IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biesiada Kaczuszek - Reaktywacja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : William Conrad Ramsey
Wiek : 11
Wzrost/waga : 145/40
Rodzaj magii : Krew + Medycyna
Gildia : DHC
Staż w gildii : od maja X801
Liczba postów : 476
Dołączył/a : 01/10/2013

PisanieTemat: Biesiada Kaczuszek - Reaktywacja   Sro Mar 15 2017, 01:10

First topic message reminder :


Sala główna - to właśnie to miejsce stanowiło serce gildii. Niemalże pierwsze pomieszczenie zaraz po wejściu i niewielkim przedsionku, połączonym z szatnią dla gości. Jednak wraz ze zmianami gildii, ta także zdawała się przeistoczyć. Nie przypominała już dawnego, orientalnego pomieszczenia, a i jakby nieco się powiększyła. Meble mogły nasunąć na myśl zachodnie, czy też dość modernistyczne klimaty, zaś większość mebli została wymieniona na nowe, a nawet momentami wygodniejsze - jak skórzane kanapy, czy niższe ławy i szklane stoliki. Ponadto w pomieszczeniu pojawiło się kilka nowinek, jak stół bilardowy, tarcze do rzutek, czy nawet automaty do jednorękiego bandyty, bądź... szafa grająca, która swoją muzyką miała umilać czas gościom. Do tego wszystkiego zmianom podlegał także bar, jednak ten... jakby się powiększył, pozwalając większej ilości Kaktusów zasiąść przy nim, a i korzystać z odrobinę większego asortymentu, czy paru nowatorskich sprzętów, jak dyspozytory i wentylatory rodem z Altairu.


~~~MG~~~


Pomieszczenie świeciło pustkami. Z pewnością nie było tu zbyt wielu osób w popołudniowych godzinach. Nie licząc kilku krzątających się gdzieniegdzie osób, żadna żywa dusza nie zawitała w gildyjne progi. Przynajmniej tak mogło się wydawać, bo na jednym ze stolików stało całkiem spore pudło. Pokaźnych rozmiarów opakowanie, które owinięte było zielonym papierem w czerwone kaczuszki i przewiązane niczym prezent granatową wstążką. Jakby tego było mało, samo opakowanie zdawało się tykać, a na upartego dało się nawet dosłyszeć jakieś bulgotanie wraz z przemieszczeniem pudła, czy odgłosy charakterystyczne dla metalowych elementów. Cokolwiek znajdywało się w pudle, jakoś nikt nie kwapił się, aby sprawdzić jego zawartość. Zupełnie tak, jak sam mistrz gildii, który to niedawno wrócił do budynku, a aktualnie siedział w okolicy barku popijając soczek. Wyjątkowo jabłkowy. Jakoś tak go naszło.

_________________


MAIN | INFIRMARY | MEMORY | MOON-VIEWING RECITAL | VOICE | AVATARY | #4D3322
Czeladnik - zapewnia 1% do klejnotów i 5% do PD za misje.
Bonusy w sumie: 31% klejnotów | 5% PD.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1516-takie-tam#23706 http://ftpm.forumpolish.com/t1498-takie-tam-czerwonym-tuszem http://ftpm.forumpolish.com/t1830-krwawe-literki#30645

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laertes
Wiek : Fizycznie 21 lat
Wzrost/waga : 187 centymetrów i 78 kilogramów albo 50 centymetrów i 9 kilogramów
Rodzaj magii : Rasa: Wampir
Gildia : Brak
Staż w gildii : Żaden
Liczba postów : 50
Dołączył/a : 05/01/2017

PisanieTemat: Re: Biesiada Kaczuszek - Reaktywacja   Nie Kwi 09 2017, 14:49

Ciężkie było życie nieznajomego. Nikt nie odpowiedział na pytanie Laertesa, a nawet jakby nikt go nie zauważył. Nie zrobiło mu się smutno, bo przynajmniej jedna osoba pochwaliła jego futerko! W sumie nie wiadomo na ile nie odpowiadali, bo wampirek był obcy, a na ile nie odpowiadali, bo wampirek był magicznym zwierzątkiem. A może to i to na raz? Kto wie. W każdym razie - nie uzyskał informacji co się tutaj dzieje. Nie zwiesił pyszczka, bo to nie w jego stylu.
- Dzięki, sam wyhodowałem. Fajna koszula, ale opuść kołnierzyk, bo wyglądasz jak szczeniak bez taktu, a nie dżentelmen. - Lae nie miał na myśli niczego złego. Zwyczajnie ten kołnierzyk nie wyglądał dobrze, a przecież chłopak był całkiem przystojnym osobnikiem. Jakby ubrać mu jeszcze marynarkę, dać muchę lub krawat, to byłby naprawdę czarującym młodzianem. A tak to wyglądał jak tani armando z wiejskiej potańcówki. Cóż, może odbierze słowa wampirka jako uprzejmą radę, a nie zgryźliwą krytykę. Drobna zmiana wyszłaby mu z pewnością na dobre.
I wtem pojawił się Will. Laertes wyczuł go swoim niesamowitym noskiem! Nie, tak naprawdę zobaczył go dopiero wtedy, jak ten pojawił się przy stoliku. Aż tak wyczulony to nie był. Spojrzał na chłopaka i lekko zmrużył oczy, gdy usłyszał jego pytanie. Zmrużył je jeszcze bardziej w momencie, w którym trybiki myślenia zaczęły powoli, ociężale pracować. Takie zbiorowisko osób wokół jakiejś paczki, nikt jej nie otwiera, nikt mnie nie informuje co się dzieje, ani czym jest paczka i nagle pojawia się Will, by poprosić mnie o otwarcie. Poprosić, a mógłby rozkazać. Pooodeeejrzaaaaneeee. Czy oni chcą... użyć mnie? Nieeee, nie mogliby. To wyjątkowo niemiłe! Wychodzi na to, że tylko ja jestem w stanie otworzyć tę paczkę! Jestem jedynym do tego zdolnym! Nieistotne czy analiza była trafna, czy nie, bo decyzja została podjęta.
- Pewnie. - odparł po chwili, która minęła mu na przemyśleniach. - Przepraszam, przepraszam. - powiedział, kierując się po stoliku w stronę jego krawędzi. Potrzebował trochę miejsca, aby z niego zeskoczyć. I hop! Wspaniały telemark, bo każdy kot ląduje na czterech łapach. No, Lae nie był kotem, a psem, więc przednie nóżki mu się ugięły i lekko zarył pyszczkiem o podłogę. Zwierzęca forma wciąż wydawała mu się mocno nienaturalna, chociaż spędzał w niej większość swojego czasu. Szybko się pozbierał i stanął prosto. Skorzystał z drobnej ilości swej wampirzej mocy, by przyjąć swoją ludzką postać. Przemianie nie towarzyszyły żadne specjalne efekty niczym z Czarodziejek z Księżyca. Zwyczajnie puff i już jest człowiekiem. Zmiana dosyć drastyczna, bo ze śmiesznego pieska stał się nagle wysokim, postawnym młodym mężczyzną ubranym w garnitur. Poprawił delikatnie krawat, aby ten był idealnie ułożony, a później mankiety. Musiał się prezentować! W końcu był dżentelmenem! Bez większych ceregieli zabrał paczkę niezależnie czy znajdowała się nadal na stoliku, czy w czyichś rękach. Will był tutaj mistrzem, a więc jego słowa to rozkazy. Z paczuszką przeszedł na koniec pomieszczenia, bo nie chciał wychodzić na zewnątrz. Tam wciąż było słońce, zatem było wyjątkowo nieprzyjemnie.
- Gotowi? - odezwał się i spojrzał przez ramię, uśmiechając się przyjaźnie, a może nawet czarująco. Wszystko zależało od gustów. Stał do reszty plecami, aby w razie czego przyjąć na siebie wszelkie obrażenia spowodowane... czymkolwiek co się stanie z paczką, gdy tylko ją otworzy. Zaczekał kilka, może kilkanaście sekund, aż każdy się przygotuje, a później zwyczajnie otworzył pakunek. Odwiązał wstążkę, zdarł papier i zajrzał do środka. A co tam było?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3907-wampirzy-majatek#77375 http://ftpm.forumpolish.com/t3761-ivan-juz-nie-laertes?nid=20#77346 http://ftpm.forumpolish.com/t3908-sekrety-lae#77376

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Gwendolyn, Amelie Reese
Wiek : 11 lat
Wzrost/waga : 135/30
Rodzaj magii : Mage Soul TakeOver
Gildia : DHC
Staż w gildii : od sierpnia X802
Liczba postów : 77
Dołączył/a : 08/12/2016

PisanieTemat: Re: Biesiada Kaczuszek - Reaktywacja   Pią Kwi 14 2017, 12:11

Gwen przez dłuższą chwilę patrzyła na paczuszkę, przez którą nie udało się przeniknąć Sadaharu. Pewnie właśnie dlatego nawet nie zauważyła jak koza podeszła do niej i zaczęła skubać jej pelerynkę.
Podskoczyła przestraszona, kiedy została pociągnięta za materiał z jednej strony i zwróciła uwagę na zwierzę.
- Zostaw... - powiedziała cicho do zwierzęcia usiłując odebrać swoją odzież. Nie mogła na to pozwolić. Owszem, pelerynka może i należała już do niej, ale nie mogła pozwolić na to, aby tak brutalnie została zjedzona. Co będzie później nosić?
Na szczęście jednak koza była tylko kozą - zdecydowanie wiec mogła jej dotknąć i tak też zrobi. Oprze jedną dłoń na głowie tego wiecznie nienażartego stworzenia, drugą zaś trzymając za swoją pelerynkę zacznie ostrożnie odsuwać od siebie kozę. Nawet jeśli będzie musiała wsadzić jej rękę do pyska, aby ta puściła materiał - zrobi to. Najważniejszym teraz było rozpaczliwie, ale i delikatnie odzyskać memłany fragment materiału. Byleby tylko go nie rozszarpać...
- Nie wolno, tego sie nie je... - będzie powtarzać po cichu do zwierzęcia aż te w końcu nie uwolni ze swoich szczęk memłanej pelerynki...
Tak skupiona na ratowaniu swojej odzieży wierzchniej nawet nie zwróci uwagi na to co dalej działo się w pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3848-skrzynia-skarbow#75537 http://ftpm.forumpolish.com/t3650-gwen?nid=1#top

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Nanaya Byakushitsune
Wiek : 19/24
Wzrost/waga : 165/55
Rodzaj magii : Słońca
Gildia : Mistrz Grimoire Heart
Staż w gildii : Ponad 4 lata
Liczba postów : 2750
Dołączył/a : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Biesiada Kaczuszek - Reaktywacja   Sro Kwi 19 2017, 01:21

MG

W momencie, w którym Laertes pociągnął za wstążkę, opakowanie puffnęło w kłębku różowego dymu, który spowił całe pomieszczenie. Różowy obłoczek szybko zmienił kolor na błękitny, reagując na zupełnie nowe źródło światła pośrodku sali biesiadnej. Oczom magów ukazał się sporej wielkości kryształ, który powoli obracał się wokół własnej osi. Osadzony był na kamiennej platformie przypominającej dwa gryzące się smoki, a nad szczytem klejnotu unosiły się srebrne glify, które zapewne zaklinały cały artefakt.
W tym samym momencie od strony drzwi rozległy się powolne brawa.
- Wszystkiego najlepszego z okazji odbudowy gildii - rozległy się dość sarkastyczne gratulacje. Głos należał do mężczyzny, który po chwili stęknął z bólu.
- Nie musisz być niemiły. - Will bez wątpienia rozpoznawał głos Mikoto. Tym razem jednak nie brzmiał jak wyjęty rodem z taniej telenoweli - wyjątkowo stonowany, mało piskliwy, jakby jego właścicielka była zmęczona. Dym opadł i dwójka nowych gości stała się widoczna dla zgromadzonych.
Mężczyzna o ciemnej karnacji i kocich uszach stał wsparty o framugę i przyglądał się wszystkim ze znudzeniem. Obok niego stała różowowłosa lisica, którą obecny Mistrz tak dobrze znał. Ta podeszła do niego, po czym lekko się przed nim skłoniła, co wywołało tylko ciche prychnięcie ze strony jej towarzysza, ale nie wydawała się przejęta. Zamiast tego wbiła swoje zwierzęce spojrzenie w Ramseya, a następnie przeniosła je na innych magów, każdemu przyglądając się krótką chwilkę.
- Aran i ja chcieliśmy złożyć nasze gratulacje, jednak nie mogliśmy zdecydować się, jaki prezent byłby dla was odpowiedni. Po namyśle postanowiliśmy ofiarować wam fragment potężnej magii. Kryształ, który się tu znajduje, jest Znacznikiem. Pozwala na teleportację do miejsca, w którym zostanie umieszczony. Jeżeli będziecie chcieli, ja i Aran możemy pomóc wam odblokować jego pełen potencjał, umożliwiając wam szybką i sprawną komunikację między gildią a innymi miejscami. Wystarczy, że nas zawezwiecie. - Wyjaśniła pokrótce czym był kryształ, który znajdował się w zapakowanym prezencie. Opisała również wymagania niezbędne do teleportacji. By trafić do Znacznika, mag potrzebował Fragmentu niezawierającego magię teleportacyjną, a te można było znaleźć tylko w kilku miejscach. Następnie należało stworzyć glif, dzięki któremu Fragment mógł przenosić nie tylko do Znacznika, ale i do innego miejsca, wyznaczonego przez maga. Była gotowa do pomocy na każdym z tych etapów, by nie dopuścić do nagłego trafienia do Pustki. Aran już mniej...
Po tym nagłym wejściu dwójki, rozmowy zaczęły wracać do normy a biesiada znów toczyła się swoim rytmem aż do późna.

Koniec Biesiady
Sadaharu, Regina -> 1 PD
Ejji, Nemyu, Karuna, Jo, Will, Gwen, Laertes -> 2 PD

Gildia zdobyła: Znacznik
Magiczny kryształ, który stanowi kotwicę dla magów przeskakujących między punktami. Obecnie Znacznik potrafi połączyć tylko dwa miejsca: główną siedzibę gildii oraz inne, wybrane przez maga miejsce. By móc korzystać z teleportacji, wymagany jest Fragment magii teleportacyjnej, który również umożliwia tworzenie nowych punktów (glifów) do przeskoków. Znacznik może posiadać przypisanych nieskończenie wiele Fragmentów, jednak na chwilę obecną obsługuje tylko 2 miejsca na Fragment. Wygląda jak sporej wielkości niebieski kryształ, który powoli obraca się wokół własnej osi. Osadzony jest na kamiennej platformie przypominającej dwa gryzące się smoki, a nad szczytem klejnotu unoszą się srebrne glify, odpowiadające za koordynowanie Fragmentów.

Bonus:
Aran -> http://www.zerochan.net/1652330#full
Mikoto ->http://www.zerochan.net/1392843

_________________


My Silence | End of the story | The Light | Sacrifice | Wings of Grimoire

Każdy członek Grimoire Heart dostrzega nad jej głową aureolę i boski nimb, jakby była świętą z obrazka. Podświadomie wiedzą, że dziewczyna została wybrana przez Aratę na swoją zastępczynię.

PD: 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t376-konto-nanas http://ftpm.forumpolish.com/t105-nanaya-byakushitsune-znana-jako-byaku http://ftpm.forumpolish.com/t550-pamietniki
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Biesiada Kaczuszek - Reaktywacja   

Powrót do góry Go down
 
Biesiada Kaczuszek - Reaktywacja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Off Top :: Wydarzenia Offtopowe :: Biesiady Gildyjne-




Cytat Lipca
"- Czy wszystkie moje alter ego muszą być spedalone?-spytał sam siebie w myślach."
~ Pheam
Layout autorstwa Frederici
Forum opartę o mangę & anime Fairy Tail autorstwa Hiro Mashimy.
Grafika (po uprzedniej obróbce), kody, skrypty jak i sama zawartość pod postacią postów należy do ich twórców i nie życzymy sobie kopiowania którychkolwiek z tych elementów bez zgody prawowitych autorów.
Forumowy Team Speak!
Adres: 178.217.190.14:6300 | Nazwa serwera: Net-Speak.pl | Nazwa pokoju: ~~~~FTPM~~~~ (i wszystkie podpokoje)
HASŁA! FTPM: FTPM | Psychiatryk: nie | Cmentarz: nerf | Dom spokojnej starości: OP
FORUMOWY DISCORD