facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
Frederica
Heisher
Finny
Corinne
Diangen
Karuna
Gumiś
Pheam
AIDS
Ejji
Ezra
Abri
Torashiro
Pyza
Noya
Kiara
Reschehedera
Kei
King Asthor
Staruch
Samael
Niya
Opuszczona kopalnia

IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczona kopalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5508
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Opuszczona kopalnia   Wto Paź 22 2013, 11:39

Co tu dużo mówić... opuszczona kopalnia Lacrym. To tutaj wydobywano specjalny minerał, z którego w fabrykach tworzono Lacrymy. Teraz niestety surowiec się skończył, a kopalnie świecą pustkami, tylko wejście, zaprasza do ciemności, w której może kryć się wiele dziwnych rzeczy. Ludzie mówią nawet, że to miejsce jest nawiedzone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Nie Gru 15 2013, 19:31

Wreszcie wyruszyli na pustynie! Łiiii! Słoneczko, piasek i...więcej piasku! To dlatego grupka z dhc się posypała? Uczulenie na słońce? Piasek? Raven też wolała plażę z WODĄ, ale nie byli tutaj na wakacjach! Nie mniej ciągle ją zastanawiała co się stało. Hmmm...może się rozdzielili już wcześniej i nic jej nie powiedzieli? Tak jak Nathiar nie chciał nic zdradzać? Ale ona przecież jest serduszkiem z dhc! Toż to takie nie fair było!
- Ayumu-sama, Ayumu-sama - przynajmniej sama nie poszła to może się nie zgubi...albo nie spędzi tygodni na robieniu zamków z piasku zamiast szukaniu Świętej Wody - Dlaczego Twoi towarzysze z gildii nie idą z nami? Rozmyślili się? Wstydzą się? Boją się? Mają ważniejsze rzeczy? Czy ratowanie swego mistrza nie jest najważniejsze? Tooo...mają równie ważne? A może zapomnieli? Powinniśmy się wrócić i iść po nich? O, o! Albo już wyruszyli i się rozdzieliliście nic mi nie mówiąc? Czy po prostu źle znoszą upały?
Ostatnia opcja była bardzo be! Jakby się prawdą okazała to już ona by sobie z nimi porozmawiała! Powinni brać przykład z wujka P! Znaczy...z jego żywiołowości i kaczuszkowych eventów, a nie z umierania! Swoją drogą ciekawe jak się ma wujek R, zastępujący wujka P, hum hum...Mogła go odwiedzić przed wyruszeniem. Cóż...oby inni dotrzymywali mu towarzystwa! Na pewno nie tak łatwo kogoś zastępować.
Tak czy inaczej, w tej wesolutkiej - jak zawsze - atmosferze, szła sobie z Kanzakim przez pustynie. Właściwie - jeszcze - nie pytała skąd współlokator ma mapy, ale tylko dlatego, że fakt faktem, ktoś powinien mieć! Tak! Ay-kun był przewodnikiem na drodze do nie-zgubienia-się! Na szczęście i rudowłosa zaopatrzyła się na podróż...oh, nie tylko w ekwipunek - po który była aż na kilku targowiskach! - ale i ubrała się odpowiednio! No...przynajmniej tak jej się wydawało bo na pustyni nigdy nie była - kiedyś musiał być ten pierwszy raz! Tak więc dzisiaj jej biało-szarawy strój był z cienkiego, przepuszczającego powietrze materiału, tak co by się nie zagrzała w czymś takim, a i butki nie były ani ciężkie, ani też zbyt grube - acz stópki osłaniały co by piasek i słońce nie parzyły! W rzeczy samej...zdawała sobie sprawę z tego, że jak nie słońce to w nocy na pustyniach jest zimno - no co? W mitach są pustynie! - więc i miała ze sobą zielony płaszcz. Owy płaszczy dość duży bo sięgał aż do kostek u stóp, był zapinany, a w dodatku miał kaptur!
- O właśnie! Rozmawiałeś już z Nanananayą? A zdradzisz jak tam jej kartki atlasu? Czy to tajemnica kolejna? - zapytała z uśmiechem, po czym wyczarowała sobie kuferek Tartaru, w którym zaczęła grzebać - Chciałam Ci zrobić niespodziankę w domu, ale skoro reszta nie idzie to już Ci powiem co chciałam powiedzieć na dziedzińcu! - ależ była podekscytowana! - Tadam! - wyciągnęła z kuferka...soczek truskawkowy w kartoniku, obwiązany błękitną wstążeczką - W domku byłby pokój z balonami, serpentynami, świecidełkami, tortem, serczakiem, babeczkami i różnymi takimi, ale nie mogłam tego upchnąć do kuferka bo inne rzeczy były niestety ważniejsze - ah, że też musiała brać jedzenie i wodę zamiast kolorowych baloników! - To dla Ciebie z okazji dobrych wieści jakie mam! - ciągnęła dalej radośnie, ale wciąż w ruchu, szła naprzód - Gotowy? Gotowy? - podskoczyła kilka razy nie mogąc się doczekać tego co zaraz powie - A więęęęęc...pamiętasz Turniej Magiczny? O, świetnie sobie tam radziłeś wraz z nowymi przyjaciółmi! Jeszcze nie gratulowałam, ale byliście superaśni! A następnym razem na pewno lepiej będzie - bo co tragiczne wydarzenie, skoro dhc brało udział w turnieju, prawda? - Kibicując na trybunach, poznałam innego policjanta. Finniana, znasz? Bo on Cię zna! Zdradził mi, że byliście na jakimś sądzie. Nie wiem co to starożytni jacyś, ale chyba nie są najmilsi skoro zabrali Ci coś tak ważnego! Tak tak, powiedział mi, że podobno nie możesz się zakochać bo inaczej umrzesz...Toż to straszne! Nie kochać...nie kochać tęczy! - miłość można różnie rozumieć! - A ja jeszcze mam tęcze na drzwiach pokoju! Dobrze, że dalej żyjesz mimo wszystko, ufff! - aż poklepała truskawkowego chłopca po ramieniu by się upewnić, że to nie jakaś fatamorgana - To teraz radośniejsza część! Niedawno rozmawiałam z Baltazarem. Swoją drogą nie wiedziałam, że znają się z Nanananayą, ale cóż...Tak czy siak, Baltazar powiedział, że może Ci pomóc! Czy to niewspaniale?! - ponownie podskoczyła z radości - Niestety nie wiem kiedy...Nie chciał zdradzić jak go znaleźć, więc on znajdzie nas...Musisz być gotowy, Ayumu-kun! Dlatego jak najszybciej chciałam Ci powiedzieć byś się nie wystraszył!
Była święcie przekonana, iż skoro Balcio obiecał to słowa dotrzyma i uleczy biednego Kanzakiego - w końcu nie da się żyć bez miłości! Biedaczysko...zapewne nie mógł patrzeć na tęczowe drzwi pokoju Raven i chodził ze spuszczoną głową! Jak mogła tego nie zauważyć?! W dodatku wcześniej chciała taką tęczę namalować również na jego drzwiach...kto by pomyślał, że wtedy by go uśmierciła?! Ufff...dobrze, że farba się wtedy skończyła!
O dziwo los sprzyjał i po jakimś - dość dłuższym czasie, ale jednak! - trafili...no, gdzieś! A lepsze to niż nic lub pustynia! Osobiście rudowłosa wolałaby plażę z zimną wodą, ale to nie byłaby Święta, poszukiwana woda.
- Co to, co to~ Znaleźliśmy coś? - podeszła skocznie do wejście do kopalni, zaglądając tylko główką do środka. Hum hum...ciemno było, ale i na to akurat sposób był prosty! - Myślisz, że ktoś tam jest? Albo coś? Powinniśmy zajrzeć? O, o! Na podobnej misji poznałam Baltazara! Grupka zeszła do podziemi, więc pewno jakoś przypominało jaskinię albo co, a my z Kawką zostałyśmy na górze! Przypadkowo przerywając naszą misję, ale wszystko się dobrze skończyło! Chyba...hum hum...Ciekawe co się stało z resztą grupy - fakt faktem, pojęcia nie miała, ale nie wyglądało na to by się tym strasznie przejęła...wszak uśmiech wciąż widniał na jej twarzyczce - To co? To co? Wchodzimy? Mam latarkę! W pewnym sensie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 218
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Nie Gru 15 2013, 23:35

Trudno było powiedzieć, żeby Kanzaki był zadowolony z obecnej sytuacji. W gruncie rzeczy nie zamierzał on przecież ryzykować swoim życiem i życiem swojego pionka dla kogokolwiek, nawet jeśli tym kimkolwiek był mistrz jego własnej gildii, problemem jednak był to, że jak bardzo by nie chciał się wycofać z wszystkich złożonych przez siebie obietnic, które chętnie by złamał, gdyby tylko jego one obchodziły, tak jednak nie mógł on tego zrobić z prostego powodu - a była nim osoba, która szła teraz obok niego ubrana w pustynne przebranie. O ile mógłby się wykpić Nathiarowi i reszcie kretynów z gildii, o tyle Rena mieszkając z nim, naturalnie wiedziała nieco więcej o tym co Kanzaki robi zazwyczaj, a że zgrywał przed nią dość miłego i ułożonego mężczyznę, to nie bardzo było jak się migać. Skupiają się jednak stricte na tej sytuacji - o co w ogóle tu chodziło? Gdzie się podział cały, pożal się Boże, dumny team DHC? Zawsze taki ambitny, taki chętny do podejmowania akcji, a teraz? Wszystkich wywiało Bóg wie gdzie i kto wie gdzie teraz się znajdują. Wystraszyli się? Uznali, że mistrz nie jest wart zachodu? Cóż, może i mieli w tej kwestii rację, ale Ayumu i tak nie mógł ścierpieć tego jak bardzo nielojalni wobec siebie byli członkowie jego gildii. Zaraz, zaraz... że to hipokryzja, takie myśli z jego strony? Być może. Nie miało to jednak żadnego znaczenia. Hipokryzja czy nie, chłopak wzbogacił się o nowe informacje na temat swoich "kolegów" i "koleżanek" - czasami... a może nawet nigdy... nie warto było na nich polegać. Łyżka dziegciu przed każdym ich słowem. W tym momencie jedyną optymistyczną rzeczą, o której myślał chłopak była cicha nadzieja (choć jest to nieodpowiednie słowo w tej sytuacji), że cała wyprawa przyniesie mu jakąś wymierną korzyść - czy to majątkową, czy w postaci informacji, czy w postaci zdobycia kontaktów w tym odległym miejscu.

Szedł on obok Reni, samemu też będąc nieco inaczej ubranym zerkając co chwila na mapy zyskane od Natha, zastanawiając się cały czas czy na pewno idą w dobrym kierunku. Beznadziejnie byłoby zabłądzić w tym miejscu, a śmierć poniesiona tutaj byłaby jeszcze żałośniejsza niż to co spotkało drugiego Kanzakiego. Swoją drogą jego towarzyszka na tej wyprawie raczej nie potrafiła wyczuć jego nastroju (co akurat nie było niczym dziwnym, biorąc pod uwagę, że schowany był on za zwyczajowym neutralnym obliczem) i dolewała oliwy do ognia, nawet o tym nie wiedząc. - Tak? Ach... Bardzo dobre pytanie... - odezwał się na jej pytanie, udając przez chwilę zamyślenie i drapiąc się po policzku, nie przystając jednak nawet na chwilę - Wymieniłaś tyle możliwości, a ja mogę tylko odpowiedzieć, że każda z nich może być właśnie odpowiedzią na Twoje pytanie. To przykre, prawda Reniu? - westchnął cicho ze smutkiem blondyn - Pomyśleć, że myślałem, że można na nich polegać... w dzisiejszych czasach ufać komuś to niezłe ryzykanctwo... - dodał, po czym zaśmiał się jednak cicho ukazując dziewczynie w miarę pogodne oblicze, tak by nie przejmowała się za bardzo jego słowami.

A w ogóle dziewczyna kolejny raz okazywała się być całkiem użyteczna. Choć może powinien bardziej powiedzieć, że użyteczne były posiadane przez nią umiejętności i możliwości? Fakt, że potrafiła zmagazynować w bardzo efektywny i skuteczny sposób jedzenie i wodę na podróż przynosił nieco ulgi mężczyźnie w lekko podirytowanym stanie. Lubił kiedy ludzie mu się do czegoś przydawali, a tak było teraz w przypadku dziewczyny. On sam miał przy sobie jedynie nieco wody w bukłakach przyczepionych do pasa, tak samo i trochę suchego prowiantu w kieszonce na plecach. Wystarczająco jeszcze na jakiś czas, ale ciężko określić dokładnie na ile. Może jednak znajdą gdzieś po drodze jakąś oazę czy coś? Wtedy mógłby spróbować złowić nieco ryb... ta, jedyna zaleta Turnieju Magicznego... nowe hobby. Wracając jednak do Reni - Nie, nie miałem jeszcze okazji niestety, ale faktycznie będę musiał niedługo się z nią spotkać... - odpowiedział grzecznie dziewczynie, rozglądając się po okolicy i porównując to co widział z mapą - Niespodziankę? - dopiero w tym momencie skupił swoje spojrzenie na dziewczynie, a potem rozdziawił usta ze zdziwienia, gdy zobaczył... truskawkowy soczek. - Dzię... kuję? - ni to zapytał, ni faktycznie podziękował chłopak przyjmując soczek od dziewczyny i przyglądając się mu, uważnie obracając go w dłoniach. Zanim zdążył zapytać z jakiej to okazji dziewczyna zaczęła się już mu tłumaczyć, stał więc tylko i słuchał jej z uprzejmym zainteresowaniem wypisanym na twarzy. A to co słyszał napełniało go coraz większym zdziwieniem, takim, który zdołał nawet przebić się na jego twarz.

Bo czy przypadkiem... nie dowiadywał się właśnie tego... że Rena... w jakiś dziwny sposób zaczynała wiedzieć o nim więcej niż on wiedział o niej? Na swój sposób było to całkiem straszne uczucie, takie do którego nie był przyzwyczajony. Oczywiście, wiedział że ludzie na sądzie nie cierpieli na przypadek pamięci 5-sekundowej, ale nie spodziewał się, że informacje na temat jego pobytu w Sądzie będą tak łatwo dostępne. Kolejna nauka, by pamiętać o ostrożności, choć akurat tam ostrożnym nie mógł być. - Reniu... - zaczął chłopak, gdy dziewczyna umilkła po całej swojej długiej wypowiedzi - Szczerze mówiąc nie wiem co mam powiedzieć. Z jednej strony jestem mocno zdziwiony, wiesz o mnie rzeczy, które są... dość trudne dla mnie. Byłbym dużo bardziej zadowolony gdybym to ja mógł ci o tym wszystkim powiedzieć, ale stwierdziłem, że na wszystko mamy czas, a i ty niewiele chciałaś mówić na temat swojej przeszłości swego czasu... Nie żebym ci wyrzucał czy cokolwiek w tym stylu! - och, oczywiście że nie, to że w myślach nie był specjalnie zadowolony z rozwoju wypadków to inna kwestia. Jego maska miłego chłopczyka mogła legnąć w gruzach gdyby Rena zaczęła wypytywać innych ludzi o niektóre rzeczy... kto wie czy już nie runęła? Grać należało jednak do końca sztuki. - Po prostu... myślałem, że kiedyś usiądziemy i porozmawiamy sobie na różne tematy, tak... wybacz żart słowny, ale tak od serca... - uśmiechnął się delikatnie chłopak, a następnie podrapał za uchem - Cóż, stało się jak stało, nie ma co za dużo o tym myśleć ani się przejmować. Z resztą druga część twojej niespodzianki to dopiero jest niespodzianka i jakże miła! - tu już chłopak zdecydowanie wyglądał na bardziej ożywionego, podszedł nawet do dziewczyny i położył jej ręce na ramionach - Jeśli faktycznie mógłby mi on pomóc... to byłoby coś! To byłoby... niesamowite! - wykrzyknął wręcz ostatnie słowo chłopak, śmiejąc się wesoło. - Nie mogę się doczekać momentu gdy będę naprawiony! - dodał jeszcze odwracając się w kierunku drogi, którą do tej pory szli i z nowymi siłami ruszając przed siebie, po chwili zatrzymując się i z uśmiechem czekając aż Rena do niego dołączy. - Chodźmy wykonać nasze zadanie jak najszybciej w takim razie... a, zaraz, i tak nie wiemy kiedy Baltazar się pojawi... ale lepiej mieć to z głowy i spokojnie na niego czekać, prawda?! - uśmiechnął się, wciąż mówiąc tym nieco podekscytowanym głosem.

Och, nie mógłby chyba się mniej przejmować miłością i uczuciami. Ale dla dobra sytuacji... niech będzie w tym momencie i najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, a co! Przy okazji Rena poczuje się dowartościowana, a zadowolony pomocnik to bardziej przydatny pomocnik, na pustyni natomiast zdecydowanie nie warto sobie tworzyć wrogów. Po chwili z resztą dotarli do jakiejś... kopalni? Jaskini? Czegoś w tym stylu. Równie dobrze swoje poszukiwania mogli zacząć od tego miejsca, zwłaszcza, że Rena wydawała się być nadnaturalnie podekscytowana (nowość!). - Możemy zajrzeć. Nie powinno nam to za bardzo zaszkodzić, ale na wszelki wypadek zachowajmy czujność. Trochę chłodu się nam przyda, tak przy okazji... - powiedział chłopak, a następnie ruszył wgłąb kopalni. - Twoja latarka się nam na pewno przyda! - dodał jeszcze wesoło chłopak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Pon Gru 16 2013, 09:23

Buuuu! Biedny Kanzaki! Czyżby stracił właśnie wiarę w ludzi?! Czy może tylko wiarę w ludzi z dhc? A jak się podda?! Wszak już widziała jak ludzie poddawali się z byle jednego, malutkiego powodu i wracali do tego co było zamiast stawić czoła przeciwnościom losu! Co to to nie! Nie da się poddać truskawkowemu chłopcu!
- Nie możesz się łamać, Ay-sama! - zaczęła energicznie, ale i dzielnie! - To tylko kilka osób! Może faktycznie coś im wypadło? Albo zapomnieli? Nie każdy ma dobrą pamięć. Może mieli wspólny napad! - jeszcze o czymś takim nie słyszała, ale kto wie? Wszak lekarzem nie była! - Nie poddawaj się! Początki w gildii najwyraźniej mogą być trudne, ale na pewno sobie poradzisz i wszystkich przewyższysz! - ah ta wiara - I pamiętaj, że co jak co, ale na mnie zawsze możesz polegać! Nawet w ogień bym poszła jakby trzeba było! - rzekła dziarsko - O! Na pustyni jest jak w piecu, więc to też swego rodzaju jakiś ogień! Widzisz? Widzisz? Nie trać wiary, Ayumu-kun! Rena Cię nie zawiedzie!
Trzeba było biedaka podtrzymać na duchu bo jeszcze by stracił całą wiarę w ludzkość i co wtedy?! Nieważne, iż może faktycznie często ludzie zawodzili - nawet ją, chociaż ona obracała to na w pozytyw - bo zawsze znajdzie się ktoś kto pójdzie za drugim człowiekiem i w najczarniejsze czeluście piekiełka! I w tym wypadku kimś takim była właśnie Raven! W końcu przywiązała się do Sennika i czuje się za niego odpowiedzialna - jej wina, że Kanzaki opuścił swój senny światek by z nią zamieszkać, żyć z misji i tym samym wstąpić do gildii! Musiała go wspierać choćby świat się walił! Z tego też powodu, poklepała go po plecach...wspierającym tym samym! Kto wie czy on też nie martwi się fatamorganą?
Tak czy inaczej okazało się, że truskawkowy chłopiec, nie spotkał się jeszcze z Nanananayą, i chociaż ona obiecała dotrzymać tajemnicy co do niespodzianki policjantki to fakt, że jeszcze nie rozmawiali, świadczył, o tym, że współlokator na pewno nie wie co go czeka! Yaaaay! Dzięki temu niespodzianka się udała! Już sam soczek go zaskoczył, ha!
- Nie martw się, Ay-sama. Usłyszałam to przypadkiem, gdy Finny rozmawiał o tym z Nanananayą. Bali się, że nie żyjesz...ale spokojna Twoja główka! Nie zdradziłam, że wtedy walczyłeś dzielnie na arenie! Właściwie... - zastanowiła się chwilkę - Hmmm...chyba im nie powiedziałam, że żyjesz - faktycznie zaczęła się nad tym zastanawiać! Nie pamiętała za bardzo czy mówiła o tym czy tylko się dopytywała o problem Aya - A, i tylko tyle się dowiedziałam! To był czysty przypadek. Po prostu jak usłyszałam, że coś tak złego Cię spotkało to musiałam pomóc! I wiem, wiem, że kiedyś byśmy powiedział, ale jak do tego czasu mógłbyś się zakochać i życie stracić? To byłoby straszne! - aż się przeraziła na samą wizję tego! - O...no faktycznie nie za wiele mówiłam...Ale nie mam tajemnic - uśmiechnęła się - Oprócz jednej, ale co do reszty przeszłości jestem jak otwarta księga, więc jak chcesz możesz pytać! A kiedyś na pewno i powiem Ci tą jedną tajemnicę - mimo uśmiechu, w duchu obawiała się, że faktycznie kiedyś TO zdradzi - I naprawdę się nie martw. Jak mówiłam to był przypadek i wierzę, że kiedyś również opowiesz mi o swej przeszłości!
No co? Senniki to pewnie małą poplątane życie i pełno tajemnic! Cud, że ona poznała tylko jedną...Jedną, ale jakże ważną tajemnicę! Właściwie nawet nie wiedziała, że to tajemnica - aż do teraz. Do tej pory myślała, że to przykra klątwa albo coś takiego i nie sekret, a po prostu nie było okazji by o tym powiedzieć. Huh...powinna jednak zrobić to przyjęcie niespodziankę! Wtedy Kanzaki byłby radośniejszy!
- Prawda! Wtedy będziesz już mógł bez problemu patrzeć na tęczę!
Potwierdziła radośnie, gdy i blondyn się ożywił! W rzeczy samej - dotarło do niego jakie superaśne będzie to, iż odzyska możliwość zakochania się! A ona nie będzie musiała pozbywać się tęczy z drzwi pokoju! A może tęcza była swego rodzaju metaforom? Taa...Raven i metafory - naprawdę się obawiała, że można pokochać tęczę na tyle by umrzeć! Z tego też powodu, gdy Ayumu ruszył pierwszy do kopalni, Rena kiwnęła tylko wesolutko główką, po czym użyła swego pwm by przywołać światełko Ra. Owy bożek poszybował przed chłopaka - blisko - by oświetlić dróżkę, a za truskawkowym chłopcem, szła sobie Raven...czy też raczej podskakiwała, starając się rozglądać...nawet po miejscach, które nie były oświetlane!
- Myślisz, że żyją tu niedźwiedzie? Niedźwiedzie na pustyni...Pustynne niedźwiedzie? Chyba by im za ciepło było. O! Może dlatego schowałyby się w jaskiniach? Chociaż to chyba nie jaskinia, co? Albo nietoperze!
Odruchowo złapała się za włosy. Co się dziwić? Nie chciała by coś się w nie zaplątało! Z drugiej strony fajnie byłoby mieć takiego nietoperka jako zwierzątko domowe! Chociaż...czy dogadałby się z przyszłą kaczuszką? A jakby odleciał przy pierwszej możliwej okazji? Oh! Wtedy biedny Kanzaki stracił by i zaufanie do zwierzątek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 218
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Pon Gru 16 2013, 20:52

...poszłaby za nim w ogień? To byłaby bardzo ciekawa perspektywa, gdyby tylko nie była jednocześnie takim okropnym marnotrawstwem. Dużo rozsądniej byłoby poświęcić swoje życie (albo przynajmniej zdrowie) w jakimś konkretnym celu, który mógłby przynieść blondynowi jakiś zysk. Bezsensownie wskoczyć za nim gdzieś, gdzie nie byłoby się przydatnym było zwyczajnie kiepskim pomysłem. Kanzaki oczywiście wiedział, że "tak się tylko mówi" i Renie chodziło o coś innego, nie mógł jednak powstrzymać się od tego typu myśli, gdy tylko usłyszał jej słowa. - Cóż, nie zaprzeczę, że istnieje możliwość taka, że każdemu z nich wypadło coś bardzo ważnego i dlatego ich tu nie ma... Niemniej i tak, choć niech to będzie naszą tajemnicą, odczuwam lekkie rozczarowanie. Z drugiej strony jednak nie jestem tutaj sam i mam najbardziej przydatną pomocniczkę jaką mógłbym sobie wyobrazić, więc chyba nie jestem aż tak pokrzywdzony - zauważył z humorem chłopak, humorem, który chyba jeszcze wypływał po tym jak dowiedział się o możliwości zdjęcia z niego "miłosnego" problemu. - ...wierzę w ciebie - rzucił nieco ciszej, nie patrząc jednak na Renę, zdanie to wymawiając jakby mimo samemu sobie, ot, jakby wyrwało się kompletnie niechcący z jego ust. Chwilę później z resztą zaczął przyglądać się temu jak wyglądała kopalnia od środka i przynajmniej na pierwszy rzut oka oceniał jej stabilność i wykonanie. Ważne jednak było dać dziewczynie do zrozumienia, że jest mu niepotrzebna. Ach, nie dlatego że tak faktycznie było, co to to nie, raczej dlatego, że ludzie którzy odczuwali zaufanie innych skłonniejsi byli do faktycznego posłuszeństwa i mieli wyższe morale. Proste, skuteczne, efektywne. A przy okazji opakowane w "nieśmiałość". A swoją drogą rozbawiło go zdanie o "przewyższeniu wszystkich". Zabawne, że akurat policjantka to mówiła w tej sytuacji, podczas gdy on tak naprawdę nawet o tym nie myślał. Jego cele były jakby... bardziej rozciągłe, szersze.

Poruszał się krok po kroku, wyraźnie zwalniając wgłąb kopalni, przyglądając się uważnie temu, co wyłaniało się z mroku dzięki bożkowi Reny, który zapewnił mu teraz oświetlenie, jednocześnie nieco bezmyślnie otwierając soczek i pociągając z niego łyk, chwilę później oferując i Renie by się z niego napiła - wyciągając go w jej kierunku z uśmiechem na ustach. Rozmawiali na całkiem "poważne" sprawy, a przynajmniej poważne by były gdyby dwójka podobnie myślała o poruszanych kwestiach, a nie w sytuacji w której jedna z osób tylko wcielała się w odpowiednią rolę. - Dziękuję za dochowanie tajemnicy Reniu, doceniam. Po prostu... nie wiem czy mnie rozumiesz dobrze... - tu chłopak zatrzymał się na chwilę i obrócił w kierunku idącej za nim dziewczyny - ...niektóre kwestie chciałoby się osobiście załatwić, prawda? Czasami mogą to być bzdety, czasami mogą one wynikać z jakiejś nostalgii czy sentymentu, różnie bywa, ale czasami są to tez sprawy poważne. Na własny temat wolę mówić samemu... uniknąć nieporozumień w ten sposób jest o wiele łatwiej. Zobacz... - chłopak wskazał teraz palcem na policjantkę - Sama posiadasz jedną tajemnicę, prawda? I nie ma niczego złego w tym, że nie chcesz mi o niej powiedzieć teraz. Ale nie masz pewności czy dla mnie ta właśnie kwestia nie była czymś w stylu twojej tajemnicy, prawda? - blondyn uśmiechnął się nieco smutnawo, szybko jednak uderzył się własną ręką w policzek, a potem jeszcze dołożył drugą rękę masując swoje policzki - Niemniej, mniejsza, tak jak mówię, było-minęło, stało się! Jeśli kiedykolwiek będziesz chciała cokolwiek na mój temat wiedzieć - po prostu pytaj. Nawet jeśli jakiś temat będzie trudno, postaram się przynajmniej wytłumaczyć dlaczego ciężko mi się o nim mówi - dorzucił jeszcze po czym obrócił się w kierunku wnętrza i kopalni i ruszył dalej spokojnym krokiem, zastanawiając się tak naprawdę nad tym, czy podróż po tej kopalni w ogóle ma sens i czy przypadkiem nie marnują właśnie cennego czasu. Bo czas zawsze był cenny. - Tak Renciu, będę mógł wtedy bez problemu patrzeć na tęczę! - zaśmiał się Kanzaki już w ruchu i obrócony tyłem do dziewczyny. Rena zawsze pozostawała Reną, niezaprzeczalny fakt.

- Hm... nie wiem czy niedźwiedziom nie byłoby zwyczajnie za ciepło tutaj... Chyba, że ściągają swoje futra na pustyni? Nie widziałem nigdy niedźwiedzia bez futra, więc... Kto wie? Nietoperze są zdecydowanie bardziej prawdopodobne... Załóż kaptur, wtedy powinnaś być bezpieczna! - dodał chłopak, zauważając ruch dziewczyny. Bała się żyjątek wewnątrz jaskini? Cóż, była jednak dziewczyną, niesamowicie energiczną, chaotyczną, roześmianą dziewczyną, której wszędzie było pełno. - Tak swoją drogą... czego właściwie tutaj szukamy? - zadał w końcu pytanie, które nurtowało go już wcześniej na głos... no bo... czego tutaj szukali, tak de facto?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Pon Gru 16 2013, 21:47

No proszę - z jednej strony brak dhc, ale z drugiej jest Rena! A jak wiadomo, Raven może bardzo łatwo robić nawet za kilka osób naraz! Istna dusza towarzystwa, która zapewne bez problemu mogłaby zastąpić całą salę gości na jakimś weselu. No, a jakby w tłumie była to i tak 'kibicowałaby' najgłośniej!
- Łiiiiii~ Nie zawiodę!
Wydała z siebie coś na znak pisku radośnie, słysząc, że może nie jest tak źle skoro jest się z nią! Chociaż możliwe, iż reakcja była taka na...hm...komplement? Wiarę? Tak, wiara to odpowiednie słowo! Zwłaszcza, iż - o dziwo! - rzadko słyszała by ktoś w nią wierzył, więc był to swego rodzaju osobisty komplement! Niecodziennie się słyszy coś takiego i trzeba być za to odpowiedzialnym! No...po tym jak już mentalne gwiazdki, krążące wokół opadną...Nic dziwnego, iż ponownie zaczęła sobie radośnie skakać, ciesząc się z niby niczego takiego, a dla niej to jednak wiele było!
W każdym razie, mimo wszystko, uważnie słuchała i dalszych zdań. W końcu kto wie kiedy znowu się trafi coś podobnego? Trzeba nadstawiać dzielnie uszka i tracić ani literki!
- Hm? Hm? - gdy Kanzaki na chwilę się zatrzymał, ona odruchowo również. Dziwiąc się nieco, ale uszka słuchały uważnie! - Oh...rozumiem! Może faktycznie nie mogę powiedzieć na sto procent czy dla Ciebie lub kogoś innego, moja tajemnica byłaby odczytywana tak samo, aleeee... - zastanowiła się chwilkę - Hum...wszystko mi mówi, że jednak mam pewność - dodała z uśmiechem - Pomimo lat spędzonych na kozetce u pani doktor, wiem, że nikt nie chwaliłby się czymś takim jak 'to' i wiem, że każdy trzymałby to w tajemnicy. Noooo...może poza jakimiś nie zbyt zdrowymi osóbkami co są w zamknięciu albo coś takiego, ale trudno powiedzieć bo takich nie znam - wzruszyła ramionami - Ale wiem o co Ci chodziło, Ayumu-sama! - zaczęła ponownie wesolutko - Następnym razem jeśli coś usłyszę lub będzie mnie ciekawić to od razu przyjdę do Ciebie!
Stwierdziła radośnie, wiedząc...czy też raczej wierząc, iż jak znowu się coś takiego trafi to przyjdzie do współlokatora by zaczerpnąć informacji z pierwszej ręki! Zwłaszcza, iż nie docierało do niej, że informacja o utracie życia bo nie można się zakochać, mogła być fałszywa! No co? Wierzyła ludziom to czemu nie Finnianowi? Swoją drogą, nawet nie zwróciła uwagi na to czy już kiedyś się 'chwaliła' Kanzakiemu o tym, że uczęszczała - i czasem dalej uczęszcza - na terapię do pani psycholog. No cóż...w tym momencie myślała o wielu innych rzeczach, więc jak widać o wiele bardziej słuchała innych niż samej siebie - a inni nie mieli tak dobrze!
- Właśnie! - ucieszyła się słysząc radość truskawkowego chłopca - Jak już będzie po wszystkim to namaluję tęczę na całej ścianie przy moich drzwiach i będziesz mógł bez problemu na nią patrzeć! O, albo wiem! Zapolujemy na jakąś tęczę! Skoro można przewidzieć pogodę to pewnie i na tęcze są sposoby! Trzeba je odkryć!
Waaaaa, już widziała siebie jako łowcę tęcz! Nawet miałaby super maskujący strój - tęczowy! Chociaż nie miała czegoś takiego - jeszcze - w swej garderobie, więc należało niedługo udać się na ponowne zakupy! A, chwila! Nie tak niedługo bo przecież jeszcze biedny Kanzaki nie mógł oglądać tęcz! Tak tak - wpierw odzyskanie 'miłości', a tęcze potem!
Wtem...zatrzymała się...
- ...Ściąga...futro...niedźwiedź? - powtórzyła w szoku by po tym...niczym zombie ruszyć dalej za współlokatorem - Zwierzątka nie ściągają futer! Znaczy...robią tak? Chyba nie? Nie robią, co, Ayumu-sama? - ależ była w szoku! - O...tak, kaptur! Słusznie! - potwierdziła, jakby zapomniała zupełnie o tym, by następnie założyć kaptur na główkę. Ha! Teraz była bezpieczna! Powiedzmy... - Hm? Świętej Wody, która uratuje Wujka P! - odezwała się już radośniej, więc forma gadającego zombie, została porzucona na tą chwilę...przynajmniej część o zombie - A czego innego? Po to idziemy, prawda? O! Ale nie było mnie od początku zebrania, wiec może zmieniliście plany? Do tej pory sądziłam, że szukamy jakiejś Świętej Wody dla Wujka P. A gdzie jest woda na pustyni? Pod ziemią! No pewności nie mam bo może to rzeka, albo woda w butelce, ale chyba nie zaszkodzi tu sprawdzić?
Pomimo tego, że informacji mieli niewiele i zamiast iść pytać ludzi, to weszli do nieznanej kopalni to jednak humorek rudowłosej nie odstępował! Z uśmiechem na twarzyczce, szła więc dzielnie obok towarzysza, kierując naturalnie Ra i rozglądając się dokoła...nawet ścian zaczęła dotykać! O ile wchodziły w zakres światełka oczywiście bo zgubić się nie miała zamiaru! A po cóż je dotykała? Pewnie nawet sama nie wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 218
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Wto Gru 17 2013, 19:18

...tak, lepiej nie zawiedź. Lepiej przydaj się w odpowiednim momencie Reno Raven, tak by Twoje życie miało jak najwięcej znaczenia w tym świecie i by nie było warte mniej niż pojedyncze ziarnko piasku na tej pustyni. Koniec końców między innymi dlatego chłopak poświęcał jej tyle uwagi. To że dziewczyna była z jakiegoś powodu specjalna mogło nie być z początku oczywiste, ale po spotkaniu z Baltazarem i po ilości sytuacji, w których Rena potrafiła się odnaleźć raczej można było wysnuć wniosek, iż lepiej jest ją znać i mieć przy sobie niż zrobić sobie z niej wroga. Ba, czyż nie taka postawa towarzyszyła mu od początku? Wykuć z niej kogoś, kto będzie silny i lojalny... wobec Kanzakiego.

Chłopak uśmiechnął się tylko i zaśmiał cicho pod nosem, gdy dziewczyna zaczęła piszczeć. Jakże łatwo było ją ucieszyć, aż czasami zbyt łatwo. Zaczął się nawet zastanawiać nad tym, czy Raven zdarzają się momenty, kiedy uznaje czyjeś słowa... nie, nawet nie to. Kiedy zalążek podejrzenia pojawia się w jej głowie, próbujący podsunąć jej myśl, że ktoś nie jest szczery. Nie, to chyba jej nie dotyczyło, prawda? Mimo wszystko jednak byłoby lepiej, gdyby czasami potrafiła wyciągać z wypowiedzi ludzi pewną esencję, a nie zarzucać innych masą informacji jak to robiła do tej pory. Teraz zdarzało się jej zarzucić swojego "słuchacza" taką ilością informacji, że niemal nie dało się tego posortować odpowiednio albo myliła ważność poszczególnych elementów zdania. Gdyby ktoś powiedział, że podczas ważnej bitwy między... powiedzmy Baltazarem, a Sugito obok przejeżdżał cyrk, Rena mogłaby się autentycznie skupić na cyrku. Teraz natomiast nieco przeinaczyła jego wypowiedź. Musiał na to uważać. - Nie... do końca o to mi chodziło Reniu - rzucił lekko zamyślonym tonem - Może to ja się źle wyraziłem, przepraszam. Chodziło mi o to, że nie wiesz czy moja tajemnica nie była dla mnie właśnie czymś takim samym jak dla ciebie twoja. Czy informacja o możliwości mojej śmierci nie była przypadkiem czymś bardzo, ale to bardzo prywatnym, czymś czym chciałbym się podzielić z tobą osobiście, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Tymczasem, cóż, taka szansa została mi odebrana. Tak jak mówię, trudno, stało się, niemniej chciałbym żebyś akurat w tym względzie dobrze mnie zrozumiała... - zaczerpnął jeszcze oddechu przed zakończeniem swojej wypowiedzi - Co o mnie, to ze mną! - dodał, zerkając za siebie i przyglądając się dosłownie oczom dziewczyny, próbując zaobserwować w tym momencie jej reakcję. To było dość ważne, dlatego chciał sprawdzić, czy pojawi się w nich choćby cień iskierki zrozumienia.

- Pani doktor? Miałaś problemy zdrowotne? Coś poważnego? - wykorzystał też szybko szansę, by zadać kilka konkretnych pytań dotyczących jej stanu, a przy okazji wykazać się odpowiednią dozą troski. Z resztą jego głos, wciąż nieco zamyślony, nasycony teraz został czymś pokroju faktycznego zmartwienia. - Może nie powinnaś wybierać się tu razem ze mną w takim razie... co jak coś ci się stanie? Ja nic nie wiem! - nie była to stricte panika, bo głos miał wciąż spokojny, słychać jednak było, że o takich rzeczach wolałby wiedzieć wcześniej.

- ...zastanawiam się czemu akurat tęcze, a nie na przykład tańczące hipciorożce, ale też mi pasuje! Niech to będzie taki sposób uczczenia tej okazji, oczywiście o ile wszystko sie dobrze skończy! - znowu zaśmiał się pod nosem, stawiając kolejne kroki na drodze wgłąb kopalni. Miał tylko nadzieję, że nie zgubią się tutaj, ale póki co nie dotarli do żadnego rozwidlenia drogi, więc ciężko byłoby się chyba tutaj zgubić, tak długo jak pamiętało się, z której strony się przyszło. - Sam nie wiem! Obserwujmy podłoże! Jeśli zobaczysz jakieś kudły lub włosy może to znaczyć, że faktycznie tak jest! A wtedy będziemy musieli być bardzo czujni! - niech dziewczyna chwilę się pobawi w ten sposób, a co tam. Przyda się przy okazji ktoś, kto patrzy dokładnie pod ich nogi, być może w ten sposób też znajdą coś godnego uwagi, kto wie. W kwestii poszukiwań i jego pytania chodziło raczej o miejsce, nie o przedmiot poszukiwań, ale niech i tak będzie jak dziewczyna powiedziała, nie wyprowadzajmy jej z błędu. - Tak, tak, oczywiście, chodzi o wodę. I w sumie masz rację. Woda może się tu znaleźć, w takich miejscach czasami odkrywa się przedziwne rzeczy, więc czemu by nie wodę? A nuż okaże się, że mamy niesamowite szczęście i tak szybko nam się powiedzie! - rzucił z entuzjazmem podchodząc do jednej ze ścian i ręką wodząc po jej powierzchni - w ten sposób poruszał się teraz na przód, tak jakby spodziewał się, że może natrafić na coś dziwnego. Zabawne... dopiero teraz spostrzegł, że Rena robiła dokładnie coś podobnego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5508
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Sro Gru 18 2013, 22:00

MG

No i z pomocą Reno-Latarki, para szła sobie na romantyczny spacer po kopalni. Trzeba przyznać że było to przeżycie wręcz niesamowite! Tyle atrakcji~! Kamienie, ściany, kamienie, przepaść po prawej... tak, żyć nie spadać, bo umierać. Parka więc szła z wielką radością dalej. Ayumu nieco z przodu a Renia za nim, szli sobie tak małą dróżką, po prawej mając oczywiście przepaść, a przed sobą dalszą część tunelu. Tam też wszedł Ayumu, kiedy to dało się odczuć potężny wstrząs, w wyniku którego Renię zarzuciło do tyłu, a kamienie posypały się z sufitu, spadając w miejsce, w którym niedawno stała dziewczyna. Kamieni spadało coraz więcej, a wstrząs się nasilał. Ostatecznie kiedy Ayumu otworzył oczy, które szczypały, tak jak i gardło od tego całego pyłu, zauważył przed sobą stos kamieni, które nie tylko dogrodziły tunel od Reny i wyjścia, ale też od źródła światła. Oh, tak, nagle zrobiło się strasznie ciemno. Co zaś u Reni? Gdy zarzuciło ją do tyłu, omsknęła się jej noga, a co za tym idzie, całe ciało poleciało w bok - prawy bok, spadając wprost w przepaść i pogrążając się w mroku. Kiedy dziewczyna odzyskała przytomność i otworzyła oczy, widziała tylko ciemność, na dodatek, nie mogła się ruszać i bolała ją głowa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Czw Gru 19 2013, 08:18

Dzielnie człapała sobie dalej...hm...człapała to chyba nieodpowiednie słowo. Człapią to kaczuszki, a ona - jeszcze - nie chodziła jak jakaś piękna kaczka. Właściwie trudno powiedzieć czemu chodziła zwyczajnie skoro mogłaby kiedyś zacząć naśladować tak ciekawe 'zwierzątko' jakim była kaczuszka. Cóż...może kiedyś spróbuje? W tej jednak chwili szła sobie dalej skocznym krokiem, słuchając tym samym Kanzaki`ego. W rzeczy samej - nie tylko wesolutko 'szła', ale też nadstawiała uszek, jednocześnie się rozglądając! Ma się to poczucie...tego...o, podzielność uwagi, no! Nic dziwnego, iż słysząc, że mogła coś źle zrozumieć, tym bardziej spojrzała na blondyna, z pytającym wzrokiem. Nie ma co się dziwić! Nie sądziła, że da się to inaczej zrozumieć, a tutaj proszę - niespodzianka. Przez to właśnie się skupiła baaaardzo i wysłuchała wyjaśnień! Po tym natomiast przez parę sekund była cicho by w końcu...zatrzymać się.
- O! No faktycznie! - info jak piorun z jasnego nieba! - Twoja była dla Ciebie czymś takim jak moja? To znaczy, że...źle zrobiłam?! - 'trzasnęła' się w policzki, powoli ruszając dalej - Że faktycznie nie powinnam dopytywać o to? Przepraszam! Zmartwiłam się słysząc jak mówili, że możesz nie żyć, więc chciałam się dowiedzieć by pomóc...ale rozumiem! Następnym razem od razu przybiegnę do Ciebie, Ay-sama! Może powinnam Ci to jakoś wynagrodzić? Jak smakuje soczek? - taaa...tak się zajęła rozglądaniem i gadaniem, że wcześniej nawet nie zwróciła uwagi na podarowany soczek...jak mogła?! A co jest najlepsze? Że owa informacja dotarła jednak do niej! Chociaż opóźnieniem...więc wzięła łyka, oddając szybko soczek truskawkowemu chłopcu - No, mnie się wydaje, że jest pyszny! Myślisz, że smakowałby do sernika? A trafiłam ze smakiem? Czy może wolisz inny? Ja osobiście uwielbiam winogronowy!
Bo nie ma to jak przejść od poważnego tematu do tematu o soczkach - kto ich nie lubi? Zdecydowania wolała soki od napojów! Tak tak - zawsze karciła tych co sądzili, że te dwie ciecze się od siebie nie różnią - różnią się i to sporo! A smak Raven zawsze wyczuje różnice! Soczki górą! Wtem też pojawiła się kwestie jej zdrowia...Oczywiście dopiero po słowach towarzysza, policjantka zorientowała się, że mówiła coś o lekarzu.
- Główka do góry, Ayumu-kun! Nie ma co się martwić - zaczęła radośnie - Jestem zdrowa jak rybka! - wyprowadziła kilka niby ciosów jak bokser, by pokazać jak sprawna jest - Przez jakiś czas regularnie odwiedzałam lekarza, ale to była pani psycholog, więc na pewno Ci tutaj nie padnę albo nie zaczną śmiercionośnie kaszleć lub coś takiego. No i się nie zarazisz - uśmiech nie znikał z jej twarzyczki - Jak widzisz nic takiego i nic poważnego. Nie uwierzysz, ale kiedyś nie byłam taka jak teraz! Byłam...hum...no inna~ Mnie samej trudno w to uwierzyć, ale już wszystko jest dobrze. Co prawda od czasu do czasu zaglądam jeszcze do pani doktor, ale to już naprawdę rzadko, ot zobaczyć co tam u niej! No i ona przy okazji pyta co i u mnie, ale od czasu poznania Ciebie, jeszcze u niej nie byłam.
Nigdy nie widziała niczego złego w chodzeniu do kogoś z kim można porozmawiać, więc i według niej, wizyta u psychologa to nie była żadna tajemnica. Nigdy nie rozumiała ludzi, którzy ukrywają takie rzeczy - wszak to nic takiego, prawda? To nie psychiatra! A swego czasu, dociekała czym się różni psycholog od psychiatry, więc...jakby się tak zastanowić to pewnie i o psychiatrze nie wstydziłaby się mówić...
- Oh! No bo pomyślałam o tęczy bo tęcze każdy uwielbia, jest kolorowa, mam ją na drzwiach, jest cudna i każdy ją widział chociaż raz w życiu. Za to hipciorożce są mało spotykane, więc trudniej się zakochać w czymś czego się nie widziało, prawda? - jak widać uznała, że takie zwierzątka istnieją i już! - A teraz jak jakiegoś spotkasz to będziesz przygotowany! Jeśli to będzie przed powrotem Twej miłości to pamiętaj...nie patrz mu w oczy! Jak spojrzysz takiemu zwierzaczkowi w oczy to od razu go pokochasz! Nie da się oprzeć takim słodkim zwierzaczkom!
Ha! Bo kto jak nie dzielna przyszła komandos, panna Rena Raven, wie lepiej jak działają hipciorożce! W końcu to hipcio i jednorożec w jednym - dwa najcudowniejsze stworzonka na ziemi! I tak...jednorożce też istniały! No, ale dzięki superaśności hipopotamów i jednorożców, mało kto słyszał o hipciorożcach - biedaczyska!
- WIEM! - rzekła nagle - Jak wrócimy to w ramach zadośuczynienia za poznanie Twej tajemnicy, upiekę...uwaga...przygotuj się...Torta w kształcie hipciorożca! - aż oczka jej się zaświeciły! - Będzie kolorowy, z różnych smaków, a skrzydełka i róg będzie miał z lukru i śmietanki! - łiiiiiiii już nie mogła się doczekać! - Oki doki, Ayumu-sama! - zgodziła się wesolutku, wbijając wzrok centralnie w ziemię by niczego nie przegapić - Byłoby super jakby coś tutaj faktycznie było! Najlepiej Święta Woda, ale może i skarby jak u piratów? A wiesz, mam zaklęcie co potrafi panować nad wodą, ale nad niewielką ilością i woda musi być niedaleko. Tak wiesz...wielkość szklankowa - bo jak to inaczej nazwać? - Nie wiem czy na coś takiego jak Woda Święcona by to podziało booo...bo Wujek R nie dał nam więcej wytycznych! Powinniśmy go zapytać czy to taka zwykła woda czy jakaś inna! Chociaż jak ma w nazwie 'Święta' to chyba nie taka zwykła? Hum hum...
Wtedy nie myślała by pytać o...chwila...właściwie pytała o wiele rzeczy! Po prostu biedny brat Wujka P był zszokowany stanem mistrza dhc i dlatego tak mało chętnie odpowiadał na pytania! To wiele tłumaczyło! Swoją drogą mimo wypowiadanych słów, wciąż dzielnie i wytrwale gapiła się w ziemię zamiast przed siebie. No co? Ayumu szedł obok, a przed nimi leciało sobie światełko Ra, więc...ona miała misję, pilnowania ziemi! Jeszcze by ta ziemia uciekła i co wtedy?!

Wtem - po podziwianiu jakże pięknej kamiennej podłogi, która przywodziła na myśl tylko jedno pytanie w stylu "czemu w domu takiej nie mają" - pojawił się wstrząs! No tego to się nie spodziewała...bo nie ma to jak spodziewać się niedźwiedzi i nietoperzy, ale wstrząsów?! No kto to widział, wstrząsy w kopalni! W dodatku ten nie był wcale taki mały - niedobry, zarzucił rudowłosą do tyłu i zrzucił z góry mnóstwo kamieni! Niestety policjantka nie miała nawet chwili by to ogarnąć czy uznać, że miała i tak szczęście, że jej nie przygniotło, albowiem nóżka się omsknęła i...wpadła w przepaść!
...Najdziwniejsze, a zarazem najszczęśliwsze było to, że o dziwo otwarła oczy! Człowiek sobie myśli, że to już koniec, a tu siup - oczka otwarte! Szkoda tylko, że nic nie widziała...na pewno miała oczy otwarte? Najchętniej to by ręcznie sprawdziła, ale...nie mogła się ruszać! I głowa bolała! Czy to...paraliż?! Paraliżu nie można mieć będąc w policji! Hum...chyba dobrze byłoby oglądnąć okolicę, prawda? Z tego też powodu po chwili - nie tak od razu bo musiała wpierw się ogarnąć i nieco siłki nabrać mentalnie - ponownie miała zamiar użyć swego pwm, Światełko Ra. Wiedziała, że skoro Ayumu nie pomaga to został na górze albo...albo leży gdzieś zasypany! Trzeba było więc ogarnąć, gdzie to Raven wylądowała i czemu się ruszać nie mogła - ze wszystkich sił odrzucając w myślach opcję paraliżu! Tak więc jak było wspomniane...miała zamiar użyć światełka Ra po swym boku by wpierw oświetlić okolicę, a dopiero potem siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 218
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Czw Gru 19 2013, 22:54

Kanzaki wysłuchał oczywiście wszystkiego co miała do powiedzenia jego partnerka-policjantka, ale chyba nie trzeba wspominać co najbardziej przykuło jego uwagę? Do tego stopnia, że inne informacji, choć zrozumiane i przyjęte do uwagi, stanowiły niejako tło dla tej jednej konkretnej wiadomości? Och, domyślenie się tego nie powinna nastręczać większych problemów, pośród całego Renowego zalewu słów kilka wykazało się nadzwyczajną wartość. Fragment o chodzeniu do psychologa umysł chłopaka odnotował zupełnie tak, jak gdyby podczas wypowiadania tych konkretnych słów ktoś dziewczynie podkręcił regulator głośności o kilka oktaw wyżej. Raven miała... problemy psychiczne? W dodatku poważne do tego stopnia, by chodzić regularnie na wizyty do pani psycholog? To była niezmiernie interesująca informacja, choć wciąż wymagała uzupełnienia. Z jakiego powodu dziewczyna znalazła się w takim stanie? Z jakim problemem walczyła? Czy jest już kompletnie zdrowa? Zakładając bowiem, że policjantka teraz była już "zdrowa" Kanzaki miał masę niepotwierdzonych przypuszczeń i domniemywań na temat tego, jaka mogła być wcześniej. Jeśli stan niepohamowanej euforii w tym przypadku był "zdrowiem"... Ciekawe. Niezmiernie ciekawe. Chłopak słyszał kiedyś takie hasło, że najwięcej uśmiechają się osoby, które są najbardziej smutne, sam też często nosił na ustach uśmiech, za którym kryło się coś kompletnie innego niż radość czy ciepło. Co kryło się za uśmiechem dziewczyny? ...to wiedziała tylko ona... i pani psycholog. Pani psycholog, tak? Ciekawe jak miała na imię? Gdzie mieszkała? I jak wiele zajęłoby czasu Kanzakiemu wyciągnięcie z niej prawdy na temat Reny. Fakt, że gdyby przystał na wariant siłowy w takim aspekcie musiałby potem zlikwidować kobietę... Nie mógłby przecież dopuścić by doniosła na niego dziewczynie. A wiadomo kto na tym świecie jest najlepszym powiernikiem tajemnicy, prawda? Osoby, które posiadają skrót "śp." obok swojego imienia.

Oczywiście nie istniała w tym momencie konieczność takiego radykalnego i ryzykownego działania, przecież mógł spróbować wyciągnąć takie informacje z Reny! I prawdopodobnie już teraz spróbowałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat "innej Reny" (i nie miał na myśli tej z drugiego świata), gdyby nie to, że nagle kopalnia się obudziła, zaryczała i oddzieliła ich od siebie. Wstrząs, który odczuł nie należał chyba do najlżejszych, co potwierdzało również nieprzyjemne uczucie w gardle i fakt, że nigdzie w pobliżu nie widział... w zasadzie niczego nie widział. Utrzymał się na nogach po tym wszystkim, ale stracił źródło światła, a biorąc pod uwagę względną ciszę... stracił chyba gdzieś tutaj też Renę. Ciężko było dokładnie oceniać na oślep co się stało, lepiej byłoby się rozejrzeć i dokładnie przeanalizować sytuację. Kanzaki przypadł najpierw na jedno kolano i wymacał dokładnie ziemię wokół siebie, momentami dociskając dłonie do niej mocniej, by sprawdzić czy jest w miarę stabilna. Następnie powoli zaczął kierować się w kierunku wyjścia z tunelu (na oślep, jednak wciąż macając ziemię przed każdym krokiem, który stawiał), wciąż w półprzysiadzie. Potrzebował wymacać kamienie, które przed chwilą dokonały dzieła zniszczenia i odcięły mu wyjście, jednocześnie też zwracając uwagę na wszystkie odgłosy i ewentualne oznaki życia (Rena bowiem mogła leżeć gdziekolwiek tutaj, bez przytomności!). Gdy już doszedł do kamieni... cóż, priorytetem w tym momencie było oczywiście zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Mógł poruszyć się dalej w kierunku tunelu, ale podróżowanie na oślep było ryzykowne. Gdy dokładnie zdał sobie sprawę z tego gdzie są kamienie odcinające drogę do wyjścia wezwał do tego świata Keimę, który miał pojawić się obok mężczyzny, skierowany w kierunku kamieni. Następnie Kanzaki zaczął się cofać, w takim sam sposób jak wcześniej, to jest ręce przy ziemi i powolne wymacywanie drogi, tak by nigdzie nie spaść i się nie zabić. Gdy oddalił się w przybliżeniu na odległość kilkunastu metrów (jeżeli się dało) nakazał swojej lalce oddalić się od kamieni o 2-3 metry (po tej samej trasie co chłopak) a następnie oddać dwa strzały w kierunku kamieni. Kanzaki chciał zobaczyć jak mocno są osadzone i czy zwykłe strzały energią magiczną byłyby w stanie rozbić tę przeszkodę.

Ach, nie mógł też wypaść z roli więc wypadałoby delikatnie popanikować, prawda? - RENA! RENAAAAA! ŻYJESZ? WSZYSTKO W PORZĄDKU? - krzyknął chłopak głośno, jednocześnie zwracając uwagę na to czy jego krzyki nie generują jakichś kolejnych obsunięć w kopalni. Jeśli zauważyłby tak po pierwszym krzyku od razu zaprzestaje dalszego darcia się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5508
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Sob Gru 21 2013, 10:54

MG

Dlaczego nie mogła się ruszać? Czy była sparaliżowana? To pytanie wręcz nurtowało Raven, dlatego też przyzwała światełko Ra i oświetliła wpierw jaskinie, a potem siebie. Jaskinia była wąwozem, a właściwie półką skalną, w kształcie półokręgu o promieniu 8m. Jakieś 3m za Raven, rozciągała się kolejna, zapewne głębsza przestrzeń. Można więc uznać, że panna Rena, miała nie lada szczęście. Gorzej że faktycznie była sparaliżowana. Pytanie brzmiało, czy efekt był chwilowy? Co do jej ciała, nie licząc wielu stłuczeń, zadrapań, siniaków i rozbite głowy, to tylko fakt że była dziwnie wygięta, budził jakiś rodzaj niepokoju.

Co u Kanzakiego zaś się działo? Gdy tylko odnalazł kamienie, przyzwał swoją lalkę a samemu się odsunął. Kiedy oddalił się na 10m, po swojej lewej dostrzegł nikłe światełko, więc nawet jak nie wyjdzie, to jakaś nadzieja była. Nadzieja nawet bardzo przydatna, bo pociski rozłupały ze dwa kamienie, ale zasadniczo nie wiele to dało. Kiedy Ayumu zaczął się drzeć, nieco pyłu się posypało, więc zaprzestał tej nie do końca dobrej czynności.

Stan postaci:
Rena: Paraliż
Ayumu: 8 pocisków 1/3 posty Keimy, 84%MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Sob Gru 21 2013, 14:06

Aaaaaaaaaaaaaaaaaa! Była sparaliżowana! Czy to na zawsze?! Czy to straszne?! Czy taka powinna ją panika ogarnąć? No...normalnego człowieka zapewne tak, ale nie ją. Zamiast krzyczeć, płakać czy się obawiać, wciąż pozostawała sobą. Oh, nie dlatego, że się nie bała - po prostu nie dotarło do niej, że to może być coś poważnego, na dłuższą metę. Kto wie, może by wzięła to na poważnie, gdyby lekarz jej oznajmił, że już się ruszać nie będzie, ale w tej chwili była tylko ona. Co więc zrobiła?
- Hum hum...
Ogarnęła wzrokiem to co mogła, orientując się, że leży na jakiejś półce - o wiele większej niż tej co ma się w domku! - no i fakt, że nie mogła się ruszyć był be. Już lepiej jakby leżała pod kamieniami - wtedy chociaż wiedziałaby o co chodzi! A tak...trudno było jej się w tym połapać. Czy to przez wygięte ciało? Jest tam jakiś 'przycisk' co wyłącza ruchy? A może coś w główce? Niestety pojęcia nie miała czy 'coś w główce' może być powodem nie ruszania się, więc...może lepiej postawić na przycisk w plecach? No trudno~! Należało pooddychać i pomyśleć co można by zrobić...nauczyć się zaklęcia na summona! Niestety aktualny stan i miejsce nie bardzo pozwalał akurat na trening czegoś takiego, więc tą myśl trzeba było odstawić na potem. Co jeszcze, co jeszcze...hum hum...O! Spróbuje się poruszyć! Iście genialny plan czyż nie? Niby wiedziała, że nie może się ruszać, ale teraz spróbuje na poważnie, o! Z tego powodu dezaktywowała światełko Ra, tak by swe myśli i wszystko inne skupić, tylko i wyłącznie na prawej ręce. Co jak co, ale rudowłosa była dość roztrzepana, więc nawet jej własny Ra, mógł ją rozproszyć! Tak, więc gdy światełko zniknęło, skupiła wszystkie swe myśli i siły, wyłącznie na prawej ręce, próbując ruszyć palcami...łokciem...czymkolwiek tam! Nie bez powodu to robiła - skoro paraliż to wolała organizmu nie przemęczyć bardziej...czy nie 'wcisnąć' kolejnego, dziwnego przycisku w środku, więc taka jedna ręka do użytku dobra rzecz! I...próbowała tak przez kilka minutek, w nadziei, że jeśli się uda to przemieści ową rękę tak, by znalazła się przy twarzyczce. Wtedy mogłaby użyć swego leczniczego zaklęcia - Nektaru Bogów - by wlać go sobie do ust!
Niestety jeśli próby przyszłej komandos spełzną na niczym to cóż...porzuca póki co pomysł z super siłami silnej woli i postanawia przywrócić światełko - światło zawsze dobre! Wtedy też miała zamiar napisać liścik do Ayumu! Ave, że akurat do tego rąk nie potrzebowała, zważywszy na swego Hermesa! A co w liściku?

Witaj, Ay-kun! Jak widzisz żyję! Co prawda trudno mi powiedzieć, że jestem cała i zdrowa bo nie mogę się ruszać, mam siniaki i głowę rozbitą...tak mi się zdaje, ale jakoś żyje! To szczęście w nieszczęściu, prawda? Chyba powinnam udoskonalić to zaklęcie by druga osóbka, mogła też odpowiadać, ale wiem i wierzę, że wiadomość dotarła! Znajduję się na jakiejś skalnej półce, ale spoko loko - nie ma tu niedźwiedzi...a przynajmniej jeszcze żaden nie przyszedł! O...a nie wiesz czy wygięte ciało to powód tego, że nie można się ruszać? No nic...Mam nadzieję, że u Ciebie jest o wiele lepiej!
Podpisano: Rena ♥

Taka treść miała być dostarczona pod nos Kanzakiego i prześladować go dopóki by tego nie odczytał - nawet jakby miała go pacnąć w nosek! A co z biedną Renią? Światełko krążyło sobie dalej, a ona oglądała 'widoki'.
- Haaalooo~! Jest tu ktoś? Echo echo~
Nie zaszkodziło zapytać ścian czy ktoś tu jest! Ale głosik nie był aż tak krzykliwy - nieco podniesiony, ale nie na tyle głośny by zwalać lawiny. Poza tym była ciekawa czy jest tu echo! Nigdy nie wiedziała jak to działało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Ayumu Kanzaki
Wiek : 19
Wzrost/waga : 170/58
Rodzaj magii : Magia lalkarska
Gildia : Death's Head Caucus
Staż w gildii : W DHC od maja x799
Liczba postów : 218
Dołączył/a : 27/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Sob Gru 21 2013, 15:56

//Don, rozumiem, że te kamienie które spadły odgrodziły Ayumu nie tylko od samej ścieżki, gdzie była wcześniej Rena, ale też od przepaści, tak?

Kamienie wydawały się całkiem wytrzymałe. To albo było ich zwyczajnie zbyt wiele, by tak łatwo skruszyć je i przedostać się z powrotem w kierunku wyjścia, jednocześnie odnajdując Renę i wychodząc z niebezpiecznej lokacji. Tak - nie było sensu narażać się i pchać dalej w ciemną, mogącą sprowokować szereg kontuzji, a nawet utratę życia, jaskinię. Nikt nie powiedział, że woda której szukali była w tym konkretnie miejscu, nie mieli żadnej konkretnej przesłanki by właściwie nawet zahaczyć o to miejsce, poza kilkoma słowami Reny, które jednak były bardziej przeczuciem czy zachcianką niż jakąkolwiek poszlaką. Co on w ogóle tu robił? ...nie powinno go tu być, nie miał powodu by się tu znaleźć, nie miał motywacji by tu marnować czas. Teraz jednak na takie narzekanie i jęczenie nie było ani czasu, ani sensu - mógłby się tak męczyć i zajmować takimi bezproduktywnymi myślami cały swój czas, który obecnie miał, ale... po co? Próba werbalnego skontaktowania się z Reną też zawiodła, a przynajmniej kolejne próby groziły czymś niebezpiecznym, a idiotycznie byłoby utknąć pomiędzy dwoma zawalonymi przejściami w takim ślepym zaułku. Choć to nawet zaułek nie był.

Keima powrócił do boku chłopaka i osiadł na jego ramieniu. Przywołując go zmarnował tylko energię magiczną, którą posiadał tego dnia, ale nie mógł przecież być 100% pewnym tego, że jego pomysł nie wypali. Znów ewentualnie narzekanie poszło w kąt ustępując myśli o tym, że w razie potrzeby tuż przed odesłaniem laleczki blondyn postara się jeszcze jakoś ją użyć, by nie była ona całkowitym marnotrawstwem many. Teraz jednak swoje zainteresowanie mężczyzna postanowił położyć na jakimś źródle światła, które zauważył po swojej lewej stronie. Czyżby znajdowało się tam kolejne wyjście? Światło w takich sytuacjach zwiastowało na ogół dwie możliwe rzeczy - albo właśnie jakieś przejście lub szczelinę (choćby niewielkich rozmiarów) prowadzącą na zewnątrz albo... inną osobę. Choć może nie tyle osobę co lepiej byłoby powiedzieć "istotę". Cholera wie, co znajdowało się w tym miejscu.

Tak czy siak chłopak postanowił się kierować w kierunku źródła światła, tak jak wcześniej stawiając kroki bardzo powoli, a przodem wysyłając właśnie Keimę, która unosząc się w powietrzu miała sprawdzić jak najdalszy zasięg korytarza "światełkowego". Kanzaki w tym czasie nie dość, że stawiał swoje kroki bardzo ostrożnie to jeszcze zanim dobrze postawił nogę zawsze przesuwał ją mocno po podłożu, upewniając się, że nie załamie się ono pod jego ciężarem i w razie potrzeby zmieniając swoją ścieżkę, wybierając bardziej stabilne podłoże. Postanowił się też trzymać bliżej ściany, przytrzymując się jej ręką, tak na wszelki wypadek. Co do listu Reni natomiast, jeśli oczywiście wszystko zadziałało z nim jak trzeba, Kanzaki w momencie poczucia go momentalnie pochwycił go w rękę, ale dopóki nie znalazł się w oświetlonym obszarze niewiele mógł zrobić by go odczytać, więc jedynie szedł dalej, trzymając go w drugiej ręce. Raczej w momencie chwycenia listu wyczuł, że nie jest to żaden przeciwnik, więc nie miał powodu likwidować nagłej kartki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t498-konto-ayumu http://ftpm.forumpolish.com/t486-ayumu-kanzaki http://ftpm.forumpolish.com/t1631-zapiski-ayumu#26303

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Joseph
Wiek : 26
Wzrost/waga : 1,82m/77kg
Rodzaj magii : Biblioteka DNA
Gildia : DHC
Staż w gildii : od Marca x802
Liczba postów : 5508
Dołączył/a : 29/08/2012
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Sob Gru 21 2013, 22:54

MG

Renia odwołała swoje własne światełko i skupiła się na poruszaniu kończynami, co szło jej słabo, ale jednak szło! Dlatego udało jej się przyzwać i wypić nektar, który poskutkował tym, czym poskutkować miał, rozpoczął proces składania Reni do kupy i już po chwili panna Raven, zdolna była do dalszej walki i działania. W tym czasie Kanzaki zaczął powoli się wycofywać wraz ze swoją lalką zmierzając ku światłu. Tym zaś okazały się małe kryształki osadzone w ścianach całej tunelu, prowadzącego jeszcze zdawałoby się, daleko w przód.

Stan postaci:
Rena: 94%MM
Ayumu: 8 pocisków 2/3 posty Keimy, 84%MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t4013-to-cos-od-pd-jo#79641 http://ftpm.forumpolish.com/t3795-joseph http://ftpm.forumpolish.com/t4016-karta-zdrowia-jo#79647

Mag klasy 0

avatar


Imię i nazwisko : Rena Raven
Wiek : 17
Wzrost/waga : 166/52
Rodzaj magii : Magia Mitologiczna
Gildia : Policja Magiczna - Fioletowo-Czarni!
Staż w gildii : -
Liczba postów : 237
Dołączył/a : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   Nie Gru 22 2013, 08:53

O...plan A się udał! To jest to co powinien mieć przyszły komandos - silna wola! No i skuteczne zaklęcie leczące! Na całe szczęście Nektar poradził sobie z tym całym paraliżem! Najchętniej to od razu zaczęłaby skakać z radości, ale jeszcze by spadła jakimś cudem z owej półki i znowu nie mogłaby się ruszać! Albo gorzej...nie otworzyłaby już oczek! Tak tak, trzeba wyciągać jakieś wnioski z dziwnych przycisków wewnątrz swego ciała. Z tego też powodu, tylko radośnie uniosła rączki ku 'niebu' na znak radości!
- Yaaaaay~! Sukces!
Oczywiście przywołała z powrotem światełko Ra bo ciemność równa się ponownie spadnięcie i postanowiła jeszcze raz - ale uważniej! - przyjrzeć się okolicy. Głównie ciekawiło ją jak ma się stąd wydostać skoro nie lata, więc...pokierowała światełko, nieco na dół, by zobaczyć jak daleko jest do ziemi - no chyba, że będzie tak daleko, że Ra aż zniknie z pola widzenia czy będzie faktycznie poza zasięgiem, więc wtedy bożek wraca do Reny! Po tym miał polecieć do góry by się zorientować z jak wysoka spadła, a następnie wrócić do policjantki i skierować się na boki...może faktycznie będzie musiała skakać po jakiś półkach niczym małpka?
Po oględzinach terenu, miała zamiar poinformować i tak Kanzakiego co tam u niej - jeszcze się biedak zamartwi na śmierć! Albo co gorsza już coś mu się stało! Nic dziwnego, iż sięgnęła po kolejne pwm - Hermesa - by 'napisać' liścik.

Ay-sama! Ay-sama! Żyję! Mam nadzieję, że Ty również i jesteś cały i zdrowy i wszystko dobrze! A jak nie to jakoś temu zaradzimy, ale się trzymaj! Ja jestem na jakiejś półce, ale nie takiej jak mamy w domku, a takiej skalnej! I nie uwierzysz...nie mogłam się ruszać! Teraz już lepiej bo dzięki mej super silnej woli udało mi się poruszyć ręką i użyłam na sobie zaklęcia leczniczego! Mówiłam Ci już o nim? To samo zastosowałam wtedy na Renie2, ale ma swe efekty uboczne, o których nie myślałam w chwili paraliżu...No nieważne~ Do tego czasu może już się znajdziemy, więc do boju, Ayumu-kun!

Taki oto liścik 'wysłała' wprost do Kanzakiego co by ten nie musiał się biedny zamartwiać. No i oczywiście koperta z liścikiem powinna pozostać przy chłopaku dopóki ten by jej nie przeczytał - nawet jakby w nosek uderzyła! Kto wie czy truskawkowy chłopiec wziął ze sobą latarkę? Hum hum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftpm.forumpolish.com/t729-kuferek-reny#10167 http://ftpm.forumpolish.com/t553-rena-raven http://ftpm.forumpolish.com/t1370-dzienniczek-reny#20439
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Opuszczona kopalnia   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona kopalnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Inne tereny :: Pozostałe kraje :: Dessertio-




BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows