facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Szpital Hargeon - Page 4

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szpital Hargeon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Wielki Kot.
Wiek : Tyle, ile Uniwersum.
Wzrost/waga : Kocia.
Rodzaj magii : Panel Administracyjny.
Gildia : Gildia Administracyjna.
Staż w gildii : Od zawsze.
Liczba postów : 1109
Dołączył/a : 10/08/2012

PisanieTemat: Szpital Hargeon   Sob Sie 11 2012, 12:51

First topic message reminder :

Do szpitala trafia prędzej czy później każdy mag. Taka specyfika zawodu. Hargeoński szpital, dzięki dużej ilości pieniędzy przewalającej się przez port (tych legalnych i tych mniej) jest bardzo dobrze wyposażony. Szczególnie rozbudowana jest Izba Wytrzeźwień, Detoks, Ortopedia, Oddział Chorób Lokomocyjno-Głębinowych, Chirurgia oraz przyszpitalny Zakład Medycyny Sądowej. Również chlubą jest Oddział Ratunkowy, który na standardowym wyposażeniu ma takie urządzenia jak młot pneumatyczny do cementowych butów, czy elektryczny pastuch na rekiny do użytku podwodnego. Co prawda wielu złośliwie komentuje ulokowanie szpitala blisko fabryki przynęt dla ryb, ale to oczywiście bezpodstawne pomówienia ;)...
Sam gmach jest dość duży, pięciopiętrowy a z lotu ptaka ma kształt karpia koi...

/by Alezja



[EDIT z 26 listopada 2013]
Plany budynku. Plany pięter wiszą przy każdych schodach, reprezentując plan odpowiedni dla danego piętra. Są to plany powstałe na potrzeby misji, więc jeśli ktoś trafi do tego szpitala i wpadnie w panikę, gdzie się powinien położyć, niech nie krępuje się położyć na piętrze/oddziale, na którym chce, choćby wyszło, że leczy rany po misji między noworodkami. No, tylko w piwnicy nie zalegajcie ;P ...


  • Szpital kliniczny w Hargeonie, im. prof. dr hab. Cipirzboga Kuternogi - wejścia i zewnętrze
  • Plan - piętro -2.
  • Plan - piętro -1.
  • Plan - parter
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 1.
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 2
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 3.
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 4.
    Spoiler:
     
  • Plan - piętro 5.
    Spoiler:
     



Alezja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pon Sty 20 2014, 15:59

Gdy ostrożnie chłopak zabrał ostrze z szyi Alv, można było dostrzec jak ta się lekko odprężyła. Opuściła do normalnego poziomu automatycznie uniesioną w górę głowę i mało gwałtownie odwróciła się przodem w stronę Corneliusa, po czym odezwała się całkiem naturalnie...
- To z tego, że Huang Zhen mówił o tobie w sposób sugerujący, że możesz okazać się potencjalnym sprzymierzeńcem, gdybyśmy na ciebie trafili wcześniej...
Natomiast przy następnym Inu zdziwiła się podwójnie. Pierwsze to było, że przeciwnik Corneliusa mógł mieć oryginalny wzrost podobny do jej, - "Coś niski jak na szturmowca"... - gdzie po zmianie był potworem, który spuścił łomot temu tutaj chłopięciu, poruszającemu się z prędkością światła i refleksem Jedi. Musiała przyznać, że to było dość niepokojące. Natomiast drugą kwestią, która ją zdziwiła, był wyciągnięty w jej stronę koński łeb wieńczący rękojeść jej falkaty. Niepewnie i ostrożnie, jakby nie będąc pewną, czy to nie podpucha, wyciągnęła rękę w stronę broni, by w końcu ją odebrać i schować na miejsce...
- Dziękuję. Szybki jesteś... - kiwnęła lekko głową, z delikatnie zarysowanym uśmiechem, odbierając miecz od humanoida. Wtem jakby coś sobie przypomniała. Zaczęła się rozglądać wokół siebie z roztrzepaniem...
- A, tu jest!... - i zanurkowała dłonią między krzesło a biurko, po czym wyjęła stamtąd czarną pochewkę z wystającą z niej czarną rączką. - Wybacz, że ją zarekwirowałam. Byłeś nieprzytomny, a ja nie wiedziałam kim jesteś. Skoro ty pierwszy oddałeś mi moją broń, i ja powinnam zwrócić ci twoją. Proszę... - i podała chłopakowi nóż, również skierowany rękojeścią w jego stronę, uprzednio zabrany...
Natomiast na tekst o Huangu, jako "wierna fanka" gildii Lamia Scale, nie mogła się nie uśmiechnąć w dość złośliwy sposób - Kotem, powiadasz?... - Przed jej oczami stanął obraz mnicha, toczącego "epicką w każdym calu" walkę z małym kocięciem, którego największą bronią poza pazurami, siusianiem i kłaczkami jest spojrzenie roztapiające większość osób (ale nie Alv!). Wtem spoważniała i odchrząknęła, przypominając sobie pewien detal - Huang Zhen wspominał coś o lwie. Tak a propos kotów... I o Wampirze... - zmarszczyła brwi, jakby rozważała jakiś istotny problem. - Szkoda, że nie pamiętam teraz dokładnie, co mówił w tej kwestii. Chyba coś, że to twoi "towarzysze", tylko tak jakby mniej komunikatywni. I o obrożach coś wspominał, jak już jesteśmy przy tej kwestii...
Gdy zastrzygł uszami, Alv mimowolnie zrobiła to samo, jednak ani na to nie zwróciła uwagi, ani też niespecjalnie było to widać spod włosów, szczególnie, że dalekie było od drgnięcia zwierzęcych uszu. Szczególnie, że nie było to poruszenie aż tak znaczne wizualnie, jak u chłopaka. Automatycznie też spojrzała w sufit, jakby było naturalne, że jak na niego sporzy, to on się zrobi przezroczysty i Inu ujrzy doktorka, szalejącego po piątym piętrze Ciekawe, co tam jest... przeszmuglowało się przez jej myśl... Po chwili jednak znów spojrzała na rozmówcę...
- Zawahałeś się... - wypaliła cicho o "człowieku", ściągając przy tym brwi w zamyśleniu, wpatrując się w niego badawczo. Ugryzła się jednak w język i nie zapytała na głos, czy Cornelius kiedykolwiek homo sapiens sapiens był, czy już się taki urodził. Nie można tak po prostu pytać innych o takie rzeczy. Po chwili wzruszyła pogodnie ramionami w stylu "ja tam nie widzę różnicy" - Humanoid to dobre słowo. Z resztą ludzie też są humanoidami. Więc tak jakby jesteśmy tym samym. Tylko ty z trochę poważniejszymi opcjami... Nie umknęła też uwadze Alezji kwestia niezabicia jej z powodu przynależności do gildii. On nie wie, czym są gildie? A może chodziło mu o coś innego... Nie zapytała jednak. Zakłopotanie chłopaka sprawiło, że nie miała ochoty wprawiać go w większe. Przypomniało jej historię Danniego Psa*, od dziecka wychowywanego jak pies, do walk ludzi wyglądających jak walki psów, który pewnego dnia trafia do "realnego" świata, wśród ludzi. Może więc powie mu coś, czego on nie wie. Najwyżej się wygłupi. Bez pytania więc zaczęła wyjaśnianie...
- Nie wszystkie gildie są dobre. We Fiore znajdziesz gildie legalne, nielegalne i najemne. Największe legalne gildie to Fairy Tail, czyli Wróżki, Lamia Scale zwani Lamijczykami - osobiście Alv preferuje określenie "Lamerzy" ale postanowiła nie mówić tego na głos - , Mermaid Crest, czyli Syrenki i Violet Pegasus, czyli Pegazy, a z nich największe to dwie pierwsze. Na misjach współpracujemy, bo jako legalne gildie mamy wspólny cel - dobro mieszkańców Fiore. Ale normalnie jesteśmy sobie konkurencją. Osoby z tych gildii raczej chcą dobrze, choć wiadomo, różni się zdarzają. Poza nimi, w sumie też wliczanymi w legalne, są gildie najemne, jak na przykład Dead Head's Caucus. Oni otrzymują zlecenia... różne. Chyba raczej nie mają problemu z zabijaniem. Z nimi nigdy nic nie wiadomo. No i są gildie nielegalne, takie jak Grimoire Heart zwani Sercem Diabła, Luminous Night - nowa, okrutna gildia - czy Poison Apple. Oni są wyjęci spod prawa i nie przeszkadza im to. To niebezpieczni ludzie, terroryści i od nich lepiej trzymać się z bardzo daleka, lub wręcz przeciwnie, ścigać by wsadzić za kratki... - po czym dodała pół żartem, pół serio - Tak więc trochę zaryzykowałeś, nie zabijając mnie, jeśli to rzeczywiście był jedyny powód...
Gdy powiedział o istocie, z którą walczył, Inu ponownie zmarszczyła brwi w jednoczesnym zamyśleniu i zaskoczeniu...
- Widziałam go... - oświadczyła, najpierw patrząc chłopakowi w oczy, by po chwili zacząć błądzić wzrokiem po podłodze, próbując zrozumieć sytuację - Znaczy... Widziałam wielkie, wężopodobne coś. I ono też widziało mnie, bo wbiło we mnie wzrok. Miał żółte oczy o zimnym i podłym spojrzeniu. To było zaraz po tym, jak - tu odchrząknęła - przeleciałeś mi przed nosem, przez korytarz. Ale tylko popatrzył, po czym... zniknął. Tak po prostu. Nie wiem, czego to była kwestia. Może mojego wyglądu, bo byłam pod wpływem zaklęcia chłopaka z Pegazów, tego, który ewakuował Huanga Zhena. W tamtej chwili mogłam trochę przypominać goryla, i to maskotkę wariatkowa. Może przez to mnie nie zaatakował... Hmm... A może i nie... Bardzo go zraniłeś?... - z ostatnim pytaniem znów przeniosła wzrok na Corneliusa. Po chwili zapytała też o jeszcze jedno, o co powinna była zapytać już wcześniej - W zasadzie, to co TY tutaj robisz?...
Gdy wyjął węża zza łóżka, Inu oparła się o biurko, "zakładając ręce", obserwując zdemaskowaną istotę...
- Szlag. Ni to zabić, ni wypuścić. Dusiciel czy jado... HEJ, CO ROBISZ?!... - nie dokończyła pytania, przechodząc w krzyknięcie pełne braku zrozumienia. Też sobie znalazł bufet. Gdy skończył, zapytała, obdarzając go krytycznym spojrzeniem, nie zmieniając pozycji - Czemu to zrobiłeś? I tak w sumie, to mógłbyś mi opowiedzieć coś o sobie? Tak z rzeczy, które powinnam o tobie wiedzieć? Może wpadasz w jakiś szał, w którym mordujesz wszystko na swojej drodze, a jest sposób, żeby wystarczająco wcześnie ten stan rozpoznać? Albo czy masz jakieś inne gusta kulinarne wymagające ofiar?...
Chciała iść szukać doktora, ale najpierw wolała trochę wyjaśnień...
- O. I wiesz może czym jest TO?... - potrząsnęła pojemniczkiem, wciąż przywiązanym do jej włosów...



*film "Danny the Dog", ale tu niech będzie czymkolwiek, choćby książką...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hans Olaf Monte-Greccio, ale znajomi dalej mogą mówić mu Dax
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/75
Rodzaj magii : Dziadek Mróz/Zimowa
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Jakieś 2 lata w FT był potem przerwa i znowu ft
Liczba postów : 1293
Dołączył/a : 20/10/2012
Skąd : A co cię to?

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pon Sty 20 2014, 19:51

MG

http://www.youtube.com/watch?v=qzaztK22Mo0

- Co robię? Posilam się-
powiedział przez zęby trochę nie wyraźnie, bo w końcu wgryzł się w owego gada. Zaś wężyk zaczął się pomału robić... suchy, oj tak, zdecydowanie kolega go ssał. Wyciągnął rękę po nóż, po czym go schował do kieszeni wolną ręką. Zwierze było już definitywne martwe i wysączone, a on wywalił je za okno. Szybko przetarł usta z gadziej krwi, a oczy zrobiły się o wiele ciemniejsze. Przez chwilę wpatrywał się w Alv niczym w prawdziwy posiłek, a jego kły trochę się wydłużyły.
- Ta... humanoid, to dość dobre określenie- powiedział delikatnie przejeżdżając językiem po zębach – Wampir jak to określiłaś może tutaj pasować, ale od ludzi się powstrzymuję... ostatnimi czasy- odpowiedział podśmierdując się pod nosem.
- Tak, zdecydowanie jeśli bardzo masz na myśli przegryzienie się przez warstwę dość twardych łusek i doprowadzenia do krwawienia- zrobił stanowczy krok w kierunku dziewczyny – Nawyki, hm... Gdy się mnie nie denerwuje to jestem spokojny, ale jak się już zacznie to wystrzelam jak z procy, a nawet szybciej... chociaż to zdążyłaś już zauważyć. Szał? Rozpoznać... oczy mi trochę ciemnieją...- uśmiechnął się szeroko, po czym złapał za słoiczek i go po prostu zabrał.
- Czy wiem?- powiedział, po czym wyszedł na korytarz i wyciągnął nóż z pochwy. W momencie miał jakiegoś tam węża w łapie. Wrócił do pokoju, otworzył słoiczek, zamoczył w nim ostrze i przejechał gadowi po plecach. Substancja szybko zniknęła, a wąż zaczął się wić jak szalony. Po tym zaprzestał na moment, a jego oczy zaczęły połyskiwać. Co dalej? Oj... urósł, baaardzo urósł... z 80 centymetrów było półtora, ale był spokojny.
- Tylko tyle o tym wiem, bo taki sam płyn miałem w strzykawkach, po tej całej przygodzie w zoo. Chociaż u mnie płyn miał niebieski kolor i dodatkowo przyprawiał zwierzęta o szał...- nagle nastąpił wężowi na łeb... po prostu go roztrzaskał na ziemi zostawiając ładną plamę w krwi.
- To właśnie jest sprawa z którą przyszedłem, próbuje się dowiedzieć, co to jest do końca. Doktor to badał, ale jak widzisz nie jest tutaj dość bezpiecznie- przez moment się zachwiał i złapał z głowę. Jego oczy wróciły do normalnego koloru, czyli takiej bladszej czerwieni. Szybko zamknął słoik i patrzył się już normalnie... Czyżby tak działała na niego krew?
Po chwili walnął piorun, a dość głośny krzyk rozległ się po szpitalu. Chłopak od razu wybiegł i skierował się w stronę najbliższych schodów... Czyżby coś się działo?
- Od razu ci mówię, że to nie był profesor!- krzyknął do dziewczyny łapiąc zakręt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t451-bank-mroza http://ftpm.forumpolish.com/t424-dax-po-prostu http://ftpm.forumpolish.com/t780-dax-i-jego-zmiany

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Wto Sty 21 2014, 05:26

Kudłacz z mieszanką przerażenia i niedowierzania patrzyła, jak Cornelius się posilał. I jeszcze to, z jaką łatwością ją o tym poinformował. Powiodła wzrokiem za rzuconym truchłem zwierzęcia, po czym spojrzała znów na Corneliusa. Stanowczo i gniewnie. Kiedy oczy pociemniały chłopakowi, a kły uległy wydłużeniu, wewnętrzna Alv-anielica odczuła mocne zaniepokojenie, wycofując się dyplomatycznie do tyłu. W "pierwszym rzędzie" została rycerza, a wyraz jej twarzy był dokładnie taki jak Alv teraz. I to nie przez przypadek. Była zła. Nie zrobiło na niej wrażenia ani oblizanie kłów - więcej, i rycerza i Alv miały wrażenie, że im samym kły się właśnie wydłużają - ani dzikie spojrzenie głodnej bestii. Przy "ostatnimi czasy" anielica zwinęła jedną pięć w drugą i przywarła nimi do twarzy, jakby się trwożnie modląc. Rycerza (i Alv) nie zmieniając ani na moment nastawienia, po prostu przyjęła do wiadomości nową informację. Gdy humanoid postąpił krok w jej stronę, anielica automatycznie cofnęła się krok w tył i gdyby to ona była teraz przy głównej władzy nad umysłem Alezji, ta by w tym momencie przynajmniej walnęła piętą o biurko, o które się właśnie opierała, mimowolnie próbując utrzymać dystans, a więc postąpić krok w tył. Ale teraz przy "sterze" to nie anielica była, a rycerza. W ten sposób po prostu dystans między Corneliusem a Alv skrócił się o wartość jednego kroku, bo ta ani nie drgnęła. Kwestię o spokoju, braku spokoju i oczach przyjęła jednym, spauzowanym i zimnym:
- Aha...
Gdy wyciągnął rękę w stronę pojemnika przywieszonego do włosów Inu, anielica prawie krzyknęła, zasłaniając rękoma usta i dusząc w ten sposób głos. Reakcja Alezji była jednak zgoła inna:
- AŁA! - warknęła, gdy chłopak sumiennie pociągnął za pojemniczek, wyrywając w ten sposób kilka-kilkanaście włosów Wróżki. Musiała przyznać, że o ile poprzednia wersja Corneliusa zdecydowanie wzbudzała jej sympatię, o tyle z tą ciemnooką za choinkę nie mogła się dogadać. Prawie Yin i Yang, choć oba obeznane w walce. Straciła na stanowczości dopiero, gdy chłopak przyniósł z korytarza kolejne zwierzę. Nie chciała krzywdy kolejnej istoty, a gdzieś podświadomie wydawała jej się ona nieunikniona. Gdy patrzyła, jak wąż się zmienia, nie myślała o tym, jak niesamowity czy przerażający jest ten preparat, a o tym, jak ten stwór musi teraz cierpieć. Nawet nie zastanawiała się, czy te wszystkie węże są jakoś modyfikowane genetycznie. Zwierzak to zwierzak, nawet jeśli wykorzystywany do podłych celów. Tak więc gdy wijąca się istota wylądowała na podłodze, Inu zdążyła tylko szarpnąć się z iście cierpienniczym, psim skamlnięciem sprzeciwu. Nie zdążyła zrobić nic więcej. Plask. Zgasło kolejne życie...
Zmiana powrotu do normalnego koloru oczu, i normalnego stanu, nie umknęła jej uwagi. A gdy chłopak się zachwiał, skoczyła by jednocześnie podtrzymać go przed upadkiem oraz odebrać kubeczek, nim się stłucze. Póki co, tę wersję osoby wolała bardziej. Ale wiedziała, że poważna rozmowa ich... no... w miarę możliwości NIE MINIE...
Z pokoju wydarła zaraz za Corneliusem, robiąc drift na zakręcie, byle nie strzelić podłogowego pingwinka. Krzyk oczywiście słyszała. W razie gdyby zgubiła Corneliusa, zatrzymuje się, zamyka oczy, i wycisza wszystkie zmysły poza słuchem, by dzięki niemu, w pełnym skupieniu odnaleźć źródła dźwięku. Oczywiście od potencjalnych ataków uchyla się i/lub odskakuje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hans Olaf Monte-Greccio, ale znajomi dalej mogą mówić mu Dax
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/75
Rodzaj magii : Dziadek Mróz/Zimowa
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Jakieś 2 lata w FT był potem przerwa i znowu ft
Liczba postów : 1293
Dołączył/a : 20/10/2012
Skąd : A co cię to?

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pią Sty 24 2014, 02:46

MG


Bieg, szybkość, trzaskanie piorunów i deszcz, wszystkie te rzeczy towarzyszył Alezji podążającej za rozpędzonym do granic możliwości Corneliusem. Bez problemu dostali się na kolejne piętro, węże wręcz padały pod gradem ciosów czerwonookiego, który torował drogę jak nikt inny. Nawet nie potrzebował światła, aby cokolwiek zobaczyć, po prostu wiedział gdzie się znajdują. Czasem tylko jedynie wydawał cichutki dźwięk.
Kierował się instynktownie do źródła dźwięku, więc wyprzedził Alezję i dotarł tam pierwszy. Wydział chorób wewnętrznych i hepatologii, to było to miejsce. Na miejscu Cornelius stał jak wryty, bo to co zobaczył było straszne. Zaraz za nim Alezja. Co to było? Był to ogromny wąż z białą łuską i żółtymi oczami, oj tak... jedna jarzeniówka była, cała... chyba nie zdążył jej rozwalić. Jednak co on robił? Zjadał kogoś... tak, on przypominał bardziej nagę aniżeli człowieka. Na łeb miał narzucony bordowy kaptur z paroma zdobieniami. Nie dało się nic zrobić, wszystko działo się za szybko. Nóżki zniknęły w jego paszczy, a on sam jedynie wystawił język i syknął.
- Więcej przystawek..? - skierował w waszym kierunku - Myślałem, że będzie tu pusto... a tu jednak niespodzianka... ktoś szukał pana doktorka...- przeciągał lekko "s" jakby syczał. Nie atakował jedynie obserwował, Cornelius był jedynie zmieszany, ale chyba zaraz się na niego rzuci, bo nogi miał ugięte do skoku.
- Oh... to ty ugryzłeś braciszka...- powiedział tak jakby nie zrobił nic złego, niewinnie wręcz. Czyżby było ich tutaj więcej..? Nie wiedział, ale wampirzy kolega od razu zacisnął pięści.
- Ja was tutaj wszystkich zajebie...-  rzucił przez ściśnięte zęby.

Stan: 90% MM Alv. Do wężyka jakieś 12-13 metrów na oko. Cornelius stoi bliżej, 8m.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t451-bank-mroza http://ftpm.forumpolish.com/t424-dax-po-prostu http://ftpm.forumpolish.com/t780-dax-i-jego-zmiany

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pią Sty 24 2014, 20:12

Inu gnała za Corneliusem jak mogła najprędzej. Wizja tego, że ktoś właśnie doznaje krzywd działała na nią jak dopalacz, przez co łatwiej było jej za chłopakiem... no... może nie nadążyć, ale orientować się, gdzie pognał. Dystans skracał się szczególnie w chwilach, gdy ten przystawał. I te dźwięki... Echolokacja? Ultradźwięki?... pojawiło się w jej myśli. No, przydatny gadżet w ciemnościach... Dobrze, że główne korytarze szpitala nie były zbyt skomplikowane...
Po krótkiej chwili na miejscu był i humanoid, i Alezji udało się go dogonić. Początkowo oparła dłonie na kolanach, łapiąc oddech - wszak gnała nadludzko "na łeb, na szyję". Jednak szybko się zorientowała, że w krajobrazie coś nie pasuje. Cornelius zamarł, a ona spojrzała w miejsce, które patrzył. W miejsce, w którym jedyna żarówka oświetlała owo krajobrazowe COŚ. Konsumujące KOGOŚ. Alv poszła w ślady Corneliusa i również zamarła. Na szczęście jej podskórna potrzeba ochrony życia [innych] i walki o nie do samego końca od razu przystąpiła do pracy, by w ciągu milisekund przeanalizować kwestię dalszych losów połkniętego. Węże są jadowite albo dusiciele. Jeśli ten został ukąszony, jad mógł go zabić, a mógł tylko sparaliżować lub ewentualnie pozbawić przytomności. W każdym razie zrobić coś, przez co ofiara nie jest zdolna do dalszej obrony, ale żyje, a po połknięciu jest trawiona żywcem przez dłuższy czas. Gorzej, jeśli to jad śmiertelny. Jeśli jednak wąż nie jest jadowity, to jest dusicielem. Im dłużej mija od czasu pozbawienia przytomności, tym są mniejsze szanse na przywrócenie oddechu i tętna. Poza potencjalnymi zębami jadowymi węże chyba nie mają innych zębów. Ponadto mają szczęki bez zawiasów, czy coś. Przez to mogą bez łamania i gryzienia połykać ofiary większe od siebie, by je sobie powoli trawić. Teoretycznie wciąż jest szansa...
Błyskawicznie sięgnęła po łuk (z nałożoną cięciwą zaraz po wejściu do szpitala), strzałę i wycelowała w giga-węża mierząc w jego pysk, ewentualnie - jeśli Cornelius by jej zasłaniał albo stał zbyt blisko toru lotu - odskakuje trochę w bok, byle mieć czysty strzał. Co prawda im dłużej trzyma się naciągnięty łuk, tym strzał traci na dynamice, ale z tej odległości to nie powinno mieć najmniejszego znaczenia. Jako, że wciąż była w trakcie łapania oddechu po sprincie, przeniosła się z klasycznego "oddychania płucami", podczas którego pracuje klatka piersiowa a ramiona, teraz bardzo jej potrzebne, "chodzą" w górę i w dół, na "oddychanie przeponą", gdzie oczywiście dalej pracują płuca, ale widać to tak, że rusza się brzuch, nie klata z ramionami. No i do pracy zaprzęgnięta jest (bardziej?) przepona...
- Wyrzygaj go... - powiedziała do węża z naciskiem, głosem nie znoszącym sprzeciwu - Wyrzygaj go, albo osobiście połaskoczę cię w przełyk. Masz trzy sekundy, po których wykorzystam pierwszą okazję, by się dorwać Ci do wątroby. Górą... Czas start... - bo nie ma to jak uprzedzony atak z zaskoczenia. Jedna z wewnętrznych Alezji, ta nie do końca obeznana w klepkach i równościach sufitu, zaśmiała się na myśl o dobraniu się do wątroby na oddziale hepatologii. Ale Alv właściwa nie zwróciła na to większej uwagi, wciąż celują w stwora...
Tak czy inaczej, po czasie owych 3 sekund, jeśli nie stało się nic co mogłoby zmienić jej zamiar, np. jeśli wąż rzeczywiście zwymiotował tamtego gościa, wykorzysta pierwszą okazję, kiedy ten otworzy pysk, by puścić mu tam strzałę. Jeśli okazja nie będzie się nadarzać (ani nic po drodze zmieniające plany, np. powstrzymanie przez Corneliusa z jakiegoś powodu), to Inu całą swoją koncentrację skupia na strzale w jedno z nozdrzy. Dlatego też uprzednio sięgnęła po strzałę z tulejkowatym grotem, by promień wbił się jak najgłębiej. Strzela również w momencie, kiedy wąż rusza na nich z atakiem, a Cornelius nie zasłania jej strzału. W razie jakby w ostatniej chwili na nieszczęście zasłonił, Alv "podrywa" łuk, by strzała, na której powstrzymanie było już za późno, poleciała gdzieś losowo, byle nie w Corneliusa, tudzież innego żywego nie-wroga...
Zastanawiała ją reakcja humanoida i zawahanie. Nie było jednak okazji by spytać, ani czasu, bo ten leciał bezlitośnie, coraz bardziej skracając szanse na potencjalne odratowanie połkniętego osobnika...
Gdzieś w podświadomości zagnieździła się informacja o bracie, a więc drugim taki skurczybyku, prawdopodobnie tym, którego spotkała Alv na niższych piętrach, ale nie mogła się przebić przez skupienie koncentracji na jak najlepszym strzale...
Jeśli jednak wąż posłusznie zwymiotował połkniętego, Alv wydawałoby się jednym ruchem chowa łuk i strzałę, jakby jednocześnie dobywając falkaty. Po tym zbliża się ostrożnie do łuskowca, by zabrać zwymiotowaną ofiarę i odciągnąć od niego. Jeśli wąż się na nią rzuci, Inu bez kozery wbija mu miecz w podniebienie, lub nawet gardło, jeśli dosięgnie, a jak nie tam, to w nozdrza, by zaraz wyrwać i wbić ponownie. No chyba, że ta ofiara jest w częściach, bo została rozgryziona*. Wówczas Inu nie ma się co spieszyć, bo już jest raczej "po zawodach"...
Poza momentem przeznaczonym na strzał, gdzie jest dość bezbronna, skupiając całą uwagę na celnym puszczeniu strzały, stara się mieć "oczy naokoło głowy". Ale fakt faktem, głównie zaabsorbowana jej uwaga jest przez wielkiego węża naprzeciwko...


*dopiero teraz doczytałam, że na końcu posta wąż zacisnął zęby xD -_-' ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hans Olaf Monte-Greccio, ale znajomi dalej mogą mówić mu Dax
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/75
Rodzaj magii : Dziadek Mróz/Zimowa
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Jakieś 2 lata w FT był potem przerwa i znowu ft
Liczba postów : 1293
Dołączył/a : 20/10/2012
Skąd : A co cię to?

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pon Sty 27 2014, 22:48

MG


Nie żyjesz, zabiło cię spadające kowadło z firmy A.C.M.E.


A tak serio to:

Węża chyba niezbyt obeszły te całe trzy sekundy, a Cornelius nie leciał z względu na to, że może wpaść w linię strzału. Jednak nie był tak głupi na jakiego się wydawał. No więc po trzech sekundach strzała poleciała, ale on jedynie zasłonił się ręką, a ona... wbiła się w jego łuski powodując u niego jedynie lekkie zdezorientowanie. Szybko wyciągnął ją z łapki, po czym odrzucił gdzieś na bok. Chyba będzie ciężej niż się może zdawać. Cornelius jedynie otworzył szerzej usta, a wąż przełkną tylko ślinę. Z jego ręki sączyła się delikatna stróżka krwi.
- Blisko było...- powiedział beznamiętnie delikatnie posuwając się w waszym kierunku... Cornelius jednak nie stał jak słup soli, tylko od razu zniknął zostawiając za sobą smugę w swoim kształcie.Wąż się rozejrzał, ale już po chwili miał swojej szyi uczepionego Corneliusa, który trzymał się go mocno. Wierzgał, bardzo.
- Ja cie tutaj zapierdolę!- krzyknął czerwonooki coraz bardziej zaciskając ręce na szyi potwora. Nagle tylko było słychać ciche pojękiwania... to chyba była kobieta...
- Suka zaczęła się budzić- warknął wąż chyba zdając sobie sprawę, że nie zbyt dobrze poszło mu zniewolenie ofiary.  Szybko załapał Corneliusa swoimi łapami próbując go ściągnąć, co szło mu dość sprawnie i wyglądało na to, że z chęcią nim rzuci...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t451-bank-mroza http://ftpm.forumpolish.com/t424-dax-po-prostu http://ftpm.forumpolish.com/t780-dax-i-jego-zmiany

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sob Lut 01 2014, 19:06

-z głupkowatą miną Kojota wyciąga tabliczkę o treści- OUPS!



A teraz do rzeczy :D :
Nie spłoszyła jej obrona jaszczura dłonią przed strzałą. Wpadła w tryb walki, a w nim groźne rzeczy w nią skierowane nie są jakoś szczególnie zadziwiające. Czas, który zająłby popłoch lepiej przeznaczyć na przemyślenie dalszej części walki. W sensie nie "czy jest sens", lecz "jak walczyć dalej". Jakoś wyczuła zawahanie Corneliusa. Może powinno to ją zmartwić. Wszak Kornuś zdaje się typem, które wystraszyć ciężko. Ale Alv nie byłaby przecież sobą, gdyby zachowywała się według norm i schematów...
- Negocjacje były krótkie... - rzuciła tonem godnym Jedi Councelora. Demonstracyjne przełknięcie śliny przez węża nie zrobiło na niej wrażenia. Gdy chłopak znikną, zostawiając za sobą smugę niczym Struś Pędziwiatr i wtem znalazł się na szyi węża, niemal go ujeżdżając, Inu zdawałoby się jednym płynnym ruchem schowała łuk i strzałę, natomiast dobyła falkatę lewą ręką. Skoro Cornelius dosiadł węża, ryzyko, że Alv by go mogła przypadkiem postrzelić było zbyt duże...
W gniewie jej brwi ściągnęły się jeszcze bliżej siebie, marszcząc przy okazji skórę na nosie. Gdyby wzrok mógł zabijać, Toth Dżunior padłby martwy pod jej spojrzeniem. Nawet nie zauważyła, że zaczęła cicho warczeć, a jej kły znów zrobiły illusion trick z wydłużeniem się. Tam w środku potwora ktoś żył, a to znaczy, że jego czas się kurczył. Alv już wiedziała, że prędzej zdecyduje się rozpruć gada niż pozwolić zginąć osobie w środku. Gotowa do skoku, ruszyła pędem na dusiciela...
Jeśli wąż spróbuje cisnąć Corneliusem w stronę Alv, ta w pierwszym impulsie chciałaby go łapać. Na szczęście następuje wizualizacja, jak Kornuś zgarnia Inu, lecą w dal by zkontrować się z jakimś obiektem typu ściana, który nie śmiał/zdążył usunąć się z ich drogi, po czym Cornelius sobie wstaje jakby nigdy nic, bo wszak jak na nietoperza ma całkiem końskie zdrowie, natomiast Alv przypomina worek puzzli 3D. Po tym obrazie stwierdza, że raczej woli ominąć jakoś ewidentnie lecącego na nią chłopaka, tak w razie czego, więc gdyby wąż rzeczywiście cisnąłby humanoidem w stronę Alv, to ta próbuje zrobić unik, przeskoczyć go, paść na podłogę, wyminąć, etc. szarżując dalej na przeciwnika uzbrojona w miecz w słabszej ręce i determinację. Jeśli ciśnie nim gdzieś indziej, to problem uniku przed lecącym obiektem traci na wartości. Jeśli długowłosa Archeolog dotrze do gada, zamierza - umykając próbom pochwycenia jej - pchnąć ostrze przez podgardle stwora ku górze czaszki. Jeśli natomiast wąż ją pochwyci, Alezja wykonuje pchnięcie w oczy, nozdrza lub - jeśli ten otworzy pysk - w podniebienie, by miecz przebił się do puszki mózgowej, a najlepiej przez nią...
Jeśli Inu dotrze do napastnika, gdy ten jeszcze trzyma Corneliusa, Alv wykonuje pchnięcie w pachę stwora. Przy czym nie tak, by zagrozić ofierze, a raczej stara się wyminąć ją bokiem, jeśli jest ryzyko nadziania jej na klingę falkaty. Wówczas falkata przechodzi tak trochę "pod skórą". Jeśli trzyma Corneliusa obiema łapami, Alezja wymierza w tę pachę, do której ma najłatwiejszy dostęp...
Natomiast co z drugą ręką? Nie bez powodu Alv falkatę dała do lewej, słabszej ręki. Gdy już będzie bardzo blisko stwora, na tyle, by wyprowadzać obrażenia bronią białą, w jej prawej dłoni materializuje się Mamorix, Miecz z Iksowatą Rękojeścią, a dopiero teraz, by zaskoczyć nim węża. Jak tylko ten pojawi się w dłoni Gergovii, ta wymierza cios od dołu ku górze, niemal przykładając klingę do łusek. Chce ją wepchnąć między leżące po sobie łuski, by dostać się do skóry, przebić ją i wbić miecz w ciało węża. Jako, że Mamorix nie skrzywdzi bezbronnej, niewinnej osoby, jeśli miałby ranić budzącą się ofiarę, ten wstrzyma rękę Alv, lub ominie ofiarę tuż przed nią. Skąd on to wie? Nie wiadomo. Magia. Jako, że miecz jest wbity pod skosem, z dołu ku górze, może kojarzyć się ze specyficzną dźwignią i to też Alv zamierza wykorzystać. Ciągnie za rękojeść ku górze, by otworzyć węża. Dosłownie...
Gdyby wąż próbował ją opleść i udusić, wówczas Inu falkatę wbija w dogodne miejsce na ogonie i rani węża na podobnej zasadzie co Mamorix...
Choć Inu bardzo stara się ogarniać całe pole walki, to główną czujność pokłada na wężu, myślach o bezpieczeństwie połkniętej ofiary (i tym, by samej nie zranić nikogo poza wężem), skupiając się na unikach przed pochwyceniem/zranieniem oraz na zadawaniu obrażeń ze swojej strony...
Co prawda przeszło jej przez myśl, że może Cornelius powinien polizać łuskowe paskudztwo po zranionej łapie ale kiedy dostała wizji, jak po rozerwaniu węża, wąpierz rozrywa też Alv i tę ofiarę - stanowczo zrezygnowała z prób podsunięcia pomysłu towarzyszowi w walce...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Raksha Murtha
Wiek : 33 lata
Wzrost/waga : 191 cm / 95
Rodzaj magii : Mutacja
Gildia : Kiedyś FT
Staż w gildii : 12 lat w FT, teraz samotnik
Liczba postów : 57
Dołączył/a : 30/01/2014

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sob Lut 01 2014, 20:22


MG

Walczące potwory dalej się siłowały, widać było, że weżysko nie dawało za wygraną. Uderzyło wampierza i zrzuciło go z pleców, a ten wylądował na ziemi. Wtem Alv zamieniła łuk na falkat i popędziła w jego kierunku. Szybko się odwrócił przy pierwszym kroku. Oj bardzo chyba dobrze wyczuwał wibracje jak to na węża przystało. Szybki zamach ręki, którego dziewczyna się nie spodziewała i pac! Na szczęście jakoś udało jej się to wyminąć, więc nie poleciała na ziemię, a dostała soczysty cios w głowę. Oj, bolało. Wtem pojawił się ten mieczyk, a wężyk uniósł dłoń wysoko jakby chciał zmiażdżyć dziewczynę. Jednak coś złapało go za rękę, rozproszony stwór zapomniał na moment o drugim panu, którego wcześniej nosił na barana. Wtem nadleciał ostrze od dołu i zaczęło ciąć... oj tak, pozostawiło sporą ranę na brzuszku, ale zatrzymało się. Czyżby osoba wewnątrz była coraz bliżej? Niestety tak, ale nim Alv poruszyła ręką z powrotem dostała od naszego kolegi cios, który był bardzo silny... bo oberwała też Corneliusem. Oboje leżeli teraz. Warto wspomnieć, że Cornelius był na górze. Podwójny ból głowy i przygniecenie nietoperzem nie należało do przyjemnych, gdyż zaraz po tym poleciał cios ogonem... Całą siłę przyjął Cornelius, który się go uczepił i zaczął pomału wstawać. Szybko po tym splunął krwią gdzieś na bok. Chyba coś było z nim nie tak... Jedną ręką odrzucił dziewczynę gdzieś do tyłu, na jakieś 4-5 metrów.


Stan: Ból głowy i żeber, 76%MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1942-rakshel#33127 http://ftpm.forumpolish.com/t1891-raksha http://ftpm.forumpolish.com/t1943-rakshelek#33128

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sro Lut 05 2014, 15:15

Przy ciosie w głowę Inu zaskamlała z bólu. Miał gad rozmach, trzeba mu przyznać. Chwilowo zamroczona, nie zauważyła uniesienia na nią łapy, by rozpłaszczyć Wróżkę na podłodze. Gdy spojrzała w górę, już Cornelius zajmował się kończyną stwora. Długowłosa szybko skorzystała z okazji i przystąpiła do "cesarki". Bez zawahania zaczęła kroić gadzinę na żywca. Coś się zmieniło w jej charakterze? Nie. Po prostu w środku był ktoś, kogo trzeba było wyciągnąć teraz-zaraz-już a Toth Junior stanowił zbyt duże zagrożenie, by się odwracać w stronę humanitaryzmu. W każdym razie zatrzymanie się Mamoriksa w pewnym momencie ucieszyło Alv. Co prawda wolałaby, żeby ciął dalej, tylko ostrożnie, ale i tak to zawsze jakiś krok w kierunku uwolnienia ofiary. Już miała zmienić kierunek cięcia, by teraz dążyć do uśmiercenia paskudy, gdy nagle świat zmienił swoje położenie przypieczętowane konkretnym uderzeniem o Archeolog. W sumie poczuła się trochę jak burger w kanapce, ściśniętej na moment gofrownicą. Ponownie zaskamlała na skutek uderzenia. Gdy przez resztki zamroczenia przedarło się, że spoczywa między podłogą a Corneliusem, wyrwało jej się:
- Wybacz, jestem zajęta... - i nawet nie wiedziała, że to powiedziała. Do tego, Eru dzięki, nie zabrzmiało to zbyt poważnie. Filtry Alezji działały. Jako tako ale działały. Wewnętrzna Rycerza zmierzyła wściekle wzrokiem Wewnętrzną Anielicę. Ta z niewinną miną rozłożyła ręce:
- No co?...
Gdy nietoperz zgramolił się w końcu z Alv, ta trząsnęła głową, jakby próbując sobie przywrócić zmysły, tak niezbędne w walce. Nie umknęło jednak jej uwadze, że Kornuś był wewnętrznie uszkodzony. Przemknął przez nią jakiś taki niepokój, ale... Hej... Cornelius ma samoleczenie, nie? Wkrótce przecież sam się naprawi, prawda?... No, Alv, nie przejmuj się, tylko do dzieł... i w tym momencie przefrunęła kolejne metry gdzieś w dal, wyrwawszy z niej mimowolne warknięcie:
- HEJ!... - na znak podświadomego protestu, na który chyba jednak nie zwrócono większej uwagi. I kolejne jęknięcie na skutek kolejnego uderzenia o to, co ją zatrzymało. Znów trzepnęła głową, jak pies przy kichnięciu, przywracając jaźń. Rozejrzała się po najbliższej okolicy ale każda z potencjalnych pomocy w walce wydała jej się zagrożeniem dla osoby w środku lub nawet dla Corneliusa, biorąc pod uwagę, że każdy rodzaj nieśmiertelności ma swoje słabe strony. Ze szczęściem Alezji, to właśnie ona stałaby się ich odkrywcą. A więc skalpele, narkozy, i inne takie nie wchodziły w grę...
W cichym warczeniu mocniej zacisnęła ręce na rękojeściach obu mieczy i ruszyła biegiem w stronę walki. Jeśli miała do stwora dostęp od jego przodu, to gna tam, by kontynuować operację, choć pod trochę innym kątem. Jeszcze większą czujność wkłada w uwagę na łapy stwora. Gdyby ten się na nią którąś zamachnął, Inu blokuje ją mieczami, wybijając ręce w stronę łapy, krzyżując swoje ręce w nadgarstkach, przy czym tak utworzone "nożyce mają oba ostrza do środka (znaczy, w przypadku Mamoriksa to bez znaczenia, bo jest obusieczny, ale falkata jedno-, i tutaj jej ostrze jest skierowane w stronę drugiego miecza). Po czym "kładzie" "nożyce" niemal wzdłuż łapy i pcha je w jej górę, by ostrza weszły pod łuski. Gdy wejdą, ponownie ustawia je prostopadle do łapy, wyginając, czy może nawet wyważając łuski. Następnie całą siłę z ciała i całą koncentrację wkłada w "rozerwanie" "nożyc": gwałtownie szarpie prawą rękę (która teraz była lewym ostrzem nożyc) w prawo, a lewą (która była prawym) w lewo - może uda się odciąć jedną z łap. Jeśli wąż złapie Alezję, ta z determinacją stara się wbić ostrza mieczy: jeśli da radę to w podgardle, i wtedy wbija je jak "nożyce" od razu je rozrywając, by rozerwać łeb od dołu. Jeśli nie, to z niemniejszą determinacją celuje, ale już jednym z mieczy (tym, którym obecnie jej najwygodniej operować) w otwarty pysk, jedno z nozdrzy lub oczu. Jeśli nadarzy się okazja, stara się też wbić miecze ponownie w otwartą ranę ale tym razem tnie nimi w stronę przeciwną do tej, z której jest ofiara. Po prostu teraz chce jak najbardziej uszkodzić kreaturę...
Jeśli natomiast bliżej ma do tyłu stwora, to stara się, omijając jakoś Corneliusa, wpakować miecze pod łuski stwora i tak ciąć. Oczywiście trzymając się z dala od części, w której jest ofiara. Najchętniej, to by zaatakowała łeb, poprzez pchnięcie ostrzy tuż pod czaszką węża, oczywiście, jak uprzednio, wbijając miecze "pod łuskę"...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hans Olaf Monte-Greccio, ale znajomi dalej mogą mówić mu Dax
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/75
Rodzaj magii : Dziadek Mróz/Zimowa
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Jakieś 2 lata w FT był potem przerwa i znowu ft
Liczba postów : 1293
Dołączył/a : 20/10/2012
Skąd : A co cię to?

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sob Lut 08 2014, 19:04

MG

- Zajęta? Nie wydaje mi się- wrednie odpowiedział na słowa Alezji o byciu zajętą. Pomału sobie zaczynał nie dawać rady i opadał na ziemię pod siłą węża. Widać, że mu raczej coś przeszkadzało. W tym momencie nadleciała Alv z swoimi ostrzami. Minęła Corneliusa, który niczym lew walczył z naciskiem. Lecącą rękę zakleszczyła w nożycach i nawet było słychać charakterystyczny szczęk, co mogło oznaczać, że łuski raczej aż rak miękkie nie są. Jednak wewnętrzna strona (to była lewa ręka jbc) została nacięta, więc raczej to mogło oznaczać, że ma słabe punkty. Zabrał łapkę, po czym trzepnął Alv drugą, ale od dołu, gdy tylko się wbiła w niego i wybił ją do góry podrywając w powietrze, prawie zaliczyła spotkanie z sufitem, jednak wampir zareagował przewrotem w bok i złapał dziewczyną z locie padając z nią zza węża. Oj krewa kapała na ziemię, a Corneliusowi wręcz ślina zaczynała cieknąć na jej widok, ale może to dlatego, że w środku ma istną sieczkę z organizmu?

Stan:
Ból głowy i żeber. Po uderzeniu naszego kolegi gada boli cię strasznie szczęka i jesteś kapkę zamroczona. 76%mm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t451-bank-mroza http://ftpm.forumpolish.com/t424-dax-po-prostu http://ftpm.forumpolish.com/t780-dax-i-jego-zmiany

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Czw Lut 13 2014, 06:02

Uszczypliwość Corneliusa Alezja skontrowała cichym warknięciem. Ciężko jednak stwierdzić, czy bardziej na Corneliusa czy na siebie, szczególnie iż zrozumiała jego słowa tak, że nie jest zajęta w tym momencie walką, a powinna. Gdyby ogarnęła, że chwilę wcześniej coś palnęła (i gdyby ogarnęła co to było!) byłoby jej strasznie, strasznie głupio. Szczególnie, że nie miałaby pojęcia, dlaczego chlapnęła tak straszną głupotę. Ale mniejsza. Hakuna Matata, jak mawiali starożytni Marsjanie...
-time skipp-
Po jakże soczystym oddolnym "bejsbolu", jakim ślepa uliczka smoczej ewolucji ugościła Alv, przez pewną chwilę to co ujrzała, nie spodobało jej się. Mroczki tańczące przed oczami rzadko komu się podobają. Nie ważne czy tylko jeden z bliźniaków czy obu. Trzepnięcia o sufit pewnie by nawet nie zauważyła. Ot, na chwilę ktoś by jej wyłączył światło trochę bardziej. Natomiast przechwycenie już jakoś zarejestrowała. Nie samo w sobie było godne uwagi, a stan Wąpierza. Gdy wylądowali, Alv w tym momencie zaprzątało jedno:
- Co ci jest?... - z wyraźną troską cicho zapytała. Patrzyła na Corneliusa, jakby wzrokiem mogła dojść co jest nie tak z chłopakiem dokładnie. Nikt nie będzie się przez nią narażał. Nikt. Spięła się w sobie i stanowczo wstała (trochę chwiejnie), zwracając się do chłopaka, jednak nie patrząc na niego, lecz na stwora:
- Ty tu zostajesz i się leczysz. Jeśli ktoś ma zginąć w walce, to lepiej ja niż ty... - a jej ton wcale nie należał do tych, które lubią długie dyskusje. Wręcz przeciwnie: ucinał je zaraz przy początku. A przynajmniej tak by bardzo chciał. Oczywiście zrobienie z Alv termosu z napojem nie wchodziło w grę...
Ścisnęła mocniej miecze i skoczyła z nimi na węża. Tym razem celowała gdzieś indziej: tuż pod czaszkę. Również usiłowała wbić miecze pod łuskę, a więc (zapewne) z dołu ku górze (chyba, że ten egzemplarz ma jakoś inaczej; w każdym razie sposobem takim jak poprzednimi razy) i również krzyżując ostrza i tworząc "nożyce". Jeśli się wbiła nimi pod czaszkę, ciągnie prawą rękę (jako "lewe ostrze") w prawo a lewą w lewo, z zamiarem przecięcia rdzenia kręgowego (a najlepiej w ogóle głowy, jednak to zapewne już całkiem nie miało szans powodzenia). Znaczy, ma Nadzieję, że to stworzenie coś takiego jak rdzeń kręgowy ma. W sumie jakoś w tej chwili nie mogła sobie przypomnieć, z czego składają się w środku węże...
Skoro Alv atakuje go od tyłu, to może uda jej się jego łap uniknąć. Uważa też na ogon. I ogólnie stara się mieć oczy naokoło głowy, by w porę uchylić się przed niebezpieczeństwem. No i gdyby akcja miała się powieźć to Inu uważa, by nie uszkodzić ofiary węża...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Hans Olaf Monte-Greccio, ale znajomi dalej mogą mówić mu Dax
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/75
Rodzaj magii : Dziadek Mróz/Zimowa
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : Jakieś 2 lata w FT był potem przerwa i znowu ft
Liczba postów : 1293
Dołączył/a : 20/10/2012
Skąd : A co cię to?

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pią Lut 14 2014, 02:43

MG


Dobrz, tak więc wszystko się toczyło. Walka trwała, bohaterowie latali i takie tam. No więc po swoim pytaniu nietoperek burknął:
- Za dużo, by opowiadać...- po czym złapał się za brzuch i wypluł trochę krwi, gdy dziewczyna się odwróciła. Zacisnął mocno pięść i złapał ją za rękę rozluźnioną dłonią, by przytrzymać. Nawet nie zauważyła, gdy zaczął wgryzać się jej w szyję. To było dziwne uczucie, początkowo nie bolało, ale po chwili uderzyło mocne wywołując krzyk bólu. Wąż widział, co się dzieje i natychmiastowo ruszył. Cornelius natychmiastowo odepchnął osłabioną dziewczynę na bok i złapał go za dłoń. Jego oczy były pełne, czerwone i wręcz błyszczały od tego wszystkiego. Alezja leżała obok osłabiona z powodu ubytku osocza, ale był jeden plus! Miejsce, w które się wgryzł było całe, po prostu jakby coś natychmiastowo je uleczyło. W tym czasie zwierzaki walczyły. Cornelius z łatwością wykręcił gadowi rękę, która chrupnęła z niemiłym trzaskiem. Oj tak, raczej nie było litości. Moment później uderzył go w brzuch z taką siłą, iż ofiara po prostu została cofnięta wraz z wymiocinami. Próbujący złapać oddech gad miał go po momencie na barkach z rękami na głowie. To trwało dosłownie sekundę lub dwie nim on się tam znalazł.
- Shi, shi, shi- zachichotał Cornelius, po czym jednym ruchem ukręcił mu kark i opadł z bezwładnym ciałem na ziemię. Ah tak, szybko wgryzł się przegryzając się przez łuski na szyi. Zaczął sączyć krew, która pozostała. W tym czasie dziewczyna, którą wypluł wąż była nieprzytomna z przerażenia, pewnie siła ciosu wampira musiała jakimś cudem na nią zadziałał. Była młoda, ubrana w kitel, miała blond włosy i okulary, które jakimś cudem trzymały się nosa. Na oko miała jakieś 16-17 lat maksymalnie. Oblepiona była lepką śliną, która pomału z niej spływała.

Stan:
Ból głowy i żeber. Po uderzeniu naszego kolegi gada boli cię strasznie szczęka. Przez utratę krwi kręci ci się w głowie i jest ci lekko. Pomału zaczynasz odczuwać dziwną ulgę rozchodzącą się od miejsce ugryzienia, takie ciepełko. 76%mm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t451-bank-mroza http://ftpm.forumpolish.com/t424-dax-po-prostu http://ftpm.forumpolish.com/t780-dax-i-jego-zmiany

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pią Lut 14 2014, 19:31

Ledwo skończyła mówić, stało się... COŚ. Początkowo nie wiedziała co się dzieje. Nie bolało ni nic. Po chwili uderzył ją ból niemal nie do zniesienia. Wydarła się:
- POGIĘŁO CIĘ?!... - i próbowała się wyszarpnąć, ale był to ten etap, kiedy już spływała, więc i szarpnięcie się przeszło bez echa. Osunęła się "posłusznie" na podłogę półprzytomnie. Mimo to jej podświadomość rejestrowała wszystko i gdzieś w głębi Duszy Inu wiedziała, co się właśnie dzieje z Corneliusem. Próbowała się podnieść i jęknęła. Na chwilę organizm się rozluźnił, więc ból głowy, szczęki i żeber przywitał się z nią radośnie. Ale po chwili zaczynała się czuć lekko. Dotknęła ręką szyi by sprawdzić, czy jeszcze tę szyję ma, czy może owa lekkość jest spowodowana przez stan agonalny. Szyja nie dość, że była, to jeszcze postanowiła Alezję zaskoczyć: dziurek jak od kasownika - nie było. Wyrwy jak po szarpnięciu mięcha przez drapieżnika - również. Zgłupiała, nie wiedząc, co się właśnie stało. Może oszalała i właśnie ma majaki? Dwa majaki nagamakiiiiii!... przemknęło jej przez myśl, niczym wariat na trzykołowym rowerku. Potrząsnęła głową, by rozproszyć głupotę. Nie wiadomo, czy dzięki temu, czy to po prostu zbieg okoliczności, spojrzała na ofiarę węża, obecnie wyrzyganą z niego z pełnym powodzeniem. Dotarło do Alv, że w sumie nie powinna tu marudzić, bo tuż obok jest ktoś wymagający pomocy, a za chwilę pomocy mogą potrzebować obie. O ile zdążą. Alezja chciała poderwać się na nogi, ale jakoś poderwanie jej nie wyszło. Tak czy siak w końcu udało jej się postawić na cud ewolucji jakim jest chód dwunożny i najszybciej jak mogła, starała się dotrzeć do ofiary. Falkatę schowała na swoje miejsce a Mamoriksa zatknęła za pasek i tylko rękojeść wystawała spod "jej" kitla, rozpiętego w dolnej części tak, że nie odkrywał niczego, co zakrytym powinno pozostać. Chwyciła mocno dziewczynę za ramiona i zaczęła ciągnąć, byle dalej od Corneliusa. Szczególnie, że przed oczy zawitały jej wspomnienia z gabinetu doktora Rybcia. Zaczęło ją zastanawiać, czy Cornelius odessał się od jej szyi bo się powstrzymał czy bo tyle było dość. I czy w tym momencie ma nad sobą jakąkolwiek kontrolę. Tak czy inaczej, jeśli udało jej się odciągnąć dziewczynę, następne co robi, to stara się zetrzeć fartuchem wydzieliny węża z ust, oczu, nosa i uszu blondyny, w razie gdyby ślina miała utrudnić oddychanie lub okazałaby się toksyczna. Stara się też uważać na dalsze postępowania Corneliusa. Jeśli ten spróbuje się do nich zbliżyć, Alv staje między nim a dziewczyną, kładąc rękę na rękojeści Mamoriksa...
- Nie zbliżaj się, póki nie ochłoniesz... - i ma Nadzieję, że stanowczy głos jakoś dotrze do chłopaka. Boi się go. Boi jak jasna cholera. Wie, że może nawet nie zauważyć, jak chłopak znajdzie się za jej plecami, pozostawiając za sobą smugę. No ale coś robić musi. Nawet jeśli to beznadziejne. Gdyby jednak zaczął podchodzić normalnie, Alv dobywa wspomnianego miecza o ludzkiej rękojeści i mierzy w Wampira, w myśl zasady, że broni dobywa się tylko wtedy, kiedy wchodzi bardzo duże prawdopodobieństwo przymusu jej użycia...

(Nie piszę co, jeśli Cornelius zaatakuje, bo z tymi siłami oraz jego możliwościami i tak bym nic nie zdziałała ;P ...)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ryudogon, Shozo Idane
Wiek : 21
Wzrost/waga : 184/84
Rodzaj magii : Diabelska
Gildia : Szczury
Staż w gildii : .
Liczba postów : 465
Dołączył/a : 22/08/2013

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Sob Lut 15 2014, 17:23

MG

Wszystko zwolniło, potwór leciał obok, a wampir kończył pomału ucztować. Usta miał całe w krwi tak samo jak ręce, które coraz mocniej zaciskały się na potworze prowadząc do wbicia się w jego cielsko. W tym czasie Alv czyściła dziewczynę, która zaczynała ciężej oddychać. Może jednak ta ślina w coś sobie miała? Całkiem możliwe, ale raczej Alezja się na tym nie znała i nie mogła stwierdzić. Wampir nagle zaczął zrywać skórę z łuskami z stwora i zrobił z niej rulon (Uwaga, suchy kawał: Co to jest megulon?
+18:
 
). Po całej tej dziwnej akcji i zabraniu sporej warstwy wstał od niego i zaczął podążać w kierunku Alezji. Wtedy wróżka skoczyła i wygłosiła swoją kwestię. Wampir przetarł usta i spojrzał na dziewczynę obok i rzucił krótko wpatrując się oczami w Alezję:
- W ślinie tego stwora znajdowała się trucizna utrudniająca oddychanie, biorąc pod uwagę, że ją pożarł to ma w sobie raczej tego w pizdu- gadał jakby to było dla niego oczywiste - Lepiej się posuń, inaczej się udusi- rzekł kierując się wyminąć Alezje, która grodziła mu drogę - A przy okazji- po czym wręczył jej skórę - Są twarde, po wszystkim idź sobie zrobić z tego torebkę, albo pancerz, nie mój interes jak to wykorzystasz- dalej próbował się dostać do Blondynki.

Stan: Ból głowy i żeber zaczął odchodzić jak ręką odjął, czujesz ciepło wypełniające twoje ciało, szczęka dalej pobolewa. Dalej masz problemy z kręceniem się w głowie, bo krwi brak. 76%mm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1680-kieszen-ryudogona#28246 http://ftpm.forumpolish.com/t1394-czlowiek-z-piekla-rodem http://ftpm.forumpolish.com/t1733-ryudogonowe-cosie

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Alezja "Boudicca Ambigatos" Gergovia
Wiek : fizycznie 27, wizualnie z 19, mentalnie dużo mniej
Wzrost/waga : 160cm/55kg
Rodzaj magii : Strażnik Znaków Przeszłości
Gildia : Fairy Tail
Staż w gildii : od x791 (gdzieś między powrotem z Tenrou a Igrzyskami Magicznymi)
Liczba postów : 1210
Dołączył/a : 12/08/2012
Skąd : świat Pomiędzy

PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   Pon Lut 17 2014, 07:41

Klęczała przy dziewczynie i ze wszystkich sił starała się pozbyć się śliny węża z blondyny. Mimo to nie mogła nie zauważyć, że mimo jej prób i starań jest coraz gorzej. Czuła, że zaczyna panikować. Alv, uspokój się. Do jasnej cholery uspokój się. Nie panikuj - myśl. Co to może być? Jak to usunąć? Czym zneutralizować?... jednak nic nie przychodziło jej do głowy. Nie jest ani lekarzem, ani herpetologiem-maniakiem. Truciciel też z niej żaden. Ale przecież to nie może tak się skończyć! Nie mogę pozwolić jej umrzeć! Nie mogę siedzieć bezczynnie! NA PEWNO MOGĘ COŚ PORADZIĆ!... TYLKO CO?!... Niestety nie stało się nic, co mogłoby zmienić stan rzeczy sprzed chwili...
Dochodziły do niej niepokojące dźwięki, powodujące ciarki na skórze niczym przemarsz malutkiego wojska. Wiedziała, że to "tylko" Cornelius oddający się "przyjemnościom" hack'n'slashowania. Oczywiście cały czas uważała na jego poczynania ale głównie nastawiona była na obserwację tych skierowanych w stronę niej i/lub blondzi. Gdy podszedł, dzieląc się z nią takimi a nie innymi informacjami, ścisnęła mocniej rękojeść miecza ale nie zagradzała drogi już tak stanowczo. Prawdę rzekłszy, nie wiedziała co robić: pozwolić jej się udusić, czy zaufać Wampirowi-pod-wpływem i zaryzykować ukatrupienie jej przez niego. Przez to wahanie w sumie pozwoliła Corneliusowi "robić swoje", przyjmując oczywiście "wylinkę". Jednak na tekst o torebce nie mogła nie zacisnąć szczęk ze złości, niemal ukazując kły z bardzo cichym warknięciem-pomrukiem...
Ale było coś jeszcze. Cornelius zdawał się orientować, co tu się dzieje...
- Co to było? Poza tym, że wielka jaszczurka. I kim jest ta blondi?... - spytała chłodno. Jakoś przyjemniej jej się gadało z Corneliusem na trzeźwo...
Oczywiście obserwowała każdy jeden "krok" chłopaka, gotowa bronić nieprzytomnej. To nic, że najprawdopodobniej nie zdążyłaby zareagować, jak i to, że musiała się skupiać, by nie wyglądać na osłabioną. Żadnych słabości...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t91-konto-alezji http://ftpm.forumpolish.com/t90-gergovia-alezja http://ftpm.forumpolish.com/t907-kabaczek#13270
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szpital Hargeon   

Powrót do góry Go down
 
Szpital Hargeon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wschodnie Wybrzeża :: Hargeon-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows