facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
  1. Ejji
    - Potomek Pudziana
  2. AIDS
    - Najdziwniejsza Magia
  3. King Asthor (Puszek)
    - Najciekawsza Magia
  4. Torashiro
    - Najbardziej Omnipotencjalna Magia
  5. Narisa
    - Najlepszy support
  6. Vit Ferlicz
    - Najlepszy tank
  7. Torashiro
    - Najlepszy caster
  8. Ejji i Will; Cassandra i Kei; Never i Grey
    - Najciekawsza relacja
  9. Kannibal (Melody); Internet Explorer (Sora)
    - Najciekawsze Sacred Relict
  10. Torashiro
    - Najlepszy MG
  11. Ryukehoshi
    - Mister Forum
  12. Mor
    - Miss Forum
  13. King Asthor (Puszek)
    - Powieściopisarz
  14. Strzała, Atatai, Weronika, Eustachy Motyka, Deme, Rin, Friederica
    - Najfajniejszy NPC
  15. Arata Tsuchimikado
    - Znienawidzony NPC
  16. Ejji
    - Najfajniejsza Postać Męska
  17. Cassandra, Corinne, Mor
    - Najfajniejsza Postać Żeńska
  18. Pyza
    - Wilk w Owczej Skórze
  19. Mor
    - Najbardziej wpływowa postać
  20. Finny
    - Najbardziej odpowiedzialna postać
  21. Ryukehoshi
    - Forumowy Wygryw
  22. King Asthor (Puszek), Ezra al Sorna
    - Forumowy Przegryw
  23. Ejji
    - Niszczyciel Czerepów
  24. Pyza
    - Najoryginalniejsza Postać
  25. Jo
    - Najlepszy Summoner
  26. Frederica, Samael, Mor
    - Posiadacz najsilniejszych przyjaciół
Nieskończona wieża




 

Share | 
 

 Nieskończona wieża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ejji Whitemoon
Wiek : 17
Wzrost/waga : 162cm/48kg
Rodzaj magii : Tryb bojowy, Zabójca Magów
Gildia : DHC
Staż w gildii : 10 lat
Liczba postów : 1915
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Nieskończona wieża   Sob Sty 09 2016, 03:30

Znajdująca się w prawie samym centrum Wschodniego Lasu, ogromna, błękitna wieża. Szeroka na prawie sto metrów. Jej dokładnej wysokości nie da się określić. Dookoła niej pełno jest połamanych drzew i zniszczonych gałęzi. Wejściem do wieży jest szara, brama, wyglądająca na zamkniętą. Teren dookoła wieży nie wydaje się być bezpieczny. W okolicach wieży czuć orzeźwiające, dość wilgotne powietrze, jakby zaraz po burzy.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2598-tajne-konto-ejjiego#44540 http://ftpm.forumpolish.com/t2575-sciana-ejjiego#44532 http://ftpm.forumpolish.com/t2599-50-twarzy-ejjiego#44541

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Gaspar Valentin
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 193cm/90kg
Rodzaj magii : Nothingness Manipulation
Staż w gildii : -
Liczba postów : 168
Dołączył/a : 10/12/2015

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Pią Sty 15 2016, 10:59

Słysząc o dziwnych anomaliach w różnych miejscach Fiore, licząc na ciekawe doświadczenia oraz trening udałem się w stronę jednego z nich. Była to wieża, która pojawiła się znikąd we wschodnim lesie po przejściu gigantycznej burzy niszcząc wszystko w około. Bałem się nieco destruktywnej mocy ukrytej wewnątrz budowli, ale chcąc ją sprawdzić musiałem wejść najpierw do środka. Dlaczego wybrałem to miejsce z czterech innych anomalii? Założyłem, że korytarze wewnątrz wieży będą stosunkowo ciasne, co pozwoli mi na pełnię demonstracji mojej destruktywnej siły, której po prostu ciężej będzie uniknąć w wąskich przejściach. Zarówno moje działające obszarowo zaklęcie ofensywne, jak również Guan dao znacznie lepiej sprawdzały się w tego typu przejściach. Poza tym plotki o rozkładających się ciałach w innych miejscach mocno mnie odstraszyły i powodowały, że nie miałem zamiaru ryzykować zarażeniem się jakimś świństwem.

Jednak nawet tutaj wolałem zachować maksymalną liczbę środków ostrożności. Jeśli zauważę jakieś ślady działania zarazy lub czegoś podobnego ściągam mój kaptur obwiązując nim sobie drogi oddechowe. Jeśli jednak takich śladów nie zobaczę to wchodzę bez tego nie niszcząc niepotrzebnie swojego ubrania. Poza poszukiwaniem martwych zwierząt rozglądam się przed wieżą w poszukiwaniu również innych informacji, które mogły być cenne dla mnie podczas zwiedzania tego miejsca. Rozglądam się po lesie w okolicy i zniszczonym przez błyskawice drzewostanie. Staram się znaleźć jakieś wskazówki, obrazki lub napisy, które pojawiły się razem z wieżą i być może nie zostały wcześniej zauważone. Oglądam dokładnie drzwi oraz jej zdobienia, które również mogły być poszlaką. Potem patrzę w górę na wieżę i oceniam jej wysokość, przynajmniej tej widocznej części. Sprawdzam również czy wieża posiada jakieś okna przynajmniej te małe. Rozglądam się czy przypadkiem nie jestem przez kogoś obserwowany z ukrycia. Staram się również ocenić materiał, z którego ściany wieży oraz drzwi zostały wykonane. Wieżę, chociaż ma sporą średnicę staram się spokojnym spacerkiem obejrzeć ze wszystkich stron. Tak samo oglądam towarzyszącą jej okolicę. Na koniec zerkam na zegarek, aby sprawdzić, która jest obecnie godzina.

Po oględzinach, które są najważniejszym, pierwszym elementem każdego zadania przechodzę do działania. Zaczynam od stworzenia swojej kuli antymaterii za pomocą mojego zaklęcia rangi A "Black Hole Destruction". Czas przygotowania zaklęcia wynosił dłuższą chwilę (3 posty), ale po naładowaniu użyć jej mogłem w każdej chwili. Dobrze więc, aby naładowała się teraz, abym mógł użyć jej w odpowiednim momencie, nawet jeśli ta chwila miała być dość odległa. Utrzymywanie samej kuli przy sobie nie kosztowało mnie nic magicznej mocy. Kulka ma lewitować przy mojej głowie nie zasłaniając mi jednak widoczności.

Potem podchodzę do bramy, która wydawała się być zamknięta, chroniąc to co znajduje się w środku wieży. Ciekawe jak wysoka była. Mimo pierwszego wrażenia próbuję ją otworzyć siłowo, być może rozwiązanie będzie łatwiejsze niż przypuszczałem. Staram się pchać oraz ciągnąć całe drzwi lub tylko klamkę, aby ją otworzyć. Jeśli nie uda mi się to przysiadam na chwilę starając się odzyskać swoje stracone na ten wysiłek siły. Wolałem wkroczyć do wieży będąc w pełni wypoczętym, a czas przecież mnie nie gonił. Po odpoczynku spróbuję bardziej cziterkskiego sposobu polegającego na użyciu zaklęcia "Attempt to destroy metter" [D], aby na dłuższą chwilę usunąć całe drzwi lub przynajmniej fragment wystarczający do tego, abym mógł bez problemów przejść. Jeśli ta opcja również jest niemożliwa to usuwam sam zamek w drzwiach i ponownie siłowo staram się dostać do środka budynku. W końcu nic nie zrobię pozostając na zewnątrz. Chyba, że pokombinuję z wejściem przez okno, których poszukiwałem na początku mojej przygody.

Jeśli uda mi się dostać do wnętrza tajemniczej wieży ponownie rozglądam się dookoła dokładnie obserwując otoczenie. Szukam jakichkolwiek informacji o tym miejscu. Jakieś obrazki, napisy, książki. Oczywiście wyposażenie wnętrza i rozkład dróg również jest dla mnie istotnym elementem. Staram się znaleźć drogą prowadzącą do góry. W końcu zwykle to na szczycie znajduje się cel przygody w takim miejscu. A może będzie wyjątkowo i znajdę drogę w dół, w stronę podziemi.

Każdy swój ruch wykonuję powoli i ostrożnie. W końcu byłem w miejscu, które śmiało można było uznać za bardzo niebezpieczne. Dlatego jestem gotowy na atak ze strony nieznanego nieprzyjaciela. W razie ataku od razu staram się wykonać odskok w kierunku prostopadłym do trajektorii ataku. Jestem przygotowany do szybkiego wyjęcia Guan dao. W normalnych okolicznościach dzierżyłbym je od rozpoczęcia misji obawiałem się jednak, że taki zabieg może mnie szybko zmęczyć, a do szczytu wieży ukrytego w chmurach było dość daleko. Obym tylko nie pożałował tej decyzji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3219-gasparowe-konto#59697 http://ftpm.forumpolish.com/t3164-gaspar-valentin

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ejji Whitemoon
Wiek : 17
Wzrost/waga : 162cm/48kg
Rodzaj magii : Tryb bojowy, Zabójca Magów
Gildia : DHC
Staż w gildii : 10 lat
Liczba postów : 1915
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Pią Sty 15 2016, 17:42

MG:
Było kilka minut po tym jak słońce znalazło się w najwyższym punkcie tego dnia, kiedy Gaspar przybył pod wieżę. Nie miał większych problemów z dotarciem do niej, gdyż ta była wyraźnie widoczna. Im bardziej się do niej zbliżał, tym większe zniszczenia w naturze dostrzegał. Złamane wpół drzewa, wypaloną ziemię po uderzeniach piorunów, oraz kilka zdechłych zwierzątek, przygniecionych przez gałęzie. Pogoda była w miarę spokojna, aczkolwiek wiatr był dość silny. I to jego gwizd był jedynym słyszalnym dźwiękiem, kiedy to Gaspar dotarł do celu swojej podróży. Spokój i względna cisza, oraz brak jakichkolwiek obecności istot żywych, mógł mu wystarczyć, by zorientować się, iż był tam sam. Powietrze, którym oddychał pachniało świeżością i przyjemnie się nim oddychało.
Wpierw postanowił ostrożnie, bez pośpiechu, na spokojnie obejść wieżę. Zajęło mu to trochę czasu. Było blisko godziny piętnastej z czterdziestoma trzema minutami kiedy skończył. Ostatecznie doszedł do wniosku, że wieża była z każdej strony taka sama, nie licząc miejsca w którym była brama, która jako jedyna wyróżniała się swoją obecnością. Materiał z którego zbudowana była wieża nie był do określenia dla Gaspara. Nigdy wcześniej z czymś takim nie miał okazji się spotkać. Swoim kolorem przypomniał poranne niebo. Był niezwykle gładki, aż prawie śliski. Zarazem było to coś niezwykle twardego. Zaś po przyłożeniu dłoni do niego, dało się wyczuć wychodzące z niego powietrze, jakby z dziurawej piłki, jednakże nie dało się zauważyć żadnych pęknięć. Nie odnalazł żadnych ornamentów, czy też zdobień. Tak samo nie zauważył też żadnych okien. Zaś określenie wysokości wieży było dla niego niemożliwe. Ta pięła się aż do chmur i jeszcze wyżej. Aż mogło się wydawać dziwne, że tak wysoka budowla była całkowicie prosta i nie przechylała się w żadną stronę.
Następnie podszedł pod bramę, a w międzyczasie zaczął ładować niszczycielską kulkę u swojego boku. Brama była szara, jakby zrobiona z najzwyklejszego kamienia, jednakże po dotknięciu jej dało się odczuć to samo co w przypadku ścian wieży. Podobnie była pozbawiona jakichkolwiek zdobień. Kiedy Gaspar ją popchnął, ta bez najmniejszego problemu się przesunęła, jakby nic nie ważyła, nie wydając żadnego dźwięku. Jednakże wtedy ze środka zawiał silny wiatr, który odrzucił kaptur mężczyzny i zaczął rozwiewać mu włosy. Wszak nie przeszkadzał mu w otwarciu bramy do końca, a kiedy tylko poczuł, że bardziej już jej nie otworzy, wtedy wiatr się uspokoił.
Zobaczył przed sobą korytarz prowadzący prosto do dość dużego pomieszczenia, na którego środku znajdowała się studzienka, w niej woda, a obok niej na podłodze leżał drewniany kubek. Poza nimi nie było tam nic, nie licząc przejścia do kolejnego, wąskiego pomieszczenia, w którym po prawej stronie były kręte schody prowadzące w górę. Po lewej była zwykła ściana. Pomimo braku okien, wnętrze było w pełni oświetlone i wszystko dało się wyraźnie zobaczyć. Ściany wewnątrz były takie same jak na zewnątrz. Posadzka i sufit były szare, podobnie jak brama. Po przekroczeniu progu, Gaspar mógł usłyszeć jak głośne stawiał kroki i jak głośnym echem rozchodziły się po wnętrzu, acz mogło to również wynikać z ciszy jaka tam panowała. Mógł wyczuć jak i zauważyć, że nie było tam nikogo prócz niego.

Stan postaci:
Bez zmian. 97 MM
Black Hole Destruction 1/3 - ładowanie

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2598-tajne-konto-ejjiego#44540 http://ftpm.forumpolish.com/t2575-sciana-ejjiego#44532 http://ftpm.forumpolish.com/t2599-50-twarzy-ejjiego#44541

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Gaspar Valentin
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 193cm/90kg
Rodzaj magii : Nothingness Manipulation
Staż w gildii : -
Liczba postów : 168
Dołączył/a : 10/12/2015

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Pią Sty 15 2016, 19:02

W trakcie oględzin z stuprocentową pewnością stwierdziłem, że to właśnie wieża była epicentrum zniszczeń, które dotknęły wschodni las. Rosnąca liczba martwych zwierząt oraz urwanych konarów idealnie naprowadzała na tajemniczą budowlę jako powód zniszczeń. Konstrukcja budynku również była niezwykła. Nie byłem co prawda architektem, ale nie znałem budulca, który mógłby posłużyć do wzniesienia takiej budowli. Ciekawe ile magii w nim było i jakie tajemnice skrywała ta niezwykła konstrukcja. Ciekawiło mnie, dlaczego ściana zdawała się oddychać. Istniał tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać. Nie jedna osoba mówiła, że ciekawość to pierwszy ze stopni do piekła jednak ja dbając przede wszystkim o swoje zachcianki, którą teraz było pokonanie ciekawości, która coraz bardziej wypełniała moje wnętrze postanowiłem bez wahania otworzyć bramę piekła. Z pewnością nie spodziewałem się, że będzie taka lekka.

Po wejściu do pierwszego pomieszczenia przywitał mnie tylko silny podmuch wiatru, który wydostał się z wieży i uciekł w nieznane. Dobrze, że posiadał nie najgorsze zdrowie, gdyż w takim przeciągu nie jedna osoba mogłaby się pochorować. Przynajmniej miałem nadzieję, że był to tylko zwykły przeciąg. Po przejściu przez korytarz, który jak spodziewałem się był dość wąski doszedłem do pierwszego pomieszczenie za studzienką i kubkiem, które jasno sugerowały, aby napić się wody z tego miejsca. W środku nie było nikogo poza mną, towarzyszyło mi jedynie echo własnych kroków. Nie tylko nie było tutaj osoby, którą mógłbym spytać o przeznaczenie tej wieży, ale również żadnych wskazówek.

W tej jednak chwili stanąłem przed znacznie trudniejszym dylematem: Napić się wody zgodnie z sugestią nieznanych twórców wieży czy też zapomnieć o niej i udać się naprzód? Z jednej strony woda mogła zawierać truciznę, która spowodowałaby moją śmierć, albo osłabienie ciała, z drugiej strony mogła zawierać magię, która umożliwiała mi dostanie się na szczyt wieży. W końcu obecnie nie widziałem specjalnie szans, aby tego dokonać znając wysokość obiektu. Oczywiście istniała też trzecia najbardziej prawdopodobna opcja, że woda była zwykłym napojem, który nie miał żadnych właściwości. Coś jednak wątpiłem, aby w tak dziwnej wieży znajdowało się coś tak normalnego, przeciętnego i przewidywalnego.

Najpierw jednak zbadałem samą studnię. Spojrzałem w jej taflę, starałem się ocenić wzrokiem jej głębokość, jeśli to będzie nie możliwe próbuję cisnąć do niej kamień. Oczywiście obie próby mogą być nieudane. Szukam wskazówek zarówno na samej studni jak również w niej, obok, a nawet na kubku. Jeśli znajdę jakieś wskazówki może podejmę rozsądniejszą decyzję niż ta poniżej. Jeśli jednak nie znajdę niczego istotnego nastąpią opisane niżej czynności.

Wziąłem kubek i zamoczyłem go razem z lewą ręką w cieczy napełniając prawie do pełna. Powąchałem ją starając się rozpoznać zapach. Następnie zanurzę palec prawej ręki i spróbuję jej smaku. Potem wezmę łyk, dwa, potem powoli wypiję nie śpiesząc się, a rozkładając to na około dziesięciu minut. Jeśli w trakcie tej akcji coś się wydarzy, niezależnie czy będzie to coś pozytywnego czy negatywnego przerywam picie napoju, aby podjąć decyzję o kontynuowaniu czynności. Jeśli jednak nie wydarzy się nic godnego uwagi dopijam kubek z wodą do końca, a następnie odkładam go na miejsce. Prawdą jest, że znacznie bezpieczniej byłoby ten specyfik poddać badaniom i dopiero potem podjąć decyzję o jego wypiciu jednak mnie zżerała ciekawość, a czas, który poświęciłbym na odkrycie sekretu tego napoju mógł na zawsze skreślić moją szansę eksploracji dziwnej wieży. Dlatego właśnie podjąłem tą dość ryzykowną decyzję będąc przygotowany na nieznane mi konsekwencje.

Po wypiciu jeśli będę czuł się stosunkowo normalnie ruszam w stronę wąskiego przejścia i schodów prowadzących do góry. Staram się iść właśnie ku niebu, coraz wyżej licząc, że cel mojej przygody będzie właśnie na szczycie bezkresnej wieży. Idę powoli, nie śpiesząc się i nie tracąc swojej energii. Co pewien czas zerkam na zegarek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3219-gasparowe-konto#59697 http://ftpm.forumpolish.com/t3164-gaspar-valentin

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ejji Whitemoon
Wiek : 17
Wzrost/waga : 162cm/48kg
Rodzaj magii : Tryb bojowy, Zabójca Magów
Gildia : DHC
Staż w gildii : 10 lat
Liczba postów : 1915
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Sob Sty 16 2016, 02:46

MG:
Dość dużo czasu zajęło Gasparowi podjęcie decyzji o napiciu się wody, ale nikt go w niczym nie popędzał. Miał dużo czasu, więc mógł działać spokojnie, bez pośpiechu. Po spojrzeniu w wodę dostrzegł, że ta nie była głęboka. Gdyby zanurzył w niej rękę do łokcia, spokojnie dotknąłby dna. Woda była czysta i przejrzysta. Nie widząc żadnych podpowiedzi, wskazówek, czy też jakichkolwiek symboli, podniósł kubek, zanurzył go w wodzie, napełniając go. Poczuł, że ta była lekko chłodna, ale nie zimna. Następnie powoli jej skosztował. W jej smaku nie było nic dziwnego, chociaż była to wyjątkowo dobra woda, nie taka jaką kupowało się w pierwszym lepszym spożywczym w jakiejś butelce. Oprócz dobrego smaku nie doznał żadnych większych doświadczeń, zarówno za pierwszym łykiem, jak i po kolejnych. Mimo to, pił bardzo powoli, aż w końcu opróżnił kubek i mógł spokojnie uznać, że nic mu się nie stało. Nic mu nie wyrosło, nic go nie bolało. Stan jego zdrowia się nie zmienił. W pomieszczeniu nie pozostawało nic ciekawszego, więc Gaspar ruszył w stronę przejścia. Jak tylko przekroczył jego próg, poczuł lekki powiew wiatru, a potem usłyszał huk, jakby coś się zatrzasnęło. Prawdopodobnie była to brama. Mogło się wydawać się to dziwne, ale to jeszcze nie był koniec udziwnień. Kiedy spojrzał na zegarek zauważył, że wskazówki kręciły się w nietypowy sposób. Odpowiadająca za godziny powoli kręciła się w przeciwną stronę, zaś wskazówka od minut pędziła do przodu, przez co Gaspar nie był w stanie określić która konkretnie była godzina.
Samo wchodzenie po schodach nie było zbyt wymagające. Stopnie nie były strome, ani bardzo szerokie. Dość wygodnie się po nich stąpało. Gaspar nie za bardzo miał się jak zmęczyć wchodząc  po nich, gdyż po pięćdziesięciu schodach doszedł do ich końca. Jednakże nie był to jeszcze szczyt wieży, a raczej kolejne piętro. Zauważył tam korytarz, szeroki na dziesięć metrów, a długi na czterdzieści. Po bokach tego korytarza były szare drzwi, dwa po lewej, dwa po prawej. Sprawny matematyk obliczyłby, że razem dawało to prawdopodobnie cztery pomieszczenia. Na jego końcu była szare, zatrzaśnie wrota, wyglądające jak brama wejściowa do wieży, z tą różnicą, iż były nieco mniejsze. Zaś na posadzce, piętnaście metrów do siebie. mógł zobaczyć czerwone, lekko świecące, cienkie, faliste linie, które skierowane na środek korytarza tworząc na jego środku okrąg o promieniu jednego metra. Mógł z niego wyczuć bardzo słabo bijącą moc magiczną, prawie znikomą, ale wyczuwalną. Nie słyszał nic, poza własnymi krokami. W wieży panowała kompletna cisza.

Stan postaci:
Bez zmian. 97 MM
Black Hole Destruction 2/3 - ładowanie

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2598-tajne-konto-ejjiego#44540 http://ftpm.forumpolish.com/t2575-sciana-ejjiego#44532 http://ftpm.forumpolish.com/t2599-50-twarzy-ejjiego#44541

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Gaspar Valentin
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 193cm/90kg
Rodzaj magii : Nothingness Manipulation
Staż w gildii : -
Liczba postów : 168
Dołączył/a : 10/12/2015

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Sob Sty 16 2016, 09:25

Woda, która znajdowała się w niewielkiej sadzawce okazała się być całkowicie nie groźna, a moje obawy całkowicie nieuzasadnione. Po bezpiecznym wypiciu odrobiny wody jedyne co poczułem to smak, który był niezwykle dobry, ale nie na tyle dziwny, aby poczuł jakiś niepokój. Może była to po prostu zwykła woda służąca dawniej mieszkańcom tej wieży jako wodopój, albo element artystyczny. Właśnie, teraz doszło do mnie ciekawe pytanie co stało się z mieszkańcami oraz budowlańcami odpowiedzialnymi za powstanie tego obiektu. W tej chwili nie miałem żadnych podpowiedzi, w środku było o nie niezwykle trudno, ale nie wątpiłem, że wszystko rozwikła się w trakcie eksploracji budynku. Przypuszczałem, że im dostanę się wyżej tym znajdę coraz więcej odpowiedzi. Chociaż w tej chwili pojawiało się coraz więcej niejasności, jedyną możliwością, aby je rozwikłać była dalsza wspinaczka w stronę szczytu nieskończonej wieży. Nawet mój zegarek zaczął wariować, nie poruszając się, ani do przodu, ani do tyłu czułem się jakbym został uwięziony w miejscu, gdzie czas nie płynął, albo płynął inaczej w porównaniu z miejscem na zewnątrz. Bardziej prawdopodobną jednak dla mnie wersją był silny magnetyzm, który zepsuł działanie zaklęcia. Cały czas starałem się pozostać w strefie logicznych wyjaśnień, ale czy miało to sens w świecie pełnym magii?

Wchodząc po schodach wieży myślałem, że będę szedł w nieskończoność w górę, aż do momentu, gdy zmęczony postanowię zrobić czas na odpoczynek. Nie zdążyłem się jednak nawet zasapać, gdyż po przebyciu około 50 stopni czyli wzniesieniu się na wysokość około 8,5 metrów od pierwszego piętra wszedłem na drugą kondygnację, równie dziwną jak poprzednią. Cztery pary drzwi oraz oznakowane wnętrze, które dzięki mojej zdolności arcymaga wykrywało śladowe ilości magii w środku. Czerwone zdobienia wyraźnie wskazywały środek jako punkt istotny w tym pomieszczeniu. Domyślałem się, że środek jest źródłem, albo bardzo słabej magii lub zapomnianej, która osłabła z biegiem czasu. Powoli zacząłem zbliżać się do środka pomieszczenia, aby stanąć w jego oznakowanym środku, które było epicentrum magii. Zanim jednak do niego wejdę dotknę go lewą ręką i zbadam, starając się wcześniej domyśleć przeznaczenia tej magii. Może oznaczenia na posadzce, ścianach i sufitu doprowadzą mnie do jakiś logicznych wniosków. Jeśli jednak niczego się nie domyślę, co nie ukrywam brałem za najbardziej prawdopodobne wejdę do środka i postoję minutę sprawdzając czy coś się stanie. W razie, gdyby zaczęło się jednak coś dziać bardzo możliwe, że podejmę decyzję o wyjściu z tego miejsca.

Po zbadaniu środka rozpocznę eksplorację pomieszczeń bocznych. Zacznę od pierwszego pomieszczenia po lewej, potem po prawej, drugiego po prawej i na końcu drugiego po prawej, aby zbadać wszystkie pokoje. Każde drzwi otwieram stojąc za ich framugą z boku, aby w razie wylecenia czegoś ominęło mnie. Jestem również przygotowany do ewentualnej walki chociaż szczerze nie spodziewałem się niczego zastać w środku wieży. Wchodząc do pokojów staram się dokładnie je zbadać poszukując cennych informacji dotyczących tego miejsca. Oglądam je i staram się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, które potem mogą mi się przydać w rozwiązaniu tajemnicy wieży. Szukam również przedmiotów, które być może będą wartościowe, będą posiadały magiczną miecz, albo inną wartość. W końcu nie przyszedłem do wieży tylko po to, aby stracić swój czas, a zyskać również coś cennego.

Po eksploracji pokoju udam się równie ostrożnie do szarej bramy, która znajdowała się na końcu korytarza i zapewne prowadziła schodami do kolejnego piętra nieskończonej wieży. Otwierając wrota chowam się za ich framugą, aby nie dostać ewentualnym atakiem. Potem wchodzę na górę będąc gotowy do błyskawicznego dobycia Guan dao i ewentualnej walki. Jeśli nic takiego się nie wydarzy udaję się schodami na wyższy poziom. Liczę schody, aby móc określić moją przypuszczalną wysokość.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3219-gasparowe-konto#59697 http://ftpm.forumpolish.com/t3164-gaspar-valentin

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ejji Whitemoon
Wiek : 17
Wzrost/waga : 162cm/48kg
Rodzaj magii : Tryb bojowy, Zabójca Magów
Gildia : DHC
Staż w gildii : 10 lat
Liczba postów : 1915
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Nie Sty 17 2016, 00:35

MG:
Pierwszą rzeczą, którą zrobi Gaspar, było sprawdzenie magicznego środka. Magiczna moc była bardzo ciężko wyczuwalna, ale jednak była. Po paru chwilach rozmyślania nad nią mógł dojść do wniosku, że owa moc magiczna mogła służyć do przyzywania istot. Jakich konkretnie, Gaspar nie był w stanie ustalić. Następnie pootwierał kolejno drzwi.
Za pierwszymi, które otworzył znajdowało się pomieszczenie, gdzie ściany były całkowicie czarne, a posadzka czerwona. Na środku tego pomieszczenia stał niewysoki kamienny słup na którym stała kamienna misa, objętości może półtora litra. Obok misy leżał pozłacany nóż. Zarówno jego ostrze, jak i rękojeść były powykręcane. Od razu można było się domyślić, że nóż służył raczej do ceremonii, niż do walki, choć można by było się nim skaleczyć.
W przeciwległym pomieszczeniu nie było nic, poza posągiem dziwnej postaci. Miała prawie trzy metry wysokości, przypominała istotę humanoidalną, aczkolwiek było to coś innego. Miało nogi, zakończone pazurami, tułów i głowę, która nie przypominała żadnego zwierzęcia. Była wydłużona, rogata z trzema parami niewielkich, trójkątnych oczu po obu stronach głowy. Zamiast paszczy, miało macki, przypominające niedługą brodę. Jedynie ręce tej istoty wydawały się ludzkie. Były one wystawione w stronę drzwi, jakby prosiły o to, by coś na nie położyć.
Trzeci pokój, do którego zaszedł Gaspar, miał nieco większy asortyment. Na niewielkim pulpicie mógł dostrzec księgę z ciemną okładką, której białe strony były całkowicie białe i puste. Obok zaś stała butelka z atramentem, a w niej zanurzone było szare pióro. Leżała tam również niewielka, lekko błyszcząca kulka, którą Gaspar mógł bez problemu zidentyfikować jako lacrymo-podobną, służącą do przetrzymywania magicznej mocy. Jednakże kulka była całkowicie pusta.
Ostatnie pomieszczenie było jeszcze skromniejsze niż drugie. Stał tam jedynie kamienny piedestał na samym środku pomieszczenia. Nic więcej nie mógł tam znaleźć.
Po przeszukaniu całego terenu podszedł do bramy, za którą jak mniemał były schody na wyższe piętro, ale ta okazała się zamknięta. Nie drgnęła ani w przód, ani w tył. Zaś zaklęcie mężczyzny zdążyło się już w pełni naładować i destrukcyjna kulka zaczęła krążyć wokół niego, gotowa do wystrzelenia w każdej chwili.

Stan postaci:
Bez zmian. 97 MM
Black Hole Destruction 3/3 - załadowany

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2598-tajne-konto-ejjiego#44540 http://ftpm.forumpolish.com/t2575-sciana-ejjiego#44532 http://ftpm.forumpolish.com/t2599-50-twarzy-ejjiego#44541

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Gaspar Valentin
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 193cm/90kg
Rodzaj magii : Nothingness Manipulation
Staż w gildii : -
Liczba postów : 168
Dołączył/a : 10/12/2015

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Nie Sty 17 2016, 08:07

Po dłuższym czasu i zastanowieniu, a także rozwiniętej umiejętności "Arcymaga" udało mi się określić charakter zastosowanej tutaj magii. Byłą to magia mogąca przywołać jakąś istotę z innego wymiaru, która być może potrafiła porozumiewać się za pomocą mowy i mogła przekazać mi więcej wskazówek dotyczących tego miejsca. Z pewnością portal, który tutaj się znajdował nie był wyłącznie dla ozdoby, a w przeszłości pełnił jakąś określoną funkcję. Następnie przejrzałem wszystkie możliwe drzwi, które na moje szczęście były otwarte. Każde pomieszczenie było inne i każde kolejne było coraz bardziej ubogie, zawierając coraz mniej elementów. Nie wątpiłem ani przez chwilę, że cała kondygnacja służyła w przeszłości do rytuału przywołania jakiejś istoty. Nie wiedziałem, co prawda czy przywołaniec będzie miał pokojowe zadanie czy też była to istota agresywna, ale mimo to postanowiłem podjąć się zadania z dwóch względów. Po pierwsze byłem ciekawy do czego służyło to miejsca i jaka istota pojawi się po spełnieniu wszystkich warunków, po drugie drzwi na wyższą kondygnację były w tej chwili zablokowane i dalsza eksploracja była niemożliwa.

Po otworzeniu wszystkich pomieszczeń i zostawieniu drzwi otwartych na oścież wróciłem do pierwszego pomieszczenia, z kamiennym piedestałem, misą oraz nożem ceremonialnym. Jedyne co przychodziło mi do głowy, że w celu dokonania przywołania należało ofiarować tutaj swoją krew. Był to jeden z czterech koniecznych do wypełnienia warunków. Chwyciłem nóż w prawą rękę i delikatnie naciąłem wewnętrzną część dłoni upuszczając do misy znajdującej się na kamiennym piedestale odrobinę własnej krwi. Oczywiście nie miała być to znacząca ilość powodująca moje wykrwawienie się. Obserwowałem co się dzieje licząc na jakieś wnioski. W końcu nie potrafiłem domyśleć się jak dokładnie wyglądał rytuał i jakie warunki były konieczne do spełnienia, ale obserwując reakcję przedmiotów w sali mogłem próbować domyślić się co naprawdę należy poświęcić. Po oddaniu krwi używam posiadanych bandaży, którymi częściowo miałem owinięte ciało (wygląd, nie ekwipunek), aby zatamować krwawienie z dłoni obwiązując ją dookoła.

W drugim pomieszczeniu, w którym znajdował się dziwny posąg doszedłem do wniosku, że coś należy położyć w miejscu, które skazywało uwiecznione przez artystę stworzenie. Może oddaną wcześniej moją krew? Wróciłem się i wziąłem misę z krwią i ofiarowałem ją dziwnej istocie. Jeśli jednak nic się nie stanie odłożę ją z powrotem na piedestał, a następnie we wskazywanych miejscu odłożę jeden klejnot, Fiorańską walutę handlową.

W trzecim pomieszczeniu postanowiłem ofiarować magiczną moc. Złapałem kulkę i przelałem do niej nieco magicznej mocy. Najpierw 1MM, potem więcej, aż do 10 MM. Jeśli jednak w trakcie użycia coś się stało, w jakiś sposób zareagowała przerywam jej ładowanie, gdyż nie było koniecznym zużywanie cennej magicznej mocy. Jeśli pojawi się jakiś napis lub wskazówka to zapisuję to za pomocą pióra i kałamarza w pustej księdze. Jeśli nie dostanę żadnej odpowiedzi na pierwszej stronie napiszę "Jak wykonać rytuał?" licząc na odpowiedź, którą być może otrzymam w jakiś sposób.

W czwartym pomieszczeniu nie mogłem znaleźć prawie niczego. Wziąłem wcześniej znalezioną magiczną kulę i położyłem ją na piedestale, jeśli jednak nie doszło do żadnej reakcji odłożyłem ją z powrotem do trzeciego pomieszczenia. Następnie położę na piedestale jeden klejnot, waluty fiorańskiej.

Oczywiście cały czas obserwuję reakcje na moje ofiary. Nie miałem zielonego pojęcia jak wykonać rytuał, opierałem się jedynie na swoich przypuszczeniach i tylko na podstawie prawidłowych obserwacji mogłem dojść do tego w jaki sposób prawidłowo przyzwać tutejszą istotę. Moje metody mogły być złe, ale mogły naprowadzić mnie na właściwą drogą. Ciekawiło mnie również czy pomieszczenie dalej spełniało swoją funkcję, w końcu magiczna moc była ledwie wyczuwalna. Musiałem to sprawdzić.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3219-gasparowe-konto#59697 http://ftpm.forumpolish.com/t3164-gaspar-valentin

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ejji Whitemoon
Wiek : 17
Wzrost/waga : 162cm/48kg
Rodzaj magii : Tryb bojowy, Zabójca Magów
Gildia : DHC
Staż w gildii : 10 lat
Liczba postów : 1915
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Nie Sty 17 2016, 15:46

MG:
Po rozejrzeniu się po pomieszczeniach, Gaspar postanowił spróbować przyzwać coś, co według domysłów mógłby przyzwać. Zaczął więc działać. Najpierw naciął sobie dłoń nad misą, do której ściekło kilka kropel jego krwi. Te zasyczały, zabulgotały i wsiąknęły w misę. Wydawałoby się, że poza tym nic się nie stało, ale kiedy opuścił pomieszczenie mógł od razu poczuć zwiększone natężenie magii w czerwonych liniach, po jego lewej stronie biegnących od drzwi. Ponadto zaczęły nieco mocniej świecić.
Potem przeszedł do kolejnego pomieszczenia. Jednakże nie mógł wziąć ze sobą misy, ponieważ ta była przytwierdzona do piedestału. Zamiast niej położył pieniążek na dłoniach które zacisnęły się na monecie i ponownie zastygły w bezruchu.
Szło mu całkiem nieźle, gdyż w korytarzu natężenie magii znów się zwiększyło. Kolejną rzeczą, którą zrobił było naładowanie kulki, która przyjęła jego magiczną moc. No i napisał na stronicach książki słowa, które przez chwilę widniały na białych stronach, potem zaświeciły delikatnie na czerwono i zniknęły. Nic więcej się nie stało, ale natężenie magiczne znowu się zwiększyło, a czerwone linie świeciły dość jasno. Jedynie wychodzące od czwartego pomieszczenia pozostawały jeszcze blade, ale Gaspar do niego przeszedł, postawił kulkę z jego magiczną energią na piedestale. Wtedy ta pękła i po sekundzie rozsypała się w drobny pył.
Wtedy poczuł powiew wiatru, który sprawił, że wszystkie drzwi się zatrzasnęły z hukiem. Jednakże po paru sekundach same się otworzyły bardzo powoli. Gaspar mógł zobaczyć, że czerwone linie zniknęły.
- Fekhavrevaw… - usłyszał męski głos dochodzący z korytarza. Był spokojny i opanowany, przypominający trochę głośny szept.
Po chwili ujrzał, że do drzwi pomieszczenia podleciała czerwona istota, która zamiast nóg miała czerwoną chmurę z której wychodził umięśniony tors. Istota przypominała z budowy ludzką istotę. Miała głowę i ręce. Twarz miała srogą, z ostrymi rysami. Miała krótką czarną bródkę i złote ślipia. Włosy owej istoty były czarne i lekko falowały, jakby były rozwiewane przez wiatr. Istota może wyglądałaby dość majestatycznie, gdyby nie jej niewielki rozmiar. Miała może ze trzydzieści centymetrów wzrostu, ale przez to, że lewitowała, była na wysokości głowy Gaspara. Postać uderzyła pięścią w swoją pierś i lekko się skłoniła.
- Gasparze Valentin… Jesteś tym, który mnie przyzwał. Oferuję ci moją służbę… - powiedziała istota.

Stan postaci:
Bez zmian. 87 MM
Black Hole Destruction – załadowany
- 1 klejnotów

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2598-tajne-konto-ejjiego#44540 http://ftpm.forumpolish.com/t2575-sciana-ejjiego#44532 http://ftpm.forumpolish.com/t2599-50-twarzy-ejjiego#44541

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Gaspar Valentin
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 193cm/90kg
Rodzaj magii : Nothingness Manipulation
Staż w gildii : -
Liczba postów : 168
Dołączył/a : 10/12/2015

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Pon Sty 18 2016, 10:02

Starając się przywołać tutejszą istotę kierowałem się głównie wskazówkami, które odnalazłem w pomieszczeniach obok pulsującego portalu z drobnymi znakami. Mniej lub bardziej jasne nakierowywały mnie na sposób prawidłowego dokonania wcześniej przygotowanego rytuału. W pierwszym pomieszczeniu po upuszczeniu odrobiny krwi udało mi się aktywować część zaklęcia. Mój domysł z koniecznością przenoszenia artefaktów między pomieszczeniami okazał się, co prawda niewłaściwy, ale dzięki założeniu kilku opcji szybko rozwiązałem również również kolejną zagadkę, gdzie ofiarując jeden klejnot waluty fiorańskiej, kolejna część posadzki zapłonęła krwistoczerwonym śladem. Chociaż aktywowałem również trzecie pomieszczenie ciekawiło mnie czy wystarczyło faktycznie napisać cokolwiek, a może były różne opcje? Słusznie domyśliłem się przeznaczenia kuli i szczęśliwie domyśliłem się o konieczności przeniesienia jej do ostatniego pomieszczenia.

Po aktywowaniu ostatniej części rytuału poczułem po raz kolejny powiew wiatru, który zamknął niespodziewanie wszystkie drzwi na tym poziomie. Przez te przeciągi chyba faktycznie skończę z kilkudniowym przeziębieniem. Minęła chwila nim drzwi otworzyły się ponownie okazując jednego z mieszkańców nieskończonej wieży, którego udało mi się prawdopodobnie przywołać po wykonaniu całej części rytuału. Pierwszym słowem, które od niego usłyszałem było "Fekhavrevaw". Ciekawiło mnie czy było to jego imię, czy tez jakieś słowo w języku twórców tej wieży. Istota wyglądała naprawdę silnie mimo niewielkiego wzrostu, a znacznej ilości majestatu dodała mu wiedza, która przejawiła się znajomością mojego imienia. Zagadką dla mnie pozostał fakt czy gdybym w trakcie rytuału poświęcił większą ilość krwi, magicznej mocy, klejnotów to istota miałaby większe rozmiary. Teraz jednak było zbyt późno na rozmyślenia, poza tym nie mogłem wiedzieć czego spodziewać się po nowym przybyszu. Początkowo spodziewałem się, że będę zmuszony do walki z nią lub okaże mi swoją niechęć, ale już po kilku pierwszych słowach okazało się, że moje przypuszczenia całkowicie nie pokrywały się z zamiarami istoty.

Nie ukrywam, że zaoferowanie przez dżina służby bardzo mnie ucieszyło i przyniosło na moją twarz delikatny uśmiech zadowolenia.
- Witaj - skłoniłem się delikatnie dżinowi na znak powitania widząc, że lubi oficjalne zachowania - Miło mi Ciebie poznać, czy masz jakieś imię, którym mógłbym się do Ciebie zwracać? - nie pytałem skąd zna moje imię, teraz było to bez znaczenia - To prawda, że to ja Cię przyzwałem i cieszę się z faktu, że podjąłeś się służby u mego boku. Wybacz moją mnogość pytań, ale mimo to chciałbym dowiedzieć się kilku rzeczy. Wspomniałeś o służbie, na jakiej zasadzie widzisz służenie mojej osobie, chciałbym się dowiedzieć co oferujesz, potrafisz i co chcesz w zamian. Czy jesteś w stanie opuścić tą wieżę? Poza tym jesteś jednym z mieszkańców tej wieży? Mógłbyś mi o niej opowiedzieć jak najwięcej?

Pytań było faktycznie wiele i zdawałem sobie sprawę, że w porównaniu do mojego nowego sługi byłem całkowitym głąbem. Jednak skąd mogłem znać te odpowiedzi pochodząc z zewnątrz? Prawdopodobnie nie miałem prawa wiedzieć. Liczyłem, że rozmowa z Dżinem i zadanie mu pytań nie pogorszy jego stosunku do mojej osoby, a rozwieje liczne zagadki nieskończonej wieży. Byłem niemalże pewien, że będzie on prawdziwą skarbnica informacji o tym miejscu, pytanie brzmiało jednak czy zechce się podzielić swoją cenną dla mnie wiedzą.

W międzyczasie wymijam dżina i sprawdzam jedną rzecz, która od początku nie dawała mi spokoju i którą chciałem jak najszybciej sprawdzić. Mianowicie po raz kolejny próbuję otworzyć drzwi do klatki schodowej prowadzącej na wyższe kondygnacje wieży. Jeśli nadal są zamknięte to zadam pytanie przywołanemu przeze mnie summonowi.
- Istnieje jakiś sposób na dostanie się na szczyt wieży? Da się jakoś dostać tam szybciej, albo wiesz może jak otworzyć te drzwi?
Gdyby jednak drzwi okazały się otwarte to nie zadaję tego pytania, gdyż pozbawione będzie wówczas sensu dla mnie. Jeśli okaże się, że sposób na otwarcie drzwi jest prosty i nie wymaga żadnego poświęcenia od razu próbuje się przez nie przedostać zgodnie ze wskazówkami dżina. Przy okazji zerkam na wnętrze pomieszczenia ceremonialnego i staram się znaleźć jakieś różnice, które nastąpiły po przywołaniu istoty. Po odpowiedziach na zadane pytania oraz otwarciu drzwi ruszam do góry schodami starając się dostać na kolejną, wyższą kondygnację nieskończonej wieży. Obserwuję dokładnie klatkę schodową oraz pomieszczenie, do którego dostanę się po dostaniu się na trzecią kondygnację. Oczywiście jestem przygotowany na atak cały czas. Nie wiedziałem co mogę spotkać w środku, czego się spodziewać, nawet przywołanej istocie, która obiecała mi służbę nie mogłem przecież do końca zaufać. W razie ataków jestem gotowy do odskoku prostopadłego do trajektorii ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3219-gasparowe-konto#59697 http://ftpm.forumpolish.com/t3164-gaspar-valentin

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ejji Whitemoon
Wiek : 17
Wzrost/waga : 162cm/48kg
Rodzaj magii : Tryb bojowy, Zabójca Magów
Gildia : DHC
Staż w gildii : 10 lat
Liczba postów : 1915
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Wto Sty 19 2016, 15:14

MG:
Przyzwana istota lekko się uśmiechnęła widząc reakcję Gaspara.
- Jestem Sahalem, ale możesz mnie nazywać jak tylko chcesz – odpowiedział patetycznym tonem. Ilość pytań zadanych przez mężczyznę ani trochę mu nie przeszkadzała. Wysłuchał ich, wpatrując się w niego swoimi złotymi oczami. – Jestem krwią z twojej krwi, mocą z twojej mocy, mądrością z twojej mądrości, wolą z twojej woli. Z racji iż mnie przyzwałeś, jestem całkowicie zależny od ciebie. Moją nagrodą będzie służba tobie. Pozostanę z tobą tak długo, jak będziesz chciał, albo coś nie sprawi, że zniknę. Moja moc nie jest za wielka… Mogę ci służyć głównie radą i mądrością – powiedział, lekko zasmucony tym, że nie mógł zaoferować więcej. – Nie jestem już zależny od tej wieży. Jeżeli tylko udałoby ci się opuścić wieżę, opuściłbym ją razem z tobą… Mieszkańcem? Nie powiedziałbym… Rzekłbym, że jestem przypadkowym gościem, który tutaj utknął… Nie jest to zwykła wieża. Wyrosła z szaleństwa i szaleństwem jest przepełniona. Tyle wiem… Nie mam pojęcia co jest wyżej. Zostałem uwięziony tutaj, by strzec tej bramy – Sahalem wskazał w kierunku wrót, które stały otwarte.
Temu też Gaspar mógł spokojnie przejść dalej. Kolejną zmianą, którą zauważył w korytarzu było zniknięcie czerwonych linii. Ruszył dalej po schodach, a czerwona istota poleciała, trzymając się pół metra za Gasparem. Tym razem schodów było trochę więcej i ciężej się po nich wchodziło. Było ich równo sto. W końcu dotarł do kolejnego pomieszczenia, gdzie po otwarciu drzwi niemalże, a wpadłby w przeogromną dziurę, którą stanowiło całe pomieszczenie. Zdążył jednak się cofnąć. Pięćdziesiąt metrów przed sobą mógł dostrzec kolejne przejście, ale dzieliła go od niego ogromna przepaść, z której w górę wiał delikatny wiatr.


Stan postaci:
Bez zmian. 87 MM
Black Hole Destruction – załadowany

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2598-tajne-konto-ejjiego#44540 http://ftpm.forumpolish.com/t2575-sciana-ejjiego#44532 http://ftpm.forumpolish.com/t2599-50-twarzy-ejjiego#44541

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Gaspar Valentin
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 193cm/90kg
Rodzaj magii : Nothingness Manipulation
Staż w gildii : -
Liczba postów : 168
Dołączył/a : 10/12/2015

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Sro Sty 20 2016, 09:08

Zgodnie z moimi oczekiwaniami, dżin imieniem Sahal udzielił mi wszystkich odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, chociaż po części rozwiązując tajemnice powstałej wieży. Trochę zaniepokoił mnie fakt, że był istotą powstałą z mojej ofiary, która była naprawdę skromna jednocześnie nie dając zbyt dużej siły Sahalowi. gdybym miał więcej wskazówek pewnie złożyłbym znacznie większą ofiarę, aby mój sługa stał się jednak silniejszy. Nie mogłem jednak wiecznie rozpaczać nad rozlanym mlekiem i pozostało mi jedynie sprawdzić i ocenić użyteczność dżina.
- Miło mi Cię poznać Sahalu i dla mnie to odpowiednie imię - przywitałem się jeszcze raz - Z pewnością przyda mi się twoja pomoc w tym obcym miejscu i dziękuję za wyczerpującą odpowiedź na nurtujące mnie pytania, z pewnością ułatwi mi to moją przygodą.
Jak zareagowałem na stwierdzenie, że "wieża wyrosła z szaleństwa i szaleństwem jest"? Po prostu przyjąłem to do wiadomości, w świecie magii nie było to nic przerażającego dla 27 latka.

Na kolejna kondygnację było znacznie więcej schodów, około stu co łącznie dawało wzniesienie się w górę na wysokość około 20 metrów. Ciekawiło mnie czym został wypełniony stron pomiędzy kondygnacjami jednak nie miałem zamiaru tego sprawdzać zakładając, że umieszczony był tam jakiś mechanizm, klimatyzacja, pomieszczenia techniczne, pustka, albo po prostu mur z cegieł. Generalnie nic co mogło mnie zainteresować i namówić do użycia zaklęć w celu penetracji wnętrza. Po przejściu stu schodów otworzyłem drzwi i od razu zobaczyłem olbrzymią przepaść przed sobą, w którą niewiele brakowało, a wpadłbym. Moje wątpliwości odnośnie 20 metrów przerwy między kondygnacjami zostały rozwiane dając mi odpowiedź, że znajdowała się tam po prostu dziura. Odejmując jednak wysokość poprzedniej kondygnacji i stropu z architektonicznego punktu widzenia przepaść miała maksymalnie 17 metrów głębokości. Była to wystarczająca wysokość, aby połamać kilka kończyn i nie być w stanie się wydostać, ale z odrobiną szczęścia taki upadek możliwy był to przeżycia. Nie miałem jednak zamiaru tego sprawdzać, znacznie skuteczniej było po prostu przedostać się na drugą stronę nie spadając w dół. Spojrzałem też na sufit, który mógł być wskazówką do zadania. Z spod dziury wiał dość silny wiatr, który był być może wskazówką dotyczącą zagadki kolejnego poziomu.

Przed rozpoczęciem działania postanowiłem jednak chwilkę odpocząć regenerując stracone siły. Po przebyciu stu schodów z brakiem kondycji można było dostać lekką zadyszkę nawet dla osoby kształconej w walce. Chociaż przerwa nie miała być długa pozwalała mi na zregenerowanie sił przed kolejną próbą.

Po krótkim odpoczynku jeszcze raz zbiorę informacji, które mogę uznać za niezbędne do przejścia na drugą stronę. Jeżeli po drugiej stronie pomieszczenia nie będzie wnęki, tylko po prosty drzwi, które będą zamknięte będę musiał poprosić o coś dżina.
- Salah, czy mógłbyś podlecieć na drugą stronę i sprawdzić czy drzwi są otwarte? I czy mógłbyś może je otworzyć?
Oczywiście jeśli po drugiej stronie będzie wnęka na bezpieczne lądowanie nie podejmuję tej dyskusji, gdyż nie jest ona w mojej ocenie konieczna. Potem jeszcze raz rozejrzę się po pomieszczeniu szukając informacji. Być może po drugiej stronie znajdowała się jakaś dźwignia, której użycie powodowało wysunięcie się jakiegoś mostu. Być może wcześniej wspomniana dźwignia była obok mnie i mogę ją po prostu użyć (wtedy to właśnie czynię). Gdyby jednak była w miejscu dla mnie niedostępnym proszę o użycie jej Salaha. Gdyby nie miał wystarczająco siły na jej użycie proszę go, aby obwiązał moje ubranie/bandaż wokół dźwigni, a ja trzymając za drugi koniec użyłbym jej własną siłą. Zerkam też na dół, aby sprawdzić z czym przyjdzie mi się zmierzyć w przypadku upadku. Kolce na dole z pewnością nie były dla mnie dobrym rozwiązaniem, ale w takim lochu były jak najbardziej możliwe i niezaskakujące. Lustruję ściany w poszukiwaniu jakiś napisów lub wystających cegieł.

Jeżeli rozwiązanie nie okaże się tak proste jak przypuszczałem przejdę do kolejnego, bardziej spodziewanego w mojej ocenie sposobu. Miałem wrażenie, że powietrze, które delikatnie wychodzi ze szczeliny jest kluczem do przebycia tego pięćdziesięciometrowego dystansu. Rozejrzałem się w poszukiwaniu jakiegoś kamyczka, albo innego drobnego i z pewnością niepotrzebnego przedmiotu, aby podnieść go i cisnąć delikatnie na odległość około 5 metrów w przód. Obserwuję jego zachowanie, czy przypadkiem nie poleci znacznie dalej niż przypuszczałem. Rzut kamieniem miał symulować mój ewentualny skok. Jeżeli okaże się, że nie mam jednak niczego podobnego wykorzystuję w tym celu jedną monetę fiiorańską. Poza tym obserwuję ruch powietrza, patrząc czy przypadkiem nie pojawią się jakieś silniejsze ruchy powietrza w jakimś odstępie czasowym. Gdyby takie nastąpiły staram się wyliczyć okres ich występowania oraz czas trwania. Eksperyment z kamieniem lub monetą powtarzam również dla momentu z dużym przepływem powietrza.

Po przeprowadzeniu badań muszę wybrać sposób na przejście do kolejnego pomieszczenia, które dalej było pięćdziesiąt metrów przede mną. Jeśli otworzył się most staram się po nim przejść nie tracąc równowagi i uważając na podmuchy wiatru. Jeśli występowałaby tutaj silniejsze podmuchy wiatru, które wcześniej zbadałem w momencie silniejszego podmuchu kładę się na brzuchu na kładce chwilę przed jego zawianiem i trzymam się jej do końca silnego podmuchu wiatru, aby potem uszyć po raz kolejny. Jeśli podmuchy miały jakąś systematyczność powinno udać mi się to zrobić. W najgorszym wypadku jeśli silne podmuchy byłyby nieregularne całą drogę przebędę na brzuchu sunąc po kładce. Jeśli jednak nie będzie kładki, ale kamień przeleciał znacznie dalej niż przypuszczałem i miałem silne dowody na to, że wiatr uniesie również mnie i będę mógł przelecieć zwykłym skokiem na drugą stronę to właśnie czynię. Zdaję sobie sprawę, że wymagało to mnóstwa odwagi więc jeśli nie będę tego pewny nie czynię tego nie chcąc w tak głupi sposób poświęcić życia. Jeśli podmuchy umożliwiające mi podróż miały jakąś amplitudę skaczę właśnie w momencie umożliwiającym mi przedostanie się na drugą stronę.

Jeśli nie znajdę żadnego sposobu na przedostanie się na drugą stronę nie pozostanie mi nic innego jak spytanie o pomoc i radę dżina, która zaczął mi towarzyszyć.
- Wiesz może jak przedostać się na drugą stronę, albo na wyższą kondygnację tej wieży?
Może to ułatwi mi zadanie. Jeżeli dostanę jakąś wskazówkę od mojego nowego sługi staram się ją wykonać, aby przedostać się na drugą stronę oczywiście uważając z każdym krokiem. Dalej nie ufałem do końca dżinowi, ale cóż.... takim już typem człowieka byłem, za wiele przeszedłem w swojej przeszłości. Prawdopodobnie nie miałem powodu do niepokoju. Uważam również na ewentualne ataki przeciwników robiąc unik prostopadły do trajektorii ataku, ale uważając na dziurę, w którą nie chciałem wpaść. Gdyby zawiał silny wiatr z boku chwytam się krawędzi ściany, albo innego wystającego elementu, aby przypadkiem nie wpaść do dziury. W najgorszym wypadku padnę na ziemię starając się zwiększyć masę lub chwycę krawędzi dziury, aby potem podciągnąć się do góry.

Jeżeli przedostanę się na drugą stronę pomieszczenia ruszam schodami na kolejną kondygnację dalej eksplorując wieżę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3219-gasparowe-konto#59697 http://ftpm.forumpolish.com/t3164-gaspar-valentin

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ejji Whitemoon
Wiek : 17
Wzrost/waga : 162cm/48kg
Rodzaj magii : Tryb bojowy, Zabójca Magów
Gildia : DHC
Staż w gildii : 10 lat
Liczba postów : 1915
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Czw Sty 21 2016, 18:59


MG:

Jak Gaspar zauważył, przejście było wnęką, bez drzwi, więc nie trzeba było nic otwierać. Jednakże nigdzie nie dostrzegał nigdzie żadnych dźwigni, ani mostu, który miałby mu pomóc w przedostaniu się na drugą stronę. Poprosił nawet Sahalema, by przeleciał się i czegoś poszukał. Ten nie miał problemu, by przedostać się na drugą stronę, w końcu umiał latać, jednakże nie odnalazł on żadnych wskazówek. Powrócił więc do Gaspara, który w tym czasie rzucił klejnotem, ponieważ kamieni nie było. Moneta przez krótki czas, ledwo trzech, bądź nawet czterech sekund zawisła w powietrzu, po czym zabujała się, przekręciła w powietrzu, zadrżała i zniesiona na bok opadła da płaskie dno. Odbiła dźwięcznie i spadła na posadzkę.
- Niestety nie jestem w stanie tego określić, ale jestem niemalże pewien, że jest to możliwe do wykonania, bez zdolności latania – odpowiedział mu Sahal, kiedy został zapytany o radę. Na ścianach nie było żadnych wskazówek, na suficie też nie. Ten był cały szary i gładki, podobnie jak ściany. A wiatr zdawał się cały czas wiać jednostajnie.  

Stan postaci:
Bez zmian. 87 MM
Black Hole Destruction – załadowany
-1  klejnotów

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2598-tajne-konto-ejjiego#44540 http://ftpm.forumpolish.com/t2575-sciana-ejjiego#44532 http://ftpm.forumpolish.com/t2599-50-twarzy-ejjiego#44541

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Gaspar Valentin
Wiek : 27 lat
Wzrost/waga : 193cm/90kg
Rodzaj magii : Nothingness Manipulation
Staż w gildii : -
Liczba postów : 168
Dołączył/a : 10/12/2015

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Sob Sty 23 2016, 09:55

// Nie ukrywam trudny post, trudne decyzje, dlatego tak późno odpisuję.

Większość moich spekulacji okazała się nie trafiona nie dając mi odpowiedzi na pytanie w jaki sposób przejść na drugą stronę przepaści mierzącej około pięćdziesiąt metrów. Nawet przejście po ewentualnych występach skalnych było niemożliwe, gdyż ściana była całkowicie gładka, a mnie pozostało stanie nad przeszkodą i zastanawianie się "skoczyć czy nie skoczyć" jak typowy samobójca. Nie miałem jednak takich zapędów i skacząc zamierzałem oczywiście przejść na drugą stronę i dalej eksplorować wieżę, nawet jeśli miałbym podjąć ryzyko nie zamierzałem się tak wcześnie poddać.

Słowa Sahalema utwierdziły mnie w przekonaniu, że musiał istnieć sposób na przejście dalej, na drugą stronę, a chwilowe zatrzymanie się monety w powietrzu dawało nadzieję, że skok nie skończy się upadkiem z wysokości. Jednak wcześniej postanowiłem sprawdzić jeszcze jedną możliwość przejścia tej zagadki. Mianowicie za pomocą swojego wystawionego guan dao sprawdzam czy przede mną nie ma niewidzialnych schodów. Jeśli wyczułbym taki materiał idę do przodu wcześniej ostukując drogę swoją bronią uważając z każdym krokiem, aby nie wpaść w przepaść i dostać się na drugą stronę.

Jeśli jednak i ta opcja się nie powiedzie ryzykuję, nie ukrywam i rozpędzam się w miarę możliwości, aby na starcie mieć już jak największą prędkość. Tuż przed dobiegnięciem do krawędzi wybijam się w górę i do przodu starając się przebyć jak największą drogę pierwszym skokiem. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że przebycie takiej odległości było niemożliwe, ale im dalej tym w mojej ocenie lepiej. Po skoku nie hamuję rozpędu, a ponownie się wybijam przechodząc do biegu, wykorzystując całą moją siłę, aby jak najszybciej przedostać się na drugą stronę licząc na to, że taki ruch będzie możliwy do wykonania w powietrzu, że zawisnę podobnie jak moneta i pozwoli mi to na przebycie całego dystansu. Biegnę ile sił w nogach, aby jak najszybciej przedostać się na drugą stronę bez uszczerbku na zdrowiu. W trakcie skoku ruszam rękami naśladując ruch machania skrzydeł licząc, że być może łapanie powietrza jest sposobem na przebycie tego dystansu. Na końcu gotowy jestem do złapania się jakiejś wystającej krawędzi, aby tylko jakoś to przetrwać. Ale to było ryzykowne i głupie z mojej strony.

Jeśli zacząłbym spadać na dół, a w dole zauważył jakieś kolce to znikam je za pomocą mojego zaklęcia rangi D "Attempt to destroy matter" w celu zniszczenia ich i zwiększania nieco swojej szansy na przeżycie. Uderzenie upadku staram się przyjąć jak najkorzystniej, aby uchronić kręgosłup oraz głowę od poważniejszych obrażeń. Spadając staram się również czegoś złapać, czegokolwiek, co mogłoby mnie uratować, w końcu tonący brzytwy się chwyta. Jeśli znajdę inny sposób na uratowanie się również go próbuję.

Jeśli jednak uda mi się dostać na drugą stronę naprawdę będę mógł odetchnąć z ulgą.
- Więcej szczęścia niż rozumu
Powiem sam do siebie zdając sobie sprawę z podjętego przeze mnie ryzyka. Jedni mogą nazywać to odwagą, ale ja osobiście nazwałbym to głupotą, taką osobą byłem jednak w celu dalszej eksploracji nie zamierzałem się łatwo poddać. Potem udam się w górę kolejnymi schodami licząc, że był to ostatnie test głupoty jakim twórcy poddali swoich gości. Ciekawe kiedy dotrę do szczytu wieży.
- Wiesz może jak wysoka jest ta wieża, ile ma kondygnacji i czy możliwym jest dostanie się na jej ostatnie piętro?
Ciekawiło mnie ile mam jeszcze do przebycia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t3219-gasparowe-konto#59697 http://ftpm.forumpolish.com/t3164-gaspar-valentin

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ejji Whitemoon
Wiek : 17
Wzrost/waga : 162cm/48kg
Rodzaj magii : Tryb bojowy, Zabójca Magów
Gildia : DHC
Staż w gildii : 10 lat
Liczba postów : 1915
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   Nie Sty 24 2016, 00:17

MG:
Zanim Gaspar podjął się działań, które można by było uznać za niebezpieczne, machnął jeszcze swoją bronią. Guan dao przeszło przez powietrze, z lekkim oporem, który wywołał wiatr. Nic jednak nie wskazywało na istnienie gruntu, po którym mężczyzna mógłby spokojnie przejść. Z tego powodu zdecydował się zaryzykować. Rozpędził się i wyskoczył. Poczuł wiejący z dołu wiatr, ten jednak nie uniósł go w górę…
Bynajmniej nie na samym początku. Mogło to trochę przypominać zanurzenie w wirującej wodzie, ale bez wody. Nie było jednak czasu, żeby się zastanawiać nad tym jak to działało, albo czemu. Gaspar zaczął biec w powietrzu, rzucany przez wiatr raz wyżej raz niżej. Nie czuł żadnego gruntu pod nogami, jednak miał wrażenie, iż po czymś je stawiał. Z pewnością nie było to nic normalnego, ani łatwego w kontrolowaniu, lecz Gaspar nie oszczędzał się w wysiłkach i ostatecznie jego nogi doprowadziły go do krawędzi wejścia. Zaczął wtedy spadać, ale w ostatniej chwili sięgnął ręką krawędzi. Dołożył drugą i wspiął się do przejścia. Adrenalina w ciągu tej krótkiej chwili dość mocno mu skoczyła. Efekt swojego biegu odczuł dopiero kiedy znalazł się po drugiej stronie, lekko zdyszany i zmęczony. Gdy spojrzał za siebie, przepaść mogła wydawać się większa, tak samo odległość do drzwi, które zdawały się być trochę niżej, niż jego obecne położenie. Jednakże miał czas, żeby odpocząć. Nawet mu się on zbytnio nie dłużył, na złapanie oddechu.
- Wszystko w porządku? – zapytał Sahalem swojego mistrza, podlatując do niego najszybciej jak tylko mógł. Zapytany, lekko pochylił głowę. - Ponoć wieża jest tak wielka, jak może być wielkie szaleństwo. Obawiam się, że jesteśmy dopiero na samym początku i wyżej czekają na nas o wiele gorsze rzeczy. Zaś na szczyt, jeżeli w ogóle istnieje, nie będzie łatwo dotrzeć.
Ciężko było stwierdzić kiedy pokonał kolejne pięćdziesiąt schodów, gdyż zaczął zatracać powoli poczucie czasu. Dotarł do korytarza, który prowadził na lewo. Szeroki na dwa metry. W pewnym momencie poczuł, że w coś wdepnął na ostatnim ze schodów. Coś miękkiego i lepkiego. Spoglądając w dół mógł zobaczyć czerwono-żółtą substancję, przypominającą konsystencją bardzo gęsty kisiel. Ujrzał, że prawie cały korytarz był pokryty tą substancją. Powoli ściekała z błękitnych ścian, do tego obrzydliwie śmierdziała tak jakby szambem.

Stan postaci:
Bez zmian. 87 MM
Black Hole Destruction – załadowany

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2598-tajne-konto-ejjiego#44540 http://ftpm.forumpolish.com/t2575-sciana-ejjiego#44532 http://ftpm.forumpolish.com/t2599-50-twarzy-ejjiego#44541
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Nieskończona wieża   

Powrót do góry Go down
 
Nieskończona wieża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Wschodnie Fiore
 :: Wschodni Las
-




Wymiana!
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallowswww.zmiennoksztaltni.wxv.plRainbow RPGEclipseRe:Startover-undertaleBleach OtherWorld
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.