IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szpital Hargeon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Wielki Kot.
Wiek : Tyle, ile Uniwersum.
Wzrost/waga : Kocia.
Rodzaj magii : Panel Administracyjny.
Gildia : Gildia Administracyjna.
Staż w gildii : Od zawsze.
Liczba postów : 1109
Dołączył/a : 10/08/2012

PisanieTemat: Szpital Hargeon   Sob Sie 11 2012, 12:51

First topic message reminder :

Do szpitala trafia prędzej czy później każdy mag. Taka specyfika zawodu. Hargeoński szpital, dzięki dużej ilości pieniędzy przewalającej się przez port (tych legalnych i tych mniej) jest bardzo dobrze wyposażony. Szczególnie rozbudowana jest Izba Wytrzeźwień, Detoks, Ortopedia, Oddział Chorób Lokomocyjno-Głębinowych, Chirurgia oraz przyszpitalny Zakład Medycyny Sądowej. Również chlubą jest Oddział Ratunkowy, który na standardowym wyposażeniu ma takie urządzenia jak młot pneumatyczny do cementowych butów, czy elektryczny pastuch na rekiny do użytku podwodnego. Co prawda wielu złośliwie komentuje ulokowanie szpitala blisko fabryki przynęt dla ryb, ale to oczywiście bezpodstawne pomówienia ;)...
Sam gmach jest dość duży, pięciopiętrowy a z lotu ptaka ma kształt karpia koi...

/by Alezja



[EDIT z 26 listopada 2013]
Plany budynku. Plany pięter wiszą przy każdych schodach, reprezentując plan odpowiedni dla danego piętra. Są to plany powstałe na potrzeby misji, więc jeśli ktoś trafi do tego szpitala i wpadnie w panikę, gdzie się powinien położyć, niech nie krępuje się położyć na piętrze/oddziale, na którym chce, choćby wyszło, że leczy rany po misji między noworodkami. No, tylko w piwnicy nie zalegajcie ;P ...


  • Szpital kliniczny w Hargeonie, im. prof. dr hab. Cipirzboga Kuternogi - wejścia i zewnętrze
  • Plan - piętro -2.
  • Plan - piętro -1.
  • Plan - parter
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 1.
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 2
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 3.
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 4.
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 5.
    Spoiler:
     



Alezja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sro Lut 26 2014, 04:42

/Mychael Danna & Danna - The Blood of Cu Chulainn, "Krew Psa Chulainna", czyli main theme Alezji podpisany jako "Heir of Mamorix", PRAWDZIWY JAK NIGDY PRZEDTEM lol! ...


I nastał dzień. Alv otworzyła półprzytomnie oczy, z jedną ręką zwisającą beztrosko z łóżka, natomiast z drugą ułożoną pod głową. Wtem zbliżyła twarz do kubka z kawą i niuchnęła, po czym zmarszczyła nos. Kawa. Nie lubi kawy. No ale przecież przymusu nie ma. Nie myśląc wiele, a w sumie to w ogóle nie myśląc, wypięła tyłek do góry wyprężając ręce przed sobą, i sumiennie ziewnęła, wywalając język na wierzch. Wtem ogarnęła, że 1) chyba przesadziła z tym przeciąganiem, 2) nie jest tu sama, a w ogóle to nie jest u siebie. Znieruchomiała z zażenowania, po czym wróciła do "pozycji peryskopowej", nie bardzo wiedząc, jak zachować się dalej. Z tego miejsca pisnęła:
- Przepraszam, normalnie tak nie ziewam... Z reguły... - i w tym dokładnie momencie spostrzegła, że i tak nikt nie zwraca na nią uwagi. Zauważyła, że coś jest dziwnego w zachowaniu zarówno blondzi, jak i Corneliusa. Uruchomiła swoje pokłady wiedzy z zakresu antropologii i ogarnęła w czym rzecz. Na mordzię wyszedł jej tym samym bardzo głupi "banan". Tak, ewidentnie obudziła się w dobrym humorze. Szybko, póki dotrze do niej, że to bez sensu! Tak czy inaczej postanowiła dopomóc chłopakowi...
- W ogóle, to wszyscy jesteśmy Ci winni ogromne podziękowania, Corneliusie. Jakbyś jej nie wydostał z tego pierwszego węża to kto wie, jak by się to skończyło. Mnie by albo zabił, albo nie zdążyłabym jej pewnie uratować. Hmm... Albo i jedno i drugie, jakby się nad tym bardziej zastanowić... TAK CZY SIAK: doktora też mogłam wynieść tylko dlatego, że zjawiłeś się na ratunek. Dziękuję Ci, nocny łowco... - i w tym momencie chciała wstać z łóżka. Z jakiegoś powodu uważała za naturalne, że pierwsze na podłodze lądują przednie łapy = górne odnóża = ręce, które u ludzi nie są przystosowane z reguły do takich akcji, tak więc radosna próba zeskoczenia z leży zakończyła się pokazowym zaryciem "baniakiem" o podłogę. Alv nic sobie za bardzo tym nie zrobiła, w sensie nabicia siniaka i podobnych, ale zamroczyć - zamroczyło. To tyle, skoro chodzi o patetyczne podziękowania bohaterowi minionej Nocy. Usiadła niedbale przy łóżku, nieprzytomnie masując sobie ręką czoło...
- Czy tak właśnie wygląda kac?... - spytała, szczerze znając to zjawisko tylko z opowieści lub obserwacji osobników skacowanych. Pojęcia nie miała, co się dzieje z mózgiem pod jego wpływem, ale biorąc pod uwagę swoje obecne zachowanie, była bardzo bliska teorii o kacu. Co prawda nie piła alkoholu poprzedniego wieczora, ale jakoś miała na uwadze zaaplikowanie sobie pod skórę jakiegoś świecącego paskudztwa, przez które była święcie przekonana, że została zmutowanym ślimakiem. Zaraz wstała, próbując złapać pion, po czym stwierdziła, że może się ogarnie po wypraniu pyszczola w zimnej wodzie i skierowała się do łazienki. Odchodząc w jej stronę, z pełną premedytacją zaczęła niebrzydką barwą śpiewać na granicy słyszalności:
"Ofiarę złóóóżcie z nietopeerzaaaa
co przeż sam sobie wiiiinien jeeeeest.
Myślał, że jaakoooś się ułoooożyyyyy
lecz między mity to musi włożyć!

Kogo chcesz czarować
Skoro serce masz na wierzchu!
Już straciłeś głowę
Dostrzegamy to bez przeszkód!
Nie wstydź się to piękne
poczuć nagle miętę
i mieć w głooooooowie pstro!

CO TO
TO NIE
ANI SŁOWA, A SIO!
Co z tego, każdy się dowie, o-ooo!
Nie powiesz, że
Pokochaał byś bloooond..."*


Alezja wiedziała, że Cornelius dobrze słyszy słowa, mimo że człowiek już by je uznał za zwykłe nucenie melodii i z jednej strony czuła złośliwą satysfakcję, jednocześnie ciesząc się, że Corneliusa ma za sobą i nie widzi jego spojrzenia. Natomiast nawet przez myśl jej nie przeszło, że córuś doktorka również może mieć podkręcony zmysł słuchu. Inu ignorancko wzięła ją za człowieka...
W pewnym momencie coś ją w środku zabolało, jakimś dziwnym trafem akurat wtedy, kiedy podczas parafrazowania piosenki, myśli nowo-narodzonej psowatej uleciały w stronę jej kochanej gildii. Dalej nucąc, jednak już ze smętną miną podeszła do umywalki, nad którą wisiało lustro. Odkręciła zimną wodę i zapatrzyła się w odpływ w kompletnym braku zrozumienia dla tego odczucia. Dokładnie w momencie:
- Cichuuutko więc... poowieem że... kochaaaa... - i -am gooooooo już nie było, gdyż wzrok przeniosła na lustro. Umilkła z miejsca. Uniosła w górę prawą dłoń i wciąż gapiąc się tępo w lustro, pacnęła się kilka razy lekko ręką w dodatkowe prawe ucho, to z sierścią. Ono istniało. Opuściła rękę i przez chwilę po prostu stała, lampiąc się w swoje odbicie. Szybkim ruchem przekręciła kurek z wody zimnej na lodowatą, po czym wsadziła głowę pod jego strumień. Miała wrażenie, że z emocji zaraz eksploduje. Spojrzała znów w lustro jednak między zabraniem głowy spod kranu a wyprostowaniem się odezwał się odruch otrzepania się z wody. Po tym kolejnym jakże psim akcencie, ona sama na głowie miała coś, co wyglądało jak pomarańczowe wrzosowisko po bardzo silnej burzy, natomiast gdyby Noe wszedł do tej łazienki poczułby silną potrzebę wejścia na pokład Arki, gdyż najwidoczniej Potop nie dość, że się zaczął, to jeszcze miał się całkiem dobrze. Wtem ujrzała, że raz po raz zza jej pleców coś jej w tym lustrze miga. Coś biało-pomarańczowego. Obejrzała się do tyłu i trochę w dół...
- Czy to ogon Akity?... - spytała głupio samą siebie. Tak, to był ogon Akita Inu, a ona dobrze o tym wiedziała. Jakby nie wierzyła sama sobie, jej podświadomość postanowiła jej podpowiedzieć i w momencie, gdy skończyła pytać w eter, ów puszysty, typowo szpicowaty psi ogon zaczął radośnie napierdzielać na boki. Ano, psi ogon - zdrajca wszelkich kłamstw. Dobrze, że Inu nie lubiła kłamać, bo musiałaby zmierzyć się z brutalną rzeczywistością boleśnie, gdyż np. udawanie smutnej przy radosnym nastawieniu nie byłoby za bardzo wykonalne...
Spojrzała w lustro znów, z iskrą w oczach...
- Ale numer... - powiedziała i w tej chwili ujrzała, że z zębami też się coś zmieniło. Uniosła wargi w górę odsłaniając zęby, w tym kły dłuższe niż zazwyczaj miewała. - Ale mam zaczepiste kasowniki... - westchnęła z podziwem na widok zębów. Dodała jeszcze tylko - Czad... - i ponownie chwaląc się garniturem uzębienia, runęła nieprzytomna na podłogę, niechcący ciągnąc za sobą lustro. Nadmiar emocji zdecydowanie z nią wygrał i rozłożył na łopatki. Po kilku sekundach odzyskała świadomość. W rozbitych fragmentach lustra, trochę teraz załamujących i dekompletujących obraz, ujrzała pysk Akity. Sprzątnęła lustro do kosza i zabrała się do gabinetu...
Jeśli nie było "zbyt intymnie", weszła i usiadła na "swoim" łóżku, wyprostowana jak struna. Teraz patrzyła badawczo to na blondzię, to na Wąpierza...
- Mam pytania... - obwieściła poważnie, starając się ignorować migający co chwila zza jej pleców ogon. Cóż, wewnętrzna radość była ciężka do opanowania. Bardzo... - A więc: Co zrobił doktor, że nie dość, że przez te węże był nazywany "papą", to jeszcze miał za to coś zostać ukarany śmiercią? W obecnej sytuacji chyba powinnam znać dużo szczegółów... - i wskazała lewą ręką na dodatkowe uszy. - Poza tym: co wypiłam? Czy to ma działanie stałe czy czasowe? O czym jeszcze powinnam wiedzieć? Jeśli to stałe, to ten stan się utrzyma, czy będzie się rozwijał w którąś stronę? I czy teraz powinnam chodzić do lekarza w razie choroby czy do weterynarza?... - mimo powagi, ogon-zdrajca wciąż wesoło merdał, zdecydowanie psując Alv wizualny rezon. No i póki co ostatnie pytanie - Czy powinnam się spodziewać jakichś efektów ubocznych?... - spytała z profesjonalizmem humanoidalna, radośnie merdająca ogonem marchewka, strzygąc raz po raz dodatkową parą uszu. Wzrok przenosiła to na Corneliusa, to na blondzię. Nawet nie zauważyła, jak wypiła kawę. Jednym duszkiem. Razem z fusami. Nawet nie zauważyła, jak po chwili zaczęła lizać delikatnie (wręcz kosmetycznie, bez wpływu na walkę, etc. żeby nie było) rozcięty grzbiet dłoni, widocznie zahaczony odłamkiem lustra. Gdzieś w tle głowy przeleciało jej 7 lat nieszczęścia. A to jakaś nowość?, jednak szybko zostało spacyfikowane. Mocnym ciosem tarczą...


*Oryginał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Raksha Murtha
Wiek : 33 lata
Wzrost/waga : 191 cm / 95
Rodzaj magii : Mutacja
Gildia : Kiedyś FT
Staż w gildii : 12 lat w FT, teraz samotnik
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/01/2014

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sro Lut 26 2014, 19:34

MG

Wampirek spojrzał w kierunku dziewczyny, a jego reakcja była następująca tutaj, lekko zawstydzony słowami dziewczyny, której najchętniej by teraz wyrwał flaki i rozrzucił w krwawym tańcu nienawiści. Aż zaczął szukać czegoś ciężkiego, by uderzyć dziewczynę z uszami. Blondynka jedynie popijała sobie herbatę. No więc potem była akcja w kiblu i teraz pora na odpowiedzi.
- Nie wspominał zbytnio nic na ten temat, gdy go tam biłem- powiedział Cornelius drapiąc się po policzku. Dziewczyna pokiwała głową w nieświadomości, chyba nic nie wiedziała na temat badań ojca, ani przeszłości.
- Stałe, stałe- zapewnił Cornelius biorąc do ust łyk herbaty, po czym z gracją przełknął - Biorąc pod uwagę, że byłem na dole i zobaczyłem, że fiolka była rozbita to raczej za dużo w tego sobie nie masz, więc efekt pewnie będzie baaardzo powolny- odłożył kubek - Raczej stricte psem się nie staniesz, a przynajmniej na moje. Leczeniu to tam nie wiem, ale raczej jesteś teraz bardzo humanoidalna, więc pozostaje lekarz- wstał z krzesła - Uboczne? Aaaa tak, dodatkowe sutki do karmienia miotu, ale to tam szczegół. Najwyżej ci wyrosną genitalia owczarka niemieckiego- zaśmiał się złośliwie wampirek.
W tym momencie jednak wszedł doktor z małym siniakiem na policzku, po czym rozejrzał się po pokoju wychylając do środka głowę. Kiwnął głową i wszedł.
- Doberek~!- powiedział z uśmiechem na ustach - Corneliuś, Abiś~~ Panna Burek~- z tym ostatnim chyba odnosił się do Alezji - Mówiłeś jej o miocie i genitaliach?- spytał wampira, który jedynie z wrednym uśmiechem pokiwał głową.
- A tak na poważnie to się nie martw- pocieszył dziewczynę - Parę operacji i dalej będziesz kobitą- zaśmiał się - Dobrze, koniec żartów. To co wypiłaś to co sobie zaaplikowałaś to właśnie był jeden z powodów ich przyjścia. Ten duży sobie trochę dał w żyłę i jak sądzę widziałaś efekty. Mały chyba tego nie dorwał. Dziwie się, że nie zabrał z sobą, może pierw chciał się pozbyć nieproszonych gości, by nie stracić zawartości- powiedział drapiąc się po głowie - Ale niestety straciliśmy ostatnią próbkę. Za to z dobrych wieści to zrobiłem nie pewny wywar o podobnych właściwościach... jednak bez zielonego nie zdziała, bo jest bez bazy- posmutniał na ryjku, ale zaraz się uśmiechnął, gdy córka podeszła i go przytuliła - Przepraszam, że musiałaś przez to przechodzić...- spojrzał na Alezję, gdy córka tylko trochę poluzowała chwyt - A tak, mam coś dla ciebie- powiedział, po czym podał dziewczynie paczkę tabletek. Były kolejno: dwie zielone, dwie żółte i dwie czerwone.
- Nowa formuła od chłopców z laboratorium. Nie mów, że im to wyniosłem, bo mnie zaszlachtują. No to tak... zielona działa jak typowy dopalacz do zmysłów, na krótki okres czasu (4 posty) zmysły robią boom! Lepiej widzisz, słyszysz i w ogóle (każda z umiejek zmysłu o poziom w górę). Minus niestety gorszy, bo po zakończeniu działania tracisz kontakt z światem (jeden post ślepoty i nie słyszysz nic, dalej czujesz). Żółta sprawia, że czujesz natychmiastową ulgę i łatwiej ci się skupić (Po zażyciu odczuwasz spokój i zmęczenie znika). Problem? Dzień od zakończenia działania odczujesz efekty (po misji od jednego do trzech dni w szpitalu dłużej). Czerwona... cholera co to robiło- Wyciągnął z kieszeni instrukcje, którą przeczytał - Po zażyciu jej nie odczujesz bólu, a twoja skóra na jakiś czas stwardnieje zmniejszając tym samym możliwość zranienia się (dwa posty). Efektem ubocznym jest krew z nosa (jeden post). A tak, pamiętaj, że zjedzenie wszystkich trzech może przyprawić cię o mdłości i wymioty.Nie zapominaj, że od zażycia musi minąć moment, by zaczęło działać  -powiedział, po czym puścił blondynkę, która zaraz usiadła z powrotem na swoim stołku z głośnym westchnięciem.

(Ho, ho nagród ciąg dalszy. Gdyby była cała trójka to pewnie byłoby do podzielenia na was wszystkich xd")
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1942-rakshel#33127 http://ftpm.forumpolish.com/t1891-raksha http://ftpm.forumpolish.com/t1943-rakshelek#33128

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Czw Lut 27 2014, 14:41

O nie. Tekst o genitaliach wymagał zemsty. Spiorunowała Corneliusa spojrzeniem, a jej uszy alarmująco napięły się do przodu, czubkami wskazując ofiar... znaczy... rozmówcę. Czyli Corneliusa. Jednak odezwała się ze spokojem, jakby głosząc prawdy oczywiste. Spokój był bardziej denerwujący, a ona o tym wiedziała...
- Teraz to żartujesz o psich genitaliach. Że też taki dowciapny nie byłeś wczoraj w Nocy. Możnaby przysiąc, że walczyłeś o wydostanie jej - tu spojrzała na Abiś - jakby od tego zależało istnienie twojego przyszłego pokolenia. A jak ratowałeś jej życie! Mnie byś zabił - i prawdopodobnie ten moment był nawet bliższy niż wczoraj - a jej nie pozwoliłbyś zginąć. Jeśli tak normalnie się zachowujesz względem wybranki serca, to jakaś dziewczyna będzie kiedyś przy tobie bardzo szczęśliwa. - i odbijamy piłeczkę! Musiała teraz podziękować autorom tych wszystkich książek przygodowych, do których z gracją wepchnęli romantyczny wątek. Wtedy marudziła ale teraz czuła swoistą satysfakcję z wiedzy, jaką z nich zaczerpnęła chcąc niechcąc. No bo przecież ona nie wie, co to taka miłość. Wcale. Ani trochę. Nic a nic. Bo skąd?... O błoga nieświadomości!...
Natomiast zapytanie doktora, czy Cornelius powiedział jej wszystko, łącznie z kwestią organów rozrodczych, jej mina wyrażała jedno: D-drugi żartowniś...
Gdy się przywitał, wstała i skłoniła głową w jego stronę, już z normalnym wyrazem twarzy...
- Panna Burek, to Alezja Gergovia, magiczny ogar Fairy Tail. Dziękuję za śniadanie. Na kanapkę jeszcze nie miałam czasu. Nadrobię za chwilę. Najpierw chciałabym rozwiać kilka wątpliwości, które mnie nurtują z racji zmian w moim organizmie. Przyznaję, że na chwilę obecną nie umiem odróżnić żartu od prawdy, bo jestem trochę skołowana nowymi częściami ciała. Dlatego wolałabym odpowiedzi zgodne z prawdą... - tu zrobiła krótką przerwę na poukładanie sobie wszystkiego, mając Nadzieję, że o niczym nie zapomni - Tak więc: Pierwsze: Cornelius powiedział, że nie mam w sobie tego za dużo, więc efekt będzie raczej powolny ale stały, oraz że całkiem psem się nie stanę. Jeśli to prawda, to czy to znaczy, że z czasem będę coraz bardziej psowata, ale mimo to pozostanę humanoidalna? Typu: dalej będzie mnie obowiązywać chód dwunożny, ale na ciele będę mieć sierść, utrata palca przeciwstawnego, etc.? Jeśli tak, to czy jest możliwe zrobienie czegoś, żebym miała kontrolę nad zmianami? Przyznam, że o ile możliwość przejścia na jakiś czas w formę psią bardzo by mnie cieszyła, tak stałe, pogłębiające się bycie jednocześnie bardzo psem i bardzo człowiekiem uczyni ze mnie inwalidę zarówno w świecie ludzkim, jak ni nie będę w stanie poradzić sobie wśród zwierząt. Najprawdopodobniej. Drugie: - tu jakby straciła na pewności siebie. Widać kwestia przerażała ją bardziej niż niż zostanie koronnym obiektem z wyspy doktora Moreau. - Co prawda planuję nie ściągać na świat przyszłych pokoleń ale... to nie prawda z tym miotem i sutkami, prawda? CORNELIUS, MILCZ, NIE CIEBIE PYTAM... - tak, ostatnie zdanie było zdecydowanie pewne siebie, w przeciwieństwie do pytania, jakie przed nim padło. - Trzecie: Skoro mieliście próbki tego zielonego to nie macie dokumentacji z badań? Ze składem, procesem produkcji, i tak dalej? Skoro udało wam się pozyskać to zielone raz, to drugi też powinno, prawda? Jednocześnie proszę o wybaczenie za zniszczenie próbki. Przyznaję, że decydując się na ten krok nie wiedziałam, że częściowo stanę się dość fajnym zwierzęciem. Raczej miałam przed oczami wizję przyrostu mięśni i siły, a krok mój był zdecydowanie wyrazem desperacji, gdyż musiałam działać szybko nie widząc za bardzo szansy w swoich umiejętnościach. Tak czy inaczej, czwarte: dlaczego takie badania nad takimi preparatami są w ogóle prowadzone? Czy to legalne? Piąte: dzieciak-wąż nazwał pana doktora "papą". Mówił też o "mamie" i "wujku", oraz o tym, że padł na pana wyrok śmierci. Kim jest ten dzieciak, kim był jego brat, czemu jest pan ich "papą", kim są pozostałe osoby i za niedotrzymanie jakiej obietnicy chcą pana zabić? Szóste: Dziękuję za tabletki. Mogłabym zachować instrukcję? One są tylko dla osób... - tu nie wiedziała jak określić to, czym/kim teraz jest - mojego pokroju czy człowiek czystych ludzkich genów też może je zażyć, z takim samym efektem?... Hmm... Na razie to chyba wszystko... A, oczywiście zdaje pan doktor sobie sprawę, że skoro dzieciak uciekł, to pana życie i pańskich bliskich wciąż jest zagrożone?...
Usilnie starała się nie zwracać większej uwagi na "Abiś". Inaczej przesłodkie zachowanie cichej blondzi zaczęłoby ją denerwować. Zupełnie jakby była stworzona tylko po to, żeby wybawiać ją z opresji...
Wewnętrznie, czy tego teraz chciała czy nie chciała, brzmiało radosne Jestem Akitą! Jestem Akitą! Jestem Akitą!...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryudogon, Shozo Idane
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/84
Rodzaj magii : Diabelska
Gildia : Szczury
Staż w gildii : .
Liczba postów : 460
Dołączył/a : 22/08/2013

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Czw Lut 27 2014, 16:07

MG

- Abi, przyniesiesz mi wyniki? Zostawiłem je w sali pod nami-
powiedział do dziewczyny, która wyszła w czasie dokuczenia Corneliusowi (SZACH MAT ALEZJO). W ten doktor się przeciągnął i ziewnął leniwie odpowiadając na pytania:
- Sprawa number łan~ Tutaj się nasz kolega nie myli, efekt powolny i stały lecz jest do odwrócenia... no przynajmniej nad tym pracuję. Co do dalszych... nie wiem, nikt się nigdy nie podjął próby użycia tego na sobie. Na zwierzaki działa to zdecydowanie inaczej niż na ludzi. Dwa: Całkeim dobry kawał mu się udał z tymi sutkami, więc postanowiłem go nie sprzedawać, nie martw się- a wampirek tylko otworzył usta i się zamknął - Powiedzmy, że ciężko zrobić dokumentację czegoś o czym pojęcia się nie ma. To nie my to zrobiliśmy, jedynie któregoś dnia przyniósł mi to nasz kolega wampirek- powiedział, a jednak wampir postanowił odpowiedzieć:
- Miałem to po przygodzie w zoo, znalazłem w kieszeni, więc postanowiłem się rozejrzeć i doktor zasugerował pomoc. Wtedy poznałem tego twojego kolegę mnicha- odpowiedział spokojnie drapiąc się po brodzie.
- No jak widać, udało mi się stworzyć coś na wzór tego czegoś przy pomocy kilku zamienników, ale nie testowałem tego na nikim. Dwa składniki miały dość niejasny i nieskatalizowany skład, którego raczej nie mogłem otworzyć, był nie czysty i ciężko było z nim coś zrobić przy obecnej technice w szpitalu. Może gdybym udał się do Artail... chociaż za takie coś mnie zamkną- stwierdził jasno i raczej to była taka ich tajemnica tutaj - Papą..? Mama? Wujek?- tutaj się zdziwił, zaczął się zastanawiać, gdy zamknął oczy - Teoretycznie kiedyś pracowałem z ludźmi i napisałem książkę na temat podobnych badań, ale nie wycofali ją ze sprzedaży... A ludzie z którymi się w to bawiłem nie żyją od dawna, zginęli podczas jednej z ekspedycji. Jednak nie wiem czemu mnie tak nazywał, nigdy nie widziałem tej dwójki na oczy...- przerwał, by złapać oddech - A co do tabletek to się nie martw, wszystko będzie dobrze. Zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa, a skoro jeszcze nie zaatakowała armia zombie, która mi się nie dobija do drzwi gabinetu to jest dobrze~!- uśmiechnął się.

_________________


Czytać:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1680-kieszen-ryudogona#28246 http://ftpm.forumpolish.com/t1394-czlowiek-z-piekla-rodem http://ftpm.forumpolish.com/t1733-ryudogonowe-cosie

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Czw Lut 27 2014, 21:02

Zmrużyła oczy, puszczając Corneliusowi wymowne spojrzenie Cwaniak!...
- Hmm... Do odwrócenia... Wolałabym odwracalny i przywracalny... - mruknęła sobie pod nosem, bo tak jak nie chciała zostać na stałe inwalidzko zniekształconą hybrydą, a takie wizje miała, jeśli będą następować dalsze zmiany, tak na myśl, że straci na amen te kły, uszy i nawet ogon, jakoś tak obudziły w niej tęsknotę za potencjalną stratą. Wtem:
- MOMENT. Jak to "na zwierzaki"?!... - spojrzała groźnie na doktorka, po czym burknęła zgodnie z prawdą - Wolałabym nie mieć nigdy tych nowych atrybutów wiedząc, że cierpiało przez to jakieś nie winne zwierzę... - i utkwiła wzrok w podłodze. Po czym znów skierowała go na doktora, nie bojąc się żadnego spojrzenia - Jeśli kiedykolwiek do pana przyjdę w kwestiach... medycznych, spokojnie może pan na mnie testować preparaty związane z moją sprawą a nie testowane na zwierzętach. To stary preparat czy dalej prowadzi pan te badania? Jeśli tak, to dlaczego? I co w takim razie za substancja znajdowała się w niebieskim pojemniku? Tym, którego zawartości nie zdążył pan sobie zaaplikować?... - choć nie dało się ukryć, że Alv zdecydowanie należy do osób, które ani nie wspierają kuchni turystycznej, a i kosmetyki (szampon, mydło, pasta do zębów) kupują po upewnieniu się, że etykieta ma znaczek z króliczkiem, to starała się nie brzmieć wrogo a... dyplomatycznie. O ile nie miała nic przeciwko badaniom na ludziach, którzy z własnej woli się na nie zgodzili, ewentualnie badaniom na zwierzętach ale tylko jeśli chodzi o lekarstwa, tak przyprawianie szczurkom trzeciego oka na plecach i obserwacja, czy im z nim dobrze to było coś, co burzyło krew. - Kolejna kwestia: skąd ma pan pewność, że ci ludzie zginęli?...
Teraz z kolei spiorunowała Corneliusa wzrokiem...
- Huang Zhen współpracował ze mną na początku tej misji. Ale nie nazwałabym go kolegą. Tłumaczyłam ci już. Konkurencyjna gildia. Współpraca dla dobra misji i nic ponad to... - wtem coś jakby do niej dotarło - Moment... Przecież grzebałeś mi w umyśle. Czyli dobrze wiesz, co myślę na temat takiego koleżeństwa... - i dodała pod nosem - Złośliwy batman... - dobrze wiedząc, że Cornelius to słyszał...
Tak czy inaczej, skoro doktor i tak nad tym pracuje, to Alezja chcąc niechcąc stała się jego pacjentką. A może przy okazji uratuje kilka zwierzęcych istnień, jeśli doświadczenia będą prowadzone od razu na niej. Niestety, to jeszcze nie teraz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryudogon, Shozo Idane
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/84
Rodzaj magii : Diabelska
Gildia : Szczury
Staż w gildii : .
Liczba postów : 460
Dołączył/a : 22/08/2013

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Czw Lut 27 2014, 21:26

MG

- Spokojnie, na tych, które miały iść do uśpienia-
powiedział doktor unosząc ręce trochę wyżej starając się uspokoić dziewczynę - Nie, testy na ludziach są zbyt niebezpieczne. Chciałabyś mieć drugą głowę?- powiedział mężczyzna ciągnąc jednak dalej - Prowadzę badania, by poznać. Nie chce na tym zarobić, a może to kiedyś pomoże ludziom? Po za tym robię to, bo Cornelius mnie prosił. Do do specyfiku o który pytasz to właśnie jest to niebieskie w pojemniczku. Szukałem kilku elementów kiedy mnie zaatakował- rzekł, po czym spojrzał na wampira - Dziękuję ci jeszcze raz za pomoc- powiedział. Czerwonooki jednak jedynie machnął ręką.
- Skąd mam? Pewnie po wybuchu pożaru kilkanaście lat temu w okolicach Crocus, tuż przed uderzeniem, które zmiotło je z ziemi- spuścił wzrok na ziemię - Strażacy i magowie lecznicy powiedzieli, że to cud, że dalej żyję. Przeżyłem ja, mój asystent i parę osób, które były z nami. Resztę pochłonął ogień, wszystko zostało spalone- skończył. W ten odezwał się Cornelius:
- Myślisz, że chciało mi się czytać wszystko, co miało miejsce w twoim życiu. Przy okazji, niezły ten Diarmuid, z chęcią bym go ugryzł, pewnie ma słodką krew- tak, zdecydowanie złośliwego batmana słyszał...

_________________


Czytać:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1680-kieszen-ryudogona#28246 http://ftpm.forumpolish.com/t1394-czlowiek-z-piekla-rodem http://ftpm.forumpolish.com/t1733-ryudogonowe-cosie

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Czw Lut 27 2014, 23:25

Westchnęła. Dalej jej się to nie podobało, ale lepsze to, niż na każdych. "Założyła ręce" i słuchała dalej. Jednocześnie trochę się zamyśliła...
- Może pomoże... - powiedziała cicho jakby do siebie...
Z jeszcze większą uwagą wysłuchała historii doktora. Nie mogła się nie odezwać, wciąż ze wzrokiem "spoczywającym" na podłodze kilka kroków przed Alezją...
- Znam osobę, która uciekła z domu, bo brat pomógł sfingować jej śmierć poprzez wysadzenie swojego laboratorium z bardzo specjalistyczną aparaturą. Uznano ją... - tu się poprawiła, by nie brzmieć, że chodzi o dziewczynę - ...tę osobę... za zmarłą, gdyż stwierdzono, że jeśli ktoś był w środku - nie miał szans.  - i były to ostatnie wiadomości jakie znała o domu, w którym "głowa rodziny" próbowała z niej zrobić kogoś, kim Alezja nigdy nie miała być. Nabrała powietrza w westchnieniu - Tak więc ja bym nie zakładała, że oni na pewno nie żyją. Bo ta osoba, którą znam, fizycznie ma się nie najgorzej... - powiedziała z melancholijnym spokojem, z czymś jakby lekką nutką smutku. - Mówi się, że zza grobu nigdy nie wraca to, co dobre. Proszę o tym pamiętać, biorąc pod uwagę wczorajszy wieczór... Zakładając, że mówisz mi prawdę, panie doktorze... dodała ostatnie zdanie już w myślach...
Natomiast Korek poszedł o jeden most za daleko i właśnie nastąpiła detonacja (nie, żeby Alv w poprzednich dyskusjach była niewinna, czy coś):
- Jego głowa... - cedziła przez zęby, na dobrą sprawę niemal warcząc - ... i zarazem wszystko co sprawia, że funkcjonuje ona tak jak powinna - należy do mnie. Tylko zbliż się do niego... Tylko spróbuj mu zrobić kosmetyczną choćby krzywdę... a stanę się twoją płomykówką*, nietoperzu... Na bardzo krótko, bardzo boleśnie, i bardzo pokazowo...
A ostrze falkaty skierowane w stronę Corneliusa mówiło wyraźnie, że Alv - niestety - nie żartuje. Niestety, bo Inu żyje w świecie reguł, kodeksów i Honoru, a on mówi, że nigdy nie dobywa się miecza, jeśli nie jest się gotowym go użyć...


*płomykówka - rodzaj sowy. Sowy są jednymi z naturalnych wrogów nietoperzy. Oczywiście usytuowane są w łańcuchu pokarmowym korzystniej od "gacków"...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hans Olaf Monte-Greccio, ale znajomi dalej mogą mówić mu Dax
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/75
Rodzaj magii : Dziadek Mróz/Zimowa
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Jakieś 2 lata w FT był potem przerwa i znowu ft
Liczba postów : 1293
Dołączył/a : 20/10/2012
Skąd : A co cię to?

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Czw Lut 27 2014, 23:48

MG

- Ten miecz mógłbym ci wsadzić w tyłek, gdy tylko go wyciągnęłaś-
powiedział, po czym złamał ręką za klingę, po czym lekko wygiął końcówkę ostrza ku górze. Zdecydowanie teraz to nawet sam doktor poczuł siłę wampirka.
- Dzieci spokój, bo do kątów na karne jeżyki na 5 minut!- powiedział mężczyzna, a Cornelius jedynie wyprostował ostrze... no prawie, bo od teraz jest lekko wygięte w dół. Jedynie machnął ręką na to wszystko i dopił herbatę.
- Dzięki Doktorku za herbatkę, ale ja już się zmywam- powiedział Cornelius wychodząc.
- Trzymaj się ciepło i wpadnij za tydzień po wyniki badań~!- powiedział machając mu na papa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t451-bank-mroza http://ftpm.forumpolish.com/t424-dax-po-prostu http://ftpm.forumpolish.com/t780-dax-i-jego-zmiany

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pią Lut 28 2014, 02:23

- Tylko dlatego, że choć w tym momencie grozisz Diarmuidowi, to mu nie zagrażasz. Gdyby był blisko, nie skończyłoby się na mierzeniu z broni... - niewzruszenie odparła pierwsze słowa Corneliusa, wciąż mierząc do niego z - teraz już wygiętej lekko - falkaty. Na dobrą sprawę odprowadziła go ostrzem do drzwi. Gdy wyszedł, zbliżyła końcówkę klingi do twarzy, i kompletnie zapominając o obecności doktora, odezwała się do broni:
- Nie martw się. Obrażenia poniesione w słusznej sprawie zawsze są powodem do dumy. A te dodatkowo nie eliminują Cię z dalszych walk... - i schowała miecz. Dopiero wówczas przypomniała sobie o obecności doktorka. Uśmiechnęła się słabo, przepraszająco...
- Proszę o wybaczenie. Zawsze miałam wysoko rozwinięte odruchy psów stróżujących... - wtem jakby coś ją zastanowiło i uniosła wzrok lekko w górę, jakby to miało pomóc jej w myśleniu - Choć w sumie jeszcze mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło dobycie miecza po tak krótkiej analizie, czy powinnam...
- Jakiej analizie?... - prychnęła gniewnie rycerza, wyraźnie zestresowana sytuacją sprzed chwili, w kategorycznym przeciwieństwie debila, w którego wnętrzu siedzi. Z kolei Anielica i chibi-fangirle były całe w skowronkach, najwidoczniej wyzute z wszelkich instynktów przetrwania...
Inu wzięła kanapkę i zawinęła ją w [czystą] chusteczkę higieniczną, wyciągniętą z kamizelki taktycznej, po czym schowała zawiniątko do kieszeni kitla. Wtem jakby o czymś sobie przypomniała i trochę zawstydziła, że musi prosić o coś takiego:
- Umm... Pozwoli pan doktor, że pożyczę ten kitel? Niestety moje obecnie spodnie odzienie zbyt urąga jakimkolwiek normom kulturowym w promieniu setek kilometrów... - pomijając, że choćby Gergovia przebywała w kraju, gdzie nudyzm jest normą kulturową, sama by chodziła w spodniach-bojówkach i wełnianym golfie na długi rękaw, nawet przy 40 C. Na szczęście doktor bez przeszkód się zgodził*. Zgodnie z prawdą Alv dodała - Oddam przy naszym następnym spotkaniu, jeśli tylko będzie zaplanowane. Bo nie ma wątpliwości, że jeszcze się kiedyś spotkamy, jeśli okrutny los nie zdecyduje inaczej...
Wzięła też tabletki wraz z instrukcją, i je schowała z kolei do kamizelki taktycznej. Przy wyjściu zatrzymała się, ukłoniła doktorowi i powiedziała:
- Dziękuję. I proszę na siebie uważać. Do zobaczenia... - po czym opuściła szpital, raz po raz głaszcząc uszy lub ogon, jakby upewniając się, że dalej są i nigdzie się nie wybrały, np. po psychiatrę...


Tymczasem w umyśle Alezji Anielica rozpoczęła maślanym wzrokiem sztandarową już pieśń, wyraźnie i z premedytacją nie dość, że odgrywając rolę Alezji to jeszcze bezczelnie ją przedrzeźniając. Tylko pozostała w swej zwiewnej kiecy. Natomiast chibi-fangirle robiły za chórek...
Anielica, dramatycznie kładąc sobie rękę na czole:
- Ofiarę zóóóóżcie z głupiej psiiiinyyyyy... Co sama soobiieee wiiiiiinnaa jeeeeest... Myślaałaam: jakoś się ułooożyyyyy... Lecz między mity to MU-SZĘ WŁO-ŻYĆ!... - w tym momencie robiąc nie mniej dramatyczną minę buntu przeciwko brutalnej rzeczywistości. Tuż po dramatycznym geście buntu wszedł chórek chibi-fangirli, do tego odstawiający prawdziwą rewię, gdzie można było dostrzec elementy kankana, riverdance i paru innych słynnych tanecznych show. Biorąc pod uwagę zgranie, musiały wcześniej trenować:
- Kogo chcesz cza-ro-WAĆ, skoro ser-ce masz na wierz-CHU! JUŻ straciłaś gło-WĘ! Dooostrzegamy to bez prze-SZKÓD! Nie-wstydź się to pię-KNE pooooczuć nagle mię-TĘ! Iii mieeeć w-głoooooowie pstroooooo!...
A wraz z ostatnimi słowami Anielica zawyła melodyjnie w rozpaczy, co miało być przedstawieniem wciąż wypierającej się prawdy Alezji. Oczywiście utwór dążył do zakończenia zadowalającego zarówno Anielicę jak i fangirle. Rycerza spojrzała na nie tylko zmęczonym wzrokiem, chowając miecz i kręcąc bezradnie głową...
- Nie, nie ma Nadziei. Naprawi je tylko mogiła...

*Info od Daxa...


-z/t-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Never Winter
Wiek : 17 liet
Wzrost/waga : 178 cm/68 kg
Rodzaj magii : Kontrakt z wróżką - Magia Szczęścia
Gildia : Brak
Staż w gildii : Dwa tygodnie
Liczba postów : 544
Dołączył/a : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pon Maj 26 2014, 15:42

PERSPEKTYWA GREY
Podróż przebiegła szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.
Zacznijmy od tego, że niemalże przy wyjściu z lasu pojawił się tamten woźnica, który nas odwoził na miejsce. Widząc nasz stan zgodził się natychmiast pojechać do lekarza, którego "dobrze zna". O ile wcześniejsza podróż była spokojna i powolna, a chłopak sprawiał wrażenie trochę flegmatycznego, to, gdy sytuacja go przycisnęła, zamienił się w demona prędkości. Dodając do tego fakt, że droga była prosta i wyczyszczona, a ludzie uczynni...
-... Rośnie.
Szepnęłam cicho, przed wejściem do szpitala, wylatując z wozu. Walka bez magii paradoksalnie musiała sprawić, że jeszcze bardziej się jej uczepił, przez co wzmocnił z nią dotychczas słabą więź. Magia szczęścia należy do jednej z najsilniejszych i najbardziej przydatnych w multiwersum. Im lepiej ją opanuje, tym szybciej odzyskam swoją prawdziwą. A wtedy...
- Potrzebujemy pomocy! Dwie osoby zostały ciężko ranne w starciu ze złem! Potrzebujemy lekarza, który ich uratuje!
Zawołał Never-kun głośno od razu po wejściu. Ludzie mogli się na niego patrzyć dziwnie, jako że jego stan wcale nie był taki dobry. Te rany, które otrzymał, jeszcze się nie zagoiły, a kiedy biegł do szpitala, otworzyły się z powrotem. Więc teraz ciekła z nich całkiem duża struga. Póki co jednak tamta dwójka była w znacznie gorszym stanie. Tak więc podleciałam obok niego.
- Podejrzewam przebicie płuc. Ustabilizowałam trochę ich stan, ale wciąż jest krytyczny i umrą bez pilnej pomocy. Są obecnie na wozie. Podobno jest tutaj lekarz, który zna się na zaklęciach leczących jak nic. Można byłoby go prosić?
W przeciwieństwie do Never-kuna głos miałam spokojny. Na pewno nie mogło się to skończyć źle, z jego szczęściem. W końcu jest bohaterem - oni zawsze potrafią uratować swoich towarzyszy niedoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1552-superhero-national-funds-czyli-konto-nevera#24439 http://ftpm.forumpolish.com/t1507-never-winter http://ftpm.forumpolish.com/t1989-dzienniki-grey

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hans Olaf Monte-Greccio, ale znajomi dalej mogą mówić mu Dax
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/75
Rodzaj magii : Dziadek Mróz/Zimowa
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Jakieś 2 lata w FT był potem przerwa i znowu ft
Liczba postów : 1293
Dołączył/a : 20/10/2012
Skąd : A co cię to?

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pon Maj 26 2014, 18:44

MG
(Witamy na moim placu zabaw, szpitalu Hargeon >D)

Akcja działa się szybko. Ludzie w szpitalu obserwowali wszystko. Tylko jedna dziewczyna od razu zareagowała i zwołała dwie pielęgniarki, które od razu podjechały z całym sprzętem. Blondynka od razu zawołała jednego z doktorów, którzy aktualnie teraz się zajmowali ostrym dyżurem. Tak, był to znany i kochany przez wszystkich... DOKTOR FISHER! Tak, szybko zareagował, gdy pielęgniarki zabierały rannych. Zostali przewiezieni do jakiejś z sal, jednak sam Doktor Edward, który był wysoki jak dąb.
- Jak do tego doszło dokładniej? - powiedział odsyłając od razu blondynkę do owych pacjentów.
- Abi, zajmij się nimi, dasz sobie radę, uczyłem cię jak sobie z tym radzić - odpowiedział szukając czegoś po kieszeniach. W końcu wyciągnął ją, fioletową tabletkę w opakowaniu, którą rzucił Neverowi.
- Weź ją, powinna zatrzymać krwawienie na jakiś czas. Zaraz wyśle do ciebie kogoś - powiedział biegnąc za dziewczyną. Blondi razem z pielęgniarkami zaczęła pomału przeglądać ich rany. Trochę to trwało. Jak na razie Never nie został wpuszczony do środka. Oj tak, było grubo.

U naszych kochanych rannych sprawa wyglądała inaczej. Gdy przybiegła blondynka od razu zaczęła przeglądać rany, po stwierdzeniu co się stało od razu jej ręce zaiskrzyły na żółto niczym pokryte piorunem i delikatnie przejeżdżała po ranach w rękawiczkach. Ból u naszej dwójki zaczął ustępować.
Oj tak, teraz było im przyjemnie...

(Gratulacje, przeżyjecie ~.~ Aktualnie powiedzmy sobie, że śpicie. Never w sumie musi tylko pisać, ja tam wam dam znać jak wam się rozwinie sytuacja.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t451-bank-mroza http://ftpm.forumpolish.com/t424-dax-po-prostu http://ftpm.forumpolish.com/t780-dax-i-jego-zmiany

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Giulietta Laura Maria della Firenza
Wiek : 19 lat
Wzrost/waga : 175/64
Rodzaj magii : Magia Medyczna
Gildia : Grimoire Heart
Staż w gildii : 4,5 miesiąca
Liczba postów : 691
Dołączył/a : 11/04/2013

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pon Maj 26 2014, 23:33

I Laura tam była, choć raczej nie należała do tych najbardziej zainteresowanych osób. Średnio obchodził ją los jakiś miłych magów, którzy wcześniej walczyli ze złem, a już szczególnie, że dwójkę z nich kojarzyła z pewnego niezbyt miłego incydentu… Twarz Nevera szczególnie zapadła jej w pamięć. W końcu oboje brali udział w tej samej konkurencji. Niemniej jednak nie zamierzała z początku podchodzić i mieszać się w cudze sprawy. Na pewno na miejscu był ktoś, kto się nimi lepiej zajmie, przy okazji nie niszcząc im psychiki swoim gadaniem. Jeżeli przebite płuco było prawdą, na sali musieli mieć niezły ubaw. Trochę żałowała, że właśnie omija ją świetna impreza, ale pozostali jeszcze tacy mniej poszkodowani, z którymi można było porozmawiać.

Spojrzała się zniesmaczona na blondynkę, która wokół nich skakała. Jakieś to było irytujące stworzenie. Westchnęła, pełna rozpaczy. Takie służenie pomocą bez wrednych docinków czy straszenia w ogóle nie było zabawne. Ludzie lepiej reagowali, jak im się najpierw wmówiło, że umrą. Potem byli przeszczęśliwi, że żyją. Nie mogła tego tak zostawić! Trzeba było dodać im więcej nadziei.
Podeszła do Nevera i, nie spoglądając mu w oczy, rzuciła lekkim głosem:
- Szkoda, że nie przywiozłeś trupów. Mniej z nimi roboty, a więcej pożytku…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t908-depozyt-laury http://ftpm.forumpolish.com/t888-tic-toc http://ftpm.forumpolish.com/t1092-kostnica#16327

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Never Winter
Wiek : 17 liet
Wzrost/waga : 178 cm/68 kg
Rodzaj magii : Kontrakt z wróżką - Magia Szczęścia
Gildia : Brak
Staż w gildii : Dwa tygodnie
Liczba postów : 544
Dołączył/a : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sro Maj 28 2014, 11:39

PERSPEKTYWA NEVERA
Potoczyło się to... błyskawicznie. Wszedłem heroicznie do szpitala i krzyknąłem o pomoc. Moje wezwanie nie pozostało bez odpowiedzi, lekarz po chwili wysłał pielęgniarki, które pobiegły i zajęły się rannymi. Widziałem, że zostaną uratowani. Skąd? Musiało to być moje heroicznie przeczucie. I do mnie zwrócił się lekarz, żeby powstrzymać jakieś krwawienie. Ale nie wiedziałem o co mu chodziło, przecież ja-
-... Huh?
Próbowałem chwycić tabletkę rzuconą przez tamtego, lecz nie udało mi się jej złapać. W ogóle nie mogłem podnieść ręki. W ogóle, wszystko zaczęło się kręcić i ściemniać, głosy mieszały się, a podłoga bardzo, bardzo szybko zbliżać. Z jakiegoś powodu... chciało mi się, naprawdę, naprawdę spać.
- Nie... żałuję niczego...

PERSPEKTYWA GREY
Obserwowałam całą sytuację lewitując niedaleko Never-kuna i obserwując, jak osuwa się na kolana i odlatuje. Cóż - i tak zaskakujące, jak długo się trzymał. Po walce nie miał ani krzty mocy magicznej, która u niego stanowiła energię życiową. Jeśli dodać do tego rany, ogólne zmęczenie oraz fakt, że w czasie jazdy nie opuszczał nieprzytomnych... Tutaj wjechał właściwie utrzymywany przez własną siłę woli. Do czasu, aż wszyscy nie zostali uratowani. I jak go tu nie kochać, mojego Never-kuna.
- Spokojnie - od razu powiedziałam do personelu. - Jest tylko nieprzytomny z powodu osłabienia. Nie wyrywaj się więc tak, młoda nekromantko.
Ostatnie słowa skierowałam do dziewczyny, która podeszła do Never-kuna, teraz już leżącego na podłodze i śpiącego. Sądzę, że po dniu powinien się obudzić, a po dwóch wrócić do pełnej siły. Naprawdę ciężko było go pozbawić energii.
- W każdym wypadku, pytał się doktor, jak do tego doszło? Bardzo prosto - wypadek przy pracy. A robota maga jest dość niebezpieczna, często wręcz nieuczciwa, kiedy trzeba sobie radzić z przeszkodami rzuconymi przez jakiegoś szaleńca.
Wytłumaczyłam. To mnie wciąż mierzwiło,wrzucanie nas w tak niesprawiedliwe warunki, cud że skończyło się na dwóch przebitych płucach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1552-superhero-national-funds-czyli-konto-nevera#24439 http://ftpm.forumpolish.com/t1507-never-winter http://ftpm.forumpolish.com/t1989-dzienniki-grey

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Akihito i Jerome
Wiek : 19 lat
Wzrost/waga : 183 cm/76 kg
Rodzaj magii : Magia Magnetowidu
Gildia : ~
Staż w gildii : [Nie dotyczy]
Liczba postów : 34
Dołączył/a : 25/03/2014

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pią Maj 30 2014, 11:55

    Blondyn tak jak obiecał przetransportował Torę do miejsca w którymś ktoś zajmie się jego ranami. Lekarze i ogólnie cała kadra w szpitalu miasta Hargeon wyglądała na solidnych i zdolnych lekarzy, który od razu zajęli się rannymi. Wyglądało na to, że wszystko dobrze się skończy dla maga kreacji oraz tamtej dziewczyny. O Nevera się zbytnio nie martwił, bo z nim nie było tak źle. A sam był w doskonałej formie, no może nie licząc zmęczenia, ale poza tym wszystko było okey. Nie było więc sensu marnować czasu w szpitalu.
    - Trzymajcie się. - rzucił na pożegnanie Neverowi i jego małej towarzyszce, aby następnie opuścić teren szpitala.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2023-skrytka-akihito#34664 http://ftpm.forumpolish.com/t1999-jerome-akihito

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hans Olaf Monte-Greccio, ale znajomi dalej mogą mówić mu Dax
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/75
Rodzaj magii : Dziadek Mróz/Zimowa
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Jakieś 2 lata w FT był potem przerwa i znowu ft
Liczba postów : 1293
Dołączył/a : 20/10/2012
Skąd : A co cię to?

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sob Maj 31 2014, 14:59

MG

Spojrzał na Nevera, który był brudny od krwi, bo jak wcześniej napisał rany mu się otworzyły. Spojrzał na tego fajtłapę i od razu podrapał się po głowie. Jego uwagę przykuła Laura, która ruzciła swoim docinkiem.
- Osobiście nie przepadam za zimnymi - powiedział - oni nie płacą za prywatne wizyty - poszukał w kieszeni innej tabletki, ale chyba już nie miał - Meh, zgłoś się do pielęgniarki. Rany ci się otworzyły. Jeszcze posadzkę zakrwawisz - powiedział, po czym się odwrócił i spoglądnął w kierunku korytarza, gdzie odjechali z tamtą dwójką - Przyjaciele? - spytał.
- Praca nie praca uważać trzeba - odrzucił patrząc się na Grey.


Tym czasem Mei i Tora dalej sobie leżeli~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t451-bank-mroza http://ftpm.forumpolish.com/t424-dax-po-prostu http://ftpm.forumpolish.com/t780-dax-i-jego-zmiany
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   

Powrót do góry Go down
 
Szpital Hargeon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wschodnie Wybrzeża :: Hargeon-




Cytat Lipca
"- Czy wszystkie moje alter ego muszą być spedalone?-spytał sam siebie w myślach."
~ Pheam
Layout autorstwa Frederici
Forum opartę o mangę & anime Fairy Tail autorstwa Hiro Mashimy.
Grafika (po uprzedniej obróbce), kody, skrypty jak i sama zawartość pod postacią postów należy do ich twórców i nie życzymy sobie kopiowania którychkolwiek z tych elementów bez zgody prawowitych autorów.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows
Forumowy Team Speak!
Adres: 178.217.190.14:6300 | Nazwa serwera: Net-Speak.pl | Nazwa pokoju: ~~~~FTPM~~~~ (i wszystkie podpokoje)
HASŁA! FTPM: FTPM | Psychiatryk: nie | Cmentarz: nerf | Dom spokojnej starości: OP
FORUMOWY DISCORD