facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Wody nieopodal Purchet

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wody nieopodal Purchet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Wody nieopodal Purchet   Sro Sie 16 2017, 23:36

Spokojne i płytkie wody, które ciągną się na wiele mil morskich zaraz za Fornat i archipelagiem nieprzyjaznych skał, mają swoje zakończenie właśnie w okolicy Purchet. Wyspa ta, przypominająca kształtem półksiężyc stanowiła swoiste centrum Archipelagu Morgan. W jej okolicy znajduje się wiele szlaków migracyjnych dla niewielkich stworzeń morskich, a roślinność istniejąca na wyspie sprawia, że całość może przypominać niektórym dziki raj. Problemem jedynym jest tu brak fal, przez co trzeba liczyć albo na siłę wioślarzy, albo na wiatr, który pozwoli okrętowi ruszyć.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

MG:

Purchet, poza naturalnym bogactwem, które wręcz sprawiało, że wyspa byłaby samowystarczalną bazą, której nie groziłoby utrata zapasów żywności czy wody. Do tego, jej lokalizacja w centrum rozległego archipelagu była bardzo kluczowa, pozwalając z łatwością kontrolować wszelakie okręty przezeń się poruszające.

Midi:
Flota 5 Galer i 3 transportowców. Tyle jednostek wysłało Midi na zabezpieczenie okolicznych wód i rozpoczęcie budowy fort na Purchet. I choć nie wszystkie okręty posiadały pełen komplet załogi, była ona wystarczająca, by na krótki moment ukazać pełną efektywność bojową. Siła Midi zdecydowanie leżała w tym, że po ostatnich wydarzeniach na Marnad, nie stracili oni znaczącej części swoich jednostek, co postanowili wykorzystać silnym ruchem chcąc zagarnąć wyspę.

Minstrel:
Flota 3 Galer, 4 transportowców i jeden mały okręt bojowy. Minstrel niestety miał pecha. Po wydarzeniach w cieśninie Fornat jeden z ich okrętów dostatecznie ucierpiał, by utrudnić transport jednostek przez zdradziecki nurt. Dodatkowo, większość swojej siły zdecydowano zainwestować w fortyfikację Marnad, toteż przez cieśninę na czas zdołano przetransportować tylko te niewielkie siły. Celem wiadomo - było zwycięstwo, jednak z ograniczonymi zasobami ludzkimi najważniejsze było spowolnienie i zadania jak największych strat przeciwnej stronie.

Ogólnie to możecie ustalić czy chcecie być na jednym okręcie, na różnym, a także macie teraz taką turę... "wstępu". Możecie pogadać z kapitanami etc. etc.

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ezra Al Sorna.
Wiek : 25 lat.
Wzrost/waga : 170/63.
Rodzaj magii : Tenebris Cor.
Gildia : Grimoire Heart.
Staż w gildii : 4 lata.
Liczba postów : 399
Dołączył/a : 22/11/2015

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Pon Sie 21 2017, 00:15

Szum fal uderzających o burtę galery na której znajdował się Ezra, sprawiał że mag miał ochotę uciąć sobie krótką drzemkę. Al Sorna nie sypiał ostatnio za dobrze, co odcisnęło się wyraźnie na jego twarzy. Paskudne, głębokie cienie pod oczami i blada cera nie były jeszcze najgorsze. Tym, co sprawiało że reszta załogi unikała patrzenia półdemonowi prosto w oczy był efekt jaki wywierało jego spojrzenie. Prawe, ludzkie oko było pozbawione wszelkich emocji i roziskrzone, jakby od trawiącej go gorączki, natomiast lewe, które przeszło przemianę zdawało się patrzeć przez ciało rozmówcy i zaglądać wprost do jego duszy, zdając się szukać pierwszej lepszej osoby, którą mógłby skrócić za pomocą swojego miecza. Ostatnie dni Ezra spędził w osamotnieniu, musiał przemyśleć wiele rzeczy. Depore zniknęła. Odeszła na zawsze. Al Sorna był znów sam. Nie raz budził się w nocy, posyłając w stronę demonicy wezwanie, jednak nieodmiennie odpowiadała mu cisza. Cisza ta paradoksalnie sprawiała, że mag nie mógł się na niczym skupić. Czuł się...pusty. Gdzieś tam, daleko w Fiore znajdowała się Nanaya. Nan. Być może ona mogłaby mu pomóc. Jednak nie było jej teraz przy nim i białowłosy musiał radzić sobie sam.

Mag Grimoire Hearts zatrzymał się przed kajutą oficera Midi, czekając aż strażnicy go zaanonsują. Dzięki nauce języka Midi mógł teraz bez problemu porozumieć się ze swoimi zwierzchnikami. Nie bez znaczenia pozostawał też fakt, że zasłużył sobie na szacunek żołnierzy, co sprawiało, że patrzyli na niego przychylniej. Gdy już zostanie wpuszczony do środka, to przywita się z oficerem i przejdzie od razu do sedna sprawy:
- Być może zastanawia Pana, dlaczego tutaj przyszedłem. Powiem wprost - mam zamiar wygrać tę wojnę. Nie tylko dlatego, że mi za to płacą. Całą. Ale nie dam rady zrobić tego sam. Po ostatnich wydarzeniach na Marnad cała ta wojna stała się...sprawą osobistą. - w oczach maga pojawił się niebezpieczny błysk. - Pomimo moich ostatnich ostrzeżeń, kapitan statku dał się zaskoczyć podwodnym statkom Minstrelu. Nawet jeśli wcześniej z niezwykła butą stwierdził, że ich obecność nie będzie miała znaczenia. Zna mnie Pan, wie na co mnie stać. Nawet jeśli ostatnio moja magia nieco...zmieniła swoją naturę. Jaki jest powód naszych dotychczasowych porażek? Zła organizacja wojska ośmielę się powiedzieć. Wysyłamy swoich żołnierzy tam gdzie tamci mają przewagę, nie zważając na cele strategiczne. Dlatego chociaż wiem, że moja prośba jest nietypowa, by wręcz nie stwierdzić, że bezczelna... Proszę o oddanie mi niewielkiego oddziału, który nie przekraczałby 8 osób. W jego skład miałaby wchodzić para łuczników, dwóch magów - jeden ofensywny i jeden z magią umożliwiającą wsparcie i zwiad na średni/daleki dystans - oraz czterech wojowników wyposażonych w tarcze. Zdaję sobie sprawę, że podzielę w ten sposób siły jakimi dysponujemy, jednak mam do tego dobry powód. Dysponując takimi siłami oraz pewną swobodą działania byłbym w stanie stworzyć silną jednostkę uderzeniową, która służyłaby do błyskawicznego abordażu oraz eliminacji wrogich magów. W ostateczności sam osobiście mógłbym zatopić wrogi statek, jednak potrzebne będzie mi do tego wsparcie i osłona pleców. Miecz i tarcza. Atak i obrona. Decyzja należy do Pana.
Ezra Al Sorna skłonił się lekko, oczekując decyzji swojego zwierzchnika. Był przygotowany na to, że spotka się z odmową. Jeśli tak, to mówi się trudno. W jego kajucie powinna znajdować się paczka, którą zamówił podczas pobytu w Fiore. Bitwa była tuż tuż, zatem należało się do niej przygotować. Jeśli jednak kapitan spełni jego prośbę, to będzie musiał zapoznać się przynajmniej pobieżnie ze swoimi nowymi podwładnymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3310-konto-ezry http://ftpm.forumpolish.com/t3264-ezra-al-sorna Online

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Leticia Angelica Melania Catherina de Villanueva
Wiek : 20
Wzrost/waga : 50kg/160cm
Rodzaj magii : Kapłanki Natury
Gildia : GH
Staż w gildii : Cztery lata
Liczba postów : 246
Dołączył/a : 09/10/2012
Skąd : Wypizdajów, który nazywa się Gnieznem ~

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Pon Sie 21 2017, 13:31

Szum morza, fale, denerwujące mewy latające nad głowami marynarzy, no i nieodłączny zapach glonów. Sama Leticia nie do końca wiedziała, dlaczego znalazła się po raz kolejny na misji wojennej. Coś ciągnęło ją do tego, może to była chęć zdobycia dużej ilości pieniędzy, a może po prostu Letty przywykła do tych ludzi? Chęć zwycięstwa była po prostu bardzo wysoka. A może wypatrzyła sobie jakiegoś przystojnego żołnierza/rycerza/najemnika? Za mundurem panny sznurem, chociaż nie był to powód dla którego dziewczyna zjawiła się tu. Mimo wszystko Villanueva zdawała sobie sprawę z jednego bardzo prawdopodobnego wydarzenia - spotkania się z Ezrą, maga klasy S GH. Albo rybki, albo akwarium. Oboje znaleźli się tu jako najemnicy, a zielonowłosa zdecydowanie wolała unikać walki. Nie była wojownikiem, który w jakikolwiek sposób mógłby zmienić losy jakiejkolwiek bitwy. Porzuca sobie jakimś tam owocami, powojuje szabelką, ale znajduje się tu tylko dla pieniędzy. Dziewczyna nie do końca wiedziała, czy para szacunkiem do Ezry. Zastanawiała się, czy nie powinna określić go słowami - ubrany jak pan, a głupi jak baran. Zdecydowanie facet nie wybrał ostatnio dobrego momentu na rewolucje. I jak z kimś takim można współpracować? No niby można, ale trzeba pilnować, by łeb został na karku.

Dziewczyna znajdowała się na jednej z trzech galer. Nie rozmawiała z nikim, nie widziała w tym większego sensu. Po co? Połowa ludzi na tych statkach niedługo zginie. Co się oszukiwać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3987-konto-leticii http://ftpm.forumpolish.com/t3826-leticia-villanueva http://ftpm.forumpolish.com/t4104-letty

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Amney G.
Wiek : 15 lat
Wzrost/waga : 164.2 cm 56.6 kg
Rodzaj magii : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 300
Dołączył/a : 24/08/2016
Skąd : Spod harnasiowego tronu

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Wto Sie 22 2017, 13:05

I znowu na morzu. Przynajmniej nie muszę się tym razem wysilać czy co, zresztą i tak tylko pojedyncze słówka zrozumiałabym. W kółko je krzyczą, a obserwując marynarzy chodzących w te i tamtą, mogłam po pewnym czasie domyślić się o co chodzi z poleceniami jakimi otrzymują. Może i dobrze, że schowałam się na górze. Nie oberwę poprzez to kolejny raz w głowę od jakiegoś bosmana... Dorwę kiedyś tego gnoja..! Tak mnie łeb wtedy bolał i huczało pod czaszką, że nie mogę! Aż osłabłam! Teraz to już wiem jak czują się niektórzy ogłuszeni ludzie...
Ale to później. Zemsta najlepiej smakuje na zimno. O tak, tak, tak... Będzie trzeba to przygotować starannie, dbając o każdy szczegół. Niech no tylko ta cała wojna się skończy i będę miała na co rozwalić pieniądze.

_________________


theme  |  voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3461-amneyowe-cos http://ftpm.forumpolish.com/t3457-amney-do-oceny http://ftpm.forumpolish.com/t4116-amney Online

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hoshi Rin Nightsky
Wiek : 18
Wzrost/waga : 158/45
Rodzaj magii : Gwiazd
Staż w gildii : brak
Liczba postów : 98
Dołączył/a : 04/02/2016

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Sro Sie 23 2017, 23:13

Rin nigdy nie była na morzu. Nigdy nigdy nigdy przenigdy. I choć wojna była straszna i okrutna, pieniądze a także możliwość popływania statkiem wydały jej się wystarczającym powodem do zostania najemnikiem. Nie znała nikogo i nikt nie znał jej, co jej nawet trochę odpowiadało. W dodatku zniszczenie statków przeciwnych sił wydawało się proste. Może w końcu zdoła naprawdę odnieść jakiś sukces przywołując Deszcz Meteorytów... Stanęła sobie przy burcie jednej z galer, wpatrując się w dół w dno morskie, które pragnęła dostrzec. Słyszała kiedyś legendę dotyczącą Archipelagu Morgan. Głosiła ona, że mieszkał kiedyś na wyspie Purchet, w pobliżu której teraz się znajdowali rybak. Rybak ten był wyjątkowo przystojny i przyciągał uwagę wielu kobiet. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby właśnie nie jedna z nich. O zachodzie słońca, gdy naprawiał sieci u brzegu pojawiło się stado syren. Były one urodziwsze niż ziemskie niewiasty, a ich łuski lśniły w świetle zachodzącego słońca. Zaczęły one wyśpiewywać rybakowi, jak piękny jest ich pałac, jak piękne są one same i jak szczęśliwe życie mógłby on wieść z nimi u boku. Rybak nie zwrócił na nie uwagi, jednak one śpiewały całą noc aż do wschodu, podczas gdy rybak próbował zasnąć w swojej chatce niedaleko plaży. Rankiem wypłynął na połów, jednak żadnej syreny nie spotkał. Wieczorem historia znów się powtórzyła: o zachodzie słońca do brzegu podpłynęły syreny, rozpoczynając swój śpiew. I znów śpiewały do samego rana, podczas gdy rybak próbował odpocząć po ciężkim dniu. Znów ich rano nie spotkał. Historia powtórzyła się jeszcze pięć razy. Gdy ósmego dnia syreny pojawiły się u brzegu, zmęczony i zirytowany rybak krzyknął do kobiet: "Odejdźcie, jesteście próżne i nie wybiorę żadnej z was!". Syreny oburzyły się tym okropnie, w końcu nikt jeszcze nie powiedział w ich kierunku takiej obelgi. Odpłynęły jednak, dając rybakowi szansę na odpoczynek. Następnego dnia, jak każdego poprzedniego wypłynął na poranny połów. Gdy odpłynął od brzegu i zarzucił sieci, z głębin wypłynęły syreny, wściekłe i poruszone tym, jak jakiś zwykły rybak śmiał je obrazić. Podarły mu sieci, nie dając mu złowić ani jednej ryby. Następnie podpłynęły do łódki, uderzając w nią z dwóch stron celem przewrócenia jej. Chciały dostać rybaka w swoje zimne łapska i nic poza tym je nie interesowało. Łódka w końcu się przewróciła, a rybak wylądował w wodzie. Syreny rzuciły się na niego, jednak on okazał się nie być zwykłym człowiekiem. W akcie obrony użył zaklęcia, które uciekło spod jego kontroli - wywołał ogromny wybuch, niszcząc nie tylko fragment dna morskiego, ale i część wyspy. Sam stracił życie, a także próżne syreny, a wyspa do dziś ma kształt półksiężyca. Rin nie wierzyła w pełni w tą legendę, bardziej w to że kształt wyspy brał się od uderzenia jakiegoś meteorytu. Mimo to wierzyła w istnienie syren, a nawet się ich trochę bała. Jak dobrze, że syreny porywały jedynie mężczyzn...
Ubrana jak zwykle była w swoją pelerynkę w gwiazdki, rajstopy i sukienkę. Była gotowa do bitwy, zarówno psychicznie i fizycznie. Miała zamiar rozwalić statki swoimi meteorytami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3884-astralne-oszczednosci#77024 http://ftpm.forumpolish.com/t3304p15-hoshi-nightsky#72474

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Czw Sie 24 2017, 12:42

Laen znalazł się na jednym ze statków Minstrelu z własnej woli. Nie był to jego pierwszy raz na morzu, ale wcześniej był tylko na pokładach kupieckich. Lub pirackich. Nigdy nie na takim. Od jakiegoś czasu zaczęło go ciekawić, jak wygląda wojna. No... I pieniądze zawsze były mile widziane, bo ostatnio był u niego lekki problem z ich brakiem. Nie znał dobrze języka jakim się tutaj operowali. Tylko co nieco podłapał z książeczki i jego pobytach w tym miejscu, ale nie wystarczająco by nim operować. Potrafił po prostu co nieco przetłumaczyć. Wolał zrozumieć, jeśli dawali by mu jakieś ostrzeżenie. Właśnie dlatego siedział w odosobnieniu na jakiejś skrzyni transportowca, patrząc w stronę z której to podobno miały nadejść wrogie wojska. Czuł, że bitwa nie będzie taka prosta na jaką mu się wydawało. Chłopak nie był najlepiej przystosowany do bitw morskich, i miał to dziwne uczucie, iż po drugiej stronie jest ktoś bardzo silny. Silniejszy od niego. Zdecydowanie bardziej wolał starcia lądowe. I nie ma co się dziwić, biorąc pod uwagę że był on szermierzem.
Chłopak spojrzał za siebie słysząc rozmowy jakichś osób całkowicie mu nieznanych i dostrzegł grupkę innych najemników. Po ich tonie głosu mógł rozpoznać, że pomimo żartów, atmosfera była napięta. Miał małe wątpliwości, że już ich więcej nie zobaczy. W końcu to była wojna i przetrwają Ci najsilniejsi. Westchnął na tą myśl i zeskakują ze skrzyń, zaczął iść w stronę dziobu rozmyślając. Był zaniepokojony, bo słyszał plotki że ktoś przypominający jego siostrę będzie brał udział w tej bitwie. Miał nadzieję, że to jednak nie była ona. Dziwne byłoby to spotkanie. Nie mógł jednak wyeliminować tego grama niepewności. Jeśli to faktycznie była ona, to nie mógł jej samej zostawić na wojnie. Był ciekaw co to wyniknie z tej bitwy i ile ona zmieni. Ostatecznie zatrzymał swoje myśli i oparł się ramionami o dziób, wypatrując jakiegoś znaku że czas walczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryukehoshi Toshi
Wiek : 20
Wzrost/waga : 188/68
Rodzaj magii : Ketsurui(krwawe łzy)
Gildia : Lamia Scale
Staż w gildii : Ponad siedem miesięcy.
Liczba postów : 68
Dołączył/a : 09/01/2015
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Czw Sie 24 2017, 18:50

Wojna...
Znowu wojna. Znowu szedł na bitwę i znowu będzie zabijał. To się nigdy nie kończy. Zawsze będzie to robił i zawsze będzie czuł pustkę kiedy to się skończy. Morska bitwa. Tutaj łatwiej o śmierć z przypadku niż z jakieś konkretnej, najczęściej ostrej, metalowej przyczyny. Bardziej niż pewnym będzie to że w końcu wyląduje w wodzie.
Teoretycznie moja magia mogłaby zdezorientować flotę Midi. Jednak żeby w pełni wykorzystać Itami no Sekai musiałbym się znajdować na statku wroga. Hym, ewentualnie mógłbym sprawić że statek stanie się niewidzialny lub "zmienić" jego faktyczne położenie. Eh, raczej na niewiele się zdam w tej bitwie.
Ryu przerwał swoje przemyślenia i wyszedł na pokład galery. Był odziany standardowo. Usiadł sobie na ławce i czekał na nieuniknione rozpoczęcie bitwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4279-bankus-tsukujomi-byczys-v#87431 http://ftpm.forumpolish.com/t3993-ryukehoshi-toshi-skonczone-nie-po-twarzy-plox-t_t#79243

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Sob Sie 26 2017, 09:55

MG:

Ezra:
Oficer dowodzący tym atakiem siedział akurat nad mapą i paroma dokumentami. Był to mężczyzna w sile wieku, starszy od Ezry, ale dobrze zbudowany. Ubrany był w mundur oficerski, ciemne włosy, niekiedy poprzecinane siwymi pasmami były zadbane, a dookoła jego ust widniał dokładnie przystrzyżony zarost. Gdy zaanonsowali przybycie jednego z najemników, i to tego bardziej znanego, na moment podniósł wzrok znad papierów, po czym znów do nich wrócił. Pozwolił jednak czarodziejowi mówić, na końcu zdejmując okulary, które miał na nosie i kładąc je na mapie, po czym spojrzał półdemonowi w twarz.
-Mylisz się z jedną rzeczą. Nie znam cię. Znają cię moi ludzie, znają cię ludzie Minstrelu, ale tylko jako najemnika, który potrafi robić sieczkę. Nie zdobyłeś sobie na tyle zaufania, by dowodzić armią. - powiedział, po czym chwycił za kubek leżący nieopodal i wziął z niego łyka. -Nie odkryjemy co było powodem przegranej pod Fornat. Dowódca o którym mówisz jest albo w niewoli, albo martwy. Faktem jednak jest, że podwodne okręty były dla nas zaskoczeniem. - skomentował na spokojnie, po czym na chwilę zamilkł przymykając oczy. -Każdy głupi z elitarną jednostką będzie w stanie zasiać rzeź. Dam ci kilku najemników i niewolników. Jeśli z nimi zabłyśniesz... to zobaczymy później. - stwierdził, przekazując Ezrze kilka papierów, a następnie wzywając jednego z marynarzy by wezwał potrzebnych mu ludzi.

Amney:
Może i lokalizacja na maszcie była dobrą kryjówką, ale nie wtedy, gdy zawsze był jakiś marynarz patrzący w dal. Rejs zapowiadał się dość leniwie, przynajmniej do czasu bitwy, gdy nagle na dole powstało jakieś zamieszanie i zaczęto zwoływać kilku ludzi... w tym Amney. Ot, słyszała wielokrotnie swoje imię (lub to, pod jakim się podała, gdy zaciągała się jako najemnik). Kto wie, może chcieli dać nagrody lub jedzenie? Albo słodycze? Albo przykładnie ukarać? Mężczyzna w bocianim gnieździe spojrzał z zaciekawieniem na dziewczynę, po czym wrócił do swojej roboty.

Rin:
Cisza i spokój. Nikt by jej w sumie nie przeszkadzał, pozwalając czarodziejce pozostać w jej rozmyśleniach, gdy nagle usłyszała, że zwołują grupkę osób. W tym... ją. Chcąc nie chcąc - była na wojnie. W wojsku. Może i jako najemnik, ale zawsze. Mogli wymagać dyscypliny, mogli nie lubić niesubordynacji. A mogli po prostu zwoływać by rozdać racje żywnościowe. Lub broń. Lub mundury. Lub przeciągnąć pod kilem za brak pomocy w ogarnianiu statku. No cóż - życie jak to życie. Podszedł do niej jeden z żołnierzy i zaprowadził do grupy.

Midi:
Zwoływali ludzi. Dla Ezry. Ten szybko zauważył kogo dostał - jakiegoś mężczyznę z zagranicy - najpewniej najemnik. Był ubrany w napierśnik w ręku miał włócznię, w drugiej tarczę. Do tego 4 jakichś chudych mężczyzn - chyba niewolników, bo ślady kajdan były widoczne na ich nadgarstkach. Mieli proste tarcze i miecze. Obok tego stała dziewczyna - ubrana w sukienkę i pelerynkę w gwiazdki. Była młoda. Do tego był jeszcze jakiś duży, umięśniony typ, jednak odziany bardzo prosto. Nie miał przy sobie żadnej broni, ale miał swoje łapy jak armaty. Miał również na ciele ślady po batach, więc najpewniej też był niewolnikiem. Jeszcze jedną osobę wołali, ale jeszcze jej nie było widać. Tak oto Ezra dostał swój duet najemników (w tym Rin) oraz 5 niewolników. I jeszcze na jedną osobę czekali. Oni natomiast mogli spojrzeć na swojego chyba przełożonego odzianego w kimono z czerwonymi akcentami i wzorem w kwiat lotosu. I jedna z jego rąk... była jakby z energii?

Minstrel:
Mag Lamia Scale i czarodziejka Grimoire Heart wspólnie znaleźli się na jednym statku. A morale Minstrelu nie były za wysokie. Dobrze wiedziano, że ich celem było zadanie ran Midi bez uszczerbku ich własnych sił. Przez to, praktycznie nie dawano im szans na wygraną tej bitwy. Zbyt wiele Minstrel musiał poświęcić pod Marnad by wysyłać swoją pełną flotę. Dlatego morale nie napawały optymizmem. Jednak marynarze byli pozytywnej myśli. Walczyli w końcu za swój kraj. Przeciwko temu, którego nienawidzą wręcz kulturowo. Zbyt wiele wojen miał Minstrel z Midi, by nie odcisnęło się to na społeczeństwie kraju, którego prezydentem był Cardil Boatbuilder. A to nastawienie podczas rejsu udzielało się też i najemnikom. Na przykład magowi szybkości, który był na jednym z transportowców. Cel tych statków był prosty. Dokonać abordażu. Byli najbardziej nastawieni na walkę na pokładzie, w zwarciu, podczas gdy większe galery na ostrzelanie wrogich statków.

Wspólnie:
Z masztów dobiegły krzyki. Wrogie floty były w zasięgu wzroku. Nie było wiele czasu do bitwy, ale trochę jeszcze mieli. W sam raz na ustalenie strategii, znalezienie sojuszników i obmyślenie ostatniego planu przed prawdziwą bitwą...

Info od MG:
Ezra: 180MM | 0/0/0
Leticia: 130MM | 0/0/0
Amney: n/d | 0/0/0
Rin: 145MM | 0/0/0
Laen: 100MM | 0/0/0
Ryukehoshi: 100MM | 0/0/0

Midi:
5 galer
3 transportowce

Minstrel:
3 galery
4 transportowce
1 mały okręt bojowy

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Amney G.
Wiek : 15 lat
Wzrost/waga : 164.2 cm 56.6 kg
Rodzaj magii : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 300
Dołączył/a : 24/08/2016
Skąd : Spod harnasiowego tronu

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Sob Sie 26 2017, 11:41

Oho, coś się tam na dole dzieje. Ciekawe o co to się rozchodzi, skoro takie zbiorowisko. Aż sobie popatrzę co tam się dzieje. Albo i nie. Wołają mnie. No proszę, proszę. Od jak dawna nie słyszało się Amnezy. To takie... piękne. Niczym zachód słońca. Ale coś mi tu nie gra. Nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca, więc pewnie znowu mają jakąś niewykonywalną robotę do której zagonią niewolników.
Zeszłam, ładnie z gracją niczym kot z płota, a będąc na dole tylko założyłam maskę. Hyhyhm! Co będę się ujawniać? Tylko mniej wynajęli i tyle. Nie mam co się zaprzyjaźniać czy co gorsza, podawać danych osobistych. Ja robię, oni płacą i koniec. Zresztą ciekawe co znowu planują? Nie zdziwiłabym się jakby mieli zamiar porwać się z motyką na słońce. W końcu oni nie ryzykują nic a nic! Tylko ludzi stracą, co jest też trochę bez sensu. Przecież zawsze można by ich wszystkich wykorzystać znacznie lepiej niż mięso armatnie. No nie wiem, pomyślmy... Do budowy kolejnych statków?
- Dobra, jestem. O co chodzi? - zapytałam stając gdzieś pomiędzy wszystkimi, szukając wzrokiem kogoś odpowiedzialnego za to zbiorowisko. No ci mizerni niewolnicy i inni najemnicy ot tak raczej by się nie zeszli. A co jeśli tak? Tak to chyba zaraz jakiś oficer ich przegoni i zaczną latać jak kot z pęcherzem. Zresztą ja też gdzieś czmychnę. Jakby to był znowu on... grrrr. Bym mu zabrała tą pałkę i przywaliła jakby spróbował z niej skorzystać.

_________________


theme  |  voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3461-amneyowe-cos http://ftpm.forumpolish.com/t3457-amney-do-oceny http://ftpm.forumpolish.com/t4116-amney Online

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Leticia Angelica Melania Catherina de Villanueva
Wiek : 20
Wzrost/waga : 50kg/160cm
Rodzaj magii : Kapłanki Natury
Gildia : GH
Staż w gildii : Cztery lata
Liczba postów : 246
Dołączył/a : 09/10/2012
Skąd : Wypizdajów, który nazywa się Gnieznem ~

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Nie Sie 27 2017, 18:12

Letty była dobrej myśli, czekała na bitwę. Zarówno marynarze jak i ona oczekiwała tego momentu, w którym będzie mogła pozbyć się paru sił Midijczykom. Nie do końca cieszyła się z tego, ale nie smuciła się. Właściwie czuła się jakby była na treningu. Oczywiście, z uwaga wysłuchała wszystkich słów dowódców. Na wzmiankę o zbliżających sie okrętach Midi, uśmiechnęła się. Jeżeli będzie w stanie od razu zacznie rzucać w potencjalnych Midijczyków owocowymi pociskami rangi C. Oczywiście, dopiero wtedy gdy będą oni w miarę blisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3987-konto-leticii http://ftpm.forumpolish.com/t3826-leticia-villanueva http://ftpm.forumpolish.com/t4104-letty

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Nie Sie 27 2017, 19:53

Chłopak przestał opierać się o dziób, kiedy jego myśli wróciły do tego że po drugiej stronie będą potężne osoby. Możliwe, że nawet ktoś silniejszy się trafi, a z takim będzie ciężko wygrać. Bynajmniej samemu. Westchnął na myśl, że będzie musiał zdobyć jak najwięcej asów w rękawie. Może osiągnie wtedy jakieś lepsze rezultaty. Zaczął iść w stronę najemników, których widział wcześniej, przy okazji zatrzymując się przy swego rodzaju małym magazynie. Zaczął go przeszukiwać, w poszukiwaniu jakich małych flakoników z oliwą lub ropą naftową. Czymś łatwopalnym. Ostatecznie nawet beczki mogły być. Zabrałby jeszcze jakiś płaszcz z kapturem, bo takie coś to powinien tu nawet znaleźć. Miał pewien plan, ale nie wiedział na ile on zadziała. Lepiej jednak mieć coś więcej w zanadrzu niż magię i mieczyki. Niezależnie od tego czy by coś znalazł czy nie, ruszyłby dalej w stronę najemników i usiadł na jednej skrzyni obok nich. Oczywiście, z ewentualnymi flakonikami, beczkami itp łatwopalnych rzeczy.
-Mam dla was propozycję. Naszym zadaniem jest generalnie jak najbardziej uszkodzić wroga. I w dodatku nie mamy jakiegoś oficera nami dowodzącego. To będzie krwista jatka, czyli coś w czym mam wielkie doświadczenie. Czuję że tam będzie silny przeciwnik, ktoś kogo sami nie będziemy w stanie pokonać. Prosiłbym was o pomoc, a w zamian pokieruje was ktoś doświadczony i będzie was ochraniał. Z tym silniejszym nie będziecie musieli pomagać, jeśli nie chcecie. Tylko zajmijcie się innymi wrogami żeby nie wtrącali się ewentualnie w tą walkę. Kto wie, może jak nam się poszczęści to go nie spotkamy. - powiedział i jego aura lidera trochę się ukazała. Może i byli to najemnicy, ale po wyglądzie młodsi od niego. Nastolatkowie jeszcze. Nie wiedział co tu robią, ale mało go to interesowało. Każdy miał jakieś swoje powody. Łącznie nastolatków była 3, dwie dziewczyny i jeden chłopak. Dziwne zbiorowisko, no ale on nie miał co kwestionować siły innych. Szczególnie ewentualnych i chwilowych kompanów.
Jeśli by się zgodzili, to zostałby z nimi i porozmawiałby chwilę by każdy lepiej znał swoje zdolności, a potem wróciłby na dziób słysząc że wrogowie są w zasięgu wzroku. Jeśli odmówiliby, zrobiłby to po prostu wcześniej. Z ewentualnymi łatwopalnymi przedmiotami. Zaraz nadejdzie czas by rozgrzać tą atmosferę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryukehoshi Toshi
Wiek : 20
Wzrost/waga : 188/68
Rodzaj magii : Ketsurui(krwawe łzy)
Gildia : Lamia Scale
Staż w gildii : Ponad siedem miesięcy.
Liczba postów : 68
Dołączył/a : 09/01/2015
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Wto Sie 29 2017, 11:20

Eh, zaczyna się. Oparł głowę o burtę, wyprostował nogi i zamknął oczy. Oprócz sztyletów i kunai będę potrzebował broni drzewcowej. Jeżeli udałoby mi się zdobyć dwie kamy miałbym wtedy większe szanse na przetrwanie tej bitwy. Zapytam się kapitana czy miałby gdzieś na zbyciu dwie kamy albo przynajmniej włócznie. Eh, nie będzie łatwo.
Ryu skończył rozmyślać, wstał i udał się do kajuty kapitana. Ale jeśli po drodze, napotkałby najemników to by się ich spytał o broń. Jeżeli mieliby takowe na zbyciu to nie szedłby do kapitana tylko wróciłby na pokład i przygotował do nadchodzącej bitwy. Natomiast, jeżeli nie spotkałby żadnych najemników bądź Ci najemnicy takowej broni by nie mieli to szedłby dalej do kajuty kapitana. Gdy Ryu dotrze do niego spytałby w pierwszej kolejności o kamy a w razie czego o włócznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4279-bankus-tsukujomi-byczys-v#87431 http://ftpm.forumpolish.com/t3993-ryukehoshi-toshi-skonczone-nie-po-twarzy-plox-t_t#79243

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Pią Wrz 01 2017, 21:05

MG:

Midi:
Ezra usłyszał wspólną mowę od dopiero co przybyłej na stanowisko kobiety, jednak sam nie zareagował. Obserwował swoich podkomendnych? Może. Miał też ich dokumenty, acz na razie ich nie czytał. Zresztą... nie było na to za bardzo czasu. Gdyż oto właśnie marynarka wdała się w walkę. Galera, na której obecnie się znajdowali już wkrótce miała wymienić się ostrzałem z Minstrelską galerą, choć już teraz pociski latały i niebezpiecznie byłoby tak stać jak widły w gnoju.

Minstrel:
Wrogowie byli zbyt daleko, by Letty mogła zacząć ciskać swoją straszliwą bronią. Na szczęście broni trochę było, acz nie była to broń najlepszej jakości. No i nie była jakoś wielce wyszukana. Dostał jakąś przeciętną włócznię. Z kolei największe problemy miał Laen. Owszem, było kilku najemników. Jednak żaden z nich nie był młodszy od chłopaka. I nie było wśród nich dziewczyn. Słysząc jego słowa tylko się roześmiali:
-Skąd taki szczyl miałby wiedzieć więcej o krwawej jatce niż my? Robimy w tym fachu, gdy ty jeszcze ssał cyc. - odpowiedzieli wyraźnie rozbawieni. No bo cóż... niestety, ale za wiele nie znalazł. Jakąś broń, tylko - miecze, topory, włócznie i młoty. I to słabej jakości. Poważniejsze wyposażenie byłoby albo przy obsłudze armat, albo na galerach. Cała reszta poszła na uzupełnianie zapasów w Marnad. Ale przynajmniej oni już rozpoczęli abordaż na jeden z Midijskich transportowców! Choć to żołnierze drugiej strony na ich pokład się wdzierali...

Wspólnie:
Pierwsze strzały i abordaże padły. Jednak poza tym... nic wielkiego.

Info od MG:
Ezra: 180MM | 0/0/0
Leticia: 130MM | 0/0/0
Amney: n/d | 0/0/0
Rin: 145MM | 0/0/0
Laen: 100MM | 0/0/0
Ryukehoshi: 100MM | 0/0/0

Midi:
5 galer
3 transportowce

Minstrel:
3 galery
4 transportowce
1 mały okręt bojowy[/quote]

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laen Nightsky
Wiek : 21 lat
Wzrost/waga : 188cm / 75 kg
Rodzaj magii : Magia Szybkości
Gildia : -
Staż w gildii : -
Liczba postów : 111
Dołączył/a : 09/08/2017

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Pon Wrz 04 2017, 12:32

Chłopak wzruszył ramionami na słowa najemników. Widać było jak dobrze im to wyszło. Skoro robili to tak długo, a nadal w tym fachu siedzieli, to najpewniej musieli być niezbyt mądrzy. Wyedukowani też nie, patrząc na wymowę. Może przynajmniej będą dobrym mięsem armatnim? Nie wiedział, czy przetrwali tyle dzięki swoim umiejętnościom, czy dzięki zwykłemu szczęściu. Nie obchodziło go to zbytnio. Odszedł od nich zgodnie z planem bez słowa, bo nie widział sensu cokolwiek mówić. Zbyt często spotykał się z osobami myślącymi że są od niego mądrzejsi, bo są starsi. Zdecydowanie zbyt często. No ale co zrobisz? Takie było życie. Szkoda tylko, że w tych magazynach też nie było nic pożytecznego. Los go w tym momencie chyba jednak nie lubił. Chłopak miał nadzieję, iż potem jakoś mu to wynagrodzi. Pozytywnie, rzecz jasna. Bitwa dopiero się zaczynała, kto wie kiedy jeszcze będzie potrzebował pomocy jakiejś siły wyższej od niego. Raczej jakaś tam istniała, a jaka to nie było ważne.
Słysząc, że wrogowie zaczęli abordaż, chłopak złapałby swoją trochę tępą katanę oburącz i rozstawił by lekko nogi, by móc lepiej manewrować. Każdego wroga który by do niego podszedł starałby się ciąć po krtani. Nie wiedział jednak jak konkretnie wygląda jego wróg, ani nic z tych rzeczy, dlatego stał lekko na nogach by móc lepiej unikać. Większość ataków w jego kierunku starłby się zbijać na bok i wtedy ciąć po najmniej chronionym punkcie witalnym. Możliwe oczywiście, że trafiłby na kogoś kto wymachiwałby ogromnym toporem lub coś w tym rodzaju. Wtedy postarałby się szybko uniknąć ataku, a nie go zbijać. W takim wypadku starłaby się ciąć po nogach przeciwnika, od tyłu. Tak, żeby ten miał ograniczone poruszanie się. Wtedy, i w przypadku gdyby się nie dało, wróciłby do normalnego celowania w witalne punkty. Gdyby zaczęło atakować go dwóch wrogów na raz, zbijałby atak jednego w stronę drugiego, żeby jak najbardziej zaprowadzić chaos w ich współpracy. W razie czego wyciągnąłby też swoje wakizashi i złapał w drugiej ręce, tak by móc lepiej się bronić w razie ataków z dwóch stron. Generalnie, starałby się unikać bycia otoczonym przez wrogów lub sprowadzonym do jakiegoś kąta i mordowałby ze spokojem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4175-swiat-bogactw-en-a#84318 http://ftpm.forumpolish.com/t4170-en-nightsky http://ftpm.forumpolish.com/t4184-en

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Torashiro Byakuton
Wiek : 19/ponad 400
Wzrost/waga : 176 cm/69.3 kg
Rodzaj magii : Energetyczna Kreacja
Staż w gildii : 5 lat (FT) | 8 miesięcy (VP) | FT od 27 marca x802
Liczba postów : 4892
Dołączył/a : 10/05/2013

PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   Wto Wrz 05 2017, 23:07

MG:

Midi:
Midi jak to Midi. Niektórzy walczą, a niektórzy sterczą jak widły w gnoju. Tak sobie stali, w ciszy i spokoju, choć ten ostrzał wkurzał. I wtedy najemnik z włócznią coś bąknął i ruszył do burty, po drodze chwytając jedną z lin i przy jej pomocy - przedostając się na wrogą galerę, dołączając do abordażu po pierwszym ostrzale. On najwidoczniej, w przeciwieństwie do niewolników, nie planował czekać, aż się rozstrzelają. Pozbawieni bowiem własnej wolności wojownicy niejako z przerażeniem spoglądali na Ezrę. A Rin i Ami? W sumie tak obojętnie. Jak ten gigant z bliznami. Choć w jego przypadku, jego wzrok był raczej... pusty. Tak czy inaczej, stanie w miejscu nie wygrywa wojen.

Minstrel:
Leticia i Ryuke gdzieś zaginęli w akcji. Strzały, pociski, galery w tym właśnie się teraz ścierały. Mieli szczęście, że nikt jeszcze nie wdarł się na ich okręt, choć ich galera znacząco ucierpiała. Pech w postaci walki 5 do 3 w iście wojennych jednostkach pływających. Co gorsza, jedna z galer wroga rozpoczęła abordaż. A kto wie, ile jeszcze ten statek wytrzyma.

Laen:
Ale nie wszyscy najemnicy zaspali. Transportowiec Minstrelu bowiem płynnie powstrzymał atak Midi. Zarówno najemnicy, jak i sam mag prędkości naprawdę potrafili walczyć, przez co pierwsza fala została dość szybko rozgromiona, doprowadzając do swoistego impasu w walkach na deskach pokładu. Mogli teraz sami nawet przedostać się na wrogi statek. Niestety, ta walka była ich walka samotną. Najbliższy bowiem im transportowiec ruszył w stronę jednej z Midijskich galer, chcąc najwyraźniej ograniczyć potencjał armatni wroga.

Info od MG:
Ezra: 180MM | 0/0/0
Leticia: 130MM | 0/0/0
Amney: n/d | 0/0/0
Rin: 145MM | 0/0/0
Laen: 100MM | 3/0/1
Ryukehoshi: 100MM | 0/0/0

Midi:
5 galer
3 transportowce

Minstrel:
3 galery
4 transportowce
1 mały okręt bojowy

_________________

~Tora Theme~ ~Relaxation Theme~

Tora mówi z akcentem starofioryjskim


Just Female Tora stuff.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1315-konto-torashiro#19555 http://ftpm.forumpolish.com/t962-torashiro#14231 http://ftpm.forumpolish.com/t1316-torashiro#19559
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wody nieopodal Purchet   

Powrót do góry Go down
 
Wody nieopodal Purchet
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Inne tereny :: Morza i oceany :: Archipelag Morgan-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows