IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kokonat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5499
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Kokonat   Nie Mar 06 2016, 07:59

Niewielkie miasto na południu Pergrande, na zachód od Berdaki. Znajduje się na terytorium klany Botan. Słynie z produkcji bardzo dobrego wina ryżowego i z krajobrazów, które ściągają tutaj licznych artystów. W całym mieście rośnie wiele różnych w tym rzadkich, rodzajów roślin. Sam letni dom władcy klanu, otacza gaj z wiśni, które wiecznie kwitną zachwycając swymi różowymi płatkami. Tylko w tym celu głowa klany zatrudnia trzech kapłanów. Dom znajduje się na północnym krańcu miasteczka, bardziej na południe znajdują się domy wieśniaków, trakty oraz plantacje ryżu.
~~

MG

Spacer po domu wydawał się Frederice najlepszym wyjściem na odzyskanie pamięci. Wyszła więc ona ze swojego pokoju schodząc po schodach piętro niżej gdzie natknęła się niemal natychmiast na jakąś kobetę. Była od niej z 20cm niższa i znacznie starsza. Białe włosy, niemal identyczne z bielą włosów Frederici, upięła w kok na czubku głowy. Ubrana w kimono herbacianego koloru, właśnie chyba szła do dziewczyny. Widząc ją jednak na dole pisnęła zaskoczona i złapała ją za ramiona.-Cukiereczku co ty tutaj robisz? Z uszkodzoną głową tak? Mój ty ptysiu z pudrem powinnaś leżeć w łóżku i odpoczywać.-Zaczęła szybko mówić przyprawiając Fredericę o lekki ból głowy. Słysząc tę rozmowę z pokoju obok wyszedł, zapewne pan domu i ojciec Frederici. Był on... gruby. No, pulchny. O rumianej bardzo miłej dla oka twarzy i uśmiechem, który sprawiał że z automatu się tego człowieczka lubiło. Wyższy od żony, wciąż miał włosy mysiej barwy, jedynie przepatane siwizną w kilku miejscach. Małe seledynowe oczka świdrowały Frederice z rozbawieniem. Na sobie miał Turkusowe kimono w różowe flamingi. Wyglądał cudacznie.-No, Frederico moja ty kochana, słodka córeczko, nie wolno mamci martwić-Pokiwał palcem i zaśmiał się.-Ale skoro już zeszłaś, to chodź, chodź, zjemy coś słodkiego i porozmawiamy.-Złapal dziewczynę za dłoń i delikatnie ale stanowczo poprowadził do pokoju z którego wyszedł. Żona rzecz jasna ruszyła za nim. Tam usiedli na poduszkach, przed małym stoliczkiem, przy którym leżały kandyzowane owoce. Zaraz też jakaś służąca postawiła przed Fredericą kubek z zieloną herbatą.-Więc, jak się czujesz kochanie?-Zapytał, zapewne ojciec, nieco poważniejąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Frederica/Takara Kikuta.
Wiek : 19 lat.
Wzrost/waga : 174/60.
Rodzaj magii : Earth Magic & Lightning God Slayer Magic
Staż w gildii : Ok 4 lat w Fairy Tail.
Liczba postów : 2381
Dołączył/a : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Kokonat   Nie Mar 06 2016, 10:21

O rety. Znalazła rodzinę szybciej, niż sądziła, chociaż reakcja kobiety nie była taką, na którą liczyła czy też taką, która by jej jakoś pomogła. Zmarszczyła nieco brwi, gdy tak pisnęła, starając zapomnieć o nagłym bólu głowy. Uśmiechnęła się słysząc, że powinna leżeć. - Wiem, wiem. Ale chciałam się z wami jak najszybciej spotkać! Nie mogłam odpoczywać... - wyjaśniła siwowłosej licząc na zrozumienie. No, tak po prostu leżeć nie mogła. Miała jednak wrażenie, że nawet gdyby wszystko było w porządku to też leżenie w łóżku zbyt długo średnio by jej pasowało. Przecież jest tyle rzeczy, które można zrobić! Nie wiedziała tylko, jakie. Ale na pewno jakieś były. Nie było czasu, by leżeć. Po chwili z innego pomieszczenia wyszła kolejna osoba. Więc mama i tata! Rodzina w komplecie! Uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Chociaż nic nie pamiętała, wydawało jej się, że jest nawet szczęśliwa. - Przepraszam, nie chciałam... - odpowiedziała, spuszczając przy tym na moment wzrok. Uśmiech na twarzy jednak nie znikał. Kiwnęła głową, dając się zaprowadzić do kolejnego pomieszczenia, gdzie zajęła miejsce przy stoliczku. Tyyle słodkości! Nim jednak cokolwiek ruszyła, spojrzała na tatę. - Czuję się już lepiej. Tak właściwie to co mi się stało? Nic nie pamiętam... - zapytała głosem niewiele mniej poważnym niż teraz jej tata. Chciała wiedzieć, co się wydarzyło. Koniecznie. - No i to tylko potłuczona głowa, tak? Nic poważniejszego, prawda? Mam rację? - dodała odrobinkę spanikowana. No bo jeżeli stało jej się coś jeszcze... O nie, musiała myśleć pozytywnie. Na pewno wszystko w porządku.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3201-czolg#58835 http://ftpm.forumpolish.com/t505-takara http://ftpm.forumpolish.com/t1923-z-notatek-t28

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5499
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Kokonat   Nie Mar 06 2016, 14:07

MG

Rodzice spojrzeli po sobie przerażeni.-Jak dużo nie pamiętasz?-Zapytał delikatnie ojciec. Matka zaś położyła córeczce rękę na ramieniu.-Byłaś z narzeczonym nad wodą, kiedy stratowało was dzikie stado trogów. Obronił cię przed większością obrażeń ale niestety jeden trafił cię w głowę. Twój ukochany niedawno wyszedł ze szpitala, teraz dochodzi do siebie w domu. Jeśli się martwisz, później zabiorę cię do niego w odwiedziny.-Powiedziała kobiecinka, głaszcząc Frederice po głowie. Tak więc Frederica dowiedziała się kolejnej ważnej rzeczy. Pomijając swoje imię, wiedziała też że jest zaręczona! Więc pewnie niedługo ślub. Tylko szkoda że wybranka swojego serca nie pamiętała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Frederica/Takara Kikuta.
Wiek : 19 lat.
Wzrost/waga : 174/60.
Rodzaj magii : Earth Magic & Lightning God Slayer Magic
Staż w gildii : Ok 4 lat w Fairy Tail.
Liczba postów : 2381
Dołączył/a : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Kokonat   Nie Mar 06 2016, 14:37

Moment, co? Czym było trogi? Nad jaką wodą? Jaki narzeczony? Słuchała, próbując zrozumieć, co właściwie do niej mówią, ale cały sens ich słów gdzieś ją mijał szerokim łukiem. Patrzyła na nich kompletnie zdezorientowana. Uśmiech gdzieś zniknął, a zamiast tego pojawił się cień przerażenia - Nic nie pamiętam. Nic. Nawet nie jestem pewna, gdzie się znajduję. Nie wiem dobrze, kim ja sama jestem. Nic... Was też nie pamiętam. Narzeczony? Nie wiem, o kim mówicie...- odpowiedziała ściszonym głosem, drżącą ręką próbując złapać za kubek z herbatą. Upiła łyk. Nie była zła. W zasadzie była w porządku. A jednak napiłaby się czegoś innego. Nie wiedziała tylko, czego. To jednak nie było ważne. Istotne było to, że była zaręczona z mężczyzną, o którym nie miała kompletnie bladego pojęcia. Pal licho resztę! - Skoro jestem z kimś zaręczona to znaczy, że zapewne niedługo ślub. Kiedy? - zapytała, wlepiając wzrok w napar. No i coś jej w tym wszystkim nie pasowało. - Po za tym.. Skoro mój narzeczony trafił do szpitala, dlaczego ja byłam kurowana w domu? Czy nie powinnam być pod obserwacją lekarzy? - jeżeli byli lekarze u nich w domu, to nie miała w każdym razie takiej wiedzy. Na dobrą sprawę niczego nie wiedziała. W każdym razie jedno zdawało się być pewne - boli ją głowa i zapowiada się, że długo panną nie zostanie.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3201-czolg#58835 http://ftpm.forumpolish.com/t505-takara http://ftpm.forumpolish.com/t1923-z-notatek-t28

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5499
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Kokonat   Pon Mar 07 2016, 13:53

MG

Matuchna zasłoniła usta rękoma i załkała zalewając się łzami. Ojciec posmutniał i zaczął chrupać z przejęciem kandyzowaną gruszkę.-Byłaś kurowana w domu bo wyglądało to na niegroźne stłuczenie, opiekował się tobą doktor, jak widać źle. PinPin do mnie-Wrzasnął, a do pomieszczenia weszła przerażona służka. Widząc załkaną panią domu i pana domu demonicznie chrupiącego gruszkę, zlękła się jeszcze bardziej.-Sprowadź tu tego doktora co mi moją śliweczkę składał i zwołaj lekarzy z całego miasta.-Pinpin skłoniła się i szybko wybiegła. No cóż, Frederica nie mogła narzekać na brak luksusów i opieki.-Ślub miał odbyć się pojutrze...-Matka załkała.-Ale myślę że ród Kikuta zgodzi się że na przełożenie ślubu przez wasz stan zdrowia. Ale na więcej niż 2 tygodnie bym nie liczył. Raczej w tym czasie musisz poznać swojego męża jak najlepiej. Przykro mi.-Powiedział smutno.-Ale kochałaś go. Więc możesz pokochać znowu. A on kocha ciebie.-Starał się poprawić córce nastrój i podsunął jej miseczkę z rodzynkami pod nos.-Jedz, odzyskuj siły. A teraz, skoro nic nie pamiętasz...-Podrapał się po głowie.-Jestem Pablo Botan a to twoja mamcia Henrietta Botan. Ty zaś jesteś Frederica Botan. Masz brata, aktualnego władcę klanu Botan - Jose. Cała prowincja Botan, wraz z tym miastem - Kokonat, należy do nas i do ciebie.-Powiedział z uśmiechem.-Masz 19 lat, lubisz uprawiać sport, szydełkować, flirtować ze swoim wybrankiem-Mrugnął do niej okiem.-Skoro o nim mowa. Nazywa się Hienshin Kikuta. Najmłodszy syn rodu Kikuta. Jesteśmy dużo słabszym rodem niż oni. W ramach ich dobrej woli i akcie przyjaźni, zgodzili się na to byśmy połączyli nasze rody. Tak zaaranżowane pięć lat temu spotkanie twoje i Hienshina. Gdyby nie polityczne niuanse pewnie już dawno byliśbyście małżeństwem-Wytlumaczył jej ojciec.-Poznałem twoją Mamcię w Berdace, to na wschód stąd. Porwałem ją do swojego zamku i poślubiłem. Piętnaście lat później na świat przyszłaś ty lukrowany pączusiu.-Jej rodzice zdecydowanie mieli dziwny zwyczaj na nazywanie siebie czy innych jak słodkie rzeczy-Jeśli chcesz wiedzieć coś konkretnego to pytaj. Chociaż może twoja pamięć wkrótce wróci i to wszystko jest niepotrzebne?-Zapytal sam siebie z nadzieją Pablo. Jej matka zaś przytuliła ją do piersi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Frederica/Takara Kikuta.
Wiek : 19 lat.
Wzrost/waga : 174/60.
Rodzaj magii : Earth Magic & Lightning God Slayer Magic
Staż w gildii : Ok 4 lat w Fairy Tail.
Liczba postów : 2381
Dołączył/a : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Kokonat   Pon Mar 07 2016, 15:12

Ilość informacji, które gdzieś jej zaginęły podczas spotkania jej głowy z kopytem była zatrważająco duża. Wlepiła zagubiony wzrok w rodzynkach nie bardzo wiedząc, co powinna teraz robić. Chcą ją za, w najlepszym wypadku, dwa tygodnie wydać za człowieka, którą na dobrą sprawę nawet nie zna! Nawet, jeśli kiedyś go kochała, teraz była to kompletnie obca osoba. - Może... - odpowiedziała mamie, kompletnie nie wiedząc, co ma o tym wszystkim myśleć. Może go pokocha, może nie. Skąd mogła to wiedzieć? Nic nie wiedziała. Nic nie pamiętała. Niczego nie była pewna. Ale miała mamę i tatę. W głębi serduszka wierzyła, że jej ze wszystkim pomogą. Bo od tego przecież jest rodzina. Żeby człowiek nigdy nie został sam z problemem, żeby miał gdzie wracać. Wepchnęła jedną rodzynkę do ust. Nie była głodna ale czuła, że potrzebuje zajęcia. Jakiegokolwiek, nawet najmniej wymagającego. Czyli nie dość, że bolała ją głowa, to jeszcze miała wyjść za mąż a do tego jest mimo wszystko kimś znaczącym. Należy do rodu. I tak jakby ma prowincję. Kurczę, nie miała kompletnie na co narzekać. Właśnie wstała i dowiedziała się, że co by nie było - jest ustawiona do końca życia. Gdzie tu się smucić? A jednak wizja spędzenia reszty życia z mężczyzną, którego nie zna napawał ją lękiem. Co ją czeka? A co, jeżeli tak na prawdę wcale go nie kochała? Nie wiedziała, jaką była osobą przed tym wszystkim. Dalej wpatrywała się w rodzynki nieco nieprzytomnym wzrokiem. Czując ciepło bijące od mamy jednak wróciła do rzeczywistości, mocno się wtulając w rodzicielkę. - Już już... nie smuć się. Wierzę, że na pewno wszystko się ułoży. A może to taki test od losu? Może to ma jakiś głębszy sens? Nie ma sensu się martwić. Wrócę do siebie, obiecuję. - chciała jakoś pocieszyć kobietę. Ledwo wstała, a już przyprawiła najbliższych o dodatkowe troski. Nie chciała tak. Chciała ich wiedzieć zdrowych i szczęśliwych. - Skoro mam za dwa tygodnie wyjść za mąż, to chciałabym jak najszybciej poznać narzeczonego. Moglibyście mnie do niego teraz zaprowadzić? - tak, definitywnie za mało czasu, by kogoś dostatecznie dobrze poznać. A jednak na więcej nie było ją stać. No bo co zrobi? Ślub odwoła? Ucieknie? No nie, nie wypadało. Czy nie byłoby nieodpowiedzialnym uciekać od swoich wcześniejszych decyzji? Nawet jeśli nic nie pamiętała, zadeklarowała zamążpójście. Jako przedstawicielka rodu czuła, że zmieniając teraz kompletnie zdanie zawiodłaby rodzinę i pogrzebała dobre imię rodu. Nie, definitywnie nie mogła tego zrobić. Za to mogła poznać narzeczonego, a to zdawało się być dość dobrym planem na najbliższe czternaście dni.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3201-czolg#58835 http://ftpm.forumpolish.com/t505-takara http://ftpm.forumpolish.com/t1923-z-notatek-t28

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5499
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Kokonat   Pon Mar 07 2016, 16:21

MG

Matulka spojrzała z niepokojem na ojca. Czy aby na pewno Frederica powinna w tym stanie podejmować się takich działań. Ojciec po chwili wzruszył ramionami.-Dobrze, skoro uważasz że masz na to siły, niech i tak będzie.-I tak też Frederica udała się ze służką do pokoju, która zdjęła bandaż z jej głowy. Ranka, a znajdowała się, mała na lewej potylicy, już się prawie zagoiła. Prócz tego miała też parę siniaków, ale nic znaczącego. Rozczesano Frederice włosy a potem spięto w kok. Wbrew jej woli oczywiście ubrano ją też w różowo-fioletowe kimono, wszak nie może się pokazać narzeczonemu w piżamce. A wczesniej oczywiście dwie służące umyły jeszcze jej ciało. Na koniec makijaż który także zrobiły jej służące, a przez to wszystko Frederica mogłą czuć się dość nieswojo. Podczas kąpieli na prawym ramieniu dostrzegła znak. Twarz białego dzika z brązową szyszką w mordce. Gdy o to zapytała, dowiedziała się że to klanowy znak. Po wszelkich przygotowaniach wyprowadzono ją z domu i poprowadzono, oczywiście służba, rodzice byli zajęci, ku innej, nieco oddalonej posesji. Ze względu na stan jej zdrowia, Frederica musiała pójść pieszo. I tak po około dziesięciu minutach spaceru wśród jodeł, świerków i różnych kwiatów, dotarła do kolejnej posesji z drewna. Ta, nieco mniejsza od tej w któej sama mieszkała, otoczona byla oczkami wodnymi w których wesoło pluskały się karpie. Służba dała znać o jej przybyciu, a następnie została poproszona do środka, gdzie na spotkanie wyszedł - zapewne, jej narzeczony. Mężczyzna był od niej wyższy, miał prawie 190cm wzrostu. Wydawał się mocno chudy, przynajmniej chudszy od samej Frederici(to nie tak, że była gruba, po prostu miała ciałko tu i tam), aczkolwiek pod bandażami pokrywającymi jego nagi tors i ręce, Frederica dostrzegała mięśnie. Więc nie był to jakiś cherlak. Miał duże dłonie z długimi delikatnymi zdawałoby się palcami. Krótkie ciemno brązowe włosy i bystre zielone oczy, które zdawały się z leniwym spokojem śledzić wszystko co go otacza. Na buzi błąkał się delikatny uśmiech, a na policzkach dawąło się dostrzec ślady piegów. Na oko miał może dwadzieścia lat. Na widok Frederici, skłonił się. Jeśli zabolały go przez to rany, nie dał tego po sobie poznać i z tym samym delikatnym uśmiechem wyprowstował się.-Wybacz pani że nie zdołałem uchronić cię przed wszelkim niebezpieczeństwem.-Powiedział smutno i raz jeszcze się skłonił, tym razem klękając przed Fredericą. Służba z którą przybyla Frederica wydała z siebie odgłos zdziwienia. Widocznie było to pogwałcenie pewnych norm społecznych, których Frederica nie pamiętała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Frederica/Takara Kikuta.
Wiek : 19 lat.
Wzrost/waga : 174/60.
Rodzaj magii : Earth Magic & Lightning God Slayer Magic
Staż w gildii : Ok 4 lat w Fairy Tail.
Liczba postów : 2381
Dołączył/a : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Kokonat   Pon Mar 07 2016, 17:21

Tak, to było dziwne. Ktoś ją dotykał, ktoś ją mył, ktoś inny nakładał jakieś dziwne coś na twarz co chyba ludzie nazywali makijażem ale nie była do końca pewna. Kimono... Dlaczego kimono? Mama i tata w takich chodzili, ale w zasadzie sama osobiście wolała coś... mniej eleganckiego? No bo jeżeli się pobrudzi, to będzie szkoda, a to pewnie drogie rzeczy są. Starczy, ze o coś zahaczy, a to się porwie.. albo nawet przez przypadek otrze o coś. Ale skoro wyruszała do narzeczonego to mogła się poświęcić. Tylko dalej nie rozumiała, dlaczego ktoś jej malował twarz. Próbowała powstrzymać się przed odruchowym starciem wszystkiego rękawem kimona. Podróż przebiegła stosunkowo krótko. Sama nie wiedziała, kiedy te wszystkie minuty minęły, a nawet specjalnie nie próbowała napawać się widokiem drzew i kwiatów. po prostu szła, patrząc przed siebie. Bez większego rozglądania. Zależało jej też, by zapamiętać drogę. Czuła się, jakby wrzucono ją na losową planszę bez mapy, co gdzie jest. I w zasadzie nie było to wielce dalekie od prawdy. Im bliżej znajdowała się miejsca docelowego, tym szybciej biło jej serce. Sama nie była pewna czy ze strachu, który od dłuższego czasu jej towarzyszył, czy może jednak była tym wszystkim też trochę podekscytowana. Weszła do środka, gdzie na spotkanie wyszedł jej ciemnowłosy mężczyzna. Obserwowała go przez chwilę, chcąc jak najdokładniej mu się przyjrzeć. Tylko... co teraz? Co miała robić? Czuła się nie mniej zagubiona, niż kiedy rano wstała z łóżka. Klękną przed nią? Dlaczego? Dużo z tego nie rozumiała. Był poturbowany, a jeszcze ją przepraszał. A przecież po jego stanie mogła spokojnie wywnioskować, że zapewne zrobił wszystko, by jej pomóc. Więc dlaczego? Tak samo reakcja służących. Czy powinna teraz coś zrobić? Zrobiła coś nie tak? A może to on zrobił coś nie tak, jak powinien? Sama nie wiedziała, czego się ktokolwiek po niej spodziewa i czego powinna spodziewać się od innych. - Ryzykowałeś własnym życiem, by ocalić moje. Dziękuję. - odpowiedziała spokojnie, delikatnie uśmiechając się do niego. Chciała jeszcze dodać, że przecież nie ma za co przepraszać. Ale w tym samym momencie poczuła jakiś dziwny impuls, jak gdyby chciał jej powiedzieć "nie, to zły pomysł". - Nie przynoszę jednak dobrych wieści. Cóż... Nic nie pamiętam. Niczego ani nikogo. Rano nie wiedziałam nawet, jak się nazywam... - dodała po krótkiej pauzie nie bardzo wiedząc, jak ma mu to przekazać. Nie wydawała się zbytnio uradowana. W zasadzie stres ją zjadał od środka na samą myśl o tej rozmowie. - Pomyślałam, że powinieneś o tym wiedzieć. Najszybciej jak się da... - dokończyła, pozwalając narzeczonemu jakoś przetrawić tą okropną informację. Może będzie miał pomysł, jak temu zaradzić? Gdzieś w środku miała taką nadzieję. Nie zauważyła nawet, kiedy kawałek kimona wpadł w jej dłoń, która to automatycznie mocno zacisnęła się na materiale miętosząc go przy tym.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3201-czolg#58835 http://ftpm.forumpolish.com/t505-takara http://ftpm.forumpolish.com/t1923-z-notatek-t28

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5499
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Kokonat   Wto Mar 08 2016, 14:49

MG

Zapewne wiele rzeczy było nie tak jak powinno. W końcu Frederica zupełnie nic nie wiedziała o zasadach panujących wśród klanów Pergrande. W każdym razie kiedy powiedziała co miała do powiedzenia, mina jej narzeczonego zrobiła się bardzo strapiona i smutna. Wstał z podłogi-Wyjść-Rozkazał służbie Frederici, a następnie chwytając ją za dłoń, poprowadził ku poduszkom przy stoliku by usiadła. Sam usiadł po drugiej stronie.-Normalnie, to ty powinnaś ich odprawić. Zapamiętaj, to ważna zasada.-Poinstruował Fredericę. Bez żalu czy czegokolwiek. Widać było że mówi jej o tym dla jej własnego dobra.-Owszem, wieści które przynosisz nie są... wesołe.-Wypuścił powietrze z ust-Zobaczę o ile uda mi się przełożyć ślub. Tydzień? Może dwa. Ale nie unikniemy go Frederico-Powiedział patrząc jej w oczy.-Chociaż byłaś szczęśliwa z jego powodu, po tym jak sie poznaliśmy, z początku oboje byliśmy mu bardzo przeciwni. Knuliśmy jak się z tego wywinąć.-Zaśmial się cicho.-Niestety to nie wchodzi w grę. Ślubu unikniemy tylko jeśli jedno z nas umrze.-Wzruszył ramionami.-W przeciwnym razie ucierpi twoja rodzina. Tak działają śluby polityczne-Powiedział ze smutkiem, wcale Frederice nie grożąc. Po prostu jasno stawiając sprawę, nic nie ukrywając. Tak wyglądała jej aktualna rzeczywistość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Frederica/Takara Kikuta.
Wiek : 19 lat.
Wzrost/waga : 174/60.
Rodzaj magii : Earth Magic & Lightning God Slayer Magic
Staż w gildii : Ok 4 lat w Fairy Tail.
Liczba postów : 2381
Dołączył/a : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Kokonat   Wto Mar 08 2016, 15:49

Przekazywanie złych wieści nigdy nie było proste. Ale jednak najgorsze zdawałoby się przekazała, zaś narzeczony Fredericy nie zdawał się być wcale mile wszystkim zaskoczonym. Chociaż nie chciała go smucić, musiała to po prostu zrobić. Nie mogła przecież udawać, że wszystko jest w porządku. W każdym razie początkowo trochę się bała jego reakcji. Zawsze przecież mógł się rozzłościć. A to nigdy nie wróżyło nic dobrego. Przytaknęła na jego pierwsze słowa, siadając na poduszce. Kiedy spojrzał jej w oczy, odruchowo chciała speszona odwrócić wzrok. Ostatecznie ten tylko powędrował gdzieś w bok. Czuła się przez ten krótki moment bardzo uważnie obserwowana. W centrum czyjejś uwagi, a przecież zapewne była w takowym ciągle, odkąd weszła do pomieszczenia. - Czy skoro i tak do niego dojdzie, bez względu na to, co się stanie - jest jakikolwiek sens przekładać nieuniknione...? - zapytała cicho, kompletnie nie godząc w myślach na taki stan rzeczy. Zdawał się być bardzo miły. Możliwe, ze nawet byłby wspaniałym mężem. Ale znała go kilka minut. Za dwa tygodnie zmieni się tylko to, ze będzie go znała kilkadziesiąt minut dłużej. A ludzie nie żenią się po tygodniu, miesiącu czy dwóch. Czasami mijają lata, zanim  zdecydują się na coś takiego. Nie chodziło o to, że nie chciała za niego wyjść. Ona po prostu kompletnie nie wiedziała, czy w ogóle tego chce. - ...nawet cię nie znam. Jeżeli kiedykolwiek coś do ciebie czułam - przepadło. Ja... po prostu nie chcę wyjść za obcego mi człowieka. Tydzień... dwa... ile zmienią, jeśli niczego sobie nie przypomnę? Ile zmienią, skoro ostatecznie koniec będzie ten sam? Czy w dwa tygodnie da się nadrobić całe lata znajomości...? Za mąż powinno się wyjść z miłości. Nie dlatego, ze ktoś inny tak chce... - kontynuowała niemal szepcząc, z trudem powstrzymując łzy. Jej przyszłość wcale nie malowała się wbrew pozorom w tak jasnych barwach. Ślub... Niby to tylko ślub. A jednak nie tylko. - Nie uważasz, że to brutalne obudzić się nie wiedząc nawet, jak ma się na imię by zaraz po tym usłyszeć, że w zasadzie cała reszta twojego życia już została jakoś zaplanowana, bez twojego własnego udziału? Że spędzisz to życie z kompletnie obcą ci osobą i nie możesz nic z tym zrobić...? Wszystkie decyzje zostały podjęte, a ja obudziłam się tylko po to, by odegrać swoją rolę w nie swojej sztuce... Jeżeli to jest cena za życie w dostatku pośród całej tej polityki i wielkich rodzin, to ja nie wiem, czy je chcę. - dokończyła, patrząc zaszklonymi oczami na mężczyznę przed nią, jakby szukając w nim sojusznika. Miała nadzieję, ze wstawi się za nią. Poprze. Pomoże, chociaż zdawałoby się, że nic nie może jej w tej kwestii pomóc.
Powinna za niego wyjść. Bo tak zakładały przepisy, pisane i niepisane prawa klanowe. Bo od tego zależało dobre imię rodu. Ale w ogóle nie czuła, żeby sama tego chciała. Ślub sprawi, ze oczywiście, wszyscy będą szczęśliwi. Oba klany, narzeczony... tylko nie ona. Zadeklarowała, że za niego wyjdzie. Ale czy jakkolwiek powinno się porównywać tamtą chwilę z chwilą obecną, kiedy wszystko tak diametralnie się zmieniło? Im bardziej o tym myślała, tym bardziej starała się znaleźć jakieś sensowne wyjście z sytuacji.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3201-czolg#58835 http://ftpm.forumpolish.com/t505-takara http://ftpm.forumpolish.com/t1923-z-notatek-t28

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5499
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Kokonat   Wto Mar 08 2016, 20:57

MG

Mężczyzna westchnał i przetarł twarz dłonią.-Świat nie jest takim przyjemnym miejscem jakbyś chciała.-Zauważył spokojnie mężczyzna.-A ty nie jesteś zwykłą wiejską dziewczyną która może postępować jak chce i kierować się głosem serca. Ci wysoko postawieni zawsze byli i będą narażeni na takie sytuacje. Mojemu i twojemu bratu zbyt zależy na tym ślubie. A nawet gdybyś uniknęła ślubu ze mną, nie myśl że dane będzie ci długo nacieszyć się swobodą...-Powiedział smutno.-Jesteś w takim wieku, że nie czekano by długo. Zaraz znaleziono by ci nowego narzeczonego. I na pewno nie czekano by już ze ślubem. Skoro jeden się nie powiódł...-Wzruszył ramionami poczym wstał i zaczał chodzić po pokoju.-Rozumiem co czujesz Frederico. Sam to czułem, jeszcze pięć lat temu. Dlatego chcę przełożyć ślub. żebyś chociaż mogła mnie poznać. Może nie pokochać, ale żebyś mogła wiedzieć chociaż z kim spędzisz resztę życia. Ale jeśli nie jest to dla ciebie ważne.-Wzruszył bezradnie ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Frederica/Takara Kikuta.
Wiek : 19 lat.
Wzrost/waga : 174/60.
Rodzaj magii : Earth Magic & Lightning God Slayer Magic
Staż w gildii : Ok 4 lat w Fairy Tail.
Liczba postów : 2381
Dołączył/a : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Kokonat   Wto Mar 08 2016, 21:40

Bez sensu. To wszystko było bez sensu. Dlaczego w ogóle się budziła? Dlaczego ten cały trog po prostu jej nie zabił, tylko perfidnie skasował pamięć? Dlaczego to ona musi przez to wszystko przechodzić? Za co? Co takiego złego uczyniła, że nawet nie może przeżyć swojego życia tak, jak chce? Niesprawiedliwe. Zaczęło to do niej z powrotem docierać. Życie po prostu było niesprawiedliwe. I kompletnie nic człowiek nie jest w stanie z tym zrobić. Czuła się jak mała istotka wepchnięta pomiędzy dwa urwiska ciemności. Nigdzie wyjścia. Nigdzie innej drogi. Mogła albo iść przed siebie, albo nigdzie. Jedyna osoba, na którą obecnie zdawało jej się, że może liczyć - zawiodła. Rodzina na pewno nie zrobi niczego, by ślub odwołać. Zależy im na nim. Ród narzeczonego tym bardziej na to nie przystanie, a on sam nie wydawał się skory do pomocy. A może już wiedział, że jakiekolwiek próby będą bez sensu? Wlepiła wzrok w podłogę. Dlaczego ktokolwiek zastrzegał sobie prawo do planowania jej życia? A jednak nie mogła nic zrobić. Była tylko wysoko urodzoną panną na wydanie. Co najwyżej mogła się rozpłakać. - Rozumiem... - odpowiedziała krótko, tracąc kompletnie nadzieję na zmianę obecnej sytuacji. Zacisnęła mocniej dłonie na kimonie, ściskając materiał z całych sił. Chciała coś zrobić. Cokolwiek. Czuć, że jednak może sama o sobie decydować. Że nie jest zwykłą marionetką w rękach rodziców. Sama nie wiedziała, czy jest bardziej zrozpaczona obecnym stanem rzeczy czy wściekła, że jest tak bardzo bezsilna. Łzy napływały jej do oczu, jednocześnie zaciskając zęby, jakby była to jedyna metoda, do wyrażenia swojej furii. Odczekała moment, aż emocje przestaną w niej wrzeć. Aż będzie mogła powiedzieć coś więcej, nie zdradzając zbytnio tego, co aktualnie odczuwała. - Jeżeli uważasz, że przełożenie ślubu jakkolwiek mi pomoże - nie krępuj się. Wkrótce i tak cała władca rodziców nade mną przejdzie na ciebie... - stwierdziła zrezygnowana, sama nie wiedząc w zasadzie, jak to wszystko będzie wtedy wyglądać. Może właśnie będzie miała więcej swobody? Może wręcz przeciwnie? Nie miała pojęcia. Co ma być, to będzie. Przez chwilę nawet zaczęła się zastanawiać czy jest faktycznie sens przejmować się czymś, na co nie ma kompletnie wpływu. Czy jej postawa cokolwiek zmieni? Nagle wszyscy wokół odnajdą w sobie odrobinę człowieczeństwa? Skierowała swoje brązowo-fiołkowe tęczówki na Hienshina. Sama twarz nie wyrażała więcej niż mieszaninę smutku i zobojętnienia. - Czy mógłbyś oprowadzić mnie po okolicy? Odkąd straciłam pamięć nie mam pojęcia, co gdzie jest... - zapytała licząc na to, ze chociaż tyle da radę dla niej zrobić. W zasadzie nie czuła potrzeby poznania terenów. Po prostu nie chciała siedzieć w tym budynku. Czuła się jak w więzieniu chociaż miała wrażenie, że uczucie to wcale nie minie nawet, jak wyjdzie. Zdecydowanie jednak czuła się lepiej na zewnątrz, niż kiedy siedziała w domu czy w willi narzeczonego. Nie miała pojęcia, dlaczego. po prostu tak było, a powód raczej nie wydawał się istotny.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3201-czolg#58835 http://ftpm.forumpolish.com/t505-takara http://ftpm.forumpolish.com/t1923-z-notatek-t28

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5499
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Kokonat   Sro Mar 09 2016, 16:15

MG

Mężczyzna już nic nie powiedział. Nie chcąc dobijać Frederici ani mówic czeogś, czego nie powinien. Ogólnie, pozwolił jej się oswajać z tym co miało nadejść. Nawet jeśli było to niemożliwe. Kiedy poprosiła o spacer, skinął głową, poczym wziął drewnianą laskę, drugą dłoń podał Frederice i tak trzymając ją za rękę, poprowadził, oprowadzając po okolicznych terenach. Pokazał jej domy chłopów i pola uprawne, skąd ich pozdrawiano. Pokazał jej jezioro, przy którym ostatnio zostali stratowani. Piękny, stary zagajnik i świątynkę jakiegoś bożka, przy której się zatrzymali. Znajdowała się po środku zagajnika, otoczona starymi drzewami. Mała kapliczka z kamienia, przy której paliły się kadzidła, a po otaczających ją kamiennych płytach spacerował kot. Hienshin z trudem, lecz uklęknął na jednej z płyt przed kapliczką i gestem nakazał to samo Frederice.-Klaśnij trzy razy, podziękuj Fujinowi, sama zdecyduj za co. Potem możesz go o coś poprosić, a może kiedyś spełni twe życzenie.-Sam zrobił jak powiedział. Zaklasał trzy razy i zamknął oczy, dziękując Bogu i zapewne o coś go prosząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Frederica/Takara Kikuta.
Wiek : 19 lat.
Wzrost/waga : 174/60.
Rodzaj magii : Earth Magic & Lightning God Slayer Magic
Staż w gildii : Ok 4 lat w Fairy Tail.
Liczba postów : 2381
Dołączył/a : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Kokonat   Sro Mar 09 2016, 18:04

Hienshin milczał. Liczyła na to, że jakoś ją pocieszy, jednak nie spodziewała się kompletnej ciszy. Żadnego "Wszystko będzie dobrze". Ani jednego "Jakoś się to wszystko ułoży", a przecież nawet jeśli się w to do końca nie wierzyło, to czasem dobrze było coś takiego od kogoś usłyszeć. Nawet, jeżeli to nie miała być prawda. Im dłużej jednak go obserwowała, tym bardziej gnębiły ją wyrzuty sumienia. Jeszcze kilka dni temu ratował jej życie. Sam mógł zginąć. A dzisiaj... - Przepraszam... - wyszeptała, kiedy tylko ten chwycił ją za rękę. - Ty pewnie też masz ciężko. Kobieta, dla której byłeś gotów zaryzykować własnym życiem kompletnie o tobie zapomniała. Życie jest podłe. Dla wszystkich... - chwyciła mocniej dłoń mężczyzny jakby bojąc się, żeby go nie puścić. Po czym ruszyła. Bez większego pośpiechu. Nie wyglądał na takiego, który w obecnym stanie byłby w stanie za nią biec. No i przecież tez i nie na tym polegał spacer. Obserwowała okolicę, starając się zapamiętać jak najwięcej. Skoro miała okazję, by poznać trochę terenu to nie było przeszkód, by nie skorzystać. Nawet, jeżeli samym celem było po prostu wyjście z budynku. Obserwowała chłopów, rosnące zboże. Napawała się zielenią zagajnika jakby czując, że takie wycieczki to coś, co może jej się nie prędko przytrafiać. Ostatecznie spomiędzy drzew wyłoniła się kapliczka. To, co jednak bardziej przyciągnęło jej uwagę był kot spacerujący w okolicy. Sama nie wiedziała, dlaczego, ale po prostu jej wzrok utkwił w futrzaku, z uwagą obserwując każdy jego ruch. Koty mają kły i pazury, żeby się bronić. Miłe futro. Chodzą własnymi ścieżkami. Robią co chcą. Nikt im nic nie każe. W sumie chciałaby być kotem. Wiedziała jednak, że było to nierealne. Ale... Chciałaby mieć tygrysa. Broniłby ją, gdyby nikt inny nie mógł. Użyczał jej futra, pozwalając jej kłaść się przy nim i wtulać w wielkie cielsko bestii. Tak, tygrysy musiały być wspaniałe. Teraz mogła tylko uśmiechnąć się delikatnie do kota, przenosząc z powrotem swoją uwagę na narzeczonego. Więc miała klęknąć... To też zrobiła, przyglądając się kamiennej kapliczce. Ale dlaczego? Dlaczego ludzie modlą się do bogów? Czy oni na prawdę istnieją? A może właśnie na tym polegała wiara? Na oddawaniu czci czemuś, co może być zwykłą ułudą? Nie wiedziała. Ale w sumie niczego nie wiedziała. Błoga nieświadomość osoby z amnezją. Ale jeżeli ten byt żyjący możliwe że tylko w ludzkich umysłach był w stanie jej pomóc... Jeżeli była taka szansa... Dlaczego by nie spróbować? Klasnęła trzy razy. Za co by mogła podziękować? O co konkretnie mogła prosić? Nagle miała dziwną pustkę. Nie taką, jak kiedy dzisiaj rano wstała. Rano jej głowa przypominała kompletnie pustą halę z samą Fredericą w środku. Teraz ta hala była całkiem żywa, a jednak wszystkie myśli chowały się po kątach.Podziękowała więc za to, że żyje. Życie miała tylko jedno, nawet, jeżeli nieco beznadziejne pod niektórymi względami. Tylko o co mogła prosić? O odwołanie ślubu? Wolność? A jednak czuła, że to nie to. Mogła więc prosić tylko o jedną rzecz... Boże, jeżeli mnie słyszysz - błagam, jeżeli potrafisz, zwróć mi moje wspomnienia. Nic więcej nie chcę. O nic więcej nie proszę. Niech będzie jak dawniej. Bez względu na cenę... pomyślała mając wielką nadzieję, że to na prawdę zadziała. Chciała, żeby faktycznie był ktoś, kto usłyszy jej małą prośbę. Że to nie jest tylko wymysł ludzi. O ile prościej żyje się z myślą, że jeżeli bardzo się czegoś chce, to jakiś astralny byt może coś dla człowieka zrobić... Byty o nieograniczonej mocy... Otworzyła oczy, po czym zerknęła ukradkiem na mężczyznę obok. Chciała pierw zaczekać, aż sam skończy się modlić. Czuła, że przeszkadzanie mu byłoby nie na miejscu. - Czy to bogowie zsyłają na ludzi nieszczęścia...? - zapytała niepewnie. Była ciekawa. Czy to właśnie te istoty, do których ludzie tak żarliwie się modlą, są też tymi, przez których ci muszą szukać pocieszenia wśród bytów wyższych? To by było dość okrutne, ale w sumie pasowałoby. Życie jest w końcu podłe.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3201-czolg#58835 http://ftpm.forumpolish.com/t505-takara http://ftpm.forumpolish.com/t1923-z-notatek-t28

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5499
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Kokonat   Sro Mar 09 2016, 22:22

MG

Mężczyzna gdy tylko skończył się modlić popatrzył na Fredericę, wysluchał co miała do powiedzenia, a potem powoli wstał i zapatrzył się w niebo.-Niedawno powiedziałaś że też mam ciężko... tak mam. Wszyscy mamy życie nie jest sprawiedliwe.-Powiedział smutno, a następnie dłonią pogładził polik Frederici. Delikatnie i nienachalnie, w końcu nienawykła ona aktualnie do jego dotyku.-Nie wiem czy to Bogowie. Nie wiem czy mają w tym jakikolwiek cel, czy po prostu są okrutni...-Chwycił dłoń Frederici i poprowadził ją w drogą powrotną.-Jednak wiele z tego za co obwiniamy Bogów, wiele z tego za im dziękujemy, to po prostu nasze własne działania. To my poszliśmy nad jezioro. To Trogi tam poszły. To Bogowie kierowali nimi lub nami? Pewnie po prostu, łatwiej nam wierzyć, że za to wszystko odpowiada siła wyższa.-Westchnął.-Choć niewątpliwie, Bogowie istnieją.-Powiedział to z takim przekonaniem, jakby jakiegoś widział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Kokonat   

Powrót do góry Go down
 
Kokonat
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Inne tereny :: Pozostałe kraje :: Pergrande Kingdom-




Cytat Lipca
"- Czy wszystkie moje alter ego muszą być spedalone?-spytał sam siebie w myślach."
~ Pheam
Layout autorstwa Frederici
Forum opartę o mangę & anime Fairy Tail autorstwa Hiro Mashimy.
Grafika (po uprzedniej obróbce), kody, skrypty jak i sama zawartość pod postacią postów należy do ich twórców i nie życzymy sobie kopiowania którychkolwiek z tych elementów bez zgody prawowitych autorów.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows
Forumowy Team Speak!
Adres: 178.217.190.14:6300 | Nazwa serwera: Net-Speak.pl | Nazwa pokoju: ~~~~FTPM~~~~ (i wszystkie podpokoje)
HASŁA! FTPM: FTPM | Psychiatryk: nie | Cmentarz: nerf | Dom spokojnej starości: OP
FORUMOWY DISCORD