facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
The problem with power is that people pay attention to it, and it's very easy to get beside yourself and use it in the wrong way.
FAIRY TAIL PATH MAGICIAN
Osada - Page 5




 

Share | 
 

 Osada

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5542
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Osada   Nie Gru 01 2013, 11:53

First topic message reminder :

Hen głęboko w lesie, tam, gdzie urywają się wszystkie ścieżki i nawet zwierzęta się nie zapuszczają, jest polana, a na niej kilka chat otoczonych drewnianym murem. Mało kto wie o tej osadzie, a jeszcze mniej osób tam było, czy kiedykolwiek widziało jej mieszkańców. Krążą o niej różne legendy i podania, każdy jednak woli trzymać się z dala od tego miejsca
~~

MG

Colette i Laveth siedzieli w kawiarni przy stoliku, czekając na przybycie jednego z radnych, który trzymał piecze nad tym zadaniem. Podobno była to jedna z "Szych". To zresztą było widać po czasie oczekiwania, bo zeszło z dobre czterdzieści minut, nim w końcu do ich stolika dosiadł się pewien facet, drugi zaś stanął za jego krzesłem. Mężczyzna siedzący na krześle, ubrany był w żółty garnitur, rzadkie, mysie włosy miał zaczesane do tyłu, a na pulchnej, zarumienionej twarzy, dało się dostrzec pokaźny wąs. Oczy w kolorze piwnym, przeskakiwały z Lava na Col i z powrotem. Mimo że mężczyzna do najchudszych nie należał, dało się w nim wyczuć poczucie wyższości i władzy. Mężczyzna za nim, był zaś chudy i wysoki, posiadał długie do ramion białe włosy i okulary, zza których świeciły żółte oczy, bacznie obserwujące punkt między Colcią a Lavem. Ubrany był w szary garnitur i w zasadzie tylko sobie stał.-No, świetnie że jesteście.-Zaczął grubas wysokim i szorstkim głosem. Widać nie miał zamiaru przepraszać za spóźnienie.-Nazywam się Szars Ozborn, a ten pan za mną to Steve. Radziłbym zapamiętać...-Mruknął i wyciągnął z kieszeni plik kartek, który nie miał prawa się tam zmieścić. Jedną część rzucił Colci, drugą Lavowi.-To są materiały z którymi macie się zapoznać, znajdziecie tam wszystkie potrzebne informacje, a jak jakichś tam nie ma to macie jakieś 30 minut na pytania. Mam napięty grafik, sami rozumiecie.-Wzruszył bezradnie ramionami.-Ta misja ma wysokie priorytet, rada na was liczy. Osobiście, nie ukrywając, nie chciałem cię na tej misji Carter.-Rzucił z nieskrywaną niechęcią do Colette.-Tylko ten idiota E-Przerwało mu kaszlnięcie Steva-Panie, to mimo wszystko człowiek równej rangi. Powinieneś uważać na język.-Zwrócił mu uwagę, co spowodowało że mężczyzna spojrzał na niego spode łba, ale szybo się poprawił.-Tak, oczywiście. Więc może E poparł waszą kandydaturę, ale ja dogłębnie się wam przyjrzałem. I Carter... Ja nie jestem jak ta tępa cipa Sever. Ona nie żyje Steve!-Powiedział głośniej do Steva, gdy ten znów odkaszlnął.-W każdym razie, nie będę tolerował czegoś takiego jak przy "Zgubieniu" Golden Heart.-Tu prychnął z pogardą.-Zresztą i tak nie wierzę w jej śmierć czy coś innego i wierz mi Carter. Daj mi jeden powód... a pozbędziemy się ciebie.-Wysyczał nachylając się nad stołem w kierunku Colci. Potem przerzucił spojrzenie na Lavetha.-Co do ciebie... nie chciałbyś pracować dla mnie? Wiele o tobie słyszałem i powiem szczerze że mi się podobasz... pracując dla mnie, zarobisz więcej, nawet od tej-Wskazał głową na Carter, widocznie nie wysilając się nawet na jakiś komentarz czy wypowiedzenie jej imienia/nazwiska. W każdym razie co miał zrobić zrobił.-Czytać mi te papiery bo nie zdążycie zadać pytań.-Machnął na odlew ręką, w tym czasie podszedł kelner, a Szars zamówił kawę i bezę.

OSADA - Dane techniczne zebrane na przestrzeni lat.
Rys historyczny: Osada została zbudowana około roku x354 przez znanego w tamtych czasach maga, Wędrowca Eleziaela. Z początku była to zwykła, mała osada gdzie osiadł Eleaziel na starość, wraz ze swoją rodziną. Żyli z pokolenia na pokolenie, powiększając osadę. Jednak jeden z potomków Eleziaela postanowił opuścić osadę około x623 roku, data nie jest pewna. Udał się on bardziej na zachód, gdzie brał udział w licznych wojażach i także zasłynął w świecie jako Złoty Ronald. Jednak wrócił do osady dość szybko, wraz z łupami wojennymi. Wtedy też odnotowano znaczący wzrost liczby mieszkańców osady, jej odgrodzenie się od świata a także powstanie jakiegoś tajemniczego kultu. Obecnie wioską włada potomek Elezaiela i Ronalda, Trevis.
Stosunek do obcych: Obcy rzadko są wpuszczani za mury osady. Wyjątek stanowią zgubieni w lesie bezdomni, jeśli widać po nich słabość, zostaną przyjęci przez Trevisa. Ten zajmie się nimi przez maksymalnie siedem dni, jeśli ci się nie nawrócą, muszą opuścić wioskę.
Kult: Udało nam się dotrzeć do jednej osoby, która co nieco o kulcie wie. Czczą oni starożytnego Boga ziemi, modląc się do czarnej kamiennej misy o niespotykanej mocy. Cała osada jest głęboko oddana swojej wierze. Która ma więcej zakazów, niż jakichkolwiek praw. Mieszkańcom bezwzględnie nie wolno opuszczać wioski, mają ograniczać kontakt z niewiernymi, pierworodnego i pierworodną oddawać na służbę Bogu i wiele innych restrykcji. Z domów nie wolno wychodzić po 18, należy zaś wstać o 5 i przez co najmniej 12h pracować dla dobra osady i Boga.
Trevis: Według zebranych danych, Trevis nosi się w czerwono-złotej szacie, zasłaniającej całe jego ciało, oraz czarnych rękawiczkach, na twarzy zaś umieszcza złotą maskę. Otacza się tak zwaną świętą armią, czterema osobami w fioletowych płaszczach. Po osadzie krąży legenda, że kiedyś cała czwórka udała się na polowanie na schowanego w pobliskim lesie i zagrażającemu całej wiosce, Dzika olbrzymiego. Jeden z nich powalił go bez przeszkód, ale reszta wyrżnęła w pień większość wiwern zamieszkujących las, przy czym nawet się nie zmęczyli.
Lokalizacja i ludność: By dotrzeć do osady należy udać się traktem północnym, zachodniego lasu przez około 2km, po czym odbić w lewo, przy dębie z wyrytym okiem. Łatwo go przeoczyć więc trzeba być uważnym. Po około kilometrze przedzierania się przez krzaki, natrafi się na polanę na której wznoszą się mury osady. W samej osadzie żyje obecnie około 70 wyznawców. Znajdują się tam 22 domki, otaczające dwór, domy świętej armii oraz świątynię.
Czarne serce: Mimo licznych kontrowersji, rada doszła do wniosku że tajemniczym obiektem kultu, jest właśnie czarne serce, które dawno temu w czasie swych podróży odkrył Eleziael. Historia powtarzana z Ojca na syna dotarła aż do Ronalda, który po ów serce się udał i sprowadził do wioski. Serce należy odzyskać - wszelkimi możliwymi sposobami.


Czas na odpis: 04.12 godzina 12:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

AutorWiadomość

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Colette Carter
Wiek : 18
Wzrost/waga : 166cm
Rodzaj magii : Magia Kart
Staż w gildii : Brak
Liczba postów : 1788
Dołączył/a : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Pon Kwi 07 2014, 14:01

No proszę... wyglądało na to, że spotkanie Very w lesie nie było aż takim przypadkiem jak z początku Carter myślała. Tak tak, może przypadek, ale skoro ta cała Vera znała las najlepiej to kto wie czy nie była na zwiadach albo co... no i należało pamiętać o tym, gdy będą osadę opuszczać. Szkoda, że w obecnej chwili nie wiedzieli za wiele o pozostałych strażnikach czy samym Trevisie. Dodatkowo na obecną chwilę, naturalnie, brązowowłosa nie miała zamiaru tu zostawać dłużej niż tydzień - nie po tym co usłyszała od Rossy.
Nawet jeśli nie do końca była pewna Very to jednak było to pierwsze imię jakie powiedziała, gdyby miał ktoś ją schwytać, a to do myślenia dawało. Co zaś się tyczy kolejnej kwestii... no trzeba przyznać, iż zapewnienie rozmówczyni o tym, że skorzystałaby z okazji było kuszące i Carter już się zastanawiała czy da się to wykorzystać czy po prostu 'gratis' spróbować wziąć dziewczynę ze sobą, gdy będą odchodzić. Hum...
- Skoro tak uważają... a Ty nie?
Odrzekła niepewnie co dziwne nie było - wszak Amelia jest nowa i nie widziała nic specjalnego w czarnej misie, a sama córka Aurelii, odpowiedziała tak jakby również aż tak bardzo nie wierzyła w jej moc. W końcu nie wliczyła siebie w 'oni wierzą'.

Dzień pracowity jakoś zleciał, wrócili do domku, kolacje zjedli i Amelia wróciła do pokoju po odświeżeniu się - wszak lepiej po pracy prysznic wziąć, zwłaszcza jak się samemu nie mieszka. Ekhm... Tak czy inaczej, gdy w końcu wróciła do pokoju, miała zamiar porozmawiać ze Smoczym Zabójcą. Oczywiście drzwi by zamknęła i stanęła/usiadła obok Lee, co by też nie mówić zbyt głośno - lepiej dalej uważać!
- Dzisiaj to już musimy porozmawiać... - zaczęła oczywiście cicho - Córka Aurelii to Rossana. Pracowałyśmy dzisiaj razem i trochę porozmawiałyśmy... czuje się tutaj jak w więzieniu i jakby miała okazje to chciałaby stąd uciec. Powinniśmy jej pomóc przy okazji... albo ona też nam w jakiś sposób - skróciła swój dzień - To co chciała od Ciebie ta Vera? - współpraca powinna działać w obie strony. Odczekała oczywiście dłuższą chwilę, słuchając odpowiedzi by poruszyć jeszcze jeden temat - ... Powinniśmy chyba też ustalić jakiś plan naszego celu i kiedy go wykonamy... Niestety o strażnikach czy samym Trevisie niewiele się dowiedziałam... Jedynie tyle, że Vera najlepiej zna las, lubi polować i przez to właśnie, prawdopodobnie to ją wysłano by za uciekinierami.
Tym bardziej chciała wiedzieć czego ta strażniczka chciała od Lava - może dowiedział się czegoś przydatnego? A nawet jak nie to lepiej wiedzieć co się dzieje u towarzysza na misji! Sama też się zastanawiała kiedy powinni spróbować ukraść misę... o której swoją drogą wciąż mało wiedziała - a jak się okaże, że to wcale nie Black Heart i ukradną coś bezwartościowego? Należało ją jakoś sprawdzić... tylko jak? Trevis mówił, że jak tutaj pobędą to sami zobaczą jaka misa jest wspaniała... ale oni nie mieli aż tyle czasu, huh...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t99-konto-colette#260 http://ftpm.forumpolish.com/t78-colette-carter http://ftpm.forumpolish.com/t757-notatnik-colette#10600

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laveth
Wiek : 20
Wzrost/waga : 188cm/79kg
Rodzaj magii : DS Metalu
Gildia : Służby porządkowe: Pomarańczowo-Czerwoni
Staż w gildii : BRAK!!!!
Liczba postów : 180
Dołączył/a : 19/10/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Wto Kwi 08 2014, 10:49

Więc to koniec... przynajmniej tego małego, aczkolwiek ciekawego epizodu. Dopiero gdy dziewczyna go minęła pozwolił sobie znów przyjąć ten obojętny wyraz twarzy i mruknąć coś niezrozumiale na temat sprzątania dziedzińca. Cała drogę powrotną wbijał wzrok gdzieś w punkt przed sobą, było mu nieco obojętne co będzie robił, aczkolwiek zamiatanie nie było jednym z jego ulubionych zajęć. Będzie musiał to przeboleć. Wchodząc na nowe miejsce pracy rozejrzał się niby obojętnie, po czym wziął się do roboty. Był obserwowany? Zapewne, dlatego też nie zamierzał sobie od tak spacerować, chociaż podczas tego jakże interesującego zajęcia próbował wyłapać jakieś detale które mógłby użyć w przyszłości...
Wrócił do domu... czy też miejsca w którym zapewniono mu nocleg. Umył się, zjadł i popełzł na górę. Od razu wylądował na łóżku podkładając sobie ręce pod głowę. Pociągnął nosem jakby chciał sprawdzić czy aby gdzieś blisko nie znajduje się jakaś "czujka", następnie przymknął oczy i w tej pozycji słuchał relacji Colette, chyba że ktoś podsłuchiwał, wtedy to da znak dziewczynie, by nie poruszała wrażliwych tematów.
- Nie jestem niańką... - burknął słysząc o planie zabrania ze sobą dziewczyny. To nie była jego sprawa, miał jeden cel, czarne serce, a nie wyrywanie dzieciaków z opresji. Jednak wiedział, że Radna zrobi i tak po swojemu. Zasady są proste, dziewczyna będzie go spowalniać, to zostanie w tyle. Spróbuje mu przeszkodzić, zginie.
- Nic takiego.. sprawdzała, czy nadam się do sprzątania dziedzińca.. - powiedział od niechcenia, tak to była jego relacja dnia. - Chyba wyszło, że jednak się do tego nadaje..
Zaczęło się robić nieco ciekawie, chociaż nie aż tak jak oczekiwał. Dziedziniec teraz krążył mu po głowie, misa i tak dalej... jeszcze nie byli gotowi, za mało wiedzieli, musieli czekać...
Ostatnią informację skwitował krótkim "yhy" i odwrócił się na bok, dla niego zapewne rozmowa się skończyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t365-zelastwo-lav-a#3266

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5542
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Osada   Czw Kwi 10 2014, 18:29

MG

I tak minęła kolejna noc. Znów zbudzono ich przed świtem i znów poprowadzono na dziedziniec, gdzie drugi już raz oglądali krótkiej mszy dziękczynnej i znów było całowanie misy. No i tym razem też wymagano od nich pocałunku. Kiedy już to zrobili, Col znów została oddelegowana do zbierania jeżyn, zaś Laveth, tym razem został zabrany przez kolejnego ze strażników wioski. Bann, bo tak się nazywał, był średniego wzrostu mężczyzną, dość wysokim. Odziany w purpurowy płaszcz, też wyprowadził chłopaka poza wioskę. Miał krótką brązową brodę, ogorzałe policzki i takie same brązowe oczy, wąsy i włosy. Przypominał małego niedźwiedzia. Tylko pachniał... jakoś tak metalicznie. W każdym razie jego zapach przywodził Lavowi namyśl metal i bardzo mu się podobał. Chłopak został poprowadzony wprost do małego kopca, przy którym znajdowała się dziura w ziemi, a obok niej łopata.-Będziesz kopał. Cały dzień.-Odpowiedział i sam usiadł ze skrzyżowanymi nogami na skraju. Tak, Lav miał harować, kopiąc dół, który już miał 2.5 metra głębokości. Może kopał sobie własny grób?

Czas na odpis: 13.04 godzina 19:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Colette Carter
Wiek : 18
Wzrost/waga : 166cm
Rodzaj magii : Magia Kart
Staż w gildii : Brak
Liczba postów : 1788
Dołączył/a : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Czw Kwi 10 2014, 19:40

Eh... Pietrek nie był zbyt gadatliwy. Tak... za karę będzie go nazywać Pietrkiem! Jak to jest, że dziewczyna może rozmawiać godzinami nawet o chmurce, którą widziała, a facet to nic nie powie? A przecież na pewno się coś działo! Bo niby czemu nie zdradzono po co go ta cała Vera ciągnęła ze sobą? A fakt, że Lav...że Pietrek nic nie powiedział był niezwykle irytujący. Ba, nawet wzrok Carter, jasno mówił, że mu nie uwierzyła - bo nie ma to jak przymrużone oczy mówiące sarkastyczne 'no jaaasne...'
- Trudno uwierzyć skoro miała jakieś specjalne plany co do Twojej osoby.
Tak chciałaby się fochnąć... ale fakt, że byli na misji jej to uniemożliwiał. Mieli współpracować i Colette wciąż o tym pamiętała - tak więc fochy musiała zostawić na kiedy indziej. Może po misji? Tak... jak dalej będzie myślał by pracować dla Szajsa - o... to właściwie dobry powód! No to sprawa fochów załatwiona. Nawet nie dopytywała - może Pietrek miał specjalny powód by nie mówić czegoś? Nie jej sprawa jeśli się... 'poznawali' głębiej, ale są na misji! Zaufanie to podstawa... przez to chciała skończyć tą misje jak najszybciej, więc... poszła spać z myślami by kolejnej nocy spróbować wykraść misę...

Nadszedł dzień trzeci - należało to liczyć by przypadkiem nie zgubić rachuby i nie wykorzystać szansy. Zaczęło się tak samo jak wczoraj i... właściwie nie widać było szczególnych zmian - chociaż dzisiaj miała nadzieję, że Pietrek jej więcej zdradzi. Jak nie to go chyba strzeli... Ekhm... Swoją drogą czy Trevis nie mówił, że zada im kilka pytań? Czy już odbyli te rozmowę? Huh... No nic, trzeba popracować, więc i oczywiście Amelia wzięła się dzielnie do pracy - z nadzieją, że może chociaż wyrobi sobie plecy i kolana tym zbieraniem jeżyn. Kto by pomyślał, że to wcale nie jest takie 'lajtowe' zajęcie? Przy okazji rozglądała się któż to dzisiaj pracuje - czy te same kobiety co wczoraj? Czy znajdzie tutaj Rossę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t99-konto-colette#260 http://ftpm.forumpolish.com/t78-colette-carter http://ftpm.forumpolish.com/t757-notatnik-colette#10600

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5542
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Osada   Czw Kwi 17 2014, 23:56

MG

Trzeci dzień minął spokojnie. Po pocałowaniu wazy, dwójka magów udała się do ustalonych dla siebie prac. Obie przebiegły bez jakichkolwiek zakłóceń czy innych takich. Nie zmieniało to jednak faktu że na koniec dnia, Colcia marzyła tylko o kąpieli a jej kolana już dawno osiągnęły status patologii, a plecy i ramiona Lava błagały o chwilę wytchnienia. Po ciężkiej pracy i zjedzonej kolacji, Lav natychmiast zasnął. I tak nastał czwarty dzień i znów należało iść na mszę a tam, po raz kolejny pocałować wazę. Czyżby monotonia?

Czas na odpis: 20.04 godzina 23:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Colette Carter
Wiek : 18
Wzrost/waga : 166cm
Rodzaj magii : Magia Kart
Staż w gildii : Brak
Liczba postów : 1788
Dołączył/a : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Sob Kwi 19 2014, 14:44

Dzień czwarty... może powinna zacząć pisać pamiętnik? Nie... lepiej nie bo trudno byłoby udawać Amelię i na kartce, a przecież nie chcemy by myśli panny Carter ujrzały światło dzienne. Nie wiadomo co by sobie pomyśleli inni. Cóż... osadnicy by ich nie potraktowali zbyt dobrze, wiedząc po co tu są. Swoją drogą nic wielkiego wczoraj się nie wydarzyło. Najgorsze, że Lav od razu padł na łóżko i zasnął - nawet nie porozmawiali, ugh! To było oburzające! Z drugiej strony wiedziała, że praca może zmęczyć tyle, że... oni mieli tutaj misje. Jak mają się za nią wziąć nocą, skoro będą zmęczeni dniem?
Kolejny dzień znów miał się zacząć od tego samego. Nie miała nic przeciw wazie, ale wciąż nie widziała w niej niczego szczególnego. Poza tym już myślała o tym co znowu dzisiaj będzie. Oh, praca mogła być, tyle, że jeśli będzie padnięta tak jak wczoraj, to jak się skupić na celu misji... A przez to co się stało po dniu wczorajszym, wolałaby jednak już dzisiejszej nocy wziąć się do pracy. Tak, tak - z tego powodu, rano (jeśli miała okazję tuż po wstaniu) napomknęła o pomyśle, Lavethowi - czyt. po prostu powiedziała, że może dobrze już dzisiaj wziąć się do 'pracy'.
A tymczasem... co jej pozostało innego, jak nie monotonia udania się na mszę i reszty dnia? Nie mogła narzekać - była tu gościem, była Amelią, była wdzięczna za nocleg i opiekę. Podziękować jedynie mogła poprzez pracę i podporządkowanie się. No i był to dzień czwarty, a albo zostają tu jeno siedem dni, albo na zawsze - druga opcja brzmiała nie zbyt optymistycznie... zwłaszcza po tym co usłyszała od Rossy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t99-konto-colette#260 http://ftpm.forumpolish.com/t78-colette-carter http://ftpm.forumpolish.com/t757-notatnik-colette#10600

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laveth
Wiek : 20
Wzrost/waga : 188cm/79kg
Rodzaj magii : DS Metalu
Gildia : Służby porządkowe: Pomarańczowo-Czerwoni
Staż w gildii : BRAK!!!!
Liczba postów : 180
Dołączył/a : 19/10/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Pon Kwi 21 2014, 23:54

Nowy strażnik faktycznie wzbudził zainteresowanie maga, ten jego zapach. Czyżby posługiwał się magią zbliżoną do jego żywiołu? Może przyjdzie mu się o tym przekonać już niedługo. Praca okazała się bardziej męcząca niżby się początkowo wydawało, kolejnym zdziwieniem był jego stan wieczorem. Nawet nie wiedział kiedy urwał mu się film. Rano dzień zapowiadał się podobnie. Skinął lekko głową jeśli Colette wspomni o ich celu. W końcu będzie trzeba się z tym ruszyć, jeszcze dziś w dzień, postara się coś wypatrzeć, podsłuchać. Cokolwiek, co mogłoby im pomóc w zdobyciu misy.
Kolejny rytuał poranny, ciekawe co dziś będzie musiał robić? Może położyć się w tym wykopanym dole i umrzeć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t365-zelastwo-lav-a#3266

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5542
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Osada   Wto Kwi 22 2014, 17:31

MG

Po pocałowaniu misy - znów, msza się zakończyła, a dwójka magów po raz kolejny zaciągnięta została do roboty. Lee ruszył z Bannem, czyżby wizja leżenia w grobie miała się spełnić? Nie. Zamiast tego odbili nieco na południe od wioski, gdzie na małej polanie, leżało szesnaście małych sosenek.-Dziś rąbiemy drwo na opał.-Powiedział i wręczył Lavowi siekierkę, samemu też, biorąc się za rąbanie drewna.

Tymczasem Colcia została tym razem poprowadzona do kuchni swej gospodyni, gdzie na jednym z krzeseł siedział już odziany w purpurę mężczyzna. Był bardzo blady, dość niski i chudy. Smoliście czarne włosy miał zaczesane do tyłu, sięgały mu mniej więcej ramion. Czerwone oczy spokojnie patrzyły na stół, na którym leżało materiał.-Będziemy dziergać skarpetki, siadaj.-Wskazał dziewczynie miejsce na przeciw, gdzie także leżały odpowiednie materiały. W końcu Colcia mogła zająć się czymś, co lubiła.

Czas na odpis: 25.04 godzina 18.00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Colette Carter
Wiek : 18
Wzrost/waga : 166cm
Rodzaj magii : Magia Kart
Staż w gildii : Brak
Liczba postów : 1788
Dołączył/a : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Sro Kwi 23 2014, 09:35

Dzień zaczął się jak każdy - bez żadnych nowych udziwnień, a Carter coraz bardziej rozumiała Rossę. Co prawda córka gospodyni spędziła tutaj o wiele dłuższy czas, ale... cóż, powiedzmy, że radna ogarniała o co jej chodziło, coraz lepiej.
Tym razem jednak nie poprowadzono ją na pole ku zbieraniu jeżyn - co była zaskakujące, ale w pozytywny sposób! O dziwo wróciła do domu Aurelii, gdzie udała się do kuchni, a tam już ktoś czekał... oznajmiając co będą robić. No... trzeba przyznać, że na tą wieść, nawet delikatnie się uśmiechnęła - nie potrafiła tego powstrzymać! Po pierwsze - nie będzie męczarni na polu, a po drugie - lubiła dziergać! Tak tak, nie była mistrzynią i ciągle się uczyła, ale coś tam potrafiła! Nawet szaliki zrobiła wraz z Anastazją! Jak widać, zdecydowania wolała dziergać niż zbierać jeżyny - nawet jeśli się dźgnie przypadkiem.
W każdym razie skłoniła się delikatnie i usiadła, tak jak jej rozkazano, mając oczywiście zamiar wziąć się do pracy. Aczkolwiek zastanawiała się kim był ów mężczyzna - mieszkał tu? Jakoś go nie spotkała przez te parę dni... Jeśli nie mieszkał to czemu dziergają tutaj? Bo zacisze domowe? Fakt faktem, czuła się raczej bezpieczniej w chacie, w której obecnie przebywała, ale cóż... ciekawa była.
- Przepraszam, że pytam, ale... kim pan jest?
Ton Amelii, jak to ton Amelii, był niepewny i delikatny, by ukazać, że nie chciała nikogo obrazić - i obawiała się, że może takim pytaniem. A może nie powinna w ogóle pytać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t99-konto-colette#260 http://ftpm.forumpolish.com/t78-colette-carter http://ftpm.forumpolish.com/t757-notatnik-colette#10600

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Laveth
Wiek : 20
Wzrost/waga : 188cm/79kg
Rodzaj magii : DS Metalu
Gildia : Służby porządkowe: Pomarańczowo-Czerwoni
Staż w gildii : BRAK!!!!
Liczba postów : 180
Dołączył/a : 19/10/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Pon Kwi 28 2014, 13:12

Kolejny dzień i kolejny wypad poza wioskę tak? No cóż, faktycznie teraz powinien zacząć myśleć o zadaniu ostatnie kopanie dołów go wykończyło, teraz nie da im tej satysfakcji i nie padnie po robocie, a dodatkowo może się czegoś dowiedzieć. Pierwsze pytanie, czy ta misa którą całują codziennie rano ma jakąś moc? Czy też jest tym za co ją mają czy to tylko atrapa, a prawdziwe serce znajduje się gdzie indziej. No nic, dostał w rączki siekierkę, miał napastować małe drzewka, no cóż, jak trzeba. Machał kilka razy przyglądając się swojemu przewodnikowi.
- Ta misja... naprawdę ma moc? - spytał od niechcenia, co jakiś czas dalej obserwując swojego towarzysza w rąbaniu. Ciekawiło go jak zareaguje. Czy jest aż takim fanatykiem? Czy też może to typ człowieka, który raczej nie udziela nikomu informacji. Dodatkowo w głowie smoka pojawiły się kolejne pytania, szczególnie ten dziwny metaliczny zapach. Może powinien to sprawdzić? W praktyce? Podczas rąbania tylko kilka razy odpoczywał, wtedy to pozwalał sobie na dotknięcie ostrza siekiery. Prawdopodobnie była z metalu, jeżeli tak zmieniał nieco jej kształt przy samym drzewcu. Po co? By niemal kończąc robotę, przy ostatnim uderzeniu siekiery zamachnąć się tak, by posłać poluzowane ostrze w stronę przewodnika, jeżeli oczywiście był do niego bokiem czy coś. Dodatkowo korzystając z siły rozmachu uderza drzewcem o drzewo, by nieco je poharatać z cichym "ups". Dopiero później przenosi wzrok na osobnika. Znaczy.. cały czas go obserwuje kątem oka, ale jakieś pozory musi zachować. Dopiero po tej całej szopce zacznie go przepraszać czy coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t365-zelastwo-lav-a#3266

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5542
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Osada   Sro Kwi 30 2014, 19:10

MG

Colette: Dziewczyna zasiadła naprzeciw rozmówcy by w spokoju wraz z nim po dziergać. Nie mniej przeszkadzał jej chyba fakt nieznania rozmówcy, dlatego też szybko postanowiła to naprawić. Mężczyzna uniósł jedynie brew w wyrazie zaskoczenia.-Nie pamiętasz? To ja, Gatras.-I dziewczyna faktycznie przypomniała sobie, że wczoraj już go spotkała. Razem przecież zbierali jeżyny, a mężczyzna nawet zaskarbił sobie jej wdzięczność, kiedy odgonił rój pszczół, które postanowiły pożerować na jej koszyczku. Tak, przecież już go spotkała, nawet go polubiła...

Laveth: Tym czasem Laveth zajął się rąbaniem drwa i zmienianiem struktury siekiery. Była to żmudna i monotonna praca. Nie dość że musiał robić to powoli by się rozmówca nie zorientował, to jednocześnie musiał rąbać drwo. Wszystko to sprawiało, że nawet Lav, odczuł nieco zdenerwowania. Tym bardziej że dodatkowo próbował prowadzić konwersację.-Oczywiście. Sam się przekonasz.-Odpowiedział mężczyzna. Do końca pracy, zostało jeszcze sporo czasu...

03.05 godzina 19:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Colette Carter
Wiek : 18
Wzrost/waga : 166cm
Rodzaj magii : Magia Kart
Staż w gildii : Brak
Liczba postów : 1788
Dołączył/a : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Sob Maj 03 2014, 13:23

Siedzieli już za długo w tej osadzie... Czy panna Carter zaczęła tracić rozum? Czy pamięć zaczęła szwankować? A może ktoś się bawił jej umysłem? No bo jakim cudem nie poznała kogoś kogo niby wczoraj poznała? Czy to nie podejrzane, że wcześniej go nie kojarzyła, a jak gość się odezwał - przedstawił - to nagle brązowowłosa sobie przypomniała coś? Że zbierał z nią jeżyny, że odgonił pszczoły, i że nawet go polubiła? Chyba by zapamiętała coś takiego, prawda? Prawda...? Przecież jak ktoś jej pomaga, i jeszcze ona tego kogoś polubi to przecież nie da się, ot tak zapomnieć - a nawet jeśli to sobie przecież człowiek przypomni jak tego kogoś zobaczy... nie jest tak? No... teraz tak nie było...
- Ah... przepraszam.
Przeprosiła po chwili - nawet nieco dłuższej - bo jeśli faktycznie tak było to niegrzecznie, że zapomniała. Nie zmieniło to jednak faktu jej dezorientacji... ciągle o tym myślała. Oh, tak - niby 'przypomniała' sobie wczorajsze zbieranie jeżyn z Gatrasem, ale czemu wcześniej nie pamiętała? Czy to aby na pewno prawda była? Raczej stawiałaby na to, że ktoś jej pranie mózgu robi, ale... jeśli nie, to czy to nie byłaby paranoja? Co było prawdą? Do tej pory wierzyła, że pamięta raczej każdą osóbkę... No dobra, nie da się zapamiętać wszystkich, ale jak ktoś coś dla kogoś robi i to miłego - zwłaszcza dzień wcześniej - to czy nie powinna go od razu poznać? O co tu chodziło?!
Jakby nie to, że miała być grzeczną, zwykłą Amelią, która pracuje to pewnie poszłaby się położyć... nie jej wina, że myśli latały jak oszalałe, nie wiedząc w co ma wierzyć! A może... może jej wina? Ugh... Tak czy inaczej, niepewnie zajęła miejsce, mając zamiar wziąć się do pracy - dziergania skarpetek. Tym razem jednak jej niepewność była autentyczna, a nie tylko 'aktorska'. Nie ma się co dziwić... obstawiała opcję z 'praniem mózgu', więc czy tego chciała czy nie - zaczęła się nieco obawiać... a to tylko bardziej przekonało ją do tego, iż tej nocy, muszą wziąć się za to po co tu przyszli... im szybciej tym lepiej! Choćby miała skopać Lee z wyrka - dzisiaj musi to być...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t99-konto-colette#260 http://ftpm.forumpolish.com/t78-colette-carter http://ftpm.forumpolish.com/t757-notatnik-colette#10600

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5542
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Osada   Pon Maj 05 2014, 20:45

MG

Colette: No i co pozostało, prócz dziergania skarpetek? Wątpliwości a jakże. Tylko, czy te wątpliwości nie były lekko bezpodstawne? Fakt, zapomniała go i zdarzyło jej się to po raz pierwszy, ale to pewnie wina szoku i zmęczenia! Tudzież po prostu, wczesna pobudka i przejęcie misją, przewietrzyły jej mózg. Mózg mógł to wytłumaczyć na naprawdę wiele sposobów. Ale pranie mózgu? Czy Colcia pamiętała, by ktokolwiek w ostatnim czasie grzebał w jej pamięci? W każdym razie, po długiej pracy, naszedł wieczór, a Colci pozwolone już na relaks...

Laveth: I rach ciach siekierką w pień. Powoli rąbiąc drewno, Lav zmieniał strukturę siekierki. Bolały go ramiona i głowa, ogólnie było mu źle, bo droga którą sobie obrał była dość ciężka, aż w końcu, pod koniec dnia "zaatakował". Ostrze siekierki śmignęło, ale na tyle wolno że drugi z mężczyzn po prosu przed nim uskoczył i spojrzał na Lava marszcząc brwi.-Wypadki chodzą po ludziach co nie?-Po czym oboje skończyli robotę i bez słowa wrócili do osady.

Czas na odpis: 08.05 godzina 21:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy S

avatar


Imię i nazwisko : Colette Carter
Wiek : 18
Wzrost/waga : 166cm
Rodzaj magii : Magia Kart
Staż w gildii : Brak
Liczba postów : 1788
Dołączył/a : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Osada   Wto Maj 06 2014, 14:48

Paranoja czy coś na rzeczy było? To główne pytanie, które męczyło Carter przez niemal cały dzień. Naprawdę nie potrafiła ogarnąć czy jest się czym martwić czy po prostu przesadza... a ilekroć próbowała przekonać się, że pewno, dziwnym trafem zapomniała, tym bardziej odzywał się inny głosik w główce, który nie pozwalał by niepewności ją opuściły. Ugh... wcale nie tak łatwo było wybrać co powinno być 'słuszne'. Tak więc... taa... dzień pełen zmartwień - dobrze chociaż, że przy dzierganiu! Przynajmniej było się na czym skupić i nieco podszkolić - może na starość otworzy sobie zakład krawiecki albo co? Zawsze dobrze mieć wyjście awaryjne w swym planie 'na życie'.
W każdym razie dzień zleciał, a wieczorem - po wieczornych czynnościach - Amelia wróciła do pokoju. Na szczęście ani ona nie miała super ochoty na sen, ani Lav nie spał - i dobrze! Nie zawahałaby się kopnąć... ekhm... Właściwie trochę myślała nad niby planem... Nigdy nie uważała się za kogoś kto umie skombinować plan bo... no cóż, plany zawsze się walą i lepiej improwizować, mając 'szkic' tego co należy zrobić. Nawet miała opcję by wtajemniczyć we wszystko Rossę. Polubiła dziewczynę, ale podejrzliwa natura, dawała opcję, że skoro dziewczę chce tak bardzo opuścić wioskę, to czy by ich nie wydawało w zamian za wolność? Tak tak - podejrzliwość miała strasznie dużą... tak samo zresztą jak chęci pomocy Rosie. Huh...
- Wpierw pewna kwestia... wtajemniczymy córkę gospodyni? - zapytała Lava i niezależnie od odpowiedzi, mówiła po niej dalej - niegłośno - Myślę, że możemy użyć mego zaklęcia by pod osłoną nocy, przenieść się do budynku, gdzie zawsze widzieliśmy misę. Tam się odmienimy i wpakujemy misę do karty, gdzie trzymam nasze rzeczy, a następnie się ulotnimy... tym samym sposobem. Brzmi łatwo, ale niestety obawiam się, że jeśli misa to faktycznie Black Heart to może być strzeżona... Postaram się więc nas 'wysadzić' w miarę bezpiecznym miejscu, a potem się zobaczy. Chyba, że jakieś inne propozycje masz?
Właściwie nawet jeśli na pierwsze pytanie - o Rossę - dostała negatywną odpowiedź, to i tak miała zamiar 'po akcji' wrócić po dziewczynę. Jeśli odpowiedź była pozytywna to cóż... pójdzie pod pokój Rossy i cicho zapuka, tak by nie zwracać na siebie uwagi innych domowników. W tym też momencie wpadł jej do głowy inny plan...
- Tamten plan był cichy... Można też zrobić nieco głośny... Wtajemniczylibyśmy Rossę, ukrylibyśmy się, a ona zawiadomiłaby osadę, o tym, że uciekliśmy... jakoś przez płot. Skoro Vera i tak Cię podejrzewała to nie powinno być dziwne? Może dzięki temu chociaż jeden strażnik poszedłby szukać nas poza wioską, a my w tym czasie byśmy się przekradli do misy dzięki kartom. Nie wiem tylko czy by tam straży nie wzmocnili wtedy... A tym, że Rossa mogłaby zdradzić się nie martw. Jeśli wybierzemy tą opcję to poczekamy ukryci na wynik tego co się wydarzy. Jeśli jakoś by nas zdradziła to cichcem wrócilibyśmy do pokoju, pokazując, że nie miała racji. Tak więc... która opcja wydaje się bezpieczniejsza? A może lepiej połączyć? Przekraść się planem pierwszym cichym, ale wcześniej wtajemniczyć Rossę... by za kilka minut poinformowała o tym, że uciekliśmy za tereny osady... Wtedy jeśli ktoś by pilnował misy to na pewno by się zainteresował hałasem itp. a my mielibyśmy dobrą okazję ku swemu celu, więc...Plan cichy, głośny czy łączony?
Trzeba przyznać, że im więcej mówiła, tym bardziej nie była pewna, która opcja okazać mogła się najbezpieczniejsza - ale skłaniała się ku trzeciej. W dodatku w główce pojawiało jej się coraz więcej argumentów 'czemu może się nie udać'. A może Laveth miał lepszy plan? Chętnie wysłucha. Jeśli jednak postawi na plan, gdzie występuje Rossa, to oczywiście Carter, cichcem wymyka się z pokoju by spróbować dojść do pokoju córki Aurelli i chicho zapukać do drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t99-konto-colette#260 http://ftpm.forumpolish.com/t78-colette-carter http://ftpm.forumpolish.com/t757-notatnik-colette#10600

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5542
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Osada   Pią Maj 09 2014, 10:46

MG

Plany planami, mają niestety to do siebie że lubią nie wyjść. Tak jak teraz nie bardzo wychodziło ustalenie czegokolwiek, bo Lav zasnął~! Masz ci los, chłopak odpłynął, zmęczony machaniem siekierą i nawet kopanie nic nie dało! Może trzeba poczekać chwilę, niech chłopak chociaż trochę pod kuruje siły? I tak Colcia czekała i czekała, aż w końcu wybiła 00:00, środek nocy, nie zostało wiele czasu, a Carter nawet jeszcze nie spała!

Czas na odpis: 12.05 godzina 11:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Osada   

Powrót do góry Go down
 
Osada
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail Path Magician - Zagłęb się w świat magii :: 
Zachodnie Fiore
 :: Inne Tereny Zachodnie
-




Reklama
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallowswww.zmiennoksztaltni.wxv.plRainbow RPGEclipseRe:Startover-undertaleBleach OtherWorld
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.