facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Wyspa Zanri

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wyspa Zanri

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Tori Jeaggs
Wiek : 23
Wzrost/waga : 192 cm/ 107 kg
Rodzaj magii : Warlord
Gildia : Kaktus
Staż w gildii : Rok
Liczba postów : 73
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Wyspa Zanri   Wto Paź 06, 2015 10:05 pm

Wyspa Zanri położona jest około dziesięć kilometrów na południe od południowo-zachodniego wybrzeża Fiore. Jej powierzchnia to kilkanaście kilometrów kwadratowych. Ziemie te nie zostało dokładnie zbadane przez Fioryjskich podróżników czy naukowców. Tubylcy prowadzą jednak wymianę handlową z przybrzeżnymi miasteczkami, co stanowi dla nich połączenie z cywilizacją i powód nauki języka fioryjskiego, którym znaczna część z nich włada równie wprawnie, co wykonuje punkcje lędźwiowe - wcale. Z relacji przewoźników wnioskować można, że są to jednak ludzie spokojni i nie pragnący konfliktu z królestwem, choć ich obyczaje i kultura są odmienne od tej mieszkańców kontynentu.

Pod względem geograficznym Zanri nie należy do miejsc zróżnicowanych. Większą część lądu pokrywa gęsty, wysoki las tropikalny zwany przez natywną ludność "Ranzibu", co można przetłumaczyć jako "sklepienie". Wierniejszym, choć mniej poetyckim, przekładem byłoby "górna ściana". Zarówno fauna, jak i flora występująca w tym miejscu pozostaje tajemnicą.

____________________________________

MyGy

Ale zacznijmy jednak od początku.
- Na imię mi Wilhelm. - Wysoki, siwy mężczyzna spojrzał na zgromadzonych z góry. Nie było to trudne, wziąwszy pod uwagę ponad dwa metry wzrostu, którymi mógł się szczycić. - Jestem z urzędu. Moim zadaniem było zorganizowanie wam transportu na wyspę Zanri. A skoro już tu jesteście, znaczy to, że transport jest gotów. - Ciemnogranatowy garnitur gospodarza doskonale zgrywał się z, wykonanymi z zielonego marmuru, kolumnami budynku jednego z urzędów Berii - niewielkiego, nadmorskiego miasta, gdzie wezwano zgromadzonych oficerów. - Dowiedzcie się, co stało się z Henrikiem i, jeśli żyje, sprowadźcie go do cywilizacji. Macie godzinę do odjazdu. Jeżeli jest wam potrzebne coś, czym nie dysponujecie, a nie jest to nic wielkiego, możecie zakupić to na nasz koszt. Kiedy wszystko załatwicie, przyjdźcie pod gmach urzędu. Będzie na was czekał Robin, który przetransportuje was aż na wyspę. Zna język i obyczaje mieszkańców wioski Palaya. Jest jedną z osób odpowiedzialnych za handel z nimi. - Wypowiadając ostatnie słowa jegomość wskazał na, zmierzającego w stronę policjantów, niskiego, opalonego mężczyznę.
- Jestem Robin. Miło mi was poznać. - Głos nowo przybyłego idealnie komponował się z jego drobnym, choć wzmocnionym uczciwą pracą, ciałem.
- Do zobaczenia. Z Henrikiem. - Rzuciwszy, Wilhelm udał się w kierunku biur, by, po chwili, zniknąć na szczycie schodów.
- Za godzinę ruszamy. Moja bryczka jest przed wejściem. Będę tam na was czekał. - Poinformowawszy, mężczyzna skłonił głowę i wyszedł z budynku.


// Możecie dokonać małych, tanich zakupów "na koszt firmy". Rzecz jasna nie chodzi tu o jakieś katany czy coś takiego. Nie musicie ich dokładnie opisywać. Wystarczy, że "znikniecie na chwilę" czy coś takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2579-wielkie-zasoby-wielkiego-tori-ego#44293 http://ftpm.forumpolish.com/t2572-tori-jeaggs

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Inuyasha Tsume
Wiek : 17
Wzrost/waga : 161/45
Rodzaj magii : Magia Hodowcy
Gildia : Policja Magiczna, Duchy (ciemnozielono - brązowi), oddział Shirotsume
Staż w gildii : Od 12 Marca x801 w Policji
Liczba postów : 114
Dołączył/a : 10/12/2012
Skąd : Wschodnie Lasy, lokalizacja bliżej nieokreślona

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Czw Paź 08, 2015 7:59 pm

Do Berii dostała się tak, jak zwykle - konno. Podróż minęła jej przyjemnie i spokojnie, choć do najkrótszych nie należała. Wild była niezwykle podekscytowana - czekała ją pierwsza misja od czasów Hakobe i jej późniejszego urlopu.
Była również szczęśliwa, że trafiło jej się takie zadanie. Z informacji, jakie zostały jej przekazane wynikało, że wszystko będzie odbywać się wśród najdzikszej natury. Nie dość, że jej magia idealnie sprawdzała się w podobnych warunkach, to dziewczyna miała nadzieję poznać jakieś nowe, fascynujące gatunki zwierząt.
Po przybyciu przedstawiła się cicho swoim nowym towarzyszom. Zauważyła, że jeden z nich również należał do Duchów. Nie miała jednak wystarczająco odwagi, aby próbować go jakoś lepiej poznać, choć gdzieś w głębi odzywała się w niej taką cicha ochota.
Kiedy zjawił się wysoki mężczyzna, Inu aż skuliła uszy, kiedy ten spojrzał na nich z góry. Tacy wielcy ludzie niezwyke ją onieśmielali, jednak wysłuchała go do końca. Zaproponował uzupełnienie swojego ekwipunku na koszt zleceniodawcy. Zanim jednak udała się do sklepu, postanowiła jeszcze zwrócić się do Wielkiego Wihelma:
- Przepraszam, czy ma pan może dostęp do czegoś, co należało do Henrika?
Policjantce chodziło o coś, z czego zapachu mogłaby skorzystać podczas poszukiwań. Miała psy, jednak potrzebowała jakiegoś wzoru, gdyby miały poszukiwać mężczyzny.
Po uzyskaniu odpowiedzi zastanowiła się moment. W sumie miała już wszystko z misji na górze Hakobe, ale wypadało uzupełnić jakiś suchy prowiant. Batoniki, konserwy, papki energetyczne, ale nie za dużo, bo w końcu i tak będzie polować, co dla niej było czymś najprostszym na świecie. Ważniejsza znacznie była woda, co najmniej dwa - trzy litry i coś, w czym można spać, śpiwór albo koc. Zakupione rzeczy zamierzała zapakować do swojego dużego, skórzanego plecaka.
Po skończonych zakupach Wild resztę czasu spędziła na głaskaniu zaprzężonych do bryczki Robina koni. Och, wprot nie mogła się powstrzymać. Wyglądała na zaabsorbowaną - uśmiechała się delikatnie i oczy się jej świeciły. Kiedy dano sygnał do odjazdu, dziewczyna niechętnie odkleiła się od rumaków i wgramoliwszy się z gracją do powozu, zajęła miejsce przy oknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t966-kociaste#14266 http://ftpm.forumpolish.com/t443-wild#6446

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Massimo Rotolo
Wiek : 23
Wzrost/waga : 193/73
Rodzaj magii : Szalony Wynalazca
Gildia : Policja Magiczna, niebiesko-biali, Shirotsume
Staż w gildii : Po prostu można powiedzieć, że nowy
Liczba postów : 31
Dołączył/a : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Pią Paź 09, 2015 6:29 pm

Już od samego rana Rotolo był w ciągłym biegu między kuchnią, a swoim pokojem. Nie było prosto mu wszystko pakować, gdyż wiedział, że to pewnie będzie dłuższa misja, bo będzie trzeba poszukać w końcu człowieka, no nie? Dlatego też od razu zaczął pakować wszystko co nadawało się do jedzenia. Bułki, bagietki, drożdżówki cynamonowe, pączki i takie inne tam pierdoły tego rodzaju. A w metalowym termosie trzymał coś specjalnego, a właściwie tylko dla niego coś specjalnego, bo aromatyczną, czarną kawę, jego ulubioną. Do tego kartonik pełnotłustego mleka, by sobie je dolewać do kawusi, bo według niego mała czarna jest lepsza, gdy jest trochę rozjaśniona. Tak jak to jest z czarnymi, dobrze strzelają, bo mają białe ręce. W sumie, gdy już się zebrał to złapał stopa, który kursował na miejsce spotkania. Ubrany był w ciemne trapery, a na zadzie czarne spodnie. Koszulkę miał niebieską, a kitel typowo biały z znaczkiem policji na lewym ramieniu. Na łbie policyjną czapeczkę. Założony na plecy plecak z pierdołami typu namiot, jedzenie, picie i tak dalej. Massimo popatrzył na osoby, z którymi przyszło mu pracować, oboje byli dość... niscy, a przynajmniej dla niego. Oczywiście powiedział - Massimo Rotolo, niebiesko-biali - i lekko się uśmiechnął przedstawiając się. Właściwie to mógł teraz mówić, że wyszedł z dziećmi na spacer tak sobie pomyślał, ale cóż, jedynie podrapał się po swoim maciupkim zaroście patrząc na Wilhelma, który się jemu na tak wielkiego nie wydawał. No dobra, był ogromny, ale Massimo też był dość spory, ale jednakowoż wątłej budowy.
- Nie zawiedziemy - rzucił o Wilhelma, gdy ten odchodził. Zaś Rotolo tylko powiedział krótkie "ok", gdy powiedział Robin za ile mają ruszać. Sam zaś wziął tylko kilka rzeczy: małą, podręczną apteczkę oraz kilka bandaży, które mogłyby się przydać. Rozglądnął się trochę po okolicy i od razu wyruszył do reszty. Gdyby wsiadali do całej bryczki to siada z dala od Wild, a to czemu? Otóż jest dość... wstydliwy jak chodzi o jakikolwiek kontakt z kobietami, więc jego zachowanie jest jak najbardziej zrozumiałe jakby spojrzeć na to od tej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Evan
Wiek : 16 lat
Wzrost/waga : 165 cm /57 kg
Rodzaj magii : Magia Masek
Gildia : Policja Magiczna, oddział Duchów Era.
Staż w gildii : Od listopada X801 w PM.
Liczba postów : 271
Dołączył/a : 10/07/2013

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Pią Paź 09, 2015 7:55 pm

Ostatnio moje misje kończyły się niepowodzeniem, więc Góra zaczynała się już irytować. Co prawda mniejsze zadania wykonywałem bez problemu, tak samo jak i rutynowe czynności, ale... Dostałem jeszcze jedną szansę i czułem się bardzo zmotywowany, aby znowu tego nie spartolić. Niestety jednak, poziom owego zadania był bardzo wysoki. Miałem wyruszyć na jakąś misje, aby odszukać podróżnika. Otrzymałem jednak bardzo szczątkowe informacje zarówno o tym człowieku, jak i o ludziach, którzy mieli wyruszyć tam ze mną... Ale cóż! Nie mogłem się tak łatwo poddać, prawda? Spakowałem do plecaka najpotrzebniejsze rzeczy - parę grubszych ubrań, koc, śpiwór, oraz zapas jedzenia typowego na takie wyprawy. Po za tym upchnąłem do środka 0,5 litrowy bidon na wodę, kresiwo i hubka. Po na myślę, wyszedłem na miasto i kupiłem rzeczy do dezynfekcji wody, w razie gdybyśmy musieli czerpać wodę z jakiegoś dziwnego źródła na wyspie. Plecak już był ciężki, i totalnie nei wiedziałem co jeszcze tam spakować. Zarzuciłem tobołek na plecy, złapałem za kij, którym zwykle walczę i udałem się na miejsce spotkania.

Do samego miasta dostałem się dorożką, jednak na zebranie dotarłem przy użyciu własnych nóg. Kiedy się tam zjawiłem, wszyscy byli już w komplecie. Przyjrzałem się wszystkim powoli, aby dobrze zapamiętać ich wygląd. Dziewczyna wydawała się być dość... specyficzyna. Szczególnie te jej uszy i... ogon? Właściwie zaciekawiła mnie, więc poświęciłem jej dłuższą chwile, ale zaraz przypomniałem sobie, że niee mogę się tak bezkarnie gapić na kobietę i odwróciłem głowę. Ale zaraz, czy ona nie była z oddziału duchów? Drugi funkcjonariusz był o wiele wyższy od niego i wyglądał... naukowiec? Kiedy się przedstawił odruchowo zrobiłem to samo.
-Funcjonariusz Evan, Oddział Duchów.-powiedziałem, po czym lekko się zawstydziłem. Nie lubiłem robić takich rzeczy... Nie mniej, kiedy mężczyzna skończył mówić, zamyśliłem się chwile, czy czegoś potrzebuje. Jeszcze raz przejrzałem plecak, ale nic nie przyszło mi do głowy, więc ruszyłem w stronę doroszki. Czekając na resztę, podszedłem do Robina.
-Czy mógłbyś opowiedzieć mi coś o mieszkańcach tamtej wyspy? Albo o samym Henriku?-zapytałem, po czym dodałem.-Albo... Zapamiętaj to pytanie i odpowiedź mi w trakcie podróży. Lepiej, żeby to wszyscy usłyszeli.
Po tych słowach usiadłem obok i rozmyślałem. Kiedy wróciła Wild, przyglądałem się jej z zaciekawieniem. Musiała bardzo lubić zwierzęta... I te jej uszy! Zaciekawiła mnie. Kiedy wszyscy byli gotowi, wsiadłem do bryczki i czekałem na rozwinięcie akcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1909-konto-evan-a http://ftpm.forumpolish.com/t1395-evan http://ftpm.forumpolish.com/t2415-maskarada#41565

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Tori Jeaggs
Wiek : 23
Wzrost/waga : 192 cm/ 107 kg
Rodzaj magii : Warlord
Gildia : Kaktus
Staż w gildii : Rok
Liczba postów : 73
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Wto Paź 13, 2015 1:17 am

MyGy

- Ja mogę pani pomóc. - Rzekł Robin, usłyszawszy pytanie dziewczyny. - Zostawił u mnie swój wełniany płaszcz. Przyjechał bezpośrednio z północy. Dam go pani, kiedy dotrzemy do portu.

Zebranie się nie zabrało grupie wiele czasu. Jednak nim byli gotowi do drogi, jeden z policjantów zdecydował się zasięgnąć języka.
- Tak, tak. Nie ma problemu. - Na potwierdzenie swych słów, przewodnik dwukrotnie kiwnął głową, by, po chwili, wrócić do lektury, obitego w brązową skórę, zeszytu.
Bryczka mogła nie zrobić na magach należytego wrażenia. Szczególny zawód mogła tu odczuć Inu, ponieważ próżno było tu szukać okien.
- No, w zasadzie to furmanka. Ale wrzuciłem tam kilka kocy, żebyście nie mieli za twardo. - Swoisty dorożkarz nie mijał się z prawdą. Jego bryka była po prostu, utrzymaną w dobrym stanie, furmanką. W środku również, jak zapowiedziano, znajdowało się kilka koców. - Normalnie przewożę nią towary. Czasem tylko zdarzy się pasażer.

Rytmiczny stukot kopyt dwóch, kroczących dumnie, klaczy, wypełnił okolicę, gdy policjanci wykazali gotowość do drogi.
- Więc mam wam coś o wyspie powiedzieć... - Słowa mężczyzny zwiastowały przybycie myśli, które też po chwili poruszały zmarszczkami na jego czole niczym nurty falami na, powoli wyłaniającym się spomiędzy budynków, morzu. - Dobrze. Już wiem. - Ogłosiwszy triumfalnie, Robin wziął głębszy wdech, przygotowując się do monologu.

- To tak... na papierze Zanri nie należy nawet do królestwa Fiore. Wiemy o niej mało, a na wszelkie próby dołączenie wyspy do królestwa mieszkańcy reagują agresją. Kilku wysłanników już stamtąd nie wróciło... ale wy raczej nie macie się co przejmować. Na nic ich nie nawracacie czy coś. A, właśnie. Mają tam jakiś kult... ale ja to w sumie chyba nie wiem nic o tym... - Rzekłszy, począł się powoli rozglądać, po czym wykonał kilka drapiących ruchów dłonią prawą na szczycie swej czaszki. Niestety, najwyraźniej ani w okolicy, ani w czuprynie, nie odnalazł interesujących informacji. - No nie. Nic sobie nie przypominam. Ale ogólnie to ci ludzie są mili. Co prawda fioryjski idzie im średnio, ale chyba nie będą sprawiać kłopotów. W razie czego coś po ichniemu powiedzieć potrafię. Trzeba jakoś powiększać przewagę nad konkurencją. Bo wiecie. Kilka osób jeszcze tam pływa, a trzeba jakoś się utrzymać. - Ton, jakim wypowiedziane były ostatnie słowa, wskazywał na nadejście życiowych refleksji i, co za tym idzie, chwilę ciszy.

- Zbliżamy się. - Informacji głosowej towarzyszył nieśpieszny ruch ręką, wskazujący w stronę niewielkiej przystani, do której przycumowana była średnich rozmiarów łódź rybacka. - A. Ale właściwie nie skończyłem wam opowiadać. Co ja wam tu mogę jeszcze powiedzieć. Od razu mówię, że o Henriku wiem niewiele. Ich język i kulturę znał chyba nieco lepiej, niż ja. Nie jestem pewien, skąd, ale znał. Właściwie chyba tyle. Ciepło tam, mokro, zwierzyna dziko lata i dużo owadów. I rośliny dziwne. Ale tak to co ja mogę... O! Najważniejszym człowiekiem na wyspie jest wódz Banu. Niski i chudy, jak większość z nich. Ma obfity naszyjnik z trofeów z dzikich zwierząt. - Mówiąc to, Robin odwrócił się w stronę pasażerów i palcem przejechał po swym dekolcie, prezentując, jak wygląda naszyjnik.

- To tutaj. - Rzuciwszy, zszedł z powozu. - Zaraz odpływamy. Pomyślcie, czy czegoś jeszcze nie chcecie. Będę przypływał na wyspę codziennie... wieczorem. Zakładając, że nie uwiniecie się w jeden dzień. A jeśli nie, to dobrze, jak się pokażecie, że nic wam nie jest, wiecie. Zawsze lepiej być bezpiecznym. A że urząd płaci, to mogę wiosłować. Poza wieczorami nie będziecie mieli możliwości powrotu do miasta. No. Także ja pójdę po ten płaszcz dla pani. - Zakończywszy, udał się w stronę pobliskiego, niewielkiego, choć zadbanego, domu.

Przybysze mogli wreszcie spokojnie przyjrzeć się zielonemu masywowi, majaczącemu w oddali. Choć nastrojowo byłoby wspomnieć, że usłyszeli krzyk niesiony na grzbietach fal pośród powstającej wokół burzy... nic takiego nie miało miejsca.
- Proszę. - Zadeklarował Robin, wręczając policjantce czarny, wełniany płaszcz. - Tylko proszę go wziąć, jeśli jest pani potrzebny. Szkoda byłoby go rozcinać czy co tam pani zamierza... - Szacunek dla pieniądza najwyraźniej rósł w gospodarzu przez lata ciężkiej pracy na tyle skutecznie, że dbał nawet o cudzą własność.

- Odbijamy? - Zapytał, mając nadzieję na odpowiedź nie tylko w postaci szumu morskich fal.





Czas na odpis: 16.10 (Piątek) godzina 22:00

// W zasadzie po czasie też można napisać po uprzednim uzgodnieniu ze mną. Mówi on raczej o tym, kiedy chciałbym zacząć zbierać się do kolejnego posta, zatem wolałbym, żeby jednak jako tako go uszanować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2579-wielkie-zasoby-wielkiego-tori-ego#44293 http://ftpm.forumpolish.com/t2572-tori-jeaggs

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Evan
Wiek : 16 lat
Wzrost/waga : 165 cm /57 kg
Rodzaj magii : Magia Masek
Gildia : Policja Magiczna, oddział Duchów Era.
Staż w gildii : Od listopada X801 w PM.
Liczba postów : 271
Dołączył/a : 10/07/2013

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Sro Paź 14, 2015 6:10 pm

Siedząc w "dorożce", starałem się rozmyślać o nadchodzącym zadaniu. Słuchałem uważnie Robina, jednak w gruncie rzeczy, jego informacje dużo mi nie dały. Tyle, że mniej więcej miałem obraz tego, co nas tam czeka. Właściwie to co mogło się przytrafić temu podróżnikowi? Wybrał się tam, aby zbadać ich kulture, tak? Nasz przewodnik mówił, że to w gruncie rzeczy mili ludzie, ale kilku wysłanników już nie wróciło. Czyli bardzo mili ludzie, ale uzbrojeni po zęby i urazę pokazują wbijając człowiekowi sztylet w oko. Dzikie zwierzęta, robactwo... Mógł zginąć z wielu powodów, ale skoro tubylcom zależy na handlu i "przyjaznych" relacjach z Fiore, razem by go nie zabili. Chyba, że zginął w jakiś dziwnych powodów i w obawie przed represjami, ukryli jego ciało i sam fakt... Ale czy to prawda? No mogłem myśleć nad tym bardzo długo, ale prawdopodobnie nigdy na to nie wpadnę. Możliwe, że wpadł na trop czegoś i musiał przez to zginąć... Albo coś go porwało. Wpadł do jaskini i wykorkował z głodu. Zjadł go dziki zwierz. Westchnąłem. Spojrzałem po swoich towarzyszach, rzucając im pytające spojrzenia. Czy oni mieli jakieś uwagi na tą chwile? Bo ja nie. I byłem ciekaw, po co Inu ten płaszcz... Do węszenia? Ale nie mieli ze sobą żadnego psa, prawda?... Ale wszyscy byli magami. Może mogła przywoływać zwierzaki czy coś w tym stylu. To by pasowało do oddziału Duchów. Swoją drogą, byłem ciekaw jaką magią się posługują. Prędzej czy później będę musieli o tym porozmawiać, ale nie tutaj, na osobności. Owinąłem się szczelnie płaszczem.
-Odbijamy.-powiedziałem i wsiadłem na pokład.... Cholernie nie lubiłem łodzi, więc usiadłem na środku i starałem się nie telepać za bardzo ze strachu. I modliłem się do Wilka, żebym tylko nie dostał choroby lokomocyjnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1909-konto-evan-a http://ftpm.forumpolish.com/t1395-evan http://ftpm.forumpolish.com/t2415-maskarada#41565

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Inuyasha Tsume
Wiek : 17
Wzrost/waga : 161/45
Rodzaj magii : Magia Hodowcy
Gildia : Policja Magiczna, Duchy (ciemnozielono - brązowi), oddział Shirotsume
Staż w gildii : Od 12 Marca x801 w Policji
Liczba postów : 114
Dołączył/a : 10/12/2012
Skąd : Wschodnie Lasy, lokalizacja bliżej nieokreślona

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Sob Paź 17, 2015 10:44 pm

Fakt, że nie było możliwości obserwowania okolicy, niezwykle zasmucił dziewczynę. Mimo to, niechętnie bo niechętnie, weszła do powozu i umościła się wygodnie na siedzeniu. W milczeniu słuchała wszystkiego, co miał do powiedzenia ich przewodnik. Z tego, co wydawało się Wild, nie były to bardzo istotne informacje. Najważniejsze jednak, że miał potrzebny jej płaszcz. 
W gruncie rzeczy nie dowiedzieli się zbyt wielu nowych rzeczy, ale policjantka pokiwała wdzięcznie głową, kiedy Robin zakończył swój wywód. Istotnych dla niej było kilka spraw - po pierwsze, że dostanie coś, co należało do Henrika; po drugie - że na wyspie rzeczywiście jest wiele dzikich, niezbadanych gatunków zwierząt; i po trzecie - że cechą charakterystyczną wodza jest naszyjnik z trofeów ze zwierząt. 
- Dziękuję - odparła odbierając od mężczyzny płaszcz. Schowała go do plecaka, by po chwili zarzucić go sobie na plecy i poprawić wszystkie paski. Na razie nie miała potrzeby prosić Robina o rzeczy z miasta. Zobaczy, jak sobie będzie radzić z tym, co ma. Kiedy zapytał, czy odbijają, Inu zerknęła najpierw na Evana, a potem na Massimo i, upewniwszy się, że oni również są gotowi do drogi, pokiwała powoli głową, by dać znak ich przewodnikowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t966-kociaste#14266 http://ftpm.forumpolish.com/t443-wild#6446

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Massimo Rotolo
Wiek : 23
Wzrost/waga : 193/73
Rodzaj magii : Szalony Wynalazca
Gildia : Policja Magiczna, niebiesko-biali, Shirotsume
Staż w gildii : Po prostu można powiedzieć, że nowy
Liczba postów : 31
Dołączył/a : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Nie Paź 18, 2015 2:31 am

Sam Rotolo zastanawiał się nad ową "Bryczką", która okazała się mniej zaawansowana niż początkowo myślał. Miał nadzieje, że to będzie coś bardziej zaawansowanego techniczne, by mógł się z tym pobawić, ale niestety tak bywa, że nie można mieć wszystkiego, prawda? No właśnie. W sumie wpadł mu do głowy pomysł na gadżet, który pomógłby mu bardzo w kontaktach z innymi krajami, a mianowicie przenośny translator, co byłoby w sumie bardzo fajnym wynalazkiem jakby nie patrzeć, mógłby sobie tak gadać z jakimiś plemionami i innymi. Tylko zastanawiała go jedna rzecz, czy konstrukcja czegoś takiego nie zajmie mu dłuższego czasu, tak samo jak wrzucanie w niego wszelkiego języka i innych takich.
Jedynie zamyślony patrzył w przestrzeń starając sobie zobrazować stworzenie takiego urządzenia.
Po chwili tylko się ogarnął i stwierdził - Komu w drogę temu kopa jak to mawiają -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Tori Jeaggs
Wiek : 23
Wzrost/waga : 192 cm/ 107 kg
Rodzaj magii : Warlord
Gildia : Kaktus
Staż w gildii : Rok
Liczba postów : 73
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Wto Paź 20, 2015 12:42 am

MyGy

Robin miał trudności z utrzymaniem uwagi na słowach swych towarzyszy, kiedy ci rozpoczęli uzewnętrznianie się na wszelkie możliwe tematy i rzucali uwagi związane z wszelkimi możliwymi zagadnieniami. A tak poważnie, odnotował w pamięci, jak rozgadana jest wyruszająca wraz z nim grupa magów. Może to dlatego, że z policji... W każdym razie handlarz, usłyszawszy odpowiedź potwierdzającą, wykonał zapraszający ruch ręką w kierunku pomostu, którego swoiste zwieńczenie stanowiła łajba.
- Sam go zbudowałem. Przydaje się przy przeładowaniu. - Rzuciwszy z dumą, ruszył w kierunku swego cacka. - Na pokładzie są skrzynie z ładunkiem. Dość wytrzymałe, ale starajcie się nie zniszczyć, proszę.

- Ruszamy! -
Zakrzyknął, kiedy statek gotów był do startu.

- Zaprowadzę was do wioski. Muszę ściągnąć ludzi po towar. - Rzekłszy, zacumował swą łódź. - Ho ho! Pomostu tutaj na pewno się nie spodziewaliście...! Ten też sam zbudowałem. Musiałem jakoś skłonić tubylców, że interesy ze mną to dobry interes. - Zakończywszy kwestię, wyskoczył na rzeczony pomost i ruszył dziarsko w kierunku plaży i lasu.
- A! Wybaczcie, ale działanie pod przykrywką nie wchodzi w grę. Przedstawię was jako osoby, które poszukują Henrika. Nie mogę sobie pozwolić na narażanie swego interesu. - Słowa przewodnika roznosiły się pośród nieznanych gatunków drzew, a jego sylwetkę obserwowały dziesiątki oczu zwierząt nieopisanych dotąd w żadnych księgach. Jednak nic nie wzbudzało niepokoju mężczyzny. - Pamiętajcie. Jesteście tu gośćmi, ale nie zwalnia was to z dbania o własne bezpieczeństwo. Rozglądajcie się, bądźcie czujni. Tutejsze zwierzęta mocno nie różnią się od tych znanych wam z zoo czy dalszych wypraw. Na przykład, jeśli poznacie kształt zbliżony do kształtu tygrysa, możecie znaleźć się w niebezpieczeństwie. Uważajcie też na węże. - Przestrogi zdawały się być sensowne, choć dotyczyły spraw łatwych do pojęcia. Równie łatwych, jak, wyłaniająca się spomiędzy cieni, trójka mężczyzn... zaraz...
- Także... No. - Zapowiedziawszy, Robin ruszył w kierunku niewysokich, półnagich mężczyzn, odzianych jedynie w luźną bieliznę, by, po chwili, rozpocząć z nimi wymianę niezrozumiałych, rwanych sylab. Rozmowa, a przynajmniej na rozmowę to wyglądało, nie trwała długo. Tubylcy, wymieniwszy krótkie spojrzenia z magami, ruszyli w kierunku plaży. Kiedy handlarz obrócił się w stronę policjantów, z jego ust wydobywały się kolejne dźwięki, lecz nasi bohaterowie nie rozpoznawali w tym słów. Rozpoznali natomiast odpływ sił i przerażoną twarz towarzysza. A następnie ciemność.

A o czym śnili policjanci? To już temat na inne palce.


Czas na odpis: 22.10 (czwartek) 22:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2579-wielkie-zasoby-wielkiego-tori-ego#44293 http://ftpm.forumpolish.com/t2572-tori-jeaggs

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Inuyasha Tsume
Wiek : 17
Wzrost/waga : 161/45
Rodzaj magii : Magia Hodowcy
Gildia : Policja Magiczna, Duchy (ciemnozielono - brązowi), oddział Shirotsume
Staż w gildii : Od 12 Marca x801 w Policji
Liczba postów : 114
Dołączył/a : 10/12/2012
Skąd : Wschodnie Lasy, lokalizacja bliżej nieokreślona

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Czw Paź 22, 2015 11:57 pm

...Chyba pierwszy raz płynęła łodzią. Była trochę... Nieswoja. Woda wprawiała Wild w stan niepokoju. Nie pływała jakoś świetnie i nigdy nie zapuszczała się na tak wielkie zbiorniki. Może to była też kwestia tego, że nie opanowała żadnego zaklęcia, które pozwoliłoby zmienić się jej w morskie stworzenie? Trzeba będzie to jak najszybciej zmienić. Niemniej, podróż ta była całkiem... Interesującym doświadczeniem. Przynajmniej dla dziewczyny. 
Kiedy wyszli na ląd była jeszcze bardziej podekscytowana. Rozglądała się wszędzie z szeroko otwartymi oczami i lekko rozchylonymi ustami, a jej ogon przemykał z jednej strony na drugą. Wild zacisnęła dłonie na ramiączkach swojego plecaka. Łał... To było niesamowite. Wyczuwała tyle nowych zwierząt...! Tyle gatunków, o których nawet nie śniła! Miała ochotę już, natychmiast, pobiec w gęstwinę i zacząć odkrywać.
Najpierw jednak wysłuchała tego, co do powiedzenia miał Robin. Skrzywiła się, słysząc, że działanie incognito jest wykluczone. Była Duchem, rzadko kiedy się legitymowała. Podstępy i działanie pod przykrywką były właśnie jej podstawowymi narzędziami. Jednakże pozwoliła mu działać - wszak to on tutaj znał tych ludzi, nie ona. 
Kiedy Robin zdawał się być w niebezpieczeństwie, włosy stanęły jej dęba. I tylko tak zdążył zareagować jej organizm. Po chwili wszystko spowił mrok.
Śniło jej się coś bardzo dziwnego. Znajdowała się w lesie, przez korony drzew przemykały promienie słońca, które osnuwały otoczenie jasnym, ciepłym, ale nieco przygaszonym blaskiem. Naprzeciwko niej siedział czarny kot, którego bardzo dobrze znała. Nagle kot zaczął się powiększać i zmieniać, aż w końcu przyjął ludzką formę. Formę, w której Inuyasha rozpoznała... Siebie. Ale bez ogona i uszu. I młodszą. Znacznie. Wyglądała jak wtedy, gdy miała kilkanaście lat. Dziewczynka chwyciła ją za rękę i zaczęła mówić coś z przejęciem. Inu jednak nie słyszała słów. Nic nie słyszała. Zorientowała się, że las jest całkowicie cichy, że drzewa, choć ich gałęzie poruszają się wraz z wiatrem, nie wydają żadnego dźwięku. Dziewczyna zamarła. 
Wyrwała się ze snu oblana zimnym potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t966-kociaste#14266 http://ftpm.forumpolish.com/t443-wild#6446

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Massimo Rotolo
Wiek : 23
Wzrost/waga : 193/73
Rodzaj magii : Szalony Wynalazca
Gildia : Policja Magiczna, niebiesko-biali, Shirotsume
Staż w gildii : Po prostu można powiedzieć, że nowy
Liczba postów : 31
Dołączył/a : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Sob Paź 24, 2015 10:48 pm

Rotolo w sumie był bardzo zajęty rozmyślaniem nad wynalazkami, które mógłby stworzyć i jakie by mu się przydały. Jedynie wziął głęboki oddech i rozglądnął się, gdy płynęli. A potem byli na brzegu, w sumie całkiem fajny ten pomost zrobił, ciekawiło go czy użył on jakiś maszynek czy własnoręcznie się tym zajmował.
- Mam złe przeczucia - rzucił jedynie doktor, gdy tylko pojawiła się trójka mężczyzn. Następnie poczuł jak zaczyna tracić siły, by nagle jebnąć się w kimę. Nie miał zielonego pojęcia co się z nim teraz dzieje.
Jedynie po chwili miał właściwie świadomy sen, bo stał w białym pokoju, gdzie była jedynie ciemna lada, krzesło barowe, a na owej ladzie kawa. Jedynie poszedł, by usiąść i wziąć łyka, by się odprężyć. A w tle szła spokojna muzyczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Evan
Wiek : 16 lat
Wzrost/waga : 165 cm /57 kg
Rodzaj magii : Magia Masek
Gildia : Policja Magiczna, oddział Duchów Era.
Staż w gildii : Od listopada X801 w PM.
Liczba postów : 271
Dołączył/a : 10/07/2013

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Nie Paź 25, 2015 2:06 pm

Zanim wsiadłem do łódki, przyjrzałem się pomostowi, z którego tak dumny był Robin. Wyglądał na solidny. Niepewnie postawiłem pierwsze kroki, ale okazało się, że mężczyzna wykonał kawał dobrej roboty.
-Pierwszorzędna robota.-pochwaliłem handlarza. Pasowałoby coś powiedzieć, a moi towarzysze okazali się równie małomówni co ja. No i dobrze. Znaczy... może nie dla wszystkich, ale dla mnie jak najbardziej. Wolałem takich współpracowników, niż kogoś, komu nigdy nie zamyka się gęba. Usiadłem ostrożnie między skrzyniami.
-W sumie to czym handlujesz z tymi ludźmi? I wspominałeś o inny kupcach... Wiedzieli coś o tym, że Henrik przebywa na wyspie?-zagadnąłem w trakcie podróży, chociaż nie ukrywam, że cholernie bałem się, że wpadniemy do wody. A ja nie najlepiej pływałem. Dlatego chciałem zająć czymś umysł, aby nie myśleć o czarnym scenariuszu.
Wysiadłem z łódki i podziękowałem Wilkowi za to, że w końcu stoję na twardym gruncie. Jeżu, cóż to było za okropne przeżycie. Po tej podróży wiedziałem już napewno, że nie lubie podróżować drogą morską. Jak to w ogóle utrzymuje się na wodzie?... W każdym razie spojrzałem na naszego przewodnika i tylko przytaknąłem, bo faktycznie pomostu się niespodziewałem. Kiedy szliśmy przez las i Robin rzucił, że nie możemy działać pod przykrywką, aż się skrzywiłem. Zatrzymałem się na chwile i złapałem mężczyznę za rękaw.
-Nie! ... Wiesz, że narażasz tym nie tylko nasze bezpieczeństwo ale też Henrika o ile jeszcze żyje? Jeśli ktoś go przetrzymuje i dowie się, że go szukamy, w najgorszej sytuacji po prostu go zabije. A może będzie go torturować, żeby dowiedzieć się, kto i po co go szuka?... A jeśli nie żyje, a tubylcy będą chcieli ukryć ten fakt, wtedy zabiją nas przy pierwszej lepszej okazji. I w ogóle ostrzeżesz tym samym ewentualnych sprawców, że ktoś będzie ich szukał. Wszyscy zaczną być o wiele ostrożniejsi i tylko utrudnisz nam pracę. Jeśli bardziej zależy Ci na interesie niż na bezpieczeństwie ludzi, proszę bardzo. Ale jeśli nie, zastanów się nad tym co powiedziałem.-zacząłem swoją wypowiedź bardzo głośno, ale im dłużej mówiłem, tym bardziej przyciszałem głos. Ostatnie słowa zabrzmiały tak ciszo, że pewnie ledwie i Robin mógł je słyszeć. I tak za dużo powiedziałem. I zareagowałem zbyt gwałtownie. Puściłem jego rękaw, mrucząc przy tym przepraszam i odsunąłem się. Kiedy rozmawiał z tubylcami, przyjrzałem się im uważnie i starałem się przysłuchać ich rozmowie, ale mówili w innym języku, więc nic mi to nie dało. Stanąłem blisko Inu i Rotolo i mruknąłem do nich:
-Uważajcie...
Jednak nic nie mogłem zrobić. W pewnym momencie po prostu straciłem wszystkie siły i upadłem.

Zasnąłem.

Mój sen nie był normalny, dawno już nie śnił mi sie bowiem wymiar Wilka, a nawet jeśli, to wyglądało to zupełnie inaczej. Tym razem pojawiłem się tam w swojej obecnej postaci, a mój rozmówca... Po raz pierwszy przybrał jakąś formę. Tak więc, stał przede mną wysoki na prawie dwa metry mężczyzna, ubrany w płaszcz z wilczego futra. Jego twarz przeorana była bliznami, nos w kilku miejscach złamany. Uśmiechnął się na mój widok.
-Co ty tu robisz? Czyżbyś już zaprzepaścił ostatnią szansę na normalne życie?-zapytał i machnął prawą ręką i zdałem sobie sprawę, że nie stoję, a siedzę na kamiennym krześle przed stołem pełnym jedzenia. Po drugiej stronie siedział Wilk. Chciałem coś powiedzieć, ale nie mogłem otworzyć ust.
-Nic nie mówi, wszystko wiem. Po prostu trochę się nudziłem i pomyślałem, że miło by było Cie spotkać. Wiesz, ostatnio nie wiele osób mnie odwiedza. Albo wszyscy długo żyją, albo pokończył im się próby.-westchnął i teatralnie pokręcił głową. Nie wydawało mi się, żeby się tym jakoś przejmował, ale cóż. Uśmiechnąłem się samym kącikiem ust.
-Jak mi się podoba twoje życie? Powiem Ci, że zaszedłeś dalej, niż się spodziewałem. Dziecko bez rodziców, bez nazwiska, siwe jak starzec, którym kiedyś był. Małomówny szczeniak.- kiedy to mówił, zirytowałem się lekko, jednak kiedy wypowiedział ostatnie słowo, zdało mi się, że w jego głosie słyszę coś w rodzaju czułości. Szczeniak... Wziąłem do ręki jeden z owoców, który leżał na stole i przyjrzałem mu się uważnie...
-Lepiej tego nie jedz. Jeśli raz zjesz coś w tym świecie, w realnym już się nie obudzisz. A... niestety, ale czas już na Ciebie. Żegnaj Wilczu, jeszcze kiedyś się zobaczymy.-mruknął, a ja zanurzyłem się w ciemności...
... i obudziłem się zlany potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1909-konto-evan-a http://ftpm.forumpolish.com/t1395-evan http://ftpm.forumpolish.com/t2415-maskarada#41565

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Tori Jeaggs
Wiek : 23
Wzrost/waga : 192 cm/ 107 kg
Rodzaj magii : Warlord
Gildia : Kaktus
Staż w gildii : Rok
Liczba postów : 73
Dołączył/a : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Wto Paź 27, 2015 7:35 pm

MyGy

Time lapse
- Nie chodzi tylko o pieniądze... kiedyś uratowali mi życie. Nie wiem, czy zrobili to z dobrego serca czy coś innego ich natchnęło, ale nie chcieli materialnego podarunku. Więc jeśli nie, to jestem im chociaż winien szczerość. - Odpowiedział Robin, usłyszawszy słowa jednego z policjantów. - Co do towarów... tkaniny, czasem przedmioty codziennego użytku... nic wielkiego.
Koniec time lapse'a

Dotyk ciepłej, wilgotnej trawy był pierwszym, co doszło do grupy magów, gdy odzyskali przytomność. Leżeli na ziemi, w centralnym miejscu wioski. Wokół górowały nad nimi, wzniesione z drewna i liści, szałasy, przy których krzątali się tubylcy. Jeden z nich, młody chłopak średniego wzrostu siedział obok naszych bohaterów, darząc ich spokojnym, choć czujnym spojrzeniem. Dochodziły ich również żywe odgłosy rozmowy, której nie byli w stanie zrozumieć. Łatwo było jednak poznać, że jednym z rozmówców był Robin. Nie posługiwał się tutejszym językiem równie biegle, co reszta z osób prowadzących ten dialog pełen emocji.

Ale... wróćmy na chwilę do tego, co działo się przed przebudzeniem.

Wild
Wewnątrz snu dziewczyna czuła się nieswojo. Czuła obecność czegoś, czego nie mogła dostrzec. Przed samym przebudzeniem zdążyła jedynie zauważyć szeroki uśmiech wstępujący na twarz młodszej dziewczyny. Na twarz, która zapomniała, czym jest radość. Pozostał jedynie uśmiech. Szeroki. Zbyt szeroki.
Poczucie niepokoju nie opuszczało jednak siedemnastolatki nawet po odzyskaniu przytomności.

Rotolo
Doktor pogrążony w błogim spokoju nie przejmował się całą sytuacją. Wpatrywał się w bąbelki pływające po powierzchni kawy.  Wyróżniały się na tle czarnej cieczy niczym chuda, szara dłoń spoczywająca na jego klatce piersiowej.

Massimo odzyskał zmysły. Leżał na ziemi, w tym samym miejscu, w którym stracił przytomność. Czuł jednak ruch ziemi pod swoją, przylegającą do niej, klatką piersiową. Jego oddech był płytki, nie mógł wydać z siebie żadnego dźwięku. Wszystko, co czuł, to dłoń dotykająca jego ciała. Tylko tyle. Jedna dłoń. Nie czuł nic innego, nic nie słyszał, nic nie widział.

Zmysły wracały do niego powoli i nawet kiedy był już w pełni świadom, nieopisane uczucie bijące z klatki nie pozwalało mu trzeźwo myśleć o niczym więcej, niż pulsującej bliźnie, którą pozostawił po sobie dotyk nieznanej istoty.

Evan
Nasz siwy przyjaciel usłyszał jeszcze jedną rzecz, nim przyszło mu się zbudzić.
- Jeszcze jedno. Wybierz mądrze... Ka... Hu... Kha... - Ostatnie słowa, które wypowiedział mężczyzna, drążyły głowę chłopaka. Nie cichły, nie ustawały. Przybierały na mocy z każdą chwilą, powoli wypełniając wszelką myśl policjanta. Ka hu kha, ka hu kha...

Nawet widok nowego, nieznanego otoczenia, nieznanych ludzi, nie mógł przyćmić wszechogarniającej, nieustającej recytacji. Mag nie rozróżniał dźwięków innych, niż te, które przekazał mu towarzysz. Wszystko, co słyszał, sprowadzało się do tych trzech słów.

Wszyscy

Powoli jednak wszystko uspokajało się, dając policjantom wytchnienie.
- Kua! - Zawołał osobnik pełniący wartę przy śpiących. Nie trzeba było długo czekać na odgłosy ogólnego poruszenia. Śniade sylwetki stłoczyły się wokół przybyszów, tworząc wokół nich krąg.
- Co się stało?! Przynieśliśmy was tutaj, do wioski, kiedy nagle padliście. Rozmawiałem z wodzem Banu. Nigdy nic takiego nie miało miejsca. Ludziom zdarza się zasłabnąć, ale pojedynczym. Nie całej grupie. - Zakłopotanie malowało się nie tylko na twarzy znajomego przewoźnika. Stojący dumnie u jego boku mężczyzna również zdawał się być pogrążony w rozmyślaniach. Jego wzrok był ostry, niczym kły kobry. Zdawał się obnażać duszę ludzi, których obserwuje, a krzywe, promieniste wzory rozchodzące się od jego oczu, wymalowane czarnym barwnikiem, zdawały się pozostawać w ciągłym ruchu.
- Banu. - Rzekł nieznajomy, jednocześnie, ruchem dłoni, eksponując naszyjnik, na który nawinięte były kły najróżniejszych zwierząt. - Co stało? Dlaczego wy paść? - Rwał słowa, mówił gwałtownie - wyraźnie słychać było wpływy wymowy tutejszego języka, w którym dialog przypominał szybkie rzucanie kolejnych fonemów.
Spojrzeniem szukając pomocy u Robina nasi bohaterowie odnaleźć mogli jedynie niepokój i troskę.


Czas na odpis: 30.10.15 (piątek) 23:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t2579-wielkie-zasoby-wielkiego-tori-ego#44293 http://ftpm.forumpolish.com/t2572-tori-jeaggs

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Massimo Rotolo
Wiek : 23
Wzrost/waga : 193/73
Rodzaj magii : Szalony Wynalazca
Gildia : Policja Magiczna, niebiesko-biali, Shirotsume
Staż w gildii : Po prostu można powiedzieć, że nowy
Liczba postów : 31
Dołączył/a : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Sro Paź 28, 2015 11:28 pm

Massimo nie wiedział co się stało w tym momencie. Jedynie czuł ból, że coś pozostało na jego klacie. Od razu odciągnął kołnierz swojej koszulki. Nie wiedział skąd to ma na swojej klacie. Pamiętał tylko szarą rękę. Jedynie starał się uspokoić, ale ból na klacie nie dawał mu spokoju. Starał się złapać normalny oddech. Logicznie słuchał odpowiedzi na to wszystko.
- To na pewno tylko osłabnięcie, a to nie blizna wyglądająca jak ręką tylko uczulenie, tak, na pewno - lekko się gubił, bo nie wiedział w sumie co się stało. Wiedział jednak, że to nie prawda. Może to była zjawa albo coś innego? Nie miał pojęcia, ale nie było to nic normalnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Evan
Wiek : 16 lat
Wzrost/waga : 165 cm /57 kg
Rodzaj magii : Magia Masek
Gildia : Policja Magiczna, oddział Duchów Era.
Staż w gildii : Od listopada X801 w PM.
Liczba postów : 271
Dołączył/a : 10/07/2013

PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   Czw Paź 29, 2015 12:13 pm

Obudziłem się cały zlany potem, a w mojej głowie wciąż rozbrzmiewał ten dziwny... śmiech? KA HU KHA! Złapałem się za głowę, przyciskając dłonie do uszu, aby tego nie słyszeć. KA HU KHA! Jednak nic to nie da--- KA HU KHA! Totalnie nic to eni dawa--- KA HU KHA! Skuliłem się na ziemi, wciąż próbując zagłuszyć ten głos. KA HU KHA! KA HU KHA! KA HU KHA! KA HU KH---
Nagle ustało. Leżałem na ziemi i oddychałem ciężko, powoli zdająć sobie sprawę z tego, co się w koło mnie działo. Znajdowałem się prawdopodobnie w wiosce, której mieliśmy się udać, wśród tubylców. Powoli docierał do mnie strzępki rozmowy w innym języku. Powoli usiadłem. Wszystkie dźwięki, które docierały do mojej głowy, dziwnie dudniły zostawiając po sobie nieprzyjemne uczucie. Po chwili jednak wszystko się uspokoiło. Zachciało mi się pić. Nie wiedziałem, ile spałem. Spojrzałem w niebo, aby sprawdzić porę dnia. W tym czasie podszedł do na Robin i tubylcy. Słyszać jego wyjaśnienia, mocno się zdziwiłem.
-Ludziom zdarza się zasłabnąć? Czyli to nie pierwszy raz, kiedy ktoś jeszcze zemdlał?-wypowiedziałem to słowa powoli, bo wciąż czułem się nieswojo po tyradzie dziwnego śmiechu. Kiedy przemówił do mnie następny mężczyzna, zdałem sobie sprawę z tego, że to wódz wioski, więc spróbowałem wstać i ukłonić mu się. Zachwiałem się jednak i z trudem utrzymując równowagę, usiadłem znowu. Nie zostało mi więc nic innego jak z mojej pozycji lekko pokłonić się, aby oddać szacunek wodzowi wioski. Wciąż w tej pozycji, odpowiedziałem na pytanie:
-Wodzu Banu. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem, dlaczego... Po prostu w pewnym momencie... poczułem, jak gdyby odpływały ze mnie wszystkie siły i zasnąłem.... Nie wiem czy to ważne, ale miałem bardzo dziwny sen. To znaczy był normalny, aż do samego końca. Ktoś powiedział mi wtedy "Wybierz mądrze... Ka... Hu... Kha..." Słyszałem ten dziwny... śmiech już nawet po obudzeniu.-powiedziałem. Cóż, wydawało mi się, że możemy tubylcom zaufać. Skoro przynieśli nas tutaj, wiedząc kim jesteśmy i po prostu nas nie zabili. No i w pewnym sensie uratowali nam życie. Nie wiadomo co mogło spotkać nas w tym lesie, gdyby nie oni. Trójka nieprzytomnych magów to łatwe świadanie dla dzikim zwierząt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t1909-konto-evan-a http://ftpm.forumpolish.com/t1395-evan http://ftpm.forumpolish.com/t2415-maskarada#41565
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wyspa Zanri   

Powrót do góry Go down
 
Wyspa Zanri
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zachodnie Fiore :: Inne Tereny Zachodnie-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows