ruszać. Mało kto zostanie w płonącym lesie. - powiedział zadowolony z siebie, wstając od płótna.

Master of Speed:
Master coś powiedział, jednak czy jego słowa dotarły do jego towarzysza? Nie wiedział. Wszak trochę się działo, była mgła i dystans. A telepatii nie mieli. No i to nie jego Legenda była odcięta od maga, jednak to on od niej. I miał teraz dwóch przeciwników. dlatego to na nich ruszył. Ruszył szybko i dogonił rannego towarzysza maga ognia. Ten jednak, nawet pomimo spowolnienia i szybkości Mastera, wciąż był wyśmienitym szermierzem. Zablokował jego atak, choć przez uciętą broń i rany nie mógł sensownie atakować. W przeciwieństwie do maga ognia. Ten puścił w Ekko z 3 kule ognia. 1 trafiła, jednak dwie kolejne już nie. Dym zaczął się już przerzedzać, jednak nie miał za wiele czasu.

Ezra al Sorna:
Problem był jeden na ten moment. Ezra w momencie przystąpienia do bitwy Legend nie miał ze sobą owej zbroi (rozpoczęcie eventu, a zakup zbroi ma zbyt wielką różnicę czasową). Tak czy inaczej trwały ustalenia. Friederica lekko się uśmiechnęła i odpowiedziała.
-Nie potrzebujemy niczego dystansowego. Ja walczę dystansowo. Więc najlepsze byłoby miejsce umiejscowione wysoko, ale nie żaden budynek. W ten sposób zabezpieczymy się przed zniszczeniem podstawy naszej kryjówki oraz umożliwimy utylizację zdolności walki w zwarciu reszcie naszych sił. - powiedziała spokojnie, po czym pozwoliła Ezrze wziąć ze sobą Qin. Ta spojrzała na niego z pogardą, ale nic nie mówiła. Oj, była wkurzona. Ale wtedy też coś się stało. A mianowicie - Ezra dostał strzałą.

Ryudogon:
Tuptutuptu przez las. Nic specjalnego.

Ryukehoshi:
Znalezienie się w dobrym miejscu. Cierpliwość. Wyczekanie. A następnie... strzała. Trafiła.

Ren:
Stanie w miejscu. Oj tak. Trudno było cokolwiek tu ugrać. Ale w końcu, coś trzeba było zrobić. Ren był zbyt przestraszony by jakoś się mocno wsłuchiwać, ale koniec końców, doszło do jakiejś kłótni i dwójka mężczyzn chyba szykowała się do walki z grupką, gdzie był młodociany mag GH. A samotna kobieta? Wycofała się do tyłu, choć bliżej strony Rena i coś rozmawiała z kobietą:
-Zgadzam się na pakt.
-Niech wiec na mój Rozkaz zwiążą się nasze losy. - odparła kobieta, którą przyprowadził Rameash, a jej ręka lekko zalśniła czerwienią.

Laen, Terrenco i Rin:
Gdy MG nie zawsze rozumie skróty, czasami mogą stać się dziwne rzeczy. Tak czy inaczej walka wyglądała tak - Laen z zaskoczenia zaatakował przeciwnika, mocno raniąc go w plecy. W tym samym czasie Rin wzięła miotłę, wzleciała i wycelowała, jednak nim przywołała jakąkolwiek strzałę... miotła zniknęła, posyłając Rin z powrotem na ziemię i obijając ją. W tym samym czasie, Terrenco zagadał do Ilma, który tylko odpowiedział:
-Szybciej niż się spodziewasz. - odpowiedział, posyłając strzały w stronę włóczniczki. Ta natomiast, szybko unikała ataków, jednak bez broni było to problematyczne. Ponadto, widząc jak zaatakowano jej towarzysza, szybko pojawiła się przy Laenie i potężnym uderzeniem posłała go w jego prawą stronę, łamiąc mu przy okazji żebra. Następnie szybko złapała swojego człowieczka i... zniknęła. W tym samym czasie, pnącza i dzikie zwierzęta zaczęły otaczać Laena, a ent na powrót zmienił się w druidkę. Ranną druidkę, która podeszła do Rin.
-Nic ci nie jest? - spytała, przykrywając ich ochronną strefą z krzewów.
-Zapłaci mi za bibliotekę. - wymruczała cicho Penola do Terrenco.

Will, Winter, Roe i Hotaru:
Will przeszedł do działania. I to błyskawicznie. Jego zaklęcia definitywnie miały wpływ na przeciwnika (Luck niestety zgodnie z opisem działa na własny mózg chłopaka, więc nie miał jak wpłynąć na Ridera). Jednak opieszałość wyraźnie udzieliła się przeciwnikowi, bo zaraz po tym naparł na niego z szarży Arnold, spychając halabardnika w tył. Ten jednak wciąż pozostawał strasznym przeciwnikiem, bo nawet ze wsparciem i ostrzałem Willa, ten blokował jego ataki oraz z wielkim kunsztem sprzeciwiał się jeźdźcowi, który mimo wszystko z każdym kolejnym atakiem zdawał się być Ramseyowi... silniejszy?
Tymczasem w większej grupie... oj, się działo. Po pierwsze - Roe wystrzeliła w Legendę Hotaru, ta jednak błyskawicznie zasłoniła się inną małą barierą energetyczną. Skinęła też głową do Hotaru, a następnie przywołała z ogromną prędkością i pod kątem energetyczny filar, który wyrzucił w sam środek wrogów Wintera. A mianowicie, za plecy Archibalda i jego Legendy. Wzmocnił swoją legendę, która wciąż szarżowała, ale on sam po chwili został przygwożdżony do jednego z drzew przez jednego z duchów. Te bowiem, choć może i były samymi minionkami, nie należało ich lekceważyć. Sam Winter skopał jednego, jednak był teraz otoczony piątką innych minionków. Sama Hotaru miała bardzo podobny problem. Do niej też się doczepili, jednak ta nie przypuszczała najwyraźniej, że coś może jej się stać. Jednak duchy były szybsze niż się spodziewała, podobnie jak maga energii z jej gildii - przytrzymały ją przy drzewie i zaczęły dusić. A Roe nadal ostrzeliwała przeciwników, jednak mag energii odpowiedzialny za bariery - blokował. I to całkiem skutecznie. Jednak czas był też na Wichrowe Pociski. Te wystrzeliły naturalnie w Hotaru oraz w Wintera, którzy byli unieruchomieni przez duchy. Jednak strzał w różowowłosą zablokował potężną barierą mag energii, zaś następne kilka spotkały się z kryształową zasłoną wytworzoną przez Minera. Ta sama bariera chroniła teraz Wintera, choć ten nie miał z niej dostępu do... czegokolwiek. Był w niej po prawdzie zamknięty. Widział, jak Legenda Archibalda coś krzyczy do swojego współczesnego towarzysza, a następnie potężnym podmuchem jakiejś energii neutralizuje kryształowego smoka. No i... większość duchów zaczęła atakować Minera, spowalniając go. Ten jednak zaczął się wycofywać. Natomiast Winter dostrzegł, że jego miła barierka zaczyna być wypełniania jakimś... fioletowym dymem. I dotykał jej jakiś mężczyzna w eleganckiej, zdobionej szacie. I to dotykał tej bariery dłonią z jakimś sygnetem.

Władca Kasztanów i Aran:
Słowa Gonzalesa podziałały jak płachta na byka, na minionka Arana. Ten w mgnieniu oka wycelował w maga Fairy Tail i powiedział:
-Wiedziałem. - mruknął, lustrując starca wzrokiem.
-Ja też. - odparł Gonzalesowski profesor, a wszystkie runy w pomieszczeniu zalśniły lekkim światłem. -Jesteś pewny, że chcesz walczyć na MOIM terenie? - rzucił, mocno akcentując słowo "moim".

Eisaku i Mikazuki:
Dyskusja na temat przydatności była... cóż. Ciekawa. Polecenie było proste, ale grubasek nie planował odstępować Eisaku na krok.
-Och, ptaszki już dla mnie szpiegują. Zresztą, coś małego może rzucić się w oczy bardziej niż chmara czegoś innego. Zresztą - jedno dzikie zwierze w walce miedzy Legendami na nic się przyda! Zwłaszcza bez wybranej strony! Haha! - rzucił wesoło klepiąc Eisaku po plecach, choć na życzenie Mikazukiego pojawiło się nagle więcej ptaków, owadów i całej reszty. -Zresztą! Nie przepadam za widokiem walki. Brr! - dodał. Z kolei Legenda Mikazukiego spojrzała na maga metalu i lakonicznie odpowiedziała:
-Na tej samej zasadzie działają wasze magie szermiercze czy inne. - bo w sumie - jak to inaczej wytłumaczyć? Tak czy inaczej - ruszyli w drogę. Grubas spokojnie prowadził, od czasu do czasu się zatrzymując i słuchając, co jego minionki miały mu do powiedzenia. A także czasami każąc uważać na coś, czy to na gałąź, czy to na grudkę piasku. Pod koniec, mogli dostrzec ukryci dość ciekawą scenę, choć niewiele było słychać. Widzieli lewitującą dziewczynkę, chłopaka zakutego w zbroję, oraz długowłosą blond dziewczynkę chodzącą boso. Do tego mężczyzna w średnim wieku, do którego krtani jakaś kobieta dociskała sztylet, a wraz z tą całą grupką były jeszcze dwie osoby - mocno ranny, spory mężczyzna, potężnie umięśniony oraz jakiś rycerz, którego pancerz także nosił ślady zniszczeń, a jego ciało pokryte było licznymi ranami. Jednak, co warto zauważyć, ich rany w bardzo szybkim czasie były leczone. Niestety, z tej pozycji nic nie słyszeli.

Welt, Północny Wiatr i Mor:
Welt miał czas. W przeciwieństwie do Północnego. Ogólnie jemu udało się uniknąć tego ataku, choć jak sam się przekonał, wyglądało to naprawdę nieciekawie. Pocisk bowiem zniszczył spory fragment muru, a zanim Magnus zdołał odzyskać równowagę i biec, Welt już zniknął w budynku. Drzwi były otwarte, więc nie było sensu używać zaklęcia do ich otwarcia, jednak w holu nie widział Welta ani minionka, którego przywołał mu kot. Ale słyszał ich na schodach. Bo windy nie było.
Natomiast Mor... zaczęła spadać, bo jej się lewitacja skończyła. Szczęśliwie, jej Legenda szybko złapała ją w wodny bicz i przyciągnęła do siebie, ratując ją przed upadkiem w dół.

Never, Grey i Samael:
Nagle do uszu sekstetu (Never, Grey, Rider Master + ich Legendy) dotarł kobiecy głos:
-Potężny to przeciwnik rzucił na kolana tak wspaniałych władców. - choć jego właściciel jeszcze się nie pokazał. -Choć dziwi mnie to, jak wielkie rany odniosłeś ojcze. - dodał po chwili pojawiając się tuż przy współczesnym towarzyszy Hn'rse'ala, obejmując go od tyłu, choć dwa sztylety, które dzierżyła ta powabna kobieta, które dociskały się lekko do jego szyi raczej nie wskazywały na przyjazne zamiary.
-Serpensis... - powiedział zmęczony rycerz.

Ezra al Sorna i Ryukehoshi:
-Wydaje mi się, że strzała w okolicy szyi może ci przeszkadzać. - powiedziała z wyraźną satysfakcją Xi do maga Grimoire Heart. Jednocześnie, atak ten sprawił, że gwałtownie wstała Friederica przywołując łuk i wycelowując w kierunku skąd nadleciała strzała. W tym samym momencie, jej towarzyszka wycofała się kilka kroków do tyłu i zaczęła coś mówić pod nosem przestraszona. Po chwili łuczniczka, która była po stronie Ezry posłała kilka szybkich strzał. W odpowiedzi z dachu po przeciwnej stronie boiska wyleciało kilka kolejnych strzał, które zderzyły się ze strzałami Friederici w locie. Jednakże, co gorsza, wystrzelono ich znacznie więcej, więc trzeba było ich uniknąć, co oczywiście wszyscy zrobili odskakując w tył. Oczywiście... Xin Ezrze nie pomogła, tylko zadbała o własne bezpieczeństwo.

Info od MG:
Dzień I: Wieczór
Laen: 100 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) | Złamane lewe żebro
Rin: 87 MM | 4 rozkazy (prawa dłoń), Gwiezdny Łuk 4/4 | Jesteś zawsze przeziębiona. Towarzyszy temu ból głowy, rozkojarzenie, zapchany nos, psikanie, kaszel, łzawienie oczu, gorączka. Czasem część objawów, czasem wszystkie. Czasem mocniejsze, czasem słabsze. Ale nawet magia nie leczy twojego przeziębienia. Obolała po upadku. Jeszcze bardziej niż przed chwilą.
Never Winter: 190 MM | 3 rozkazy (lewa dłoń) | Mniejsza motywacja do walki
Grey Eminence: 0 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), Choukichi (B->A) (6 osób) 3/5, Choukyou (B->A) (1 osoba) 3/10 |
Północny Wiatr: 120 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), Przychylne Wichry 1/2 | Lekko sparaliżowany i poparzony.
Finn: 230 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) | Obolały, kręci mu się w głowie, ale poza tym to nic
Will: 132 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), 3x Drop 1/3, |
Władca Kasztanów: 167MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Aran: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Samael: 176 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) | Czuje się słabo, kręci mu się w głowie, ma problemy z koncentracją
Amney: --- | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Terrenco: 100 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Eris: 115 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Eisaku: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Roe: 86 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), Snajperka 1/1, Granatnik 1/3 0 pocisków | Pokaleczona praktycznie na całym ciele, lekkie problemy z oddychaniem
Master of Speed: 60 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), Infinity time up 1/1, Speed down 1/1.5,  | Boli odcinek miedzy prawym barkiem, a głową, lekkie poparzenia w tamtym miejscu, poparzone plecy, poparzona klatka piersiowa, boli, piecze
Ezra al Sorna: 173 MM | 3 rozkazy (prawa dłoń) | Rozcięta twarz, lekko krwawi i piecze, strzała na prawo od lewego barku, blisko szyi, wbita, przeszkadza, rana krwawi i boli, utrudnia władanie lewą ręką
Hotaru: 87 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń), Lot 1/2 | Duszona
Ryudogon: 130 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Mikazuki: 130 MM | 4 rozkazy (prawa dłoń) |
Ryukehoshi: 100 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń) |
Ren: 110 MM | 5 rozkazów (lewa dłoń) |
Winter: 47 MM | 4 rozkazy (lewa dłoń), Ghost Walk 1/2 (anulowane), Blue Shell 1/1 |
Welt: 70 MM | 4 rozkazy (lewa dłoń) |
Mor: 145 MM | 5 rozkazów (prawa dłoń), Arrow 1/2 strzały 2/5 postów, Light 2/2 |

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.


Ostatnio zmieniony przez Torashiro dnia Pon Lis 06 2017, 23:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Pon Lis 06 2017, 18:10

Chłopak przeklinał pod nosem kobietę, która naglę się pojawiła i dość mocno mu przywaliła. Dotykając się tam gdzie oberwał, po bólu mógł dość jasno stwierdzić, że coś sobie złamał. Najpewniej żebra, biorąc pod uwagę w którym miejscu oberwał. Po co komu w ogóle żebra? Tylko przeszkadzają, i bolą i chronią parę narządów. Westchnął pod nosem i powolnie się podniósł, tylko po to żeby zobaczyć jak otaczają go dzikie zwierzęta i jakieś pnącza robią wokół niego krąg. Naprawdę? Czy on czasem nie pomógł mistrzyni pani od drzew? Chyba tak. Wziął dla bezpieczeństwa ostrze do ręki, bo nie był pewien, czy wszystkie są pod kontrolą tamtej druidki i zwrócił się do niej z uniesioną brwią.
- Umm... tak trochę pomogłem Rin. Wiesz, twojej przyjaciółce, mistrzyni, kompance czy jak tam się do siebie zwracacie. Nie uważasz, że to jest trochę zbędne? - zapytał szczerze, i wskazał na całą ferajnę wokół niego. Serio, skąd się one tu wzięły. Wyrosły spod ziemi, czy co? Pnącze rozumiał, ale te zwierzaczki? Swoją drogą, chciałby taką bestyję jako zwierzątko. Może by mu potem podarowali
- Chcecie się stąd zmywać same, okej. Tylko możecie potem trafić na przeciwników, którzy będą w sojuszach. I trochę oberwałyście. Więc ja bym tej opcji nie wybierał, ale to wasz wybór. Druga opcja, to dołączyć do sojuszu ze mną i paroma innymi osobami. Chyba nie taka zła opcja, chociaż nie wiem co inni o tym sądzą. Wiem, że jedna osoba jest na Ciebie zła druidko, bo tym lasem zniszczyłaś bibliotekę. Tak więc... pewnie ją musiałybyście jakoś przekonać. Trzecia opcja, to z nami walczyć. Cóż... tego najbardziej odradzam, bo mamy przewagę liczebną i zdrowotną. - powiedział po krótce Laen, rozmyślając co one wybiorą. Gdyby jakieś zwierzęta zaczęło go atakować, postarałby się pierwszego ataku uniknąć i przebić je moment po tym. Najlepiej przez mózg lub serce. Miał też nadzieję, że w razie czego Ilm mu pomoże. Nigdy nie wiadomo co te dziewczyny wybiorą. Chociaż, chciałby być w sojuszu ze swoją siostrą. Mógłby ją wtedy chronić w razie czego, tak długo jak nie będzie zbyt głupio się zachowywać. Nie znał jej zbytnio, to wszystko było możliwe. Gorzej, że ona nie widziała o jego istnieniu, tak więc... no drama no.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Kamishirosawa Mikazuki
Wiek : 32
Wzrost/waga : 182/75
Rodzaj magii : Ciemności
Gildia : ~~
Staż w gildii : ~~
Liczba postów : 268
Dołączył/a : 05/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Wto Lis 07 2017, 21:05

...Tak.
W każdym razie dotarł wraz z "Towarzyszami" tam gdzie planował więc był to jakiś sukces. Rzecz jasna zbyt wiele nie mówił, obserwując i nasłuchują w ciszy. I teraz kiedy dotarli, również tak postąpił.-Zostańcie tutaj. Ruszymy kiedy ci zakończą swój konflikt i dobijemy tych, którzy wygrają. Nie ma sensu wtrącać się teraz.-Martwiło go co prawda zaklęcie leczenia ale, ale... wszystko w swoim czasie. Spojrzał tylko na swoją legendę i nakazał jej po cichu i bezszelestnie podążyć za nim, w jakiś inny krzak czy ustronnej miejsce, z którego będzie miał widok na "Walczących". Kiedy siedzieli razem w krzaku, zbyt rzucali się w oczy. Jako dwa oddziały, było prościej. I tak właśnie Mikazuki planował obserwować w spokoju przebieg walki. Jednak nieco więcej uwagi poświęcał otoczeniu, niż samym walczącym. Ci w końcu nie bardzo mieli jak zajść go od tyłu.-Broń mnie, w razie czego. Tylko mnie.-Rzuci do swojej legendy jeszcze. Bez słów, rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3706-mikazuki#71569 http://ftpm.forumpolish.com/t3302-mikazuki#top http://ftpm.forumpolish.com/t3705-mikazuki#71568

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Aran von Baar
Wiek : 19 lat
Wzrost/waga : 190cm/75kg
Rodzaj magii : Demon Summoning
Gildia : LS
Staż w gildii : 4 lata
Liczba postów : 31
Dołączył/a : 20/05/2017

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Wto Lis 07 2017, 22:00

-Czyli to było zaklęcie tego dzieciaka... Interesujące.-pomyślał Lamijczyk, gdy ujrzał twarz dzieciaka siedzącego w środku pomieszczenia wypełnionego magicznymi znakami. Kolejna Wróżka... Co krok to trafiał się kolejny Magnolski grzyb. Na szczęście te były jadalne, choć by je zerwać, trzeba było się sporo namęczyć.
-Stop.-wtrącił się, stając przed strzałą swojego kupla Łucznika. -Nie po to zakładaliśmy sojusz, żeby go po chwili łamać.- starał się być spokojny, jednak nadpobudliwość obydwu Legend zaczynała być męcząca i przyprawiać Arana o ból głowy. -W taki sposób jedynie damy o sobie znać, a gdy reszta się na nas rzuci, będziemy mogli tymi strzałami poprzebijać sobie serca, a ogniem podpalić cały ten pierdolnik i niech runy zrobią resztę.-musiał szybko załagodzić sytuację. Inaczej jego życzenie stanie się niczym. -Więc uspokójmy się i zacznijmy jeszcze raz. Nie załatwimy niczego, działając w pojedynkę... w dwójkach.-poprawił się, spoglądając na Ognistego Starca i jego reakcję. Po Gicku nie spodziewał się za wiele. Mógł mieć maksymalnie piętnaście lat. W takim wieku znikomy procent dzieciaków nie uważa się za wszystkowiedzących, mając tak naprawdę jedynie mleko pod nosem i wodę zamiast mózgu. Wystarczyło jedno złe wypowiedziane przez niego słowo i cały plan mógł pójść w pizdu, a na to Aran nie mógł pozwolić. -Ile czasu minie, nim trafi tu kolejna grupka, tym razem dwa razy większa? My dotarliśmy tu dość szybko.-musiał wziąć oddech. Zbyt wiele gadania.
-My mamy informacje o Legendzie, co Wy macie?-zapytał wprost, bez ceregieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4207-aran-von-baar#85735 http://ftpm.forumpolish.com/t3997-aran

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Terrenco
Wiek : młody, po dwudziesce
Wzrost/waga : lekko ponad 170 cm w okolicach 60 kg
Rodzaj magii : magia teleportów
Staż w gildii : brak
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 31/10/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sro Lis 08 2017, 20:27

Na spokojnie przyglądał się całej tej sytuacji. Po tym co zobaczył na bank był pewien, że ta druidka jest osobą odpowiedzialną za tą całą faunę... i florę. Myślał wpierw, że tylko drzewa, krzaki i inne zielone duperele wyrosną, a tu proszę bardzo - jeszcze zwierzaki przyszły. Może to być kłopotliwe jeżeli ostatecznie będą zmuszeni do lądowania w lesie. Ale znając odpowiedź łucznika raz dwa przystąpił do szybkiego planu:
- No to w takim razie za pomocą portalu przemycę trochę niewidzialnej strefy tam na dół, a ty oddasz przez to samo przejście tyle strzałów we wroga ile zdołasz. Myślę, że nie powinno to być problemem, hmm Penola? - podzielił się z pozostałą dwójką a pod koniec skierował pytający wzrok na towarzyszkę. Jeżeli niewidzialna sfera sama nie przecieknie przez portal to będzie ona musiała ją jakoś przepchać. W tym wszystkim facet nawet nie będzie musiał skupiać się na celowaniu. Jego portale specjalnie będą niewielkie, a odległość w jakiej je planuje rozmieścić od kobiety to zaledwie kilka metrów. Jeżeli wszystko się powiedzie, i o ile łucznik wraz z wiedźmą przystaną na ten plan, plecy druidki będą wyglądać jak jeża. Choć pewnie i tak to wyolbrzymił trochę. Przecież nie zdoła on oddać tylu strzałów w ciągu kilku sekund, co nie zmienia faktu, że powinna zostać pokonana.
Jak obyło się bez sprzeciwów czy czegoś w ten deseń, otworzył trzy portale o wyjściach w różnych miejscach i odległościach od kobiety na dole. Wejścia natomiast dogodnie ustawił łucznikowi.
- Penola powie Ci kiedy niewidzialność przeniknie przez portale. Ja nie mogę patrzeć jak kobieta jest raniona. Nawet po przeciwnej stronie barykady. - i odwrócił wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4161-terrenco#83834 http://ftpm.forumpolish.com/t4011-tele-teleport#79578 http://ftpm.forumpolish.com/t4160-terrenco#83833

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Samael Hiro
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 1,83 cm\ 80 kg
Rodzaj magii : Magia Błyskawic
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : w FT od X799
Liczba postów : 858
Dołączył/a : 28/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Sro Lis 08 2017, 21:06

Białowłosemu ostatecznie nie udało się doprowadzić do ujawnienia się Legendy tego który go zaatakował, chociaż nie miał wobec niej jakiś złych zamiarów czy coś. A przynajmniej dopóki ta nie zaatakowałaby go bądź jego towarzyszkę, która chyba raczej sama sobie w razie czegoś takiego poradziłaby sobie. Ostatecznie do niczego takiego do doszło i tak Wróżek ruszył za kobietą, która najwyraźniej posiadała warte uwagi zdolności pozwalające na wykrywanie innych. Zastanawiało go natomiast, dlaczego nie użyła tego, aby wykryć  tą Nieznajomą z którą obydwoje rozmawiali, choć każdy z nich na inny sposób. Możliwe, że miało to jakieś ograniczenia, jak na przykład tylko i wyłącznie przybliżoną lokalizację lub używanie tylko raz na jakiś czas.
- Sama powiedziałaś, że chcesz przejąć to miejsce, rządzić nim z odpowiedniej dla ciebie sali... Jeśli jednak będziesz chciała zabić każdego kogo spotkamy na swojej drodze, zamiast spróbować przynajmniej na pewien czas połączyć siły... Wtedy to doprowadzisz do tego, że nie będziesz miała kim rządzić, skoro wszyscy będą martwi... - powiedział czarodziej do towarzyszki, gdy tylko ruszyć za nią w poszukiwaniu innych. Mistrz Fairy Tail uważał podejście tej kobiety za niezbyt dobre, pomimo tego jak bardzo była silna, a sporo mogła zrobić, sam on to widział na własne oczy. Po za tym w tym całym wydarzeniu brały udział osoby, które dla Sama znaczyły, czy to osoby z jego gildii czy też ci, których już znał i lubił. Jak się dosyć szybko okazało, do tej drugiej grupy okazały się należeć dwie znane mu już postacie z którymi to nie raz nie dwa miał okazję zamienić słowo.
- Zawsze można spotkać kogoś lub coś co może posiadać podobną albo nawet większą od siebie siłę - powiedział Białowłosy do swojej towarzyszki, chcą w ten sposób i o sobie również dać znać pozostałym tutaj spotkanym. - Czołem Never, Grey... Jak wam obecnie idzie ? Widzieliście lub dowiedzieliście się może coś ciekawego ? - kolejne słowa czarodziej skierował do swoich znajomych w których kierunku wykonał dwa kroki, podnosząc przy tym przyjaźnie do góry swoją prawą dłoń. Nie spodziewał się raczej ze strony kogoś z tej dwójki próby zranienia go, bardziej ze strony pozostałych tutaj zebranych. Chociaż jednak lepiej być czujnym na atak z każdej możliwej strony, równie dobrze w jakiś magiczny lub inny nieznany Samowi sposób ktoś z tych jego znajomych może znaleźć się pod kontrolą kogoś innego. Dlatego właśnie nie starać się zbytnio rozluźnić to podstawa, jak i pokazać, że samemu nie ma się jakiś złych czy coś zamiarów. Jednak bycie, a przynajmniej próbowanie na to, aby w razie potrzeby zrobić unik w bok lub w tył to nie zaszkodzi. Oczywiście jego uwadze nie uszło to, jak jego towarzyszka powiedziała do jednej znajdującej się tutaj osoby. Relacje rodzinne zawsze dają jakieś nadzieje na współpracę, tym bardziej mag błyskawic był za, gdyż znał dwie znajdujące się tutaj istoty. Równie dobrze te relację mogą być raczej niezbyt dobre, tak delikatnie mówiąc, a coś takiego również Wróżek brak pod uwagę widząc do tej pory jaką osobą jest jego towarzyszka. Tak czy siak Samael postanawia na obecną chwilę tylko i wyłącznie obserwować oraz słuchać.

_________________





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t589-konto-samael-a#7394 http://ftpm.forumpolish.com/t579-samael#7289 http://ftpm.forumpolish.com/t1096-notatki-samaela#16384

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Władca Kasztanów - Gonzales Gick
Wiek : 14
Wzrost/waga : 140cm/38,8kg
Rodzaj magii : Magia żywiołu - Ogień
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : 5lat
Liczba postów : 396
Dołączył/a : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Czw Lis 09 2017, 18:55

...Teraz węgorz! Patrzcie świnie król parkietu ręka jak złamana!
Może i Staruszek oraz Łucznik, a także może nawet i Aran wiedzieli. Gonzales Gonzo Gick jednak nie wiedział. Popatrzył na Staruszka, potem na łucznika, z mocno zadziwionym wyrazem twarzy. Chłopaczek nie zastanawiał się nad żadną taktyką, po prostu robił, to co sądził, że należało robić. Aczkolwiek wycelowana w niego strzała, lekko się zaniepokoił. Wziął krótki oddech, aby w razie jakichś agresji być gotowym na szybką reakcję i aby przy pomocy Flash Transformation B, ocalić się przed możliwymi obrażeniami.
Jednakże obecnie tylko Legendy w jakiś sposób wydawały się dążyć do walki. Przybyły chłopak jeszcze próbował pertraktować. I może dałoby się dojść do ugody, ale... W rzeczy samej... Jedno źle wypowiedziane słowo mogło znacząco na całą sprawę. Niekoniecznie w sposób negatywny. Na pewno nie z perspektywy Gonzalesa Gonzo Gicka.
- Heh... - parsknął mimowolnie, kiedy usłyszał "Pierdolnik". Następnie zaś, kiedy sobie zobrazował sobie w umyśle całą tę sytuację, latających strzał, ognia, wybuchów, podsumowując to tym jednym słowem, nie mógł już dłużej wytrzymać... Momentalnie poczerwieniał, padł na plecy, złapał się za brzuch... - Hahahahahahahaha! HAHAHA! HA! HA! Heh... Hihihihi! HA! Hahahahahaha! Haha! Haha! Ha! Huuuuh... Ha! Ha! Ha! Ha... Ha...
Ostatecznie wytarł łezkę radości spod oka i poprawił swe epickie czarne okulary. Po czym próbował do reszty doprowadzić się do porządku.
- Okopaną miejscówkę - odpowiedział Aranowi. - Taką, której można długo by bronić. Jeśliby się tu dobrze okopać, to nikt nam tu nie zagrozi. Chyba, że... - w tym momencie Gonzalesowi znowu przyszła na myśl perspektywa "Pierdolnika" i znowu wybuchnął śmiechem. Mimowolnym i niepowstrzymalnym... Oj... Ciężko było z biednym Gonzalesem Gonzo Gickiem... Oby w razie niebezpieczeństwa Staruszek zrobił swoje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2681-pjenjanzki-gonza#45826 http://ftpm.forumpolish.com/t2665-gonzo http://ftpm.forumpolish.com/t2682-cos-gonza#45827

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Finnian Jerome
Wiek : 18/23(fizycznie)/444(to skomplikowane)
Wzrost/waga : 170 cm | 61 kg
Rodzaj magii : Grzechów
Gildia : Magiczna Policja
Staż w gildii : -
Liczba postów : 3931
Dołączył/a : 17/11/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 12 2017, 03:32

Niekoniecznie podobała mu się ta perspektywa, jednak fakt, że ktoś mógłby mu zabrać drzwi wydawał się jeszcze gorszy. Niestety, nie miał jednak takich pijackich problemów, a musiał skupić się na zawieraniu sojuszy. Niektórym wystarczyłoby do tego ledwie pięć tarek, ale on niestety musiałby zadowolić się tylko jedną. Dlatego też został zmuszony po części do tego, aby się przemieścić. Spotkawszy się ze swoją Legendą, ruszył we wskazanym mu kierunku. Pozwolił też nie do końca znanemu mu duetowi na wymianę uprzejmości, czy nakreślenie ich sytuacji. W bliższym dystansie z pewnością mieliby przewagę, ale wypadało to rozegrać inaczej.
- Myślę, że wszystko jasne, prawda Sabre? - dopytał się tylko jasnowłosy policjant z fioletowego oddziału. Wszystko po to, aby ściągnąć własną kurtkę i przełożyć ją sobie przez ramię. Mimo wszystko, pozostawało jeszcze dowiedzieć się jednego. Dość prostego, a jednak potrzebnego elementu tej współpracy. - To jakie nasze plany? Plus dowiedzieliście się już czegoś? Na przykład o Debth lub Shaayi i Lavanyii? - dopytałby się jeszcze oficer policji magicznej, pozwalając by dalsza pogawędka trwała. Czy im ufał? Niekoniecznie, ale pozostawało przynajmniej grać na zwłokę lub wyciągać informacje.



_________________

M a i n | L o v e | P i e r r o t | S c a p e g o a t | S t o r y | #d8b055

Zarobki policjanta są o 46 % większe, niż zwykłej osoby. Mag S, Mecenas, Greed.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t366-depozyt-finniana-jerome http://ftpm.forumpolish.com/t350-finnian-jerome http://ftpm.forumpolish.com/t432-o-wszystkim-i-o-niczym-co-sie-finniego-tyczy#4423

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : William Conrad Ramsey
Wiek : 11
Wzrost/waga : 145/40
Rodzaj magii : Krew + Medycyna
Gildia : DHC
Staż w gildii : od maja X801
Liczba postów : 506
Dołączył/a : 01/10/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 12 2017, 04:24

Przewaga liczebna robiła swoje. Nierzadko to większe liczebności robiły różnicę. Co prawda, mógł wesprzeć ich przy pomocy rozkazu, jednak mogło być to zwyczajnie niepotrzebne lub niestosowne. Zupełni tak, jakby powątpiewał w siłę własnej legendy. Dlatego też pozostawił dalszą walkę w jego rękach, aby to samemu wycofać się nieznacznie poza pole widzenia oponenta. W międzyczasie przyzwałby jeszcze swojego klona przy pomocy zaklęcia Copy rangi D. Wszystko po to, aby ten zaszedł ich wroga od tyłu, odwracając przy tym jego uwagę. Sam brązowowłosy przygotowałby zaś niepostrzeżony wystrzał trzech sztyletów Soboty w bok ich wroga. Nie liczył na to, aby te zadały straszne obrażenia jakiejś legendzie, jednak zawsze stanowiło to jakąś przeszkodę, czy utrudnienie. Nie zmieniało to jednak jego położenia w zaistniałej sytuacji. Dlatego jeśli coś zagroziłoby jego życiu, byłby gotowy aktywować Pool rangi D+ albo wesprzeć się przy pomocy Trick or Treat jakby sprawy zaszły za daleko, do jakiegoś stanu krytycznego. Chociażby podtrzymując się przy życiu za pomocą swojego medycznego zaklęcia Sustain rangi B+. Nie zapominajmy jednak o jego zdolnościach ninja, czy wszelkich medycznych wsparciach pokroju regeneracji i kontroli własnego organizmu.

_________________


MAIN | INFIRMARY | MEMORY | MOON-VIEWING RECITAL | VOICE | AVATARY | #4D3322
Czeladnik - zapewnia 1% do klejnotów i 5% do PD za misje.
Bonusy w sumie: 31% klejnotów | 5% PD.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1516-takie-tam#23706 http://ftpm.forumpolish.com/t1498-takie-tam-czerwonym-tuszem http://ftpm.forumpolish.com/t1830-krwawe-literki#30645

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ren
Wiek : Niespełna 17.
Wzrost/waga : 163/44
Rodzaj magii : Wspomnień
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : Tak nieformalnie od x790
Liczba postów : 167
Dołączył/a : 21/04/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 12 2017, 04:36

Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Nie zmieniało to jednak faktu, że sam ciemnowłosy nie do końca wiedział, co miało miejsce na jego oczach. Mimo wszystko, wyglądało to na starcie jakiejś sekty, która niekoniecznie chciała dla niego dobrze. Chociaż? Co jeśli ci się pozabijają najpierw? Dlatego też nie mógł czekać, a musiał przedsięwziąć pewne kroki. Ściągnął własne wierzchnie odzienie, uświadamiając sobie, że przy ściąganiu koszuli prędzej się połamie, a przy odwiązywaniu krawata - powiesi. Nie mając więc innego wyjścia, znalazł asekuracyjnie jakąś gałązkę, ściągnął białą, zbrudzoną już ziemią rękawiczkę, a następnie... nałożył ją na patyk, aby w razie czego mieć prowizoryczną - pewnie dla jego sojuszników, których niekoniecznie tak postrzegał - omyłkową białą flagę. Sam z kolei wydukałby już tylko proste: - C-C-Co się... jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3727-ubezpieczenie-wypadkowe#72230 http://ftpm.forumpolish.com/t3413-ren-sp-z-o-o#64315 http://ftpm.forumpolish.com/t3682-mniej-niz-zero#70965

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Welt
Wiek : ??
Wzrost/waga : 166/57 [człowiecze]
Rodzaj magii : Wampir. Taki koci.
Gildia : Brak.
Staż w gildii : Nie pamięta.
Liczba postów : 739
Dołączył/a : 03/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 12 2017, 04:45

Pomieszczenie miało to do siebie, że nie było w nim światła dziennego. Pierwszą jednak kwestią, na której skupiłby się kotowaty, okazałyby się potencjalne źródła światła. Te najpewniej nakazałby zniszczyć jego potencjalnemu tragarzowi. Wszystko po to, zanim zostawiłby go na piętrze. Czemu zostawił? Sam Welt miał pewien podły plan do wdrożenia w życie.
- ...zabijecie to w końcu, meh - stęknąłby jedynie, wysyłając też jego tragarza do walki, czy eliminacji północnego wiatru, zwanego też tutaj zwyczajnym upierdliwcem ze straganu opustoszałego miasta. Nie zakładał jednak by było to tak proste. Co prawda, walka tworu jego legendy, czy nawet i jego podległej mu legendy z człowiekiem nie byłaby pewnie wyrównana, jednak nigdy nie wiadomo. Sam kotowaty nie kusiłby losu. Jeśli wszystko skończyłoby się łatwo, wspaniale. Gorzej jeśli przyjdzie jemu - o la boga - coś zrobić. Sam zwyczajni by czekał na rezultaty, chyba że ten dostałby się do budynku. Korzystając ze swojego zaklęcia - Invisibility (C) oraz wampirzych parametrów, czy swoich własnych umiejętności i kociego ciała, zmniejszyłby zręcznie i niepostrzeżenie dystans do wroga w mrokach pomieszczenia i... przyjął ludzką postać, przebijając przeciwnika w klatce piersiowej broszką, zmienianą w katanę, którą to w ranie powiększyłby nawet do dwuręcznego miecza. Gdyby jednak nie miał tyle czasu - w ruch weszłoby także Grand Cat Form na randze B+. Wszystko byle tylko zdekapitować wroga lub odgryźć mu kończynę - potencjalnie z rozkazami lub bez, bo ponoć był Legendą. Jak jego własne, legendarne lenistwo. Co jeśli trwało to jak długi i nie dostał żadnego znaku? Wyjrzałby tylko za okno, aby to posłać w przeciwnika magiczny pocisk z niedzieli, acz tym razem zapalający. Trzy strzały, trzy pełne drapieżnego czegoś pociski mające podpalić wroga i jego ubrania, a najlepiej to trafić w twarz lub dokładniej to w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3239-paradoks-paradoksu#60083 http://ftpm.forumpolish.com/t506-kuro http://ftpm.forumpolish.com/t857-miejsce#12283

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Amney G.
Wiek : 15 lat
Wzrost/waga : 164.2 cm 56.6 kg
Rodzaj magii : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 24/08/2016
Skąd : Spod harnasiowego tronu

PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   Nie Lis 12 2017, 17:21

Nuuuuudzę się! Co ja tu z nimi miałabym robić przez półtorej godziny? Nudniej niż w szkole! Tam przynajmniej coś mówią, każą pisać, myśleć... sama sobie zorganizowałam zajęcie. Nie było to coś super ale czymś się zajęłam przez ten czas. To raz po trawie się poprzewracałam, coś z kwiatków spróbowałam upleść lecz nic mi nie wyszło. Pewnie dlatego, że kilka razy w życiu to robiłam no i nie z takich naturalnych. Jakieś sztucznie wyhodowane o twardych łodygach a nie giętkie jak makaron te tutaj. Szybko jednak się tym znudziłam. Powisiałam również na drzewie, połamałam kilka gałęzi przy wchodzeniu i schodzeniu. Liczyłam, że coś ciekawego będzie na nich ale chyba tak nie było. Kto by zostawiał jakieś informacje na drzewie? Przecież lepiej je przybić do pnia. No i tak sobie powisiałam głową w dół patrząc znudzonym wzrokiem na tamtą dwójkę. Ciągle mnie trzymali blisko siebie! Przez to wszystko nie miałam jak potajemnie wezwać legendy... nie lubię jak mnie zmuszają ludzie do dłuższego kombinowania nad banalną rzeczą.
Powoli zaczynało się ściemniać i robić zimno. Wieczór to zwiastowało. Ciekawiło mnie ilu graczy, ze swoją legendą albo bez niej, odpadło. Fajnie byłoby jakby gdzieś tak ponad połowa poszła do piachu od rozpoczęcia. Z drugiej strony, ile tu będziemy siedzieć? Przed wyjściem nasypałam chomikowi żarcia tak na trzy dni, podobnie z wodą. Nie no, wiadomo, praktycznie wszystko zeżre pierwszego dnia i przez resztę czasu będzie pościć. Hehe, śmieszne zwierzątka ale skądś musiało wziąć się słowo "chomikowanie". Skoro o tym już wspomniałam to mam pomysł! Chwyciłam zeszycik i długopis, naskrobałam krótką informację dla nich, a na osobnej dla legendy. Nawet tego nie wyrywałam. Szkoda marnować całej kartki na jedno słowo. Podeszłam do nich i im pokazałam co napisałam. "Siku" i zamknęłam jak przeczytali. Niech się kłócą na temat tego czy powinni iść ze mną, nie ma mowy! Co mnie będą pilnować zboczeńcy! Wskazałam tylko na budynek w którym wcześniej się chowałam i tam popędziłam truchtem. Jednak niezbyt szybkim by było widać, że faktycznie muszę.
Czym prędzej wykonałam po cichu umówiony znak, nie kaszląc zbyt głośno poprzez lekkie zakrycia ust jak i klaskałam tylko jedną dłonią a nie dwoma naraz. Jedną klaskałam o drugą tak jakbym była w teatrze czy co. Ponoć eleganccy ludzie tak robią. Pośpieszyłam się z tym bo nie wiedziałam czy faktycznie ktoś z nich nie poszedł za mną. Albo jeszcze gorzej - obydwaj nie przyleźli! Gdy się zjawił mężczyzna szybko przekartkowałam na odpowiednią stronę i wręczyłam mu co miałam dla niego " Powiedziałam im, że zbierasz informację. Możesz im powiedzieć to co wiesz o innych legendach ale bez szczegółów! To będziemy ustalać na bieżąco. Zniknij znów i wyjdź za kilka z jakiejś strony. Reszta w twoich rękach. Wyrwij kartkę." A po tym jak poszedł, i o ile się pokazał, faktycznie się załatwiłam. Tak na zapas.

_________________


theme  |  voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3461-amneyowe-cos http://ftpm.forumpolish.com/t3457-amney-do-oceny http://ftpm.forumpolish.com/t4116-amney
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Opuszczone Miasto   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczone Miasto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Inne tereny :: Pozostałe kraje :: Norgath-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows